Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2071 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Język rosyjski w Polsce

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Po zmianie ustroju wyklęto w Polsce język rosyjski. Czy słusznie?

 

W belgijskim Leuven w dniach 22-25 maja odbędzie się międzynarodowa konferencja „Język Rosyjski w przestrzeni językowej i kulturowej Europy i świata: Człowiek. Świadomość. Komunikacja. Internet”. To ważne wydarzenie naukowe w świecie rusycystów dało impuls do zastanowienia się nad statusem języka rosyjskiego w Polsce po 1989 roku.  Odpowiedzi na to pytanie udzieliły w wywiadzie prezes Stowarzyszenia Nauczycieli i Wykładowców Języka Rosyjskiego dr hab. Ludmiła Szypielewicz i wiceprezes stowarzyszenia mgr Dorota Jasiak:

 

W Polsce język rosyjski, w dużej mierze ze względu na doświadczenie historyczne, nie traktowany jest na równi z innymi językami. Jakie miejsce w III Rzeczpospolitej zajmuję rosyjski na rynku języków obcych?

D.J: W PRL język rosyjski był jednym z najważniejszych przedmiotów w szkołach. Po 1989 roku przestał być przedmiotem obowiązkowym. Rozpoczęło się eliminowanie tego języka ze szkół i to na skalę masową, czas dyskryminowania zarówno samego języka, jak i jego nauczycieli. Można powiedzieć, że szkoły wręcz szczyciły się tym, że nie mają u siebie języka rosyjskiego. Trzeci etap związany jest z działalnością na rzecz języka rosyjskiego naszego stowarzyszenia i samej pani profesor Ludmiły Szypielewicz. Do głównych zadań stowarzyszenia należy inicjowanie i wspieranie wszelkich form badania i doskonalenia metod nauczania języka rosyjskiego oraz współpraca i wymiana doświadczeń między nauczycielami języka rosyjskiego. Stowarzyszenie prowadzi działalność w całej Polsce poprzez organizowanie konferencji, warsztatów i przygotowywanie materiałów dydaktycznych. Stowarzyszenie jest swego rodzaju platformą, gdzie nauczyciele i wykładowcy akademiccy z Polski i Rosji mogą wymienić się doświadczeniem. Ponadto za jego pośrednictwem nauczyciele czy dyrektorzy szkół mogą uczestniczyć w wyjazdach do Rosji.

Stowarzyszenie nie ogranicza się jedynie do podnoszenia kwalifikacji nauczycieli języka rosyjskiego, ale stara się również zachęcić dzieci i młodzież do nauki tego języka. W jaki sposób się to odbywa?

D. J.: Jednym z aspektów działalności stowarzyszenia jest zachęcenie dzieci i młodzież do uczenia się języka rosyjskiego. W tym celu organizujemy festiwale i konkursy. W ubiegłym roku odbył się I Międzynarodowy Dziecięcy Festiwal Teatralny w języku rosyjskim poświęcony 100-leciu urodzin Siergieja Michałkowa w Biłgoraju. Przyjechały na niego grupy teatralne z Rosji, Białorusi, Polski, Francji, Bułgarii i Ukrainy. Dodatkowo odbywały się warsztaty dla dzieci, które prowadzili aktorzy z Moskwy.

L.Sz.: Organizujemy również festiwale piosenki rosyjskiej, gdzie główną nagrodą jest wyjazd do Rosji. Można zaryzykować stwierdzenie, że wśród młodzieży obserwujemy głód wiedzy o Rosji. Wyjazdy umożliwiają kontakt polskich uczniów z rosyjskimi rówieśnikami poprzez odpoczynek i wspólną pracę nad różnego typu projektami. Niedługo, bo już 5-6 czerwca, odbędzie się IV Ogólnopolski Festiwal Piosenki Rosyjskiej w Łodzi.

Stowarzyszenie zaangażowane jest również w organizowanie międzynarodowej konferencji poświęconej językowi rosyjskiemu. Proszę coś o niej opowiedzieć.

L. Sz.: Kolejnym dużym przedsięwzięciem, które współorganizujemy, jest konferencja naukowa „Język Rosyjski w przestrzeni językowej i kulturowej Europy i świata: Człowiek. Świadomość. Komunikacja. Internet”. W tym roku odbędzie się w belgijskim Leuven w dniach 22-25 maja. W 2012 roku gościliśmy jej uczestników w Warszawie.

Czy stosunek do języka rosyjskiego w Europie odbiega od polskiego?

