Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4363 posty 1977 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Indianie Pueblo

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

INDIANIE AMERYKAŃSCY (09): Środa to na moim blogu tematyka z okolic antropologii,etnografii, lingwistyki i religioznawstwa. Zapraszam na esej ze zbioru pt. Moje parfleche, pióra polskiego autora Marka Cichomskiego

 

Indianie Pueblo to ogólne określenie stosowane wobec grup tubylczych z południowego zachodu Ameryki Północnej, będących potomkami Indian Anasazi zamieszkujących te same tereny od VIII wieku n.e. Nazwa pochodzi od hiszpańskiego słowa „pueblo” (łac. populus) oznaczającego „lud” albo „osada, wieś”

Wśród charakterystycznych cech kultury Indian Pueblo są długo zajmowane przez nich tereny, trwałe i zwarte wioski, czyli puebla budowane z kamienia lub suszonej cegły adobe wokół centralnego placu, podziemne komnaty ceremonialne zwane kiva, rozbudowana obrzędowość, tradycyjna egzystencja oparta na uprawie kukurydzy, dyni i fasoli oraz szerokie używanie stylizowanej ceramiki. Podzieleni zostali na taki grupy jak Keresan, Tewa, Tiwa, Hopi, Towa oraz Zuni.

Dla celów poglądowych, grupy Indian Pueblo podzielone zostały też - na podstawie ich rozmieszczenia - na Wschodnie (to te, które żyją koło Rio Grande w Nowym Meksyku) i Zachodnie (to te z zachodniej części nowego Meksyku i wschodniej Arizony). Jednakże kulturowe różnice występujące wśród tych grup, nie są w całkowitej zgodzie z ich przynależnością językową i geograficzną.

Rozległe badania archeologiczne wykazują, że przodkowie niektórych współczesnych grup Indian Pueblo przenieśli się na północ z Meksyku co najmniej w 1000 roku n.e. Potomkowie tych grup przeszli następnie przez serię kulturowych tradycji zakończonych wykształceniem się kultury Indian Anasazi, których najbardziej znanym objawem są kamienne mieszkania w klifie odnalezione w kanionach północnej Arizony i Nowego Meksyku oraz południowego Utah i Kolorado.

Byli oni nie tylko rolnikami, lecz oczywiście również myśliwymi - polowali na jelenie, niedźwiedzie, pumy, czasem na bizony, często na pomniejszą zwierzynę; natomiast ryba była dla większości z nich czymś świętym i nigdy jej nie spożywali.

Odzież noszoną przez tych Indian oceniali Hiszpanie jako bardzo praktyczną. Mężczyźni i kobiety mieli na nogach ciżmy i mokasyny z garbowanej skóry jeleniej. Mężczyźni nosili tunikę i spodnie, kobiety chusty tkane z przędzy, przerzucone przez prawe ramię i przewiązane szeroką szarfą. Zimą chroniły ich skutecznie przed zimnem skóry udrapowane w rodzaj płaszcza, jak również ubiory z bawełny, tkane zarówno przez kobiety, jak i przez mężczyzn (co niezmiernie zdumiewało Hiszpanów).

Mężczyźni nosili wysokie czupryny, przystrzyżone z przodu i podpięte wstążką. Kobiety zaczesywały włosy przeważnie z przedziałkiem pośrodku. Obydwie płcie lubowały się w ozdobach i biżuterii. Ich najcenniejszym klejnotem były turkusy, często pokaźnej wielkości, ale bardzo rzadko bez skazy. Albo dziurkowane muszle nanizane na sznurki, zwisające łańcuchami z uszu lub zawieszane na szyi.

