Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4230 postów 1939 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Niedziela, 22 kwietnia 2018

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1119) Zapraszam na serwis bieżących informacji i komentarzy z kraju i ze świata.

 

*Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa na antenie kanału „Rossija 24" wyjaśniła, dlaczego USA uciekają się do „ciągłych sankcji i zastraszania" w relacjach z Rosją.Dyplomatka nazwała taką politykę „planem B", do którego Waszyngton musiał uciec się po tym, jak nie znalazł możliwości podtrzymywania z Moskwą „dyplomatycznej gry", chybił celu na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce. Zdaniem Zacharowej USA wprowadzają teraz nowe sankcje przeciwko Rosji „bez związku z jakimikolwiek realiami".„Jeśli wcześniej mówiono nam, że karze się nas za Ukrainę, tak teraz sformułowania zmieniły się po prostu kardynalnie. W zasadzie karze się nas to, że istniejemy na arenie międzynarodowej. Tak to właśnie sformułowano: za rolę Rosji w sprawach międzynarodowych. I koniec" — powiedziała rzeczniczka MSZ. W ubiegłą niedzielę ambasadorka USA przy ONZ Nikki Haley oświadczyła, że przeciwko Rosji szykowane są nowe sankcje w związku z sytuacją w Syrii. Według słów dyplomatki sankcje uderzą w firmy, które miały dostarczać do Syrii technologie wykorzystywane do opracowania broni chemicznej. Jak informowała potem gazeta The Washington Post, Donald Trump zarządził  wstrzymanie  procesu nakładania nowych sankcji na Rosję.

 

* Stany Zjednoczone opanowały jedną czwartą terytorium Syrii. Oznacza to w praktyce, że aby doszło teraz do zjednoczenia kraju, potrzebna jest zgoda Waszyngtonu – twierdzi były doradca wiceprezydenta USA Joego Bidena ds. bezpieczeństwa narodowego Colin Kahl.Jego zdaniem do kluczowych zadań USA w Syrii należy „przeciwdziałanie terroryzmowi”, „niedopuszczenie do użycia broni masowego rażenia” oraz „zapobiegnięcie wojnom międzypaństwowym”, w tym między Iranem a Izraelem. Kahl wyraził przekonanie, że obecnie nie ma możliwości usunięcia ze stanowiska prezydenta Syrii Baszara al-Assada.  Panujemy nad jedną czwartą kraju, w tym nad strategicznymi zasobami ropy i gazu. My oraz Syryjskie Siły Demokratyczne, które wspieramy, oczyściliśmy obszary na wschodzie i północy Syrii. Czyli odtąd zgoda USA jest konieczna do zjednoczenia Syrii – powiedział Kahl, który wcześniej zajmował się kwestiami Bliskiego Wschodu. Jak podkreślił, dążenie prezydenta USA Donalda Trumpa do wycofania wojsk z Syrii osłabia amerykańską dźwignię nacisków. Kahl wyjaśnił, że odbudowa Syrii będzie kosztować setki miliardów dolarów, których nie mają „Rosja, Iran i Assad”, a jedynie USA i ich sojusznicy mogą sobie pozwolić na wydanie takiej sumy.  Ale Trump pokazał, że nie jest zainteresowany wpłaceniem nawet kilkuset milionów dolarów do fundusz stabilizacji Syrii – dodał były doradca Bidena.

 

*Moskwa zrobi wszystko, aby doprowadzić do sztabu OPCW syryjskiego chłopca, który potwierdzi, że „atak chemiczny” w Dumie był inscenizacją – powiedział w wywiadzie dla NTV ambasador Rosji przy OPCW Aleksander Szulgin. Dyplomata podkreślił, że w inny sposób nie udało się przekonać przedstawicieli krajów zachodnich, że nagrania i zdjęcia, które pojawiły się w sieci, zostały sfabrykowane. Jak dodał, chłopiec może nie otrzymać zgody na wystąpienie w Hadze.  Nie chcą słuchać. Na każdym kroku zniszczenie i chaos. Skoncentrowali się na obaleniu Assada, jego rządu, nic innego ich nie interesuje. Agenda chemiczna jest tylko pretekstem. Nie ma dowodów, bo nawet najbliżsi sojusznicy nie mogą niczego pokazać – powiedział Szulgin. Wcześniej w rosyjskiej telewizji Rossija 24 pojawił się materiał, w którym chłopiec Hasan Diab ujawnił szczegóły powstania filmu nakręconego przez „Białe Hełmy”. Twierdzi on, że był z matką w piwnicy, gdy usłyszał krzyki na ulicy i wezwania, aby kierować się do szpitala. Natychmiast po dotarciu do szpitala, zaczęto go polewać wodą. Słowa Hasana potwierdza jego ojciec. Zapewnia, że w Dumie nie było ataku chemicznego.

 

*Dzień po ataku rakietowym na Syrię obywatele tego kraju zamieszkujący Paryż, Berlin i Moskwę skomentowali w wywiadzie dla Sputnika agresję Zachodu i jej możliwe przyczyny. Syryjczycy są pewni -„atak chemiczny" to tylko pretekst do ataku na Syrię. Według nich koalicja nie zdołała jednak złamać syryjskiego narodu. Atak tylko zjednoczył Syryjczyków".Kilka godzin po nalotach koalicji na syryjskie obiekty wojskowe i badawcze tysiące osób z całego świata wyszły na ulice, żeby potępić ten atak i wyrazić swoją solidarność z narodem syryjskim. Jedna z takich manifestacji skupiła w Berlinie, niedaleko Bramy Brandenburskiej, około 200 Niemców i Syryjczyków. Wśród nich był socjolog i dziennikarz syryjski Ali Al-Hassan, osiadły w Niemczech wiele lat temu. Według niego protesty są logicznym następstwem agresji, i głos Syryjczyków musi być usłyszany, żeby zapobiec w przyszłości aktom podobnym do tego, jaki nastąpił w nocy z 13 na 14 kwietnia.Syryjczycy muszą wychodzić na ulice, żeby wyrazić swoją opinię, żeby inni ich usłyszeli i dowiedzieli się prawdy, niezależnie od tego, jaka ona jest. Oni muszą się gromadzić po to, by władza pomyślała zanim przeprowadzi kolejny atak i działała w ramach rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ — powiedział Ali Al-Hassan w rozmowie ze Sputnikiem.Jego zdaniem ostatni atak jest naruszeniem prawa międzynarodowego, działaniem pozbawionym sankcji Rady Bezpieczeństwa ONZ.  „Rosja zażądała zwołania Rady Bezpieczeństwa, ale nie została usłyszana. Koalicja nie poczekała nawet na wyniki prac misji inspektorów z Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW). Ci ostatni jeszcze nawet nie zebrali próbek, a atak już został przeprowadzony" — mówi z oburzeniem syryjski dziennikarz. Al-Hassan wyprowadza wniosek, że prawdziwym celem państw, które zaatakowały Syrię, było nie ukaranie Damaszku, tym bardziej że USA, które oskarżyły syryjskie władze o atak chemiczny, same zniszczyły arsenały broni chemicznej w Syrii w 2014 roku.Nie znalazłszy broni chemicznej, znajdą coś nowego, żeby przeprowadzić atak. Syria musi znaleźć środek, którym będzie mogła się bronić, bronić swojej polityki i swojego narodu — powiedział  Ali Al-Hassan. „Bandycka polityka"Profesor uniwersytetu, Syryjczyk Hussam Hanna mieszkający w Damaszku nie jest zdziwiony amerykańską agresją, bowiem Donald Trump ją zapowiadał. Hanna jest oburzony tym, że nawołując do respektowania praw człowieka, Zachód działa na przekór prawu międzynarodowemu. „Uczyłem się we Francji i coraz bardziej dziwi mnie, jak oni kłamią i mieszają się do nieswoich spraw w imię ludzkości. Wczoraj dokonali napaści na Syrię. Nie mieli ani jednego dowodu na użycie broni chemicznej w miejscowości Duma, a mimo to przeprowadzili atak. To bandycka polityka" — mówi Hanna, podkreślając konieczność korzystania z mechanizmów dyplomatycznych.Inspektorzy byli już w drodze, byli już w Bejrucie, ale ci nie poczekali. To nielogiczne. Mam nadzieję, że państwa zachodnie i ich społeczeństwa zrozumieją to i nie pozwolą sobą manipulować — dodał Hussam Hanna.Profesor wiąże nalot z sukcesami syryjskiej armii i jej sojuszników, w szczególności we Wschodniej Gucie. Waszyngton odniósł porażkę i teraz szuka pretekstu do napaści na Syrię. Jego zdaniem Trump usiłuje w taki sposób zachować twarz. „Wczoraj poczułem to, co każdy czuje podczas ataku na swoje państwo. To kolonizatorzy, który chcą narzucić swój światopogląd i swoją logikę. Ten atak to wynik ich porażki w Syrii" — uważa Ahmad Hbeche, Francuz o syryjskich korzeniach mieszkający w Paryżu. Oburzony udziałem Francji w nalotach Hbeche jest poruszony współczuciem ze strony Francuzów. „Wczoraj dzwoniło do mnie wielu Francuzów, byłem zdziwiony, że moi przyjaciele potępili ten incydent. Nawet francuscy politycy, liderzy partii i deputowani wyrazili swoje oburzenie" — powiedział Hbeche i dodał, że w ostatnich latach Francuzi zachowują się jak „wasale" Waszyngtonu, zamykając oczy na problemy wewnętrzne i atakując Syrię bez żadnych dowodów. Informacja o rzekomym ataku chemicznym brzmi dla niego jak kpina.Jak można uwierzyć, że władze przeprowadziły atak chemiczny po wyzwoleniu 90% terytorium Guty? Dlaczego Zachód tego nie widzi? Dlaczego kiedy Daesh publikuje wideo z egzekucji żołnierzy i zakładników, nikt nie kieruje przeciwko nim rakiet? A kiedy w Internecie pojawia się jakieś wątpliwe wideo o ataku chemicznym Zachód wszczyna nalot? To jakaś kpina — mówi Syryjczyk.Syryjski stomatolog mieszkający w Moskwie Morris Aleid przyznał, że był zdziwiony, słysząc o atakach. Nie sądził, że USA się na to zdecydują.Państwo od siedmiu lat walczy z terrorystami, i atakować je, kiedy jest już bliskie zwycięstwa?— mówi ze zdziwieniem Aleid. Jednocześnie Syryjczyk przekonuje, że atak nie nadwątlił morale Syrii. Wręcz przeciwnie, umocnił siły Syryjczyków i jeszcze bardziej ich skupił wokół prezydenta Asada. „Nie przyczynili szkody ani moralnej, ani materialnej. Radzieckie rakiety, którymi Syria dysponuje od kilkudziesięciu lat, przechwyciły nowoczesne rakiety, którymi straszył Trump: amerykańskie Tomahawki" — powiedział Syryjczyk.