L: Sz: W UE jest bardzo duża tolerancja do nauczania języków i kultur. Nie mogę się wypowiadać za wszystkie kraje unijne, jednak nie obserwuje negatywnego nastawienia w UE do języka rosyjskiego. Unia dba o to, żeby zaprezentować jak najszerszy wachlarz języków i kultur. Jednak zawsze zależy to od władz danego kraju i stowarzyszeń. Nasze stowarzyszenie dąży do tego, żeby język rosyjski w Polsce był traktowany na równi z innymi językami obcymi, a nie wyodrębniany w jakiś sposób.

Czy Ministerstwo Edukacji Narodowej zainteresowane działalnością stowarzyszenia?

L. Sz.: W ostatnim czasie MEN zainteresował się ogólnie stowarzyszeniami nauczycieli. Niedawno odbyło się spotkanie w tej sprawie. Niestety do tej pory nie zostały uregulowane kwestie między stowarzyszeniami a MEN-em, dlatego podjęliśmy kroki, aby stworzyć jednostkę nadrzędną, sprawującą pieczę nad wszystkimi stowarzyszeniami nauczycieli w Polsce. Dopiero wtedy Ministerstwo Edukacji będzie mogło nam w jakiś sposób pomóc.

W jaki sposób zmieniają się metody nauczania języka rosyjskiego? Czy współczesne środki komunikacji wykorzystywane są w nauczaniu?

L. Sz: Przeprowadzałam badania, czego szukają studenci w internecie. Okazało się, że przede wszystkim interesują się stronami związanym z nauczaniem, tj. słownikami, tekstami, które pomagają im w pracy i sieciami społecznościowymi (Facebook, vKontakty). Natomiast na rosyjskich stronach szukają muzyki, filmów, informacji o wydarzeniach teatralnych i związanych z tradycjami różnych narodów. Do szkół wracają również techniki teatralne, które ułatwiają przyswajanie języków obcych i, a może przede wszystkim, motywują uczniów.

2015 rok ogłoszono Rokiem Polski w Rosji i Rosji w Polsce. Niedawno pojawiły się opinie, że w związku z ostatnimi wydarzeniami w Europie Wschodniej powinien on zostać odwołany. Co Panie uważają na ten temat?

L. Sz.: Jeśli tak by się stało, to będzie jedynie ze szkodą zarówno dla współpracy kulturalnej, jak i edukacyjnej. Polityka nie powinna wpływać na sferę kulturalną. Nie wolno z narodu czy języka robić wroga.

D. J.: Kursy polityczne się zmieniają, natomiast uprzedzenia zaszczepione w młodych umysłach pozostają. Nie chodzi tutaj jedynie o język rosyjski i Rosjan, ale o każdy język czy naród. Pokolenie uwarunkowane historycznie już odchodzi ze sceny, a młodzież jest bardzo otwarta na inne kultury.



 Dodatek muzy

Słuchamy muzyki Siergieja Czekalina „W chmurach”. Saksofon, fortepian i pogodny nastrój...

 