E. Ch. Baity w książce „Ameryka przed Kolumbem” napisał:  „Dzieci Indian Pueblo musiały uczyć się pieśni i tańców i nabierać biegłości w rzemiosłach i sztukach, aby zgodnie z tradycją kontynuować życie swego szczepu. Czyniły to z zapałem. Nic nie mogło oderwać ich od tańców i obrzędów, gdy wolno było przyglądać się im, a czasem nawet brać w nich udział. Mali chłopcy nie mogli doczekać się chwili, kiedy osiągną wiek pozwalający na uczestnictwo w odprawianych w podziemiach tajemniczych misteriach kiwa. By ich do tego przysposobić, rodzice i starcy plemienia opowiadali malcom baśnie i legendy o bogach, ludziach i zwierzętach. Indianie Pueblo odznaczali się wielkim darem opowiadania, a dla ich małych słuchaczy stanowiło to wielką atrakcję. Dzieci plemion Pueblo, przyswajając sobie umiejętność tańców i obrzędów, biegłość w sztukach i znajomość legend, wszystko to, co ich przodkowie umieli od setek lat, żyły w przeświadczeniu, że są potrzebne i odgrywają ważną rolę. Gdy dorastały, nie miały zamiaru porzucać swego plemienia ani zrywać z jego tradycjami. Jedno pokolenie następowało po drugim, a w życiu ich zachodziły minimalne zmiany.

Nie jest wykluczone, że najdawniejsze gromady rządziły się w taki sam sposób, jak obecne. Indianie Pueblo nie tworzyli większych skupisk, aby zorganizować się w państwo lub naród. Każde osiedle, czyli pueblo, tworzyło oddzielną i niezależną jednostkę, rządzoną przez własną radę starszych. Do pełnienia najważniejszych funkcji wybierano najwybitniejsze jednostki. Przypadały im obowiązki administracyjne lub wojskowe, takie jak patrolowanie granic, opieka nad dobytkiem i urządzanie uroczystości.

Prywatna własność ziemi nie istniała. Ziemia należała do wszystkich. Każdy rolnik otrzymywał jej tyle, ile według uznania starszych wymagało zaspokojenie jego potrzeb oraz w zależności od wkładu pracy. Ludzie pracowali wspólnie przy zakładaniu i konserwacji kanałów nawadniających, razem też dbali o miejsca kultu. Udzielali sobie wzajemnie pomocy przy wznoszeniu nowych pomieszczeń dla powiększających się rodzin. Był to doskonały ustrój i znakomicie odpowiadał nie tylko Indianom Pueblo, ale przyjął się też u innych mieszkańców obu Ameryk i dawał na ogół dobre wyniki. W miarę upływu lat osiedla rozrastały się, choć nigdy nie osiągały rozmiarów prawdziwych miast. Powodem tego mogły być trudności w wyżywieniu znaczniejszej ilości mieszkańców. Osiedla powiększały się przez dodawanie na krańcach nowych pomieszczeń lub rosły w górę przez nadbudowywanie nowych pięter.”

 

Życie Indian Pueblo nie składało się tylko z pracy. Każdą porę roku obchodzono obrzędowymi uroczystościami. Tańce i modły miały sprowadzać deszcz, przynosić szczęście w łowach i chronić przed wrogami. Ale to nie wszystko. Indianie uważali się za niezbędnych współuczestników w nieustającym dramacie tworzenia, bez przerwy rozgrywającym się między człowiekiem a przyrodą. Obowiązkiem ludzi było oddawanie bóstwom czci i składanie im ofiar. W zamian za to bogowie Ziemi i Nieba mieli zapewnić człowiekowi potrzebną mu żywność i wodę. Matka-Ziemia dawała rośliny i zwierzęta przy współudziale deszczu i słońca, będących darem Ojca-Nieba. Pierzasty Wąż – ptak i gad równocześnie - uzmysławiał związek między oddechem i ruchem, czyli życiem.

Postać Pierzastego Węża pojawia się na tkaninach, ceramice i ozdobach ludów Południowego Zachodu, jak również na ścianach podziemnych komór przeznaczonych do religijnych obrzędów zwanych „kiwa". Jeszcze częściej stosowano ten motyw w Meksyku i na Jukatanie.

Tańce Indian, o silnym wyrazie dramatycznym, nie miały na celu beztroskiej rozrywki towarzyskiej. Setkami lat przekazywane z ojca na syna, stanowiły poważny i uświęcony tradycją wycinek życia. W tanecznych obrzędach Indianie odtwarzali swoje pojęcia o związku między człowiekiem a bóstwem, sławiono nimi również pory roku.

