Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Ormiańska ruletka

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

KAUKAZ: Warcholsko-agenturalna nowa władza w Erywaniu zaczyna przeciągać strunę w ostrym rozliczaniu swych politycznych przeciwników. Grozi to destabilizacją Zakaukazia.

 

Nikol Paszynian

 

Nowa władza w Armenii, zdobyta przez ulicę, weszła w nową fazę i jest obecnie umacniana  bardzo ryzykownymi metodami. Żądna zemsty na rządzącej do niedawna  Republikańskiej Partią Armenii (RPA), przystąpiła do rozliczeń i ściga jej polityków. Kilka dni temu, 27 lipca sąd w Erywaniu aresztował na dwa miesiące Roberta Koczariana, byłego prezydenta Armenii w latach 1998–2008. Postawiono mu zarzut zamachu na armeński porządek konstytucyjny – poprzez wprowadzenie w kraju stanu wyjątkowego w marcu 2008 roku. Grozi mu za to  kara od 10 do 15 lat pozbawienia wolności. W warunkach stanu wyjątkowego siły porządkowe brutalnie stłumiły wtedy protesty społeczne, które towarzyszyły wyborom prezydenckim – zginęło wówczas 10 osób, a ponad 250 zostało rannych. Zarzut organizacji masowych zamieszek postanowiono wówczas m.in. Nikolowi Paszynianowi, dziennikarzowi specjalizującemu się w ulicznych zadymach, który obecnie został premierem.

Aresztując Koczariana Nikol Paszynian pragnie przede wszystkim skonsolidować swoje obecne zaplecze polityczne i spełnić oczekiwania uczestników ulicznych protestów, czyli wynagrodzić za poniesione wtedy ryzyko oraz zapewnić im bezpieczeństwo na przyszłość.  Ma to znaczenie zwłaszcza w kontekście przyspieszonych wyborów parlamentarnych, które obecny premier chciałby przeprowadzić jak najszybciej. Możliwe jest to jednak dopiero po zmianie ordynacji wyborczej, która preferuje obecnie ugrupowania, mogące odwołać się do tzw. czynnika administracyjnego, czyli  korpusu dyrektorów firm i instytucji, lokalne władze itp. Czynnik ten wciąż w dużym stopniu znajduje się pod kontrolą RPA.

 

Robert Koczarian

 

 

Republikańska Partia Armenii, która cały czas ma większość w parlamencie i dysponuje potencjałem administracyjnym i finansowym, a której przywodcą jest następca Koczariana i prezydent w latach 2008–2018 Serż Sarkisjan, jak również inne, wciąż w Armenii silne środowiska związane z Koczarianem, uznały jego aresztowanie za polityczną wendettę, wskazując na przysługujący byłym szefom państwa immunitet. Jest bardzo prawdopodobne, że rosnące w związku z tym napięcie, oraz mobilizacja w szeregach RPA, gdzie są  następni kandydaci do aresztowania, doprowadzi do kolejnej eksplozji i pogłębienia konfliktu. Celem Paszyniana jest obecnie rozliczenie polityków, którzy rządzili Armenią w ciągu ostatnich dwóch dekad, na czele właśnie z Serżem Sarkisjanem, którego uliczna „rewolucja” obaliła 23 kwietnia br (Po zakończeniu drugiej kadencji prezydenckiej  zamierzał  on zastosować tzw. „wariant Miedwiediewa” i pozostać u władzy jako szef rządu). Obecnie osobom z rodziny Serża Sarkisjana postawiono już różnego rodzaju zarzuty o charakterze kryminalnym i skarbowym.  Podobne zarzuty co Koczarianowi, postawiono również urzędującemu sekretarzowi generalnemu Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, generałowi Jurijowi Chaczaturianowi, który w marcu 2008 roku dowodził erywańskim garnizonem i brał udział w tłumieniu zamieszek, a następnie został szefem sztabu sił zbrojnych Armenii.

 

Jurij Chaczaturian

 

 

Ostry rozliczeniowy kurs  władz w Erywaniu prawdopodobnie wywoła także daleko idące reperkusje na arenie regionalnej. Przede wszystkim może pogorszyć relacje Armenii z Rosją. Mimo iż oficjalna retoryka Moskwy wobec nowych armeńskich władz pozostaje neutralna, Paszynian nie cieszy się zaufaniem Kremla. Będąc bowiem jeszcze opozycyjnym deputowanym, domagał się on wyjścia Armenii z Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, tj. promowanej przez Moskwę poradzieckiej struktury integracyjnej i ubieganie się o wejście do struktur związanych z Zachodem. W obecnych wypowiedziach Paszynian deklaruje co prawda przywiązanie do sojuszniczych więzów z Rosją, Moskwa obawia się jednak, że jest to z jego strony nieszczere i w dalszej przyszłości będzie on dążyć do większego zbliżenia z Zachodem, skąd był wcześniej wspierany i sponsorowany. Sprawia to, że Moskwa może chcieć osłabić władzę Paszyniana i w doprowadzić do kompromitacji jego ulicznej rewolucji.

