Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4454 posty 2018 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Drugie życie Butrinti

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ARCHEOLOGIA: Na południu Albanii powstaje nowoczesne centrum turystyczne wokół dobrze zachowanych ruin starożytnego miasta i parku śródziemnomorskiej przyrody



Fot.1

Kiedy Eneasz był w drodze do starożytnej Italii, zatrzymał się w osadzie na wybrzeżu, naprzeciwko wyspy Korfu. Tam, według Wergiliusza, ujrzał przed sobą "Troję w miniaturze": miasto, w którym król przyjął go i jego towarzyszy w pałacu z wieżami i o przestronnych kolumnadach. Tym miastem było Butrinti, założone zgodnie z legendą przez Helenusa, syna króla Priama, po upadku Troi, ale sięga ono wstecz co najmniej VIII wieku pne.

Dzisiaj Butrinti ponownie wychodzi z zapomnienia, w którym było pogrążone przez większość minionego tysiąclecia. Ale wciąż pozostaje ono, jak to określił brytyjski bizantolog John Julius Norwich „najmniej znany, najmniej zwiedzanym i najmniej zniszczonym” ze wszystkich wielkich klasycznych miejsc w basenie Morza Śródziemnego. Zawdzięcza to głównie temu, że znajduje się w południowej Albanii. W czasach reżimu Envera Hodży przyjeżdżało tam niewielu gości. Po otwarciu Albanii na świat Butrinti stało się największą turystyczną atrakcją  kraju. W 1996 roku przyciągnęło 20 000 gości. Potem prawo i porządek w Albanii mocno ucierpiały po katastrofalnych aferach piramid finansowych, rozpanoszyły się mafie i turyści zniknęli. Dzisiaj turyści jakby nieśmiało wracają i liczby przekroczyły poziom z 1996 roku.

Wzrost liczby zwiedzających stanowi i szansę i zagrożenie. Szansą jest stworzenie na niezagospodarowanym odcinku wybrzeża na północ od Grecji nowego przemysłu turystycznego, który może przynieść dobrobyt jednemu z najbiedniejszych krajów Europy. Zagrożeniem jest to, że lokalna chciwość, słabe kontrole planowania przestrzennego i potężni zagraniczni inwestorzy połączą się, tworząc wspólny śródziemnomorski bałagan źle wybudowanych hoteli, zanieczyszczeń środowiska i hałasu.

Wynik zależeć będzie w dużej mierze od tego, na ile Albańczycy zdołają współpracować z zagranicznymi archeologami, agencjami pomocowymi i dobroczyńcami, którzy się zaangażowali. Główne wykopaliska w Butrinti rozpoczęły się jeszcze w latach dwudziestych, kiedy Benito Mussolini, chcąc pozować na nowego założyciela Rzymu, wysłał ekspedycję, by odszukala ślady Eneasza. W latach Hodży niewiele się wydarzyło. Dopiero we wczesnych latach 90. wspólna albańsko-brytyjska ekipa zaczęła znowu na dobre działać pod auspicjami Fundacji Butrinti, założonej w 1993 roku przez dwóch brytyjskich arystokratów: Lorda Rothschilda, bankiera, którego willa na wybrzeżu Korfu spogląda z wyspy na Butrinti, i lorda Sainsbury of Preston Candover, właściciela sieci supermarketów. Fundacja kierowana przez Sir Patricka Fairweathera, b.  brytyjskiego ambasadora w Albanii i we Włoszech, finansowana głównie z dotacji Davida Packarda, spadkobiercy amerykańskiej fortuny Hewlett-Packard, zadbała o to, by zapewnienia, że​​projekt Butrinti był odpowiednio finansowany i obsługiwany. W ubiegłym roku rząd Albanii i UNESCO, które wyznaczyły Butrinti na listę światowego dziedzictwa, zamieniły rzadko zaludnione tereny wokół ruin w park narodowy.

 

Fot.2

 

Butrinti to było naprawdę kilka miast, położonych jedno na drugim. Z końca klasycznego okresu lat 300-200 pne datuje się pięknie zachowany amfiteatr (Fot.1), w którym dzisiejsi Albańczycy urządzają rozmaite imprezy od konkursów piękności po festiwale folklorystyczne, a także otaczający mur zbudowany z ogromnych bloków kamiennych. Z tego samego okresu przetrwała jeszcze inna ściana, na której kamieniach znajdują się napisy rejestrujące imiona mieszkańców miasta.

