Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Podpalacze Kresów

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

KWESTIA UKRAIŃSKA: Na łamach „Myśli Polskiej” ukazał się artykuł Moniki Śladewskiej z Wrocławia. Oto jego treść:

Fot. Bandera w niemieckim mundurze (w środku)

 

Jutro minie 75 lat od wielkiej tragedii, jaka miała miejsce podczas „Krwawej Niedzieli" na Wołyniu.W dniu 11 lipca 1943 r. uzbrojone bandy ukraińskich nacjonalistów otoczyły 6 kościołów i wymordowały Polaków uczestniczących w niedzielnych nabożeństwach, kościoły zostały podpalone lub zburzone. Takiej masakry w świątyniach nie było od czasu najazdu Tatarów, tym razem był to pogrom zaplanowany pod kryptonimem „Akcija na Petra i Pawła". W następnych dniach te same bandy zaatakowały ponad sto polskich wsi i osiedli w powiatach: Horochów, Włodzimierz Wołyński, Kowel.

Po agresji Niemiec na ZSRR (czerwiec 1941 r.) z wojskami niemieckimi na Wołyń wkroczyły „grupy pochodne" OUN — frakcji Bandery. Członkowie tych grup rozpowszechniali wiadomości o proklamowaniu państwa ukraińskiego, o walce ukraińskiego wojska, organizowali manifestacje, propagowali odezwy, w jednej z nich napisano: „Narodzie! Przejmuj w swoje ręce wszystkie urzędy, całą władzę. (…) Narodzie! — Wiedz! Moskwa, Polska, Madziarzy, Żydostwo — to Twoi wrogowie. Niszcz ich (…). Twoim wodzem jest Stepan Bandera".

Propagandowa działalność  „grup pochodnych" tworzyła atmosferę i miała decydujący wpływ na postawy Ukraińców mieszkających wyłącznie na ziemiach II RP. Na Ukrainie Naddnieprzańskiej stosunek ludności do nacjonalistycznej ideologii i propagandy był jednoznacznie negatywny. A tymczasem na Wołyniu wielu aktywistów „grup pochodnych" znalazło się w szeregach milicji ukraińskiej przekształconej przez Niemców w ukraińską policję pomocniczą. Policja ta wykonywała rozkazy okupanta, ale politycznie była pod wpływem OUN-B.

W końcu marca 1943 r. na wezwanie urzędującego prowidnyka Mykoły Łebedia większość tej policji zdezerterowała i zbrojnie wsparła luźne bandy ujmowane już w karby dyscypliny przez organizację Bandery. Niemcy wyposażyli policję ukraińską w duże uprawnienia, władzę terenową przekazywali Ukraińcom, pozostałe mniejszości narodowe znalazły się w sytuacji dramatycznej, zwłaszcza że metodą realizacji władzy okupanta był terror stosowany wspólnie z policją ukraińską. W wyniku tej współpracy podczas pacyfikacji wsi polskich, ukraińskich, czeskich śmierć poniosło wielu Polaków, a także polskich obywateli innych narodowości. W listopadzie 1942 r. oddział ukraińskiej policji pomocniczej dokonał pierwszego masowego mordu na polskich mieszkańcach wsi Obórki w powiecie Łuck. Ofiarą tego napadu padli wszyscy mieszkańcy Obórek, uratował się jeden świadek tragedii.

Rok 1942 był rokiem eksterminacji mniejszości żydowskiej.Po zlikwidowaniu ostatniego getta z każdym dniem antypolskie nastroje przybierały na sile, hasła „Ukraina bez Polaków", „Smert Lacham" nie pozostawiały złudzeń. Coraz częściej miały miejsce mordy pojedyncze. Drogami przemieszczały się rozśpiewane, uzbrojone bandy ukraińskie. Na usypywanych kurhanach stawiano krzyże, odprawiano tajemnicze misteria religijne, popi święcili narzędzia do „rizania Lachiw". Był to złowieszczy znak tragedii, która nieuchronnie zbliżała się do powiatu kowelskiego.

