Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4454 posty 2018 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Odrzucić demokrację?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Internetowy „Obserwator polityczny” omawia słabości UE i sugeruje odrzucenie demokracji

Wszystkie liczące się globalnie państwa, nawet demokratyczne w praktyce wypracowały sobie wewnętrzne modele podejmowania decyzji, w których liczy się dominacja silnego centrum politycznego. Jeżeli przeanalizujemy ustroje współczesnych państw, to zauważymy że wszystkie potęgi są kierowane przez silnych przywódców.

Odejście od demokracji może okazać się koniecznością. W wyniku globalizacji  znowu jesteśmy w erze imperiów. Nie ma już znaczenia jak się to stało, ważne jest to, że to się stało, trzeba spróbować być podmiotem tych układów.

Kraje źle zarządzane lub możliwe do sterowania przez czynniki zewnętrzne są skazane na bycie przedmiotami tych relacji. O krajach słabych nie ma nawet co wspominać. Mówimy tutaj o stawce obejmującej 100% naszej rzeczywistości. Nie ma taryfy ulgowej, marzenia o końcu historii to bzdury, idioci którzy przez prawie 30 lat tłukli neoliberalną i poprawną politycznie papkę powinni ponieść konsekwencje proporcjonalne do szkodliwości ideologii, której służyli.

Generalnie większa część naszej debaty publicznej to fikcja i tematyka zastępcza. Na świecie liczy się dostęp do technologii, surowców i ziemi. Do tego dochodzą permutacje tych zasobów, jak dostęp do rynków, odpowiednie kadry, sojusze, wszystko oczywiście w warunkach maksymalizacji skali. Podstawą wszystkiego są jednak te trzy atrybuty. No i najważniejsze:  możliwość skutecznego zarządzania nimi. W sposób autonomiczny i gwarantujący identyfikację i realizację własnego interesu. W celu wyrażania siły. Można ją wyrażać klasycznie w postaci militarnej lub pośrednio za pomocą technik zaawansowanego soft power. Wszystko zależy od okoliczności, zawsze jednak liczy się cel do osiągnięcia.

Czy to się komuś podoba czy nie, światem dalej rządzą atawizmy mające swoje narodowe i państwowe korzenie. Do tego dochodzą jeszcze kwestie rasowe i religijne. Ideologie, wielkie —izmy XX-tego wieku odeszły do lamusa, ale kasa liczy się zawsze i będzie się liczyć. Spojrzenie narodowo-państwowe jest podstawową determinantą postrzegania rzeczywistości, odnoszenia się do otoczenia i myślenie o przyszłości. Patrząc na islamsko-arabski lub chiński nacjonalizm albo na izraelską ksenofobię można dostrzec źródła konfliktu cywilizacji. One są realne i na nie orientuje się wielu ludzi. To są prawdziwe determinanty naszej rzeczywistości.

Żeby grać globalnie trzeba mieć odpowiedni potencjał. Pojedyncze państwa średniej wielkości, tylko dzięki technologii lub dużej ilości potrzebnych strategicznych surowców mogą się liczyć. Jednym z niedocenianych powszechnie zasobów strategicznych jesteś żywność, a właściwie zdolność do produkcji jej nadwyżek. Jeżeli chce się grać w grze globalnej, to jako państwa małe średnie i słabe, trzeba się grupować i szukać wszędzie sojuszy. Jednym z przykładów takich sojuszy jest Unia Europejska. Niestety nie do końca udanym. Bardzo trudno jest wskazać agregat państwowy, który jest spójny bez języka, kultury lub religii. To są czynniki budujące tożsamość, a na niej opiera się nasza rzeczywistość i relacje.

Podstawą wszystkiego jest dobre zarządzanie sprawami publicznymi. To dzięki odpowiedniemu zarządzaniu można zagwarantować wysoki poziom efektywności, stopę zwrotu adekwatnie do potrzeb, a co najważniejsze przetrwanie w atawistycznym otoczeniu. Czyli, nazywając rzeczy po imieniu, w warunkach dominacji Chin i przesunięcia się cywilizacyjnego świata w stronę Azji. To nowa okoliczność, którą trzeba brać pod uwagę we wszystkich szacowaniach rzeczywistości, jej nie uwzględnianie bezwzględnie wpływa na niedowartościowanie faktów.  

