Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wywiad ambasadora Rosji

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Wygląda na to, że zarówno Polacy jak i Rosjanie stopniowo przyzwyczajają się do tego, że żyją zwróceni do siebie plecami.

 

Ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce Siergiej Andriejew w wywiadzie na wyłączność dla Agencji Sputnik zastanawia się nad przyczynami nieporozumień, wojną z pomnikami żołnierzy-wyzwolicieli, polską rusofobią, problemami historycznymi (i nie tylko) w dwustronnych kontaktach, ciągłym poszukiwaniem rosyjskich „szpiegów”  w Warszawie i możliwościami normalizacji stosunków.   

 

 Panie Ambasadorze, zacznijmy może od spotkania Putin-Trump w Helsinkach.

Ale mieliśmy przecież rozmawiać o Polsce…

 

 Tak, ale prasa polska z taką pasją komentuje to spotkanie w Finlandii, że nie sposób pominąć ten temat. Pisze, że Trump sprzedał Polskę Putinowi i że teraz będzie to sfera wpływu Moskwy. Takie są polskie tezy…

Po pierwsze, jestem teraz w Moskwie i w ciągu ostatnich dni nie czytałem polskiej prasy. Po drugie, to, co piszą polscy dziennikarze, to ich sprawa.Wolę trzymać się faktów i oficjalnego stanowiska.

 

Wygląda na to, że jedną z najbardziej bolesnych kwestii w dwustronnych stosunkach polsko-rosyjskich jest sytuacja z pomnikami naszych żołnierzy, którzy wyzwolili Polskę od nazistów. Dziś, w rezultacie przyjętej w ubiegłym roku nowelizacji ustawy dekomunizacyjnej, pomniki radzieckie są masowo usuwane. Nie wiemy nawet, ile ich pozostało. Niemniej jednak Polacy najprawdopodobniej doprowadzą sprawę do końca. A co będzie dalej? Czy można wybaczyć barbarzyńskie niszczenie pomników żołnierzy-wyzwolicieli, na przykład demontaż pomnika w miejscu śmierci Czerniachowskiego? Sami Polacy mówią: „jak dalej mamy z tym żyć?"

Zarówno my jak i nasi polscy sąsiedzi musimy w dalszym ciągu szukać rozwiązania.  Musimy zrozumieć złożoność zmian w atmosferze naszych stosunków dwustronnych oraz relacji między naszymi narodami. Nie da się ukryć, że los konkretnych pomników i miejsc pochówku jest tylko otoczką problemu.

Stanowiska stron są jasno określone. Nasze pozostaje zdecydowane i niezmienne. Nadal uważamy, że wojna z pomnikami wyzwolicieli radzieckich jest, po pierwsze, aktem nielegalnym, gdyż narusza nasze dwustronne porozumienia w tej dziedzinie, a po drugie, głęboko niemoralnym, ponieważ tak naprawdę jest to kpina z pamięci ludzi, dzięki którym Polska dziś istnieje, a Polacy mogą żyć na swojej ziemi. Po trzecie wreszcie, jest to najdotkliwszy cios w uczucia naszego narodu. Cios, którego — jak  słusznie Pan zauważył — nie można zapomnieć ani przebaczyć.

Być może z biegiem czasu nasze stosunki jakoś się ustabilizują, staną się niejako „nową normalnością". Ale jaka to będzie normalność i jakie konsekwencje trzeba będzie ponieść za czas, kiedy częściej niż kiedykolwiek wcześniej bezcześci się nasze miejsca pamięci, gdy masowo wyburza się pomniki naszych żołnierzy, a co najważniejsze — zaszczepia się Polakom ideę, że to nie Armia Czerwona przyniosła im wolność, więc powinni (cytuję z oficjalnego oświadczenia) „wyzbyć się fałszywego poczucia wdzięczności" wobec ZSRR i Armii Czerwonej?

Jeśli mowa o tym, ile zabytków zostało wyburzonych, a ile zostało nienaruszonych — sądząc po ostatnich wypowiedziach polskich urzędników — sami tego nie wiedzą. My staramy się monitorować sytuację, reagujemy na każdy zamach na nasze miejsca pamięci, ale Polska to duży kraj, trudno jest wszystko wyśledzić.

