Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4278 postów 1949 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Zalipie, malowana wieś

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

POLSKA NAJPIĘKNIEJSZA (03) Takie miejsca warto w Polsce odwiedzać.

 

Zbliża się, a właściwie już nastał, sezon letnich podróży i wycieczek po kraju i za granicę. Tym zwłaszcza, którzy podróżują własnym samochodem warto polecić ukryte w Polsce  miejsca i atrakcje, które w innych krajach trudno zobaczyć. Należą do nich zwłaszcza miejsca pięknej przyrody oraz pomniki polskiej sztuki ludowej.  

 

Jest np. taka wieś w Małopolsce – Zalipie, która słynie z chat malowanych w kolorowe, kwiatowe wzory. A zaczęło się od słynnej tamtejszej malarki – Felicji Curyłowej, która oprócz umiejętności artystycznych potrafiła sprawnie promować swoją wioskę. Położone na Powiślu Dąbrowskim Zalipie szybko uzyskało sławę jako malowana wieś. W rzeczywistości sięgający XIX wieku zwyczaj malowania wzorów na domach i zabudowaniach gospodarczych dotyczył nie tylko Zalipia, ale również innych miejscowości Powiśla, a także innych rejonów kraju. Ten rodzaj ludowego zdobnictwa ma swój początek w czasach dymnych chat. Nie było w nich komina i dym z paleniska uchodził przez otwór w dachu. Ściany we wnętrzu takiej dymnej chaty były zakopcone. Aby rozjaśnić jego wnętrze gospodynie malowały wapnem na ścianach białe plamy, tzw. „paćki”.

 

Po upowszechnieniu się pieców z kominem zaczęto takie „paćki” malować również na piecach. Z czasem zastąpiły je motywy kwiatowe, które opanowały także ściany i sufity izb, a w końcu wyszły i na zewnętrzne ściany domów i budynków gospodarczych. Oprócz budynków zaczęto malowidłami zdobić przydrożne figurki, studnie, płoty, naczynia. Powstawały także inne formy artystyczne jak np. ozdobne papierowe wycinanki czy kompozycje z bibuły.

 

Przypadek zrządził, że jeden z młodych chłopaków z Zalipia otrzymał w Krakowie pracę służącego w zamożnej urzędniczej rodzinie. Pewnego razu wracając z wizyty w rodzinnych stronach, przyniósł ze sobą namalowaną na papierze makatkę. Gospodarz u którego służył – Władysław Hickel, interesował się folklorem i zaciekawiony makatką odwiedził Zalipie. Przywiózł stąd do Krakowa więcej makatek. Wszystko opisał w piśmie ludoznawczym „Lud” w 1905 roku. Jest to pierwszy opis zalipiańskiej twórczości ludowej.

 

Po II wojnie światowej, w PRL sztuka ludowa zaczęła przeżywać swój renesans. Na wsiach organizowane były konkursy na malowane chałupy i papierowe prace malarskie, co spowodowało rozwój takiej twórczości. Za sprawą utalentowanej zalipiańskiej malarki Felicji Curyłowej, to właśnie Zalipie stało się centrum ludowego malarstwa. Promowała ona Zalipie w kraju i za granicą, dobierała także kolejne chaty do konkursów.

 

Kilka lat po śmierci Curyłowej (zmarła w 1974 r.) okazało się, że takich malowanych chat jak i ludowych malarek jest więcej, niż myślano. I to nie tylko w Zalipiu, ale także w innych okolicznych wsiach  jak m. in. Niwki, Podlipie, Ćwików, Kłyż…  Felicja Curyłowa z jednej strony rozsławiła Zalipie, a z drugiej odsunęła w cień wiele ludowych artystek. Jedną z nich była Maria Muszyńska, mieszkająca prawie po sąsiedzku z Felicją. Jednak za sprawą konkursów, twórczość z Zalipia stoi na wyższym poziomie, niż ta odkryta w innych wioskach.

 

Dom i zagrodę Felicji Curyłowej po jej śmierci zakupiła Cepelia, która w 1978 r. przekazała budynki Muzeum Okręgowemu w Tarnowie. Zagroda Felicji Curyłowej w Zalipiu jest obecnie filią tarnowskiego muzeum. Obejmuje ona dom Felicji, stajnię, stodołę oraz przeniesioną obok malowaną chałupę z klepiskiem.  W budynku stajni mieści się stanowisko obsługi, gdzie można kupić bilety wstępu i pamiątki. Na ścianach wisi ekspozycja fotograficzno-tekstowa opisująca przede wszystkim życie i twórczość Felicji Curyłowej oraz używane przez nią techniki artystyczne.

 

Wnętrze domu pani Felicji składające się z dwóch izb oraz sieni zawiera już mnóstwo zdobień. Imponująco wygląda malowany piec a w oknach wiszą papierowe wycinanki-firanki. Kwieciste malowidła od czasu śmierci malarki były już raz odnawiane, a papierowe firanki wykonała wnuczka Curyłowej. Te oryginalne nie przetrwały próby czasu. Uwagę wszystkich zwraca stojąca w pobliżu okna rózga weselna. Wykonana z bibuły przypomina bardziej drzewko-kulę niż rózgę. Na ścianach wiszą obrazy, w tym wykonane z łusek szyszek. W chacie zgromadzone są również oryginalne meble i sprzęty domowe używane przez artystkę.

 

Za budynkiem stodoły można zobaczyć malowaną chatę z klepiskiem, przeniesioną tam z innego miejsca. Za sprawą kwiecistych wzorów na zewnątrz wygląda pięknie. Wnętrze, pomijając piec, jest puste. Na zdjęciach przy artykułach wspominających o Zagrodzie Curyłowej często pokazywana jest właśnie ta chata lub nawet inna chata z terenu Zalipia. Z tego też względu wiele osób jest zaskoczonych widząc właściwy dom Curyłowej.

