Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4363 posty 1977 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Rezuny i dusiciele

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Andriej Wiesełow przy udziale Aleksieja Sachnina i Jewgienija Biełenkowa opisuje budowanie aparatu terroru na Ukrainie

 

 

Andrij Lisohor

 

Wydział Kontrwywiadu Służby Bezpieczeństwa Ukrainy tworzy specjalne nielegalne grupy. Do ich zadań należy dokonywanie zabójstw i zastraszanie przeciwników władzy. Prezydent Petro Poroszenko wie o istnieniu „szwadronów śmierci".

Propozycję dowodzenia jedną z tych grup otrzymał Siergiej Sanowski, instruktor wojskowy i były zastępca naczelnika obozu szkoleniowego pułku „Azow". Po odmowie został porwany przez SBU, torturowany i musiał uciekać z kraju. Korespondent Sputnika odnalazł Sanowskiego w Birmie. Teraz stara się on o azyl polityczny w Szwecji.

Siergiej Sanowski jest profesjonalnym wojskowym z rodzinnymi tradycjami. Do wydarzeń w 2014 roku służył w siłach specjalnych wojsk wewnętrznych, jego specjalizacja wojskowa — dowódca oddziału wywiadu i snajper-instruktor. Potem odszedł ze służby. Uczestniczył w protestach na Majdanie. „Było to jak haust świeżego powietrza. Wydawało się, że w kraju naprawdę zajdą zmiany na lepsze” — mówił Sanowski.

Podczas starć w Kijowie Siergiej wraz z kolegą ukrył dziewięć osób przed „Berkutem". Gdy przeprowadzał ich w bezpieczne miejsce, został brutalnie pobity przez funkcjonariuszy tego oddziału. Złamano mu szczękę, wybito niemal wszystkie zęby. Sanowski dwa dni był nieprzytomny. Później przeszedł kilka operacji. Ukraińska prasa nazwała go wówczas „zwykłym bohaterem z Majdanu".

Po wyjściu ze szpitala Sanowski zaciągnął się na służbę w „Azowie". Jądro batalionu, a później pułku stanowili radykalni nacjonaliści i neonaziści.Siergiej nie identyfikuje się z prawicą (swoje poglądy określa jako coś pomiędzy liberalizmem i socjalizmem), ale posiadał doświadczenie bojowe. W „Azowie" najpierw dowodził grupą dywersyjno-zwiadowczą, a potem zajmował stanowisko zastępcy dowódcy obozu szkoleniowego pułku. Stworzyłem ten obóz niemal od zera. Pierwszy program dla rekrutów „Azowa" też napisałem — powiedział Sanowski.

W listopadzie 2014 roku oficer jednej ze zmechanizowanych brygad Sił Zbrojnych Ukrainy, która uczestniczyła w tzw. „operacji antyterrorystycznej", poznał Sanowskiego z Andriejem Lisogorem. Ten mówił o sobie, że jest nieoficjalnym zastępcą i zaufanym człowiekiem szefa organizacji publicznej „Korpus oficerski" Władimira Rubana, która zajmuje się wymianą jeńców.Siergiejowi poradzono, aby zwrócił się właśnie do Lisogora, bo ten „działa pod ochroną  władz SBU i jest w stanie rozwiązać wiele problemów". Lisogor przeprowadzał też seminaria i szkolenia dla uczestników ATO, żołnierzy Gwardii Narodowej i sił zbrojnych, oficerów śledczych i agentów SBU. Zajęcia są bardzo specyficzne. Oprócz np. treningu strzeleckiego i walki na noże szczegółowo opisywał, jak należy właściwie związywać, torturować i dusić ludzi.Sanowski i Lisogor nawiązali relacje oparte na większym lub mniejszym zaufaniu. — Brałem udział w jego szkoleniach, jednocześnie szkoliłem ze strzelania i przygotowania taktycznego Gwardię Narodową — wyjaśnił.