Sposobem zarządzania sprawami publicznymi jest demokracja, albo jej bardziej wysublimowane formy, w tym formy władzy autorytarnej, gdzie legitymacją do sprawowania władzy jest autorytet przywódcy, od czasu do czasu potwierdzany demokratycznie lub względnie demokratycznie.

Klasycznym przykładem takiego systemu jest Watykan, gdzie przywódca mimo wszystko jest wybierany, w sposób specyficzny i z udziałem czynników nadprzyrodzonych, ale jednak jest wybierany. Następnie swoim autorytetem dominuje nad całym środowiskiem. To bardzo efektywny sposób wyboru władzy i sposobu jej sprawowania. Dogmaty ułatwiają swoje, jednak jeżeli porównamy ten ustrojowo wyjątkowo specyficzny archaizm do nowoczesnych korporacji o charakterze ponadnarodowym zauważymy bardzo wiele podobieństw.

Demokracja ma dwie olbrzymie zalety. Po pierwsze angażuje wszystkich, którzy ją akceptują. Jest inkluzywna, pozwala na włączenie — udział wielu we wspólnym działaniu. Ma to fundamentalne znaczenie dla wykorzystania posiadanego potencjału i wszystkich aspektów spektrum możliwości. Po drugie posiada powszechnie akceptowane metody zdobywania i sprawowania władzy. Przy czym od tego jak one wyglądają, zależy czy demokracja jest demokracją, czy jedynie fasadą samej siebie.

Chyba właśnie ta druga kwestia jest jej najważniejszym atutem. Ponieważ wszystkie perturbacje, dzieją się w mniej więcej akceptowalnych granicach, a za zwycięzcami stoi lepiej lub gorzej zdefiniowana większość. Wiadomo czego się spodziewać, wiadomo jakie są mechanizmy, słabości,  i jaki może być wynik. Podstawową wadą demokracji jest czas potrzebny do podjęcia decyzji, najczęściej w postaci doprowadzenia do konsensusu oraz sam proces decyzyjny, oparty na dążeniu do konsensusu. Takie podejmowanie decyzji ogranicza pole decyzyjne, a pewne skrajne scenariusze po prostu czyni niemożliwymi. To powoduje, że państwa zarządzane demokratycznie nie są skłonne do pewnego zakresu rozwiązań i działań, i jest to istotna słabość, będąca ich słabą stroną.

To właśnie na procesie decyzyjnym rozkłada się Unia Europejska, w ogóle sam problem legitymizacji władzy na poziomie unijnym jest jej największą słabością i bolączką. Najbardziej widać to na przykładzie braku faktycznego lidera i przywództwa. Nie ma czegoś takiego jak polityka europejska, ponieważ nie ma czegoś takiego jak europejska racja stanu. I nie może jej być, ponieważ wyrazicielem woli suwerena są tutaj rządy poszczególnych krajów. One mają pełną świadomość, że istniejąca konstrukcja powoduje niską sprawność Wspólnoty. Niezdolność do podjęcia konkurencji w wymiarze globalnym, co widać obecnie na przykładzie konfliktów np. z USA. Pomimo tego jednak praktycznie wszystkie bardzo silnie strzegą swojej samodzielności, suwerenności i swojego prawa weta w sprawach unijnych. Czy wolimy być klientami czy partnerami Waszyngtonu, Pekinu i Moskwy? Nie ma o tym dyskusji, nawet nie stawia się takich problemów. Trwaj chwilo, jesteś piękna…

Unia Europejska narodzi się wtedy, kiedy Francja odda do wspólnych kompetencji swoje miejsce w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, a Niemcy zgodzą się na uwspólnienie długów wszystkich państw. Co więcej, jak zostaną opracowane procedury tworzenia wspólnej reprezentacji politycznej, a nie tylko urzędniczo-administracyjnej. No i jak sprawdzą się w praktyce działania, w relacjach z innymi potęgami. Do tego trzeba przywódcy i lidera działającego w wymiarze europejskim, na co obecnie w istniejącym układzie nie ma szans. To jest Europa pana Tuska i pana Junckera, a tu potrzeba Napoleona i Churchilla!

