Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4363 posty 1977 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Czwartek, 28 czerwca 2018

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1121) Choć gromadzenie i redagowanie tego serwisu jest bardzo trudne dla wzroku, napór informacji jest tak wielki, że … Zapraszam na serwis bieżących informacji i komentarzy z kraju i ze świata.

 

* Sejm RP, głosami rządowej większości, zaakceptował modyfikacje w obecnie obowiązującej ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej. Polega ona na uchyleniu art. 55a, który groził sankcjami karnymi, za przypisywanie Polsce odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy. Wzbudzał on poważne kontrowersje na całym świecie, budząc wściekłość zwłaszcza środowisk żydowskich. Przypomnijmy, że pod ich wpływem, republikański rząd USA zaczął naciskać na Polskę by wycofała się z nowelizacji ustawy. Co ciekawe rzeczniczka rządu Beata Mazurek jeszcze niedawno twierdziła, iż nie ma planów jakichkolwiek zmian w ustawie. Obecna nowelizacja spotkała się już z falą krytyki środowisk patriotycznych, oraz pewnym oporem w samym parlamencie. Na podkreślenie zasługuje tu postawa posła Roberta Winnickiego (narodowca), który podjął próbę blokady mównicy.Prawie jednocześnie doszło do drugiego znamiennego wydarzenia: podpisania porozumienia, w sprawie dostaw skroplonego gazu ziemnego z Ameryki do Polski. Na jego podstawie będzie można zawierać konkretne umowy na kupno gazu (w ilości do 5,5 mld. metrów sześciennych rocznie). Zatem nie jest to jeszcze kontrakt handlowy. Dokładne warunki (zwłaszcza prawdopodobna cena) pozostają tajemnicą. Wiadomo tylko, że porozumienie jest długoletnie albowiem dotyczy aż dwudziestu lat. Sytuacja taka może zastanawiać, zwłaszcza jeśli się zważy się na wcześniejszą krytykę rządzącej partii skierowaną przeciwko obecnemu kontraktowi gazowemu z Gazpromem. Wielu ekspertów sugeruje zaś, że amerykański surowiec może się okazać jeszcze droższy od rosyjskiego. Wprawdzie środowiska rządowe temu zaprzeczają, ale nimb tajności który otacza tę sprawę, każe odnosić się do ich zapewnień z pewną dozą nieufności. Natomiast zbieg okoliczności z jednoczesnym uchyleniem zmian w ustawie o IPN jest nader znamienny.

 

*Moskwa i Waszyngton porozumiały się w kwestii spotkania Władimira Putina i Donalda Trumpa - poinformował doradca rosyjskiego lidera Jurij Uszakow. „Ta kwestia między naszymi stronami omawiana jest od dość dawna. Ja mogę powiedzieć jedynie tyle, że porozumieliśmy się w kwestii przeprowadzenia szczytu, określiliśmy nawet czas i miejsce. Informację w tej kwestii przekażemy jutro razem ze stroną amerykańską" — powiedział Uszakow dziennikarzom. Uszakow dodał, że spotkanie  odbędzie się w kraju trzecim. W niedzielę austriacka gazeta Kronen Zeitung poinformowała, że do spotkania może dojść w Wiedniu. Gazeta Politico przekazała potem, powołując się na poinformowane źródła, że do spotkania może dojść w Helsinkach. Moskwa i Waszyngton nie komentują jak na razie tej informacji.

 

*Szef Rady Europejskiej Donald Tusk uważa, że​​Bruksela powinna być przygotowana na niesprzyjający scenariusz w dialogu z Waszyngtonem.Wezwał do uwzględnienia geopolitycznego kontekstu po zakończeniu szczytu G7 w Kanadzie.  „Pomimo naszych usilnych starań w celu utrzymania jedności Zachodu, stosunki transatlantyckie są pod ogromną presją z powodu polityki prezydenta Donalda Trumpa” — napisał Tusk  w liście skierowanym do uczestników zbliżającego się szczytu Unii Europejskiej w dniach 28-29 czerwca. Według Tuska rozbieżności między USA i Europą wykraczają poza handel. „Podzielę się z wami moją polityczną oceną tego, jak mają się sprawy” — obiecał. Szef Rady Europejskiej dodał, że ma nadzieję na lepsze, ale wezwał do przygotowania się do „najgorszego scenariusza”.

 

*Przedłużanie europejskich sankcji wobec Rosji nie powinno następować automatycznie - oświadczył premier Włoch Giuseppe Conte. „Na szczycie w Brukseli zaplanowanym na 28 i 29 czerwca będą omawiane sankcje sektorowe wobec Rosji (…) Konieczna jest ostrożność, sankcje są narzędziem, a nie celem" — powiedział Conte w czasie wystąpienia na forum niższej izby włoskiego parlamentu. Conte dodał, że Rzym nie przestanie wspierać Rosjan i Włochów prowadzących biznes w Rosji.

 

*Plany nowych władz we Włoszech „poważnie nadszarpną nerwy” politykom w Brukseli, pisze „Die Welt”. Zwycięstwo populistów w tym kraju jest „triumfem Putina”. Rzym wykorzysta zbliżenie z Rosją, by wywierać presję podczas negocjacji z UE.Włoskie partie Liga Północna i Ruch Pięciu Gwiazd, mające już wkrótce utworzyć nowy rząd, przedstawiły projekt program państwowego, który „poważnie nadszarpnie nerwy" politykom w Brukseli. Zawarto w nim deklaracje polityczne, podważające podstawy Unii Europejskiej. Ale najważniejsze — jest w nim mowa o budowaniu bliskich relacji z Rosją. „Przyjaciołom Rosji" nie udało się przejąć władzę w krajach Europy Środkowej, m.in. we Francji i Austrii, ale dokonali tego w państwie, będącym jednym z założycieli Unii Europejskiej. „Die Welt" ocenia to jako „triumf Putina we Włoszech". W części politycznej włoscy populiści nazywają Rosję partnerem handlowym i gospodarczym. Domagają się „natychmiastowego zniesienia antyrosyjskich sankcji" i „przywrócenia Rosji statusu partnera strategicznego w rozwiązywaniu kryzysów regionalnych" w Syrii, Libii i Jemenie. Włochy od dawna utrzymują ścisłe kontakty z Rosją. Były premier kraju Silvio Berlusconi przyjaźnił się z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem. Socjaldemokraci, którzy rządzili do tej pory, prowadzili raczej umiarkowaną politykę wobec Moskwy. Jednak nie podważali oni współpracy z UE. Teraz w dużym europejskim kraju partie nacjonalistyczne i eurosceptyczne zwracają się w stronę Kremla. Ponadto Liga Północna i Ruch Pięciu Gwiazd żądają gruntownego zreformowania Wspólnoty. Chodzi o zmiany w polityce gospodarczej i finansowej UE, które pozwolą tonącym w długach Włochom wydawać jeszcze więcej pieniędzy. Domagają się też rewizji polityki migracyjnej. Chcą ograniczyć kompetencje urzędników europejskich i rozszerzyć pełnomocnictwa Parlamentu Europejskiego.  Na razie Komisja Europejska jeszcze nie zareagowała na te żądania. Jednak UE będzie musiała porozumieć się z nowym włoskim rządem. Rozmowy będą trudne. Rzym jako dźwignię nacisków użyje kryzys migracyjny i zbliżenie z Rosją, podkreśla „Die Welt".    

 

*Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini oświadczyła, że Unia Europejska i Ukraina jeszcze nigdy nie były tak blisko, jak teraz.„UE i Ukraina jeszcze nigdy nie były tak blisko, jak teraz" — powiedziała Mogherini w Kopenhadze, w czasie wystąpienia na jednodniowej konferencji międzynarodowej poświęconej kwestii reform na Ukrainie „A Driver for Change". Mogherini zapewniła, że UE „będzie w dalszym ciągu wspierać reformy i ukraiński naród w bardzo pewny i konkretny sposób". „Możecie na nas liczyć" — powiedziała szefowa unijnej dyplomacji. Mogherini powiedziała przy tym, że od 2014 roku UE włożyła w gospodarkę Ukrainy więcej niż ktokolwiek inny: ponad 13 miliardów euro. Takie pieniądze są „największym pakietem pomocowym w historii UE". „Nasze nowe porozumienie w sprawie stowarzyszenia między UE i Ukrainą  jest najbardziej ambitne spośród wszystkich, jakie UE kiedykolwiek zawierała" — podkreśliła Mogherini. Szefowa unijnej dyplomacji wskazała, że Ukraina musi w dalszym ciągu podążać drogą reform, walczyć z korupcją poprzez powołanie do życie sądu antykorupcyjnego, a także poprawić sytuację z zapewnieniem porządku prawnego".

