Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2071 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Witamy na bezrobociu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Kryzys w Europie jest w coraz większym stopniu kryzysem społecznym. Oto co da się ostatnio usłyszeć i wyczytać na ten temat w prasie europejskiej.

 

Italien: Herzlich Willkommen in der Arbeitslosigkeit” (Włochy: witamy na bezrobociu!) – ironicznie zaprasza w tytule monachijska gazeta „Süddeutsche Zeitung” z 3 października omawiając kryzys gospodarczy w tym kraju. Wielu Włochów, którzy wrócili z urlopów, znalazło się na ulicy. Ich firmy zbankrutowały. Das hat es in Italien immer wieder gegeben.Doch diesers Jahr warden solche Firmenpleiten zur Regel. (Tako i drzewiej w Italii bywało, ale w tym roku podobne bankructwa stały się zasadą) pisze gazeta.  Fatalne statystyki bezrobocia dotyczą nie tylko Włoch. W brukselskich korytarzach rzekomo jednolitej Europy problem zauważono już dawno i wciąż poszukuje się recepty na przezwyciężenie tej niepoddającej się jak na razie leczeniu chorobie. Recepty dotąd oferowane są jednak raczej paliatywne lub kosmetyczne.

Zgodnie z informacją niemieckiej „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (6.10.2013) pracownicy aparatu komisarza europejskiego Olli Rehna z Finlandii przystąpili do wcielania w życie pomysłów swojego szefa o zmianie metod obliczania deficytów budżetowych (die Methode zur Kalkulation der nationalen Haushaltsdefizite zu verändern). Bardzo to przypomina skompromitowaną tzw. twórczą księgowość. Celem zabiegów jest zmniejszenie wskaźników w taki sposób, aby kraje z wysokim poziomem bezrobocia, jak Hiszpania czy Grecja, mogły zmniejszać deficyty z mniejszym wysiłkiem. Odpowiednio do nich będą wprowadzane także mniej surowe wymagania w stosunku do określonych reform. (Es werde offenbar erwogen, die Berechnungsmethode so zu verändern, dass Krisenstaaten  mit hoher Arbeitslosigkeit besser dastehen  als bisher. Ihr strukturelles Defizit würde sinken. Das könnte zu milderen Sparauflagen führen.)

Czy taka kosmetyka pomoże jednak Hiszpanii, której premier Mariano Rajoy nie tak dawno wezwał Unię Europejską do znalezienia rozwiązania problemu bezrobocia wśród młodzieży, wynoszącego w jego kraju 50 procent? Można wątpić.  Ogromny odzew w europejskich sieciach społecznościowych uzyskała niedawna wypowiedź na Twitterze 25-letniego Hiszpana Benjamina Serry Boscha z Walencji, który udał się do Londynu w poszukiwaniu pracy. „Tengo dos carreras y un master y limpio bańos” (Mam dwa fakultety i stopień magistra i czyszczę toalety) - napisał. Serra żyje w nędznej dzielnicy Londynu, dorabia pracując jako kelner, lecz mimo to do Hiszpanii, gdzie pracy nie ma dla niego w ogóle, wracać nie chceJest jednak rozżalony: „He recibido el premio extraordinario del fin de curso por mis diplomas y hoy, limpio la MIERDA de otros en un país que no es el mío”  (Na koniec studiów dostałem nagrodę za dyplomy, a dziś sprzątam gówna po innych, w kraju, który nie jest mój). I na Twitterze opisuje swój los hiszpańskiego gastarbeitera:“No tengo vergüenza de hacer esto. La limpieza es un trabajo digno, lo que me avergüenza, es el deber de hacerlo porque ninguno me ha dado una oportunidad en España. Hay muchos españoles en la misma condición, sobre todo en Londres. “Sois parásitos”, me han dicho un día aquí. Pero no nos engañemos. No somos turistas que hemos venido para aprender el idioma, o en busca de nueva aventura. Somos imigrantes. Siempre he sido muy orgulloso, no lo voy a negar.Los que me conocen lo saben. Pero esto se sonreír a algunos clientes que te miren desde arriba por el simple hecho de ser “barista” - Así nos llaman aquí - me pone enfermo. (Nie wstydzę się, że to robię. Sprzątanie to praca godna. To co mnie zawstydza to jest to, że muszę to robić, bo nikt mi nie dał możliwości w Hiszpanii.  Jest wielu Hiszpanów w tym samym położeniu, zwłaszcza w Londynie. ‘Jesteście pasożytami’ – powiedziano mi tu któregoś dnia. Ale nie oszukujmy się. Nie jesteśmy turystami, którzy przyjechali aby nauczyć się języka, albo w poszukiwaniu nowej przygody. Jesteśmy imigrantami. Zawsze byłem dumny, nie będę zaprzeczał. Ci co mnie znają, wiedzą. Ale to uśmiechanie się do klientów, którzy patrzą na ciebie z góry tylko dlatego że jesteś ‘barista’ – tak nas tu nazywają – od tego robię się chory)  