Podczas jednego ze spotkań Sanowski dowiedział się, że Lisogor jest etatowym doradcą szefa Wydziału Kontrwywiadu SBU generała Aleksieja Pietrowa. Generał jest sługusem Petra Poroszenki, absolutnie niepubliczną postacią, w telewizji pojawił się tylko raz — w „Priamym kanale" opowiadał o „zdemaskowaniu rosyjskiego agenta". Miał nim być rzekomo doradca premiera Wołodymyra Hrojsmana Stanisław Jeżow. Z kolei Ministerstwo Bezpieczeństwa Narodowego DRL uważa Pietrowa za zleceniodawcę morderstwa liderów powstańców  - Arsena Pawłowa (Motorola) i Michaiła Tołstycha (Giwi). .

Na drugie spotkanie z Sanowskim Lisogor przyszedł z Aleksandrem Pokładem, majorem Wydziału Kontrwywiadu. W czerwcu 2017 roku Lisogor zaprosił Sanowskiego do restauracji kuchni wschodniej na osiedlu Czajka w Kijowie. Powiedział, że pod bezpośrednimi rozkazami Pietrowa utworzono sieć nielegalnych grup „do prowadzenia aktywnych działań na terytorium Ukrainy", w tym „likwidacji osób, które nie zgadzają się z obecnym kursem politycznym".Mówił, że bardzo ceni moje doświadczenie i specyfikę wykonywania zadań przez pododdział, którym dowodziłem. Zaproponował mi stworzenie grupy bojowej z 6-8 osób spośród byłych współtowarzyszy broni — powiedział Sanowski. Przy czym „wszelkie kwestie organizacyjne i techniczne zostaną rozwiązane na najwyższym szczeblu państwowym, ale nikt z nas nie będzie figurował nawet jako agent".

Lisogor powiedział też, że dwie głośne śmierci na Ukrainie są wynikiem działania wyszkolonych przez niego grup. Prawnik i jeden z ideologów „Azowa" Jarosław Babicz, który miał powiesić się u siebie w mieszkaniu w czerwcu 2015 roku, faktycznie został zamordowany. — Jeden go dusił, a drugi wykręcał genitalia, aby Babicz nie mógł chronić szyi. To ich zwykła praktyka — mówił Sanowski.Lisogor wymienił nazwiska sprawców — były członek „Azowa" Siergiej Korowin (pseudonim Horst) i kolejny weteran „Azowa" o pseudonimie „Połubotok". Powód likwidacji — konflikt Babicza z kierownictwem „Korpusu Cywilnego" i byłym ministrem sprawiedliwości Romanem Zwariczem. Żona Babicza nie od razu uwierzyła, że popełnił samobójstwo. — Szybko wyjaśniono jej, że jeśli się nie uspokoi, to Jarosław po śmierci zostanie dodatkowo zhańbiony. Na przykład w jego rzeczach zostanie znaleziona pornografia dziecięca — stwierdził Sanowski.

Drugą ofiarą był emerytowany pułkownik Głównego Zarządu Wywiadu Sił Zbrojnych Ukrainy Wiaczesław Gałwa. Miał rzekomo doprowadzić do przypadkowego wybuchu amunicji podczas jej oględzin jesienią 2014 roku. W rzeczywistości „przypadkowy" wybuch był dziełem grupy SBU. Powód — odmowa współpracy i krytyczne wypowiedzi pod adresem władz.

Zdaniem Siergieja te grupy stoją za wieloma atakami na polityków, dziennikarzy, działaczy społecznych. Czasami po prostu ich straszono, sami szli na policję lub do SBU, prosili o ochronę. Ostatecznie znajdowali się „pod kluczem". Lisogor mówił, że w sumie przeprowadzono kilkadziesiąt takich akcji. — O ile mi wiadomo, grupy te miały straszyć i likwidować nie tylko politycznych oponentów, ale też tych, którzy mają wątpliwości i nie współpracują. Ponadto wykorzystywano je w ekonomicznych rozrachunkach — powiedział Sanowski.Jednocześnie Lisogor stale podkreślał, że działalność grup zatwierdził Petro Poroszenko, że Pietrow bezpośrednio, z pominięciem szefa SBU, podlega ukraińskiemu prezydentowi.

Siergiej kategorycznie odmówił Lisogorowi. — Chcieli ze mnie zrobić kata. Jestem żołnierzem, a nie katem — podkreślił Sanowski. W odpowiedzi Lisogor zażądał, aby nikomu nie opowiadał o tej rozmowie „inaczej w najlepszym razie zaduszą mnie na podjeździe".