Taniec Słońca był dziękczynną modlitwą z racji powrotu wiosennych dni, zwiastujących po zimie nową porę rozkwitu przyrody i zapowiedź urodzaju. Cały szereg Tańców Ziarna był podzięką za pomyślne zbiory i żniwa. Taniec Orła odbywał się ku chwale niebios i wzywał ich pomocy. Taniec Bizona symbolizował wzajemny stosunek między łowcą a zwierzyną, którą należało upolować, by zdobyć pożywienie na zimę. Całość tych obrzędów, obejmująca cztery pory roku, odzwierciedlała zależność człowieka od sił przyrody.

 

Ich wyroby plecionkarskie i garncarstwo osiągnęły niezwykle wysoki poziom artyzmu. Wiele spośród ówczesnych wzorów oglądanych przez Hiszpanów zanikło, wiele zachowało się do dnia dzisiejszego, wiele uległo ewolucji wchłaniając obce motywy, przekazywane zwłaszcza przez misjonarzy.

Rzecz osobliwa, że pod względem kultury nawadniania ustępowali niektórym ludom wcześniejszym, choć każda kropla wody była dla nich bezcenna, a susza bardzo łatwo mogła doprowadzić do katastrofy. Gdy się dziś zwiedza na przykład olbrzymie ruiny puebla Bonito, rozprażone od Słońca, trudno zrozumieć, jak ludzie mogli tam wytrzymać w takich warunkach, chyba że - najprostsze wytłumaczenie - w czasach, gdy były one zamieszkane, panowały inne warunki geologiczno-klimatyczne.

Pola ich były często położone w odległości wielu mil od puebla, czego Hiszpanie początkowo nie mogli zrozumieć; później dopiero wyjaśniło się, że najważniejsze było dla nich bezpieczeństwo siedziby, zakładali więc swe puebla w miejscach najbardziej dogodnych ze strategicznego punktu widzenia.

Indianie Pueblo nie szukają, ani też nie tolerują, żadnych przeżyć, uzyskiwanych za pomocą narkotyków, alkoholu, postu, tortury czy tańca, wybiegających poza zwykłe doświadczenia zmysłowe. Nie chcą mieć nic wspólnego z destrukcjami, indywidualnymi przeżyciami tego rodzaju. Właściwe ich cywilizacji zamiłowanie do umiaru nie zostawia po prostu na to miejsca. Jest to też powód, dla którego nie ma wśród nich szamanów.

Indianie Pueblo wyhodowali odmianę kukurydzy o długich, sięgających głęboko w ziemię korzeniach, doskonale przystosowaną do suchych warunków klimatycznych. Niemniej jednak musieli nawadniać swoje spieczone promieniami Słońca pola. W dolinie Salt River, rzeki wpadającej do Gili w Arizonie, te dawne ludy uprawiały obszar wynoszący przeszło sto tysięcy hektarów. Odkryto tam rowy nawadniające na dwa metry głębokie, szerokości dziewięciu metrów. W niektórych okolicach kanały te ciągnęły się przez trzydzieści pięć kilometrów.

W pueblach każdy członek rodziny miał ściśle określone zajęcie. Mężczyźni i chłopcy polowali, łamali kamień, doglądali rowów nawadniających i wykonywali cięższe prace na roli. Kobiety i dziewczęta przędły, tkały i zajmowały się garncarstwem. Istniały też osiedla, gdzie tkaczami i garncarzami byli mężczyźni. Młodsze dziewczęta pomagały mleć kukurydzę, używając do tego kamiennego wałka i pewnego rodzaju kamiennych żaren, zwanych po hiszpańsku ,,metate”. Szorstkie żarna dawały grubą mąkę, wobec tego mielono ją ponownie na żarnach z gładkiego kamienia. Smagłe ręce dziewcząt i kobiet ugniatały ze zwilżonej mąki ciasto, następnie wyrabiały z niego cienkie placki i piekły je na płaskich kamieniach w otwartych paleniskach. Przez długie wieki te drobne ręce wylepiały glinianą polepą wnętrza domostw, pozostawiając na niej odciski palców widoczne jeszcze dzisiaj. Pod ścianami ciągnęły się ławy, które pokrywano skórami i kocami. Zwykłe zajęcia domowe obejmowały przynoszenie na głowie wody w dzbanach, gotowanie kukurydzy, fasoli i dyni, wyrób glinianych naczyń, koców, płótna i koszów. Jak podaje Miloslav Stingl w książce „Indianie bez tomahawków” – Indianie Pueblo uprawiali między innymi sałatę.

