Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Idlib przez lornetkę

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Francuski działacz humanitarny w Aleppo, pomagający syryjskim dzieciom ulicy, opowiada na łamach Sputnika o sytuacji wokół Idlibu

Pierre Le Corf, założyciel stowarzyszenia humanitarnego WeAreSuperHeroes działającego w Aleppo od lutego 2016 roku opowiedział w wywiadzie dla Sputnika o napiętej sytuacji w Idlibie, ostatnim bastionie dżihadystów, otoczonym przez wojska syryjskie.

Le Corf obawia się nowej prowokacji ze strony terrorystów, która zmusiłaby państwa zachodnie do interwencji, prowadząc do jeszcze większego chaosu w państwie, w którym już od ponad siedmiu lat trwa wojna.  „W Idlibie rozegra się coś więcej niż tylko bitwa. Dla krajów zachodnich (w tym także dla mojego kraju, Francji) to ostatnia możliwość zaingerowania w sytuację w Syrii, znalezienia pretekstu do tego, żeby mieć możliwość rozpoczęcia jeszcze bardziej globalnego konfliktu (…). Dzień, w którym bitwa o Idlib zostanie zakończona, a koalicja — Europa i USA — ostatecznie przegra wojnę w Syrii, nastanie koniec terrorystów".

Pierre Le Corf, który pod koniec 2016 roku przeniósł się do Aleppo, kiedy toczyły się tam działania zbrojne, opowiada, że w tym mieście do tej pory trwają sporadyczne walki. Prowincja Idlib sąsiaduje z Aleppo, dlatego miasto jest wciąż ostrzeliwane od strony  zachodnich peryferii, gdzie do tej pory niektóre dzielnice są kontrolowane przez dżihadystów. Mieszkańcy tych okolic są już do tego przyzwyczajeni.  „Ludzie o tym nie myślą, żyją tak już od wielu lat. Ich zdaniem wszystko to nie zakończy się jeszcze tak prędko. Oni raczej nie zwracają na to wszystko uwagi, niż się boją. Ludzie są zmęczeni, nie chcą o tym myśleć, nawet jeśli w Aleppo trwają walki".

„Teraz żyjemy w bezpośrednim sąsiedztwie największej strefy działań zbrojnych w Syrii" — mówi Pierre Le Corf, wskazując na obecność w rejonie Aleppo licznych stron konfliktu, w tym wojsk tureckich. „Stąd, gdzie pracuję, przez lornetkę można zobaczyć czarną flagę dżihadystów i czerwoną flagę Turcji powiewającą na wietrze" — opowiada francuski aktywista.

Pierre Le Corf opowiada także o swojej pracy — pomocy udzielanej dzieciom zarówno w zachodniej, jak i wschodniej części Aleppo, która przez długi okres czasu znajdowała się pod kontrolą dżihadystów. Le Corf ma nadzieję, że niezależnie od tego, co się wydarzy, Syryjczycy będą kontynuować rozpoczęte przezeń dzieło. „Nikt nie chce pracować we wschodnim Aleppo, bo ludzie wciąż się boją. Ale jeśli nie będziemy tym dzieciom   pomagać, jutro będziemy mieli 30 tysięcy nowych dżihadystów. To problem państwa, problem, który tak naprawdę powinien rozwiązywać rząd, ktoty musi nad tym zapanować".

„Jeśli jutro coś się ze mną stanie — a do tej pory miałem szczęście, zostałem lekko ranny tylko jeden raz — boję się, że wszystkie te projekty, które realizuje tylko moje stowarzyszenie, zostaną zawieszone".

W czasie bitwy o Aleppo Pierre Le Corf stał się celem francuskich dziennikarzy. Przecież jego słowa o tym, że po obydwu stronach barykady są ofiary wśród cywilów, nie wpisywały się w ogólnie przyjęte widzenie konfliktu w  zachodnich mediach. Nazywano go wówczas „tubą oficjalnej propagandy syryjskiej", oskarżono o związki z „ultraprawicą", ze „środowiskami ultrakatolickimi" z racji jego bliskich kontaktów ze stowarzyszeniem „SOS Chrześcijanie Wschodu" (SOS Chrétiens d'Orient). Ta krytyka płynęła od „ludzi, którzy mają nadzieję, że nie znajdą się po złej stronie w tej historii" — mówi z dużo większym już dziś spokojem  francuski  aktywista.  „Jeśli jutro będę opowiadać o terrorystach, nalotach, o tym, co się dzieje itd., będę to robić, dlatego że właśnie tak to widzę".