 

Od lewej na poligonie: Irina Rubensztajn, Andrij Lisohor, wolontariuszka Irina, Siergiej Sanowski  

 

Redakcja Sputnika twierdzi, że podobną propozycję otrzymał jeszcze jeden ukraiński instruktor wojskowy. Obecnie przebywa poza granicami Ukrainy. Złożyła mu ją Irina Rubensztein, bliska znajoma i współpracownica Lisogora, która formalnie zajmuje się sprawami administracyjnymi w organizacji publicznej „Ukraiński kontratak".

Podczas ostatniej rozmowy z Lisogorem Sanowski już odszedł z „Azowa", ale przeprowadzał zajęcia w innych pododdziałach Gwardii Narodowej i ukraińskiej armii. Do końca rozczarował go oficjalny kurs rządu. — Każdego roku było gorzej, w strefie ATO pijaństwo i szabrownictwo. Żołnierze bez zaopatrzenia. Tymczasem w Kijowie politycy kradną wagonami — mówił Siergiej.

Wpadł na pomysł zorganizowania akcji protestu „przeciwko  polityce w strefie ATO, reformie ziemskiej i emerytalnej", w której mieliby uczestniczyć weterani operacji w Donbasie. Złożył wniosek o zgodę na przeprowadzenie takiej akcji w administracji miasta. Rozpatrzony pozytywnie. Ale protest się nie odbył.

10 lipca 2017 roku wyłamano drzwi w moim mieszkaniu. Ludzie w mundurach, krzyczący SBU. Żadnego nakazu, żadnych dokumentów! Nie stawiałem oporu, ale zostałem mocno pobity. Jeden z nich dosłownie skakał mi po kręgosłupie — wspominał Sanowski. W mieszkaniu znajdowała się ciężarna żona Siergieja Tatiana.

Siergieja przewieziono do siedziby SBU. Najpierw rozmawiał z nim śledczy, a potem oficerowie śledczy z wydziału kontrwywiadu. — Zmuszano mnie do przyznania się do absurdalnych rzeczy. Że planowałem przewrót państwowy, zamierzałem zamordować prezydenta i ministrów. Głupota! Ale żądali przyznania się do takich głupot i nagrali to na kamerę. I najważniejsze — domagali się, abym zgodził się z nimi współpracować — powiedział.

Jednym z agentów był ten sam Aleksander Pokład, z którym Siergieja poznał Lisogor. Właśnie on go torturował, głównie dusił. — Pozbawienie tlenu jest przerażające. U nas głównie się dusi. To działa — powiedział Sanowski. Potem nałożyli mu na twarz maskę przeciwgazową i wpuścili do niej gaz pieprzowy. Jeszcze były elektrowstrząsy i wykręcanie kręgosłupa. Siergiej zgodził się, że podpisze wszystko i po dwudziestu godzinach torturowania i bicia wypuścili go.

Były rzecznik SBU Stanisław Reczyński potwierdził, że wydział kontrwywiadu i sam Pokład cieszą się złą sławą. — Zamiast tego, aby łapać prawdziwych terrorystów, wydział w stylu starego Zarządu do Walki z Przestępczością Zorganizowaną wywozi ludzi i dusi. Mają pracownika Aleksandra Pokłada o przezwisku „Dusiciel", słynie właśnie z tego — przyznał Reczyński.

— Myśleli, że mnie mają, a ja przeszedłem do ataku — zapewnił Sanowski. Zarejestrował pobicie w kilku klinikach i napisał oświadczenie dotyczące porwania oraz tortur do Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy. Biuro odmówiło rozpatrzenia sprawy, wówczas adwokat Sanowskiego Siergiej Titorenko ze stowarzyszenia „Fortecia" złożył pozew sądowy. Sprawę ostatecznie wszczęto, potem przekazano NBAU do prokuratury wojskowej.

Podczas gdy adwokat zajmował się sądem i prokuraturą, Sanowski postanowił „zaszyć się". Zmienił numer telefonu, początkowo ukrywał się w mieszkaniach innych ludzi w Kijowie, potem wyjechał do Naddniestrza, a stamtąd do Mołdawii. Mieszkał tam przez kilka miesięcy. Przyjechała do niego żona.