KOMENTARZE

  • od 10.04.2010 wielu zaczęło czytać po rosyjsku
    .
  • Język rosyjski nie był w PRLu
    jednym z najważniejszych przedmiotów.
    Był, potocznie mówiąc, olewany.
    Programowo bojkotowany.
    A był to wielki błąd nasz.
  • a ja szukam możliwości nauki rosyjskiego w internecie, bo wiedza mi już poważnie zardzewiała
    pasywnie jeszcze jakoś, ale z mówieniem to klapa.
    Co do olewania rosyjskiego w szkole, to nie był on bardziej przeze mnie olewany niż cała reszta przedmiotów. A nawet byłam dobra z rosyjskiego i potrafiłam błyskawicznie odrobić zadanie domowe w czasie, gdy sprawdzana była lista obecności. "Pietia" - świeć Panie nad Jego duszą - był bardzo dowcipny i kiedyś ktoś nie wiedział, jak jest po rosyjsku "zero" i Pietia powiedział, że "ucho". I biedak czytał wypracowanie na temat meczu szkolnego i podał wynik "ucho - ucho". Możliwe, że w mowie potocznej nawet tak się To nazywa, ale wtedy klasa wyła ze śmiechu. Mnie śmieszyło generalnie wszystko i gdy w czytance było zdanie "Sasza zażigał swieczku" no to zostałam wyrzucona z klasy za rechot.
    A, i jeszcze należąc do klubu korespondencyjnego w Pradze miałam tzw. przyjaciół korespondencyjnych niemal na całym świecie. Znaczki pocztowe były tanie, to można było sobie pozwalać. Dostawałam dziesiątki listów na tydzień, z całego świata, ale też z ZSRR. Vytautas z Litwy przysłał mi swoje zdjęcie na wielkiej armacie w dwuznacznej pozie, myślę że niezamierzonej. A także miałam jakiś czas kolegę listowego z Magadanu. Gdy zobaczyłam, jak to daleko, zrozumiałam, dlaczego jest możliwy jeden list na miesiąc. Z Moskwy jeden Rosjanin pisał mi o tym, że dzięki zdobyczom socjalizmu może on chodzić co tydzień na basen - wtedy się na tym nie poznałam i wydziwiałam, teraz rozumiem, że to ja byłam tą głupią. Miałam całe mnóstwo zdjęci radzieckich aktorów. Osiem lat korespondowałam z Niemcem z Monachium. Ja w szkole miałam trzy języki obce: niemiecki, rosyjski i łacinę, a na angielski chodziłam do Domu Harcerza - gdzie za darmo tego uczono. Wymyśliłam sobie metodę ułatwiającą - z racji tego, że listów dostawałam dziesiątki! - i do każdego otrzymanego listu dołączałam kopię własnej odpowiedzi, żeby się nie pogubić. Pisaniem listów zajmowałam się gdzieś od szóstej klasy podstawówki co najmniej do końca ogólniaka i potem parę lat następnych.
    Gdy mnie w kraju nie było, poprosiłam moją Matkę, by spaliła wszystkie listy, a były tego dwie duże walizy i to po selekcji. Nie miałam pojęcia, że kiedyś wrócę. Obecnie opowiadają bzdury, że za PRLu byliśmy izolowani. Nic takiego! gdybym chciała, mogłabym odwiedzić wielu moich korespondencyjnych przyjaciół, ale nie chciałam. Zajmowałam się też sportem i czasu mi brakowało i tak na choćby odrabianie lekcji.
    Często mam wrażenie, że ja żyłam na jakiejś innej planecie. Bo część moich szkolnych koleżanek ma wspomnienia nijakie, bezbarwne. A ja wciąż odkrywam co jakiś czas zapomniane a wspaniałe czy choćby śmieszne wydarzenia. Ostatnio widziałam swoje zdjęcie na naszej klasie, kolega zamieścił. I byłam zdziwiona, jak porządnie i ładnie ubrana chodziłam na co dzień. I przypomniałam sobie mój rewelacyjny płaszcz - krój klosz, rękaw reglan - w dużą kratę jaskrawo żółto-brązowo-zieloną i to tego miałam szalik baaaardzo długi też w tych kolorach, choć zupełnie nie pasujący odcieniem; czapka do tego była też, ale czapek to ja nie używałam aż do późnego wieku. Był to produkt masowy, ten płaszcz i tan szal. I kto śmie jeszcze twierdzić, że PRLbył bezbarwny??? chyba stetryczały idiota, co nigdy młody nie był. Teraz też nie chodzę ubrana czarno jak wrona.

    Trucizna sączona w mózgi Polaków przez zachodnią propagandę pozbawiła nas radości życia codziennego. Odrzuciliśmy własny dorobek, kolosalny dorobek. Odrzuciliśmy własną, wspaniałą tożsamość i przyjęliśmy tożsamość jakichś zachodnich zombi - bez śladu życia czy nim fascynacji. Czas najwyższy, byśmy pozbyli się tej skorupy zaschniętej i wstrętnej i nawiązali do okresu, gdy mogliśmy czuć się w własnym kraju ludźmi wartościowymi, gdy mieliśmy własny przemysł, własny dorobek kulturalny i perspektywy na przyszłość. Tym dobrym czasem był PRL. Obejrzałam teraz parę zdjęć z tamtego okresu i dziwię się, czy inni zdjęć nie mają i muszą polegać na tym, co im Zachód - zgniły i śmierdzący - jako prawdę wmówi? przecież to nie jest wcale tak, że wówczas "nie było źle"! bo wówczas BYŁO DOBRZE!
  • //Saksofon, fortepian i pogodny nastrój...//
    ...można słuchać i słuchać...snuć się po kolorowych łąkach dźwięków...ocień krasiwyje :)
    http://www.youtube.com/watch?v=1NHKbfeZ-Xk&list=RD1NHKbfeZ-Xk&index=1
  • praca dla korepetytora
    Włąśnie dla wszystkich pasuje pracować przez Skype! Moim zdaniem jest to, że studia przez Skype efektywny sposób wykorzystać czas wolny. Szukałam dla siebie pracy na serwisie http://preply.com/pl/lodz/oferty-pracy-dla-nauczycieli-j%C4%99zyka-rosyjskiego
    Dla mnie to wygodnie, sama decyduję o illości uczniów oraz czasie zajęć

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031