Około roku 800 n.e. Indianie Pueblo umieli tkać różne gatunki materiałów. Nie mieli wełny, gdyż nie hodowali owiec, ale już Wyplatacze Koszów odkryli, że z włókien dziko rosnącej, drzewiastej juki można robić tkaniny, najstarsze zaś ludy Pueblo uprawiały i przędły bawełnę, która zapewne przywędrowała do nich z południa. Umiano też haftować. Maski i kostiumy dla tancerzy i uczestników obrzędów religijnych przystrajano ozdobami ze skóry i piór. Styl ceramiki i koszów zmieniał się z biegiem lat. Rysowanie deseni na pięknie modelowanych dzbanach i glinianych misach osiągnęło wysoki poziom. Dawni Indianie Pueblo robili je zapewne w ten sam sposób, co ich obecni potomkowie. Również i dzisiaj prace te wykonują przeważnie kobiety, siedząc na ziemi i mając pod ręką narzędzia i materiał. Wyroby ceramiczne modeluje się w glinie, suszy w promieniach Słońca, a następnie maluje. Pędzle do malowania wzorów robi się z liści juki, żując je, aby usunąć miazgę i uzyskać delikatne włókienka. Używa się farb roślinnych lub barwników uzyskanych ze zmielonych tlenków żelaza i innych minerałów rozpuszczonych w wodzie. Malarka rysuje deseń na dzbanie lub misie i uzupełnia go malując szczegóły. Następnie w wielkich piecach garncarskich, zbudowanych oddzielnie na dworze, wypala się ceramikę.

W czasie przybycia na tereny ekspedycji Hiszpana Francisco Vásquez Coronado na tereny zamieszkiwane przez Indian Pueblo, liczyli oni 90, lub więcej grup żyjących na terenach współczesnej Arizony i Nowego Meksyku.

Od połowy XVI wieku ziemie Indian Pueblo penetrowali Hiszpanie.

 

W okresie kolonialnym Indianie Pueblo skupieni byli w dwóch zasadniczych zespołach osadniczych, które przetrwały w niewiele zmienionym kształcie do dziś. Zachodni odłam Indian Pueblo objął w posiadanie półpustynne obszary Nowego Meksyku i Arizony. Natomiast grupa wschodnia skoncentrowała swe siedziby w pobliżu Rio Grande na odcinku znajdującym się obecnie w granicach Nowego Meksyku. Odmienne na obu obszarach środowisko naturalne, historia etniczna oraz dzieje kontaktów z ludnością europejską miały duży wpływ na pojawienie się pewnych różnic w kulturze dwóch wspomnianych odłamów Indian Pueblo. Grupa zachodnia, żyjąc w dużej izolacji od obcych wpływów kulturowych zarówno indiańskich, jak i europejskich, zachowała swą kulturę w mniej zmienionym kształcie aniżeli grupa wschodnia.

W skład zachodniego odłamu Indian Pueblo wchodzą Indianie Hopi, Zuni, Acoma i Lengua.  Wszystkie plemiona posiadają podobną strukturę spo­łeczną (matrylokalność, matrylinearność, bractwa organizujące uroczystości religijne), w podobny sposób uzyskują żywność (uprawa kukurydzy, melonów i innych roślin na taraso­watych, sztucznie nawadnianych półkach) i w analogiczny sposób buduje swoje osady.