 

Deputowany Rady Najwyższej oskarżył USA o podsycanie konfliktu zbrojnego na Ukrainie. USA nie są zainteresowane zakończeniem konfliktu zbrojnego na Ukrainie i robią wszystko, aby go kontynuować. Deputowany Rady Najwyższej Jewgienij Murajew powiedział o tym kanałowi NewsOne. Według niego, Ukraina powinna zaprowdzić pokój na swoim terytorium i anulować wszystkie sankcje nałożone przez obecny rząd, aby powrócić do zwykłych stosunków z krajami sąsiadującymi i ożywić gospodarkę. Jednak Waszyngton nie pozwoli na taki rozwój wydarzeń, ponieważ według Murajewa, środki ograniczające mają na celu osłabienie Unii Europejskiej i Rosji. „Są to dwaj przeciwnicy geopolityczni Stanów Zjednoczonych, dlatego USA poprzez zewnętrzne zarządzanie na wszystkie możliwe sposoby próbują rozpalać konflikt wojskowy na terytorium naszego kraju” — powiedział polityk. Deputowany podkreślił, że obecna ukraińska władza przytakuje Waszyngtonowi w tej sprawie, „zdradzając ojczyznę”. Ukraiński rząd w 2014 roku rozpoczął operację wojskową przeciwko samozwańczej ŁRL i DRL, które ogłosiły niepodległość po zamachu stanu na Ukrainie w lutym 2014 roku. Według najnowszych danych ONZ, ponad dziesięć tysięcy osób stało się ofiarami konfliktu.

 

*Główny prokurator wojskowy Ukrainy Anatolij Matios w wywiadzie dla theinsider.ua oświadczył, że po kraju „hula” około 400 tysięcy sztuk niezarejestrowanej broni, która trafiła do​​pokojowej części kraju ze strefy działań bojowych w Donbasie.„W naszym kraju w ciągu ostatnich czterech lat było ponad 40 tysięcy przypadków nielegalnego handlu bronią. Nie wiem i wątpię, aby tyle pozostało w obiegu od czasu II wojny światowej. Skąd te 40 tysięcy karabinów, pistoletów, pocisków, granatów, granatników? To tylko to, co ujawnili stróżowie prawa, a zazwyczaj statystyki odzwierciedlają jedynie 10% broni, która nie jest uwzględniona w kraju. Tak więc mamy 400 tysięcy sztuk broni poza prawem” — wyjaśnił, dodając, że jego zdaniem  to wszystko pochodzi ze strefy walk w Donbasie. Według Matiosa w latach 2014-2015 trwały ciężkie walki i istnieją raporty o stratach broni w warunkach bojowych.Tyle strat, tyle uszkodzonej broni. Nikt zaś nie robi zdjęć uszkodzonego karabinu i nie dołącza do tych raportów — powiedział, dodając, że wszyscy, którzy jeździli lub pomagali w strefie walk, przywieźli stamtąd oprócz szoku pourazowego także trofeum — „ktoś nabój, ktoś granatnik”. Nie żartuję, a wszystko to «hula» w pokojowym życiu — podkreślił główny prokurator wojskowy.

 

*Rosja i Chiny wycofały swój projekt rezolucji specjalnej sesji OPCW na korzyść projektu Burundi.Rosja i Chiny wycofały swój wspólny projekt rezolucji na specjalnej sesji konferencji Państw Stron Konwencji o zakazie broni chemicznej  w Hadze, powiedział szef rosyjskiej delegacji, wiceminister przemysłu i handlu Federacji Rosyjskiej Gieorgij Kałamanow. „Tak, przed chwilą wycofaliśmy projekt FR/ChRL na korzyść projektu zaproponowanego przez Burundi. Jest to osobny projekt decyzji, a nie poprawka do brytyjskiego dokumentu” — podkreślił. Specjalna sesja Konferencji Państw Stron Konwencji o zakazie broni chemicznej, po której OPCW może otrzymać mandat do identyfikacji osób odpowiedzialnych za użycie broni chemicznej, odbywa się w Hadze w dniach 26-28 czerwca. W przededniu Rosja, Syria i Iran sprzeciwiły się zatwierdzeniu brytyjskiego projektu w drodze konsensusu i nalegały na przeprowadzenie dyskusji i głosowania. Ponadto rosyjska delegacja, powołując się na zasady organizacji, zażądała omówienia każdej poprawki. Pod koniec maja minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Boris Johnson powiedział, że Londyn nalega na zwołanie specjalnej sesji w celu omówienia sytuacji z wykorzystaniem broni chemicznej w Syrii i incydentu z możliwym otruciem byłego pracownika rosyjskich służb specjalnych w Salisbury. Inicjatywę poparły również Australia, Bułgaria, Niemcy, Kanada, Francja, Nowa Zelandia, Polska, Rumunia, USA i Japonia.

 

*Prezydent Iranu Hassan Rouhani obiecał rzucić Stany Zjednoczone „na kolana”, jego wystąpienie zostało pokazane w publicznej telewizji. „Nie ma mowy, żebyśmy skpitulowli przed Stanami Zjednoczonymi, zachowamy historyczną wielkość narodu i w tej bitwie na siłę woli rzucimy Stany Zjednoczone na kolana” — powiedział Rouhani. Jego słowa zostały wypowiedziane w związku z napiętą sytuacją w kraju ze względu na problemy gospodarcze w Iranie. Sam prezydent, po wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z umowy nuklearnej, powiedział, że Waszyngton stara się wywierać presję ekonomiczną na Teheran i prowadzić psychologiczną wojnę z Iranem. Wskazując na problem bezrobocia w kraju, Rouhani powiedział, że władze powinny zrobić więcej, aby rozwiązać problemy, zwracając również uwagę na konieczność rozwiązania sytuacji na rynku krajowym. „Musimy pokazać światu, że przetrwamy problemy i trudności nie zdradzając wielkości, wolności, niezależności, demokracji, systemu republikańskiego, religii i kultury” — powiedział prezydent. Prezydent Donald Trump 8 maja zapowiedział, że Waszyngton odstąpi od umowy z Iranem na temat jego programu nuklearnego, osiagniętej przez „szóstkę” mediatorów międzynarodowych (Rosja, USA, Wielka Brytania, Chiny, Francja, Niemcy) w 2015 roku oraz poinformował o przywróceniu wszystkich sankcji wobec Iranu, w tym wtórnych, czyli w stosunku do innych krajów prowadzących interesy z Iranem. W ubiegły wtorek jeden z wyższych urzędników Departamentu Stanu USA oświadczył, że Waszyngton spróbuje przekonać swoich sojuszników, by całkowicie wstrzymali import ropy z Iranu na początku listopada. Ponadto, takie rozmowy odbywają się z innymi krajami, w tym z Chinami — dodał.

 

*  W miniony poniedziałek amerykański Senat przegłosował zdecydowaną większością głosów (85 za, 10 przeciw) dodatkową klauzulę do dokumentu budżecie obronnym – National Defence Authorisation Act. Zabrania ona przekazywania Turcji zamówionych przez nią najnowszych myśliwców V generacji F-35. Groźba wstrzymania dostaw tych samolotów już od dłuższego czasu była obecna w dyskusjach, związanych z pogarszaniem się relacji USA i Turcji. Co ciekawe zasadniczy problem stanowi zakup przez Ankarę rosyjskiego kompleksu obrony przeciwlotniczej S-400. Właśnie ta decyzja sprowokowała Amerykanów do zasugerowania zawieszenia kontraktu. Ostatnie decyzje Senatu stanowią pierwszy formalny krok w owym kierunku. Jednocześnie doszło jednak do przekazania Turcji pierwszego przeznaczonego dla niej egzemplarza F-35. Aby bowiem zakaz senacki wszedł w życie, musi zostać jeszcze podpisany przez prezydenta Donalda Trumpa, który nie musi tego na razie czynić. Amerykańska administracja miała też podjąć kroki w celu zniechęcenia do zakupu rosyjskiego systemu obrony przeciwlotniczej noszących się z taką chęcią Indii. Tymczasem polityka Waszyngtonu wywołała reakcję Turcji. Premier Binali Yildrim nazwał postanowienie Senatu godnym pożałowania i zasugerował, iż jego kraj może rozejrzeć się za alternatywami dla amerykańskiej broni.