 

* Syryjski system obrony przeciwlotniczej zestrzelił kolejne  rakiety w rejonie Homs — podaje syryjska agencja narodowa SANA, powołując się na swego korespondenta. Jak piszą miejscowe media, celem była baza lotnicza Szajrat. Ofiar ani zniszczeń nie ma. Źródło Sputnika w syryjskiej armii potwierdziło atak na Szajrat i podkreśliło, że obrona przeciwlotnicza zestrzeliła około dziesięciu rakiet. Portal informacyjny Al-Masdar poinformował, że za tym atakiem stoi Izrael. Według danych gazety syryjska armia przeprowadziła odwetowy atak i wystrzeliła rakiety do samolotów wojskowych atakujących Szajrat. Później TV Al Majjadin poinformowała, że również lotnisko Dumajr na północy od Damaszku także zostało ostrzelane z artylerii. Telewizja dodała, że atak miał miejsce podczas gdy odbywały się tam rozmowy o wycofaniu się terrorystów z tego rejonu. Izrael wielokrotnie przeprowadzał ataki rakietowe na terytorium Syrii najczęściej wyjaśniając to koniecznością uniemożliwienia dostaw broni dla proirańskiego ruchu libańskich szyitów Hezbollah, którego formacje wojskowe walczą po stronie syryjskiego prezydenta Assada. W nocy z 9nq 10 kwietnia dwa mysliwce F-15 odpaliły osiem rakiet w kierunku bazy Tifur, gdzie zginęło kilka osób. Syryjskie MSZ widzi w tych działaniach frustrację z powodu sukcesów Damaszku w walce z terrorystami.  


*Francja, Stany Zjednoczone i ich sojusznicy powinni pozostać w Syrii po klęsce Daeszu, aby „zbudować nową Syrię” i ograniczyć wpływ Iranu, powiedział prezydent Francji Emmanuel Macron. „Nawet po zakończeniu wojny przeciwko  PI, Stany Zjednoczone, Francja i nasi sojusznicy, wszystkie kraje w regionie, nawet Rosja i Turcja, odegrają ważną rolę w tworzeniu nowej Syrii, ale oczywiście naród syryjski określi przyszłość” — powiedział amerykańskiemu kanałowi telewizyjnemu Fox News. Zwrócił on uwagę ze to wzmocni pozycję Assada i Iranu. 

 

*Korespondent ZDF Uli Gack osobiście odwiedził Syrię, przeprowadził wiele rozmów z lokalnymi mieszkańcami i dopuszcza możliwość, że „atak chemiczny” był inscenizacją. Powiedział o tym na antenie swojego kanału telewizyjnego.Uli Gack osobiście odwiedził Syrię i przeprowadził wiele rozmów z jej mieszkańcami. Według niego są oni całkowicie przekonani o inscenizacji i kłamstwie. Co więcej, bojownicy w Dumie podczas „szkolenia”  testowali chlor w miejscach publicznych  i filmowali to na wideo, aby później przedstawić nagrania jako „dowód”.Ludzie z przekonaniem opowiadają, że w Dumie było wiele podobnych prowokacji. Mówią także, że w trakcie jednego z tzw. szkoleń — czy jak to jeszcze nazwać — poddawano ludzi działaniu chloru, potem to nagrywano, a następnie opublikowano jako dowód 7 kwietnia — powiedział niemiecki dziennikarz na antenie telewizji państwowej.Uli Gack powiedział, że on sam nie zna prawdy, ale podkreślił, że absolutnie ufa historiom swoich syryjskich rozmówców. Fejkowe wiadomości o skutkach „ataku chemicznego” od „Białych Hełmów” były powodem dokonania zmasowanego ataku rakietowego na Syrię przez Zachód.

 

* Zinicjatywy patriarchy moskiewskiego Cyryla I (prawosławny) i we współpracy z papieżem Franciszkiem I (katolik), zawiązał się sojusz Bartłomieja I, prawosławnego patriarchy Konstantynopola, Teofila III, prawosławnego patriarchy Jerozolimy, Teodora II, prawosławnego patriarchy Aleksandrii, Jana X, prawosławnego patriarchy Antiochii (z siedzibą w Damaszku) oraz Tawadrosa II (Teodora II), koptyjskiego papieża Aleksandrii i patriarchy Stolicy św. Marka (z siedzibą w Kairze) – sprzeciwiających się wojnie przeciwko Syrii. „Odbyłem dzisiaj rozmowę z Papieżem Franciszkiem i ze wszystkimi prawosławnymi Patriarchami Bliskiego Wschodu” – powiedział patriarcha Cyryl na spotkaniu z przedstawicielami mediów w dniu 14 kwietnia. – „Podjęliśmy tę inicjatywę, zdając sobie sprawę, że chrześcijanie nie mogą trzymać się z dala od tego wszystkiego, co dzisiaj dzieje się w Syrii. Syria i Bliski Wschód, to miejsce, gdzie powstało chrześcijaństwo, a te straszne konflikty, które dzisiaj nękają syryjską ziemię – nie mogą nie tworzyć zagrożenia, w tym także zagrożenia dla obecności chrześcijan. Ponadto, jest zupełnie oczywiste, że cierpią ludzie. A przesłanie Kościoła dla świata jest zawsze związane z orędowaniem pokoju i sprawiedliwości między ludźmi. Zatem, nie można milczeć, gdy dzieje się to, co dziś dzieje się w Syrii” – podkreślił patriarcha Cyryl. W rezultacie, na stronie internetowej Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych RKP został we wtorek opublikowany tekst pokojowego apelu, uzgodniony 14 kwietnia podczas rozmowy papieża Franciszka i patriarchy Cyryla. Ów wspólny apel został poparty przez wymienionych na wstępie patriarchów. Inicjatywa ta jest wynikiem Wspólnej Deklaracji Patriarchów: Jana X, prawosławnego patriarchy Antiochii (Kościół Grecko-Prawosławny), Ignacego Efrema II, jakobickiego patriarchy Antiochii (Syryjski Kościół Ortodoksyjny) i Józefa I Absi, melchickiego patriarchy Antiochii, Aleksandrii i Jerozolimy (Grecki Melchicki Kościół Katolicki), dotyczącej niedawnego bombardowania Syrii, a wydanej w Damaszku, stolicy Syrii, 14 kwietnia 2018 roku.

