Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4278 postów 1949 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Polsce brakuje energii

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ENERGETYKA: Dawid Blum na łamach Sputnika tak pisze o polskiej energetyce

Polsce brakuje energii. Tej elektrycznej, nie politycznej. „Afera ściekowa” w Gdańsku skłania do zastanowienia się nad efektywnością polskiej energetyki. Czy jesteśmy skazani na węgiel? Jakie mamy do wyboru źródła energii odnawialnej? Czy wiatr jest lepszy od atomu? A może Wujek Sam wykopie nam trochę łupków?

O tym, że pewnego dnia Polskę sparaliżuje blackout, mówi się już od dawna. Polska energetyka nazywana jest „szwajcarskim serem" — bo system ma mnóstwo dziur, przez które energia ucieka na zewnątrz. A energia, podobnie jak czas — to pieniądz.

 

Źle się dzieje w państwie polskim

Sieć przesyłowych linii energetycznych jest w opłakanym stanie, opiera się na przestarzałych urządzeniach. Generuje około 7 procent strat energii (według Biura Bezpieczeństwa Narodowego uciekają w ten sposób 2 miliardy zł rocznie). Linie wołają o modernizację — zamiast utrzymywać te wiszące na słupach, należałoby przestawić się na okablowanie podziemne. Koszty unowocześnienia są jednak horrendalne — ponad 40 miliardów.

Polska ma 14 tysięcy kilometrów linii energetycznych — większość o napięciu 220 kV. Ma też drugą sieć z niższym napięciem, dostarczającą prąd klientom indywidualnym — i to niestety ona jest głównym winowajcą corocznych strat. Ale nie tylko — dziur w systemie jest o wiele więcej i to już na etapie produkcji. Bloki gazowe osiągają wydolność około 60 procent, bloki węglowe — około 45, ale te najstarsze, mające 40-60 lat, są w stanie „wycisnąć" jedynie 33 procent.

Kolejny problem, z którym boryka się Polska, i przez który palcem grożą nam kolejne unijne instytucje, to emisja dwutlenku węgla. Jest szansa, że unijne przepisy wymuszą na naszym kraju zwiększenie nakładów na modernizację np. za pomocą miedzi (ma ona doskonałą przewodność elektryczną).

 

A gdyby tak… dekarbonizacja?

Niestety, to nadal sfera marzeń. Tu węgiel prędko nie da o sobie zapomnieć. Ale trzeba przyznać, że rząd PiS odchodzi od twardego stanowiska „węgla starczy u nas jeszcze na 200 lat" i podejmuje rozmowy na temat poszukiwania alternatywnych źródeł.

Wiele kontrowersji — nie od dzisiaj — wzbudza pomysł ewentualnej budowy elektrowni atomowej. Wprawdzie Niemcy weszły już na etap zwijania tej gałęzi energetyki, jednak Litwa i Białoruś mają swoje. Nie chcąc opierać się na ich łasce bądź niełasce i płacić pośrednikom, Ministerstwo Rozwoju pod kierunkiem Mateusza Morawieckiego opracowało plan dla polskiego atomu: chce oprzeć się na małych reaktorach wysokotemperaturowych, z których korzystałby przemysł. Jednak eksperci, tacy jak Rafał Zasuń z portalu wysokienapięcie.pl twierdzą, że jest to zaledwie postawienie pierwszego małego kroczku w świecie wielkich elektrowni atomowych. Stawianie kolejnych będzie wymagało olbrzymich nakładów finansowych — pewnie więc dlatego rząd nabiera wody w usta, gdy chodzi o konkrety.

