Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Brazylia dla Jaira?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

REPUBLICA LATINA: Za Xportalem przytaczam opracowanie Ronalda Laseckiego nt. nowej opcji politycznej dla Brazylii wraz z komentarzem Redakcji.

 

 

/tytuł oryginału: ‘Brazylia: Alternatywa dla oligarchii”/

1 września ogłoszona została decyzja Najwyższego Trybunału Wyborczego Brazylii, odbierająca prawo do kandydowania w wyborach prezydenckich zapowiedzianych na 7 października byłemu prezydentowi Luisowi Inacio „Lula” da Silvie, odsiadującemu obecnie dwunastoletni wyrok więzienia za korupcję i defraudację środków publicznych. „Lula” prowadzi zdecydowanie w sondażach, bijąc pod względem poparcia swojego najpoważniejszego konkurenta z prawicy.

Popierająca „Lulę” socjalistyczna Partia Pracy zapowiedziała złożenie odwołania od decyzji do Federalnego Sądu Najwyższego. Analitycy wskazują, że dla treści orzeczenia kluczowe będzie, który z sędziów będzie orzekającym. Jeden z sędziów uważany jest za przychylnego sprawie „Luli” da Silvy i gdyby sprawa wpłynęła do niego, prawdopodobne byłoby orzeczenie na korzyść socjalistycznego kandydata.

Gdyby orzeczenie sądu okazało się jednak niekorzystne, Partia Pracy zamierza wystawić kandydaturę Fernando Haddada. Wedle sondaży, z poparciem „Luli” mógłby on wciąż liczyć na 31% wszystkich głosów.

Drugi pod względem popularności jest kapitan armii w stanie spoczynku i deputowany Jair Bolsonaro. Jest on uważany za brazylijskiego odpowiednika Rodrigo Duterte i Donalda Trumpa. Z filipińskim przywódcą łączy go cięty język i wydrwiwanie politycznej poprawności: oskarżającej go o promowanie „kultury gwałtu” i „seksizm” liberalnej deputowanej odpowiedział, że na pewno by jej nie zgwałcił, bo nie byłoby warto. Demokrację nazwał „bzdurą”. Amnesty International określił mianem „idiotów”. Zapowiedział wycofanie finansowania wszystkich organizacji pozarządowych. Tak zwanych „uchodźców” nazwał „szumowiną świata”.

Zapowiedział, że gdyby zobaczył dwóch publicznie całujących się mężczyzn, pobiłby ich. Stwierdził, że w przypadku „coming outu” homoseksualnego syna, należy sprać go na kwaśne jabłko. Sam nie byłby w stanie kochać homoseksualnego syna i wolałby, żeby zginął on w wypadku. Homoseksualizm, jego zdaniem, prowadzi do pedofilii, Brazylia zaś nie potrzebuje praw chroniących homoseksualistów, gdyż „są oni mordowani przez swoich homoseksualnych kochasiów, podczas gdy porządni obywatele śpią w swoich domach”. Liczba homoseksualistów, jego zdaniem, wzrasta ze względu na obecność liberalizmu, narkotyków i wpływ liberalnych światopoglądowo kobiet.

Jair Bolsonaro chce przywrócenia kary śmierci, obniżenia wieku karania za czyny kryminalne do 16 lat, dobrowolnej chemicznej kastracji gwałcicieli, nagradzania policjantów którzy zabili „10, 15 lub 20” handlarzy narkotyków zamiast obecnego karania takich funkcjonariuszy, poszerzenia granic obrony koniecznej, dopuszcza stosowanie tortur wobec porywaczy i handlarzy narkotyków, jest zwolennikiem cenzury, pełniejszej ochrony życia ludzkiego w stadium prenatalnym, przeciwnikiem małżeństw homoseksualnych, prawa par homoseksualnych do adopcji dzieci, rejestracji transseksualistów pod zmienioną płcią, „akcji afirmatywnej” w postaci kwot dla ludności kolorowej i dla kobiet, sprzeciwiał się prywatyzacji i przekazaniu obcemu kapitałowi największej brazylijskiej firmy górniczej Vale, naftowego giganta Petrobras, oraz telekomunikacji, jest zwolennikiem ograniczenia przywilejów pracowniczych i gospodarki nastawionej na rozwój.