 

*Administracja Donalda Trumpa planuje zastąpić amerykański kontyngent wojskowy w Syrii żołnierzami z krajów arabskich - pisze gazeta „Wall Street Journal", powołując się na amerykańskich urzędników.Jak twierdzą rozmówcy gazety, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA John Bolton dzwonił niedawno do pełniącego obowiązki dyrektora Generalnej Służby Wywiadowczej Egiptu (GIS) generała Abbasa Kamela, żeby dowiedzieć się,  czy Kair wesprze USA w realizacji tego planu. Jak informuje dziennik, Biały Dom zwrócił się do Arabii Saudyjskiej, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich z prośbą o przeznaczenie miliardów dolarów na odbudowę północnej części Syrii. Według danych urzędników kierownictwo kraju chce także, żeby państwa arabskie wysłały do regionu swoje wojska. Celem inicjatywy jest uniknięcie powstania „próżni w sferze bezpieczeństwa" na terytorium Syrii, która może umożliwić dżihadystom z Państwa Islamskiego powrót do regionu — kontynuuje gazeta. Tymczasem starszy pracownik naukowy Instytutu Bliskiego Wschodu w Waszyngtonie Charles Lister w rozmowie z „Wall Street Journal" wyraził wątpliwość, że kraje arabskie zgodzą się na prośby Ameryki, ponieważ „(wojska — red.) Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich w dalszym ciągu stacjonują w Jemenie, a Egipt nie będzie chciał bronić terytorium, które nie jest kontrolowane przez rząd Baszara al-Asada". Oprócz tego państwa te nie zgodzą się na wysłanie swoich żołnierzy do Syrii, jeśli Stany Zjednoczone wycofają swój kontyngent z tego kraju — zaznaczył. Wczoraj Biały Dom oświadczył, że USA zamierzają jak najszybciej opuścić Syryjską Republikę Arabską. Wcześniej ambasador Stanów Zjednoczonych przy ONZ Nikki Haley podkreślała, że amerykańskie wojska wycofają się dopiero wtedy, kiedy zrealizują wszystkie postawione cele — m.in pokonają Państwo Islamskie oraz otrzymają gwarancje, że broń chemiczna nie stanowi zagrożenia dla USA.  

 

*W ostatnim czasie prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan nie wygłasza w stosunku do USA praktycznie żadnych pochlebstw - pisze Der Tagesspiegel.Krytykuje Amerykanów za wspieranie Kurdów i grozi Waszyngtonowi „osmańskim spoliczkowaniem". Natomiast z Rosją ściśle współpracuje. Jednak po ataku rakietowym Zachodu na cele w Syrii Erdogan zmienił retorykę — podkreśla niemiecka gazeta. Poparł „akt odwetu", aczkolwiek nie skrytykował Moskwy bezpośrednio. Turcja szuka trzeciej drogi pomiędzy USA i Rosją. W ostatnich dniach Erdogan przeprowadził rozmowy telefoniczne z prezydentami USA, Rosji i Francji a także premierem Wielkiej Brytanii. Przed atakami próbował występować jako pośrednik między Moskwą i Waszyngtonem, ale nic z tego nie wyszło. Turcja nie jest zainteresowana konfrontacją dwóch supermocarstw w Syrii. „Nie jesteśmy ani po stronie Rosji, ani po stronie USA" — oznajmił turecki minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavuşoğlu. Chodzi o to, że Erdogan potrzebuje wsparcia Rosji w realizacji operacji zbrojnej w Syrii. Obecnie takich ścisłych kontaktów, jak z szefem Kremla Władimirem Putinem nie ma z żadnym innym politykiem. Przez ostatnie półtora roku spotykali się około dziesięciokrotnie, odbyli ponad 20 rozmów telefonicznych. Obaj są zainteresowani wycofaniem amerykańskich wojsk z Syrii — podkreśla autor artykułu. W stosunkach USA i Turcji powstało wiele problemów — pisze Tagesspiegel. Jednak Erdogan nie zamierza ostatecznie zrywać kontaktów z Zachodem. Dosłownie niedawno na spotkaniu z szefami UE poinformował, że jest gotowy dołożyć starać w celu pokonania obecnego kryzysu. Chodzi o to, że dla Turcji Europa jest jednym z najważniejszych partnerów handlowych — pisze gazeta. Krytycy Erdogana zarzucają mu, że z jednej strony wykorzystuje mocne nastroje antyamerykańskie w Turcji do własnych celów, a z drugiej — przy każdej okazji stara się zbliżyć z zachodnimi mocarstwami. Robi tak nie tylko ze względu na konieczność taktyczną, ale również w powodu ambicji mocarstwa regionalnego. Erdogan uważa, że Turcja jest niezależnym graczem, dość silnym pod względem gospodarczym, politycznym i wojskowym, by podążać własnym kursem. Najaktywniej Ankara zwiększa wpływy na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Także Erdogan nie widzi nic złego we współpracy z Syrią i Iranem, głównym wrogiem Arabów-sunnitów. Jednak współpracy nie da się nazwać gładką — podkreśla gazeta. Rosja i Iran popierają syryjskiego przywódcę Baszara Asada. Erdogan natomiast opowiada się za jego obaleniem. Także Moskwa i Teheran krytycznie podchodzą do działań zbrojnych prowadzonych przez Ankarę na północnym zachodzie Syrii i żądają, by Turcy przekazali okupowane terytoria syryjskim władzom. Turcja natomiast nie chce tego robić. Swoją polityką Erdogan dobija się jednego — pisze gazeta: chce siedzieć przy stole negocjacji razem z supermocarstwami w dniu, gdy będą rozstrzygane losy Syrii. 

 

*Przedstawiciele kurdyjskich partii politycznych w Syrii w wywiadzie dla Sputnika potępili atak rakietowy USA, Wielkiej Brytanii i Francji na syryjskie terytorium.Przewodniczący syryjskiej kurdyjskiej Partii Postępowo-Demokratycznej Mustafa Hanifi oświadczył, że jego partia „kategorycznie opowiada się przeciwko użyciu siły w kwestii syryjskiej: „Opublikowaliśmy oświadczenie-protest przeciwko atakowi rakietowemu na Syrię. Nasza partia zdecydowanie potępia każdy atak wymierzony w Syrię niezależnie od tego, od jakiego państwa lub grupy państw pochodzi" — powiedział Hanifi. Z kolei szef Partii Unii Demokratycznej Fethi Muhammed wyraził niepokój w związku z tym, że ataki na Syrię mogą jeszcze bardziej pogłębić syryjski kryzys i powiedział: „Zachodnie siły zaatakowały Syrię wcale nie z powodu ataku chemicznego lub dążenia do sprawiedliwości. Zrobiły to, by pokazać Rosji swoją obecność na Bliskim Wschodzie, w Syrii. To było swego rodzaju posłanie polityczne, informacja o przygotowywanym ataku na Syrię była aktywnie omawiana w mediach". Przewodniczący Kurdyjskiej Rady Narodowej (ENKS) Fuat Eliko także uważa, że atak rakietowy jest sygnałem zachodniej koalicji: „Tym atakiem USA chciały wysłać Rosji, która znacznie wzmocniła swoje pozycje w Syrii i na Bliskim Wschodzie w ogólnym zarysie komunikat polityczny, wywrzeć wpływ na rosyjskie pozycje w regionie. Uważam, że kryzys dyplomatyczny w stosunkach między Rosją i państwami europejskimi także odegrał rolę w decyzji zachodnich sił w sprawie przeprowadzenia ataku" — powiedział. Według słów Eliko sytuacja w regionie „wskazuje na konieczność poszukiwania dróg politycznych zażegnania syryjskiego konfliktu".

 