„Nie stoję po żadnej stronie, nie mówię o polityce, opowiadam o tym, co się naprawdę dzieje. Przypisuje mi się rolę eksperta znajdującego się w strefie konfliktu… To nie jest tak. Jestem zwyczajnym człowiekiem, prowadzę maleńkie stowarzyszenie dla pożytecznego celu, pomagam ludziom, a kiedy zabieram głos, mówię po prostu jako człowiek, a nie ekspert ds. geopolityki".

 

 

Pierre Le Corf

 

 

KOMENTARZE

  • Gdybym byl Putinem to zrobil bym z Idlibem jak z Donbasem
    i zawiesil ta sytuacje w nieskonczonosc. W miedzyczasie odbudowa Syrii, oczyszczenie calkowite z terroryzmu, powrot dobrobytu a Idlib niech sie kisi, dziura na kieszen Zachodu.
  • @staszek kieliszek 03:50:44
    Sytuacja w Idlibie jest calkowicie odmienna od Donbasu.
    W Idlibie terrorysci wspierani przez USA maja zakladnikow w postaci ludnosci cywilnej-pozostawienie ich tam daje mozliwosc USA i ich wasalom zaopatrywanie ich w bron i gazy bojowe pod przykrywka pomocy humanitarnej-jest to wrzod ktory trzeba naciac i wyczyscic.
  • @mac 05:59:45
    Idlib nie jest jednolicie zaludnione.
    Tam są obszary praktycznie bez ludzkich osad.
    Jeżeli Armia Syryjska wejdzie poprzez te niezaludnione obszary , trudne do obrony ze względu na brak osłony z ludności cywilnej, oraz zabudowań do wykorzystania jako bunkry , to Idlib zostanie podzielone na kilka gęściej zaludnionych kotłów w których przemieszani z ludnością cywilną będą siedzieć terroryści.
    Obrona w terenie bezludnym jest bez szans dla terrorystów (przewaga Syrii w lotnictwie, broni ciężkiej artylerii...bez szans.. nawet bez bezpośredniego ataku piechoty.

    Takie kotły są nie do obrony co pokazała Guta, Duma..
    Tam wystarczą korytarze humanitarne dla ludności cywilnej, dogadanie się z lokalnymi nieterrorystycznymi władzami ... i terror terrorystów zostanie nadwątlony o ile nie złamany.. Do tego oferta dla terrorystów wyjazdu do kolejnego kotła ..

    Kocioł po kociołku się rozpadną.
    Ostatni będzie największy bo będzie koncentrował wszystkich terrorystów których ewakuowano z poprzednich kociołków... ale siły Syryjskie po oczyszczeniu pozostałych kociołków będą miały gigantyczną przewagę.
    do tego przestrzeń operacyjna dla terrorystów skurczy się do kilku, kilkunastu kilometrów co praktycznie nie pozawala na żaden ruch niekontrolowany przez Armię Syryjską.
    I znowu korytarze humanitarne, ulotki, amnestia i pojednanie...i kociołek zacznie się rozpadać... mimo terrory tych nieprzejednanych którym za rozliczne zbrodnie grozi śmierć po wyłapaniu przez Armię.

    Tak to widzę .. taką taktykę stosowano w Daraa.. zdobywano tereny "zielone" i okrążano zaludnione miejscowości... potem "negocjacje" i oferta pojednania , amnestii, korytarze humanitarne...
    Większość ludzi chce żyć ma rodziny chce zachowania swojego dobytku..
    a lokalni przywódcy są z reguły w identycznej sytuacji.
    Tylko napływowi terroryści, najemnicy, obca agentura jest w innej wrogiej wobec ludności sytuacji. A wroga dla terrorystów ludność to najlepsze wywiadowcze środowisko dla Armii Syryjskiej.
    Każda kwatera terrorystów zostanie wskazana przez miejscowych...
    nawet te w meczetach, w szkołach czy szpitalach...
  • @Oscar 08:31:36
    Aby tak zrobić - konieczne jest odcięcie zaopatrzenia dla dżihadystów.
    Problemem Syrii są ciągłe ataki z ich strony; przecież jednym z pierwszych ataków lotnictwa rosyjskiego był magazyn dronów.
    Czy oni są w stanie wyprodukować sami drony zdolne do ataku na bazy syryjskie?
    Być może Syria zgodziłaby się na rejon pozostawiony dżihadystom, ale musiałaby mieć kontrolę zaopatrzenia i pozbawienie ich broni ciężkiej, w tym dronów.

    O to w tej chwili idzie walka, bo Zachód chce mieć możliwość mieszania. Wszystko jest możliwe.
  • @Oscar 08:31:36
    Od strony wywiadowczej Syryjczycy mają gigantyczną przewagę.
    Syryjczycy w Armii mają wielu mieszkańców z okupowanych przez terrorystów terenów.
    Terroryści z reguły najemnicy mają do dyspozycji trochę zastraszonych kolaborantów... ale kolaborant zastraszony wysłany na teren niekontrolowany przez terrorystów przestaje się bać , chyba że szantażują go zamordowaniem rodziny (to niemal reguła stosowana do zmuszenia do walki lokalnych "poborowych")

    Agenci Armii Syryjskiej wracają do swoich domów gdzie znają każdy kamień, sąsiadów... oni łatwo dowiedzą się wszystkiego co się we wsi czy miasteczku dzieje.... ludzie gadają..