 

* Prezydent Macedonii Đorge Ivanov zadeklarował, że nie podpisze układu o zmianie nazwy państwa, który niedawno został ratyfikowany przez macedoński parlament. Swoją decyzję uzasadnił, że nie posiada mandatu by zmieniać oficjalną nazwę państwa oraz że układ z Grecją jest niezgodny z konstytucją. „Nie uznaję pomysłów i propozycji, które zagrażałyby macedońskiej tożsamości narodowej, odrębności macedońskiego narodu, macedońskiego języka i macedońskiego sposobu życia” – oznajmił prezydent. Oznacza to, że parlament będzie głosował nad odrzuceniem prezydenckiego weta. Tymczasem 16. lipca ma zostać podjęta decyzja o dacie referendum konstytucyjnego – aby układ wszedł w życie, musi zostać zmieniona konstytucyjna nazwa państwa. Premier Zoran Zaev oświadczył, że jeśli głosowanie nie zakończy się powodzeniem, poda się do dymisji. Zmiany nazwy Macedonii domaga się Grecja, która uważa ją za część swojego dziedzictwa kulturowego i z tego powodu blokuje członkostwo Macedonii w różnych organizacjach międzynarodowych, w tym w Unii Europejskiej i NATO. Prezydent Ivanov uznał, że układ o zmianie nazwy państwa doprowadza do uzależnienia Macedonii od obcego państwa, w tym wypadku Grecji. Propozycję rządu Zaeva skomentował następująco: „Wedle artykułu 308 Kodeksu Karnego, ‚Obywatel, który próbuje doprowadzić Republikę Macedonii do stanu podległości lub zależności od innego państwa, podlega karze co najmniej pięciu lat więzienia'”.

 

* 20 czerwca w Gruzji zdominowany przez formację Gruzińskie Marzenie – Demokratyczna Gruzja (GM) parlament zatwierdził skład nowego rządu, utworzonego przez Mamukę Bachtadzego. Większość ministrów zachowała stanowiska, zmiany objęły jedynie MSZ oraz resorty gospodarki i finansów, na których czele stanęli dotychczasowi wiceministrowie (w poprzednim rządzie ministrem finansów był właśnie sam Bachtadze). Jednocześnie parlament zatwierdził program rządowy, zakładający m.in. ograniczenie liczby ministerstw z 14 do 11. Premier Bachtadze zapowiedział, że po konsultacjach w kwestii reorganizacji Rady Ministrów (mają one potrwać około miesiąca) poda obecny rząd do dymisji i przedstawi parlamentowi skład kolejnego, odnowionego gabinetu. Oznacza to, że gabinet właśnie zatwierdzony jest de facto rządem tymczasowym, co stanowi w Gruzji precedens.Do zmiany szefa rządu doszło w sytuacji narastającego niezadowolenia społecznego, którego wyrazem stały się protesty, jakie miały miejsce w ostatnich tygodniach w Tbilisi (demonstracje przeciwko brutalnym akcjom policji w nocnych klubach, a zwłaszcza protesty po wyrokach w sprawie zabójstwa dwóch młodych ludzi w grudniu 2017 roku – zdaniem manifestantów śledztwo prowadzone było nieudolnie i nie wszyscy sprawcy zostali ukarani). Roszada ma zatem służyć  m.in. obniżeniu napięcia i stworzeniu wrażenia, że władza słucha głosu społeczeństwa – w przeciwieństwie do sąsiedniej Armenii, gdzie lekceważenie przez tamtejszą elitę przejawów niezadowolenia doprowadziło do jej upadku. Fakt, że w nowym rządzie znaleźli się najbardziej krytykowani podczas protestów ministrowie sprawiedliwości i MSW, potwierdza przy tym, że to nie one były przyczyną dymisji dotychczasowego premiera Giorgiego Kwirikaszwilego (doszło do niej 13 czerwca) i nie ma mowy o poważniejszych ustępstwach pod presją ulicy. Głównym celem roszady jest jednak najprawdopodobniej konsolidacja obozu rządzącego przed kolejnym cyklem elekcyjnym i przewidywaną konfrontacją z opozycją (wybory prezydenckie jesienią 2018 roku, parlamentarne – w 2020 roku). Zmiana premiera i zapowiedź głębszej reformy gabinetu oraz osiągnięty w ten sposób efekt „nowego otwarcia” przynieść ma także wzrost popularności rządzącej elity w społeczeństwie w przededniu martwego politycznie sezonu letniego. Świadczy o tym parlamentarne wystąpienie Bachtadzego – premier skupił się na gospodarce, kładąc nacisk na nośne społecznie tematy walki z bezrobociem i ubóstwem. Rządząca od prawie sześciu lat GM cały czas prowadzi w sondażach, jednak z coraz mniejszym poparciem (spadki odnotowują wszystkie gruzińskie siły polityczne). Decyzje w sprawie zmian, w tym wysunięcia na stanowisko premiera nieprzejawiającego dotychczas samodzielnych ambicji politycznych 36-letniego Bachtadzego, podejmował z pewnością Bidzina Iwaniszwili – twórca, patron i od niedawna ponownie przewodniczący GM (w latach poprzednich Iwaniszwili nie pełnił żadnych funkcji publicznych, ograniczając się do działań zakulisowych). W razie zaostrzenia sytuacji wewnętrznej nie można wykluczyć, że wróci on do czynnej polityki (był premierem od jesieni 2012 do jesieni 2013 roku).

 

* 19 czerwca mołdawski Sąd Rejonowy w Kiszyniowie nie uznał przedterminowych wyborów mera Kiszyniowa. W głosowaniu, które odbyło się w dwóch turach (20 maja i 3 czerwca), zwyciężył lider Partii Godność i Prawda (DA) Andrei Nastase, wspólny kandydat opozycji proeuropejskiej. Nastase pokonał zarówno Silvię Radu, kandydatkę reprezentującą rządzącą Partię Demokratyczną (PDM) oligarchy Vlada Plahotniuca, jak i Iona Cebana, kandydata prorosyjskiej Partii Socjalistów (PSRM), z której wywodzi się obecny prezydent kraju, Igor Dodon. Uzasadniając orzeczenie, sąd stwierdził, że Nastase naruszył ciszę wyborczą, wzywając obywateli do udziału w głosowaniu w dniu wyborów. Apelacja złożona przez Nastasego została odrzucona zarówno przez Sąd Apelacyjny (21 czerwca), jak i Sąd Najwyższy (25 czerwca). W odpowiedzi proeuropejska opozycja wezwała do pokojowych protestów. 24 czerwca w Kiszyniowie doszło do 10-tysięcznej manifestacji antyrządowej.Orzeczenie kiszyniowskiego sądu nosi charakter polityczny i zostało wydane w interesie kontrolującego aparat państwowy (w tym sądownictwo), rząd oraz większość parlamentarną Plahotniuca. Zwycięstwo Nastasego było szczególnie niekorzystne dla obecnego obozu rządzącego w kontekście planowanych na przełomie listopada i grudnia wyborów parlamentarnych. Stanowiło ono bowiem ważny impuls na rzecz mobilizacji nieodnoszącej do tej pory wymiernych sukcesów opozycji. Oligarcha liczył na zwycięstwo Radu lub – w najgorszym razie – kandydata socjalistów. Choć reprezentujący nominalnie proeuropejski rząd Plahotniuc oraz Igor Dodon pozycjonują się jako polityczni konkurenci, to w rzeczywistości współpracują oni na poziomie strategicznym w celu utrzymania modelu oligarchicznego i niedopuszczenia do władzy pozasystemowej opozycji. Anulowanie wyników wyborów na ważne stanowisko publiczne z przyczyn politycznych jest precedensem w historii niepodległej Mołdawii. Wydarzenie to należy postrzegać jako kolejny krok w postępującym procesie autokratyzacji mołdawskiego systemu politycznego. Decyzja sądu świadczy o rosnącej desperacji Plahotniuca, który wobec niewielkiej popularności swojego ugrupowania (ok. 7%) decyduje się na coraz bardziej radykalne kroki w celu utrzymania władzy. Jednocześnie jest mało prawdopodobne, by demonstracje antyrządowe mogły wpłynąć na działania rządu. Mołdawianie, którzy w różnych formach bezowocnie protestują przeciw nadużyciom władz od 2014 roku, są w znacznym stopniu zrażeni do idei protestów. Brak efektywnego oporu społeczeństwa niewątpliwie zachęci Plahotniuca do jeszcze bardziej stanowczego zwrotu w stronę praktyk autorytarnych. Decyzja Sądu doprowadzi do dalszego pogorszenia i tak nie najlepszych relacji obecnych władz mołdawskich z partnerami zachodnimi (głównie UE i USA). Jest to szczególnie istotne w kontekście mołdawsko-unijnego porozumienia o pomocy makrofinansowej w wysokości 100 mln euro, zawartego w 2017 roku. Warunkiem uzyskania tych środków jest m.in. utrzymywanie przez Mołdawię standardów demokratycznych. Ze względu na niezadowalającą skuteczność reform wypłata do tej pory nie została zrealizowana i jest niemal pewne, że w świetle ostatnich wydarzeń odsunie się ona na czas nieokreślony. 