„Von Monat zu Monat wachse die Anzahl der Deklarationen und Erklärungen, in denen Aufrufe zur Einstellung der harten Sparpolitik wiederholt werden (Z miesiąca na miesiąc rośnie liczba deklaracji i oświadczeń, w których powtarzają się wezwania do odchodzenia od polityki twardej ekonomii) - pisze austriacka „Wiener Zeitung”. –„Im Europaparlament, in der Europäischen Kommission und den meisten Hauptstädten der EU-Mitgliedsländer würden die Forderungen nach einer Berücksichtigung der sozialen Aspekte bei der Regelung der Probleme zur Festigung des Wirtschafts- und Währungsbündnisses immer lauter erklingen. Der Grund für diese Besorgnis liegt auf der Hand. Im zweiten Quartal 2013 erreichte die Arbeitslosigkeit in Italien rekordmäßige 13,7 Prozent, insgesamt in der EU – 12 Prozent.In manchen Regionen nimmt die Armutsgefahr ein immer größeres Ausmaß an.”  (WParlamencie Europejskim, w Komisji Europejskiej, oraz w większości stolic krajów członkowskich Unii Europejskiej coraz głośniej brzmią żądania uwzględniania społecznych aspektów przy rozwiązywaniu problemów umacniania Unii Gospodarczej i Walutowej”. Przyczyna tego niepokoju jest widoczna. W drugim kwartale 2013 roku poziom bezrobocia we Włoszech wyniósł rekordowe 13,7%, a ogólnie w strefie euro – 12%. W wielu regionach stwierdza się coraz większą skalę zagrożenia biedą.)

Austriacka „Wiener Zeitung” poinformowała także o inicjatywie, z którą ostatnio wystąpił węgierski komisarz Unii Europejskiej ds. zatrudnienia, spraw społecznych i integracji Laszlo Andor. Poddając w wątpliwość konieczność walki z deficytami budżetowymi, jednocześnie uważa on za niezbędne branie pod uwagę społecznych parametrów przy określaniu wydatków i treści reform. A konkretnie Andor proponuje, żeby w budżetach narodowych pojawiły się takie wskaźniki, jak bezrobocie i poziom biedy. Ogólnie eurokomisarz chciałby widzieć w Unii Europejskiej jakiś mechanizm pozwalający wspierać niektóre państwa w przypadku wzrostu bezrobocia, tak jak to się teraz robi przy wspieraniu banków kiedy im rosną deficyty. Wprawdzie szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso i komisarz ds. gospodarczych i walutowych Olli Rehn wątpią, czy podobną inicjatywę zaaprobują lokomotywy Europy, a zwłaszcza Niemcy, ale Laszlo Andor upiera się, że  w najbliższych dniach przedstawi konkretne propozycje.

Joachim Fritz-Vannahme, dyrektor programu „Przyszłość Europy” w niemieckiej Fundacji Bertelsmanna  ma już swoje spojrzenie na ten problem:„Häufig wird Europa und der Integration vorgeworfen, dass sie zur sozialen Ungleichheit beitragen, was in den allermeisten Fällen aber nicht Europa anzulasten ist, sondern einfach der gesamten Entwicklung in der Welt zu Schulden kommt. Denn wir haben viele Phänomene, die grenzübergreifend sind.“  (Często pod adresem Europy i integracji wygłaszane są zarzuty, że sprzyjają wzrostowi nierówności społecznych. Ale w większości przypadków winę należy zrzucać nie na Europę, a na ogólnoświatowy rozwój. Przecież obserwujemy masę zjawisk, dla których nie ma granic).

