Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Imperatyw bombardowania

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

СПУТНИК: Rosyjski analityk Iwan Daniłow uważa, że z uwagi na sytuację wewnętrzną w USA Trump nie ma innego wyjścia jak zbombardować Damaszek.

 

Telewizja CNN poinformowała, że amerykańska generalicja i służby specjalne już sporządziły listę celów w Syrii, które zostaną zbombardowane po tym, jak syryjska armia po raz kolejny zostanie oskarżona o użycie broni chemicznej przeciwko cywilom i tak zwanej „umiarkowanej syryjskiej opozycji".

W tym konkretnym przypadku realna sytuacja w ogóle nie ma żadnego znaczenia: najwyraźniej zbombardują niezależnie od okoliczności. Co więcej żaden wpływ informacyjny a nawet ujawnienie i podanie do wiadomości publicznej całego mechanizmu przygotowania kolejnej „chemicznej prowokacji" nie powstrzymają amerykańskich wojskowych i waszyngtońskich „jastrzębi".

W pewnym sensie nie chodzi tu nawet o Assada i nie o syryjski konflikt w ogólnym zarysie. Niestety Syrię zbombardują wyłącznie na potrzeby amerykańskiej polityki wewnętrznej. Naloty nie są niezbędne, ale w tej chwili takiego scenariusza można uniknąć tylko, jeśli w amerykańskiej agendzie wewnątrzpolitycznej i informacyjnej pojawi się temat, który na kilka miesięcy całkowicie przyćmi „kwestię syryjską".

Niestety wyciek na temat już zatwierdzonych planów nalotów zorganizowany przez CNN to swojego rodzaju szantaż wizerunkowy, którego bezbronną ofiarą padnie prezydent USA. Trump znalazł się w bardzo niewygodnej sytuacji: gdy Białe Hełmy przy wsparciu i pod kierunkiem brytyjskich służb specjalnych zorganizują kolejną prowokację w Syrii, prezydent USA nie będzie miał możliwości uniknięcia ataku i eskalacji konfliktu, oświadczając coś w stylu: „Sztab Generalny po namyśle postanowił, że nie trzeba tego robić".

Po wycieku CNN, rezygnacja z nalotu na Damaszek w odpowiedzi na (wyraźnie fejkowy) incydent z użyciem broni chemicznej media, a także wszelacy senatorzy i kongresmeni  odpowiedzialnością  obarczą Trumpa, który po raz kolejny zostanie oskarżony o współpracę z Kremlem. To niewielki problem, ale obecne zaostrzenie się syryjskiego kryzysu przypada na okres maksymalnej niepewności pozycji amerykańskiego przywódcy: w USA pełną parą trwa kampania wyborcza, a „prawybory" odbędą się już za miesiąc. 

Jeśli amerykański przywódca zrezygnuje z bombardowania Syrii, można będzie śmiało prognozować co następuje: inscenizowane kadry z „umierającymi po zatruciu sarinem syryjskimi dziećmi" będą emitowane przez wszystkie amerykańskie kanały w ciągu całej kampanii wyborczej z towarzyszącym komentarzem, że Putin na pewno ma materiały kompromitujące Trumpa, skoro ten ostatni nie chce ukarać „krwawego Assada" i „pokazać Putinowi amerykańskiej potęgi".

Z punktu widzenia obecnej waszyngtońskiej administracji nie można dopuścić do takiego ryzyka, dlatego Syria najprawdopodobniej zostanie zbombardowana, przy czym na pokaz i z maksymalnym nagłaśnianiem w mediach, wielokrotnym wyolbrzymianiem wyrządzonych szkód i strat syryjskiej strony. Co więcej w interesie oficjalnego Damaszku byłoby zgranie się z Trumpem w tym spektaklu — w przypadku, jeśli ostatni rzeczywiście będzie potrzebował tylko medialnego show na potrzeby krajowe. 

Na szczęście bezlitosna logika polityczna amerykańskiej kampanii wyborczej radykalnie zmniejsza szansę na to, że Waszyngton zechce czegoś więcej, niż tylko kolejnej punktowej demonstracji siły, po której można będzie ogłosić zwycięstwo nad wrogiem i przywrócenie sprawiedliwości. Ogłoszenie próby zmiany rządów w Damaszku lub wybuch kolejnej wojny na Bliskim Wschodzie z bezpośrednim amerykańskim udziałem, a także wyrażenie gotowości do starcia zbrojnego z Rosją w celu usunięcia Assada — to wszystko jest bowiem niezawodnym przepisem na przegranie wyborów.

Przecież „jądro elektoratu" Trumpa słusznie odbierze każde z tych oświadczeń jako dowód na zdradę ze strony prezydenta. A właśnie poparcie tego „jądra”, które pójdzie za Trumpem na koniec świata, jest jego jedynym realnym zabezpieczeniem przed impeachmentem. Wychodząc z powyższych założeń można prognozować, że Amerykanie przeprowadzą naloty na Damaszek, natomiast raczej nie zdecydują się na działania zbrojne w Syrii w celu odwrócenia biegu wojny domowej i wyrwania zwycięstwa z rąk rosyjsko-syryjskiej koalicji. W tym jest bardzo duża zasługa rosyjskiej armii, a także rosyjskiego kierownictwa politycznego, które przez wiele lat nie szczędziło sił i środków na rozwój uzbrojenia, a zwłaszcza tak zwanej „triady jądrowej".