Pod koniec tamtego tysiąclecia Butrinti było w rękach Rzymian, którzy uzupełnili amfiteatr i zainstalowali (jakbyło do przewidzenia) nową łaźnię przy starożytnym murze miejskim. Wzdłuż przeciwległych brzegów jeziora, nad którym stoi miasto, rzymscy odpowiednicy Lorda Rothschilda i Sainsbury'ego zbudowali wspaniałe pałacyki: jeden, który dopiero zaczyna być odkopywany, mógł należeć do Pomponiusa Atticusa, kumpla Cycerona.

Do najbardziej dramatycznych z rzymskich pozostałości miasta należy rozległy pałac, którego podłogi pokryte są wyszukanymi mozaikami (Fot.2). Zbudowany w IV wieku naszej ery, kiedy imperium rzymskie już się rozpadało, pałac ten był potem przez kilkadziesiąt lat zamieszkiwany przez rybaków, którzy pobudowali sobie chaty na mozaikach.

Jednakże Butrinti jeszcze ożył, i to nie raz, ale kilka razy. Była to chrześcijańska osada w VI wieku, a jej masywne baptysterium, jedno z największych na wschodzie Morza Śródziemnego po baptysterium w Hagia Sofia w Stambule, przetrwało w dobrym stanie do dziś. Była to potem również w XV wieku wysunieta faktoria handlowego imperium Wenecji: nad miastem wciąż z daleka dominuje wenecka wieża (Fot.3). W 1798 r. miasto zostało odebrane Francuzom przez Alego Paszę, Albańczyka, który zabawiał w nim tak nieustraszonych gości, jak Lord Byron i Edward Lear, a także zbudował sobie w pobliżu piękny trójkątny zamek.

 

Fot.3

 

Dziś miejsce to wygląda jak jedna z XVIII-wiecznych akwafort romantycznych ruin. Wokół szczątków powyrastały drzewa; bujne dzikie kwiaty wyrywają się z kamieni; żółwie i węże wodne pluskają się w ruinach łaźni. Ale obiekt jest również wykorzystywany jako baza szkoleniowa przez Butrinti Foundation, która uczy młodych Albańczyków praktycznych tradycji brytyjskiej archeologii. I już codziennie odwiedzają je autobusy albańskich dzieci w wieku szkolnym, które dojeżdżają siedemgodzin po wyboistych drogach z Tirany, a także przez turystów, w większości brytyjskich, którzy docierają tam promem z Korfu do małego albańskiego portu Saranda.

To jak Butrinti przetrwa presję turystyczną, będzie zależało od współpracy Richarda Hodgesa, dyrektora naukowego fundacji i głównego dostarczyciela funduszy, oraz Aurona Tare, szefa nowo utworzonego parku narodowego. Fundacja opracowała plan zarządzania, pełen dobrych pomysłów na zaangażowanie lokalnej ludności i ochronę pięknych widoków gór i morza. Albańskim archeologom podoba się plan pogłębienia silnie zamulonego kanału, który zasilałby w świeżą wodę jezioro Butrinti (Fot.4), raj dla dzikich zwierząt, a lokalnych mieszkańców ucieszyła obeitnica japońskiego filantropa, którego przekonano do budowy nowej szkoły.

 

Fot.4

 

Ale głodni deweloperzy ślinią się na myśl o „nowym Korfu”. Planiści przymierzali się do różnych propozycji: kasyna, kilku pól golfowych i ciągu hoteli wzdłuż wybrzeża. Unia Europejska proponuje sfinansowanie drogi, która obecnie biegnie niepokojąco blisko krawędzi parku. Jeśli Butrinti i otaczający region będą prosperować, ale nie zostaną przez to zanieczyszczone, wynik tych starań będzie mógł służyćjako dobry przykład  wykorzystania ochrony przyrody i kultury jako motoru rozwoju.Nawet Eneasz mógłby się z tym zmierzyć.

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031