Wszystkie liczące się globalnie państwa, nawet demokratyczne w praktyce wypracowały sobie wewnętrzne modele podejmowania decyzji, w których liczy się dominacja silnego centrum politycznego. Jeżeli przeanalizujemy ustroje współczesnych państw, to zauważymy,  że wszystkie potęgi są kierowane przez silnych przywódców.

Pod względem systemowym te państwa mogą być uważane za autorytarne, klasycznym przykładem są Stany Zjednoczone,  gdzie władza Prezydenta jest jedynie ograniczana, ale inicjatywa polityczna należy do jego prerogatyw. Podobnie jest w Chinach, jak również w rządzonych przez bogatą elitę Indiach. Federacja Rosyjska, również opiera swój ustrój na kompetencjach Prezydenta.  Co ciekawe to w tych wszystkich wymienionych krajach, organ wykonawczy mający władzę, ma praktycznie nieograniczone kompetencje w zakresie kreowania polityki zagranicznej. A jak jest w Unii Europejskiej, to nawet nie ma po co wspominać.

Generalnie na świecie dzisiaj dominuje system, z którym mniej lub bardziej demokratycznie wybiera się przywódcę, któremu powierza się bardzo dużą władzę wykonawczą.  Chodzi o jakość zarządzania i możliwości decyzyjne. To nie są przypadki, a przykład Stanów Zjednoczonych dowodzi prawdziwości tezy, że mamy do czynienia z powszechnością, jeżeli chodzi o tzw. autorytaryzm funkcjonalny. Dzięki któremu można osiągnąć bardzo dużą skuteczność i efektywność w kreowaniu polityki. Nawet siłą faktów dokonanych, ale to nie ma znaczenia.

W polityce liczy się skuteczność w osiąganiu celów, a nie delikatność i moralność. Jeżeli można osiągnąć cele zrzucając bomby, to ktoś musi być w stanie podjąć taką decyzję. Inaczej, ktoś inny może podjąć decyzję, żeby zrzucać bomby na nas…

Jest tylko kwestią wysublimowania polityki to, czy odejście od bajki demokracji nastąpi w sposób funkcjonalny, pozwalający na zachowanie pozorów. Czy też będzie miało charakter względnie brutalny, oparty na sile. Ten pierwszy przypadek jest powszechny i co ważniejsze, jest akceptowany. Drugi nie. Na tym polega zabawa, żeby trwać i grać w tę grę, a nie dać się ogrywać. Zdaje się, że pierwszym politykiem w Polsce, który to zrozumiał był pan Jarosław Kaczyński. Jeżeli popatrzymy na jego działania z powyżej nakreślonej perspektywy, to można być tylko pełnym podziwu dla wizjonerstwa, chociaż oczywiście pozostają zastrzeżenia co do metod. Zmiany, jakie zachodzą w naszym kraju, nie mają wymiaru funkcjonalnego.

Odejście od demokracji może okazać się koniecznością. Przed podobnym wyborem byliśmy przed zamachem majowym, czy również — oczywiście w innej skali — przed stanem wojennym. To, co się dzisiaj dzieje ma podobny wymiar, to jest nic innego jak odchodzenie od demokracji, która nie pozwala nam skutecznie zarządzać państwem. Dążący do centralizacji władzy powinni jednak pamiętać, że nie da się wymuszać entuzjazmu przy pomocy paragrafów i porannych wizyt policji… Co więcej, decydując się na skomasowanie władzy, biorą na siebie jeszcze większą odpowiedzialność, niż wynika to z procesu demokratycznego jej przekazania. Czy ci ludzie są w stanie tą odpowiedzialność unieść? A co w razie porażki? Nie mamy już szosy na Zaleszczyki…

 

 

KOMENTARZE

  • @Bogusław Jeznach
    Salute Amigo . .neon24.pl/post/140484,niepodleglosc-czy-demokracja
  • Cenny cytat dla każdego wierzącego w politykę historii i symboli
    "Generalnie większa część naszej debaty publicznej to fikcja i tematyka zastępcza. Na świecie liczy się dostęp do technologii, surowców i ziemi. Do tego dochodzą permutacje tych zasobów, jak dostęp do rynków, odpowiednie kadry, sojusze, wszystko oczywiście w warunkach maksymalizacji skali. Podstawą wszystkiego są jednak te trzy atrybuty. No i najważniejsze: możliwość skutecznego zarządzania nimi. W sposób autonomiczny i gwarantujący identyfikację i realizację własnego interesu. W celu wyrażania siły. Można ją wyrażać klasycznie w postaci militarnej lub pośrednio za pomocą technik zaawansowanego soft power. Wszystko zależy od okoliczności, zawsze jednak liczy się cel do osiągnięcia."