W lipcu 1598 roku Don Juan de Onate, późniejszy gubernator i lokalny przywódca Nowego Meksyku, przyjechał z Zacatecas w Meksyku z 130 brodatymi i opancerzonymi żołnierzami, kapłanami i służbą w liczbie 400. Indianie Pueblo, których napotykali na drodze uciekali, ale nakłaniano ich do wyjścia z kryjówek. Nie tylko zarosty i zbroje mężczyzn jadących konno przerażały ich, ale bardziej zadziwiało stado liczące 7000 oswojonych zwierząt, włączając 1000 sztuk bydła, 3000 owiec na wełnę i 1000 na mięso - baraninę, 1000 kóz, 100 sztuk czarnego bydła, 150 źrebiąt i 150 klaczy. Aż do tego czasu większość plemion indiańskich nie posiadała domowych zwierząt a tylko morzone głodem półdzikie psy.

W 1598 roku Hiszpanie przyłączyli ziemie Indian Pueblo do Meksyku. Pod rządami Hiszpanów liczba osad indiańskich zmniej­szyła się z ponad 80 do 25–30. W  1680 roku plemiona Indian Pueblo zbuntowały się i powstali przeciwko Hiszpanom. Pod przewodem czarownika Pope, człowieka najwidoczniej niepospolitej miary, chwyciły one za broń, połączyły się, wyrżnęły wpierw wysunięte placówki Hiszpanów, następnie obiegły i zdobyły szturmem ich twierdze, zgładziły 400 znienawidzonych zdobywców, a ponad 2500 przegnały aż do Meksyku.

W 1680 roku, podczas powstania Indian Pueblo przeciwko Hiszpanom, część koni wpadła w ręce Indian, a część zbiegła na prerię, gdzie dała początek zdziczałym koniom preriowym zwanych mustangami. Wejście Indian Pueblo w posiadanie koni radykalnie zmieniło ich sposób zdobywania środków utrzymania. Hiszpanie pomścili się w sposób okrutny. Ale potrzeba im było co najmniej dziesięciu lat, by przywrócić dawny porządek wśród plemion Pueblo.

Po Hiszpanach, Indianom Pueblo zaczęli zagrażać z kolei silniejsi Indianie Apacze, którzy brali od tych pierwszych haracz w postaci kobiet i koni. W 1692 roku wojsko hiszpańskie pod wodzą Diego de Vargasa ponownie za­jęło ziemie Indian Pueblo. Od 1706 roku Indianie Ute zaczęli najeżdżać Indian Pueblo i Hiszpanów w Nowym Meksyku w celu zdobycia koni i żywego inwentarza. 6 stycznia 1706 roku Hiszpanie spróbowali polepszyć swoje stosunki z Indianami Pueblo. Gubernator Francisco Cuervo y Valdez i kapitan Alfonso Rael de Aguilar spotkali się w tym celu z przywódcami pobliskich plemion. Wśród Indian znalazł się Don Domingo Romero Yuguaque, gubernator Indian Tesque Pueblo.

Po wojnie amerykańsko-mek­sykańskiej (1846–1848) terytoria Indian Pueblo włą­czono do USA. W latach 1847–1892 prowa­dzili oni walki o niezależność. W 1922 roku powstała Rada Wszystkich Indian Pueblo, zatwier­dzona oficjalnie w roku 1966. W 1923 roku pewne wpływowe koła USA zaczęły sugerować władzom projekt usunięcia Indian Pueblo z ich plemiennych terenów. Wzbudziło to żywe poruszenie opinii publicznej. Pod jej naciskiem MSW powołało komisję do zbadania kwestii indiańskiej, która pod kierownictwem doktora Lewisa Meriana przeprowadziła wszechstronne dochodzenie. Wynik tych prac ogłoszono w roku 1928. Raport kładł nacisk na zaniedbania i błędy w dziedzinach szkolnictwa oraz opieki lekarskiej, a także zalecał rewizję polityki przydziału gospodarstw. W wyniku raportu powiększono znacznie liczbę szkół dziennych, ograniczono dotację na internaty, zaczęto popierać naukę dzieci indiańskich w ogólnych szkołach publicznych i zahamowano topnienie indiańskich gruntów.