Od pierwszego masowego mordu podstępnie dokonanego przez tzw. UPA na 173 polskich mieszkańcach Parośli w lutym 1943 r. niebo rozświetlały rakiety a po nich łuny pożarów, rozpoczęła się planowo prowadzona rzeź Polaków. W powiecie kowelskim łuny ukazały się nocą z 10-11 maja. Płonęły okoliczne dwory. W mojej kolonii paliły się zabudowania emerytowanego płk. Gorczyńskiego. Gorczyńscy gospodarstwo opuścili we wrześniu 1939 r., mieszkały w nim rodziny ukraińskie. Przed podpaleniem wyprowadziły się, na pytanie „dlaczego spaliliście, przecież mogliście w ładnym domu mieszkać?", jeden z sąsiadów odpowiedział — „ce taka nasza prohrama".Nikt nie przewidział, że za dwa miesiące zapłoną wszystkie polskie gospodarstwa. Z pożogi zdołali ujść z życiem ci, którym dopisało szczęście lub ci, którzy wcześniej zostali ostrzeżeni przez przyjaznych Ukraińców. Tak było w przypadku mojej rodziny.

Za podpalenie Południowo-Wschodnich Kresów II RP i za ludobójstwo wołyńsko-małopolskie odpowiada OUN-Bandery, ściślej wódz Stepan Bandera, który organizacją kierował i Mykoła Łebed, który ludobójczą machinę organizował.  Dyrektywy obu fanatyków praktycznie realizowała powołana przez nich na północnym Wołyniu zbrojna siła pod nazwą Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) dowodzona przez Dmytra Klaczkiwśkiego, następnie przez Romana Szuchewycza.Ataman Szuchewycz płomień ognia przeniósł na tereny Małopolski Wschodniej i na Chełmszczyznę gdzie z pomocą banderowcom pospieszyły pułki policyjne dywizji SS-Galizien składające się z Ukraińców i inne jednostki militarne ukraińskich faszystów zorganizowane przez Niemców.

Wymienieni główni prowidnycy pochodzili z Małopolski Wschodniej, gdzie panującą była Cerkiew greckokatolicka. Byli praktykującymi grekokatolikami, paradoksem było to, że kierowali się faszystowską, antychrześcijańską ideologią Doncowa. Ich sylwetki przedstawili w pracach naukowych: dr Lucyna Kulińska w pracy pt. „Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939", oraz dr hab. Wiktor Poliszczuk w pracy „Dowody zbrodni OUN i UPA, Toronto 2000".

Stepan Bandera urodził się 1 stycznia 1909 r. w rodzinie greckokatolickiego księdza we wsi Uhrynów Stary w pow. Kałusz. Wychowywał się w atmosferze antyrosyjskiej i skrajnie antypolskiej spotęgowanej przegraną walką z Polakami o Lwów w listopadzie 1918 r. Nie bez znaczenia dla postawy Stepana było internowanie na krótko przez władze polskie jego ojca — kapelana Ukraińskiej Halickiej Armii. W 1919 r. młody Bandera rozpoczął naukę w ukraińskim gimnazjum w Stryju. Był zafascynowany twórczością prekursora ukraińskiego nacjonalizmu Mykoły Michnowśkiego. Dmytro Doncowa, autora pracy „Nacjonalizm", uważał za najwybitniejszego filozofa ukraińskiego. Po ukończeniu gimnazjum zapisał się na wydział rolniczy Politechniki Lwowskiej, dyplomu nie obronił, gdyż zajmował się pracą konspiracyjną. Od 1929 r. należał do nielegalnej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, która w zamian za świadczenie usług szpiegowskich na rzecz Niemiec była finansowana przez wywiad niemiecki.

Organizacja ta w II RP pełniła rolę „piątej kolumny", utrzymywała Kresy w stanie wrzenia i tymczasowości, co miało odstraszyć ludność ukraińską od współpracy z władzami polskimi. Aktywiści OUN dokonali setki bandyckich napadów, podpaleń i skrytobójczych mordów działaczy polskich i ukraińskich, terenem ich terrorystycznych działań była Małopolska Wschodnia. Polityka „permanentnej rewolucji" na Wołyń nie docierała, żyliśmy spokojnie bez minimum wiedzy o ukraińskim nacjonalizmie i celach OUN. Po dojściu do władzy Hitlera Bandera przeszedł szkolenie wojskowo-dywersyjne w szkole Abwehry i otrzymał pseudonim „Siryj".

