Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Niedziela, 2 września 2018

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1124) Zapraszam na alternatywny (wobec mainstreamu) serwis bieżących informacji i komentarzy z kraju i ze świata.

* Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan złoży 7 września wizytę w Iranie. W dniu tym w Teheranie odbędzie się spotkanie na szczycie przywódców Rosji, Turcji i Iranu w sprawie Syrii. Zbliżanie się Turcji z Iranem i Rosją wywołuje rosnącą irytację w Waszyngtonie, albowiem krzyżuje plany „partii wojny” i zmienia układ sił na Bliskim Wschodzie,  gdzie Turcja jest najważniejszym członkiem NATO..

 

*Ponad 120 tys. osób przyszło dziś pożegnać przywódcę DRL Aleksandra Zacharczenkę – poinformował dziennikarzy przedstawiciel administracji. Żałobnicy zapełnili prawie cały plac przed Teatrem Opery i Baletu w centrum Doniecka przybywając z trzech kierunków. Ludzie przynoszą kwiaty nie tylko na plac, ale i pod kawiarnię Separ gdzie zginął Zacharczenko, oddaloną od Teatru Opery i Baletu tylko o jeden kwartał ulic. W uroczystejceremonii żałobnej wzięły udział delegacje z Rosji, Osetii Południowej, Abchazji i Ługańskiej Republiki Ludowej, a także szef Krymu Siergiej Aksionow i deputowana Dumy Państwowej Natalia Pokłonska. Delegacji z ŁRL przewodniczył p.o. szefa republiki Leonid Pasecznik, z Osetii Południowej – prezydent Anatolij Bibiłow, z Abchazji – wicepremier Astamur Kecba. Do Doniecka przyjechali też członkowie Rady Federacji i deputowani Dumy Państwowej Rosji. Przywódca DRL Aleksander Zacharczenko zginął w piątek wieczorem w ataku bombowym w kawiarni Separ w centrum Doniecka. W zamachu ucierpiał minister finansów DRL Aleksander Tymofiejew. Wśród ofiar jest też ochroniarz Zacharczenki. W sumie, według MSN, rannych zostało 11 osób. Władze DRL twierdzą, że był to atak terrorystyczny. Prezydent Rosji Władimir Putin nazwał zabójstwo Zacharczenki nikczemnym. Jak podkreślił, „ci, którzy wybrali drogę terroru, przemocy i zastraszania, nie chcą poszukiwać pokojowego, politycznego rozwiązania konfliktu” w Donbasie.

 

*Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w Waszyngtonie omówił z grupą senatorów z obu partii Stanów Zjednoczonych kwestie związane z budową gazociągu Nord Stream-2. Poinformowano o tym na stronie internetowej służby prasowej głowy państwa w Kijowie.Stwierdzono, że politycy wymienili poglądy na temat „zagrożeń” dla Europy, rzekomo wynikających z realizacji projektu. Również podczas spotkania odbyły się rozmowy na temat sytuacji w Donbasie i Morzu Azowskim. Poroszenko  wyraził wdzięczność za „ważną rolę” Senatu Stanów Zjednoczonych w ochronie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, w tym za wsparcie dostaw śmiercionośnej broni obronnej na Ukrainę i za wzmocnienie antyrosyjskich sankcji. Poroszenko od przebywa w USA od 31 sierpnia do 1 września z prywatną wizytą w celu wzięcia udziału w pogrzebie senatora z Arizony Johna McCaina, który zmarł na raka mózgu 26 sierpnia w wieku 81 lat. Uroczysty pogrzeb McCaina jest przewidziany na dzisiaj (w niedzielę).

 

* Pod naporem ofensywy sił rządowych poddała się największa spośród oblężonych enklaw dżihadystów. Wczoraj wieczorem zostało zawarte porozumienie pomiędzy rządem prezydenta Baszara Assada a islamistycznymi bojownikami, skupionymi w enklawie w prowincji Homs (rejon miasta Ar-Rastan). Dżihadyści mają poddać teren, okrążony przez armię syryjską, oraz wydać cały arsenał posiadanej broni ciężkiej, jak też wszystkich jeńców i zakładników. W zamian uzyskają możliwość swobodnego wyjazdu na północ, w rejon Idlib, kontrolowany przez siły protureckie. Chętni mogą zostać na miejscu, po przejściu odpowiedniej weryfikacji. Pośrednikiem i gwarantem porozumienia jest Federacja Rosyjska, której żandarmeria wojskowa ma nadzorować cały proces zdawania terytorium oraz przejazdu islamistów. Warunki porozumienia są więc bardzo zbliżone do tych osiągniętych wcześniej we Wschodniej Ghoucie oraz Wschodnim Kalamunie (kapitulacja w drugiej połowie kwietnia). Jednocześnie z rejonem Homsu i na analogicznych zasadach poddają się „zieloni” dzihadyści obecni w obozie Jarmuk pod Damaszkiem. Natomiast obecne tam siły Państwa Islamskiego stawiają zaciekły opór wojskom rządowym, jednak są przez nie stopniowo wypierane z kolejnych kwartałów terenu zabudowanego. W takiej sytuacji dochodzi do likwidacji ostatnich enklaw fanatyków na terenie Syrii. Prowadzi to do poprawy sytuacji z wewnętrznymi liniami zaopatrzeniowymi, oraz do zwolnienia sił wojskowych, zajętych dotychczas ich blokowaniem. W takiej sytuacji rysują się możliwości przeprowadzenia kolejnych ofensyw – czy to na południu (rejon Deraa), czy na wschodzie (rejon At-Tanf, niedobitki państwa islamskiego w rejonie Deir ez-Zor, bojówki kurdyjskie). Pomimo wszelkich przeciwności, mnożonych przez państwa zachodnie pod przewodnictwem USA (jak głośny atak rakietowy z 14/15 kwietnia czy izraelskie uderzenie na siły irańskie w rejonie Hamy i Aleppo w nocy z 29 na 30 kwietnia), legalny rząd w Damaszku kontynuuję proces konsolidację swego państwa. W Syrii pod kontrolą antyrządowych bojowników pozostają jeszcze trzy regiony: połączona część prowincji Idlib i Aleppo (połowa pod okupacją Turcji, wspieranych przez Turków dżihadystów oraz al-Kaidy w Syrii), w której od lat trwa „wojna domowa” pomiędzy różnymi frakcjami dżihadystów), część prowincji Daraa na południu, a także na wschodzie kawałek w prowincji Deir ez-Zor, pod kontrolą amerykańskich okupantów, którzy nie pozwalają się do tych terenów zbliżać. Północno-wschodnia Syria jest pod okupacją kurdyjsko-francusko-amerykańską.