Zachodzi obawa, że w tym celu Rosja może wykorzystywać szerokie możliwości destabilizacji sytuacji wewnętrznej w Armenii. Niektórzy obserwatorzy twierdzą, że sygnałem ostrzegawczym w stosunku do Erywania były niezapowiedziane duże ćwiczenia wojskowe rosyjskich żołnierzy stacjonujących w bazie wojskowej w Giumri. W trakcie ich trwania 18 lipca br. kilka ciężarówek wojskowych przejechało przez zamieszkaną przez ludność cywilną wieś Panik, oddając strzały w powietrze. Trudno jednak oceniać to zdarzenie jednoznacznie jako  celową prowokację. Podobne bowiem incydenty z udziałem rosyjskich żołnierzy, do których dochodziło w przeszłości, budziły protesty ludności cywilnej i stawiały także prorosyjskie władze armeńskie w kłopotliwej sytuacji. Na tym przecież polega ryzykowna „uroda” stacjonowania obcych wojsk na własnym terytorium.

 

Serż Sarkisjan

 

 

W ostateczności jednak,  tzn. w sytuacji  poważnego zagrożenia rosyjskich interesów w Armenii i regionie – co obecnie nie ma jeszcze miejsca - nie można wykluczyć, że Kreml może wycofać swoje nieformalne gwarancje bezpieczeństwa dla nieuznawanej przez prawo międzynarodowe tzw. Republiki Górskiego Karabachu. To by mogło oznaczać  nieoficjalną  zgodę Moskwy na ograniczoną ofensywę ze strony armii Azerbejdżanu. Już sama perspektywa utraty Górnego Karabachu i niepewny los ludności tego regionu jest dla większości Ormian emocjonalnie nie do przyjęcia, a w przypadku takiego scenariusza do sił zwalczających Paszyniana przyłączyliby się wszyscy, którzy już dziś głośno wskazują, że naraża on Armenię na wojnę i straty terytorialne. Do najbardziej niechętnych wobec nowej zmiany w Erywaniu zaliczają się ludzie związani z Karabachem, do których należał zarówno  Robert Koczarian, jak i Serż Sarkisjan.

 

KOMENTARZE

  • @ Autor
    5*

    "Warcholsko-agenturalna nowa władza w Erywaniu zaczyna przeciągać strunę w ostrym rozliczaniu swych politycznych przeciwników. Grozi to destabilizacją Zakaukazia."

    Ciekawe czy wybory zostały sfałszowane.

    Dziwny jest ten świat :-(
  • @Jasiek 17:24:09
    //Ciekawe czy wybory zostały sfałszowane.//

    Wyborów jeszcze nie było. Dopiero mają być. Władzę zdobyła "rewolucja" z ulicy.
    I wszystko jasne...

    Pozdrawiam serdecznie. BJ
  • @Bogusław Jeznach 19:45:29
    "Władzę zdobyła "rewolucja" z ulicy."

    Czyli wszystko w "normie" :-(

    A co do "wyborów", to tak tylko... antycypowałem.

    Ukłony
  • @
    31 lipca 2018 r. Orhan Dzhemal był członkiem ekipy filmowej Centrum Śledczego Michaiła Chodorkowskiego, wysłanego do Republiki Środkowoafrykańskiej. Ekipa filmowa przestała się komunikować. Później dziennikarz Maxim Szewczenko powiedział, że była żona Iriny Gordienko, potwierdziła informacje o śmierci Orhana Dzhemala w Republice Środkowoafrykańskiej.
    https://echo.msk.ru/blog/echomsk/2250552-echo/
  • @fretka 22:09:50
    sie Dżemal doigrał https://www.youtube.com/watch?v=D66ylsJXdNo

    Już jego tata Gejdar piewca wahhabizmu miewał kłopoty z prawem bo krętymi drogami chodził

    https://mtdata.ru/u3/photo2F1B/20626449677-0/original.jpg
  • @ikulalibal 22:24:54
    Czekał czekał i się nie doczekał
    https://sun6-3.userapi.com/c840437/v840437246/38fcb/TYvtZYTyF-k.jpg
  • @fretka 22:09:50
    Szewczenko w jedną trąbę dmuchał z Dźemalem seniorem.
    Tak się obnosił ze swoim prawosławiem aż go nagrali (zdaje się w 2009) jak się mogli allah akbar.Oczywiście razej z Gejdarem
    https://www.youtube.com/watch?v=Fv8-IDdpR14
  • @ikulalibal 22:48:55
    Jewrej ze Żmerynki... Oportunista.
  • Korzystne dla Rosji?
    Właściwie odpłynięcie Armenii może być korzystne dla Rosji.

    Bo to chyba jest kula u nogi, nie ma portów, nie ma zasobów naturalnych, przeszkadza w dobrych relacjach ze znacznie ważniejszym Azerbejdżanem i Turcją. A kosztuje.

    Jak będą tam kłopoty to część Ormian przyjedzie do byłego protektora co dostarczy jemu utalentowanych rąk do pracy.
  • @Pedant 01:17:23
    "Właściwie odpłynięcie Armenii może być korzystne dla Rosji."

    Jeśli spojrzeć w ten sposób na sprawę, to jest w tym sporo racji, ale czy korzyść odniosą także Ormianie...
    Ja w to wątpię. Po prostu kolejny kraj zostanie pożarty przez pseudodemokratycznego korporacyjnego molocha i stanie się jego kolejnym przyczółkiem przed pożarciem dania głównego jakim jest Rosja.
    Ale bardzo, ale to bardzo chciałbym się mylić.

    Serdecznie pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031