Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Drugie życie Butrinti

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ARCHEOLOGIA: Na południu Albanii powstaje nowoczesne centrum turystyczne wokół dobrze zachowanych ruin starożytnego miasta i parku śródziemnomorskiej przyrody



Fot.1

Kiedy Eneasz był w drodze do starożytnej Italii, zatrzymał się w osadzie na wybrzeżu, naprzeciwko wyspy Korfu. Tam, według Wergiliusza, ujrzał przed sobą "Troję w miniaturze": miasto, w którym król przyjął go i jego towarzyszy w pałacu z wieżami i o przestronnych kolumnadach. Tym miastem było Butrinti, założone zgodnie z legendą przez Helenusa, syna króla Priama, po upadku Troi, ale sięga ono wstecz co najmniej VIII wieku pne.

Dzisiaj Butrinti ponownie wychodzi z zapomnienia, w którym było pogrążone przez większość minionego tysiąclecia. Ale wciąż pozostaje ono, jak to określił brytyjski bizantolog John Julius Norwich „najmniej znany, najmniej zwiedzanym i najmniej zniszczonym” ze wszystkich wielkich klasycznych miejsc w basenie Morza Śródziemnego. Zawdzięcza to głównie temu, że znajduje się w południowej Albanii. W czasach reżimu Envera Hodży przyjeżdżało tam niewielu gości. Po otwarciu Albanii na świat Butrinti stało się największą turystyczną atrakcją  kraju. W 1996 roku przyciągnęło 20 000 gości. Potem prawo i porządek w Albanii mocno ucierpiały po katastrofalnych aferach piramid finansowych, rozpanoszyły się mafie i turyści zniknęli. Dzisiaj turyści jakby nieśmiało wracają i liczby przekroczyły poziom z 1996 roku.

Wzrost liczby zwiedzających stanowi i szansę i zagrożenie. Szansą jest stworzenie na niezagospodarowanym odcinku wybrzeża na północ od Grecji nowego przemysłu turystycznego, który może przynieść dobrobyt jednemu z najbiedniejszych krajów Europy. Zagrożeniem jest to, że lokalna chciwość, słabe kontrole planowania przestrzennego i potężni zagraniczni inwestorzy połączą się, tworząc wspólny śródziemnomorski bałagan źle wybudowanych hoteli, zanieczyszczeń środowiska i hałasu.

Wynik zależeć będzie w dużej mierze od tego, na ile Albańczycy zdołają współpracować z zagranicznymi archeologami, agencjami pomocowymi i dobroczyńcami, którzy się zaangażowali. Główne wykopaliska w Butrinti rozpoczęły się jeszcze w latach dwudziestych, kiedy Benito Mussolini, chcąc pozować na nowego założyciela Rzymu, wysłał ekspedycję, by odszukala ślady Eneasza. W latach Hodży niewiele się wydarzyło. Dopiero we wczesnych latach 90. wspólna albańsko-brytyjska ekipa zaczęła znowu na dobre działać pod auspicjami Fundacji Butrinti, założonej w 1993 roku przez dwóch brytyjskich arystokratów: Lorda Rothschilda, bankiera, którego willa na wybrzeżu Korfu spogląda z wyspy na Butrinti, i lorda Sainsbury of Preston Candover, właściciela sieci supermarketów. Fundacja kierowana przez Sir Patricka Fairweathera, b.  brytyjskiego ambasadora w Albanii i we Włoszech, finansowana głównie z dotacji Davida Packarda, spadkobiercy amerykańskiej fortuny Hewlett-Packard, zadbała o to, by zapewnienia, że​​projekt Butrinti był odpowiednio finansowany i obsługiwany. W ubiegłym roku rząd Albanii i UNESCO, które wyznaczyły Butrinti na listę światowego dziedzictwa, zamieniły rzadko zaludnione tereny wokół ruin w park narodowy.

 

Fot.2

 

Butrinti to było naprawdę kilka miast, położonych jedno na drugim. Z końca klasycznego okresu lat 300-200 pne datuje się pięknie zachowany amfiteatr (Fot.1), w którym dzisiejsi Albańczycy urządzają rozmaite imprezy od konkursów piękności po festiwale folklorystyczne, a także otaczający mur zbudowany z ogromnych bloków kamiennych. Z tego samego okresu przetrwała jeszcze inna ściana, na której kamieniach znajdują się napisy rejestrujące imiona mieszkańców miasta.

