Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Od szkutnika dla Sputnika

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

POLAK POTRAFI: Mało kto wie, że Polska jest światową potęgą w dziedzinie budowy jachtów. Oto wywiad ze Sputnika:

 

Można się założyć, że wielu Polaków po przeczytaniu takich nagłówków: „Polskie jachty i łodzie są hitem eksportowym", „To Polacy dyktują trendy w produkcji jachtów" zrobi wielkie oczy, bo takie jednostki żeglarskie kojarzą się z krajami Zachodu - Włochami, Hiszpanią, Francją.

 

Okazuje się jednak, że potęgą światową w tej branży są Stany Zjednoczone, a Polska zajmuje zaszczytne drugie miejsce. To ogromny sukces. Co prawda rozmówca Sputnika Tomasz Babicz, współwłaściciel stoczni Regata Yacht w Ropczycach na Podkarpaciu, z rezerwą traktuje ten „sukces".

Do chwalenia naszego kraju odnoszę się trochę sceptycznie, do tego „słodzenia" sobie osiągnięciami naszych stoczni jachtowych. Oczywiście, w Polsce buduje się dużo jachtów i łodzi, ale dosyć małych gabarytów. Jak najbardziej zgadza się, że Ameryka to kraj numer jeden na świecie, a my jesteśmy drugim krajem, jeżeli chodzi o ilość, ale zaraz po tym dodaje się, że chodzi o obiekty do 10 metrów. Czyli niewielkie motoróweczki, niewielkie jachty.

Rzeczywiście, jakieś stocznie produkują po kilka tysięcy jachtów, w większości małe łódeczki dla przeciętnego Kowalskiego z Zachodu. W tym jesteśmy absolutnym liderem. To są jachty, które, jak ja to nazywam, można budować tylko taniąsiłą roboczą.Pamiętajmy, że w Europie jesteśmy traktowani jako solidna, uczciwa, ale stosunkowo tania siła robocza. Moja firma już 20 lat stara się wykazać, produkując jachty od 20 metrów w górę w technologii zaawansowanej. Mowa jest o włóknie węglowym. Jeżeli chodzi o prepregi, to jesteśmy jedyną firmą w Polsce, która w tych prepregach wykonuje jachty, a w Europie jest raptem kilka firm, które wykorzystują takie technologie. Nie mówiąc o tym, że dosłownie na dłoniach dwóch rąk można policzyć na świecie firmy wykonujące jachty tak, jak my, powyżej 20 metrów właśnie w tej technologii. W Polsce buduje się w większości w włóknach szklanych. To technologia dość popularna, łatwa i rzeczywiście się tego sporo robi. Są małe, śliczne firmy, fajnie zorganizowane, dofinansowane przez UE. W mało którym kraju można zobaczyć tak piękne zakłady produkcji jachtów, ale z najnowszą technologią ma to mało wspólnego.

Trochę skrytykowałem samozachwyt Polski. Bo jednak najpiękniejsze jachty robi się na świecie, w Europie.

 

Skąd w ogóle pomysł stoczni w Ropczycach — nie ma tam ani morza, ani nawet jezior…

Krótka historia — 1993 rok. Wówczas w Polsce, żeby cokolwiek zdziałać, trzeba było mieć pieniądze. Dlatego wyjechaliśmy za granicę, do Włoch — ja i mój wspólnik, Waldek Królikowski. Lądujemy w stoczni remontowej w Fiumicino. Dostajemy łódeczki do remontu, malowania, mycia, sprzątania. Takie były nasze początki. W końcu po dwóch-trzech latach wraz z naszym pierwszym szefem budujemy pierwszą łódkę. Ona uczestniczy w regatach i zdobywa trzecie miejsce w Mistrzostwach Włoch.  To sukces dla naszego szefa, dla nas może mniej, bo byliśmy prostymi pracownikami, ale po tym zauważają firmę architekci włoscy, w tym Alessandro Vismara. On zleca mojemu szefowi wykonanie łódki 24- metrowej.

Wybudowaliśmy ją, i od tej chwili zaczęło dziać się bardzo dobrze. Wówczas Alessandro Vismara zauważył nasz potencjał, że możemy zrobić więcej. Nastąpiły zlecenia wykonania łodzi w jego stoczni, a potem już propozycja wykonania pierwszej łódki w Polsce. I w 2003 roku wybudowaliśmy pierwszą 15-metrową łódkę dla niego. I od tego momentu, jak to fajnie mój wspólnik nazywa, zaczęło się „nieustające pasmo sukcesów". Cały czas do przodu. Cały czas z rozwojem.

 

Czy wy wszystko sami robicie — i kadłub, i żagle, wystrój wnętrz?

Jeśli chodzi o stan zaawansowania naszych łódek, to wszystko zależy od klienta. Często kontrahent, to może być jakaś stocznia amerykańska, wysyła nam zapytania o kompozyt — o kadłub, pokład. Robimy takie usługi, że wykonujemy sam kompozyt, ale mamy też klientów, dla których robimy łódki z instalacjami, umeblowane, polakierowane, gotowe do ostatecznego montażu. Takie części składowe, jak żagiel, maszt i kil są montowane we Włoszech zawsze przy wodowaniu. Niestety warunki transportowe są ograniczone. Z Podkarpacia możemy wysłać łódkę na ciężarówce, gdzie ani maszt, ani kil nie mogą być zamontowane, bo po prostu nie przewieziemy. Maszty dla naszych łódek to wysokość rzędu 10-ciopiętrowy blok.

 

Gdzie są wasi klienci?

Mamy firmy partnerskie, dla których pracujemy — przede wszystkim włoskie, ostatnio współpracowaliśmy z Niemcami. Czasami trafi się jakiś Holender, Francuz czy Anglik albo królewska rodzina hiszpańska…

 

Słyszałam o księżniczce z Kuwejtu?

Była, była. Właścicielka rafinerii Kuwait.

 

A Rosjanie?

Niestety do tej pory nie udawało nam się pozyskiwać kontrahentów dla technologicznych jachtów. W Rosji są bardzo popularne łodzie motorowe, olbrzymie, głównie ze stali, z włókna szklanego. Inne stocznie polskie bardzo dobrze współpracują z Rosjanami. Rynek rosyjski, polski, czyli Europy Wschodniej, dla niego muszą być duże łodzie, żeby się pokazać, że mam, ale to nie jest rynek pasjonatów żeglowania. W krajach śródziemnomorskich jest najwięcej pasjonatów i tam nasza łódka z włókna węglowego, lekka, technologiczna w 90% jest sprzedawana właśnie w tamte regiony.

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930