Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4363 posty 1977 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Gra na wyjeździe

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

SPORT: Za sukcesami wielkiego sportu kryją się frustracje i dramaty mlodzieży z najbiedniejszych krajów świata…

Wczorajsza przegrana z Senegalem jest dobrą okazją  aby  rzucić okiem na brutalne  realia zawodowego futbolu w krajach Trzeciego Świata. Statystycznie rzecz ujmując ze wszystkich zawodów i karier, którymi żywią się fantazje nastolatków, niewiele przynosi im w życiu tyle rozczarowań, co piłka nożna. Tylko 1% sposród 10 000 młodych ludzi w tzw. akademiach angielskich klubów piłkarskich  zarabia potem na życie w tej dyscyplinie sportu. Dwie trzecie z tych, którzy dostają kontrakt w wieku 18 lat, jest poza grą już trzy lata później. Droga do kariery jest jeszcze trudniejsza dla potencjalnych zawodników w Afryce i krajach Trzeciego Świata.

Dobrze pokazuje to brytyjski autor Sebastian Abbot w książce pt. „Gra na wyjeździe"  (The Away Game: The Epic Search for Soccer’s Next Superstars), która ukazała się w tym miesiącu nakładem wydawnictwa W.W. Norton & Company. Autor podąża za losami garstki czarnych  nastolatków, którzy dostali się do Football Dreams, bodaj najbardziej ambitnego programu scoutingowego w historii sportu. Masowa selekcja kosztem ponad 100 milionów dolarów prowadzona przez Aspire Academy w Katarze objęła aż 5 milionów chłopców w Afryce, Azji i Ameryce Łaciskiej.

Opowieść ta rozpoczyna się w 2007 r., gdy Josep Colomer, kataloński łowca talentów, który znalazł  i wylansował  Lionela Messiego dla Barcelony, żegluje w delcie Nigru eskortowany przez zbrojnych rebeliantów. Wspierany przez 6000 wolontariuszy w całej Afryce, postawił on sobie za cel zebranie zespołu najbardziej obiecujących 13-latków poprzez przetestowanie co roku pół miliona z nich.

Książka Abbota koncentruje się na grupie kandydatów, którzy bodaj najwcześniej zostali wyrwani z Ghany i Senegalu i przetransportowani do świata niewyobrażalnego luksusu w Doha, stolicy Kataru. Motywy ich dobroczyńcy, szejka Jassima bin Hamada al-Thani, są niejasne. Podobno przywieziono ich tam po to, aby zapewnić partnerów do treningów miejscowym graczom w nadziei na wzmocnienie drużyny narodowej Kataru, który ubiega się o organizację Mistrzostw Świata w 2022 roku. Niektórzy sądzą jednak, że prawdziwy plan polegał na uczynieniu najlepszych graczy Afryki obywatelami  Kataru.

Graczom to jednak nie przeszkadzało. Dobrze wyszkolone drużyny Akademii pokonały zespoły młodzieżowe z Manchesteru United i Realu Madryt. Pokonali także brazylijską drużynę juniorów, mającą w swym składzie Neymara i Filipa Coutinho, późniejszych dwóch najdroższych graczy w historii.

Od tego czasu jednak trajektoria leciała w dół. Niektórzy stażyści jeszcze się długo snuli po boisku. Niektórzy próbowali sfałszować swój wiek. FIFA, organ zarządzający tym sportem, zakazuje europejskim klubom podpisywania kontraktów z graczami poniżej 18 lat. Niektórzy starsi opuścili akademię, mając nadzieję na znalezienie lepszego sponsora. Żadnemu się nie udało, a najbardziej pechowi wrócili do domu. Ci, którzy zostali, przeszli do drugoligowego  klubu belgijskiego, który kupili Katarczycy. Jeden trafił do Barcelony, ale nigdy nie wszedł do pierwszej drużyny. Po nieudanej próbie znalezienia kolejnych gwiazd, program został zamknięty w 2016 roku.

Abbot opisuje bezwzględną eksploatację wielu takich afrykańskich rekrutów. Najmniej udani są przewożeni do Europy przez podejrzanych agentów, pozostawiani tam  bez klubu i kończą jako żebracy, nie chcąc powracać do Afryki ze wstydem. Ponieważ Abbot koncentruje się w swej książce na akademii piłkarskiej, poświęca w niej mało miejsca dla przejmujących historii i doświadczeń mającej mniej szczęścia młodzieży z biednych części świata.

Jest to jednak dramatyczny i  mistrzowski opis futbolowego drenażu talentów. Jednym z najsilniejszych warunków nabycia intuicji na boisku jest po prostu liczba kopnięć piłki nożnej, w jaką gra młody chłopak, co daje biednym dzieciom przewagę nad tymi, które w tym czasie muszą chodzić do szkoły. Daremne śnienie o piłkarskiej karierze jest powszechne w slumsach i wioskach Afryki i Ameryki Łacińskiej, gdzie w każdym  zakątku widać młodych ludzi w koszulkach z podobiznami idoli z boisk. Abbot pisze tak: w każdej wiosce Messi poprawia rzemienie przy jukach na osiołku, a Ronaldo łata sieć rybacką w cieniu miejscowego drzewa. Jeśli ma trochę szczęścia, będzie to robił do końca życia.

 

 

KOMENTARZE

  • tak
    Panie, po naszych wsiach też są tysiące dreamers, ale to przeważnie rodzice łasi na pieniądze. Ile to się natrudzi dziecka, posyła do szkółek, zmusza do systematyczności i wmawia.... i wmawia.... sukces i grubą kasę jak Lewandowski , to u nas też jest.

    pozdrowił
  • Widzialem to w Brazylii.
    Male miasteczko i wszyscy mlodzi marnuja czas kopaniem w pilke zamiast rodzicom pomoc czy ksiazke przeczytac.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031