A póki eksperci spierają się, niemiecki niezależny (i bardzo ciekawy) portal internetowy „NOVAYO” zadaje pytanie: Jak długo jeszcze eurokraci będą męczyć swoim fatalnym projektem Europa bezrobotnych, a przede wszystkim młodych w tej samej Hiszpanii czy Grecji? I odpowiada sobie sam: pewnie dopóty, dopóki ulice stolic tych krajów nie staną w płomieniach. Ale wtedy już nie będzie finansowej kosmetyki.

 

Deser muzyczny:

Hiszpański zespół  B-Tribe w utworze „Lagrimas”(Łzy)


 

 

KOMENTARZE

  • @utor
    Potwierdzenie dalszego wzrostu bezrobocia nie tylko w Europie.


    http://wyborcza.biz/Firma/56,101618,14719444,Piec_technologicznych_gigantow_zwolni_dziesiatki_tysiecy.html?biznes=poznan#BoxBizTxt
  • Autor
    (Na koniec studiów dostałem nagrodę za dyplomy, a dziś sprzątam gówna po innych, w kraju, który nie jest mój).
  • Znaczenie słowa 'barista'
    Hiszpański dla bezrobotnych lekcja 2. Znaczenie słowa 'barista'.

    No tengo vergüenza de hacer esto. La limpieza es un trabajo digno, lo que me avergüenza, es el deber de hacerlo porque ninguno me ha dado una oportunidad en España. Hay muchos españoles en la misma condición, sobre todo en Londres. “Sois parásitos”, me han dicho un día aquí. Pero no nos engañemos. No somos turistas que hemos venido para aprender el idioma, o en busca de nueva aventura. Somos imigrantes. Siempre he sido muy orgulloso, no lo voy a negar.Los que me conocen lo saben. Pero esto se sonreír a algunos clientes que te miren desde arriba por el simple hecho de ser “barista” - Así nos llaman aquí - me pone enfermo. (Nie wstydzę się, że to robię. Sprzątanie to praca godna. To co mnie zawstydza to jest to, że muszę to robić, bo nikt mi nie dał możliwości w Hiszpanii. Jest wielu Hiszpanów w tym samym położeniu, zwłaszcza w Londynie. ‘Jesteście pasożytami’ – powiedziano mi tu któregoś dnia. Ale nie oszukujmy się. Nie jesteśmy turystami, którzy przyjechali aby nauczyć się języka, albo w poszukiwaniu nowej przygody. Jesteśmy imigrantami. Zawsze byłem dumny, nie będę zaprzeczał. Ci co mnie znają, wiedzą. Ale to uśmiechanie się do klientów, którzy patrzą na ciebie z góry tylko dlatego że jesteś ‘barista’ – tak nas tu nazywają – od tego robię się chory)
  • jak to! oni nie rozumieją, skąd bierze się bezrobocie???
    jak można nie rozumieć czegoś, co się samemu robi? Unia europejska produkuje bezrobotnych taśmowo. Czyżby tego sami nie wiedzieli? Jakim cudem? Ich działanie nie jest działaniem przypadkowym, lecz celowym.