 

* W Rumunii 21 czerwca Wysoki Sąd Kasacyjny i Sprawiedliwości (odpowiednik Sądu Najwyższego) nieprawomocnym wyrokiem skazał Liviu Dragneę, przewodniczącego niższej izby parlamentu i lidera współrządzącej Partii Socjaldemokratycznej (PSD) na karę 3,5 roku pozbawienia wolności za nadużycie urzędu. Zgodnie z orzeczeniem Dragnea w latach 2006–2013 wykorzystał stanowisko we władzach samorządowych do fikcyjnego zatrudnienia dwóch działaczek PSD w lokalnym urzędzie. Jednocześnie sąd anulował zawieszenie wyroku z 2016 roku skazującego Dragneę na karę dwóch lat pozbawienia wolności w związku z manipulacjami wyborczymi. W reakcji na wyrok prezydent Klaus Iohannis oraz politycy opozycji wezwali Dragneę do zrzeczenia się stanowiska. Postulat ten skandowało również ok. 11 tys. osób demonstrujących 24 czerwca pod siedzibą rządu. Dragnea, wsparty jednogłośnie przez władze PSD oraz koalicjanta, odrzucił możliwość dymisji i zapowiedział radykalną walkę z tzw. państwem równoległym, m.in. poprzez reformę wymiaru sprawiedliwości. Nawiązał tym samym do narracji o nieformalnym porozumieniu prezydenta, służb, części wymiaru sprawiedliwości i Narodowej Dyrekcji Antykorupcyjnej (DNA), które walczą z rządem i próbują wpływać na politykę państwa. Liviu Dragnea zapewne złoży odwołanie od wyroku i chcąc uniknąć kary, będzie starał się złagodzić kodeks karny tak, aby stawiany mu zarzut kwalifikowany był jako wykroczenie, a nie przestępstwo. Na tle innych państw regionu rumuńskie regulacje antykorupcyjne są stosunkowo ostre i skutecznie stosowane. Lewica przekonuje jednak, że pod szyldem walki z korupcją służby wraz z politykami prawicy usuwają politycznych przeciwników. Dlatego też koalicja z Dragneą na czele zdeterminowana jest wdrożyć reformę wymiaru sprawiedliwości i prokuratury, mimo iż pomysł ten krytykowany jest przez część państw UE oraz przez USA. Komisja Europejska wielokrotnie wyrażała zaniepokojenie zbyt pospiesznym trybem przyjmowanych ustaw. Bukareszt skłonny był korygować zapowiedzi reform krytykowane przez głównych partnerów międzynarodowych (m.in. przez wzgląd na strategiczne partnerstwo z USA czy starania o wejście do strefy Schengen). Niemniej ostatnio rumuńskie władze prezentują bardziej asertywne i „suwerennościowe” stanowisko w kwestii zmian w wymiarze sprawiedliwości. Decyzja sądu jest na rękę prezydentowi Iohannisowi, który w obliczu słabości partii opozycyjnych jest najsilniejszym przeciwnikiem politycznym socjaldemokratów. Zarazem jest  najważniejszym obrońcą niezależności DNA, która gromadziła dowody i wniosła do sądu sprawę przeciwko Dragnei oraz wielu innym politykom i biznesmenom (w tym należącym do PSD bądź kojarzonym z tą partią). W lutym br. minister sprawiedliwości skierował do prezydenta wniosek o dymisję szefowej DNA, zarzucając jej m.in. złe zarządzanie instytucją, ignorowanie nadużyć podległych jej prokuratorów i podważanie autorytetu Sądu Konstytucyjnego. Iohannis odmówił podpisania wniosku, ale w maju Sąd Konstytucyjny orzekł, że prezydent nie miał do tego prawa. Iohannis uznał, że przed zastosowaniem się do wyroku przeanalizuje jego uzasadnienie. W odpowiedzi koalicja zagroziła wszczęciem procedury odwołania prezydenta. Konflikt między prezydentem a centrolewicową większością parlamentarną w kolejnych miesiącach będzie się zaostrzał i osiągnie apogeum najpóźniej przed zaplanowanymi na koniec 2019 roku wyborami prezydenckimi, w których Iohannis będzie ubiegał się o reelekcję.

 

* 20 czerwca parlament Węgier dokonał szeregu zmian w prawie, określanych zbiorczo przez rządzący Fidesz mianem pakietu „Stop Soros”. Parlament znowelizował po raz siódmy obowiązującą od 2012 roku konstytucję, a także wprowadził zmiany m.in. do ustawy o policji, ustawy o statusie uchodźcy i kodeksu karnego. Nowe przepisy w konstytucji stwierdzają, że „obca ludność nie może być osiedlana na Węgrzech”, a obywatel obcego państwa (z wyjątkiem obywateli, którzy podlegają swobodnemu przepływowi osób w UE) może przebywać na terytorium Węgier wyłącznie na podstawie indywidualnie wyrażonej zgody władz. Zmiany w prawie stanowią także, że status uchodźcy nie przysługuje osobom, które przed dotarciem na Węgry przekroczyły granice państw, w których były bezpieczne. Część zmian w konstytucji poświęconych zostało też innym tematom (m.in. ustanowienie sądów administracyjnych, zakaz koczowania bezdomnych w przestrzeni publicznej). Do najważniejszych zmian ustawowych należy nowelizacja kodeksu karnego, na podstawie której za „bezprawne pomaganie imigrantom” grozi kara do roku pozbawienia wolności. Na mocy nowych przepisów osoba, wobec której toczy się postępowanie w sprawie nielegalnego przekroczenia granicy, uszkodzenia lub utrudniania budowy umocnień na granicy, przemytu ludzi, pomocy imigrantom itp., ma zakaz przebywania w pasie 8 km od granicy (o ile nie jest tam zameldowana).Fidesz motywuje wprowadzenie pakietu „Stop Soros” względami bezpieczeństwa i przedstawia ten krok jako spełnienie najważniejszej obietnicy wyborczej. Zarówno poprawki do konstytucji, jak i nowelizacje ustaw obok rządzącego Fideszu poparł opozycyjny, skrajnie prawicowy Jobbik. Pozostałe partie opozycyjne bądź głosowały przeciwko, bądź zbojkotowały głosowanie. Zmiany w prawie węgierskim zostały skrytykowane przez rzecznika Komisji Europejskiej oraz Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Praw Człowieka. Komisja Wenecka w opinii przyjętej na posiedzeniu 22–23 czerwca stwierdziła, że stosowanie sankcji karnej za pomaganie imigrantom w nielegalnym przekraczaniu granicy nie stoi w sprzeczności z międzynarodowymi standardami praw człowieka. Zarazem podkreśliła, że nie powinny być karane takie działania, jak przygotowywanie i dystrybucja materiałów informacyjnych na temat ochrony międzynarodowej czy pomoc w złożeniu wniosku o status uchodźcy. Zwróciła też uwagę na niejasność tych przepisów i potencjalne problemy z interpretacją oraz na ryzyko „arbitralnego” ograniczenia funkcjonowania organizacji pozarządowych w dziedzinie praw człowieka.