 

 Pracuje Pan w Polsce już długo, nie da się nie zauważyć, że od 2014 roku rusofobia staje się polityką i doktryną państwa polskiego. Pytanie brzmi: dlaczego? W końcu jesteśmy sąsiadami…

Tworzenie hipotez oraz analiza i interpretacja tego, co się dzieje, jest przywilejem dziennikarzy, politologów i analityków. Tradycyjnie unikam odpowiedzi na pytania dotyczące tego, czym kierują się polskie władze przy podejmowaniu pewnych decyzji.Mamy do czynienia z faktami. Jeśli powie Pan polskiemu urzędnikowi, że rusofobia w Polsce stała się polityką państwa, rozmówca się z Panem nie zgodzi, będzie twierdził, że tak nie jest.

Na poziomie kontaktów międzyludzkich  tak naprawdę nie wyczuwa się wrogości wobec Rosji i jej współobywateli. Funkcjonujemy normalnie. Ale w polskim środowisku politycznym oraz tzw. mainstreamie informacyjnym rusofobia dominuje niezaprzeczalnie. A skoro żadna z polskich partii wchodzących w skład parlamentu nie opowiada się za normalizacją stosunków z Rosją, jeśli wszyscy głosowali za ustawą, na podstawie której wyburza się pomniki żołnierzy radzieckich, jeśli największe polskie media na co dzień prowadzą wojnę informacyjną z Rosją, to co możemy myśleć o nastawieniu społeczeństwa wobec naszego kraju?

 

Jak Pan sądzi, jest sens wznowienia prac Rosyjsko-Polskiej Grupy do Spraw Trudnych?

Wielokrotnie wyjaśnialiśmy naszą pozycję i pozostaje ona niezmienna. Mówiąc o Grupie ds. Trudnych, często pomijamy jej pełną nazwę — Grupa do Spraw Trudnych wynikających z historii stosunków polsko-rosyjskich.Kiedy pod auspicjami ministerstw spraw zagranicznych obu krajów powstała ta Grupa, jej celem było wyprowadzenie złożonych problemów oraz wzajemnych roszczeń historycznych poza ramy dialogu politycznego, tak aby zawodowi historycy po obu stronach — w miarę możliwości — znajdowali  wspólne stanowisko.

W swoim czasie Grupa wykonała tytaniczną pracę, publikując solidną monografię o historii stosunków polsko-rosyjskich w XX wieku pt. „Białe plamy — czarne plamy". Jednak już wtedy w większości kwestii nie udało się osiągnąć porozumienia, a publikacja zawierała równoległe artykuły historyków rosyjskich i polskich, które w zasadzie utrwalały te rozbieżności. Niemniej jednak praca ta była bez wątpienia przydatna.Jednak po tym, kiedy z inicjatywy strony polskiej nasz dialog polityczny z 2014 roku został zamrożony, nie widzimy sensu wznowienia prac Grupy. Jej celem było ułatwienie dialogu politycznego. Dialogu, którego nie ma. To po pierwsze.

A po drugie, ogólna sytuacja bardzo się zmieniła. O ile wcześniej istniała jakaś nadzieja, że​​mimo wszystko uda nam się zbliżyć nasze stanowiska wobec niektórych konfliktowych zagadnień historycznych, o tyle dziś różnice tylko się pogłębiają. Nie widzimy zatem potrzeby dostosowywania naszego stanowiska do tego, co strona polska stara się nam narzucić.Utrzymywanie jak gdyby nigdy nic dialogu Grupy na tle tego, co dzieje się w Polsce w temacie pamięci żołnierzy radzieckich i historii wyzwolenia kraju w II wojnie światowej, byłoby co najmniej dziwne.I nie chodzi tu o akademickie kontakty rosyjskich i polskich historyków — dialog naukowy jest kontynuowany. We wrześniu w Warszawie odbędzie się konferencja zorganizowana przez komisję historyków z Rosji i Polski. I to jest inicjatywa dobra i na pewno mile widziane. Ale dialog w ramach Grupy, która powstała pod auspicjami oficjalnych struktur, pozbawiony jest sensu.

 

Nie mógłbym nie zadać pytania, które strona polska stawia co tydzień: kiedy Moskwa zwróci szczątki samolotu rozbitego pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r.?

Na to pytanie od niedawna odpowiadam: ambasada Federacji Rosyjskiej w Polsce ma stronę internetową, gdzie zamieszczony jest duży rozdział z wypowiedzią naszego prezydenta, ministra spraw zagranicznych, oficjalnego przedstawiciela MSZ Rosji oraz wywiady ze mną. Wszystko jest tam wyraźnie napisane. Nie mam nic do dodania.

 

Jak ocenia Pan obecny stan polsko-rosyjskich kontaktów biznesowych? Czy polityka w znaczący sposób wpływa na stosunki gospodarcze?