* Amerykański sekretarz obrony, gen. James Mattis przyznał na konferencji prasowej w Pentagonie, że USA nie mają dowodów na to, że siły rządu w Damaszku używały broni chemicznej przeciwko swym rodakom – zarówno w 2017 roku, gdy pod tym pretekstem dokonano ostrzału rakietowego syryjskiej bazy lotniczej Szajrat, jak i we wcześniejszych latach, gdy rzekomo za brutalne ataki na ludność cywilną popierającą „rebeliantów” obwiniono rząd w Damaszku, niekiedy nawet do spółki z Rosjanami (jak w 2013 roku, po ataku gazowym we Wschodniej Ghucie).  Dysponujemy raportami z pola bitwy od ludzi, którzy twierdzą, że został on użyty […] nie mamy dowodów na to – Mattis tłumaczył się dociekliwym dziennikarzom. Oprócz tego powiedział, że nie kwestionuje wspomnianych raportów. Jako jednych z ważniejszych informatorów wymienił „grupy pomocy” (aid groups) pomagające cywilom na terytoriach pod kontrolą rebeliantów-islamistów. Problem w tym jednak, że . Natomiast wspomniane grupy „humanitarne” zostały już dawno zdemaskowane przez niezależnych badaczy zachodnich, jako tzw. regime change tools – „narzędzia zmiany władzy”, których głównym zadaniem jest uwiarygodnienie anty-asadowskiej narracji propagandowej w mediach zachodnich, a nie zaś pomoc cywilom (której faktyczny zasięg okazywał się wyjątkowo skromny, zwłaszcza w porównaniu do ogromnych środków, jakimi dysponują te organizacje. Do bardziej niesławnych można zaliczyć tzw. Białe Hełmy (White Helmets), która pomimo zupełnie jawnych powiązań z dżihadystami i fanatykami islamskimi otrzymuje nadal wielomilionowe dotacje od rządów zachodnich. Niestety, są wśród nich nawet organizacje takie jak Lekarze bez Granic (Médecins Sans Frontières), rozpoznawalne na świecie i cenione z powodu swych wcześniejszych, pozytywnych działań.  Szukamy dowodów na to, gdyż wyraźnie chodzi tu o reżim Assada, używający oszustw i podstępów, by ukrywać swoje bandyckie działania – podsumował gen. Mattis. Syryjskie władze konsekwentnie, od samego początku zaprzeczają tym oskarżeniom. Mattis stwierdził, że rząd Assada „z pewnością” używał gazu chlorowego. Dodał jednak, że „jesteśmy bardziej zatroskani ewentualnością użycia sarinu”. Gaz ten jest bezwonny, powoduje paraliż układu oddechowego prowadzący do śmierci. Sekretarz obrony przyznał to 2 lutego – choć zaledwie dzień wcześniej administracja Trumpa oskarżyła rząd w Damaszku o stosowanie „nowych rodzajów broni” do dokonywania ataków chemicznych. Jej przedstawiciele nie wykluczają ponowienia akcji zbrojnej celem „odstraszenia” prezydenta Syrii od nich – choć nie sugerują też, by taka akcja miała zostać ponownie przeprowadzona w najbliższej przyszłości. Podkreślili za to, iż będą próbowali przekonać Rosję do wywarcia presji na Assada w tej kwestii. Wypowiedź sekretarza obrony postawiła pod znakiem zapytania odtajnione nieco wcześniej memorandum Białego Domu – dotyczące ataku na bazę lotniczą w Szajrat, dokonanego w kwietniu 2017 roku – jak zauważył Ian Wilkie z Newsweeka. Jako weteran US Army, a także specjalista od prawa międzynarodowego zauważa on ze smutkiem, że przez takie działania wiarygodność władz amerykańskich bardzo spada – zwłaszcza, iż wyraźnie nie chciały, by przypadki ataków chemicznych dokonywanych przez „rebeliantów” („dżihadystów” – jak Wilkie pisze wprost) zostały zbadane przez niezależną komisję ONZ. Komentator „Newsweeka” przywołuje też rezultaty badań ekspertów od broni chemicznej, którzy zakwestionowali odpowiedzialność Assada – wszyscy oni stwierdzili, że tam gdzie znajdowano faktycznie pozostałości broni chemicznej i środków jej przenoszenia, były one zupełnie inne niż to, co mogło się znajdować w zapasach syryjskiego rządu. „Nadszedł czas, aby Ameryka przestała najpierw strzelać, a dopiero później pytać” – podsumował Wilkie.

 

*Szef inicjatywy kurdyjskiej w Syrii Muhammed Oso w rozmowie ze Sputnikiem powiedział, że Kurdowie na północy Syrii jeszcze pożałują, że zaufali Amerykanom. Ameryka nie interesuje się Kurdami, potrzebuje ona kogoś, kto będzie odciągać uwagę syryjskiego rządu i sił sojuszniczych od walki z ekstremistami. „Wszyscy widzieliśmy amerykańską hipokryzję w związku z sytuacją w Afrinie. Dali zielone światło tureckiej operacji, co można oceniać jako agresję przeciwko narodowi syryjskiemu. (…). Wśród Kurdów w Afrinie rośnie niezadowolenie z Kurdów, który współpracują z Amerykanami. Rosja może powstrzymać tę wojnę i turecką agresję poprzez spotkania w Astanie” – powiedział kurdyjski polityk Muhammed Oso. „Kurdowie nadal walczą z grupami terrorystycznymi. Syryjska armia dostarczyła niezbędną broń, przedstawicielstwo kurdyjskiej partii zostało otwarte w Moskwie, przed tureckim atakiem na Afrin przeprowadzono mnóstwo spotkań w Moskwie i w bazie Hameimim” – dodał. „Wielkim błędem ze strony Kurdów było to, że nie wpuścili syryjskiej armii i nie przekazali jej kontroli nad instytucjami państwowymi. Przecież armia mogła wejść do wszystkich kurdyjskich regionów i ochronić je przed nadciągającą katastrofą” – ocenił Oso. Jego zdaniem turecka agresja była skierowana nie tylko przeciwko Kurdom. Turcja posiada strategiczne plany dotyczące tej części Syrii, w której zamierza zaprowadzić swoje rządy. Może to być źródło przyszłych problemów między Damaszkiem a Ankarą, twierdzi szef inicjatywy kurdyjskiej w Syrii Muhammed Oso.

 

*Turecki politolog wykładający stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Atilim Hasan Ünal skomentował w wywiadzie dla Sputnika przyczyny, które pobudziły państwa zachodniej koalicji do podjęcia decyzji o ataku na Syrię, a także stanowisko Turcji w danej sprawie.Ünal wskazał na zaniepokojenie USA i państw europejskich skutecznie działającym astańskim procesem negocjacyjnym: „Skuteczna współpraca i rozmowy na temat życiowo ważnych dla Syrii i regionu procesów w toku rozmów z udziałem liderów  Turcji, Rosji i Iranu głęboko zaniepokoiły zachodnie siły — USA, Francję i Wielką Brytanię, w związku z czym państwa te postawiły sobie za cel zniszczenie formatu procesu astańskiego poprzez przyciągnięcie antyassadowską retoryką „najbardziej podatne na wpływy ogniwo w tym łańcuchu" — Ankarę. Takie scharakteryzowanie Turcji w porównaniu z dwoma pozostałymi państwami-gwarantami procesu astańskiego związane jest z tym, że zmiana przez Rosję i Iran swojej politycznej strategii nie wydaje się jak dotąd możliwa. W taki sposób państwa zachodnie podejmują próbę przyciągnięcia uwagi Turcji obietnicami powrotu do rozmów na temat odsunięcia Assada od władzy".Ale zdaniem Ünala takie kroki jak odsunięcie od władzy Assada i rozbicie Syrii zniweczyłyby wszystkie osiągnięcia Turcji w ramach przeprowadzonych przez nią operacji w Afrinie i Dżarbulusie.W obecnych warunkach idea odsunięcia Assada od władzy wydaje się skrajnie wątpliwa. Bowiem w przypadku osłabienia pozycji syryjskich władz centralnych państwo okaże się rozbite. A to zminimalizuje wszystkie osiągnięcia Turcji w ramach operacji Tarcza Eufratu i Gałązka Oliwna, bowiem umożliwi włączenie w tej czy innej formie do międzynarodowego systemu struktury kurdyjskiej utworzonej przez Partię Unii Demokratycznej. Mając na uwadze te czynniki, turecki rząd z jednej strony nie porzuca ostrej retoryki względem Damaszku, a z drugiej strony demonstruje chęć współpracy z Rosją i Iranem w ramach procesu astańskiego. To dążenie Ankary oznacza jednocześnie chęć zapewnienia integralności terytorialnej państwa syryjskiego — podkreślił Ünal.W takich warunkach najwygodniejszym i najskuteczniejszym dla Ankary krokiem byłoby nawiązanie dialogu z Damaszkiem. „W swoim niedawnym przemówieniu prezydent Erdogan powiedział rzecz godną zapamiętania. Powiedział: „Nie zrezygnujemy ze współpracy z USA i współpracy z Rosją i Iranem". W taki sposób Erdogan wskazuje na konieczność osiągnięcia kompromisu przez Rosję i USA, aby nie dopuścić do sytuacji, w której napięcie przerodzi się w wojnę. Dążenie do uniknięcia wojny już samo w sobie oznacza rezygnację z prób obalenia Assada. I to już pozytywny sygnał. W toku tego wystąpienia Erdogan co prawda uciekał się do ostrej retoryki po adresem Assada. Ale ja sądzę, że podobne ataki potrwają do wyborów prezydenckich w Turcji. Te oświadczenia należy rozpatrywać w kategorii wewnątrzpolitycznego, przedwyborczego narzędzia oddziaływania na elektorat. Po wyborach wiele może się zmienić, zwłaszcza w kierunku stopniowego nawiązania dialogu z syryjską władzą. I to byłby najbardziej słuszny i rozsądny krok dla Turcji" — zakończył ekspert.

 

*Brytyjska policja zidentyfikowała podejrzanego, który może być związany z otruciem byłego pułkownika GRU Siergieja Skripala i jego córki Julii.Według gazety „Sunday People", jest nim 54-letni były agent FSB o pseudonimie „Gordon". Były agent Federalnej Służb Bezpieczeństwa Rosji miał posługiwać się nazwiskiem „Mihalis Savickis". Mężczyzna prawdopodobnie wrócił już do Rosji. Brytyjska policja twierdzi, że za otruciem Skripalów stała grupa sześciu osób. Siergiej Skripal na początku marca został otruty wraz z córką Julią na terenie Wielkiej Brytanii. Oboje trafili do szpitala. O zamach Londyn oskarżył Rosję. Kreml zaprzecza, aby miał jakikolwiek związek z tym incydentem.    Z informacji przekazanych przez dziennik wynika, że osoby odpowiedzialne za atak są prawdopodobnie w Rosji.„The Telegraph” pisze, że śledczy ustalili tożsamość napastników dzięki sprawdzeniu pasażerów lotów z i do Wielkiej Brytanii oraz analizie nagrań z kamer monitoringu w Salisbury, gdzie doszło do ataku. Udało się w ten sposób odczytać m.in. tablicę rejestracyjną samochodu, którym poruszali się podejrzani. Policja nie potwierdza na razie tych informacji.  Tymczasem ekspert w rozmowie z „The Telegraph" powiedział, że „mogą być pewne dowody, wskazujące na to, że Rosjanie byli na pokładach samolotów konkretnych lotów i że byli w Salisbury". — Nie oznacza to jednak, że mają związek z atakiem – dodał. Siergieja Skripala i jego córkę 4 marca znaleziono nieprzytomnymi na ławce w parku w centrum Salisbury. Okazało się, że mieli kontakt ze środkiem paralityczno-drgawkowym. Londyn oskarżył o próbę ich zabójstwa Rosję, co doprowadziło do poważniejszego kryzysu dyplomatycznego miedzy tymi krajami.