Dochodzi jeszcze wątek polityczny: oparcie naszej energetyki na atomie w praktyce oznaczałoby zastosowanie albo technologio chińskich, albo tych od bliższego nam geograficznie Rosatomu. Na to rząd z pewnością w najbliższym czasie nie wyrazi zgody. Import z Litwy bądź Białorusi zapewne byłby dla Polski opcją tańszą i politycznie mniej kontrowersyjną, jednak to trochę jak z wynajmowaniem mieszkania i spłacaniem kredytu hipotecznego (w pierwszym przypadku płaci się gospodarzowi, w drugim — wykłada się już „na swoje"). Krzysztof Tchórzewski, minister energii, zwrócił uwagę, że elektrownia atomowa pracować może nawet do 100 lat. Jest to więc „nasza szansa gospodarcza i cywilizacyjna", a także inwestycja, która na pewno się zwróci. Jest tylko jeden problem: skąd wziąć jednorazowo 75 miliardów złotych. Kolejnym problemem elektrowni atomowych jest utylizacja odpadów i tworzenie bomb chemicznych. To jest zresztą ważna  przyczyna rezygnacji naszego zachodniego sąsiada z tego rozwiązania.

 

A co z OZE?

Minister Tchórzewski mówił, że nie wyobraża sobie budowania elektrowni atomowej bez równoczesnej inwestycji w morskie farmy wiatrowe. Według szacunków ich potencjał produkcyjny wynosi od 8 do 10 GW. Pierwsze takie elektrownie, czerpiące „prąd ze sztormu" mogłyby zostać dołączone do krajowej sieci już w 2025 roku. Za 10 kolejnych lat mogłyby zaspokajać nawet 2 procent polskiego zapotrzebowania na prąd!

Większość części do wiatraków i tak jest produkowana w Polsce — a zatem wiatr jest zdecydowanym faworytem tych energetycznych rozważań. Ale ten morski, nie „lądowy". Wielkim farmom wiatraków stawianych na polach rząd mówi zdecydowane „nie" ze względu na bliskość gospodarstw i ciągłe zabudowywanie przestrzeni. Eksperci proponują więc system minielektrowni wiatrakowych dla każdego gospodarstwa — nie wielkie skupiska wiatraków, ale ich rozproszenie z wykorzystaniem mikroturbin.

Wielu entuzjastów w Polsce ma też energia czerpana z wody oraz słoneczna (o wiele droższa niż pozyskiwana z węgla, ale też nieporównywalnie tańsza niż przestawienie się na atom). Konstruktor Wiesław Krawczyk z Olsztyna zwraca uwagę, że Niemcy w zasadzie całkowicie już przestawiły się na baterie słoneczne i wiatraki. Ale minister energii na razie widzi je jedynie w pakiecie z atomem.

 

Łup!

Niedługo potrwał w Polsce amerykański sen o wydobywaniu gazu łupkowego. Mieliśmy stać się energetyczną potęgą, ale niewiele z tego wyszło. Wydobycie okazało się nieopłacalne — polskie złoża położone są o wiele głębiej od amerykańskich, a to łączy się z drastycznymi podwyżkami kosztów wierceń i z dewastacją środowiska na jeszcze większą skalę. W dodatku kiedy w Polsce każdy odmieniał słowo „łupki" przez wszystkie przypadki, na rynkach światowych spadły ceny.

 

Co wybrać?

Z polskiej perspektywy każde rozwiązanie będzie miało jedną wadę: będzie kosztowne. Zainwestować trzeba będzie, niezależnie od tego, czy zdecydujemy się na modernizację sieci przesyłowych i nowe bloki węglowe, czy postawimy na alternatywne źródła.

Ale warto na problem spojrzeć kompleksowo, tak jak zrobili to Brytyjczycy. Na początku 2018 roku naukowcy z Uniwersytetu w Manchesterze przebadali 9 źródeł energii (atom, biomasę, lokalny gaz łupkowy, importowany gaz skroplony, tradycyjnie wydobywany i przesyłany gaz ziemny, słońce, węgiel, wiatr i wodę) pod różnymi kątami: wzięli pod uwagę czynniki środowiskowe, gospodarcze i społeczne. Uwzględnili nawet potencjalny wzrost zatrudnienia czy wpływ na efekt cieplarniany.