 

*Amerykańscy wywiadowcy i eksperci wojskowi sporządzili wstępną listę obiektów w Syrii, które mogą podlegać atakom lotniczym, jeśli taki rozkaz zostanie wydany przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Podaje to CNN powołując się na dużą liczbę urzędników. Według telewizji, Biały Dom nie zdecydował jeszcze o uderzeniu, jednak urzędnik bezpośrednio związany z tą kwestią stwierdził, że Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych „są w stanie reagować bardzo szybko”, jeśli Damaszek „zorganizuje atak chemiczny”.  Waszyngton obawia się, że zakazana substancja może zostać użyta przez „reżim  Assada” podczas szturmu na miasto Idlib, które obecnie jest w rękach terrorystów. Siły rządowe przekazały regionowi śmigłowce bojowe, które mogą zrzucać bomby wypełnione chlorem, informują przedstawiciele Pentagonu w rozmowie z CNN. Tymczasem Moskwa nadal twierdzi, że w Idlib szykuje się prowokację. Według władz rosyjskich, organizacja Białe Hełmy planuje atak chemiczny, aby dać Zachodowi pretekst do przeprowadzenia operacji wojskowej przeciwko Assadowi.  W Pentagonie te stwierdzenia nazywano „absurdem”. Co więcej, oficjalny przedstawiciel departamentu oskarżył Rosję o przeprowadzenie „kampanii dezinformacji, której celem jest zdyskredytowanie USA i ich sojuszników”. Jednocześnie Pentagon nadal ściśle monitoruje manewry wojsk rosyjskich we wschodniej części Morza Śródziemnego. Według Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej 26 okrętów wojennych i 30 samolotów wkrótce weźmie udział w dużych ćwiczeniach w tym regionie. Stany Zjednoczone są również przekonane, że Rosja buduje swoją obecność morską w regionie, aby przygotować się na ewentualne amerykańskie ataki na „reżim Assada”. Rosyjska flota może próbować śledzić każde podejście Tomahawków i przekazywać te informacje do syryjskich systemów obrony powietrznej S-400.  W rezultacie szanse Rosji na zestrzelenie rakiet amerykańskich wzrosną w porównaniu z kwietniem 2018 roku. W tym czasie jednak nie udało się jej odeprzeć ataków Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji na trzy cele syryjskie, przypomniał rząd w rozmowie z CNN. Urzędnik wyraził także opinię, że rosyjska obecność marynarki wojennej w regionie „zaprzecza” publicznym oświadczeniom Moskwy na temat jej rozeznania w sytuacji. W opinii Stanów Zjednoczonych to dowodzi, że strona rosyjska „jest świadoma, że reżim Assada  będzie winny użycia broni chemicznej”.

 

*Prezydent Francji Emmanuel Macron oświadczył, że na danym etapie nie popiera rozpoczęcia negocjacji w sprawie umowy handlowej między UE a Stanami Zjednoczonymi, ponieważ nie ma na razie ku temu warunków. „Ani Europa, ani Francja nigdy nie chciały żadnej wojny handlowej. Ale każdy dialog handlowy może opierać się tylko na zrównoważonej relacji, a w żadnym razie nie na groźbach. W tym przypadku mamy wątpliwości, które musimy wyjaśnić z naszymi europejskimi partnerami. Nie popieram rozpoczęcia wielkiego dialogu handlowego, ponieważ nie pozwala na to kontekst" — powiedział Macron na konferencji prasowej w Madrycie.  Dodał, że porozumienie nie powinno obejmować rolnictwa. „Żaden europejski standard nie może zostać obniżony w dziedzinie ochrony środowiska, zdrowia czy żywności" — dodał Macron.Nie możemy prosić naszych przemysłowców, pracowników rolnych, naszych obywateli o skupienie się na nowym modelu produkcji, który szanuje środowisko, zorientowanym społecznie, a z drugiej strony podpisywać umów handlowych z krajami, które nie przestrzegałyby tych zobowiązań. Przestrzeganie tych standardów jest fundamentalne — dodał prezydent Francji.    

 