    Sobie notuję, tak też myślę, ale zajmuję się mimo to polityką historyczną - żydami, Jedwabnem.
  • @adevo 22:30:25
    Dokładnie tak jak Orban powiada .Salut.
  • Autor
    "Obserwator" jako ten co stoi z boku, w życiu nie uczestniczy, a co najwyżej "ma za złe" jest złym doradcą.
    Przede wszystkim to w kwestii demokracji wcale nie idzie o politykę. Demokracja to jest stopień wyżej jak polityka.
    To nie politycy mają decydować jaka będzie polityka tylko naród którego jest Państwo. To on też jako jedyny może decydować kto będzie politykiem i jakie będzie miał kompetencje.

    Nie politycy tak jak ich definiujemy dotychczas wyprowadzą państwa i świat z kryzysu a właśnie narody i demokracje.
    - I to demokracje rozumiane ideowo, a nie ideologicznie.
    - Demokracje jako sposoby organizacji państw stojące na ludzkich wartościach - bo tylko one są trwałe.

    Akurat ostatnio pisałem trzy notki o demokracji więc zamiast obszernie cytować polecam - szczególnie ostatnią:
    https://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/144797,jedyna-nadzieja-w-demokracji
    - Nie decyzje polityków, czy władz, nie stanowione prawa.
  • @miarka 22:46:58
    Preędzej monarchia jak ta demokracja wydymana przez wszystkie kraje mocniejsze od naszej suwerenności ? . Co ty na to ?. Salut.
  • Nie podoba mi się to
    „Jest tylko kwestią wysublimowania polityki to, czy odejście od bajki demokracji nastąpi w sposób funkcjonalny, pozwalający na zachowanie pozorów. Czy też będzie miało charakter względnie brutalny, oparty na sile. Ten pierwszy przypadek jest powszechny i co ważniejsze, jest akceptowany. Drugi nie. Na tym polega zabawa, żeby trwać i grać w tę grę, a nie dać się ogrywać. Zdaje się, że pierwszym politykiem w Polsce, który to zrozumiał był pan Jarosław Kaczyński.”

    Czyli twierdzenie, że demokracja nie może zaistnieć (co jest fałszem), bo istnieje w fikcyjnej formie (co jest zgodne z prawdą). Nadto postulowanie odejścia od „demokracji” - zamiast jej urealnienia i niejako mimochodem wymienione nazwisko Kaczyńskiego, który mi osobiście z niczym dobrym się nie kojarzy, a jedynie z fałszem, obłudą i manipulacją.

    Czyżby znowu nam szykowano jakiegoś zbawiciela narodu? Bo kulty jednostki są rozpowszechniane dość skutecznie, więc zaprawę już mamy: JPII, Piłsudski, L. Kaczyński.
  • @Lotna 23:33:44
    Oczywista oczywistość , jak karakan powiada . Pozdrawiam. :)
  • @Repsol 23:10:05
    "Preędzej monarchia jak ta demokracja wydymana przez wszystkie kraje mocniejsze od naszej suwerenności ? . Co ty na to ?. Salut."

    Zauważ: piszesz "ta demokracja wydymana". Ty nie piszesz o demokracji tylko o podróbce demokracji, o ideologicznej demokracji, czy o fasadzie demokracji za którą już się uprawia system władzy jaki się tylko zamarzy oligarchii, najlepiej "ręcznie sterowany" mimo istnienia formalnych zasad.
    W swojej ostatniej notce wykazuję że to już stan w którym może być tylko gorzej.

    Weźmy to co piszesz: ustanawiamy monarchię. Monarchia jest legalizowana przez wolę Bożą i prawo Boże. Zawsze obrasta we władze kapłańską - przynajmniej "nadzwyczajną kastę prawników " w tej roli.
    Cała ta kasta, włącznie z otoczeniem króla są poza wszelka kontrolą, w tym ponad prawem. Nic ich nie hamuje, a wiarę mogą pozorować.