Jair Bolsonaro prezentuje się też i jest powszechnie uważany za polityka antyoligarchicznego. Popierająca go konserwatywna Partia Socjalliberalna (sic!) jest tworem nowym, burzącym dotychczasowy układ partyjny. Jej popularność wyrosła głównie na gruzach centroprawicowej (sic!) Partii Socjaldemokratycznej, współtworzącej brazylijski system partyjny od wprowadzenia w tym kraju demoliberalizmu w 1985 r. Pozostający w sondażach daleko w tyle kandydat „socjaldemokratów” Geraldo Alckmin to główna ofiara niespodziewanego wzrostu poparcia dla Jaira Bolsonaro.

Poparcie dla Jaira Bolsonaro sięga obecnie 20-22%, co nie wydaje mu się dawać szansy na zwycięstwo, nawet w przypadku uniemożliwienia startu „Luli” da Silvie. Na korzyść kandydata prawicy może jednak podziałać fakt, że Fernando  Haddad jest politykiem praktycznie nieznanym poza Sao Paulo, którego wcześniej był burmistrzem. W trakcie kampanii mógłby ujawnić cechy, które nie tylko przeszkodziłyby mu budować swój pozytywny wizerunek, ale również odebrać poparcie płynące z ewentualnego „namaszczenia” przez „Lulę”. Wówczas wzrosłyby szanse Jaira Bolsonaro, na którego dziś chcą głosować głównie wykształceni mężczyźni z klasy średniej.

(na podst. Aljazeera.com i inf. własnych opr. R.L.)

 

Komentarz Redakcji Xportalu: Pojawienie się Jaira Bolsonaro wydaje się być pozytywną zmianą na tle trwających w Brazylii od połowy lat ‘80 rządów skorumpowanego kartelu centroprawicowo-centrolewicowego oraz podtrzymywanej jego władzą poprawności politycznej. Wzrost popularności prawicowego polityka należy więc oceniać dodatnio, nawet pomimo że jest on też autorem wypowiedzi obraźliwych dla rdzennych ludów Brazylii. Jego przypadek pod wieloma względami przypomina fenomen Rodrigo Duterte, któremu również udzielamy kredytu zaufania i względnego poparcia, nie podzielając jednak jego antykatolickich fiksacji.

W odróżnieniu jednak od przywódcy filipińskiego, J. Bolsonaro nie będzie raczej alternatywą dla projankeskiej orientacji Brazylii. Decyduje o tym geopolityka: rozsiane na wybrzeżu miasta Brazylii są w większości oddzielone od interioru wysokim uskokiem skalnym i słabo w związku z tym z nim i ze sobą nawzajem zintegrowane. Stabilność Brazylii zależy wobec tego od floty oceanicznej zdolnej bronić jej długiego wybrzeża i utrzymywać łączność pomiędzy poszczególnymi miastami. Wspomniane wyżej słabe ich powiązanie z wnętrzem kraju oraz szczupłość zdatnego do wykorzystania zaplecza geoekonomicznego Brazylii sprawia jednak, że państwo to nie jest w stanie samemu zbudować i utrzymać takiej floty. Może być zatem jedynie protektoratem dominującej potęgi morskiej – od XVII do XIX w. była to Wielka Brytania, później zaś USA.

Naszym zdaniem, naturalnym hegemonem Ameryki Południowej na południe od basenów Amazonki i Orinoko jest zajmująca większość dorzecza La Platy Argentyna. Będzie ona mogła stać się nim faktycznie jednak jedynie wówczas, gdy wykształci kulturę polityczną i ekonomiczną, w której podmiotowość i siła państwa będą ważniejsze niż socjalne rozdawnictwo. Niestety, w XX w. Argentyna nie miała szczęścia do odpowiedzialnych politycznie i ekonomicznie przywódców, a próby łączenia emancypacji geoekonomicznej z finansową i budżetową rozrzutnością doprowadziły ją do upadku, zniekształcając przy tym wydatnie układ sił w tej części świata i nienaturalnie wywyższając pozycję Brazylii. (R.L.)

 

KOMENTARZE

  • @ Autor
    "Jair Bolsonaro chce przywrócenia kary śmierci, obniżenia wieku karania za czyny kryminalne do 16 lat, dobrowolnej chemicznej kastracji gwałcicieli, nagradzania policjantów którzy zabili „10, 15 lub 20” handlarzy narkotyków..."

    Właśnie się dowiedziałem, że facet dostał nożem...
    Czyżby lobby "handlowe" podjęło interwencję prewencyjną? ;-(

    Oczywiście 5*

    Ukłony

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930