    Kiedyś oglądałam film o Jemenie. Pokazywali mężczyznę, który odziedziczył po ojcu ogród z krzakami róż. Dom miał taki, jakie wszyscy w tamtym regionie mają. W nim kilka sprzętów użytkowych i rzecz jasna dywany na podłodze. Róże te miał - na moje oko - na ok. 10 arach. Tyle, co ja mam ogród warzywny. Stare to były krzaki, odnawiane i pielęgnowane od wieków. I od wieków przekazywane z ojca na syna.
    Z płatków róż robił ten mężczyzna wodę różaną, używaną tam w kosmetyce i do celów spożywczych. W domu miał dwa piece (dawno było, pamiętam, że były dwa, ale może były trzy?) gliniane, z zatopionymi w nich saganami żeliwnymi od wewnątrz emaliowanymi, o półkulistych dnach. Do tych saganów wrzucał ten mężczyzna płatki róż, trochę wody wlewał, przykrywał je czymś w rodzaju pokrywki, pod którą był pojemnik na hydrolat. W piecach rozpalał umiarkowany ogień. Po jakimś czasie wyciągał gotową wodę różaną, wlewał do butelek i zawoził do sklepu, który od wieków brał wodę różaną od jego rodziny.
    I teraz sedno całej historii:
    Reporter, który towarzyszył temu Jemeńczykowi, zapytał, ile on za tą wodę różaną dostał. W przeliczeniu było to po parę dolarów za butelkę. Reporter zapytał o jakość tej wody różanej. Mężczyzna odpowiedział, że jakość jego hydrolatów jest doskonała. W związku z czym reporter zapytał, czy nie chciałby ten Jemeńczyk dostać więcej pieniędzy za tak wspaniały produkt. Na co ten mu odpowiedział:
    jeżeli ja zechcę więcej pieniędzy, to sprzedawca będzie musiał to drożej sprzedać, kupujący będzie musiał drożej za to zapłacić, a ktoś, kto ma mniej pieniędzy w ogóle tego nie kupi. Więc już od lat cena jest taka sama, nasze domowe budżety są przewidywalne a my możemy żyć od pokoleń z spokoju.
    Wielka mądrość przemawiała przez tego Jemeńczyka. W przypadku bowiem podniesienia ceny, wszyscy musieli by starać się mieć więcej pieniędzy, by móc żyć jak dotychczas. Jednak jeżeli gdzieś po drodze ktoś by w którymś momencie zatrzymał obieg pieniądza gromadząc go dla zwiększenia pozornego swojego bogactwa, to automatycznie ktoś inny z kręgu obiegowego tych pieniędzy musiałby popaść w biedę.

    Tak to jest, że dla określonej populacji ludzi i cen towarów dostępnych tej populacji musi być określona ilość pieniędzy w obiegu. Czyli że i zarobki muszą być jakoś skorelowane i z cenami towarów i z ilością ludzi. Oczywiście może to przez całe wieki przebiegać bez zakłóceń. Pod warunkiem, że nie znajdzie się ktoś, kto kierowany chciwością zakłóci obieg pieniądza i będzie akumulował POZORNE! bogactwo w celu posiadania władzy nad innymi ludźmi.

    Ludzie tzw. nowocześni, nie rozumieją już konieczności wykonywania prac dostępnych im i pożytecznych dla nich - własnoręcznie. Na amerykańską modłę menadżer zatrudnia kucharkę, a kucharka zatrudnia sprzątaczkę. W sytuacji, gdy menadżer pracę traci, traci ją i kucharka i sprzątaczka - mówię tu obrazowo.
    Za przykład podam PRL, gdzie zależności zawodowe ukształtowane były tak, że nie było możliwości tracenia pracy łańcuszkowo.
    Sprzątaczka pracowała w szkole czy biurze. Kucharka pracowała w restauracji czy barze. Ich praca była zależna od funkcjonowania całego państwa, a nie pojedynczej osoby.
    Grecy nie mieliby problemów w ogóle, gdyby nie "unowocześniali" się na modłę unioeuropejską.
    Rolnik czy hodowca owiec, posiadając kawałek ziemi, miał stały dochód i jedzenia tyle, ile sobie posiał i zebrał. Mięso miał ze zwierząt, które hodował i nie musiał zajmować się niczym innym poza dbaniem o dobytek i pracą dla własnego dobra - także dobra rodziny. Efekty były niezależne od humorów biurwistów, bo koza czy owca kociła się co roku jednakowo, warzywa w ogrodzie rosły niezależnie od papierowych dyrektyw urzędniczych.

    W sytuacji, gdy ludność została manipulatorsko przegoniona ze wsi do miast, ktoś musi tą ludność żywić i to masowo. Skutkiem tego jest żarło zapaskudzone GMO, chemią stosowaną na monokulturach i do konserwacji masowo produkowanego żarła.