    W artykule chwalony jest system watykański jako system polityczny na którym można się wzorować.
    Przecież on tez jest poza wszelką kontrolą. Przecież tam w każdej chwili władza może być przejęta przez pozorujących wiarę, a spolegliwych wobec oligarchii. Dalej więc będzie faktyczny system oligarchiczny, czy mówiąc już językiem realiów korporacjonistyczno-syjonistyczno-globalistyczny. - System już bez najmniejszych szans na korektę.

    W komentarzu pod swoja ostatnia notką wskazuję że system motywowany religijnie nie ma mechanizmu samonaprawczego, kiedy demokracja ma. - Ta prawdziwa, nie ideologiczna.

    Jasne że świat doszedł już do takiego stanu, że muszą nastapić poważne zmiany.
    - A skoro w innych systemach może być tylko gorzej, to nawet jak ktoś nie lubi demokracji, to tylko ona mu zostaje jako ostatnia nadzieja.

    Ale juz bez żartów, bez półsrodków - cała władza w ręce narodów. Całe prawo w ręce narodów. Cała polityka w ręce narodów. cały system kontroli i sądownictwa w ręce narodów. Cała demokracja w ręce narodów.
    Jak demokracj ato nie oligarchia.
    ŚWIAT MOŻE PRZETRWAĆ, ALE OLIGARCHIE MUSZĄ USTĄPIĆ.
  • @Lotna 23:33:44
    "...Nadto postulowanie odejścia od „demokracji” - zamiast jej urealnienia.."

    O to chodzi, o to chodzi.
    Odrzucić demokrację? - Tak jak najbardziej.
    - Ale tą ideologiczną, a zainstalować ideową. To wtedy będzie i faktyczne "urealnienie demokracji".
  • @Lotna 23:33:44
    W Polsce mamy już tak, że staje się taki obyczaj, że zdanie bez słowa "kurwa", nie ma jakiegoś większego znaczenia, niektórzy co drugie słowo wtrącają w zdanie ów wyraz.
    Tak samo jest ze słowem demokracja, wśród polityków.
  • @
    Demokracja to system tak samo totalitarny jak komunizm, czy nazizm!!!

    Przykre, że jakoś nikt tego nie rozważa i analizuje: już samo postawienie sprawy może być uznane za atak na (tu wpisać demokracja, komunizm itd.) i penalizowane jak to w każdym systemie totalitarnym.

    O ile w komunizmie warstwą rządzącą byli robotnicy i chłopi, w nazizmie - naród, to w demokracji - też naród rozpatrywany jako zbiór obywateli.

    Czy to się czymś istotnie różni od komunizmu - a należy brać pod uwagę zdolności manipulacyjne rządzących?

    Dlatego należy tworzyć system personalistyczny w duchu nauczania Chrystusa - czyli chrześcijański. O tym wspomina Orban. Twierdzę, że ten system jest tożsamy z polskością (i jeden i drugi ma korzenie w aryjskości).
  • Dzisiaj nie istnieje demokracja na tym świecie.
    Dzisiaj "demokracja" jest żydowskim totalitaryzmem, wydmuszką, tapetą, makijażem żydowskiej dyktatury...
    Dzisiejsza "demokracja" jest kamuflażem żydowskiej dyktatury.
    Dzisiejsza "demokracja jest kłamstwem, łgarstwem jak cała żydowska propaganda w mediach światowych i niezliczonych żydowskich "organizacjach pozarządowych.

    Artykuł opisuje taką właśnie "udawaną demokrację".
    Taka demokracja to oczywiście zło , dyktat, kłamstwo...zbrodnia przeciw narodom świata.

    Warto jedna pomyśleć o demokracji czystej od żydowskich czy innych "zboczeń", patologii, dewiacji...

    Trudno znaleźć inny poza uczciwą demokracją system ukierunkowany na realizację potrzeb narodu.
    Taki system trzeba tworzyć od nowa bez żydowskich "wytrychów", bez nadzwyczajnych kast, bez dyktatury wielkiego kapitału...bez dziedzicznych "elyt", bez "nietykalnych stojących ponad prawem" .. bez wykluczonych systemowo (jak teraz emeryci mundurowi z czasów PRLu).
    ..bez obcych wrogich narodowi mediów .. bez "nieodwoływalnych i niekaralnych.. kast"..
    To Naród powinien mieć pod kontrolą wszystkie procesy zachodzące w kraju...
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:07:42
    "O ile w komunizmie warstwą rządzącą byli robotnicy i chłopi, w nazizmie - naród, to w demokracji - też naród rozpatrywany jako zbiór obywateli".

