Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Majówka ze słowikiem

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

POLSKA NAJPIĘKNIEJSZA: Nie ma piękniejszej pory roku niż wiosna ani ładniejszej przyrody niż w Polsce. Długą, wspaniałą majówkę spędziłem na pięknej mazurskiej wsi, każdej nocy paląc ognisko i słuchając śpiewu słowika…

 

 


Majówkę spędziłem w Drogoszach, dużej i pięknej wsi w powiecie kętrzyńskim, słynnej z największego na Mazurach XVIII-wiecznego pałacu barokowego (na zdjęciu) z rozległym parkiem pięknego starodrzewu i stawami rybnymi na tyłach oraz budynkami gospodarczymi w pobliżu.  Niegdyś pałac ten należał do rodu von Dönhoffów, potem do rodziny Stolberg-Wernigerode, którzy są tam pochowani w kaplicy w lewym skrzydle. Obecnie kupił go jakiś prywatny właściciel polski, ale widać niezbyt zasobny, bo obiekt szybko popada w ruinę. Drogosze mają też inny cenny zabytek – niewielki, ale dobrze utrzymany kościółek Matki Bożej Ostrobramskiej z XIV wieku, z barokową plebanią w pobliżu. Przez wieś przebiega także Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo.

 

Wieś leży na żyznych gruntach, dookoła rzepaki (dopiero zaczynają tu kwitnąć), pszenica, okopowe, hodowla bydła, sady owocowe, ogrody… Praca więc wre, akurat jest zresztą sezon sadzenia ziemniaków i nawet do północy jeżdżą traktory dowożąc sadzeniaki, które  według tradycji musiały być posadzone przed  św. Stanisława, czyli do 8 maja. W ogrodach starano się natomiast posiać i posadzić wszystko jeszcze do pełni księżyca w noc 30 kwietnia: cebulę, ząbki czosnku, flance pomidorów, marchew, rzodkiew, kapustę…  Wegetacja jest tu opóźniona prawie o tydzień w stosunku do okolic Warszawy, ale wiosna ma także tu charakter eksplozji zielonej bomby. Jesiony jeszcze śpią, akacji nie widziałem, ale w sadach większość drzew owocowych ma piękne białe suknie ślubne, stojąc na złoto-zielonych kobiercach kwitnących mleczy. Grusze okwitły najwcześniej, wiśnie i śliwy pysznią się w pełnej bieli, jabłonie dopiero się otwierają różowawym kwieciem… Pszczoły i trzmiele szaleją.

 

Przez cały tydzień była piękna pogoda, chociaż pod koniec pobytu temperatura spadła w nocy nawet do +4 st. C.  Dzień płynie wolno, wśród piania kogutów, gdakania kur, klekotania bocianów, śpiewu ptaków, zawołań dzieciaków, dalekich odgłosów traktorów i kosiarek, a od czasu do czasu bicia kościelnych dzwonów… Miejscowi ludzie są pogodni i życzliwi, znają się wszyscy, pozdrawiają z daleka, zaczepiają wesoło, gawędzą przyjaźnie. Spędzamy czas w ogrodzie, sprzątamy gałęzie i śmieci, a potem siedzimy przy grillu pijąc piwo, rozmawiając i kontemplując ogień. Drewna do spalenia, głównie z trzebieży w sadzie i z żywopłotów jest mnóstwo, niektóre pocięte pnie i konary schną od paru lat, więc ogień, raz dobrze rozpalony, płonie potem długo w noc spokojnym płomieniem, który przyjemnie koi wzrok... Zapada cisza.

Już pierwsza noc jest bardzo ciepła (+18 st.C). Jest blisko pełni księżyca, deszcz nie pada, wiatru nie ma, komarów też jeszcze nie, a za to im dalej w noc tym więcej ciekawych odgłosów przyrody. Gdzieś daleko słychać szczekanie psów, nad głową piski nietoperzy, nad nimi chrapliwe szepty przelatujących dzikich kaczek, które właśnie mają okres godowy, a jeszcze wyżej, już w zupełnych ciemnościach – częste głosy lecących żurawi. Tuż przed zachodem słońca na dużej wysokości dość wolno przeleciał również klucz ośmiu łabędzi - głośno i ciężko pracujący skrzydłami niczym eskadra bombowców. Jakiż to kontrast ze zwinnym i bardzo szybkim, niemal ponaddźwiękowym lotem ich kuzynek – kaczek krzyżówek, które w locie czynnym w linii prostej są bodaj najszybciej latającymi ptakami w Polsce. Nocą w całej okolicy słychać także wspaniałe chóry żab, a w malutkim stawku tuż koło ogniska -  łapczywe cmokanie karasi, które dostały trochę starego chleba. Gdzieś daleko odzywa się puszczyk, a bliżej także – jeśli mnie słuch nie zmylił – bardzo charakterystyczny głos lelka w locie.

