Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4461 postów 2019 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

United We Stand

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Za Xportalem publikuję wystąpienie Konrada Rękasa na forum 6 Międzynarodowej Konferencji NEW HORIZON „Jerozolima – Wieczna Stolica Palestyny”, 12-16 maja 2018 r. w Meszhedzie, Iran.

 

Podczas naszych obrad usłyszeliśmy sporo ciekawych informacji  m.in. o bliskich związkach syjonizmu z brytyjskimi torysami, od ponad wieku będących jego wypróbowanymi sojusznikami i sługami. Tyle tylko, że niemal taką samą więź możemy dostrzec między syjonizmem, a dowolną głównonurtową siłą polityczną Zachodu, na czele ze Stanami Zjednoczonymi, w całości kontrolowanymi przez szczególny odłam syjonizmu – Syjonkonów.

Dlatego właśnie powinniśmy raz na zawsze zapomnieć o trwałej przemianie któregokolwiek z establishmentowych polityków. Dużo mówimy o Donaldzie Trumpie, wspomniano także Jeremy’ego Corbyna, lidera brytyjskiej Partii Pracy. Otóż fakt, że Corbyn postanowił przekreślić cały swój długi polityczny, ideowy życiorys i porzucił wszystkie obietnice, nie jest wcale bardziej zaskakujące od tego, że Trump w istocie uparł się dotrzymać swoich, tych o byciu „najlepszym przyjacielem Izraela”. Szef Labour ma zresztą przynajmniej proste wyjaśnienie: „chcę być następnym premierem UK” – zadeklarował i to przecież czytelny cel, którego poświęcić należy każde inne zagadnienie czy to natury programowej, czy etycznej, nie wyłączając rzecz jasna sprawy antyimperializmu. To tak typowe, że naprawdę – nie ma powodów do rozczarowania…

Pewne, niewielkie jednak nadzieje – można oczywiście wiązać z niektórymi istniejącymi czy potencjalnymi ruchami społeczno-politycznymi (umownie określanymi jako „populistyczne”) starej Europy, takich jak Francja, Włochy, czy Wielka Brytania, a także poniekąd Polska, która właśnie zderzyła się z liczonymi w setki miliardów żądaniami „odszkodowawczymi” wysuniętymi przez międzynarodowy przemysł tak zwanego „holocaustu”, wspartymi przez Kongres USA, co stało się potężnym ciosem w całkowicie bezwarunkowe dotychczas zaufanie Polaków pokładane w „strategicznym partnerstwie ze Stanami i Izraelem”. Wraz z kolejnymi działaniami administracjami Trumpa obserwujemy jak amerykański Saturn pożera swoje dzieci, a także najbardziej nawet pokorne sługi. To duża szansa na bycie słyszanym, bynajmniej nie przez polityków i mainstreamowe media, te bowiem doskonale wiedzą co jest prawdą – bo przecież cały czas z nią walczą. Być może jednak – jest to właśnie odpowiedni moment, by mówić wprost do tej niewielkiej, ale istniejącej, zdezorientowanej, ale pragnącej prawdy politycznie aktywnej części naszych społeczeństw?

Jeszcze bardziej obiecujące wydają się nowe aspiracje starych narodów, takich jak Szkoci czy Katalończycy oraz decentralizacyjne tendencje w obrębie post-modernistycznych, post-jakobińskich europejskich państw unitarnych. Te nowe (?) siły odznaczają się szczególną pasjonarnością, ponadto zaś przeważnie są konsekwentnie anty-imperialistyczne, anty-militarystyczne, a także pro-palestyńskie, zarówno w oficjalnych deklaracjach, jak i praktyce organizacji i działalności poszczególnych politycznych. Prostym przykładem jest uzyskanie przez związaną także ze szkockim ruchem niepodległościowym kampanię Solidarności z Palestyną wyroku Sądu Szeryfa w Glasgow z lipca 2017 r., rozstrzygającego, że przeciwstawianie się syjonizmowi nie jest rasizmem” i krytykowanie „Izraela” nie jest tożsame z antysemityzmem. W dobrze, niestety, znanych realiach politpoprawności Zachodu – to prawdziwe trzęsienie ziemi!