 

* Spotkanie Rady Europejskiej w dniach 28–29 czerwca poświęcono próbie wypracowania kompromisu w sprawie reformy polityki migracyjnej. Dyskusje w tej sprawie trwają już od ponad dwóch lat. Na nieformalnym  miniszczycie  migracyjnym, który odbył się 24 czerwca w Brukseli (wzięło w nim udział 16 państw UE), nie udało się przyjąć konkluzji.Główną osią sporu pozostaje reforma kluczowego dla całości systemu zarządzania migracjami rozporządzenia dublińskiego. W obowiązującej wersji nakłada ono odpowiedzialność za rozpatrzenie wniosku o status uchodźcy na pierwsze państwo członkowskie UE, do którego wjechała osoba ubiegająca się o ochronę. W świetle propozycji Komisji Europejskiej przedstawionej w czerwcu 2016 roku zasada rozpatrywania wniosku o ochronę przez pierwszy kraj przybycia migranta ma nadal obowiązywać. Jednak w przypadku, gdyby dany kraj był nadmiernie obciążony wnioskami uchodźczymi (zaproponowano kryteria, by określić limit obciążenia na podstawie liczby otrzymanych wniosków i poziomu PKB), uruchamiany byłby mechanizm relokacji osób ubiegających się o ochronę do innych krajów UE. Ponieważ propozycja ta jest mocno kontestowana m.in. przez państwa Grupy Wyszehradzkiej, powstało kilka innych propozycji obejścia automatyzmu relokacji, na przykład poprzez dodatkowe obciążenie budżetowe dla państw, które nie chcą w tym procesie uczestniczyć. Projekty zmiany pięciu innych rozporządzeń są w zaawansowanym stadium procesu legislacyjnego i nie budzą większych kontrowersji. Są to (1) tzw. dyrektywa recepcyjna (która ma zharmonizować materialne warunki przebywania w UE osób ubiegających się o status uchodźcy), (2) dyrektywa kwalifikacyjna (harmonizacja kryteriów azylowych, tak by poziom uznawalności wniosków był ujednolicony), (3) propozycja utworzenia unijnej agencji azylowej na bazie obecnego Europejskiego Urzędu Wsparcia w dziedzinie Azylu (EASO), (4) propozycja zmiany rozporządzenia o Eurodac (systemie zbierania danych biometrycznych o osobach ubiegających się o status uchodźcy), (5) propozycja przyjęcia decyzji o nowej puli przesiedleń (tzw. resettlement) osób potrzebujących ochrony międzynarodowej z krajów tranzytowych lub pochodzenia (chodzi tu głównie o takie kraje jak Turcja, Libia, Niger itp.; udział krajów członkowskich byłby dobrowolny).

 

* Ponad 50 mln amerykańskich gospodarstw domowych nie ma dochodów wystarczających na opłaty za czynsz, żywność, opiekę zdrowotną, przedszkole, transport oraz rachunki za telefony komórkowe - wynika z raportu United Way ALICE Project. Według raportu jest to aż 43 proc. wszystkich gospodarstw domowych w USA. Z raportu przedstawionego przez CNN wynika także, że ponad 16 mln amerykańskich gospodarstw domowych żyje w biedzie. Liczba gospodarstw domowych, w których zarobki nie starczają na podstawowe potrzeby życiowe i bytowe, podwoiła się i wynosi 34,7 mln.                                                                                                         Z największymi problemami związywanymi z biedą borykają się stany: Kalifornia, Nowy Meksyk i Hawaje. Aż 49 proc. gospodarstw domowych cierpi tam niedostatek. Stosunkowo najlepsza sytuacja panuje w Dakocie Północnej, gdzie biedy doświadcza "tylko" 32 proc. gospodarstw domowych.  Ekonomista Robert C. Allen oszacował granicę skrajnego ubóstwa w krajach bogatej północy na 4 dol. dziennie. W krajach rozwiniętych 13,8 mln osób żyje w krańcowej biedzie, z tego aż 5,3 mln w USA. Według zeszłorocznego raportu Banku Światowego w USA 3,2 mln ludzi żyło nawet za mniej niż 1,90 dol. dziennie.

 

* Na szczycie OPEC w Wiedniu, który odbył się w dniach 22–23 czerwca, państwa członkowskie OPEC i niezrzeszeni w kartelu producenci ropy naftowej, w tym Rosja, zawarli nowe porozumienie regulujące poziom wydobycia. Przewiduje ono powrót do ustaleń o redukcji wydobycia ropy podjętych w listopadzie 2016 roku; ustalono wówczas, że kraje członkowskie OPEC zmniejszą wydobycie łącznie o 1,2 mln baryłek dziennie, a państwa niezrzeszone w kartelu o 0,6 mln baryłek dziennie (w tym Rosja o 0,3 mln baryłek dziennie). Porozumienie to było dwukrotnie przedłużane, a według informacji OPEC poziom redukcji wydobycia ropy wyniósł 147% w stosunku do limitów założonych w pierwotnym porozumieniu, czyli łącznie ok. 2,8 mln baryłek dziennie.Przyjmowane w ramach OPEC+ ustalenia nie były w pełni wdrażane w życie przez większość uczestników porozumienia, w tym Rosję. Uwzględniając miesięczne statystyki, deklarowany przez stronę rosyjską poziom redukcji wydobycia został osiągnięty dopiero w okresie sierpień–wrzesień 2017 roku. Od października 2017 roku odnotowywany jest regularny wzrost produkcji ropy w Rosji przekraczający limity ustalone w listopadzie 2016 roku. Porozumienie OPEC+ z listopada 2016 roku i decyzje o jego przedłużaniu przyczyniły się do podwyższenia cen ropy (z ok. 30 USD/bbl w styczniu 2016 do 75–80 USD/bbl w maju 2018 roku). Istotny wpływ na wzrost cen miały także inne czynniki, m.in. informacje o stanie zapasów ropy w USA, globalny wzrost gospodarczy generujący wzrost popytu czy napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie. W konsekwencji obecny poziom cen ropy, przewyższający oczekiwania rosyjskiego rządu, pozytywnie wpłynął na finanse Rosji. Plan dochodów budżetu federalnego oparty był dotychczas na prognozie średniej ceny ropy naftowej w 2018 roku na poziomie 43,8 USD/bbl, w czerwcu br. prognoza ta została podniesiona do 61,4 USD/bbl. Dzięki temu dochody budżetu federalnego w 2018 roku mają wzrosnąć o około 30 mld USD – do ponad 280 mld USD. Natomiast wydatki budżetowe, które ograniczone są regułą ustalającą ich poziom w 2018 roku według ceny ropy około 41 USD/bbl, zwiększą się jedynie nieznacznie (o ok. 1 mld USD do 276 mld USD). W konsekwencji tegoroczny budżet ma zostać zrealizowany z proficytem (0,5% PKB) zamiast początkowo planowanego deficytu (1,3% PKB). Uzyskana nadwyżka ma zasilić Fundusz Dobrobytu Narodowego. Negatywnym skutkiem wysokich cen ropy jest wzrost cen paliw na rosyjskim rynku wewnętrznym, będący obecnie jednym z ważniejszych problemów społeczno-ekonomicznych Rosji. Popierając najnowsze porozumienie OPEC+ Moskwa liczy na to, że deklaracja dotycząca wzrostu produkcji doprowadzi do takiej obniżki cen ropy (60–70 USD/bbl), która przełoży się na spadek cen benzyny na rynku rosyjskim. Ponieważ reakcje rynków na nowe porozumienie są umiarkowane (cena spadła nieznacznie do poziomu 74–75 USD/bbl), jest bardzo prawdopodobne, że Moskwa będzie rozwiązywać problem wysokich cen paliw przy użyciu środków administracyjnych, np. podwyższania ceł eksportowych na produkty naftowe czy obniżania akcyzy.

 

* Zakaz używania telefonów komórkowych i smartfonów w szkołach zakłada ustawa przyjęta przez francuskie Zgromadzenie Narodowe. Na mocy nowego prawa uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów nie będą mogli posługiwać się komórkami podczas lekcji i przerw. Na czas obecności w szkole, ich urządzenia będą musiały pozostać w plecakach czy torbach. Wprowadzenie zakazu używania komórek przez dzieci w szkołach postulował w kampanii wyborczej Emmanuel Macron. I to jego ugrupowanie, La République En Marche!, wniosło projekt nowego prawa pod obrady Zgromadzenia. Zwolennicy zakazu argumentują, że dzięki niemu wzrośnie u młodych poziom koncentracji. A zmniejszone będzie narażenie na pornografię w sieci czy prześladowanie w formie internetowego hejtu. Ustawowy zakaz popierają nauczyciele, którzy w ostatnich latach skarżą się, że uczniowie nawet na lekcjach bardziej zainteresowani są przeglądaniem serwisów społecznościowych czy pisaniem sms-ów. Do tej pory francuskie szkoły zakazywały używania komórek stosownymi zapisami w swoich regulaminach. Teraz mają zyskać narzędzie, które pozwoli zwiększyć skuteczność jego egzekwowania. Podczas debaty w Zgromadzeniu opozycja krytykowała nowe przepisy, że pozostaną one papierowym prawem. Przejęte przez Zgromadzenie przepisy trafią teraz do Senatu. Jeśli ten szybko je zatwierdzi - nowe prawo może wejść w życie od nowego roku szkolnego, czyli 1 września br.