    Ludziom wmawia się, że człowiek pracujący własnymi rękami na własny użytek jest zacofany. W ten sposób ludziom namieszano w głowach i oni marnując wiele godzin dziennie a to przed komputerem (ja mam zebrane plony i kury i psy nakarmione!) albo telewizorem uważają to za właściwe spędzanie czasu. Na to, by móc być bezczynnym "pracują" oni "najwydajniej" produkując całą masę towarów zalegających magazyny i oszustnie wmawianych ludziom przez reklamy.

    Po co komu pięćdziesiąt par butów, gdy ma tylko dwie nogi?
    Po co komu sto ubrań, gdy ma tylko jeden korpus do przyodziania?
    Po co komu dziesięć mieszkań, gdy przebywać może w danej chwili tylko w jednym?
    Po co komu stos jedzenia jeżeli jego żołądek ma ograniczoną pojemność i normalny człowiek wie ile i czego zjeść musi by być zdrowym i mieć siłę?

    Jeden wykorzystuje drugiego w możliwie jak największy sposób by mieć środki na kupowanie rzeczy tak naprawdę zupełnie zbędnych.
    Jest to czysty obłęd.

    Gdyby ludziom udało się zrozumieć, po co są na tej Ziemi, gdyby oni byli w stanie chcieć żyć zgodnie ze swoim przeznaczeniem, zgodnie ze zdolnościami i możliwościami to już byłoby lepiej.

    Materializm opętał ludzi totalnie i to nie kapitaliści są ich wrogami, ale ludzie wrogami są sami dla siebie.
    Nie mają czasu na przemyślenia, nie mają czasu dla dzieci, dla rodziny. Żyją sztucznie i według obcych schematów. I uważają przy tym, że inni powinni na nich pracować, bo oni sami są wyjątkowi. Toż to czysta bzdura!

    Pod względem fizycznym wszyscy mamy porównywalne potrzeby, dopiero rozhasany mózg wprowadza pewne zamieszanie w tej kwestii.
    Nigdy na świecie nie będzie dobrze, nie będzie spokoju i dobrobytu, jeżeli chciwcy nie przestaną nieetycznie gromadzić bogactwa hamując tym samym obieg pieniądza i przyczyniając się do wyrzucania ludzi na margines biedy.

    Niemcy mówią, że ostatnia koszula nie ma kieszeni - chodzi o to, że na tamten, niematerialny świat, nie zabierzemy ze sobą nic materialnego. I cały nasz wysiłek gromadzenia bogactwa - które jest naprawdę pozorne - w ostatniej naszej godzinie nie ma żadnego znaczenia. Liczą się bowiem tylko nasze wartości wewnętrzne, nasz poziom duchowy.
    A tych nie da się zmierzyć stanem konta w banku czy wielkością majątku, bo są one bez znaczenia.

    Wiadomo, że lepiej być bogatym i zdrowym niż biednym i chorym. Ale w efekcie końcowym - tak myślę - wygrywa zdrowy i biedny. Nie ma on bowiem problemów z utrzymaniem majątku, jest wolny i nie ma on przed sobą żadnych przeszkód fizycznych uniemożliwiających mu zdobycie rzeczy koniecznych do życia.

    Zdrowie i umiarkowana majętność to klucz do pomyślnego życia. Ogród różany w Jemenie najlepszym tego przykładem.
  • @nana 11:08:13
    W każdym słowie PRAWDA.
    Pod względem fizycznym wszyscy mamy porównywalne potrzeby, dopiero rozhasany mózg wprowadza pewne zamieszanie w tej kwestii.
    Ten mózg durny, rozhasany generuje tyle problemów, ze zwrot: "pewne zamieszanie" w kontekście całego Twojego komentarza odbieram jako eufemizm.
    Bardzo kosmiczny tekst!
    Kosmiczny po mojemu znaczy b. dobry!!!
  • @nana 11:08:13"....chciwcy nie przestaną nieetycznie gromadzić bogactwa hamując tym samym obieg pieniądza "
    Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie, tzn gromadzenie bogactwa jest wynikiem posiadania wpływu na obieg pieniądza.
    W naszym kraju z trudem przebija się do świadomości spostrzeżenie , że we wspólczesnym świecie praca nie jest problemem , ale dostęp do dochodów finansowych...Trywialnie, im ktoś jest bliżej "drukarni" pieniędzy , tym większe ma szanse na bycie bogatym , niezależnie czy jest chciwy czy skromny...lub pracowity.
    Wmawia się nam , że trzeba walczyć z bezrobociem...
    A po chwili rozmowy z każdym z bezrobotnych dochodziliśmy do wniosku , że jego problemem jest brak dochodu a nie zajęcia...
    Urzędnicy siedzą po 8 godzin dla pracy czy dla dochodu???