Wódz OUN Jewhen Konowalec, przebywający w Berlinie, w 1933 r. mianował Banderę szefem Egzekutywy Krajowej. W wieku 24 lat praktycznie miał on władzę nieograniczoną, od niego zależało życie lub śmierć tych, których podejrzewano o wrogą postawę wobec organizacji. Był zdecydowanym przeciwnikiem współpracy polsko-ukraińskiej, patalogicznie nienawidził Żydów i Polaków. Krajowy prowidnyk OUN-Bandera, zwolennik terroru indywidualnego, kierował bojówkami i przygotowywał najpoważniejsze akcje terrorystyczne.

W kwietniu 1933 r. brał udział w konferencji w Berlinie, na której podjęto decyzję o zamachu na ministra Bronisława Pierackiego, minister zginął 15 czerwca 1934 r. z rąk bojówkarza OUN Hrycia Macejki. Sprawca zbiegł ale aresztowano mocodawców i organizatorów m.in. Banderę. Za zorganizowanie zamachu Bandera wyrokiem sądu został skazany na karę śmierci, na podstawie amnestii zamienioną na dożywocie. Po wybuchu II wojny światowej więźniów zwolniono.

Bandera dotarł wtedy do Krakowa, gdzie już oficjalnie podjął współpracę z Abwehrą. W 1940 r. zwołał swoich zwolenników i dokonał rozłamu OUN, jednogłośnie został wybrany wodzem, jego pierwszym zastępcą został J. Stećko, drugim M. Łebed.Zjazd przyjął program, zatwierdził czerwono-czarny sztandar i herb organizacji, odtąd członków rewolucyjnej frakcji nazywano banderowcami, bojownicy OUN-B witali się słowami: „Sława Ukrainie", odpowiedź —„Herojam sława", unosząc prawą rękę do góry.

Po agresji Niemiec na ZSRR Bandera z ukraińskim batalionem „Nachtigall” przybył do Lwowa, gdzie 30 czerwca 1941 r. proklamował „państwo ukraińskie". Reakcja czynników rządowych Niemiec była natychmiastowa.  3 lipca podsekretarz stanu Ernst Kundt na spotkaniu, w którym uczestniczył m.in. Bandera oświadczył: „Fűhrer jest jedynym, który kieruje walką i jacykolwiek ukraińscy sojusznicy nie istnieją (…) Chciałbym tylko niezwłocznie powiadomić Was w sposób poważny, abyście nie ośmieszali siebie przed waszym własnym narodem". Bandera i premier „rządu" J. Stećko zostali przewiezieni do Berlina, mogli poruszać się swobodnie wyłącznie na terenie miasta, dopiero jesienią 1941 r. zostali osadzeni w bunkrze dla więźniów szczególnych „Zellenbau" w obozie Sachsenhausen.

Bandera był przetrzymywany na specjalnych warunkach, miał do dyspozycji prasę i zgodę Niemców na kontaktowanie się przez łączników z własną organizacją, jego wytyczne realizował urzędujący prowidnyk M. Łebed. W połowie września 1944 r. Bandera został zwolniony, co w warunkach III Rzeszy było ewenementem.

Po uwolnieniu przybył do Krakowa, skąd wydawał instrukcje ukraińskim dywersantom przerzucanym na zaplecze frontu wschodniego. W styczniu 1945 r. gdy I Front Ukraiński  Armii Czerwonej rozpoczął operację Wisła-Odra Bandera, Stećko i ks. Hrynioch — kapelan dywizji SS-Galizien pod osłoną Niemców przedostali się do Innsbrucku.

Po zakończeniu działań wojennych politycznie odpowiedzialni za ludobójstwo i podpalenie Kresów Bandera i Łebed zostali docenieni przez brytyjskie i amerykańskie służby specjalne.W imię „celów wyższych" nad nimi i ich rodzinami roztoczono parasol ochronny. Bandera pod zmienionym nazwiskiem — Stefan Popiel — mieszkał w Monachium. Podawał się za polskiego uchodźcę, nadal kierował terrorystyczną organizacją, łudził nadzieją wybuchu III wojny światowej banderowców walczących do 1947 r. na terenie powojennej Polski. Za zbrodnie wojenne był poszukiwany przez wywiad radziecki. Zginął z rąk pracownika KGB Bogdana Staszynśkiego, 15 października 1959 r.