 

* Parlament Grecji odrzucił wniosek opozycji o wyrażenie wotum nieufności premierowi Aleksisowi Tsiprasowi. Umożliwiło to podpisanie w niedzielę historycznego porozumienia między Atenami i Skopje ws. nowej nazwy Macedonii. Popierający Tsiprasa parlamentarzyści odrzucili w sobotę wniosek złożony przez lidera opozycyjnej, centroprawicowej Nowej Demokracji (ND). Zdaniem jej lidera, Kyriakosa Mitsotakisa, strona grecka poszła wobec Skopje na zbyt daleko idące ustępstwa. Wynik głosowania nad wotum był zgodny z oczekiwaniami. Tsiprasa poparło 154 z 300 deputowanych. Koalicjant Syrizy, Niezależni Grecy (ANEL), zadeklarowali, że nie chcą doprowadzić do obalenia rządu. Wcześniej ok. 5 tys. osób protestowało przed parlamentem w Atenach przeciwko uzgodnionemu przez rząd Tsiprasa porozumieniu z Macedonią. Świadkowie twierdzą, że policja użyła gazu łzawiącego wobec protestujących, którzy próbowali wedrzeć się na schody przed gmachem parlamentu. 12 czerwca premierzy Grecji i Macedonii, Tsipras i Zoran Zaew, ogłosili kompromisowe rozwiązanie wieloletniego sporu o nazwę tego państwa. Macedonia zgodziła się na zmianę konstytucyjnej nazwy państwa na Republika Macedonii Północnej. W zamian za to Ateny odstąpią od blokowania integracji Macedonii z Unią Europejską i NATO. Obaj politycy w swoich krajach spotkali się z ostrym sprzeciwem. Oskarżeno ich wręcz o "narodową kapitulację". Grecja od lat domagała się od Macedonii zmiany nazwy, twierdząc, że obecna implikuje żądania terytorialne wobec jej własnej prowincji o tej samej nazwie, z której pochodził Aleksander Wielki, a Skopje rości sobie prawa do greckiego dziedzictwa i historii.

 

*Konserwatysta Iván Duque wygrał w niedzielę drugą turę wyborów prezydenckich w Kolumbii, pokonując kandydata lewicy. Prezydent-elekt zapowiadał rewizję porozumienia pokojowego z FARC. Duque, lider prawicowego Centrum Demokratycznego, który swoje zwycięstwo zawdzięcza w dużej mierze poparciu byłego neokonserwatywnego prezydenta Kolumbii Álvara Uribe (2002-2008), był faworytem ostatnich sondaży. 41-letni Duque, który zdobył prawie 54 proc. głosów w drugiej turze wyborów prezydenckich po pokonaniu kandydata lewicy, Gustava Petro (42 proc.), starał się pokazać bardziej ugodową postawę niż w trakcie kampanii wyborczej. Moje rządy nie będą oparte na nienawiści. Uczynię wszystko, by doprowadzić do zjednoczenia naszego społeczeństwa. Nigdy więcej podziałów! - obiecał w Bogocie, w swoim pierwszym wystąpieniu po ogłoszeniu wyników wyborów.  Poruszył sprawę porozumienia pokojowego ze skrajnie lewicowymi Rewolucyjnymi Siłami Zbrojnymi Kolumbii (FARC). Jeszcze w trakcie kampanii wyborczej zapowiadał, że zamierza zmodyfikować porozumienie wynegocjowane przez prezydenta Juana Manuela Santosa w kilku ważnych punktach, choć "nie chce podrzeć tego układu na kawałki" - jak podkreślał. Porozumienie z 23 czerwca 2014 r., kończące trwający od pół wieku konflikt, który pociągnął za sobą 218 tys. zabitych i kilka milionów wysiedlonych, uważane jest przez wielu Kolumbijczyków za kamień milowy w historii ich kraju. Według prawicy i samego Ivána Duque podpisane przez Santosa porozumienie było korzystne, jednak umożliwiło FARC uniknięcie odpowiedzialności i uzyskanie legitymizacji politycznej. Szczególnie oburzające jest to, że sprawcy zbrodni wojennych i przestępstw uniknęli kary. - podkreślił Duque - Dziś wszyscy jesteśmy po jednej stronie - po stronie przyjaciół pokoju, którzy chcą go budować, ale to musi być pokój oparty na demobilizacji, rozbrojeniu i resocjalizacji partyzantów - dodał. Z kolei zdaniem lewicy rząd nie wywiązuje się ze zobowiązań wokół dawnych partyzantów, nie zapewniając im ochrony przed atakami ani wsparcia w powrocie do życia w cywilu. Lider FARC, Rodrigo Londoño (Timoszenko) za pośrednictwem Twittera pogratulował zwycięzcy dobrego wyniku. Jednocześnie zaapelował do Duque o zdrowy rozsądek i respektowanie woli pojednania, którą wyraził naród kolumbijski. Zwycięstwa w wyborach prezydenckich pogratulował Ivanowi Duque również jego rywal, 58-letni Gustavo Petro, były członek rozwiązanego w 1990 r. niewielkiego, lewicowego ugrupowania partyzanckiego M-19., były burmistrz Bogoty i obecny lider lewicowego ruchu Colombia Humana. Wcześniej zapowiadał on, że wyprowadzi ludzi na ulice, jeżeli dojdzie do fałszerstw wyborczych. Ostatecznie jednak Petro uznał wygraną prawicowego kontrkandydata, który podczas kampanii wyborczej obiecywał budowę nowego modelu kapitalizmu, wzrost konkurencyjności, obniżenie podatków, ograniczenie opieki socjalnej, utworzenie nowych miejsc pracy i przyciągnięcie inwestycji zagranicznych. Kandydat lewicy ze swej strony obiecywał uwłaszczenie najbiedniejszych i wzrost wydatków na opiekę społeczną. Hasło walki "z wszechogarniającą korupcją" starej klasy politycznej, pod którym prowadził kampanię przyciągnęło najmłodszych wyborców. Nie zdołali oni jednak przechylić szali zwycięstwa na korzyść swego kandydata, Również Duque krytykował "powszechną korupcję", twierdząc, że jest to spuścizna po rządach obecnego prezydenta Juana Manuela Santosa i dyskretnie pomijając milczeniem fakt, że na dwóch synach jego protektora byłego prezydenta Uribe ciążą poważne zarzuty korupcyjne. W pierwszej turze wyborów, która odbyła się 27 maja, Duque zdobył 39,14 proc., podczas gdy Petro - 25,08 proc. głosów.

 

*Agencja Bloomberg na podstawie danych Bloomberg Billionaires Index, zestawiła ranking najbogatszych rodzin na świecie.Ogólny stan posiadania 25 najbogatszych rodzin wynosi ponad bilion dolarów. Pierwsze miejsce w rankingu zajmuje rodzina Walton, która jest właścicielem największej na świecie sieci sklepów Walmart. Agencja oszacowała majątek Waltonów na 151 miliardów dolarów. „Srebro” według agencji Bloomberg trafiło do rodziny Koch. Synowie założyciela korporacji Koch Industries Freda Kocha, Charles i David, w sumie posiadają prawie 99 miliardów dolarów. Spadkobiercy Franka Marsa, założyciela firmy o tej samej nazwie, mają z kolei fortunę szacowaną na prawie 88 miliardów dolarów. „Mars” jest najlepiej znany z produktów takich jak M&Ms, Milky Way i Mars Bars. Czwarte miejsce w rankingu zostało podzielone między kilka rodzin posiadających międzynarodową firmę Anheuser-Busch InBev, która jest obecnie największym na świecie producentem piwa. Bloomberg oszacował całkowity majątek jej właścicieli na 54 miliardy dolarów. Piątkę najbogatszych rodzin zamykają spadkobiercy założyciela francuskiego domu mody Hermes. Według Bloomberga, mają oni łącznie nieco ponad 49 miliardów dolarów. Bloomberg zauważa, że w rankingu zostały uwzględnione tylko te nazwiska, których majątek był chociażby jeden raz przekazywany z pokolenia na pokolenie. Ponadto, w top najbogatszych rodzin na świecie nie trafiły majątki, należące do tylko jednej osoby.