Pewnego razu przez aplikację WhatsApp zadzwonił do mnie Pokład. Powiedział, że wie, gdzie jestem, i że też jest w Kiszyniowie. Zaproponował spotkanie. Powiedział, że powinienem współpracować z nimi, albo będzie „bardzo źle". Być może sprawa w prokuraturze wojskowej była dla nich prawdziwym zagrożeniem, dlatego chcieli, abym zrezygnował. Niby zgodziłem się na spotkanie, przenieśliśmy je na następny dzień na 12:00. Na wszelki wypadek, asekurując się, nagrałem apel na kamerę, a sam wyjechałem z żoną do Bułgarii — powiedział Siergiej.

W Sofii Sanowski otrzymał wiadomość od prawnika Titorenki, że „musi natychmiast wyjechać gdzieś dalej, najlepiej do Azji, i poczekać". Po tym adwokat przestał odpowiadać na telefony. — U niego i u mojej mamy przeprowadzili rewizje. Sądzę, że się wystraszył — dodał.

Siergiej wyjechał do Birmy, zdobył wizę elektroniczną. Ale nie udało mu się bezproblemowo opuścić Bułgarii. Na lotnisku podczas kontroli paszportowej zatrzymano go wraz z żoną. Oficer policji powiedział, że „Interpol się nim interesuje". Ale nie chciał odpowiedzieć na więcej pytań. Wówczas Sanowski oświadczył, że poprosi o azyl polityczny. - Oczy zrobiły mu się jak monety. Od razu nas wypuścili, wpuścili do samolotu. Nie chcieli skandalu. A zatrzymali być może na podstawie nieoficjalnej umowy z SBU. Potrzymaliby mnie, a potem przekazali naszym. Z Bułgarii na Ukrainę ludzi wywozi się w bagażnikach — podkreślił Siergiej.

Z Birmy Sanowski próbował skontaktować się z adwokatem, bezskutecznie. Przeszedł operację kręgosłupa, uszkodzonego podczas przesłuchania. Chciał starać się tam o azyl polityczny, ale w misji ONZ wyjaśniono mu, że ustawodawstwo Birmy nie przewiduje takiej możliwości.

Teraz Siergiej i jego żona starają się o azyl w Szwecji i przebywają pod ochroną policji.

Siergiej Sanowski 

KOMENTARZE

  • 1000 letnia tradycja zniewolenia od żydowskiego Boga to nasz balast.
    Ukraina w drodze do demokracji jest bardziej do przodu.
    Polska jednak pozostaje w tyle za Ukraińską demokracją (po żydowsku).
    https://pl.sputniknews.com/swiat/201806278248961-szwadrony-smierci-sbu-tortury-ukraina-sanowski-lisogor-sputnik-azow-ato/
    Banderowcy już w 1943r na Wołyniu pokazali jak bardzo są przywiązani do zachodnich czytaj żydowskich "standardów" .
    To przywiązanie widać do dzisiaj.
    Kiedy za Stalina NKWD oraz Rada Najwyższa były zdominowane przez żydów to też takie standardy obowiązywały.
    Dzisiaj w Palestynie okupowanej przez żydów takie standardy to norma.

    Polska "demokracja po żydowsku" jest wyraźnie z tyłu...Jeden Piskorski, oraz Lepper i kilku innych samobójców to jednak nie to co w zaawansowanych demokracjach Izraela, Ukrainy czy np: Kosowa.

    Ja widzę wszędzie wspólny żydowski mianownik "standardów" demokratycznych po żydowsku.
    Dla tego nie chcę w Polsce demokracji po żydowsku bo to g...no nie demokracja.
    Chcę demokracji po Słowiańsku. Słowiańska demokracja dla Słowian.
    żydowska dla żydów i tylko żydów...
    Niestety Talmud definiuje różne standardy dla żydów i różane dla całej reszty gojów którzy dla żydów są (wg Talmudu i Tory) zwierzętami w ludzkiej postaci.