I tu potwierdziło się, że dla Polski najlepszym rozwiązaniem byłoby przestawienie się na energię wiatrową (w brytyjskich badaniach to właśnie źródło, wraz z energią z baterii słonecznych, zajęły pierwsze miejsce). Na szarym końcu znalazł się nasz ukochany, rodzimy węgiel oraz właśnie łupki. „Im mniej gazu łupkowego w miksie energetycznym tym lepiej dla zrównoważonego rozwoju" — napisali Brytyjczycy. Bardzo nam przykro, panie Trump. Zamiast w amerykański, powinniśmy zainwestować w niemiecki sen energetyczny. 

 

 

KOMENTARZE

  • @
    Z pozyskiwaniem energii z OZE mam do czynienia prywatnie od ponad 15 lat.
    O ile instalacje do ogrzewania wody są i ekonomiczne (pomijam pułapkę z "dopłatami") i ekologiczne, o tyle pozyskiwanie prądu ze słońca już jest na granicy (lub poza nią) opłacalności. Wodę liczymy ~100l zbiornika / panel i działa, w zimie też, choć oczywiście mniej efektywnie. No ale w zimie i tak grzejemy C.O. więc woda "sama się grzeje".

    Winny: cła UE na tanie chińskie panele.
    Te które ma sens kupić to najczęściej "powystawowe" z Niemiec.
    A duża ilość takich małych instalacji (do domu 1 rodzinnego wiele (poza pralką) prądu nie trzeba przy dzisiejszych technologiach) mogła by odciążyć sieć przesyłową.
    No i może pewnym rozwiązaniem byłyby dopłaty, ale REALNE dla użytkownika końcowego, a nie BANKU (wiadomej nacji), i firmy instalacyjnej, która za certyfikaty też musiała słono zabulić, choć sama instalacja nie przekracza możliwości średnio rozgarniętego hydraulika.
  • Jestesmy otoczeni darmowa energia, mamy technologie a dalej placic
    musimy. Brat wylozyl dach panelami i moglby odlaczyc sie od sieci gdyby mogl ekonomicznie magazynowac prad uzyskany w ciagu dnia. Teorytycznie moze sprzedac go do sieci ale w praktyce za ta usluge musial by doplacac firmie energetycznej.
  • Wszyscy musimy mądrze uczestniczyć w kształtowaniu środowiska
    Polski przemysł oparty na truciu ludzi węglem już właściwie upadł (stocznie, huty), a kończąca się epoka ,,węgla i stali'' oznacza początek nowych technologii nowych źródeł energii. Żarnowiec to już nie tylko celowe podawanie nieprawdy i wprowadzenie w błąd społeczeństwa czy likwidacja przemysłu stoczniowego. To sprawa kryminalna. Dzięki ofiarności ekooszustów Polska straciła przez 35 lat setki miliardów złotych. Polacy stracili nie tylko szanse taniej energii, ale też możliwość kontynuacji bardzo energochłonnej produkcji w stoczniach i eksportu statków, nie mówiąc zlikwidowaniu dziesiątek tysięcy miejsc pracy w zakładach związanych z przemysłem stoczniowym. Odpowiedzialny człowiek nie może obojętnie patrzeć na to, jak wygląda jego otoczenie i jakość powietrza, którym oddycha. Wszyscy musimy korzystać ze swych praw i mądrze uczestniczyć w kształtowaniu środowiska.

    Polski rząd walczy u biurokratów w Brukseli o odrodzenie upadłego przemysłu stoczniowego ponieważ przybyło już na Pomorzu dziesiątki farm wiatrakowych, których właścicielami są często Niemcy. Dla przykładu dwadzieścia turbin o łącznej mocy 40 MW tworzy uzależnioną od podmuchów Farmę Wiatrową wartości wstępnej 280 mln zł powiększonej po spłacie lichwiarskiego kredytu w banku. Warunkiem istnienia Stoczni jest zapewnienie ogromnej ilości bardzo drogiej energii elektrycznej, której stałe dostawy nie zapewni nawet 1000 wiatraków.