 

* Amerykańskie siły zbrojne dostarczyły prokurdyjskim siłom SDF ponad 100 samochodów wojskowych Humvee. Konwój transportujących je ciężarówek został sfilmowany w poniedziałek w północnej Syrii, a nagranie natychmiast trafiło do internetu. Ten niespodziewany ruch USA miał miejsce zaledwie dwa dni po tym, jak prezydent Donald Trump zapewnił Erdogana, że jego kraj nie będzie dłużej wspierał sił kurdyjskich w Syrii.  Oprócz tego, amerykańskie oddziały lądowe (oraz grupy „ochotników” z USA – w większości weteranów US Army) są nadal ważną częścią sił SDF – i nic nie wskazuje na to, by zamierzały opuścić ich szeregi w najbliższym czasie. Mimo tego, że ISIS jest już de facto rozbite. Zaniepokojony tym krokiem jest także rząd w Damaszku – zdając sobie sprawę, że wspomniane samochody mogą posłużyć Kurdom-separatystom nie tylko do zwalczania wojsk tureckich (tudzież protureckich grup islamistów syryjskich), ale w przyszłości mogą zostać użyte do walki na innym froncie – jak choćby do obrony bezprawnie zagarniętych przez SDF terenów roponośnych w Deir ez-Zor.

 

* Według doniesień medialnych (Egypt Independent oraz włoski portal watykanistów Il Sismografo) władze Arabii Saudyjskiej wyraziły zgodę na budowę kościołów katolickich. Ma być to jeden z punktów umowy o współpracy monarchii Saudów ze Stolicą Apostolską. Została podpisana przez szejka Mohammeda bin Abdela Karima Al-Issę – Sekretarza Generalnego Światowej Ligi Muzułmańskiej (zależnej od Arabii Saudyjskiej), oraz kardynała Jean-Louisa Taurana – przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego. Porozumienie to wiąże się z niedawną (17 kwietnia b.r.) oficjalną wizytą kościelnego dostojnika w Arabii Saudyjskiej, podczas której spotkał się z następcą tamtejszego tronu – księciem Mohamedem Bin Salmanem. Przewidywane jest powstanie połączonego komitetu, złożonego z przedstawicieli obu stron. Co dwa lata mają odbywać się jej wspólne spotkania w Rzymie, lub w mieście wyznaczonym przez Światową Ligę Muzułmańską.

 

*Cukrzyca typu 2 może sygnalizować rozwój raka trzustki, co odkryła grupa amerykańskich naukowców. Wnioski z badań zostały opublikowane w czasopiśmie Narodowego Instytutu Onkologii Stanów Zjednoczonych.Onkolodzy przeanalizowali dane dotyczące prawie 49 tysięcy pacjentów w okresie od 1993 do 2013 roku. Stwierdzono, że u osób z cukrzycą typu 2 ryzyko pojawienia się raka trzustki jest 2,3 razy większe. Jednocześnie pacjenci z cukrzycą we wczesnym stadium choroby byli bardziej narażeni na ryzyko. „Nasze odkrycia potwierdzają hipotezę, że niedawno rozpoczęta cukrzyca jest przejawem raka trzustki, a długotrwała cukrzyca jest czynnikiem ryzyka nowotworu złośliwego” — czytamy w raporcie. Autorzy badania zauważają, że takie powiązanie nie ma zastosowania do innych chorób nowotworowych, takich jak rak sutka, prostaty lub jelita grubego.

 

*Rezonans magnetyczny okazał się niebezpieczny dla ludzi, którzy mają plomby lub korony ze stopu rtęci i srebra. Pole magnetyczne urządzenia może uwalniać toksyczny metal i spowodować poważne zatrucie, twierdzą naukowcy w artykule opublikowanym w czasopiśmie Radiology.„Nasze eksperymenty wykazały, że srebrne plomby wydzielają ogromne ilości rtęci po sesji MRI. Dlaczego tak się dzieje i jak dużo metalu dostaje się do ciała, nie wiemy, ale przewidujemy, że takie przecieki mogą być związane z przemianami fazowymi lub mikroprądami i korozją galwaniczną w amalgamacie, którą generuje pole magnetyczne” — powiedziała Selmi Yilmaz z Uniwersytetu Akdeniz w Antalyi (Turcja). Większość dentystów stosuje  dwa rodzaje plomb  — z materiałów ceramicznych, które twardnieją​​przy kontakcie z powietrzem lub przy napromieniowaniuświatłem ultrafioletowym, oraz srebrny amalgamat — specjalny stop rtęci, srebra, miedzi i innych metali. Oba te materiały mają swoje wady i zalety. Ceramiczne wypełnienia wyglądają bardziej naturalnie i są wygodniejsze w użyciu, zaś metalowe plomby są znacznie silniejsze — przy właściwej pielęgnacji zębów utrzymują się dłużej niż żyje ich właściciel. Naukowcy od wielu dekad dyskutują, na ile toksyczne są rtęciowe wypełniacze i na razie nie ma ostatecznych odpowiedzi na to pytanie. Yilmaz i jej współpracownik Zahit Adisen z Uniwersytetu Kırıkkale (Turcja) wyjaśnili, jak metalowe wypełnienia mogą stać się niebezpieczne dla ludzi, kiedy badali doniesienia o tym, że nowe potężne tomografy, zdolne do generowania pola magnetycznego o sile siedmiu Tesli, niszczą takie wypełnienia. Aby zweryfikować te spekulacje, tureccy fizycy wyprodukowali kilkadziesiąt modeli zębów z plombami rtęciowo-srebrnymi i umieścili je w sztucznym analogu śliny. Po kilku dniach, gdy stan atrap ustabilizował się, Adisen i Yilmaz prześwietlili połowę z nich za pomocą dwóch tomografów o mocy 1,5T i 7T. Jak wykazały eksperymenty, 20 minut pracy drugiego tomografu wystarczyło, aby podnieść stężenie rtęci w ślinie pięciokrotnie i sprawić, aby była toksyczna nie tylko dla pacjenta, ale także dla dentystów pracujących z nim. Co ciekawe, stężenie toksycznego metalu faktycznie nie zmieniło się przy użyciu słabszych tomografów. Przyczyny są wciąż niejasne. Teraz, według Yilmaz, jej zespół prowadzi jednocześnie trzy serie eksperymentów, podczas których próbuje zrozumieć, w jaki sposób pole magnetyczne powoduje, że rtęć „ucieka” z plomby, czy nagrzewa metal i jak dużo toksycznych jonów trafia do organizmu. Tymczasem naukowcy zalecają właścicielom takich plomb unikanie potężnych tomografów.

 

*Borys Bieriezowski, mimo wszystkich jego kryminalnych kontaktów, nie mógł załatwić polonu do otrucia Aleksandra Litwinienki, działał więc wspólnie ze służbami specjalnymi Wielkiej Brytanii, co przypłacił życiem, gdy postanowił wrócić do kraju - oświadczył prokurator generalny Rosji Jurij Czajko, wygłaszając raport w Radzie Federacji.Litwinienko, który uciekł do Wielkiej Brytanii, zmarł w listopadzie 2006 roku, wkrótce po uzyskaniu obywatelstwa brytyjskiego. Po jego zgonie ekspertyza ujawniła obecność w jego organizmie znacznej ilości promieniotwórczego polonu-201.Chociaż Bieriezowski odgrywał kluczową rolę w tej prowokacji, nie był bynajmniej autorem tego scenariusza — powiedział Jurij Czajka. Podkreślił, że nie ulega żadnej wątpliwości, iż „Bieriezowski działał pod kontrolą służb specjalnych Wielkiej Brytanii i razem z nimi, za co później, gdy postanowił wrócić do kraju, zapłacił własnym życiem".Według prokuratora generalnego służby specjalne nie mogły pozwolić na to, aby „osoba, która była wtajemniczona w sprawy terroryzmu jądrowego", opuściła Wielką Brytanię, a informacja o tym znalazła się w dyspozycji Rosji. Bieriezowski uzyskał azyl polityczny w Wielkiej Brytanii w 2003 roku. W Rosji oligarchę oskarżano o przestępstwa finansowe i domagano się jego ekstradycji, czego Londyn odmówił. Zwłoki biznesmena znaleziono 23 marca 2013 roku w domu jego małżonki w brytyjskim Ascocie. Za przyczynę zgonu śledztwo uznało samobójstwo. Wkrótce po zgonie Bieriezowskiego rozeszła się informacja o tym, że oligarcha napisał list do Władimira Putina. Sekretarz prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow potwierdził, że na dwa miesiące przed śmiercią Bieriezowski rzeczywiście pisał do Putina. Były deputowany przyznawał się w nim do popełnionych błędów i chciał wrócić do Rosji.