    Nieprawda. Naród nie jest zbiorem obywateli. Zbiorem obywateli jest społeczeństwo.


    Różnica jest w tym, że w społeczeństwie są elementy pasożytnicze i destrukcyjne, a równouprawnione. To jest destrukcyjne tak samo jak destrukcyjny jest wróg wewnętrzny w dowolnej zbiorowości.
    Ogół społeczeństwa może być zrównany w tym co od państwa otrzymuje, ale nie ma sensu równać go w sprawowaniu władzy

    Naród tak , ale jako zbiorowy nośnik moralności. Moralności koniecznej jako źródło mechanizmu samonaprawczego w przypadku patologizacji władzy, prawa, czy polityki.

    Naród jest zbiorem swoich moralnych członków trzymających się trwałego systemu wartości, czyli idei.

    Naród jako ci co sa włascicielami swoich dóbr wspólnych, w tym państwa które zakładali, chronili i budowali ofiarnie i odpowiedzialnie jego przyszłość.
    To te dobra wspólne narodu są źródłem polityki państwa, bo to wokół nich każdy może budować sobie swój sposób zaspokajania potrzeb osobistych niepasożytniczo.

    Polityka to roztropna troska o dobro wspólne narodu, któreego państwo jest.
    Polityka to nie sprawowanie władzy jak nam tłumacza ideolodzy, a kierowanie władzą przez moralny naród.
  • @lorenco 03:04:05
    No właśnie.
    A im głośniej zaczynają pieprzyć o demokracji, to na 100 procent coś ukradli...
  • @miarka 09:27:40
    Bez sensu.

    "Naród tak , ale jako zbiorowy nośnik moralności. Moralności koniecznej jako źródło mechanizmu samonaprawczego w przypadku patologizacji władzy, prawa, czy polityki."

    Czyli naród źródłem moralności. Przecież to już było - w komunizmie, nazizmie itp.

    Naród nie jest źródłem moralności, ale jej kultywatorem. Podobną role odgrywa w państwie religia. Dobrze jeśli występuje synergia.

    Źródłem moralności jest prawda bytu - czyli zamierzenie Stwórcy (twórcy) zawarte w ukształtowanym bycie. Takim może być idea cywilizacyjna.
  • @miarka 11:32:15
    Idź pan i pomódl się za te swoją demokrację. Ja w takim bajzlu etycznym nie miałbym ochoty żyć.
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:31:57
    ""Naród tak , ale jako zbiorowy nośnik moralności. Moralności koniecznej jako źródło mechanizmu samonaprawczego w przypadku patologizacji władzy, prawa, czy polityki."
    Czyli naród źródłem moralności. Przecież to już było - w komunizmie, nazizmie itp."

    Co Pana tak dzisiaj opętało żeby wszystko przekręcać i spokraczać?

    Ja piszę o "zbiorowym nośniku moralności", nie o źródle.
    ŻRÓDŁO TO NIEZMIENNY SYSTEM WARTOŚCI, CZYLI IDEI.


    "Naród nie jest źródłem moralności, ale jej kultywatorem".

    Też nie. Naród nie tylko "kultywuje" moralność. Moralność to idea - ona zawsze musi być doskonalona, musi być "z najwyższej półki", a więc i wciąż odkrywana. Zaznaczam, że odkrywana (a posteriori), a nie stanowiona jak w ideologiach (a priori).
    Tu już można dopasować to co Pan pisze - odkrywana w "zamierzeniu Stwórcy zawartym w ukształtowanym bycie".


    "Podobną role odgrywa w państwie religia. Dobrze jeśli występuje synergia".

    Też się nie zgodzę. Religia przychodzi z góry jako już uformowana, sztywna. Ona nie może być interpretowana ani doskonalona. Każdy taki przypadek to próba wykreowania nowej religii - to już gigantyczne oszustwo - oszustwo i złodziejstwotypu talmudycznego: "Płaććie podatek za pięć lat wstecz, bo prawo się nie zmieniło, ale zmieniła się interpretacja".