*Prezydent Francji Emmanuel Macron skorzystał z możliwości wystąpienia przed zgromadzonymi w Paryżu ambasadorami Francji za granicą, żeby ogłosić zmianę kursu zagranicznego kraju, a także zmianę kursu polityki zagranicznej całej Unii Europejskiej.  Z pewnością stanowisko Macrona nie spodobało się nikomu z liderów zachodniego świata. Począwszy od Donalda Trumpa, który ma powód oskarżyć Macrona o brak transatlantyckiej solidarności i skończywszy na Angeli Merkel, która również może zarzucić mu zdradę, ale już wspólnych europejskich interesów. Berlinowi może nie spodobać się chęć Paryża zbudowania partnerstwa strategicznego z Rosją i Turcją bez żadnych niewykonalnych warunków wstępnych. W swoim wystąpieniu Emmanuel Macron poruszył kilka bolesnych tematów stosunków międzynarodowych, wymieniając Rosję, Turcję, kryzys w Syrii, stosunki z USA i nawet Ukrainę. Jego przemówienie można uznać za nieco szokujące, gdyż stanowisko lidera Francji odbiega nie tylko od opinii Waszyngtonu, ale także tego, co on sam głosił jeszcze niedawno w przeszłości.  Jednak chyba najbardziej nieoczekiwanym epizodem wystąpienia było cytowanie Władimira Putina odnośnie Syrii. I chociaż Macron nie nazwał bezpośrednio rosyjskiego prezydenta, dla wszystkich było jasne, kto i kiedy zaproponował, żeby syryjski naród sam zdecydował, kto powinien rządzić Syrią.  Owszem, prezydent Francji uważa, że utrzymanie władzy przez Assada „byłoby strasznym błędem" jednak przyznał jednocześnie, że „ani Francja, ani żaden inny kraj nie może wskazywać, kto ma rządzić Syrią" i że należy „stworzyć warunki, w których syryjski naród będzie mógł podjąć decyzję w tej sprawie". Inna idea, która z pewnością nie przypadnie do gustu administracji Trumpa i samemu prezydentowi USA przybrała formę apelu, by nie liczyć na Amerykanów w kwestii europejskiego bezpieczeństwa i samodzielnie chronić suwerenność Europy. Jeśli spojrzeć na tezy Macrona oczami Trumpa, to widzimy następujący obraz: zamiast płacić więcej Amerykanom za protekcję, jak tego żąda Trump, francuski przywódca wzywa do „substytucji bezpieczeństwa". Amerykanie  nie zobaczą więc pieniędzy, a stawką jest jak pamiętamy upragniona przez Trumpa cyfra w wysokości 2% europejskiego PKB. Takiej daniny Waszyngton żąda od UE pod pozorem „wydatków na obronę", które w praktyce zmieniają się w „wydatki na NATO", a jak wiadomo „wydatki na NATO" — to po prostu dochody Pentagonu i amerykańskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego. Macron w swoim przemówieniu wyraźnie zaznaczył, że nie ma ochoty wydawać kilkudziesięciu miliardów dolarów na haracz dla USA. Francuski polityk podkreślił ponadto, że bez przeformatowania stosunków z Rosją i Turcją Unia Europejska nie będzie w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwa w długofalowej perspektywie. A teraz, zostawiając na boku „problem Turcji", popatrzmy na mapę i zastanówmy się nad pytaniem: w jakim celu Macron zacząć myśleć o zmianie stosunków z Rosją? Istnieją trzy możliwe warianty: Macron popełnił dyplomatyczne faux pas (co też się zdarza),  boi się, że bez przeformatowania stosunków z Rosją Unia Europejska nigdy nie będzie bezpieczna z powodu zagrożenia ze strony Moskwy, albo też sugerował gotowość do poprawy relacji z Rosją w celu walki z pewnym gwiezdno-pasiastym zagrożeniem, o którym (na razie) nie wolno mówić na głos.  Zresztą kiedy prezydent Francji mówi o konieczności zagwarantowania „europejskiej suwerenności" przez samych Europejczyków, to nie ulega wątpliwości, że jest to „szpilka" wbita nie Moskwie, Pekinowi, czy Ankarze. Tym bardziej że sama koncepcja europejskiej, jak i każdej innej suwerenności wywołuje alergię tylko w jednej stolicy, tej samej, która pretenduje do statusu światowego hegemona.Macron skrytykował także amerykańskie dążenia do zajęcia pozycji globalnego lidera, mówiąc o konieczności zbudowania bardziej uczciwego systemu handlu międzynarodowego, a nie „godzenia się z hegemonią jednego państwa i podziałem pozostałych". Francja pretenduje do wiodącej roli w UE, a Europę postrzega jako jeden z biegunów światowej siły. W najbliższej przyszłości ambicje francuskiego przywódcy zostaną na pewno wystawione na próbę.

 

*NATO przekazało Straży Przybrzeżnej i morskim siłom Grecji wykaz 50 „podejrzanych statków”, wiodących poszukiwania na Morzu Egejskim u wybrzeży Grecji, podaje gazeta „Real”.„Mówimy o statkach rybackich, żeglugowych i wycieczkowych, które — według doniesień — pływają po Morzu Egejskim, aby zebrać informacje. Są zainteresowane nie tylko greckimi obiektami wojskowymi i działaniami, ale przede wszystkim ruchami Amerykanów, którzy są obecnie na greckim terytorium” — podaje gazeta.  „Lista zawiera 50 statków z nazwami” — mówi artykuł pt. „Gry szpiegowskie na Morzu Egejskim”. „Rosjanie nie są sami na Morzu Egejskim, które coraz bardziej przypomina "amerykański poligon". Stosunki grecko-amerykańskie w sektorze obronnym są w apogeum. W przenośni i dosłownym tego słowa znaczeniu, Amerykanie zaczęli "burzyć wodę" w Sudzie i w Larisie (w środkowej Grecji). Kilka dni temu zaktualizowano umowy Grecja-USA o rozmieszczeniu dronów MQ-9” — podaje gazeta, według której Stany Zjednoczone zamieniają drony w bazie lotniczej w Larisie na bardziej nowoczesne. Prowadzą one monitoring, w tym również na Morzu Egejskim. Jeśli chodzi o stosunki z Turcją, to jak podaje gazeta, „jej wiarygodność jako sojusznika NATO jest otwarcie kwestionowana” przez amerykańskie ośrodki analityczne, a to bardzo zbliża  Grecję z Ameryką.

 

* Władze miejskie Wiesbaden, stolicy Hesji, zdecydowały się usunąć  czterometrową  pozłacaną statuę prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana, którą postawiono z okazji Festiwalu Sztuki Wiesbaden Biennale na Placu Jedności Niemiec. „Nie jesteśmy dłużej w stanie zapewnić bezpieczeństwa” — poinformowały we wtorek wieczorem na Twitterze władze miejskie Wiesbaden. Po północy miejska straż pożarna podjechała na plac z dźwigiem i usunęła statuę bez specjalnych zakłóceń. Na razie nie wiadomo co stanie się z gipsową instalacją, będącą dziełem szwajcarskiego artysty. Statua stała na Placu Jedności Niemiec od poniedziałku 27 sierpnia, wywołując kontrowersje. We wtorek wieczorem zwolennicy i przeciwnicy prezydenta Turcji wdali się na placu przed statuą w słowne potyczki i szarpaninę. Policja wielokrotnie interweniowała. W akcji uczestniczyło w sumie ok. 100 policjantów. Organizatorzy festiwalu bronili „złotego Erdogana”, powołując się na wolność sztuki i swobodę wyrazu artystycznego. Jednak po pojawieniu się sygnałów, że do Wiesbaden wybierają się na demonstracje przeciwnicy tureckiego prezydenta z całych Niemiec, zdecydowano się go usunąć. 