 

W Zalipiu znajduje się wiele prywatnych, malowanych domów, zarówno starszych jak i nowszych. Rozrzucone są jednak po całej wsi. Chcąc je zobaczyć trzeba trochę pojeździć lub pospacerować. W Zagrodzie Curyłowej można za kilka złotych nabyć broszurę informacyjną, zawierającą między innymi mapkę Zalipia z zaznaczonymi pozycjami malowanych budynków.

 

Oprócz samej Zagrody Felicji Curyłowej koniecznie trzeba wstąpić do Domu Malarek. Jest to wiejski dom kultury, w którym prezentowana jest ekspozycja z pracami zalipiańskich artystów oraz fotograficzna wystawa z odbywającego się co roku konkursu malowanych chat. Można tam  również nabyć pamiątki oraz wyroby twórców ludowych z Zalipia. Imponująco wygląda sala „występowa”, co można zobaczyć na zdjęciach. Budynek w środku i na zewnątrz jest bogato zdobiony motywami kwiatowymi. W jego otoczeniu znajdują się inne zdobione obiekty – altanka, stoły z ławami, studnia, ule, jest też coś w rodzaju zegara na ziemi.

 

Oprócz Zagrody Felicji Curyłowej i Domu Malarek warto poszukać innych  malowanych domów. Właściciele niektórych z nich mogą podobno nawet zaprosić do środka. Zdobiona jest nawet mała remiza strażacka i wnętrze kościoła. Co roku w Zalipiu odbywa się konkurs „Malowana Chata” zakończony finałową imprezą.

 

Zalipie położone jest na północny zachód od Tarnowa, niedaleko Żabna i Dąbrowy Tarnowskiej. Dogodny dojazd najlepiej ustalić na mapie. Zagroda Curyłowej i Dom Malarek znajdują się niedaleko siebie i bez problemu do nich traficie prowadzeni znakami informacyjnymi.

 

Fot.

 

Fot.

 

Fot.

 

Fot.

 

 

 

Fot.

 

Fot.

 

Fot.

 

Fot.

 

Fot.

 

Fot.

/źródło: Konrad Dudek, Moja Małopolska/

 

W stałym cyklu POLSKA NAJPIĘKNIEJSZA  na moim blogu ukazały się dotychczas:

01.Na Mazurach Garbatych (29.05.2017)

02.Majówka ze słowikiem (7.05.2018)

03.Malowana wieś Zalipie (27.05.2018)

 

KOMENTARZE

  • Że tak powiem kompozycyjnie zapachniało islamem.
    W moim przysiółku restaurowałem kiedyś te wspaniałe ludowe malowidła, sponsorem owych był "pss społem", taki nasz mecenas i sponsor na owe czasy ...
  • @provincjał 13:44:34
    Dziwne skojarzenie.
  • @Lotna 14:24:51
    Czy dziwne ?
    https://fixar.pl/grafika/fototapeta-sztuka-islamu-sztuka-islamu-6358.jpg?1511291896
  • @provincjał 15:15:59
    Oczywiście, że dziwne. W islamie każdy kwiatek jest geometrycznym wzorem, a tutaj - kwiatki są takie, jak w słowiańskiej duszy gra! Można się co najwyżej dopatreć symetrii, ale nie wzorów, które można utworzyć przy pomocy linijki i cyrkla.
  • @Lotna 14:22:14
    Islam trzyma się ściśle zasady, że nie można malować, rysować niczego co jest na ziemi, pod ziemią, na niebie pod wodą. Dlatego sztuka Islamu to figury geometryczne.

    Byłem tam, jakoś pod jesień, uwagę zwracały wystawione przed domy kopczyki dynii. Rzeczywiście ciekawe to miejsce i warte polecenia.
  • Warto rozreklamować Zalipie
    Jutro puszczę na Twitter i na FB.

    Swego czasu przed 1968 brałem udział w festiwalu amatorskich filmów krótkometrażowych w Polanicy Zdroju. Festiwal był wysprzedany. Wstęp mogłem uzyskać tylko jako uczestnik festiwalu. Po miejscowej znajomości wpisano mnie na listę, robiąc ze mnie współtwórcę właśnie reportażu z Zalipia. Wydrukowano mnie jako filmowca też w broszurce festiwalu.

    Bardzo byłem wtedy z tego dumny. Od tego czasu marzyłem by kiedyś zwiedzić tę wioskę. Teraz mam zdjęcia od Pana Jeznacha. To mi wystarcza.

    W filmiku byli ci artyści pokazani, a także były wywiady z nimi. Nabrałem przekonania, że faktycznie cała wioska miała taki styl życia. Wszyscy sfilmowani malowali z łatwością i przyjemnością. To było widać!

    Dla mnie, był to film bardzo radykalny. Pokazywał mi raj: czystą wioskę z czystymi, kulturalnymi ludźmi, bez brudu, chaosu, ciężkiej pracy. Ideał uczciwego życia. Film ten zmienił mi opinię o ludziach ze wsi.

    Byłem wtedy małym mieszkańcem bardzo brudnej dzielnicy Nowy Port, z wszystkimi możliwymi brudami: na podwórku - otwarte miejsce na śmiecie ogrodzone drewnianym płotem, mieszkania z wspólnymi ubikacjami na półpiętrach, kurwami na ulicach lub obrabiających marynarzy w krzakach, wypuszczonymi na ulice bez opieki hordami dzieci itd.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930