Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Ruanda w Burundi?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

AFRICANA: W Burundi coraz wyraźniej słychać złowrogie echa dawnej masakry Tutskich w sąsiedniej Ruandzie w 1994 roku. Czy na „zielonych wzgórzach Afryki” znów dojdzie do ludobójstwa?

 

Kiedy polityk z plemienia Hutu mówi, że już czas „à pulvériser et à exterminer les cafards  (aby spryskać i wytępić karaluchy), czyli jego przeciwników politycznychqui sont bon seulement pour mourir” (którzy nadają się tylko do tego aby zdechnąć) i wzywa swoich zwolennikówpour commencer à travailler” (żeby zabrali się do roboty), na całym świecie powinny zapalić się czerwone światełka. Dokładnie tymi samymi słowami wzywano do masakry Tutsich w sąsiedniej Ruandzie w roku 1994. A kiedy tym politykiem nie jest jakiś nieznany poseł z tamtejszego Biłgoraja tylko marszałek senatu Burundi, powinny także rozbrzmieć ostrzegawcze dzwonki.

Historia nie zawsze powtarza się w Afryce, ale często brzydko się tam rymuje. Ruanda i Burundi, dwa małe bliźniacze państewka położone na żyznych, zielonych wzgórzach w sercu Czarnego Lądu, mają podobną większość Hutu (85%) i mniejszość Tutsi (10-12%). W latach 1959, 1963, 1972, 1988, 1993 i 1994  miały tam już miejsce masakry i pogromy etniczne na dużą skalę. Nie były to jednak tylko spontaniczne wybuchy zadawnionej wrogości plemienia ciemiężonych kiedyś krępych rolników Hutu do panującej ongiś rasy szczupłych i wysokich pasterzy Tutsi, jak się czasami uważa. Kiedy oba królestwa Tutsich upadły i zastąpiły je republiki, w których władze wybiera się większością głosów, dominujący teraz Hutu wypracowali sobie program pozbycia się rywali. Ludobójstwo w Ruandzie, gdzie w roku 1994 w ciągu 100 dni wyrżnięto maczetami około pół miliona Tutsich – nierzadko rozpoznając ich tylko po wzroście, bo wszyscy mówią tym samym językiem banjaruanda – było przedtem starannie przygotowane przez hutyjskich oficerów armii i przez polityków. Utworzono i wyszkolono liczne bojówki młodzieżowe, zakupiono setki tysięcy maczet i długo nadawano przez radio podjudzające programy nienawiści. Świat zauważył to kiedy już było za późno. Masakra ustała dopiero wtedy, kiedy z sąsiedniej Ugandy z północy weszła armia Tutsich dowodzona przez Paula Kagame, obecnego prezydenta Ruandy.

W sąsiednim Burundi na południu było wtedy spokojnie. Dziś jednak słychać tam niemal wierne echa Ruandy z 1994 roku. Odkąd prezydent Burundi Pierre Nkurunziza, oczywiście Hutu, rok temu ogłosił, że (niezgodnie z konstytucją) będzie ubiegał się o trzecią kadencję na swym urzędzie, w kraju wrze. Stolica kraju, Budżumbura, jedno z najładniejszych miast Afryki, tonące w kwiatach wille i bungalowy rozrzucone na stokach szmaragdowych wzgórz nad wielkim, granatowym jeziorem Tanganika, jest po zmroku pustynią, gdzie każdej nocy słychać strzały. Tysiące oponentów, przeważnie Tutsich, zaginęło już bez wieści. Ćwierć miliona ludzi już uciekło za granicę, do obozów uchodźczych. Jeszcze więcej przemieściło się wewnątrz kraju do rodzin i krewnych we wioskach zdolnych i sposobiących się do samoobrony.

Tutsi  boją się kolejnej masakry. Od wielu miesięcy są usuwani z urzędów i stanowisk publicznych, a zwłaszcza z armii i policji. W radiu słyszą wezwania do pogromów. Podobnie jak w Ruandzie w roku 1994, także obecny rząd burundyjski czuje się coraz bardziej oblężony. Kilku ministrów już zginęło w zamachach. Opozycja, która w większości przeszła do podziemia i coraz częściej działa z obozów uchodźczych spoza granicy kraju dokonuje wypadów i ataków na teren Burundi. Dla Tutsich jest to często jedyna nadzieja na powstrzymanie dalszych  prześladowań, ale dla rządu jest to zagrożenie. 