 

*Niemiecki koncern samochodowy Volkswagen mógł dopuścić się manipulacji nie tylko odnośnie emisji spalin silników diesla, ale także silników benzynowych Volkswagena, Audi i Porsche - pisze gazeta Bild am Sonntag, powołując się na materiały monachijskiej prokuratury w tej sprawie.Zgodnie z materiałami śledztwa, w listopadzie 2015 roku eksperci koncernu poinformowali, że automatyczne skrzynie biegów w Volkswagenie, Audi i Porsche były wyposażone w oprogramowanie, które mogło  wpłynąć na dane odnośnie emisji spalin. W taki sposób producent mógł manipulować wskaźnikami emisji CO2 i zużycia paliwa. Rzecznik Volkswagena poinformował tabloid Bild, że firma nie udziela komentarzy na temat toczącego się śledztwa, ale w poprzednich miesiącach prowadziła rozmowy z Niemieckim Federalnym Urzędem Motoryzacji (KBA) na temat tych nieprawidłowości.

 

*Europa powinna reagować na politykę sankcji Waszyngtonu wobec Rosji, Chin i innych głównych partnerów gospodarczych, powiedział minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas, otwierając konferencję ambasadorów w Berlinie. „Waszyngton zmusza nas do formułowania europejskiej odpowiedzi w związku z polityką sankcji. Odnosi się to do Europy i Niemiec, jeśli USA nagle w nieskoordynowany i dość niespecyficzny sposób nałożą sankcje wobec Rosji, Chin, Turcji, a w przyszłości, być może, także przeciwko innym głównym partnerom handlowym. Powinniśmy na to reagować" — powiedział minister.  Wcześniej Maas oświadczył, że MSZ Niemiec zrewiduje strategię polityki zagranicznej wobec Stanów Zjednoczonych. Mass zaproponował w charakterze podstawy nowych relacji z Waszyngtonem koncepcję zrównoważonej współpracy, a podstawowym celem niemieckiej polityki zagranicznej nazwał budowę silnej i niepodległej Europy.  Rosyjski ekspert Aleksander Szpunt skomentował to oświadczenie tak:  „Widzimy, że te relacje są rewidowane, w pierwszej kolejności przez Stany Zjednoczone — inicjatywa jest więc po stronie amerykańskiej. Pod względem politycznym Niemcy i USA są podobne. Jednak największa gospodarka  Europy jest nieco mniejsza niż gospodarka jednego tylko amerykańskiego stanu — Kalifornii. Dlatego w pierwszej kolejności Europa reaguje na aktywne kroki Donalda Trumpa i rozumie, że będzie miała do czynienia z bardzo trudną sytuacją, jeśli Ameryka również w przyszłości będzie stosować w walce konkurencyjnej swoje wpływy polityczne, by wyrządzić swemu oponentowi — Europie — bardzo poważne szkody" — powiedział Aleksander Szpunt w audycji radia Sputnik.  Inny rosyjski ekspert  Dmitrij Sołonnikow także skomentował stanowisko Niemiec:  „Niemcy w ostatnim czasie mówią o całym szeregu posunięć natury gospodarczej, które uwalniają Europę od dyktatu USA. Ponadto, Berlin dość drastycznie zareagował na wprowadzenie sankcji przeciwko Iranowi, i Unia Europejska zatwierdziła pakiet blokujący. Ze strony Niemiec już padają głosy odnośnie konieczności utworzenia w Europie alternatywy amerykańskiego systemu SWIFT, Banku Światowego i MFW, czyli chodzi o odejście od dyktatu dolara w światowych finansach. Pod tym względem logicznie i konsekwentnie wygląda stanowisko Niemiec odnośnie tego, co dotyczy zabezpieczenia europejskich spółek przed sankcjami USA w ramach handlu i współpracy z Federacją Rosyjską. Sankcje, zdaniem Waszyngtonu, muszą być obowiązkowe do wykonania przez wszystkie państwa. Europa natomiast nie akceptuje takiego stanowiska. Są to konsekwentne kroki ze strony Europy, tak samo jak posunięcie wobec Rosji, należało tego oczekiwać. To, że Niemcy wzywają obecnie do zwalczania amerykańskich sankcji przeciwko Moskwie na kontynencie europejskim, jest działaniem absolutnie logicznym"  — powiedział Dmitrij Sołonnikow.

 

*Prezydent Rosji Władimir Putin na spotkaniu z laureatami olimpiad roku szkolnego 2017/2018 i ich mentorami w Centrum Edukacyjnym Sirius w Soczi opowiedział, na jakim podwórku spędził młodość.Zauważył, że jedna z najważniejszych rzeczy to bogactwo komunikacji międzyludzkiej, która zaczyna się już w dzieciństwie, na przykład na podwórku. A architektura miejska, zdaniem szefa państwa, w ogóle nie wpływa na relacje między ludźmi. „Mieszkałem na podwórku — studni. Stary Petersburg, Leningrad, centrum miasta, trzy minuty piechotą od Newskiego Prospektu. Tam są domy z XIX wieku” — powiedział Putin. Prezydent zauważył, że na rozwój terenów podwórkowych przyznawane są środki z budżetu państwa: 5 miliardów rubli. To prawda, przyznał, że to nie wystarczy, aby wyposażyć wszystkie rosyjskie podwórka i zaprosił władze regionalne, aby również przyłączyły się do rozwiązania tego problemu. Putin przyznał ponadto, że w dzieciństwie nie marzył o prezydenturze, ale lubił się uczyć. Według prezydenta, miał on w zasadzie „podwórkowe dzieciństwo” i lubił być w zespole. „W rzeczywistości ma to wielkie znaczenie” — podkreślił szef państwa. Prezydent powiedział, że wciąż pamięta wielu nauczycieli, którym jest wdzięczny za życzliwość, profesjonalizm, wysokie wykształcenie pedagogiczne i zainteresowanie uczniami.

 

*Dyskusja o polityce zagranicznej powróciła do domów Rosjan po wydarzeniach na Ukrainie i w Syrii - stwierdziła rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.Zacharowa uczestniczyła w obchodach Dnia Wiedzy na Uniwersytecie Humanistycznym Związków Zawodowych w Petersburgu, gdzie brała udział w okrągłym stole „Co się dzieje ze wspólnotą światową?”. Jedno z pytań skierowanych do dyplomatki dotyczyło powodów, dla których rosyjski departament polityki zagranicznej wyrażał swoją pozycję w sieciach społecznościowych. Według Zacharowej, dziesięć lat temu polityka zagraniczna w tym kraju była udziałem nielicznych, a wieczorami w domu obywatele rozmawiali o wystawach, pensjach i serialach. „Uwaga na politykę zagraniczną. Dlaczego? Ponieważ zaczęła się Ukraina, ponieważ zdarzyła się Syria, już z naszym aktywnym udziałem. Polityka zagraniczna powróciła do każdego domu” — powiedziała. Jak zauważyła Maria Zacharowa, prezentacja stanowisk rosyjskiego MSZ w sieciach społecznościowych stała się koniecznością, aby Rosjanie mieli możliwość wyjaśnienia swojego punktu widzenia w sposób zrozumiały, opierając się na źródła. „W domu nie cytujesz analityka, dom potrzebuje wzmocnionego konkretnego argumentu. Musi być uproszczenie. Oczywiście nie zniżając się do kolokwialnego języka, ale jednocześnie tak, aby być zrozumianym w każdym domu” — dodała.