Jedyna rzecz, którą Amerykanie mogą sobie zapewnić w Syrii, to głęboka moralna satysfakcja oraz powód do mówienia, że wygraliby, gdyby im bardzo zależało. Można mieć stuprocentową pewność, że za kilka lat Hollywood nakręci serię blockbusterów o bohaterskich zwycięstwach amerykańskich służb specjalnych w Syrii nad rosyjskimi, irańskimi i syryjskimi „dzikusami z kałasznikowem" i już w roku 2020 przeciętny obywatel  USA będzie przekonany, że syryjską wojnę wygrały USA, tak samo, jak obecnie wierzą, że pokonały Wietnam. Nic nie da się tu zrobić: epoka postprawdy już nadeszła, a my niestety na razie nie mamy własnego odpowiednika Hollywoodu do masowego włamywania się do umysłów mieszkańców innych państw. 

Koniec końców główne zwycięstwo znajduje się na płaszczyźnie fizycznej, a nie informacyjno-wirtualnej i co najmniej w syryjskiej wojnie to zwycięstwo jest już blisko. Co więcej: zwycięstwo okazało się korzystne z gospodarczego punktu widzenia. Dzięki sukcesom w Syrii Rosja uniemożliwiła realizację projektu katarskiego gazociągu do Europy, przeprowadziła świetną operację marketingową i ogromnie zwiększyła eksport swojej broni na Bliski Wschód i najważniejsze — była w stanie w praktyce udowodnić graczom regionalnym takim jak Arabia Saudyjska, że z Kremlem da się korzystnie i bezpiecznie porozumieć w istotnych kwestiach. Na przykład na temat wspólnej kontroli nad światowym rynkiem ropy naftowej. W tym świetle prawdopodobna „bombowa” amerykańska akcja PR  to przykry drobiazg, który w gruncie rzeczy niczego nie zmieni.

Rosja wypiera USA z kluczowego regionu planety.  

 

 

KOMENTARZE

  • @ Autor
    "Rosja wypiera USA z kluczowego regionu planety."

    Aj waj! ;-)

    5*
  • @Jasiek 06:06:13
    I dlatego Netanyahu częściej ostatnio lata do Moskwy niż do USA. Pozdrawiam serdecznie. BJ
  • Atak rakietowy na Syrie to wielkie ryzyko kompromitacji dla USA i reszty hordy.
    .. i to na kilku płaszczyznach.
    Jeżeli atak się nie powiedzie tak jak poprzednie to w USA wzrośnie obawa przed kolejnymi kompromitacjami i niewiara w skuteczność Armii USA oraz strach przed kontr uderzeniem ze strony Rosji.
    Rosja stanie się "Bogiem" dla militarystów z USA i reszt hordy.

    Jeżeli atak się powiedzie i doprowadzi do wielu ofiar cywilnych to USA i reszta hordy skompromituje się po raz kolejny w oczach opinii światowej.

    Jeżeli atak się powiedzie i trafi tylko w cele wojskowe to będzie najgorszy scenariusz dla Syrii USA nabierze apetytu na więcej .. bezkarnych ataków.

    Jeżeli na atak będzie skuteczna odpowiedź Syrii (nie Rosji) a Rosja dostarczy Syrii odpowiednie środki (np do zatopienia amerykańskich okrętów) to USA ponownie się skompromitują.

    Jeżeli Idlib zostanie zdobyte niezależnie od ataku USA i reszty hordy to USA się skompromituje pokazując swoją bezsilność a Syria i Rosja pokażą po raz kolejny swoją skuteczność.
    Rosja i Syria mają scenariusze które skutecznie kruszą jedność i opór terrorystów i chronią ludność cywilną (oferta pojednania i amnestii, korytarze humanitarne dla ludności ...nawet nie sprawdzane specjalnie tak by bandyci mogli niemi też uciekać ale już bez broni udając cywilów...

    Jak bandyci uciekają to opór słabnie... a bandziorów później i tak się wyłapie (tych co mają krew na rekach).

    Cała armia bandziorów to kilku wyszkolonych najemników albo agentów zachodu , średni szczebel to iideowi islamiśc a mięso armatnie to zmuszona do walki terrorem lokalna ludność (pobory do formacji bandyckich robione przy pomocy terroru zastraszania).

    Taka struktura "wojska" się rozleci natychmiast gdy wojsko dostanie "opcję" przeżycia, legalizacji i amnestii.

    Do piekła trafią tylko ideowi islamiści.. a górą zostanie ewakuowana przez tzw zachód bo to ich agentura... tak było w Allepo, w Giuta, na Synaju,
    i tak będzie w Idlib.

    Mięso armatnie się ochoczo podda a może nawet zmieni front, górę Syryjczycy i Rosjanie "wypuszczą" a islamistów wyrżną.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930