Polityka bez wątpienia ma wpływ na biznes. Nie da się w pełni wykorzystać możliwości, które w sposób naturalny funkcjonują między sąsiadującymi krajami. Nasza wymiana  towarowa w latach 2014-2015 zmniejszyła się o połowę. Częściowo było to spowodowane zachodnimi sankcjami i naszymi działaniami odwetowymi, ale najważniejszą przyczyną była niekorzystna koniunktura międzynarodowa. Od 2016 roku obroty handlowe rosną. Tendencja ta utrzymywała się w 2017 roku i trwa do dziś.Oczywiście moglibyśmy działać prężniej i jeszcze energiczniej rozszerzać współpracę, ale w obecnej sytuacji jest to mało prawdopodobne. Biznes w obwodzie kaliningradzkim i sąsiednich regionach Polski świetnie funkcjonował na zasadach małego ruchu granicznego, który działał przez wiele lat. Jednak w 2016 r. władze polskie zdecydowały o jego zawieszeniu i jak dotąd nie ma oznak, że będzie przywrócony. To poważny minus dla powiązań międzyregionalnych.

 

Ale mieszkańcy obszarów przygranicznych naprawdę chcą, by mały ruch graniczny był kontynuowany. Zarówno Rosjanie, jak i Polacy…

Tak, lokalne władze po obu stronach granicy też tego chcą. Ale decyzja podejmowana jest w Warszawie, a tamtejsze stanowisko pozostaje niezmienne.

 

Władze polskie, począwszy od 2014 r., zaczęły aktywnie poszukiwać rosyjskich szpiegów. Również obywatele polscy, którzy są w jakiś sposób związani z Rosjanami, napotykają poważne problemy. W polskiej prasie trwa aktywna dyskusja na ten temat…

 W ostatnich latach atmosfera nietolerancji wobec tych, którzy nie zgadzają się z „oficjalną linią" wobec Rosji, rzeczywiście staje się duszna. Jeśli ktokolwiek wypowiada się korzystnie na temat naszego kraju, jego polityki, prezydenta, a nawet zwyczajnie chce nas wysłuchać, zrozumieć, w poszczególnych kwestiach przyznać nam rację, to niezwłocznie zostaje uznany za „agenta Kremla", „piątą kolumnę", a w najlepszym wypadku „pożytecznego (dla Moskwy) idiotę".

Szczególnym przypadkiem jest sprawa polskiego politologa i działacza politycznego Mateusza Piskorskiego, który nie ukrywał sympatii do Rosji i starał się założyć partię, która dążyłaby do​​zbliżenia między naszymi krajami. Od maja 2016 r. siedzi w areszcie pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji.Wygląda to dość dziwnie: jeśli ktoś potajemnie angażuje się w tego typu działalność, raczej nie afiszuje się ze swoim prorosyjskim nastawieniem. A jeśli prześladowany jest za swoje poglądy polityczne oraz publiczne wyrażanie sprzeciwu wobec polityki polskiego rządu, to na czym polega jego wina?

 

Istnieje wiele znanych oraz nieznanych szerszemu społeczeństwu faktów związanych z deportacją, wydaleniem czy oskarżeniem rosyjskich obywateli. I generalnie rzecz biorąc nie wiadomo, o co chodzi. Przytoczyć można konkretne historie konkretnych osób. Dziennikarz Leonid Swiridow, prof. Dmitrij Karnauchow, którego w oficjalnym dokumencie (decyzji ministra spraw wewnętrznych o wydaleniu) nazwano „szpiegiem", choć była to sprawa administracyjna a nie kryminalna. Przytoczyć można także historię deportacji rosyjskiej obywatelki Katarzyny Cywilskiej oraz Anny Zacharian. Jak to interpretować i czy można w jakiś sposób chronić obywateli rosyjskich?

Rzeczywiście w ostatnich latach sporo naszych obywateli zostało zmuszonych do opuszczenia Polski: korespondent „Rossiya Siegodnya" Leonid Swiridow, historyk Dmitrij Karnauchow, a w tym roku Jekaterina Cywilska i Anna Zacharian. Cywilska mieszkała w Polsce z dzieckiem i mężem, obywatelem Polski. Zacharian przyjeżdżała do Polski, współpracowała ze Stowarzyszeniem Kursk Jerzego Tyca, który zajmuje się restauracją radzieckich pomników wojskowych.