    Krajobraz niemiecki jest upstrzony 28 tysiącami turbin wiatrowych, plastrami farm słonecznych i masą fermentatorów beztlenowych, przerabiających kukurydzę na gaz. Energia odnawialna stanowi obecnie ponad jedną trzecią niemieckiej elektryczności, co brzmi jak zielony triumf. Koszt jest jednak gigantyczny. Jak dotąd subsydiowanie tego wszystkiego wynosi około 190 miliardów euro i zmierza do 500 miliardów całości kosztów do 2025 r. Aktualnie ogólny udział elektrowni węglowych w produkcji energii w Niemczech wynosi prawie 40 proc. Nowa ekspertyza hamburskiego Instytutu Ekologii i Polityki (OEKOPOL), wykonana na zlecenie klubu parlamentarnego Zielonych, stwierdza, że niemieckie elektrownie węglowe rocznie emitują do atmosfery 7 t rtęci.

    Aby wyprodukować taką samą ilość energii elektrycznej to węgla kamiennego trzeba zużyć ponad 2,5 mln razy więcej niż uranu, Tylko w Polsce co roku energetyka węglowa uwalnia do środowiska kilkaset ton uranu i toru leżącego od lat na hałdach popiołów elektrowni. Czy ktoś to kontroluje?

    Dzięki możliwościom uzyskania taniej energii i niskim kosztom produkcji, za 2-3 lata region Podlasia może być szansą i mechanizmem napędowym polskiego przemysłu. Produkująca 2.400 MW energii elektrycznej siłownia nuklearna w Ostrowcu na Białorusi będzie wytwarzać 7.200 MW energii cieplnej. Mieszkańcy Wilna przez 60 lat korzystając z czystego powietrza mogą mieć tanią ciepłą wodę i ogrzewanie.

    Ponad 10 tysięcy Polaków zbudowało w latach 1976 - 1984 na Węgrzech elektrownię jądrową (bliźniak Żarnowca) w miejscowości Paks nad Dunajem. Nazwa tego 20-tysięcznego miasteczka (wym. poksz) na naddunajskiej skarpie, około 110 km od Budapesztu, kojarzy się każdemu Węgrowi z jedyną na Węgrzech siłownią nuklearną, pokrywającą prawie 50% zapotrzebowania energetycznego kraju.

    https://c1.staticflickr.com/9/8086/8601690010_1537895859_b.jpg

    Identyczne jak w Ostrowcu, dwa nowe bloki elektrowni Paks na Węgrzech zostaną włączone do eksploatacji w 2026 i 2027 roku - oświadczył minister bez teki odpowiedzialny za rozbudowę elektrowni János Süli (czytaj Janosz Szyli - ü jak w München). Jak wspomina minister: „W 1979 roku jako dwudziestotrzyletni inżynier rozpocząłem pracę w największej inwestycji XX wieku na Węgrzech - na budowie siłowni nuklearnej w Paks.”

    https://mno.hu/data/cikkek/2394/23941/cikk-2394191/D_AS20100326010x.jpg

    Jak twierdzi János Süli najlepsze wspomnienia z tamtej epoki to była owocna współpraca z Polakami - to byli naprawdę wspaniali ludzie, których w dzisiejszej Europie już trudno znaleźć

    Budowę obecnego ogromnego przedsięwzięcia zaowocuje rozpoczęte tworzenie klastra firm, które będą potencjalnymi dostawcami i wykonawcami inwestycji. Dzięki temu można utworzyć kilka tysięcy nowych stanowisk pracy na potrzeby siłowni nuklearnej. Przetarg na dostawy turbin i geratorów nowego bloku nr 5 i 6 w Paks wygrał GE Power (General Electric Elbląg, czeskie Pilzno, Wrocław). Węgrzy liczą na udział Polaków i polskiej myśli technicznej, dzięki którym ponad 35 lat istnieje i doskonale funkcjonuje elektrownia w Paks, zaliczana do najbardziej wydajnych i najbezpieczniejszych siłowni nuklearnych na świecie.