Pod koniec tamtego tysiąclecia Butrinti było w rękach Rzymian, którzy uzupełnili amfiteatr i zainstalowali (jakbyło do przewidzenia) nową łaźnię przy starożytnym murze miejskim. Wzdłuż przeciwległych brzegów jeziora, nad którym stoi miasto, rzymscy odpowiednicy Lorda Rothschilda i Sainsbury'ego zbudowali wspaniałe pałacyki: jeden, który dopiero zaczyna być odkopywany, mógł należeć do Pomponiusa Atticusa, kumpla Cycerona.

Do najbardziej dramatycznych z rzymskich pozostałości miasta należy rozległy pałac, którego podłogi pokryte są wyszukanymi mozaikami (Fot.2). Zbudowany w IV wieku naszej ery, kiedy imperium rzymskie już się rozpadało, pałac ten był potem przez kilkadziesiąt lat zamieszkiwany przez rybaków, którzy pobudowali sobie chaty na mozaikach.

Jednakże Butrinti jeszcze ożył, i to nie raz, ale kilka razy. Była to chrześcijańska osada w VI wieku, a jej masywne baptysterium, jedno z największych na wschodzie Morza Śródziemnego po baptysterium w Hagia Sofia w Stambule, przetrwało w dobrym stanie do dziś. Była to potem również w XV wieku wysunieta faktoria handlowego imperium Wenecji: nad miastem wciąż z daleka dominuje wenecka wieża (Fot.3). W 1798 r. miasto zostało odebrane Francuzom przez Alego Paszę, Albańczyka, który zabawiał w nim tak nieustraszonych gości, jak Lord Byron i Edward Lear, a także zbudował sobie w pobliżu piękny trójkątny zamek.

 

Fot.3

 

Dziś miejsce to wygląda jak jedna z XVIII-wiecznych akwafort romantycznych ruin. Wokół szczątków powyrastały drzewa; bujne dzikie kwiaty wyrywają się z kamieni; żółwie i węże wodne pluskają się w ruinach łaźni. Ale obiekt jest również wykorzystywany jako baza szkoleniowa przez Butrinti Foundation, która uczy młodych Albańczyków praktycznych tradycji brytyjskiej archeologii. I już codziennie odwiedzają je autobusy albańskich dzieci w wieku szkolnym, które dojeżdżają siedemgodzin po wyboistych drogach z Tirany, a także przez turystów, w większości brytyjskich, którzy docierają tam promem z Korfu do małego albańskiego portu Saranda.

To jak Butrinti przetrwa presję turystyczną, będzie zależało od współpracy Richarda Hodgesa, dyrektora naukowego fundacji i głównego dostarczyciela funduszy, oraz Aurona Tare, szefa nowo utworzonego parku narodowego. Fundacja opracowała plan zarządzania, pełen dobrych pomysłów na zaangażowanie lokalnej ludności i ochronę pięknych widoków gór i morza. Albańskim archeologom podoba się plan pogłębienia silnie zamulonego kanału, który zasilałby w świeżą wodę jezioro Butrinti (Fot.4), raj dla dzikich zwierząt, a lokalnych mieszkańców ucieszyła obeitnica japońskiego filantropa, którego przekonano do budowy nowej szkoły.

 

Fot.4

 

Ale głodni deweloperzy ślinią się na myśl o „nowym Korfu”. Planiści przymierzali się do różnych propozycji: kasyna, kilku pól golfowych i ciągu hoteli wzdłuż wybrzeża. Unia Europejska proponuje sfinansowanie drogi, która obecnie biegnie niepokojąco blisko krawędzi parku. Jeśli Butrinti i otaczający region będą prosperować, ale nie zostaną przez to zanieczyszczone, wynik tych starań będzie mógł służyćjako dobry przykład  wykorzystania ochrony przyrody i kultury jako motoru rozwoju.Nawet Eneasz mógłby się z tym zmierzyć.

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031