Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Rosja i Turcja w Syrii

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

СПУТНИК: W co gra teraz Rosja z Turcją w Syrii? Opinia szwajcarskiego eksperta

 

„Przynosząca dobre rezultaty obecność wojskowa Rosji w Syrii nie wyklucza finansowego udziału Francji i Niemiec w odbudowie kraju” – powiedział Richard Labévière, szwajcarski dziennikarz arabista, konsultant ds. polityki międzynarodowej, głównie w sferze islamizacji i finansowania ruchów terrorystycznych.W rozmowie ze Sputnikiem skomentował on spotkanie Siergieja Ławrowa z szefem tureckiej dyplomacji Mevlütem Çavuşoğlu, które odbyło się w Ankarze 14 sierpnia.

Przed przygotowaniami do zaplanowanych na 7 września w Stambule czterostronnych rozmów (Rosja, Turcja, Niemcy, Francja) „Rosja wyciąga rękę do Francji i Niemiec, aby włączyć te kraje we wspólny proces odbudowy kraju. Tak więc nawet jeśli Francja odgrywa w Syrii drugoplanową rolę, w Radzie Bezpieczeństwa ONZ będzie mogła mieć decydujący głos”. – Główny cel – uniknięcie powtórzenia katastrofalnych błędów z bośniackiego konfliktu lub wojny w Iraku, zwłaszcza w odniesieniu do planów powrotu uchodźców i stabilizacji sytuacji w regionie przez siły międzynarodowe – powiedział ekspert.

Ankara i Moskwa zaprosiły Paryż i Berlin do udziału w rozmowach o przyszłości Syrii. W ten sposób Francja i Niemcy znowu znalazły się w centrum potencjalnego rozwiązania problemu syryjskiego. Nie należy jednak wyolbrzymiać roli tych krajów. Zdaniem Richarda Labévière’a właśnie Rosja odgrywa decydującą rolę w stabilizacji i odbudowie Syrii. „Oczywiste jest, że Siergiej Ławrow chce przede wszystkim uniknąć dwustronnej konfrontacji między Moskwą a Ankarą” – dodał.

 „Turcy trzymają w gotowości ten argument, chcąc go wykorzystać, aby wywrzeć presję na Damaszek oraz Rosję w kwestii kurdyjskiej i w sprawie Manbidżu. Po to aby ani Rosja, ani Syria nie zgodziły się na stworzenie przez Kurdów jakiejkolwiek  autonomii ani czegokolwiek podobnego  na granicy z Turcją. Ankara obawia się bowiem że strefa ta stałaby się schronieniem dla Partii Pracujących Kurdystanu” – wyjaśnił Labévière. „Rosyjska dyplomacja postąpiła bardzo mądrze, decydując się na zaangażowanie w ten proces innych partnerów, głównie Iranu” – ocenił. Brzmi to cynicznie, ale można powiedzieć, że Rosjanie wyciągają teraz do Europejczyków pomocną dłoń, aby częściowo spłacili rachunki.

Podobnie rzecz się ma z Chińczykami.„Rosjanie już pośrednio angażowali Chińczyków. Z powodów ekonomicznych, ale i politycznych, bo w Idlibie nadal przebywa 8 tys. Ujgurów (z Regionu Autonomicznego Sinciang-Ujgurski), chińskich dżihadystów. Dlatego z politycznego punktu widzenia Chińczycy są zainteresowani powrotem tych dżihadystów do ojczyzny oraz monitorowaniem procesu politycznego w Syrii” – mówił Labévière.

 „Aby zapewnić stabilizację i powrót uchodźców do Bośni (oraz do Kosowa i innych regionów), zawsze koniczne było użycie sił KFOR, sił międzynarodowych pod egidą ONZ, które do tej pory tam przebywają. Dlatego Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że powrót tych uchodźców na obszary sunnickie powinien odbywać się pod kontrolą sił pokojowych” – kontynuował ekspert.

Jego zdaniem „należy uniknąć w Syrii powtórzenia się Afganistanu, gdzie talibowie przejmują kontrolę nad miastami, mającymi strategiczne znaczenie. (…). Dla Afganistanu tworzono pogramy, które pochłaniały miliardy euro, ale, jak widzimy, sytuacja w tym kraju jest katastrofalna, co świadczy o całkowitej porażce zachodnich polityków”.

 „Władimir Putin i jego minister spraw zagranicznych bardzo dobrze wiedzą, że od sukcesu w Syrii będzie zależeć kwestia Ukrainy, Krymu, Europy Środkowej oraz innych regionów, np. Arktyki (cieśnin Murmańskiej i Beringa), które Rosja znacznie umocniła z powodów strategicznych, wojskowych i gospodarczych” – zaznaczył.

I dalej: „Francuska dyplomacja ma inną wizję. W basenie Morza Śródziemnego jej polityka zależy od każdego indywidualnego przypadku, a jej wizja dotyczy Bliskiego Wschodu. Rosyjska dyplomacja patrzy znacznie szerzej – nie tylko na Bliski Wschód i basen Morza Śródziemnego, ale bierze też pod uwagę wszystkie problematyczne sytuacje w stosunkach między Moskwą lub Europą, nie tracąc z pola widzenia USA i NATO”.

„W kwestii syryjskiej Rosjanie doskonale się odnajdują, bo mają wszystkie asy w rękawie i dlatego mogą pójść na pewne ustępstwa jako odpowiedź na drobne, drugorzędne lub symboliczne żądania francuskiej dyplomacji. Czy nam się to podoba, czy nie, Kreml wszystko kontroluje, trzyma rękę na pulsie w sprawach dotyczących głównych nurtów i kwestii polityki międzynarodowej, nawet jeśli muszą uzyskać poparcie ONZ” – podsumował   Labévière.

 

KOMENTARZE

  • Autor
    Jeśli byłoby to prawdą, o czym pisze ten autor, to Rosja wezwana została przez Amerykanów, by powstrzymali ekspansję Iranu w Syrii. Ostatnie wizyty Netanjahu w Moskwie by świadczyły, że Rosja bierze na siebie główny ciężar powstrzymania marszu Iranu pod granice Izraela.
    Amerykanie nie chcieli się angażować w wojnę na lądzie, ponieważ dostali łomot od Iranu w Iraku.
    Wydaje mi się że Iran jest świadomy tej rosyjsko-amerykańsko-izraelskiej zagrywki. Rosja musi sie liczyć z powiększającymi się wpływami Iranu na BW, zresztą sama korzystała z precyzyjnych namiarów wywiadu irańskiego, w nalotach na kryjówki i iddziały PI.
    Wciągnięcie Turcji przez Rosjan do rozprawy z wpływami irańskimi w Syrii jest bardzo złym pomysłem.
    Jak tylko będę dysponować odrobiną wolnego czasu, napiszę o tym szerszą notke.
    Pozdrawiam serdecznie

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031