    http://www.szeretlekmagyarorszag.hu/wp-content/uploads/2016/03/2015-05-13-Paks-Atomerőmű-Halastó-VillamosEnergiaCzB.jpg

    Od 35 lat odporna na największe wyładowania atmosferyczne siłownia nuklearna w Paks, po latach stała się nie tylko symbolem bezpiecznego źródła taniej energii oraz nowoczesności, ale także magnesem przyciągającym żądną i spragnioną wiedzy młodzież europejską oraz turystów i studentów ze wszystkich stron świata - twierdzi dyrektor elektrowni Antal Kovács, który w latach 1992-2004 jako mistrz świata i olimpijski w JUDO był jednym z najtrudniejszych rywali Pawła Nastuli w kat. 95 kg oraz Rafała Kubackiego w kat. 100 kg.
  • Odporna na największe wyładowania atmosferyczne
    http://www.szeretlekmagyarorszag.hu/wp-content/uploads/2015/05/paks1.jpg

    Od 35 lat odporna na największe wyładowania atmosferyczne siłownia nuklearna w Paks, po latach stała się nie tylko symbolem bezpiecznego źródła taniej energii oraz nowoczesności, ale także magnesem przyciągającym żądną i spragnioną wiedzy młodzież europejską oraz turystów i studentów ze wszystkich stron świata - twierdzi dyrektor elektrowni Antal Kovács, który w latach 1992-2004 jako mistrz świata i olimpijski w JUDO był jednym z najtrudniejszych rywali Pawła Nastuli w kat. 95 kg oraz Rafała Kubackiego w kat. 100 kg.
  • Energetyka to wielki biznes za wielki dla maluczkch.
    Rząd dba o zyski wielkich którzy monopolizują Polską energetykę i dba o to by nie mieli konkurencji.
    Mali producenci są ustawianie w pozycji "dostawcy" energii do wielkiego pośrednika który zarabia na pośrednictwie.
    Pośredników jest dwóch w piramidzie.
    Jeden to "dostawca energii" ten tylko doi zyski a nie inwestuje w infrastrukturę (Polska ma skrajnie przestarzała infrastrukturę energetyczną).
    Drugi to ten co sczytuje liczniki i wystawia faktury ten nic praktycznie nie robi a doi tak jak dostawca energii.
    Jest też trzeci dojący czyli Rząd który dokłada swoje podatki i akcyzy niczego nie robiąc.

    Mali dostawcy energii, odbiorcy energii są do dawania zarobić dużym monopolistom a nie do zarabiania na siebie.
    To czysto bandycki ustrój energetyczny.

    Gdyby mali zarabiali na dostawach energii do sieci to zniknęła by dziura energetyczna w Polsce.
    Wystarczy małym płacić za energię tyle ile muszą płacić gdy ją kupują.
    oznacza to że na małych nie zarabiają wymienieni trzy pośrednicy.

    Sieci zyskują bo mali dostawcy zmniejszają przepływy w sieciach (odciążają sieci bo generują prąd płynący przeciwnym kierunku).
    Rząd zyskuje bo poprawia się bilans energetyczny i bezpieczeństwo energetyczne kraju (rozproszone źródła energii) a więc w ogólnym bilansie
    maleją konieczne inwestycje w energetykę.

    Pośredni sczytujący liczniki nadal sczytuje liczniki i wystawia faktury ale ten proces jest znacznie tańszy niż to pokazują rachunki na fakturach.
    Rząd powinien przejąć tę funkcją i działać po kosztach a nie jak teraz dla zysku prywaciarza z jakiejś zagranicy.

    Podobnie powinno się wyeliminować z systemu prywatnych "dostawców energii" czyli zarządzających sieciami.
    Oni tylko doją dla zysków a nie inwestują w infrastrukturę.
    Czekają aż rząd da im miliardy na inwestycje a oni tę kasę szybko wyprowadzą na konto prywatnego właściciela...bo dla niego tylko to się liczy.
    Infrastruktur sieciową powinno zarządzać państwo , po kosztach własnych a nie dla zysku.