 

*14 września ukraińska armia może rozpocząć nową ofensywę w Donbasie - powiedział w sobotę zastępca dowódcy sztabu operacyjnego DRL Eduard Basurin. Basurin wcześniej oświadczył, że ukraińska armia rozpoczęła przygotowania do ofensywy w Donbasie po śmierci Aleksandra Zacharczenki. Dodał, że może do niej dojść już 14 września. Jak podkreślił, potwierdzają to nie tylko źródła w sztabach operacji ATO, ale też dane pozyskane z rozbitych dronów. Aby ukryć przygotowania do rozpoczęcia działań ofensywnych przeciwnik nasilił potok informacyjny o zwiększeniu liczby ostrzałów swoich pozycji. Tym samym starają się znaleźć powód informacyjny, który rozwiąże im ręce — powiedział Basurin.   

 

*Liderka partii politycznej „Batkiwszczyna" Julia Tymoszenko opowiedziała na Facebooku o rozpaczliwej sytuacji Ukraińców, porównując ją z niewolnikami w Starożytnym Egipcie.Jej zdaniem ukraińskie władze kpią sobie ze swoich obywateli.W ukraińskich wsiach zaczęto zbierać jabłka z działek i ogrodów. Cena fenomenalna: 30-40 kopiejek za kilogram. Niewolnicy w Starożytnym Egipcie w czasach Tutanchamona więcej zarabiali. Inaczej jak kpiną z ludzi nazwać tego nie można — napisała Tymoszenko.Liderka „Batkiwszczyny" uważa Ukraińców pracujących w Polsce za ów „czynnik gospodarczy", który pozwala przetrwać tym, którzy pozostali na Ukrainie.Ukraińscy obywatele pracujący w Polsce przysłali na Ukrainę w ciągu trzech miesięcy 800 milionów dolarów. Pod wieloma względami to ów „czynnik gospodarczy", który pozwala naszym obywatelom przetrwać niezależnie od 145 „reform" ukraińskich władz. To ludzie, którzy powinni dźwigać gospodarkę narodową Ukrainy, a przez impas, w jakim się znaleźli dźwigają obcą gospodarkę — dodała Tymoszenko.Jej zdaniem wyjście z tej sytuacji jest tylko jedno: stworzyć warunki, żeby Ukraińcy zechcieli pracować na ojczyźnie i nie wyjeżdżać z kraju. Kierownik ukraińskiego centrum analitycznego „Trietij sektor" Andriej Zołotariew uważa, że była premier Ukrainy, liderka „Batkiwszczyny" Julia Tymoszenko ma rację, akcentując znaczenie wymiaru społecznego, bowiem obywatele Ukrainy znajdują się „na krawędzi przetrwania" przez fakt niskich dochodów.Mając na uwadze koszty życia, wysokość emerytur, pensji osób pracujących w służbach państwowych, dochody obywateli nie pozwalają na fizyczną reprodukcję. Z grubsza rzecz biorąc, ludzie nie mają pieniędzy na rzeczy podstawowe. Opłaty komunalne są dzisiaj wyższe niż emerytury. Rzeczywiście ludzie znaleźli się na krawędzi przetrwania. Tymoszenko ma rację i słusznie akcentuje kierunek socjalny — powiedział Sputnikowi Zołotariew.Bank Narodowy Ukrainy utrzymał wcześniej prognozę wzrostu PKB w 2018 roku na poziomie 3,4% przy inflacji 8,9%.

 

*Premier Japonii Shinzō Abe w wywiadzie dla gazety „Sankei” powiedział o zamiarze przeprowadzenia „pogłębionych rozmów” z Władimirem Putinem. Wyraził też chęć osobistego spotkania z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem. Komentując swoją wizytę w Rosji, zaplanowaną na 11 września, Abe oświadczył, że przeprowadzi „pogłębione negocjacje z Putinem”. Jednocześnie zapewnił, że zamierza „podpisać traktat pokojowy, rozwiązujący kwestię przynależności północnych terytoriów” (Japończycy w taki sposób określają cztery wyspy w południowej części Kurylów – Kunaszyr, Iturup, Szykotan oraz Habomai).  Odnośnie stosunków na linii Tokio – Pjongjang, szef japońskiego rządu mówił o potrzebie „w ślad za USA przebicia skorupy wzajemnej nieufności między Koreą Północną a Japonią i zrobienia kroku naprzód”.  „W końcu będę musiał spotkać się z przewodniczącym Partii Robotniczej Korei Kim Dzon Unem. Rozmowy te powinny przyczynić się do rozwiązania kwestii (osób porwanych przez północnokoreańskie służby specjalne i gwałtem przetrzymywanych w Korei Północnej w latach 1970-1980 – red.) japońskich obywateli” – powiedział Abe.  Wywiad był poświęcony zaplanowanym na 20 września wyborom przewodniczącego rządzącej w Japonii Partii Liberalno-Demokratycznej.

 

Bagdad i Teheran przejdą na waluty narodowe w operacjach handlowych – poinformowała agencja Mehr, powołując się na przedstawiciela Iracko-irańskiej Izby Handlowej. „Zrezygnowaliśmy z transakcji w dolarach, większość operacji handlowych będzie przeprowadzana w euro, rialach irańskich i dinarach irackich” – powiedział. Jak dodał, w niektórych przypadkach Irak i Iran przejdzie na system wzajemnie korzystnej wymiany. Przedstawiciel izby powiedział też, że roczny obrót towarowy między obu krajami wynosi średnio 8 mld dolarów.