 

* Do 31 osób wzrosła liczba zabitych w samobójczym ataku przed ośrodkiem rejestrowania wyborców w stolicy Afganistanu, Kabulu. Ranne są 54 osoby.Do ataku doszło w gęsto zaludnionej dzielnicy zamieszkiwanej w większości przez szyitów. Rzecznik ministerstwa zdrowia Wahid Madżro powiedział, że liczba ofiar może jeszcze wzrosnąć.Rzecznik MSW Nadżib Danesz poinformował, że zamachowiec wysadził się w powietrze przed wejściem do ośrodka, gdzie urzędnicy wydawali dowody osobiste w ramach procesu rejestrowania wyborców przed wyborami parlamentarnymi, które mają się odbyć w październiku. Trwa on od 14 kwietnia. Do zamachu przyznało się Państwo Islamskie.

 

* Szybko pogłębia się kryzys polityczny w Armenii, gdzie opozycja domaga się dymisji b.przydenta który obecnie został premierem.W Erewaniu policja zatrzymała lidera opozycji, posła Nikolu Paszyniana, informuje korespondent Sputnika.Parlamentarzysta został zabrany z tłumu protestujących w rejonie Erebuni. Na miejscu zbudowano kordon, rozpoczęło się rozganianie zgromadzenia. Organy ścigania użyły specjalnych środków, granatów świetlno-dźwiękowych. Poinformowano również o zatrzymaniu Sasuna Mikaeliana, który kierował protestami. Na miejsce starć przyeżdżają karetki, są ranni.  W niedzielę odbyły się negocjacje między Nikolą Paszynianem i ormiańskim premierem Serżem Sargsjanem, które trwały trzy minuty i zakończyły się bez rezultatu. Premier powiedział, że działania opozycji są szantażem i poradził, aby „powrócono na obszar prawa”. Parlamentarzysta zapowiedział, że demonstracje będą kontynuowane z nową siłą.

 

*Dzień po ataku rakietowym na Syrię, ambasador Stanów Zjednoczonych w Belgradzie Kyle Skott spotkał się z prezydentem Serbii Aleksandrem Vuciciem i starał się przekonać go o słuszności tego ataku.Ambasador przekonywał również o tym, że Rosja nie dotrzymała swojej obietnicy danej w umowie gwarancyjnej, na podstawie której Syria zobowiązała się nigdy więcej nie używać broni chemicznej. I chociaż Skott nie wymagał od Belgradu wsparcia działań Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników w Syrii, to analitycy widzą w tym spotkaniu próbę wywarcia „cichej presji” na przywództwo Serbii. Sam Vucic, nawiasem mówiąc, powiedział, że Serbia, jako małe państwo, nie chce ingerować w relacje wiodących sił i zachowuje neutralność militarną. Później, w wywiadzie dla serbskiego kanału RTS, prezydent powiedział, że atmosfera na świecie „jest taka, jakiej nie było od czasów drugiej wojny światowej”.  „Wielka Brytania i USA prowadzą bardzo jasną politykę wobec Rosji. Obaj uważają, że Rosja jest zagrożeniem dla ich interesów, dlatego stale wywierają presję dyplomatyczną i polityczną i nieustannie wzywają wszystkie kraje, aby stanęły po ich stronie” — mówi Predrag Rajic z belgradzkiego Centrum Stabilności Obywatelskiej. Co ciekawe, ani w 1999 roku podczas bombardowania Jugosławii, ani w 2003 roku, kiedy atakowano Irak, amerykańscy dyplomaci nie musieli działać w ten sposób, ponieważ w pierwszym przypadku wsparcie Zachodu było bezwarunkowe, a w drugim przypadku było wiele krajów, które zdecydowały, że być na stronie Stanów Zjednoczonych po prostu się opłaca. Teraz amerykańscy i brytyjscy dyplomaci rozpoczęli masową kampanię, aby pozyskać wsparcie innych krajów, zarówno w Syrii, jak i w „sprawie Skripala”. Przypomnijmy, że serbski minister spraw zagranicznych Ivica Dacic powiedział niedawno, że Belgrad jest zmuszony do przyłączenia się do potępienia Rosji za „atak” na byłego zwiadowcę. Politolog Bosko Kozarski w rozmowie ze Sputnikiem zauważył, że doświadczenia z 1999 roku są wciąż zbyt świeże w pamięci, dlatego Serbia nie może poprzeć bombardowania jakiegokolwiek państwa, nawet jeśli byłoby to dla niej opłacalne: „W każdym razie Serbia od dawna jest otoczona. A nasza militarna neutralność jest najlepszą strategią w tej sytuacji. To nie znaczy, że powinniśmy być bierni. Musimy wzmocnić obronę, musimy być przygotowani na wyzwania, ale zawsze musimy zachowywać neutralność” — powiedział. Według politologa Dejana Vuka Stankovicia, spotkanie ze Skottem, jak i chęć, żeby Serbia potępiła Rosję za „sprawę Skripala” oznacza zwiększone naciski dyplomatyczne na Belgrad: „Wydaje mi się, że prezydent Serbii jasno wyraził stanowisko tego kraju odnośnie tej „wojny weekendowej”, którą Trump urządził w Syrii. Serbia nie chce uczestniczyć w tym wszystkim. Oczywiście, jesteśmy sygnatariuszami różnych międzynarodowych konwencji dotyczących zwyczajów wojennych, a więc jesteśmy przeciw używania substancji trujących, ale mimo wszystko, nie wspieramy Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji (w związku z atakiem na syryjskie obiekty)” — powiedział rozmówca Sputnikowi.  Stankovic przypomina, że od 1999 roku Serbia bardzo krytycznie odnosi się do użycia siły w trybie jednostronnym. „Nasze stanowisko jest takie, że jesteśmy przeciwni używaniu trujących substancji, ale jednocześnie przeciwni interwencjonizmowi bez rozumnych i jasnych powodów. W tym przypadku nie było dowodów na to, że syryjski rząd użył broni chemicznej, raczej mówimy o konstrukcjach dziennikarskich, które stały się podstawą do formułowania politycznej decyzji w sprawie bombardowania. Zachód nalega na pełną lojalność Belgradu, odnosząc się do Serbii jako członka wszystkich struktur euroatlantyckich. Ale ponieważ Serbia nie należy do nich, uważam, że stanowisko Belgradu się nie zmieni: będziemy nadal balansować między Wschodem a Zachodem” —  podsumowuje Stankovic.

 

*Departament Stanu USA stwierdził, że na Ukrainie odnotowano poważne przypadki łamania praw człowieka, korupcji na szczeblu rządowym i cenzury.O tym mówi raport wydany przez Departament Spraw Zagranicznych Stanów Zjednoczonych w sprawie działań w zakresie praw człowieka w 2017 roku. „Najważniejsze problemy w zakresie praw człowieka obejmowały nielegalne egzekucje i politycznie umotywowane zaginięcia w kontekście konfliktu w Donbasie; tortury, jak również surowe i zagrażające życiu warunki w więzieniach i miejscach przetrzymywania; arbitralne aresztowania i zatrzymania; brak niezależności sędziów” — donosi Ukrinform. W raporcie odnotowano również „powszechną korupcję na szczeblu rządowym; cenzurę; blokowanie stron internetowych; niezdolność rządu do postawienia przed sądem sprawców przemocy wobec dziennikarzy i działaczy antykorupcyjnych, a także przemoc wobec mniejszości etnicznych”. Departament Stanu uważa, że władze ukraińskie z reguły nie podejmują odpowiednich działań w celu ukarania większości urzędników, którzy dopuścili się nadużyć, a to rodzi bezkarność.

 

*Ukraińska marynarka wojenna przeprowadziła manewry w zakresie obrony wybrzeża morskiego przy granicy z Krymem – poinformowało Ministerstwo Obrony na Facebooku.Żołnierze piechoty morskiej odparli atak ze strony desantu i wykonali manewr w zagrożonych kierunkach. Wcześniej pojawiła się wiadomość, że Słuzba Bezpieczeństwa Ukrainy przeprowadziła zakrojone na wielką skalę ćwiczenia w obwodzie odeskim.    