Oczywiście też naszymi sojusznikami pozostają wszystkie szczere, obecnie aktywne ruchy pro-palestyńskie, anty-imperialistyczne i anty-syjonistyczne. Niewątpliwa wdzięczność należy się np. organizatorom ruchu The Boycott, Divestment, Sanctions, z pewnością mocno uciążliwego i irytującego dla syjonistów. Z drugiej jednak strony działalność taka nie może pociągać za sobą fałszywego uspokojenia i rozgrzeszenia, że oto „nie kupiłem izraelskich pomarańczy i to właściwie wszystko, co mogę zrobić”. Ekonomiczna presja na „Izrael” musi być znacznie silniejsza, szczególnie w sferach priorytetowych dla Tel Awiwu, jak zbrojenia czy finanse. Bezwzględnie należy stać na pozycjach: żadnej zgody na jakiekolwiek handlowe i polityczne układy z „Izraelem”, nigdy żadnej akceptacji dla jakichkolwiek form handlowej i militarnej współpracy z syjonistyczną okupacją w Palestynie. Taki musi być kierunek presji na rządy naszych krajów i czytelny przekaz dla naszych narodów. Wróg musi być wskazany jasno i bez kompromisów!

Wszystko to także dlatego, że nie jest to najlepszy moment na politykę małych kroków i miękką siłę, która okazuje się być… zbyt miękka. Wielu miłośników syjonizmu wierzy, że żyjemy w Czasach Ostatecznych. I być może właśnie ze względu na politykę syjonistów – może to być obserwacja prawdziwa.

Zagrożenie wojną światową pozostaje wciąż skrajnie wysokie, dlatego powinniśmy pamiętać poprzednie wojny wywołane przez syjonistów, z podkreśleniem towarzyszącej im charakterystycznej prawidłowości:

 

*kiedy Irak Saddama zaatakował Iran – napastnicy otrzymali wsparcie zarówno od Zachodu, jak i od Związku Sowieckiego;

*kiedy Amerykanie napadli na Irak – aktywną pomoc okazała im Syria;

*a zachodnio-syjonistyczna agresja przeciw Syrii była i nadal jest popierana m.in. przez Arabię Saudyjską.

 

I we wszystkich tych przypadkach tylko Iran albo sam się bronił, albo pomagał ofiarom agresji, nie tylko tym poddanym okupacji, ale i wciąż walczącym, jak Jemen i Bahrajn. I oczywiście tylko Iran konsekwentnie i realnie wspiera sprawę Wolnej Palestyny.

Powinna to być czytelna i zrozumiała lekcja dla wszystkich zaangażowanych w opór przeciw jednobiegunowemu, amerykańsko-syjonistycznemu światu i dla wszystkich podmiotów pragnących, by obecna geopolityczna faza przejściowa zakończyła się efektywną wielobiegunowością. Mam nadzieję, że szczególnie Rosja (z)rozumie tę naukę… Będziemy mieli (załóżmy optymistycznie…) czas by zastanowić się jak przyszła multipolarność mogłaby/powinna wyglądać (które to ważne pytanie postawił Aleksander Dugin) i jak w tych realiach zabezpieczymy interesy naszych wspólnot narodowych. Zdecydowanie jednak nie jesteśmy jeszcze u kresu drogi, to ledwie początek jej ostatniego etapu. I zanim wędrówkę tę ukończymy – musimy się zjednoczyć. A jedynym na dziś przesłaniem wystarczająco czytelnym, by je przesłać syjonistom i ich poplecznikom, winno być: UNITED WE STAND. Stoimy zjednoczeni – z Iranem i Palestyną.

 

 

KOMENTARZE

  • A zatem, decyzją prezydenta Trumpa, powstał GZUS!
    Wszystko wskazuje na to, że w 70 rocznicę powstania państwa Izrael, swą decyzją przeniesienia ambasady USA do Jerozolimy (która 70 lat temu została przez ONZ uznana za miasto międzynarodowe) prezydent Donald Trump prawie formalnie założył Kamień Węgielny pod wymarzone przez antycznych proroków (oraz chrześcijan z pod znaku św. Pawła) Nowe Światowe Państwo, któremu warto nadać "roboczą" nazwę Global Zionist Union of States, w skrócie GZUS, ze stolicą w Jerozolimie, jak o tym marzyła Golda Meier już w latach 1980, jeszcze przed likwidacją ZSRR.

    No i Iran też z czasem zostanie "połknięty" przez ten NOWOTWÓR LUDZKOŚCI.

    I

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031