    Artyleria sięgnie dokładnie tam gdzie trzeba z dokładnością do 5 m.
    podobnie lotnictwo.

    Jedyny problem to ukrywanie zasobów pod osłoną z ludzkich tarcz np w podziemiach działającego szpitala ..
  • @mac 05:59:45
    Potwierdzasz moja teze.Teraz wszyscy sie spiesza do konfliktu, wyciskaniu wrzoda, konfliktu swiatowego. A jak by ten konflikt zrobic permanentnym? Otoczyc Idlib artyleria, poczekac pare lat i zobaczyc co bedzie dalej? Jak taka sytuacje polknie USA? Beda gadki w ONZ, az im sie znudzi I zapomna o Syrii. Ludzie z Idlib po rzadami terrorystow sami wyciekna z tego regionu i sprawa rozejdzie sie po kosciach. Putin nie glupi i napewno taka wersje wazmie pod uwage.Pozdro z USA.
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:41:53
    Moim zdaniem tzw Zachód ma w Idlib skoncentrowaną ilość swoich najemników oraz agentów z poza Idlib.
    Ludność lokalna pewnie niezbyt przychylna Asadowi jednak wybierze cywilizowanego Asada zamiast mordujących bez ograniczeń obcych terrorystów. Tak było w Daraa które też miało być twierdzą terrorystów a za sprawą lokalnych przywódców padło bezboleśnie.

    Dogadają się... Syryjczycy wypuszcza agentów zachodu (ich siły specjalne)
    zgranych islamistów zachód pozwoli wyeliminować a ludność cywilna z ulgą przyjmie zakończenie dyktatury terrorystów i zakończenie walk uwieńczone powszechną amnestią.

    Nawiasem mówiąc to powtórka ze scenariusza stosowanego w PRLu zaraz po wojnie w stosunku do "naszych" bandytów przeklętych (liczne amnestie wyprowadzające z terroryzmu kolejne fale byłych bandytów).
    O tym że kuratorami, animatorami naszych przeklętych bandytów były te same polityczne siły które dzisiaj stoją za kreacją , wsparciem , szkoleniami obecnych terrorystów (banderowcy, islamiści) czyli tzw zachód.

    To ne przypadek .. to twardy udowodniony historycznie mechanizm...
    Zachód to bandyci od wielu wielu wieków można śmiało powiedzieć że międzynarodowy bandytyzm to wręcz kultura, tradycja narodowa zachodnich "elyt" ..(rasizm, niewolnictwo, kolonializm, bandycki kapitalizm a dzisiaj neoliberalizm a na tej glebie syjonizm..który czerpie pełnymi garściami z tej bandyckiej tradycji tzw zachodu.
  • „Ludzie o tym nie myślą, żyją tak już od wielu lat.
    .
    Ich zdaniem wszystko to nie zakończy się jeszcze tak prędko.

    Podobne zdanie można by chyba usłyszeć od mieszkańców Palestyny, którzy od przeszło 70 lat są mordowani, wypędzani przez Żydów, żydzi znęcają się nad nimi w nieludzki, typowo żydowski sposób.

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/jak-zrobic/

    Wśród Palestyńczyków są także Chrześcijanie, których zdradziliśmy, podobnie jak zdradziliśmy ludność Bliskiego Wschodu.

    Jest wielkim naszym grzechem, że bezkrytycznie dopuściliśmy do znęcania się Żydów nad ludnością Bliskiego Wschodu, gorzej, tę zbrodnię Żydów wspieramy nie tylko pieniężnie ale i militarnie, nic nie wskazuje na to, że zamierzamy wrócić do zasad chrześcijańskich i oddać sprawiedliwość mordowanej przez żydów ludności Bliskiego Wschodu.

    Ta ZBRODNIA ŻYDÓW PRZECIWKO LUDZKOŚCI jest nagradzana u nas w Europie szczególnymi przywilejami, de facto mamy w Europie czy USA od dawna szlachtę żydowską, posiadającą liczne przywileje, a nie jak ostrzega red. Michalkiewicz mamy ją dopiero otrzymać, Żydzi, szlachta od dziesiątków lat, panują nad ludnością Europy czy Ameryki.
  • 200 amerykanskich i angielskich doradcow Alkaidy w potrzasku w Idlib.
    https://www.youtube.com/watch?v=YmFZihj8tYY

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930