 

Fot.Ukrainki pozdrawiają hitlerowców

 

 

KOMENTARZE

  • Autorze
    Prof. Partacz: "Nie powinniśmy pozwalać na to, żeby słabe państwo jakim jest teraz Ukraina dyktowała nam warunki". Nie możemy dopuścić, żeby Ukraińcy w Polsce stali się dla nas takim problemem jak muzułmanie dla państw zachodniej Europy. PiS powinien pamiętać, że ludzie głosowali na nich, bo obiecywali przywrócić Polsce suwerenność mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Czesław Partacz, historyk, badacz stosunków polsko-ukraińskich.

    wPolityce.pl: „Żeby rodzina mogła przyjechać, mogła złożyć kwiaty, mogła się pomodlić, mogła zapalić znicz, mogła uronić łzę na mogile swojego najbliższego” - zaapelował prezydenta Andrzeja Dudy w Ołyce na Wołyniu do władz ukraińskich o przywrócenie zgody na ekshumację. Panie profesorze, czy wizyta prezydenta na Ukrainie w przeddzień 75. rocznicy ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA to dobry krok?

    Prof. Czesław Partacz: Uważam, że to pokazanie słabości polskiego państwa. Prezydent Duda nie powinien się pojawić na Ukrainie. Wiem, że są różne naciski, Kresowianie też naciskali na prezydenta. Jednak nadzieja, że wizyta coś zmieni, jest złudna.

    Mocno wybrzmiało w słowach prezydenta, że na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej doszło do czystek etnicznych i ludobójstwa na Polakach. To bardzo ważne.

    Bardzo dobrze, że nareszcie te słowa wybrzmiały. W Polsce nadal trudno mówić o ukraińskich zbrodniach. Sale na spotkania w ostatniej chwili są wymawiane, są problemy z wydawaniem książek naukowych na temat ukraińskich zbrodni. Działa niewidzialna cenzura. Interweniują dziwne redakcje, protestują biskupi grekokatoliccy. Czasem książka o zbrodniach ukraińskich ukaże się w oszałamiającym nakładzie 100 egzemplarzy.

    Nie przesadza pan?

    Wiem, co mówię, bo w takim nakładzie ukazała się praca, której byłem współautorem.

    Prezydent Petro Poroszenko zamiast przywitać naszego prezydenta na Ukrainie przybył do Polski. Próbował przekonywać w Sahryniu na Lubelszczyźnie, że między Polakami a Ukraińcami rzekomo doszło do wojny. Jak pan skomentuje tę wizytę?

    Prezydent Poroszence nie powinien być wpuszczony do Polski. Polityka polega na dokonywaniu wyborów. A nasi politycy nic w tej sprawie nie zrobili. Nie powinniśmy pozwalać na to, żeby słabe państwo jakim jest teraz Ukraina dyktowała nam warunki. A co będzie jeżeli kiedyś się podniesie i urośnie w siłę? Polscy politycy powinni o tym pamiętać i myśleć przyszłościowo.

    Czy można skłonić Ukrainę do wydanie zgody na ekshumacje Polaków pomordowanych przez OUN-UPA na Wołyniu?

    Oczywiście.

    Jak to zrobić?

    Wystarczy zamknąć granice dla Ukraińców, a polskim pracownikom radykalnie podnieść pensje. Tak zrobili Czesi. Ile lat Polacy mają pracować za pół darmo? Cały czas nasi rodacy wyjeżdżają za pracą na Zachód. Rząd nie może działać w interesie wielkich korporacji. Musi działać w interesie obywateli, bo to nie korporacje, ale ludzie go wybrali. W interesie państwa polskiego jest, żeby Polacy przestali w końcu wyjeżdżać na Zachód i pracowali w ojczyźnie. Przecież Ukraińcy też z czasem będą domagać się podwyżek. Ukraińcy mają już związek zawodowy w Polsce. Nie zdziwię się jeżeli zorganizują się w partię polityczną i będą walczyć w Polsce np. przy boku Platformy Obywatelskiej o swoje interesy. Polak powinien być mądry przed szkodą. Nie możemy dopuścić, żeby Ukraińcy w Polsce stali się dla takim problemem jak muzułmanie dla państw zachodniej Europy. PiS powinien pamiętać, że ludzie głosowali na nich, bo obiecywali przywrócić Polsce suwerenność. Wyborcy PiS muszą mieć przekonanie, że na decyzje rządu nie wpływają żadne zewnętrzne wpływy. Głównym zadaniem polityków jest dbanie o interes państwa. Jeżeli tego nie potrafią niech jadą na szkolenia do Londynu.