 

*Władze brytyjskie zezwoliły irańskiej ambasadzie w Londynie na wznowienie pracy rachunku bankowego, który był zamknięty od 2009 roku z powodu międzynarodowych sankcji. Ten krok pozwoli ambasadzie Iranu przeprowadzić niezbędne transakcje.Czy to oznacza, że w świetle nowej porcji amerykańskich sankcji Londyn woli podnosić poziom gospodarczych i politycznych powiązań z Teheranem? Jakie jest prawdopodobieństwo, że ten krok będzie początkiem otwarcia innych rachunków bankowych dla irańskich biznesmenów? Pirooz Izadi, irański ekspert ds. międzynarodowej polityki krajów europejskich Centrum Badawczego Eurazjatyckiej Rady Strategicznej ds. celowości pod przewodnictwem Najwyższego Przywódcy Iranu, próbował znaleźć odpowiedzi na te pytania w wywiadzie dla Sputnika: „Ten krok wyszedł od rządu brytyjskiego, ponieważ Europejczycy są gotowi kontynuować porozumienie nuklearne i chcą się go trzymać. Ta brytyjska akcja jest pozytywnym krokiem w kierunku Iranu. Federica Mogherini i Unia Europejska poszukują również rozwiązań, które umożliwią dalszą, w ograniczonym zakresie, współpracę gospodarczą i biznesową z Iranem. Jednak UE nie może zmusić firm do kontynuowania współpracy gospodarczej z Islamską Republiką Iranu — mają większe interesy ze Stanami Zjednoczonymi. Zgodnie z „rozporządzeniem blokującym”, które zostało uchwalone w 1996 roku, rządy europejskie mogą karać firmy, które zerwały stosunki z Iranem. Biorąc pod uwagę, że sankcje nałożone przez Europę na te firmy będą znacznie mniejsze niż straty wynikające z sankcji amerykańskich, ta blokada nie będzie tak skuteczna. Niezależnie od tego, ruch Wielkiej Brytanii może być krokiem naprzód, ale jeśli chcemy podjąć ostateczną decyzję, będziemy musieli poczekać na kolejne kroki Brytyjczyków. Wcześniej informowano, że Wielka Brytania, podobnie jak wiele innych krajów europejskich, pod presją Stanów Zjednoczonych powinna zaprzestać stosunków handlowych z Iranem. Mimo to otwarcie rachunków bankowych irańskich dyplomatów w Londynie po dziewięcioletniej przerwie można uznać za pozytywny krok władz brytyjskich i możemy mieć nadzieję na dalszą współpracę”.

 

*Ogromny kontenerowiec, bez załogi na pokładzie, pojawił się u wybrzeży Birmy.Jednostka  o nazwie Sam Ratulangi PB 1600 została zacumowana w pobliżu Yangonu (d.Rangun), byłej stolicy Mjanmaru (d. Birmy) i największego portu morskiego tego kraju.  Na pokładzie nie było żadnych członków załogi ani towaru — poinformowała lokalna policja. Nie wiadomo, w jaki sposób statek znalazł się na mieliźnie Morza Andamańskiego, ani dlaczego został porzucony. Na pokładzie znaleziono indonezyjską flagę. Ostatnią lokalizację kontenerowca odnotowano w 2009 roku u wybrzeży Tajwanu. Potem ślad po nim zaginął. Na pokładzie znaleziono jednak ślady niedawnego użytkowania. Ponadto jest on zdatny do dalszego przewożenia ładunków. Policja z Birmy liczy, że w wyjaśnieniu zagadki pomogą internauci.    

 

*Ankara nie będzie nikogo pytać o pozwolenie na zakup systemów rakietowych S-400 - powiedział prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan na forum biznesowym w Biszkeku.  „Podpisaliśmy z Rosją umowę ws. dostaw S-400. Niektórym się to nie podoba. Przepraszam, ale nie będziemy nikogo pytać o pozwolenie" powiedział turecki przywódca, cytowany przez gazetę Milliyet.  Wcześniej Erdogan oświadczył, że kraj chciałby otrzymać systemy S-400 już w najbliższej przyszłości, pomimo nacisków ze strony Stanów Zjednoczonych.  W lipcu  amerykańska gazeta Washington Post  poinformowała, że Kongres USA wstrzymał dostawy myśliwców piątej generacji F-35 do Turcji, w związku z zamiarem Ankary kupowania rosyjskich systemów rakietowych S-400.  Obie izby Kongresu USA opowiedziały się za przyjęciem poprawki do projektu ustawy o budżecie obronnym, zakładającej tymczasowe wstrzymanie dostaw myśliwców F-35 do kraju. Ostateczna decyzja ws. dostaw myśliwców zostanie podjęta po tym, jak Pentagon przeanalizuje konsekwencje ich zawieszenia. Jak przekazuje gazeta The Hill, Departament Obrony powinien w ciągu 90 dni przedstawić Kongresowi raport odnośnie tego, jak zawieszenie uczestnictwa Turcji w programie F-35 może wpłynąć na stosunki między Ankarą i Waszyngtonem, a także na plany Turcji, dotyczące kupna rosyjskich S-400. Tymczasem szef Pentagonu James Mattis wezwał kongresmenów, by zrezygnowali z pomysłu zakazu dostaw F-35.  Porozumienie kredytowe między Rosją i Turcją zostało podpisane w grudniu 2017 roku. Ankara kupi dwie baterie S-400 i będzie je sama obsługiwać. Stany Zjednoczone i zachodni partnerzy z NATO niejednokrotnie krytykowali Turcję za tę decyzję. S-400 „Triumf" to najnowszy przeciwlotniczy system rakietowy dużego zasięgu. Jest przeznaczony do niszczenia samolotów, pocisków manewrujących i balistycznych, w tym także pocisków średniego zasięgu, może być także stosowany przeciwko celom naziemnym.  Zasięg działania wynosi 400 kilometrów. System jest w stanie niszczyć cele na wysokości do 30 km.

 

*Zrealizowane już umowy na dostawy broni z Federacji Rosyjskiej do Azerbejdżanu szacowane są na 5 miliardów dolarów, a kwota ta będzie dalej rosła, powiedział prezydent Ilham Alijew. „Dyskutowaliśmy dziś także o dalszej współpracy w dziedzinie wojskowo-technicznej, ma ona wielkie tradycje. Kontrakty realizowane pomiędzy Rosją a Azerbejdżanem, produkty wojskowe kupowane przez Azerbejdżan z Rosji, przekraczają 5 miliardów dolarów i mają tendencję wzrostową, ponieważ Azerbejdżan kontynuuje modernizację sił zbrojnych, a Rosja  jest najważniejszym na świecie producentem i dostawcą produktów wojskowych na rynki międzynarodowe” — powiedział Alijew po rozmowach z prezydentem Federacji Rosyjskiej Władimirem Putinem.