 

* Według niepotwierdzonych jeszcze danych, w USA zmarł były pułkownik rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego Aleksander Potiejew, zaocznie skazany w swej  ojczyźnie za zdradę narodową. O śmierci byłego pracownika rosyjskiego wywiadu poinformowała  w czwartek agencja Interfaks, powołując się na sprawdzone źródła. Źródła te dokonały jednakże różnej oceny będących w ich dyspozycji danych: jedno poddało, że „według pewnej informacji Potiejew zmarł w Stanach Zjednoczonych" i teraz te dane są sprawdzane. Inne źródło domniemywa, że w taki sposób służby specjalne mogą dezinformować rosyjski wywiad, aby ten zapomniał o byłym pułkowniku rosyjskiej służby wywiadu. Gwoli przypomnienia: w czerwcu 2011 roku Wojenny Sąd Okręgowy w Moskwie uznał Potiejewa za winnego zdrady i dezercji i skazał na 25 lat więzienia, odbierając mu nagrody państwowe i stopień pułkownika. W rezultacie jego działalności została ujawniona grupa rosyjskich agentów. Nim Potiejew wydał w ręce amerykańskich władz rosyjskich agentów, przewiózł do USA swoich bliskich, a potem sam wyjechał, na kilka dni przed wizytą w Waszyngtonie ówczesnego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa. Historia z demaskacją szpiegów skończyła się na wymianie dziesięciu pracowników rosyjskiej służby wywiadowczej na czterech agentów, których Rosja oskarżyła o pracę na rzecz USA. W rosyjskiej siatce agenturalnej największą sławę zyskała Anna Czapman, dziś pracująca jako dziennikarka i prowadząca. Służba Wywiadu Zagranicznego odmówiła komentarza w sprawie śmierci Potiejewa. Tymczasem były szef FSB, deputowany do Dumy Państwowej Nikołaj Kowaliew przedstawia swoje wersje odnośnie doniesień o śmierci Potiejewa i jej przyczyn. Jedna z nich dotyczy stanu zdrowia byłego pułkownika i permanentnego stresu, w jakim się znajdował. Jego zdaniem należy poczekać na oficjalne potwierdzenie faktu zgonu. „Koniecznie musi zostać przeprowadzona sekcja zwłok, a dopiero potem nazwana przyczyna śmierci. Tutaj Amerykanie nie będą mogli milczeć. Ja skłaniam się ku temu, że śmierć Potiejewa była wywołana permanentnym stresem i zaostrzeniem wszystkich chorób. W rezultacie doszło do zgonu" — powiedział Kowaliow w rozmowie z Ria Novosti. Kowaliow nie wykluczył, że Potiejew walczył z chorobami, o których wiedział tylko on sam. „W danym przypadku trzeba zajrzeć do jego karty lekarskiej. Amerykanie mogli to wykorzystać. W nadziei na poprawę swojego stanu zdrowia za oceanem, Potiejew mógł postąpić tak jak postąpił" — zauważył były szef FSB. Kowaliow przypuszcza też, że niebawem pojawią się „konspiratorskie wersje" o tym, że Potiejewa dosięgnęła „długa ręka służb specjalnych". Dziś w ogóle bardzo modne stało się upatrywanie wszędzie i we wszystkim ręki Rosji". Kowaliow nie wyklucza też wersji, zgodnie z którą USA uruchomiły tzw. „program ochrony świadka", inscenizując śmierć Potiejewa. „I w ramach tego programu… mogły przeprowadzić operację plastyczną, sfabrykować paszport na inne nazwisko, i pozwolić mu [Potiejewowi — red.] jakoś usunąć się z pola informacyjnego" — powiedział Kowaliow. Zapytany o to, do jakiej wersji on się skłania, były szef FSB odpowiedział: „Nie znam przypadku, w którym po otrzymaniu informacji o śmierci człowieka, pojawiłby się gdzieś cały i zdrowy". „Jeśliby uruchomiono program ochrony świadka, to USA poinformowałyby raczej, że Potiejew zaginął, i wówczas nie trzeba by było przedstawiać zwłok, dokonywać ich sekcji i podawać do wiadomości publicznej medycznej przyczyny zgonu. Można by było spokojnie wydać paszport, a nie chować go gdzieś na krańcu świata albo przeprowadzać operację plastyczną" — powiedział Kowaliow. Na insynuacje w sprawie śmierci Potiejewa zareagowały oficjalne osoby w państwie. Jak przekazał rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow, Kreml nie uważa, by doniesienia o śmierci byłego pracownika wywiadu Aleksandra Potiejewa mogły sprowokować kampanię informacyjną przeciwko Rosji. Pieskow powiedział też dziennikarzom, że Putin nie dopytywał o potwierdzenie doniesień o śmierci byłego pułkownika Służby Wywiadu Zagranicznego. „To nie jest sprawa prezydenta i to nie jest sprawa Kremla" — podkreślił  Pieskow.

 

* Nie milkną komentarze dotyczące bojkotu przez Natalie Portman ceremonii wręczenia nagrody „Genesis Prize”, nazywanej „żydowskim Noblem”. Zdaniem ministra energetyki Izraela Juwala Steinitza, zachowanie znanej aktorki „ociera się o antysemityzm” lub wręcz „ma w sobie elementy antysemityzmu”, tak jak każdy inny bojkot państwa Izrael. Zachowanie Portman odczytywane było jako sprzeciw wobec kryzysowej sytuacji jaka ma miejsce na granicy Izraela i Strefy Gazy, gdzie Palestyńczycy od kilku tygodniu demonstrują przeciwko okrucieństwu sił okupacyjnych Izraela, podczas gdy izraelskie wojsko regularnie otwiera ogień w kierunku protestujących, również z wykorzystaniem snajperów. Od początku protestów zginęło ponad 40 osób, w tym dwóch palestyńskich fotoreporterów. Sama Natalie Portman oświadczyła, że jej bojkot prestiżowej izraelskiej nagrody wynika z krytycznej oceny całokształtu rządów premiera Benjamina Netanjahu i niechęci wystąpienia z nim na jednej scenie, co jednak nie oznacza, że odcina się ona od swojej żydowskiej rodziny, przyjaciół i pochodzenia. Syjonistycznym politykom nie przeszkadza to jednak oskarżać Portman o „antysemityzm”. Laureaci nagrody „Genesis Prize”, ustanowionej w 2014 roku dla osób pochodzenia żydowskiego, które są „inspiracją dla kolejnych pokoleń Żydów”, otrzymują czek na milion dolarów. W tym roku dzięki hojności żydowskiego filantropa Morrisa Kahna laureatka miała otrzymać 2 mln dolarów. Aktorka nie po raz pierwszy wywołała falę oburzenia w Izraelu. W 2015 roku wyraziła opinię, iż „Holokaust nie jest bardziej tragiczny aniżeli inne ludobójstwa”, a także przyznała, że nie znosi filmów o tej tematyce.

 

*Komitet ds. Młodzieży i Sportu egipskiego parlamentu uważa, że porażka reprezentacji narodowej w MŚ 2018 jest związana z rozmieszczeniem drużyny w bazie treningowej w Czeczenii - pisze Al-Arabija. Została powołana specjalna komisja, która bada wszystkie okoliczności nieudanego występu, a także sprawdzi działalność Egipskiego Stowarzyszenia Piłkarskiego. Parlament uważa, że decyzja w sprawie rozmieszczenia drużyny w Czeczenii była błędna. Deputowani wyrazili między innymi niezadowolenie, że w bazie w Groźnym nie był przestrzegany plan dnia, przebywali w niej aktorzy, aktorki i biznesmeni. Szczególnie podkreślono, że przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow nie musiał rozpraszać napastnika reprezentacji Mohameda Salaha nadaniem mu tytułu obywatela honorowego republiki. „Stowarzyszenie powinno było wykazać się delikatnością i  nie mieszać w to Salaha" — cytuje gazeta słowa deputowanych. Wcześniej telewizja CNN poinformowała, że napastnik „rozpatruje możliwość opuszczenia egipskiej reprezentacji z powodu niezadowolenia z tego, co się stało w Czeczenii". Jednak następnie sam sportowiec zdementował tę informację. W poniedziałek w Wołgogradzie Egipcjanie przegrali z reprezentacją Arabii Saudyjskiej z wynikiem 1:2, ponosząc trzecią porażkę w meczach fazy grupowej, i zakończyli udział w mistrzostwach w Rosji.

 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031