N. Scott Momaday o jedzeniu Indian Pueblo z połowy XX wieku opowiadał w sposób następujący: „Jest w Jemez zwyczaj, że w czasie trwania festynu, wszystkie domy są otwarte dla gości, każdy może wstąpić wiedząc, że będzie miło przyjęty. Może się najeść do syta, bez względu na to czy był formalnie zaproszony, czy nie. Ja i moi rodzice zostaliśmy zaproszeni na ucztę do domu Joe R. Teyo. Zostaliśmy też przyjęci po królewsku. Jadło, które było gorące i które podawano nam bezustannie, okazało się nie tylko apetyczne w wyglądzie i zapachu, ale także wspaniałe w smaku. Najpierw podano łagodny gulasz kukurydziany, zwany posole. Robi się go z suszonej kukurydzy (jest to cos podobnego do mamałygi) i kości wieprzowych z niewielkim dodatkiem chili; sos tej potrawy jest rzadki i wspaniały. Gulasz ten należy do mych najbardziej ulubionych potraw na świecie. Niemal na każde święto bożego Narodzenia marzyłem o tym pełnym przypraw dymiącym, indiańskim posole. Drugą potrawą była gęsta zupa z chili i wołowiny, Miała kolor cegły i była zdecydowanie ostrzejsza w smaku. Trzecie - też z wołowiny i chili – była właściwie ciemnoczerwoną past z chili, która paliła usta i sprawiała, że człowiekowi pot tryskał wszystkimi porami czoła. Kiedy to zjadłem, całą swoja istotą błagałem o wodę, gotów byłem oddać wszystko za chociażby łyżkę zimnej wody. Nie otrzymałem jej jednak. Podawano tylko kawę, i to tak gorącą, że parzyła mi język. W ten sposób nauczyłem się raz na zawsze jeść na festynach Jemez w stylu Jemez, to znaczy brać chleb i maczać go w ostrych potrawach, smakując delikatnie i z rozwagą oraz ze szczególnym szacunkiem. Wierzę, że ten dobry, pożywny sotobalough po to właśnie istnieje. Jest to wilgotny, słodkawy, o twardej skórce i miękkim środku porowaty chleb. Służy do maczania i nie ma nic lepszego od niego. Na dodatek na stole znajdowała się też wielka rozmaitość owoców, sucharów, ciast i ciasteczek.” Mieszkańcy Jemez gustują też w smakowitym gulaszu z królika.

Dziś nadal istnieje 19 grup Indian Pueblo żyjących w północnej części Nowego Meksyku oraz jedna grupa Indian Hopi w Arizonie i jedna grupa Indian Tigua w Teksasie. W 1980 roku szacowano ich liczebność na 42552 osoby w a roku 1990 na 55330.

W grudniu 1980 roku grupa młodych Indian Pueblo przebyła ponad 375 mil z Taos w Nowym Meksyku do Drugiej Mesy w Arizonie, odtwarzając kurierską misję sprzed 300 lat - tej, która umożliwiła najskuteczniejsze powstanie tubylców w historii Ameryki Północnej. Współczesne kultury przetrwałych grup Indian Pueblo są zlepkiem tradycyjnych kultur indiańskich zmodyfikowanych przez Meksykanów, Hiszpanów, rzymsko-katolików, protestantów i wpływami euro-amerykańskimi.

Dziś grupy Indian Pueblo manifestujący swoją kulturę wyrażaną w ceramice, jubilerstwie, tańcach itp. są znaczącą atrakcja turystyczną i głównym czynnikiem ekonomicznym stanu Nowy Meksyk. Interesy wszystkich grup reprezentuje Rada Wszystkich Indian Pueblo (All Pueblo Council), ale i tak każda grupa kładzie nacisk na własną kulturową i polityczną niezależność.

 

 

Na temat Indian amerykańskich na moim blogu ukazały się jak dotąd następujące publikacje:

01.Indianie z Syberii (23.12.2013)

02.Poturu, łowcy małp (24.02.2015)

03.Ginący świat Huaorani (27.05.2015)

04.Indianie nie pedałują (12.07.2015)

05.Mowa wodza Seattle (24.07.2015)

06.Indiańskie igrzyska (21.10.2015)

07.Pismo dla Inuitów (11.11.2015)

08.Łapacze snów (5.10.2016)

09.Indianie Pueblo (11.07.2018)

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031