 

*Rosja poszła na ustępstwa, ustalając ostateczną cenę systemów rakietowych S-400 dla Indii - poinformował Sputnika dyrektor Służby Federalnej ds. Współpracy Wojskowo-Technicznej Dmitrij Szugajew.  „Indie to nasz partner strategiczny, dlatego wzięliśmy pod uwagę jego oczekiwania" — powiedział, odpowiadając na pytanie, czy w czasie negocjacji cena S-400 została istotnie obniżona.  Jak podkreślił Szugajew, „nie było to jednak ze stratą" dla Rosji. Dostawy S-400 do Indii mogą rozpocząć się w 2020 roku, jeśli kontrakt zostanie podpisany do końca bieżącego roku.

 

*Amerykański koncern zbrojeniowy Lockheed Martin zaproponował United States Air Force nową wersję wielozadaniowego myśliwca piątej generacji F-22 Raptor – poinformował portal Defense One.Z informacji portalu wynika, że koncern zaproponował wojskowym hybrydę F-22 i F-35. Samolot, skonstruowany na bazie F-22, zostanie wyposażony w elektronikę pokładową F-35. Poważne zmiany będą dotyczyć też rozwiązań w zakresie technologii  stealth. „Lockheed proponuje amerykańskich wojskowym i sojusznikom kilka wariantów. Koncern stara się zrozumieć, w jaki sposób można zmodernizować myśliwiec, aby przeciwdziałać zagrożeniom ze strony Rosji i Chin w ciągu najbliższych dziesięciu lat" — twierdzą rozmówcy portalu.  F-35  Lightning II — drugi seryjny myśliwiec piątej generacji po F-22 Raptor. Producentem obu samolotów jest Lockheed Martin. Myśliwce są krytykowane za wysokie koszty i różne problemy techniczne. W październiku ubiegłego roku poinformowano o skargach pilotów na objawy głodu tlenowego. W listopadzie Pentagon na 30 dni zamroził program wyposażania armii w F-35 z powodu rdzy, która pojawiła się na tych maszynach.    

 

*Naukowcy dokonali ważnego odkrycia, dzięki któremu istnienie życia poza Ziemią wydaje  się bardziej prawdopodobne. Okazało się, że „wodne światy" czyli egzoplanety, które  zawierają dużo wody, są bardzo rozpowszechnione. Do takiego wniosku doszedł międzynarodowy zespół badaczy po przeanalizowaniu danych z kosmicznego teleskopu Keplera. Teleskop odnalazł ponad 4000 egzoplanet. Na niektórych z nich  może istnieć życie. Zdaniem naukowców na około 35% planetach, które są większe od Ziemi, „prawdopodobnie" jest woda. Co więcej, powierzchnię niektórych z nich pokrywa ona w 50%.  Okazało się, że egzoplanety o promieniu 1,5 razy większym od Ziemi i masie około 5 razy przekraczającej masę naszej planety są z reguły skaliste. A planety pozasłoneczne o 2,5 razy większym promieniu i masie 10 razy większej od Ziemi być może są „wodnymi światami".  Jednak jest mało prawdopodobne, aby ta woda pokrywała powierzchnię oceanami. Temperatura na wielu planetach bardzo różni się od ziemskiej. Dlatego ich powierzchnia może być pokryta atmosferą z przewagą pary wodnej z podwarstwą wody. Albo woda przybrała stałą formę — lodu. Woda ma istotne znaczenie w powstaniu i rozwoju życia. Dlatego naukowcy tak dążyli do wyjaśnienia tego, ile jest „wodnych światów". Badacze byli bardzo zaskoczeni tak dużą ich ilością w kosmosie. Należy podkreślić, że to dopiero początek poszukiwań „wodnych światów". Niedawno NASA wystrzeliła nową satelitę TESS. Jego główne zadanie polega na poszukiwaniu egzoplanet. NASA spodziewa się, że TESS dokładnie zbada 200 000 pobliskich gwiazd i odkryje tysiące nieznanych dotąd światów, z których setki będą wielkości Ziemi lub „Superziemią" (nie więcej niż dwa razy większe od naszej rodzimej planety). Uważa się, że takie światy najprawdopodobniej mają wodę i grunt, co stwarza warunki do rozwoju życia. „Mamy nadzieję, że obserwacje atmosfery w przyszłości — gęstej atmosfery parowej — potwierdzą lub obalą nasze badania" — twierdzą naukowcy. Wyniki badań zostały zaprezentowane na konferencji Goldschmidt w Bostonie (USA).

 