Przypomina mi się jeszcze historia z naszymi politologami  Olegiem Bondarenko i Aleksiejem Martynowem, którzy — na podstawie decyzji władz polskich — pod koniec ubiegłego / na początku tego roku dostali zakaz wjazdu do strefy Schengen. O ile wiem, ich działalność zawodowa nie miała bezpośredniego związku z Polską.We wszystkich tych przypadkach w uzasadnieniu wskazywano, że każdy z nich rzekomo prowadził działania sprzeczne z interesem państwa polskiego. Opisu konkretnych działań uzasadnienia nie zawierały. Nic dziwnego, że takie sytuacje wywołują dezorientację i gwałtowny sprzeciw. Oczywiście każde państwo ma prawo decydować o tym, czy obecność konkretnego obywatela na jego terytorium jest pożądana czy też nie. Jednakże wychodzimy z założenia, że​​tego typu decyzje powinny być podejmowane na podstawie prawnej, z ważnych powodów, a nie arbitralnie.Jesteśmy przekonani, że w powyższych przypadkach nasi obywatele ucierpieli przez swoje poglądy, sprzeciwiając się oficjalnemu stanowisku władz polskich.

W rzeczywistości zrujnowano ludziom życie. Na przykład Jekaterina Cywilska została wydalona z Polski w ciągu jednego dnia, a jej 11-letnia córka została w Polsce. Kiedy Dmitrij Karnauchow został wydalony z Polski, mieszkała tam jego żona i dziecko.Leonid Swiridow odwoływał się od decyzji o wydaleniu z Polski przez 15 miesięcy, a i tak został zmuszony do opuszczenia kraju. Pod koniec lipca jego sprawa zostanie rozpatrzona przez NaczelnySąd Administracyjny w Polsce.

Nasza praktyka przewiduje we wszystkich takich przypadkach działania odwetowe, które wykorzystaliśmy za wyjątkiem dwóch wydalonych stosunkowo niedawno obywatelek. Myślę jednak, że te sytuacje również nie pozostaną bez odpowiedzi.

Można przytoczyć jeszcze sprawy wydalenia z Polski naszych dyplomatów — w ostatnich latach było kilka takich fal. Symetryczne odpowiedzi następowały zawsze.Proszę zwrócić uwagę, że inicjatywa niezmiennie wychodziła od strony polskiej. Rosja reagowała ostro i proporcjonalnie, niemniej jednak nie podejmujemy działań, które tylko pogarszają ogólną atmosferę między naszymi krajami.

 

Czy w tej sytuacji społeczeństwo obywatelskie lub dyplomacja publiczna może coś zdziałać? Czy może powinniśmy popatrzeć na całą tę sytuację filozoficznie?

Nam chodzi przede wszystkim o wszechstronny rozwój więzi i kontaktów między ludźmi oraz organizacjami publicznymi. Nigdy nie chcieliśmy pogorszenia oficjalnych stosunków z Polską. Wszystkie decyzje, które do tego doprowadziły — zamrożenie dialogu politycznego, sankcje Zachodu, które Polska zdecydowanie popierała i nadal popiera, ograniczenia wymiany kulturalnej, wojna z pomnikami, która wywarła głęboki wpływ na nasze stosunki — pochodzą od strony polskiej. Oczywiście utrzymywanie przyjaznych stosunków między ludźmi będzie przyczynkiem do stopniowego przezwyciężania kryzysu w stosunkach rosyjsko-polskich.

Jak na razie jednak nie widzimy chęci polepszenia stosunków ze strony polskich władz — przyjmujemy to do wiadomości i odpowiednio budujemy naszą politykę. Na normalizacji stosunków z Polską zależy nam nie bardziej niż stronie polskiej.

 

Mam takie wrażenie, że wszyscy już przyzwyczaili się do tego, że dwa narody żyją zwrócone do siebie plecami?

To nie jest nasz wybór. Ale jeśli druga strona takiego wyboru dokonuje, to nie czujemy się zobowiązani, by dokładać nadzwyczajnych starań w celu zmiany obecnej sytuacji, by zmieniać naszą politykę wbrew naszym interesom i naszemu rozumieniu sytuacji, chodzić na ustępstwa i tak dalej.Kiedy strona polska wyrazi gotowość do poprawy stosunków, przeanalizujemy sytuację i zdecydujemy, w jakim stopniu jest to możliwe.

 

Dziękuję bardzo za rozmowę.

 

KOMENTARZE

  • APEL do ambasadora Rosji Siergieja Andriejewa !
    Panie ambasadorze ! Polskę sprzedał żydom bandyta Jaruzelski i od tego czasu żydo-syjonizm o róznym zabarwieniu panoszy się w Polsce ! i to żydowskie tałatajstwo wypowiada się w imieniu Polski i Polaków !

