Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4230 postów 1939 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Szparagi poczekają

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Grażyna Garboś pisze o rynku pracy w Polsce i w Niemczech

 

Niemieckie media biją na alarm: w wielu regionach brakuje rąk do pracy sezonowej przy zbiorze szparagów i chodzi głównie o Polaków.Przy czym, to już nie pierwszy rok zmniejsza się liczba pracowników z Polski, którzy rezygnują z tego sposobu zarobku. Oczywiście od razu pojawiło się wiele komentarzy, z których można dowiedzieć się, że zbiór warzyw, zwłaszcza szparagów, zaliczany jest do najcięższych prac fizycznych. Wskazuje się na niskie stawki (średnio 4-5 euro za godzinę) w porównaniu na przykład z budownictwem (9 euro), niezbyt wygodne warunki zakwaterowania, brak legalnych umów itd.

Radosław Bloch, prezes dwóch agencji pośrednictwa pracy, działających w Polsce i zagranicą, „Best Staff" i „Pracodajnia24pl", przedstawił swój pogląd na ten temat:

 

Dlaczego Polacy już nie tak chętnie jeżdżą do  pracy w Niemczech?

W Polsce gospodarka, przynajmniej statystyki tak wskazują, pędzi do przodu. Polska jest jednym wielkim placem budowy. Brakuje polskich rąk do pracy, a liczba sprowadzanych obcokrajowców, głównie z Ukrainy, świadczy o tym, że to Polska jest teraz rynkiem chłonącym pracowników. Być może jeszcze te stawki płacowe nie są aż tak imponujące, ale w branży budowlanej sięgają już takich kwot, gdzie pracownicy polscy niejednokrotnie uznają, że nie ma zasadności ani bodźca do wyjeżdżania za granicę. W Polsce już można całkiem nieźle zarobić w niektórych branżach. Poza tym często te prace za granicą są krótkie i nieatrakcyjne, a tymczasem w Polsce przynajmniej od 2-3 lat widać, że ten rynek jest rynkiem pracownika. Pracodawcy zaczynają szanować pracowników, dając im dłuższe umowy, wspomagając ich niejednokrotnie różnymi innymi profitami. Więc taki wyjazd za granicę jest często dla nich nieatrakcyjny. Pomimo nawet wyższych stawek za granicą Polacy nie kuszą się w tym kierunku.

Natomiast rynek niemiecki jest jeszcze dość zamknięty w stosunku do ludzi ze Wschodu. Niemcy są wciąż nastawieni głównie na tanią siłę roboczą z Polski i stąd też to jest taki pierwszy newralgiczny rok, gdzie Polacy mówią „nie, zostajemy w Polsce". Stąd ten kryzys. A jedna z jego głównych przyczyn, moim zdaniem, to galopująca do przodu i do góry gospodarka Polski.

 

Na co mogą się skarżyć polscy pracownicy?

Z relacji, jakie do mnie docierają, wynika, że nie jest to jednak prosta praca. To praca dość uciążliwa dla organizmu. I być może ta stawka w stosunku do uciążliwości nie jest atrakcyjna dla Polaków. Zmieniła się też jedna rzecz — nastawienie do obcokrajowców w Niemczech. Mimo, że Polacy są już długo w Unii Europejskiej, jednak Niemcy nie dbają o warunki dla nich. A Polacy widząc, że różnice są nieduże, po prostu nie godzą się na gorsze warunki i nie chcą wyjeżdżać. Nie imponuje już im lekko większa stawka.

 

Czytałam komentarze internautów i niektórzy troszkę złośliwie, a może jednak mając rację, pytają: Skąd ta panika? Co, migranci nie mogą popracować i zebrać szparagów?

To już jest chyba bardziej skomplikowana sprawa. Myślę, że uchodźcy mogliby pracować, ale czy ich mentalność na to im pozwala? Nie wiem, jak zachowują się uchodźcy na rynku pracy. Wiem na pewno, że ludzie ze Wschodu, mam tu na myśli Słowian - ludzi z Ukrainy, Rosji, oczywiście Polaków, to są bardzo pracowite narody. Na Zachodzie przez całe lata bardzo ich sobie chwalono jako osoby pracowite, sumienne, rzetelne. Mamy bardzo dobrą opinię. Natomiast poniekąd, dochodzą do mnie takie informacje, że uchodźcy ostatniej fali, ci z Bliskiego Wschodu to nie są osoby chętne do pracy. Jest duża różnica mentalności i systemów wartości. Pomimo często trudnej sytuacji materialnej raczej są nastawieni na korzystanie z jakichś benefitów państwa niemieckiego, ale niekoniecznie garną się tam do pracy. Niemcy sprowadzili sobie raczej problem, a nie pomoc. 

 

 

KOMENTARZE

  • Witam, w temacie stosunków Polsko niemieckich i nie tylko.
    Z góry przepraszam za dość soczysty język, ale tu w tym przypadku jest on na miejscu, a że dotyczy służby zdrowia to tym bardziej, relacja jak z kabaretu, ale jakże prawdziwa, boki zrywać !!!
    http://jackcaleib.com/medium/464c5f2
    Poniżej nowa siła robocza od makreli.
    https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_4qJXUxzkJkf6MoT7bMAcSIm1LVIxRXUB.jpg
  • @provincjał 19:45:06
    Zgadza sie.Teraz Azja to jest Zachod a Zachod robi sie trzecim swiatem.Syn jest w Korei Poludniowej i zona jednego z jego kolegow, amerykanskiego zolnierzyka, zrobila sobie tam operacje za $3000 na jajnikach, ktora w USA kosztowala by ponad $100K. Jeszcze koreanski lekarz przepraszal ,ze tak duzo kosztowalo.
    Sam bylem rok temu w amerykanskim szpitalu przez 3 dni, nie wiedzialem czemu podlaczyli mnie pod kroplowke wody z sola, po ktorej musialem co chwila do ustepu chodzic. Policzyli sobie za ta kroplowke $3500, dla tego rachunku wlasnie mnie pod nia podlaczyli bo odwodniony nie bylem.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031