*Topienie się wiecznej zmarzliny pod jeziorami arktycznymi zagraża klimatowi w większym stopniu niż uważano wcześniej.Zdaniem ekspertów największe zagrożenie dla klimatu stanowią nie gazy cieplarniane emitowane przez ludzkość, tylko topienie się lodu pod jeziorami ałasowymi. Przez wiele lat naukowcy obawiali się, że wzrost temperatury wywoła emisję dwutlenku węgla schowanego w zmarzniętej glebie w Arktyce, co z kolei przyspieszy zmianę klimatu. Teraz doszli do wniosku, że gwałtowne topienie się lodu pod jeziorami jest jeszcze groźniejsze. Badacze piszą o tym w artykule opublikowanym w czasopiśmie Nature Communication, który stanowi część 10-letniego projektu NASA dotyczącego badania wpływu zmian klimatycznych na oblodzone regiony Arktyki.  „Nie mamy 200 czy 300 lat na oczekiwanie obszernych emisji dwutlenku węgla z wiecznej zmarzliny — mówi czołowa autorka badania Katey Walter Anthony, ekolog z University of Alaska w Fairbanks w swoim raporcie w NASA. — W ciągu mojego życia i życia moich dzieci będą stopniowo rosnąć. Dzieje się to już teraz, po prostu nie tak szybko, ale za kilka dziesięcioleci zjawisko to sięgnie szczytu". Nowe badanie opiera się na obliczeniach i modelach związku zmian klimatu i topienia się wiecznej zmarzliny. Ekipa naukowców między innymi poświęciła szczególną uwagę topieniu się lodu pod zbiornikami wodnymi znanymi jako jeziora ałasowe. Dokonano pomiaru emisji dwutlenku węgla w 72 różnych miejscach w 11 jeziorach ałasowych na terytorium Syberii i Alaski oraz w pięciu miejscach, gdzie nie ma jezior, by ustalić ilość emitowanych gazów cieplarnianych a także wiek zawartego w nich dwutlenku węgla. Następnie te dane zostały wykorzystane do potwierdzenia opracowywanych modeli. W skrócie problem można opisać w sposób następujący. Podczas topienia się wiecznej zmarzliny zawarte w niej bakterie wznawiają aktywność i pochłaniają każdy materiał organiczny, do którego są w stanie sięgnąć, produkując dwutlenek węgla i metan — mocne gazy cieplarniane. Kiedy to się dzieje pod jeziorami ałasowymi sytuacja wygląda jeszcze gorzej, ponieważ woda na powierzchni przyspiesza topienie się na dnie. Emitowane gazy składające się z atomów dwutlenku węgla mających od 2 do 43 tys. lat szybko unoszą się ma powierzchnię i docierają do atmosfery. „W ciagu dziesięcioleci mogą powstawać bardzo głębokie dziury cieplne o głębokości od kilku do kilkudziesięciu metrów — twierdzi Walter Anthony. — Wieczna zmarzlina pod tymi jeziorami topi się błyskawicznie. I dawne gazy cieplarniane wydostają się na powierzchnię". Poza tym ekipa odkryła, że to gwałtowne topienie się wywołałoby niepokój nawet gdyby ludzie powstrzymywali emisję nowych gazów cieplarnianych, hamując zmianę klimatu. Oczywiście im więcej wiecznej zmarzliny topi się, tym bardziej przyspiesza się ten proces. A to już rzeczywiście jest złą wiadomością. 

 

*Gwiazda „Ostrego dyżuru” 49-letnia aktorka Vanessa Marquez została zastrzelona we własnym domu przez policjanta. W czwartek 30 sierpnia nad ranem policjanci zostali wezwani do sprawdzenia stanu zdrowia Vanessy Marquez, po otrzymaniu telefonu od sąsiadów. Byli oni zaniepokojeni tym, że od paru dni nie wychodziła z domu. Aktorka miewała częste napady drgawek, a także cierpiała na zaburzenia trawienia. Policjanci i ratownik medyczny przez ponad godzinę starali się dostać do apartamentu aktorki, która nie chciała ich wpuścić. Gdy wreszcie weszli dośrodka, kobieta wymierzyła do nich z półautomatycznego pistoletu. Jeden z funkcjonariuszy oddał strzał. Marquez została trafiona przynajmniej jednym pociskiem w klatkę piersiową i zmarła w szpitalu. Dopiero później okazało się, że celowała do policjantów z atrapy broni.

 

*W nadmorskiej wiosce we francuskiej Bretanii, władze zakazały turystom i mieszkańcom pływania w pobliżu trzymetrowego delfina, nazwanego Zafar, który od kilku miesięcy, pływa w pobliżu zatoki i „bawi turystów swoimi wybrykami”. Dzieci ze szkół żeglarskich były zachwycone, gdy zwierzę wyskakiwało obok łodzi. Zafar pozwalał czasami pływakom na chwytanie płetwy i jazdę na jego plecach.  Kilka tygodni temu jego zachowanie uległo jednak zmianie. Delfin  nie pozwolił kilku pływakom powrócić na brzeg, a jedną kobietę wyrzucił nosem w powietrze.  Po tych zdarzeniach lokalne władze zakazały zbliżania się do Zafara bliżej niż na 50 metrów. „Pływanie i nurkowanie jest zabronione na odcinku linii brzegowej, jeśli widziany był tam delfin” — powiedziano.

 

*Stany Zjednoczone w latach 60. ubiegłego wieku przygotowywały plan całkowitego zniszczenia Związku Radzieckiego  i Chin jako wiodących potęg przemysłowych. Amerykańscy wojskowi rozważali też możliwość masowej śmierci obywateli tych państw – wynika z informacji zamieszczonych na stronie organizacji non-profit National Security Archive.Organizacja zwróciła uwagę na zintegrowany plan operacyjny (Single Integrated Operational Plan, SIOP) z 1964 roku określający sposób wykorzystania amerykańskiego potencjału nuklearnego na wypadek wojny. Obiektami ataku miały być cele o znaczeniu gospodarczym m.in. na terytorium Związku Radzieckiego. Stany Zjednoczone dopuszczały możliwość masowej śmierci cywilów. Według szacunków z 1961 roku ataki w ramach planu SIOP zakładały zniszczenie 71% mieszkańców radzieckich miast. Z kolei w 1962 roku mowa była o śmierci około 70 mln obywateli ZSRR. W grudniu 2015 roku Archiwa Narodowe USA (National Archives and Records Administration) ujawniły listę potencjalnych celów, na które miały być zrzucone amerykańskie bomby atomowe w 1959 roku. Znajdowały się one w ZSRR, Europie Wschodniej i Chinach, w tym 179 w Moskwie, 145 w Leningradzie oraz 91 w Europie Wschodniej. Z odtajnionych dokumentów wynika, że priorytetem były siły powietrzne, a głównym zadaniem zniszczenie radzieckich bombowców, zanim wystartują i skierują się do Europy lub poza jej granicę. 

 

 

KOMENTARZE

  • Co tam dzisiaj słychać.
    Była szef australijskiego MSZ Julie Bishop (nie mylić z Biszopem 341-B) opowiedziała o 'złym Ławrowie'. Według niej, podczas oficjalnej kolacji w Kambodży Ławrow dał łapówkę kelnerowi, aby tamten dolał jej szkocką na herbaty. Ona to zauważyła i wypluła napój.
    https://www.msn.com/en-au/news/australia/the-frightening-story-of-julie-bishop-having-her-tea-spiked-by-a-fellow-politician/ar-BBMIK2n?li=AAgfYrC&ocid=wispr
  • @fretka 09:08:41
    А про компотец, в который 2й офицянт нассал, она и не прочухала...
    https://pbs.twimg.com/media/DmOnCglWwAANlhJ.jpg

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031