    Od 1990 r Polska jest okupowana przez wrogów Słowian żydów !

    APELUJE do pana panie ambasadorze ! więcej uwagi poświęcajcie Słowianom mieszkających w Polsce i w europie !

    1. założyć Radio wolni Słowianie [ nadawane do wszystkich krajów ]
    2.zapraszać do Rosji młodzież z Polski !
    3. założyć Telewizję satelitarna która by nadawał do wszystkich krajów Słowiańskich [ żydowski TV Biesłan jest dobrym tego przykładem ]

    Panie ambasadorze Rosji ! rządy żydów w Polsce oparte są TYLKO na formacjach represji [ policja , ABW prokuratura sądy ] dziś dla ochrony swojej żydzi ściągnęli do Polski żydowskie okupacyjne wojska NATO ! bo tak się BOJĄ POLAKÓW !!!

    NIECH BOGOWIE MAJĄ OPIEKĘ NAD SŁOWIAŃSKA ROSJĄ ! AMEN

    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach.
  • Kto rządzi
    atrapą Polski - wiadomo. Nie wiemy tylko na 100% czy szarpanie ruskich nogawek przez polskojęzycznych - odbywa się za zgodą naprawdę rządzących Rosją. Takie pytanie należy postawić - ponieważ rosyjskie służby specjalne wiedzą więcej o rządzących obecnie atrapą Polski - niż oni sami wiedzą o sobie. Wszystkie mikrofilmy ze spalonych akt SB czy razwiedki wojskowej są w Moskwie. Tak więc - gdyby Moskwa chciała obnażyć obecnych rządzicieli atrapą Polski - obnażyłaby ich bez żadnego wysiłku.
  • @demonkracja 13:31:26
    "Wszystkie mikrofilmy ze spalonych akt SB czy razwiedki wojskowej są w Moskwie."
    Z pewnością mikrofilmy były w Moskwie ale czy tak jest nadal?
    Kto to wie? Za pijaczyny Jelcyna sprzedawano wszystko, nie tylko kopalnie... Myślę, że to również.
  • Działania sprzeczne z interesem państwa polskiego
    „We wszystkich tych przypadkach w uzasadnieniu wskazywano, że każdy z nich rzekomo prowadził działania sprzeczne z interesem państwa polskiego.”

    Najwięcej działań sprzecznych z interesem państwa polskiego prowadzi rząd okupacyjny zainstalowany w Warszawie, dla niepoznaki zwany „polskim” i to on powinien zostać z państwa jak najszybciej wydalony, co dobitnie potwierdza wywiad przytoczony przez Autora.
    Ambasador nigdy nie mówi ze swojego punktu widzenia; ze względu na swoją funkcję, wyraża oficjalne stanowisko państwa, które reprezentuje i Rosja, jak widać, wyraża chęć współpracy i poprawy wzajemnych stosunków, niestety wszystkie organa władzy są temu przeciwne, wbrew interesom polskiego państwa i polskich obywateli, którzy, jak np. sadownicy i rolnicy utracili, często jedyne, rynki zbytu, a tym samym możliwość utrzymania.

    5*
  • @ele 13:12:26
    Uspokój się Pan.
    Jaruzelski próbował bronić Polskę przed wskazanymi wpływami. Fakt, że nie udało się.
    Niemniej - właśnie dlatego jest tak zaciekle atakowany nawet teraz.

    Osoby, które tego nie chcą widzieć, lub przyłączają się świadomie do chóru atakujących - są wrogami Polski i polskości. Czy taka jest Pana rola?
  • Do @Krzysztof J. Wojtas 20:44:37
    Bandyta bo strzelał do Polaków i przetrącił kręgosłup Polakom wyprowadzając wojsko przeciw NARODOWI !

    Sprzedał Polskę żydom w USA w całości i przez to stworzył w Polsce system żydo-rasistowski gdzie pełną władze ma mniejszość żydowska a Polacy Słowianie są zepchnięci na peryferia ! czy o taką Polskę panu chodzi panie Wojtas ? to Apartheid w czystej postaci !!!

    Ja dziękuje za taką obronę Polski przez Jaruzelskiego !

    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach.
  • @ele 20:57:51
    Jasne. Zwalczając Jaruzelskiego obronili Polskę tacy jak Geremek, Michnik, Kuroń, Mazowiecki, Balcerowicz, Lewandowski ...

    A ja dziękuję takim jak Pan "obrońcom Ojczyzny"

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31