 

Masowe pogromy Tutsich znów wiszą na włosku. Konflikty takie wybuchają szybko, są gwałtowne i łatwo wylewają się poza granice kraju. W 1994 konflikt w Ruandzie szybko przeniósł się do Konga powodując tam wielką wojnę, która przyniosła jeszcze więcej ofiar i spowodowała marsz Tutsich (Banjamulenge) na Kinszasę, gdzie doszło do obalenia rządu i objęcia władzy przez klan Kabili. 

Starając się przeciwdziałać wybuchowi nowej rzezi w Burundi UE obcięła pomoc finansową dla Nkurunzizy. To jednak pogarsza sytuację w kraju i potęguje determinację ekipy prezydenta. Rząd przekierował na armię wszystkie fundusze przeznaczone na oświatę i ochronę zdrowia. Unia Afrykańska rozważa wysłanie 5000 żołnierzy, na co nie zgadza się rząd Burundi. ONZ  rozważa wysłanie części z korpusu 19.000 Błękitnych Hełmów stacjonujących w pobliskim Kongu. Przygotowania idą niespiesznie i bez większej determinacji. Wydaje się, że świat ma dziś inne zmartwienia i Afryka Środkowa zeszła z centrum uwagi. Nkurunziza chyba też o tym wie i może zechcieć zdążyć w Burundi ze swoim ostatecznym rozwiązaniem. Tutsi to przecież tylko 10% ludności. (BJ)

 

 

KOMENTARZE

  • @
    Mnie zastanawia, czy w ogóle te czarne małpy są zdolne do czegokolwiek innego jak destrukcja i mordy?
    Czytając takie notki / artykuły człowiek nawet nie chce obrażać małp, bo chyba tylko u goryli zaobserwowano (i to pojedyncze przypadki) "zabójstwa z premedytacją"...
    Tak więc to realizm a nie dyskryminacja.
    "Po owocach...".
  • @laurentp 19:57:58
    A czy białe małpy są lepsze? Np. te na południowy wschód od Polski?
  • @Casey 02:46:20
    Donbas?
    Nie porównujmy SKALI ilości ofiar.
    "Ruskim" daleko do setek TYSIĘCY...

    Ale i biali czasem przeginają.

    Natomiast czy jest choć JEDEN "czarny" kraj "mlekiem i miodem płynący"???
  • @laurentp 19:57:58 Spokojnie,tylko spokojnie
    a na każde nawet najbardziej retoryczne pytanie znajdzie się odpowiedź

    //Mnie zastanawia, czy w ogóle te czarne małpy są zdolne do czegokolwiek innego jak destrukcja i mordy?//

    Te "czarne małpy" z Ruandy nijak nie poradziłyby sobie (jak to małpy) gdyby nie wydatna pomoc wybitnych ukraińskich osobowości:
    Jurija Sineżnika ksywa "dzik" (ruandzkie małpy nazywały go "czarnym aniołem") http://kara-dag.info/yu-sinezhuk-klichka-kaban/
    i pułkownika Wiktora Bondara

    Narezali,oj narezali ci oni tych czarnych małp dziesiątkami tysięcy.Powiada się o 300.000 i więcej.

    https://ant-63.livejournal.com/264388.html
    https://vlad-timosh.livejournal.com/13366.html
  • @laurentp 19:57:58
    Przypomnij sobie Wołyń i wcześniejszy marsz Piłsudskiego na Kijów (niezliczone mordy cywilów za to byli biedni czyli musieli być komuchami) a potem los jeńców radzieckich w obozach Piłsudskiego..
    To dokładnie ta sama filozofia.
    To samo dzisiaj na żydowskie zlecenie robi "umiarkowana opozycja" w Syrii.
    To samo dzisiaj robią żydzi w Palestynie.
    W czarnej Afryce ludzie są nieco cofnięci cywilizacyjnie... tak do czasów Piłsudskiego.
  • @laurentp 05:47:03
    A czy jest choć jeden czarny kraj który przez lata nie był kolonią "cywilizowanego" zachodu ?
  • @Oscar 12:50:57
    No i w czasie kolonialnym jakoś mordów nie było?
    Do mnie trafia przykład Rodezji, za "okupacji" EKSPORTERA żywności, kraju bogatego, za "wolności" żyją z pomocy ONZ...

    I nie "małpy"???

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031