    Tu nie może być "Dobrze jeśli...". Tu zawsze musi być dobrze - tu zawsze musi być zgodność, zawsze trwanie idei.


    "Źródłem moralności jest prawda bytu - czyli zamierzenie Stwórcy (twórcy) zawarte w ukształtowanym bycie. Takim może być idea cywilizacyjna."

    Absolutnie nie. Idea cywilizacyjna? A co to takie? Przecież nie da się wytworzyć idei a priori. Przecież nie da się wykreować cywilizacji która by się nadawała do życia dokładnie tak samo jak nie da się wykreować etyki, która by się nadawała do życia. To kultura jest nośnikiem i gwarantem człowieczeństwa i trwalości życia gatunku ludzkiego oraz jego organizacji społecznej, dokładnie tak samo jak nośnikiem życia jest moralność.

    Cywilizacja i etyka to jedynie spojrzenie antropologiczne, porównawcze.
    I w jednym i w drugim przypadku (kreowania nowej moralności z opisowej etyki, czy nowej kultury z opisowej cywilizacji) byłoby to tylko jałowe moralizatorstwo, uzurpacja, myślenie magiczne, chciejskie, pycha i megalomania.

    Cywilizacja jest cieniem kultury dokładnie tak samo jak samo jak etyka jest cieniem moralności.
    Można się nad tym pozastanawiać, ale chleba z tego nie będzie.
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:48:41
    "Idź pan i pomódl się za te swoją demokrację. Ja w takim bajzlu etycznym nie miałbym ochoty żyć."

    Właśnie widzę, że kolejny raz żegna sie Pan z życiem.
    A do tego z niezmiennym uporem przekręca wszystko.
    Przecież ja piszę że demokracja musi duchowo stać na moralności. A ta w narodzie może być tylko jedna.

    To Pan tu stoi po stronie etyki. Tylko o ile w pańskim rozumieniu cywilizacji daje się ją wykreować jako zdatna do życia, to Pan to spojrzenie rozciąga i na etykę.
    Najwyraźniej idzie tu Pan sladami filozofa protestanckiego Kanta - tego szpeca od "prawo moralne we mnie", czyli uporządkowanej ideologicznie etyki jako systemu prawnego wynoszonego i nad moralność.

    Jak Panu marzy się tak "uporządkowana etyka" w miejsce moralności to dopiero "strach się bać".
  • @SZS 10:26:48
    I o takie skojarzenia chodzi, bo to, co oni nazywają „demokracją”, żadną demokracją nie jest i ta „demokracja” nie może funkcjonować dla dobra ogółu, o czym wiedzą politycy i o czym się przekonuje na własnej skórze zakneblowane „demokracją” społeczeństwo. A kiedy już wszyscy będą mieli odruch wymiotny na samą myśl o demokracji, wtedy politycy zgodnie stwierdzą, że „demokracja nie działa” i że potrzebny nam jest dyktator. Czyli nie zmieni się nic poza stopniem ucisku, który będzie uzależniony od widzimisię dyktatora/ grupy za nim stojącej. I tyle.
  • @miarka 12:09:46
    Trafiłeś w sedno. „Jam Wojtas, prawo moralne we mnie, oto {antypolska} Cywilizacja Polska, a teraz wszyscy czapki z głów i podążać za moją ideologią. (Kto się nie zgadza / nie dostosuje, ten idiota.)”
  • x
    Jednak się Pan wziął za temat:)
    ------------------------------------

    Cyt:

    To jest jak z płaskoziemcami, że ziemia jest płaska to aksiomat, ale żaden nie pojedzie sprawdzić.
    ---------------------------
    Obecny system nazywany demokracją (i zgodziliśmy się, że to już jest, to wynaturzenie o którym pisał Platon, do którego zawsze prowadzi), zwyczajnie nie wytrzyma nadchodzących wydarzeń.

    Ani nie daje nam sposobności, aby wykorzystać pozostały czas i się przygotować, ani gdy już się zacznie, nie zrobi nic sensownego.
    Jest bezwolny. Ci wszyscy ludzie są uwikłani, powiązani kajdanami personalnie i do tego, cały system jest tak zbudowany, że zezwala najwyżej na ruchy pozoracyjne, że się coś robi. TAKIE JEST PRAWO.