    Słowianie powinni się wyzwolić spod żydowskiej okupacji w tym spod wpływów żydowskiego Boga (KK)który zniewala naród Polski od 1000 lat. 1000 letnia niewola pod butem żydowskiego Boga to żadna tradycja Narodowa wbrew temu co nam żydowska agentura wciska.

    Europa się wyzwoliła już od Chrześcijańskiej wersji żydowskiego Boga i już żydzi atakują w postaci najazdu wyznawców Islamskiej wersji żydowskiego Boga.
    Polaków straszą Islamskim żydowskim Bogiem i zachęcają do kultywowania zniewolenia wobec Chrześcijańskiej wersji tego samego żydowskiego Boga.

    Tez żydowski Bóg trzyma nas Słowian za gardło od 1000 lat .. i będzie nas trzymał tak długo aż Słowianie nie zrozumieją że nie ma możliwości uwolnienie się spod żydowskiego zniewolenia bez uwolnienia się od żydowskiego Boga.
    Tak ok połowa Polaków tego jeszcze nie rozumie...no ale to już tylko połowa.. a procesy zrozumienia postępują..
  • Banda Ukraińców terroryzuje mieszkańców powiatu chełmskiego – nie oszczędzają nawet małych dzieci.
    https://medianarodowe.com/banda-ukraincow-terroryzuje-mieszkancow-powiatu-chelmskiego-nie-oszczedzaja-nawet-malych-dzieci/

    Dziennik Wschodni informuje o kolejnych napadach na mieszkańców powiatu chełmskiego. Ukraińcy wchodzą do domów i torturują domowników nie oszczędzając przy tym nawet małych dzieci.

    Policja zatrzymała w związku z ostatnim napadem czterech mężczyzn, jednak pozostali przebywają na wolności i stanowią poważne zagrożenie dla mieszkańców. Zatrzymani są w wieku 17, 18, 20 i 35 lat. Cała czwórka mieszka w obwodzie wołyńskim na Ukrainie.

    Portal podaje, że to kolejne ataki na bezbronnych mieszkańców. W maju Ukraińcy napadali na Polaków w Ochoży-Kolonii oraz w Okszowie, a także na osiedlu Słonecznym w Chełmie.

    Ukraińcy torturują domowników i domagają się pieniędzy oraz kosztowności. Ostatnimi ofiarami sprawców był ojciec z 9-letnim synem. W nocy z 20 na 21 czerwca Ukraińcy wtargnęli do domu i obezwładnili właściciela domu.

    Napastnicy nie oszczędzili 9-latka – skrępowali go i narzucili mu worek na głowę. W trakcie napadu podduszano go. Ojciec chłopczyka był w tym czasie podtapiany przez Ukraińców. Torturowano go również rozgrzaną lokówką. Ukraińcy straszyli mężczyznę obcięciem palców syna jeśli nie odda pieniędzy.

    Chełmska policja odmówiła jakichkolwiek informacji na temat napadu. Do sprawy odniosła się natomiast prokuratura rejonowa. W sumie zatrzymanych zostało dziewięć osób. Obciążające ich dowody będą jeszcze potwierdzane badaniami biologicznymi i osmologicznymi – mówi Leszek Wieczerza.

    Napady komentuje także Piotr Deniszczuk, starosta chełmski – Po kolejnych napadach ludzie w powiecie coraz bardziej się bali. Dawali temu wyraz podczas wszystkich spotkań ze mną. Z drugiej strony obawiam się, że to, do czego już doszło za sprawą przestępców z Ukrainy, może przełożyć się na temperaturę naszych relacji ze wschodnim sąsiadem.

    Ukraińcy usłyszeli zarzuty z Art. 280 § 2 Kodeksu karnego.

    DZIENNIKWSCHODNI.PL

    PS. myślę ze są częścią wojny hybrydowej i nie słyszeli o odwiecznej przyjaźni między narodem polskim i ukraińskim.Oprócz 2400 miesięcznie na ich utrzymanie w więzieniu, należy dodać edukacje historyczną żeby sobie uświadomili jak bardzo sa nam potrzebni i kochani!I przyznać im stypendium po wyjściu po 3000 zł miesięcznie plus mieszkanie!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031