 

Jednakże wokalnym hitem każdej nocy, bezkonkurencyjnym od samego początku jest słowik, koncertujący w parku przy pałacu, jakiś kilometr dalej. Pod każdym względem ten niepozorny szary ptaszek wielkości wróbla, jest najznakomitszym śpiewakiem wśród ptaków świata.  Śpiewa godzinami tylko samczyk, wabiąc samiczkę, zwykle ukryty dość nisko wśród liści w gęstym krzaku lub koronie drzewa, często  w pobliżu wody, nad stawem lub rzeką.  Jego pieśń jest niesamowita: donośna, wyraźna, namiętna i chwytliwa, niezwykle urozmaicona, o dużej skali tonów. Składa się z odrębnych serii identycznych dźwięków, które następują jedne po drugich, czasem z niewielką przerwą, a czasem w jednym ciągu, niemal nieprzerwanie przez długi czas. Fani słowików rozróżniają w tym śpiewie wiele różnych strofek i fraz, a każda z nich ma swoją własną nazwę: kląskanie, trele, turkot, łkanie, flet, chrapanie itp. Pieśń jest u każdego słowika indywidualna, w zależności od jego talentu, wieku i  doświadczenia. Istnieją różne wersje geograficzne lokalnych melodii, a nawet wersje „rodzinne”, w których synowie powtarzają pieśni ojców. Bodaj najjaśniejsza fraza śpiewu to tzw. „kląskanie” a także „trąbka” (czy raczej - różne rodzaje „rogów”) rytmicznie powtarzana jak głośny gwizdek. Po niej często następuje „grzmot” - soczyste i energiczne werble „Đ-Đ-Đ... lubDur-Dur-Dur... itd.

Nierzadko słowika ponosi namiętność i zachłystuje się własnym śpiewem, a oprócz strofek czystych, flecistych arii i refrenów można odróżnić tzw.plamy – różne trzaski, ćwierki itp. Słowik jest solistą, ale bywa, że jednocześnie słyszy się kilka ptaków z różnych odległości. Najlepiej słuchać tego śpiewu późno w nocy po deszczu, gdy inne ptaki już zamilkną, a słowiki są najbardziej aktywne Słowik może śpiewać również o świcie i w ciągu dnia. Piękno, moc i wytrwałość tego śpiewu budzi podziw i niedowierzanie. Jak taki mały ptaszek może śpiewać z taką siłą każdej nocy po 6-7 godzin bez przerwy przez wiele tygodni, bo zwykle dopiero pod koniec czerwca udaje mu się uwieść samiczkę, która potem nisko nad ziemią, przeważnie w gęstym krzaku, zakłada gniazdko i sama wysiaduje w nim 3-4  jajeczka przez dwa tygodnie, a następnie karmi pisklęta jeszcze przez 12 dni. Samiec jest już  wtedy tak wyczerpany, że nie bierze w tym udziału i tylko pilnuje gniazda przebywając w pobliżu. Śpiewanie jest bowiem dla niego ogromnym wysiłkiem biologicznym. Kiedy w maju i czerwcu intensywnie koncertuje, każdej nocy traci na wadze nawet i 5-6% masy ciała, co potem musi odbudować w ciągu dnia żerując na ziemi. Skacze wtedy jak wróbel i rozgarnia ścółkę dziobem skwapliwie poszukując zwłaszcza owadów, pająków, ślimaków, stonóg itp. Jada także owoce i pokarm roślinny.

Na całym  świecie słowik jest inspiracją i symbolem w sztuce, poezji i literaturze. Kto choć raz słyszał śpiew słowika, ten nigdy go nie zapomni. Czy można się dziwić, że robi on tak ogromne wrażenie i że noce przy ognisku z takim śpiewem w tle zasłużyły na ten opis? (BJ)

 

 

KOMENTARZE

  • Życie moje...
    I pomyśleć jakie życie mogłoby być piękne gdyby nie... (każdy może sobie dopisać co go uwiera).
    Pomimo wszystko życie jest piękne.
  • Mr B.Jeznach
    https://www.youtube.com/watch?v=76GjTE3zpU0
    Znalazlam spiew slowika ...niestety nie w mazurskich lasach, lecz na youtube ...
    https://www.youtube.com/watch?v=9ZjN2SM_6pM

    https://www.youtube.com/watch?v=HeLHWWoaLYo
    Na koniec spiew ptakow spotykanych w ogrodach
  • Gratuluję!
    Piękny tekst.
  • My byliśmy na majówce w Bieszczadach.
    Szum potoku, śpiew ptaków był.
    Jednak od chyba 2 maja zagłuszany przez jakieś stworzenie co tak się darło jak jakaś ropucha atakowana przez żmiję, no ale jak to się darło dzień i noc a zwłaszcza w nocy tak, że nie dało się spać, to już przesada. Darło się to z sąsiedniej łąki, rzucaliśmy patykami aby to przepłoszyć, nic z tego: zmieniło pozycję i nadal się darło.
    To człek niewyspany sięgnął do netu. Okazało się, że zaszczycił nas derkacz, bardzo rzadki ptak.
    Jego głos:
    https://www.youtube.com/watch?v=hfyXxFVEcHs
    I tak non stop a w nocy apogeum!
    Wiedząc w końcu co to za "stwór" jakoś przyzwyczailiśmy się do tego darcia.
    No i w sobotę nastała cisza. Kręcił się tam jenot, prawdopodobnie upolował derkacza.
    A może już poznał jakąś samiczkę i zadowolony?
    Tak żeśmy się wściekali a teraz nam jest przykro, że już zamilkł!
    Będziemy znów w czerwcu, może znów zacznie swoje, oby!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930