 

*We wtorek, 17 kwietnia, Chiny ostrzegły USA, że są gotowe do podjęcia w porę działań mających na celu ochronę uzasadnionych interesów chińskich firm. Tego samego dnia Pekin powiedział również, że pomimo rosnących tarć handlowych ze Stanami Zjednoczonymi chińska gospodarka może się pomyślnie rozwijać.W przeddzień amerykański Departament Handlu nałożył sankcje na działalność chińskiej firmy ZTE na rynku amerykańskim. W wywiadzie przeprowadzonym przez Sputnik eksperci nazwali restrykcje dotyczące ZTE dalszą eskalacją amerykańskiej wojny handlowej z Chinami w sferze wysokich technologii. Wydaje się, że USA bardzo martwią się, że tracą w konkurencji z Chinami na wielu pozycjach dotyczących wysokich technologii. Przyznał to wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Michael Pence na sympozjum kosmicznym w Colorado Springs. Powiedział, że USA będą dążyć do wojskowej dominacji w kosmosie w warunkach „agresywnego rozwoju broni antysatelitarnej przez Chiny i Rosję”. Został zacytowany przez służbę prasową Białego Domu. Stwierdzenie to odzwierciedla stan paniki, w którym znajdują się amerykańskie władze w obliczu przełomów technologicznych w Chinach. Obserwatorzy zauważają, że mocarstwa kosmiczne z reguły nie ogłaszają swoich planów w tak wrażliwym obszarze, jak wojskowy komponent ich systemów kosmicznych. Wprowadzenie bez jasnego wyjaśnienia sankcji wobec ZTE to kolejny sposób na wygraną w konkurencyjnej bitwie z Chinami. Chińska firma otrzymała zakaz dostarczania swoich produktów do Stanów Zjednoczonych i eksportu sprzętu zmontowanego z amerykańskimi firmami poza Stanami Zjednoczonymi. Jednocześnie wiadomo, że ZTE kupuje 25-30 procent komponentów używanych w swoich produktach końcowych na rynku amerykańskim. W związku z tym Ministerstwo Handlu Chin wyjaśniło partnerom amerykańskim, że podjęli szkodliwą dla siebie decyzję. Przypomniało, że ZTE rozwinęło współpracę handlową i inwestycyjną z kilkuset amerykańskimi firmami. Dzięki temu w Stanach Zjednoczonych powstały dziesiątki tysięcy miejsc pracy, czyli to, o co właśnie Donald Trump zabiega w zagranicznych stosunkach gospodarczych. Strona chińska zauważyła w związku z tym, że nie ma uczciwej i stabilnej atmosfery prawnej i politycznej w USA w odniesieniu do chińskich przedsiębiorstw. Chiny uważnie śledzą rozwój sytuacji, aby być gotowym do podjęcia niezbędnych działań na czas, w celu chronienia uzasadnionych interesów chińskich firm. O tym mówi dokument, opublikowany na stronie internetowej departamentu. Li Kai, ekspert z Shanxi Financial University, uważa, że Stany Zjednoczone próbują powstrzymać i ukarać Chiny swoimi działaniami: „Lista chińskich produktów importowanych, na które zgodnie z zapowiedzianą przez USA inicjatywą, będą zwiększone cła, dotyczy również produktów wysokich technologii, ale wcześniej nie było wskazania konkretnych chińskich firm. Spór pomiędzy rządem Stanów Zjednoczonych i chińską firmą ZTE w marcu zakończył się ugodą, teraz Stany Zjednoczone zaczęły znów rozwijać stary konflikt. Jednym z głównych powodów rozpętania amerykańskiej wojny handlowej jest powstrzymanie chińskich przedsiębiorstw w ramach programu "Made in China-2025", którego celem jest zatrzymanie nadrabiania zaległości i wyprzedzenia Stanów Zjednoczonych przez Chiny w dziedzinie wysokich technologii. W tę strategię Stanów Zjednoczonych wpisuje się także zakaz rozwoju współpracy pomiędzy chińskim ZTE i jego amerykańskimi partnerami. Możliwe jest również, że po tym Stany Zjednoczone rozszerzą restrykcje na inne chińskie firmy. Chińska ZTE być może tylko otwiera tę listę. Jednocześnie wprowadzenie amerykańskich sankcji przeciwko chińskim przedsiębiorstwom również szkodzi rozwojowi Stanów Zjednoczonych. Nie można jednak zaprzeczyć, że Stany Zjednoczone z jednej strony chcą rozszerzyć eksport do Chin, a tym samym zmniejszyć deficyt bilansu handlowego. Z drugiej strony, za pomocą sankcji wobec chińskich przedsiębiorstw, zabraniają amerykańskim firmom dostarczania swoich produktów do zakładów montażowych ZTE. W rzeczywistości jest to jedynie pogorszenie deficytu handlowego, jest to bardzo poważna sprzeczność”. Nie chodzi tylko o ukaranie jakiejś konkretnej chińskiej firmy, ale o fragment mozaiki chińsko-amerykańskiego handlu, którą Amerykanie starają się ułożyć wyłącznie według swojego pomysłu, mówi Michaił Bieliajew, ekspert w Instytucie Rynku Funduszowego i Zarządzania:  „Chiny wkraczają obecnie nie tylko na zaawansowane pozycje przemysłowe na świecie. Próbują przejąć przywództwo w zaawansowanych dziedzinach naukowych i technicznych. To jest podobne do Japonii. Ona, będąc "azjatyckim cudem" w latach 60-70 ubiegłego wieku, wyznawała strategię i taktykę bycia "wiecznie drugim", odnoszącym sukcesy, ale drugim. Chiny nie zgadzają się z tą rolą, próbują zająć pierwsze role. W nowej przestrzeni gospodarczej decydującą rolę odegra właśnie przywództwo w zakresie postępu naukowego i technicznego. Jednocześnie inne gałęzie produkcji materiałowej zostaną wyposażone w innowacyjne podstawy technologiczne. Ameryce nie wystarcza stłumić Chiny w tradycyjnych branżach i kierunkach. Uderza punktowo, ale najwyraźniej koncentruje się na tych chińskich firmach, które są w czołówce postępu naukowego i technologicznego oraz są motorem postępu. Uderzenia są stosowane przynajmniej w celu stworzenia jednostronnych przewag konkurencyjnych zarówno na rynku amerykańskim, jak i globalnym. Maksymalnym zadaniem jest całkowite zniszczenie konkurenta”.

 

*Bank Rosji będzie zwiększał  rezerwy złota w kontekście sytuacji geopolitycznej. Taką informację przekazał  w piątek pierwszy wiceprzewodniczący Banku Centralnego Siergiej Szwecow - informuje Reuters.Jak powiedział, Centralny Bank zwiększa zakupy złota zgodnie z poleceniem prezydenta Rosji Władimira Putina. „Kontynuujemy program zakupu złota. Oficjalne dane statystyczne zostały opublikowane, nie są objęte tajemnicą" — powiedział Szwecow na konferencji poświęconej metalom szlachetnym. Rosja już teraz posiada znaczące zapasy złota — zauważył wiceprzewodniczący Banku Centralnego. „Nie będę zatrzymywać się na sytuacji geopolitycznej, jesteście Państwo mądrymi ludźmi i rozumiecie rolę złota w zapewnianiu bezpieczeństwa finansowego i ekonomicznego" — powiedział urzędnik. Regulator kupuje metal na Giełdzie Moskiewskiej. Szwecow podkreślił, że celem operacji Banku Rosji jest uzupełnienie rezerw złota. Według danych World Gold Council, rosyjski Bank Centralny stał się światowym liderem, jeśli chodzi o tempo zwiększania rezerw złota. We wrześniu rezerwy kraju wzrosły o 34,6 ton — do poziomu 1778,9 ton. To największy miesięczny wzrost od października 2016 roku. Piąty rok z rzędu Bank Rosji przewodzi pod względem przyrostu zapasów złota wśród światowych banków centralnych. W ubiegłym roku regulator nabył 201 ton metalu szlachetnego. W 2017 roku Rosja kupi około 200 ton złota.