    Podobnie z podatkami za energię. To jest klasyczne podwójne opodatkowanie obywatela. Obywatel za energię płaci pieniędzmi już opodatkowanymi.

    Wystarczy by małym producentom energii się opłacało ją sprzedawać...
    Państwo zdominowane przez wielkie koncerny, tego nie chce.
    Każda próba napisania dobrej ustawy OZE kończy się wypierdkiem który faworyzuje dużych monopolistów a gnoi małych producentów.
  • @Oscar 10:31:26
    Jakiś pomysł jak to wprowadzić?
    Poza "widły na sztorc", jak górnicy (skutecznie!) i rolnicy (oby też skutecznie)?

    Choćby upublicznienie danych posłów, którzy się pod BUBLAMI prawnymi "podpisali" (głosowali), i OSTRACYZM w środowisku sąsiedzkim / towarzyskim.
    (No a jak ktoś takiemu mordę obije, to już będą go za to sądzić, o ile złapią...).
  • @laurentp 13:38:16
    To problem.
    Pomysł z medialnym demaskowaniem agentury wielkich korporacji jest dobry.
    Taki poseł który głosuje przeciw interesom narodu a za interesami wielkich koncernów powinien być ujawniony, zdemaskowany, podsumowany i odpowiednio "skrytykowany" tak by w następnych wyborach był bez szans.

    Ten mechanizm powinien dotyczyć wszystkich innych dziedzin życia.

    Ale to za mało.
    PIS próbuje coś robić w różnych dziedzinach (czas pokaże czy szczerze).
    Trzeba im (PISowi) uświadomić że trzeba wprowadzić takie pro Polskie pro narodowe rozwiązanie w ustawie o OZE.

    Powinno się zrepolonizować (do bezpiecznego dla państwa poziomu) wszystkie strategicznie ważne zasoby Państwa.
    Produkcja i dostawy wody pitnej dla ludności.
    Produkcja i dystrybucja żywności.

    Niektóre zasoby powinny wręcz być znacjonalizowanie (np wodociągi, dostawy wody, zasoby wody..zasoby naturalne...szlaki transportowe, dystrybucja energii elektrycznej, gazu...).
  • @Oscar 14:39:17
    Fajny byłby taki portal z analizami głosować i zestawieniami dla każdego posła.

    Podczas wyborów było by wygodnie odsyłać tylko do takiego portalu
    i każdy zainteresowany mógłby zobaczyć za czym dany poseł głosował czyli co naprawdę sobą reprezentuje w odróżnieniu od tego co gada do kamery.

    Jest wiele ustaw które są krytykowane ci którzy je tworzyli i popierali powinni przy wyborach odpowiadać za swoje "czyny".

    Dobry byłby analogiczny portal z pozytywnymi ocenami posłów.
    (przeciwnicy złych ustaw ... i zwolennicy to pożytecznych ustaw)

    A może dwa w jednym....
  • Zimna synteza jądrowa
    Można sie oprzeć na zimnej syntezie jądrowej (implozji) którą nasza partia ma opanowaną.
    http://nke21.neon24.pl/
  • @NKE 16:48:26
    To nie fuzja tylko "Bernoulli" i termodynamika, powierzchniowy spadek ciśnienia (tarcie) i temperatury (PV=kRT), pojawia się dT w stosunku do otoczenia i następuje pobór ciepła z otoczenia.
    Kiedyś to liczyłem, wyszło że działa.
    Warto zadbać o niską oporność termiczną obudowy (radiatory) będzie wyższa sprawność.
    Wzrost obrotów to większe dT i też wyższa sprawność.
  • @Oscar 18:10:19
    Proszę się zapoznać z procesem który ma miejsce w urzadzeniu:
    http://nke21.neon24.pl/post/137891,o-reakcji-zimnej-syntezy-jadrowej
  • @Oscar 14:47:06
    "Jakieś" zestawienia głosowań są publicznie dostępne na serwerze orka.sejm.gov.pl czy jakoś tak.
    Może stamtąd dało by się wyssać to co proponujesz?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930