    Zgadzam się , że sprawy są postawione na głowie...( z punktu widzenia osoby nie majacej dostępu do miliardów dolarów w cenie 0,25%)
    Ale skoro elity religijne, intelektualne, wojskowe... zaakceptowały system prywatnego drukowania pieniądza , to dopóki nie wycofają swojej akceptacji dla tej metody , niewiele się zmieni...
  • @nana 11:08:13
    Dawno nie czytałem czegoś tak głębokiego. Brawo.
  • @Krzysztof Grzelak 19:42:17
    Osobiscie juz od pewnego czasu powtarzam z uporem, ze przyczyna rosnacego bezrobocia w UE jest odprzemyslawianie krajow, ktore uchodza nadal za "wysoko rozwiniete". Przemysl przeniosl sie do Azji i Ameryki ( poludniowej) i w koncu ile czasu biedny Europejczyk ma wzbogacac bogatego Azjate??? Kiedy okaze sie, ze skonczyly sie mu swiadczenia przestanie on kupowac takze " bazdziewie" z Chin i innej Azji, ktore jest jednorazowka, a w przypadku podrabianych lekarstw czy czesci do samochodow moze byc przyczyna smierci lub kalectwa!!!
    Bezrobocie jest skutkiem selekcji, wynikiem swiadomego podzialu spoleczenstwa , ktory ma za zadanie kreowac jednostki potulne, bezwzgledne oraz nieczule, gotowe do wyscigu szczurow !!
    Nalezy bowiem straszyc tych, ktorzy sa u zloba ( i zloobka) co moze ich spotkac, kiedy sproboja upomniec sie o swoje prawa, wyzsza place i godziwy ( wlasciwy) podzial zyskow z wyprodukowanych dobr!!
    Nie mowie tu o abreacji zdegenerowanego systemu kolesiostwa w Polsce, lecz o pozornie " zdrowych" systemach tak zwanych "demokratycznych" krajow, gdzie pod przykrywka tolerancji oraz dostepu do dobr, selekcjonuje sie jednostki nie tyle zdolne, ile przydatne "panom" u steru wladzy.
    Bezrobocie nie jest skutkiem, lecz przyczyna swiadomej polityki wielu rzadow, jak wojny sa nie tyle skutkiem ile powodem poczynan bankierow i sprzedajnych politykow!!
  • @nana 11:08:13
    //Jeden wykorzystuje drugiego w możliwie jak największy sposób by mieć środki na kupowanie rzeczy tak naprawdę zupełnie zbędnych.
    Jest to czysty obłęd.//
    //I cały nasz wysiłek gromadzenia bogactwa - które jest naprawdę pozorne - w ostatniej naszej godzinie nie ma żadnego znaczenia. Liczą się bowiem tylko nasze wartości wewnętrzne, nasz poziom duchowy.
    A tych nie da się zmierzyć stanem konta w banku czy wielkością majątku, bo są one bez znaczenia.//
    //Zdrowie i umiarkowana majętność to klucz do pomyślnego życia.//

    Widać wyraźnie iż do szczęścia tzw. cuda/cudaczne techniki/wydziwianie nie są potrzebne - człowiek chce mieć mieć a zapomina być - a w ostatecznym rozrachunku 'liczą się bowiem tylko nasze wartości wewnętrzne, nasz poziom duchowy' !

    na nic pięćdziesiąt par butów, gdy ma się tylko dwie nogi!
    na nic sto ubrań, gdy ma tylko jeden korpus do przyodziania!
    na nic... ... ... ... ...
    to jest czysty obłęd.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930