 

* Eurostat przedstawił dane na temat bezrobocia w Unii Europejskiej w styczniu bieżącego roku. Zgodnie z nimi bezrobocie w UE-28 spadło z 8,0% w lutym 2017 roku do 7,1% w lutym 2018 roku. W styczniu bieżącego roku stopa bezrobocia wynosiła 7,2%. W strefie euro poziom bezrobocia w lutym 2018 roku wynosił 8,5%, a rok wcześniej 9,6%.  Najniższe bezrobocie zanotowano w Czechach – 2,4% oraz w Niemczech i na Malcie – 3,5%. Najwyższą stopę bezrobocia odnotowano w Grecji – 20,8% (dane z grudnia ubiegłego roku), w Hiszpanii – 16,1% i we Włoszech – 10,9%.  W ciągu ostatniego roku we wszystkich krajach UE odnotowano spadek stopy bezrobocia z wyjątkiem Estonii, gdzie bezrobocie wzrosło z 5,8% do 6,5% (między styczniem 2017 r. i styczniem 2018 r.). Największy spadek bezrobocia odnotowano na Cyprze (z 12,6% do 9,6%), w Grecji (z 23,4% w grudnia 2016 r. do 20,8% w grudnia 2017 r.), w Chorwacji (z 12,0% do 9,6%). Bezrobocie w Polsce spadło z 5,2% w lutym 2017 roku do 4,4% w lutym 2018 roku. Wśród osób poniżej 25 roku życia bezrobocie w omawianym czasie spadło z 17,3% do 15,9%. Najmniej bezrobotnych w tej kategorii wiekowej było w Niemczech – 6,2%, w Holandii – 7,2% i w Czechach – 7,5%. Najwięcej bezrobotnych poniżej 25 roku życia było w Grecji – 45,0% (w grudniu 2017 r.), w Hiszpanii – 35,5% oraz we Włoszech – 32,8%.  Bezrobocie wśród mężczyzn w UE w okresie od lutym 2017 roku do lutym 2018 roku spadło z 7,8% do 6,9%, a wśród kobiet zmniejszyło się z 8,3% do 7,4%. Eurostat podał też dane o stopie bezrobocia w USA. W lutym bieżącego roku bezrobocie w USA wyniosło 4,1% (rok wcześniej 4,7%).

 

*Amerykanie zagrozili Ankarze zablokowaniem sprzedaży myśliwców piątej generacji F-35 w związku z nabyciem od Rosji przeciwlotniczych systemów rakietowych S-400, powiedział w wywiadzie dla Hurriyet szef tureckiej komisji parlamentarnej do spraw międzynarodowych Volkan Bozkyr po wizycie w Stanach Zjednoczonych.Według niego Waszyngton uważa kwestię otrzymania rosyjskich systemów przez Turcję za krytyczną. „Kongres zamierza połączyć z nią sprzedaż F-35: jeśli kupimy S-400, wtedy Kongres zdecyduje się zakazać sprzedaży” — wyjaśnił polityk. Bozkyr zaznaczył, że senatorowie nie powiedzieli tego bezpośrednio, jednak odebrał taki sygnał podczas rozmów z ich doradcami. Podkreślił, że „S-400 i F-35 to dwie różne sprawy” i dodał, że USA grożą ukradkiem. Z kolei minister obrony Turcji Nurettin Janicli powiedział, że dostawy F-35 do kraju rozpoczną się w przyszłym roku i „nie mają związku z zakupem S-400”. Do tej pory już zostało złożone zamówienie, została wypłacona zaliczka, a zobowiązania wynikające z umów zostały wypełnione, powiedział.

 

*Rosyjski ciężki wóz bojowy wsparcia czołgów (BMPT) „Terminator” może zasadniczo zmienić metody użycia pojazdów opancerzonych na polu bitwy, pisze „National Interest”. „Terminator” to unikalna maszyna, stworzona na podwoziu T-72 lub czołgu T-90 (w zależności od modelu), ale bez podstawowego 125 mm działa — głosi artykuł. Wcześniej dyrektor generalny „Uralvagonzavod” Aleksander Potapow ogłosił rozpoczęcie seryjnych dostaw BMPT do rosyjskiej armii. Te pojazdy bojowe są przeznaczone do wsparcia ogniowego oddziałów pancernych. Są one wyposażone w dwa 30-milimetrowe działa automatyczne, karabin maszynowy dużego kalibru i pociski przeciwpancerne „Ataka-T”. Oczekuje się, że „Terminator” zostanie zaprezentowany szerokiej publiczności podczas parady z okazji Dnia Zwycięstwa w dniu 9 maja. Auto publikacji stwierdza, że do dyspozycji rosyjskich sił zbrojnych jest już arsenał skutecznych bojowych pojazdów opancerzonych, dlatego zamówienie dla armii może być niewielkie. Jednocześnie „Terminatory” mogą stać się „hitem” na rynkach zagranicznych, szczególnie w krajach, które walczą z powstańcami w trudnym terenie. Koncepcja użycia „Terminatorów” wykazuje się skutecznością, a jeśli zostanie potwierdzona w warunkach bojowych, na przykład w Syrii, to ta maszyna może znacząco zmienić metody prowadzenia operacji wojskowych przez siły pancerne. „Rosyjskie siły pancerne rewidują rolę wozów bojowych na polu bitwy i rozważają alternatywy korzystania z nich w celu wsparcia pojazdów opancerzonych. Pytanie, co sprawdzi się lepiej, a odpowiedź brzmi, że maszyny bojowe muszą mieć pewien zapas wytrzymałości i zapewniać dodatkowe wsparcie ogniowe dla czołgów” — powiedział Michael Kaufman, ekspert w Centrum Analizy Wojennomorskiej.

 

* Uskok tektoniczny Hayward na wschodnim wybrzeżu USA z dużą dozą prawdopodobieństwa w najbliższych dziesięcioleciach stanie się epicentrum dużego trzęsienia ziemi, rzędu 7 stopni. Poinformowała o tym Los Angeles Times, powołując się na Służbę Geologiczną USA. Według informacji naukowców 83-kilometrowy uskok tektoniczny przebiega przez obszar w rejonie zatoki San Francisco, mieszka tam ponad 2 mln osób. Jak poinformowali specjaliści, w przypadku 7-stopniowego trzęsienia ziemi zginą setki ludzi. Jednocześnie w wyniku uszkodzenia rurociągów wybuchną pożary, które mogą zniszczyć ponad 150 tys. domów, dach nad głową straci około pół miliona osób. Pracownik Służby Geologicznej David Schwartzman dodał, że trzęsienia ziemi w Hayward są notowane co 150-160 lat, przy czym po raz ostatni poważne wstrząsy o sile 6 stopni zarejestrowano na uskoku w 1868 roku. Nazywamy ten uskok tektoniczną bombą z opóźnionym zapłonem. Wybuchnie niedługo — powiedział pracownik Służby Geologicznej.

 

*W Chinach w zderzeniu dwóch smoczych łodzi zginęło 17 wioślarzy. Do tragedii doszło podczas treningu na jednym z dopływów rzeki Gui Jiang w południowych Chinach w pobliżu miasta Guilin w autonomicznym regionie Kuangsi.W akcji ratunkowej uczestniczyło 200 osób i 8 jednostek pływających. Ustalane są przyczyny wypadku.  Drużyny wioślarskie przygotowywały się do zawodów, które miały się odbyć na wpadającej do Gui Jianng rzece Taohua w Guilinie z okazji Święta Smoczych Łodzi obchodzonego piątego dnia piątego miesiąca. Do tragedii doszło, gdy dwie łodzie straciły sterowność, zderzyły się ze sobą i wywróciły do góry dnem. W wodzie znalazło się 57 osób. Niektórzy sami dotarli do brzegu.

 

*  W Niemczech pojawiły się banknoty o nominale „0” euro. Jak pisze „The Local”, zostały wyemitowane z okazji 200. rocznicy urodzin Karola Marksa. Na pomysł wpadło lokalne biuro turystyczne.Banknoty wydrukowano w nakładzie 5 tys. egzemplarzy. Do sprzedaży trafiły w marcu i w niecały miesiąc zostały wykupione. Właścicielami „europejskiej waluty” o nietypowym nominale zostali mieszkańcy krajów na całym świecie – od Ameryki Łacińskiej po Australię. Jubileuszowy banknot można było nabyć za 3 euro. Autorzy inicjatywy przygotowują już kolejny nakład. Do sprzedaży trafi on 23 kwietnia.

 

* Podczas demonstracji pod konsulatem Ukrainy w Krakowie Młodzież Wszechpolska oraz Małopolscy Patrioci opowiedzieli się publicznie za przyłączeniem Zakarpacia do Węgier. Jest to pierwsze tego typu wystąpienie wśród organizacji nacjonalistycznych w Polsce, którego autorzy otwarcie poparli węgierskie roszczenia do regionu.„Razem z Węgrami gardzimy banderowcami” – takie hasła wznosili w niedzielę demonstrujący pod konsulatem Ukrainy w Krakowie nacjonaliści. Uczestnicy manifestacji to działacze Młodzieży Wszechpolskiej oraz grupy Małopolscy Patrioci. Ponadto, nacjonaliści uważają, że Węgrów na Zakarpaciu może czekać los, jaki spotkał Polaków na Wołyniu w latach ’40: Chcemy jasno podkreślić nasze stanowisko wobec szerzącej się na Ukrainie banderowskiej idei. My, jako Polacy, bardzo dobrze pamiętamy rok 1943, kiedy ukraińscy nacjonaliści dokonali brutalnej rzezi na naszym narodzie. Tak jak wtedy pacyfikowano Polaków, tak teraz pacyfikuje się mniejszość węgierską na Zakarpaciu – mówił jeden z organizatorów manifestacji. Uczestnicy wzięli ze sobą transparent „Wołyń pamiętamy, stop gloryfikacji UPA”, przypominano również przebieg ludobójstwa dokonanego przez banderowców na Polakach. Skandowano także hasła takie jak „Państwo terroru, banderland – państwo terroru”. Interesującym wątkiem w manifestacji było poparcie węgierskich roszczeń terytorialnych wobec Zakarpacia, które w roku 1920 odpadło od Królestwa Węgier. Obecnie region jest wciąż licznie zamieszkiwany przez mniejszość węgierską, która doznaje prześladowań zarówno ze strony paramilitarnych bojówek banderowskich, jak i rządu w Kijowie, ograniczającego prawa mniejszości narodowych. W związku z tym wszechpolacy wraz z Małopolskimi Patriotami wznosili hasło: „trzymaj się węgierski bracie, twoje będzie Zakarpacie”. Ostatnio na problem prześladowania Węgrów zwróciła pochodząca z Zakarpacia posłanka do Parlamentu Europejskiego z ramienia FIDESZ-u, Andrea Boskor. Według polityk tej od 2014 roku w regionie doszło do około 180 aktów wymierzonych w mniejszość węgierską.