    Ps..Super głos! Banderofilia PiSu jest samobójcza. Przyjazd Poroszenki do Polski, w dniu, w którym PAD był na Ukrainie, to bezczelna prowokacja. Tym bardziej, że akcja odwetowa Polaków miała miejsce w marcu. Najwyższy czas przestać się z nimi cackać! My (nasi politycy) jesteśmy po prostu naiwni i wierzymy, że Ukraińcy nas pokochają..., a oni tylko realizują swój własny interes narodowy. My nie. Ukraińcy to nie reformowalna nacja. Nawet degrengolada ich gospodarki, kultury czy państwowych struktur nie wyleczyła ich z ich agresywnego a miejscami ludobójczego nacjonalizmu. Oni są nieobliczalni! Mówi jak jest. A mówi świetnie:


    https://www.youtube.com/watch?v=aq-7J-m60YE


    https://www.youtube.com/watch?v=sT7npMkvjoA

    W pełni podzielam opinie wyrażone w wywiadzie. Wstaliśmy z kolan ale wobec Ukrainy nadal klęczymy. Bardzo to dziwne biorąc pod uwagę potencjał i pozycję obu państw. Fatalna polityka! W slangu bankowym wartość Ukrainy jest ŚMIECIOWA ! W światowej polityce wszyscy maja ich w dupie! I toto upokarza na każdym kroku Polskę, proszę mi powiedzieć czy rządzą nami normalni ludzie i czy to na pewno są Polacy? Jak PiS się nie otrząchnie, to przegra z kretesem. Bo to co teraz robi z polityką zagraniczną do hańba i żenada. Czaputowicz won, won. Czy nie czas obudzić się zanim nas znowu zaczną mordować nasi przyjaciele zza Bugu? Może to ten profesor powinien być polskim ministrem spraw zagranicznych? Bo na razie to chyba nikogo nie mamy na tym stanowisku. A prezes niech zacznie racjonalnie, po polsku myśleć. Dla mnie nie do pojęcia jest ta polska polityka zagłaskiwania wszystkich z nadzieją, że w zamian za to, nie ugryzą. Tym bardziej nie do pojęcia, że po tylu historycznych doświadczeniach powinniśmy być mądrzy przed szkodą. Może i jesteśmy dumnym narodem, ale byłoby dobrze gdyby też obok dumy i mądrości nie brakowało. Pytam kto opłaca 40 tys. ukraińskich studentów w Polsce? Kto wypłaca im tzw. stypendia socjalne? Mieszkam w dużym mieście i w każdej dzielnicy wielu Ukraińców wynajmuje mieszkania, są też całe rodziny. Profesor mówi to co myśli wielu Polaków. Nie można dopuścić do tego, że potomkowie banderowców zaczną nam stawiać warunki a podobno zdarza się, że już stawiają tu i ówdzie. O ukraińskich gangach w Polsce. Wabikiem jest kobieta gosposia, niańka dla dzieci,itp. Aż poderwie gospodarza. Kiedy czuje, że jest niepotrzebna sprowadza z Ukrainy "braci". Bracia tak długo tłuką gospodarza aż na piśmie podaruje niani wszystko co posiada. W znanym mi przypadku "bracia" przez 3 dni wywozili fabrykę okien na Ukrainę. Czas przyjrzeć się kto przyjeżdża z Ukrainy i pogonić z Polski tym którym się podoba nieswoja własność. Profesor ma rację, podnieść płacę Polakom to nie będą wyjeżdżali a Ukraińcom zamknąć granicę.
  • Autorze
    Ukraińcy nie chcą rozgrzeszenia za swoje morderstwa, powiem więcej , są z dokonanego przez nich ludobójstwa dumni. I ta fałszywa duma jest w nich mocno zakorzeniona i to po pokolenia. Oni uważają że Polska po dziś dzień okupuje ich terytorium i jest dla nich i była wrogiem i agresorem. Dla wielu z nich Ukraina kończy się na Wiśle. Na podstawie moich doświadczeń z kontaktów z Ukraińcami, uważam, że jest to harde chamstwo przesiąknięte propaganda, do którego żaden argument i historyczny fakt nie dociera. Wręcz, przyparci do muru stają się agresywni. Dla nich liczy się tylko siła fizyczna. Rozmowa z nimi jest jak rozmowa ze ścianą betonową.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930