    Dyktatura (wiesz, że o tym pisałem), daje bypass prawny i nagle niemożliwe staje się możliwe i to w pięć minut.
    Dyktatura wojskowa, pozwala utrzymać przynajmniej to co najważniejsze - kontrolę, gdy te wszystkie przykre, a globalne, wydarzenia już się zaczną.
    Demokracja, podrabiana czy nie, utraci kontrolę natychmiast.
    Dyktatura i wyłączenie obecnego systemu, pozwala na reset systemu. Właściwie pozwala zbudować nowy Gmach Państwa, o niebo lepszy od tej ruiny posklejanej z jakiś obcych odłamków złomu ideologicznego, przez judaszy.
    Wtedy można wyłączyć dyktaturę i odpalić "piecyk" na nowo.
    "Piecyk" to takie określenie na wzmacniacz na scenie, albo serwer w komputrach.
    Nie wiem, czy jest słusznym, w obecnej chwili zastanawiać się, co po dyktaturze?
    To minie 10-20 lat i zejdzie nam na rozmowach narodowych i wydarzeniach międzynarodowych. Mamy na to właśnie te lata, żeby o tym rozmawiać, walczyć i trwać.
    Pozatym narodów znowu może zrobić się więcej w państwie, co komplikuje te rozmowy, ale już nie będę ci mieszał, w modelu teoretycznym.
    -----------------
    Osobiście, w chwili obecnej skłaniam się ku nowoczesnej monarchii, z elementami demokracji (po dyktaturze wojskowej), tylko, że nie jestem w tym poglądzie żarliwy.

    Wiem jedno, że nowy system i gmach państwa, wzniesiony po dyktaturze musi być sprawny i akceptowany. Postrzegany jako "swój" przez znaczącą większość obywateli, wszystko jedno której narodowości.
  • @Torin 14:26:02
    Widzę że wpisałeś się i tutaj. Żeby się nie powtarzać, to podam link do odpowiedzi:
    https://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/144797,jedyna-nadzieja-w-demokracji#comment_1476590
  • Gdyby chwycić globalnego liberalnego żyda za "słowo"
    ..to można śmiało powiedzieć że demokracja to systemowy populizm.

    Globalny żyd nas uczy przez swoje media i przez swoich pachołków że populizm to źle, to epitet, to trzeba odrzucić, to jest be...

    Tymczasem ten sam globalny żyd nieustannie odmienia przez przypadki słowo "demokracja".

    Globalny żyd okłamuje nas oczywiści zarówno gdy wmawia nam że populizm (czyli wola ludu) jest be jak również gdy nieustannie deklaruje nam swoje przywiązanie do demokracji której jako skrajnego populizmu systemowego, jak twierdzi, nienawidzi i zwalcza.
    Globalny żyd oczywiście kocha "demokrację" pod warunkiem że jest talmudyczna.
    Globalny żyd kocha każdy system pod warunkiem że jest Talmudyczny.
    Co oznacza przymiotnik "Talmudyczny" ?
    To wynika wprost z Talmudu...żyd jest narodem wybranym a reszta goi to zwierzęta w ludzkiej postaci stworzone tylko po to by służyły żydowi.

    Każdy system który spełnia warunki "Talmudyczne" jest dla żyda "właściwy".
    Przykładem jest rasistowski (rasizm wywłaszczający lokalnych mieszkańców) od niedawna oficjalnie Izrael.
    Demokracja talmudyczna też jest ok np w USA czy w Polsce (choć na PIS czy Trampa się wściekają)
  • @Lotna 13:13:02
    .
    Porządek zawsze ma przeciwników.

    Zaklebnowane "demokracją bez licencji" społeczeństwo, czyta blogerów że "w takim bajzlu etycznym jak demokracja z licencją nie mają ochoty żyć".
    Pozdrawiam
  • @Krzysztof J. Wojtas 01:44:50
    No proszę, kilka słów prawdy i od razu artyleria - „argumenty” ad personam. Brawo, Wojtas, wielki filozofie, pokaż nam, jak się cywilizować mamy!
    Sam się ogarnij, bo z twoimi argumentami coś nie za bardzo. O mnie się nie martw, martw się, czy się twoją Ksantypą ktoś nie interesuje w czasie gdy ty sam się rozpisujesz o dupie Maryni.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031