 

* Petro Tyma, lider pro-banderowskiej kliki o nazwie „Związek Ukraińców w Polsce”, podjął nieudaną próbę dyskredytacji narodu polskiego, rozpowszechniając tekst wymieniający Polskę jako sojusznika III Rzeszy Niemieckiej. Pod naciskiem własnego środowiska Tyma usunął artykuł ze swojego facebookowego profilu.Tyma opublikował na swoim profilu artykuł pt. „Polska: zapomniany sojusznik Trzeciej Rzeszy”, w którym zarzucono II Rzeczypospolitej wspólną okupację Czechosłowacji wraz z hitlerowskimi Niemcami. Jednocześnie w artykule przypomina się o rzekomych prześladowaniach Czechów, Słowaków, Żydów, Ukraińców, Litwinów i Białorusinów ze strony polskiego nacjonalizmu. Przypomnijmy, że w 1938 roku Polska zajęła tereny zamieszkane w większości przez Polaków, które Praga zabrała w 1920 roku w okolicznościach toczącej się wojny polsko-bolszewickiej. W artykule czytamy również, że Polska nie była niewinną ofiarą Hitlera, lecz sama uczestniczyła wcześniej w jego agresywnej polityce. Portal Vgolos.com.ua jest związany z neobanderowską partią „Swoboda”, która regularnie podejmuje antypolskie akcje, szczególnie na obszarze Małopolski Wschodniej i Wołynia. Tymczasem, po niespełna kilku godzinach Petro Tyma usunął artykuł ze swojego profilu na Facebooku. W komentarzach pod postem zawierającym udostępniony tekst wypowiadali się przede wszystkim przedstawiciele lobby giedroyciowskiego, którzy zarzucali Tymie, że prowadzi działalność destrukcyjną wobec celów, jakie stawia sobie owoż lobby. Ze strony otoczenia Tymy nie pojawiły się natomiast głosy sprzeciwu wobec samej wymowy bądź treści artykułu ani też wyrazy oburzenia na kolportowanie antypolskiej propagandy przez szefa „Związku Ukraińców w Polsce”. Tyma został skrytykowany przede wszystkim za ujawnienie własnych antypolskich uprzedzeń, niż za samo ich przejawianie. Obecnie przypisywanie narodowi polskiemu zbrodni nazistowskich jest karane na mocy ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Penalizacji podlega też zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów, w tym czynom dokonanym przez jednostki kolaborujące z III Rzeszą Niemiecką.

 

* Żandarmeria  ewakuowała dziś setki turystów ze słynnego klasztoru Mont St. Michel, jednego z najchętniej odwiedzanych zabytków Francji. Prefekt regionu wyjaśnił, że nakazał ewakuację znajdujących się w tym miejscu turystów, około tysiąca osób, a także zamknięcie wszystkich sklepów i innych czynnych obiektów w związku z incydentem do jakiego doszło dzisiaj przed południem. Z autobusu dowożącego zwiedzających wysiadł mężczyzna, który głośno wykrzykiwał pogróżki pod adresem stróżów porządku. Następnie mężczyzna zbiegł i wmieszał się w tłum. Policja intensywnie go poszukuje. Na razie nie wiadomo jakimi motywami kierował się potencjalny napastnik. Żandarmeria niezwykle sprawnie przeprowadziła ewakuację znajdujących się w pobliżu klasztoru ludzi i turystów tam zmierzających. Niektórzy naoczni świadkowie mówią, iż kazano im opuścić pomieszczenia hotelowe, w których spędzali noc. Położony nad Atlantykiem, na granicy Normandii i Bretanii klasztor Mont St. Michel należy do jednych z największych atrakcji Francji i obok Paryża i zamków nad Loarą jest najczęściej odwiedzany. Ze stałym lądem łączy go grobla. W czasie przypływów miejsce to staje się wyspą.

 

* W wieku 117 lat zmarła Nabi Tajima, Japonka uznawana za najstarszą kobietę na świecie. Była ostatnim człowiekiem urodzonym w XIX w. W sobotę w Japonii zmarła 117-letnia Nabi Tajima - uznawana za najstarszą kobietę na świecie. Od stycznia leżała w szpitalu. Nabi Tajima urodziła się 4 sierpnia 1900 roku. Zmarła w mieście Kikai w południowej części kraju. Wychowała dwie córki i siedmiu synów W sumie doczekała się ponad 160 potomków, najmłodsi z nich to prapraprawnukowie. Przed pół roku uznano ją za najstarszą żyjącą osobę na świecie po śmierci mieszkanki Jamajki, Violet Brown. Tajima była ostatnią znaną osobą, która urodziła się w XIX w. Według danych amerykańskiej Gerontologicznej Grupy Badawczej (GRG) - tworzącej listę ludzi, którzy ukończyli co najmniej 110 lat - na całym świecie żyje 36 osób w tym wieku i starszych, w tym aż 35 kobiet. Połowa z tej listy to mieszkańcy Japonii. Obecnie najstarszą kobietą na świecie jest również Japonka, mająca prawie 117 lat Chiyo Miyako. Za rekordzistkę jeśli chodzi o długość życia uważa się Francuzkę Jeanne Calment, która dożyła 122 lat.  Za najstarszego mężczyznę na świecie uważa się 112-letniego Masazo Nonaka z północnej Japonii.

 

 

KOMENTARZE

  • Zaolzie
    Stanowisko Petro Tyma jest efektem przemilczania przez naszych "historyków" tematu zaboru Zaolzia w 1920 przez Czechy a potem jego odzyskania, zresztą na prośbę rządu czeskiego. Jako ciekawostkę można podać,że Polska wkroczyła na tereny Zaolzia po tym, jka Brytyjczyscy poinformowali Polskę,że Niemcy zamierzają zająć Bogumin, ważny węzeł kolejowy na linii Berlin-Bagdad. Bogumin to także część Zaolzia. Przypominam,że Czesi na Zaolziu w 1939 stanęli po stronie Niemiec, strzelając do polskich policjantów e wycofujących się polskich oddziałów. Wiem o tym z rodzinnych opowiadań, wuj był polskim policjantem w Trzyńcu i stamtąd wycofywał się z polskim wojskiem. Skończył w Twerze.
    "Historycy" i polscy "dyplomaci" (konsulowie w Ostrawie) również starannie omijają temat mordu polskich jeńców w Stonawie przez wojska czeskie, kiedy zamordowano 22 polskich żołnierzy, którzy dostali się do niewoli w czasie ataku czeskich wojsk w 1919. Pomnik ,który stoi w Stonawie został wybudowany przez szwajcarskiego Polonusa dr Paszka, bo Polska tego nie była zainteresowana i nie jest. Milczy się także o intensywnej czechizacji Zaolzia teraz, po rozpadzie Układu Wa-wskiego.
    Jednym słowem Polska zapomniała o Zaolziu, choć Zaolzie , czyli Śląsk Cieszyński była jedną z pierwszych krain II RP, która podjęła walkę o niepodległość w 1918. Pozdawiam Panie Bogusławie i życzę zdrowia.
  • Uskok Haywarda
    jest na zachodnim wybrzeżu USA.

    Pozdrowienia. KP
  • Bogusław Jeznach
    "Nie ma już żadnych mechanizmów kontroli": Sekretarz Generalny ONZ ogłosił powrót zimnej wojny.
    Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres powiedział, że świat powrócił do stanu zimnej wojny. Uznał także nieefektywność Rady Bezpieczeństwa i podkreślił potrzebę jej reformowania. Według Sekretarza Generalnego Rada Bezpieczeństwa ONZ w obecnej sytuacji nie będzie w stanie rozwiązać kryzysu syryjskiego. Tymczasem USA odmówiły pomocy w odbudowie tych obszarów Syrii, które znajdują się pod kontrolą prawowitego prezydenta kraju, Baszara Assada.
    https://russian.rt.com/world/article/505975-gensek-oon-holodnaya-voyna-vozvraschenie

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031