Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Skok służb na banki

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Za portalem DoRzeczy przytaczam rozmowę Damiana Cygana z Piotrem Nisztorem o książce „Skok na banki”

Sektor bankowy to krwioobieg gospodarki państwa, mocno zinfiltrowany przez tajne służby PRL. Ludzie, którzy zajmują kierownicze stanowiska w bankach, nie znaleźli się tam przypadkiem – mówi w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl Piotr Nisztor, dziennikarz śledczy, autor książki "Skok na banki".

 

Damian Cygan: Kto kontroluje pieniądze Polaków?

Piotr Nisztor: W okresie PRL-u kluczowe decyzje w sektorze bankowym podejmowali ludzie służb specjalnych – zarówno wojskowych, jak i cywilnych. Po 1989 r. niewiele się zmieniło. I nie ma się co dziwić. Przecież np. powstały w latach 80. BRE został założony przez ludzi PRL-owskich służb specjalnych. Bank ten działa do dziś pod nazwą mBank, a jego prezesem jest Cezary Stypułkowski, który – jak wynika z dokumentów IPN – został zarejestrowany jako tajny współpracownik o pseudonimie "Michał". Udział w tworzeniu BRE miał m.in. Andrzej Dorosz, kontakt operacyjny pseudonim "Dora", później w latach 90. wiceprezes, a następnie prezes Pekao SA. Jednak kluczową postacią w historii BRE był ktoś inny – Krzysztof Szwarc, pierwszy prezes tego banku, który fotel szefa zajmował przez długie lata III RP. To współpracownik Zarządu II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego o pseudonimie "Socha". Takich osób, które funkcjonują obecnie w sektorze bankowym, a wcześniej były związane ze służbami PRL, jest oczywiście więcej. Np. przewodniczący rady nadzorczej Santander Consumer Banku Jacek Mościcki, który był funkcjonariuszem Departamentu I MSW, czy Leszek Czarnecki, jeden z najbogatszych Polaków, założyciel Getin Banku. Był on zarejestrowany jako tajny współpracownik o pseudonimie "Ernest", a później kontakt operacyjny Departamentu I MSW o pseudonimie "Ternes".

 

Czy można postawić tezę, że ludzie tajnych służb PRL działają w przebraniu bankierów?

Sektor bankowy od zawsze był istotnym elementem funkcjonowania państwa. W końcu to krwiobieg gospodarki. W PRL-u banki, a konkretnie ich zagraniczne oddziały lub afiliacje, były miejscem, które doskonale nadawało się do działalności służb specjalnych. Zarówno wojskowy, jak i cywilny wywiad zaczęły tworzyć tam swoje przyczółki. Każda z tych instytucji chcąc prowadzić swoje działania, a także obracać i pomnażać fundusz operacyjny, wykorzystywała do tego celu właśnie banki. Dlatego lokowała tam swoich funkcjonariuszy pod przykryciem i werbowała współpracowników. Bez sektora bankowego służby nie mogłyby działać, więc nie ma się co dziwić, że ten najistotniejszy element gospodarki państwa został przez nie mocno zinfiltrowany. Ci ludzie dalej w nim funkcjonują, choć od transformacji upłynęło ponad 27 lat. Posiadają bardzo szeroką i delikatną wiedzę na temat przemian ustrojowych w Polsce. Proszę też pamiętać, że ludzie służb, którzy tworzyli sektor bankowy III RP, a obecnie są już na emeryturze, postarali się, aby wcześniej wyszkolić młodą kadrę. Ci wychowankowie zaczęli być stopniowo wprowadzani do zarządów i rad nadzorczych instytucji finansowych, przejmując pałeczkę od swoich "ojców". To nie są osoby, które na tych stanowiskach znalazły się przypadkiem.

 

Opisuje pan kulisy powstania różnych banków, ale w centrum znajduje się zwłaszcza jeden – Bank Handlowy (BH). Dlaczego akurat ten?

To najstarszy i najdłużej działający bank w Polsce, który doskonale nadawał się do działań, jakie chciały prowadzić służby specjalne. BH miał za granicą sporą renomę. Posiadał tam placówki zagraniczne, jak Bank Handlowy International w Luksemburgu, czy Bank Handlowy of the Middle East w Bejrucie. BH stał się także monopolistą w rozliczeniach kluczowych dla PRL transakcji. Zajmował się m.in. rozliczaniem polskiego zadłużenia zagranicznego. Służby specjalne bardzo chętnie lokowały w BH swoich ludzi i chciały mieć wpływ na decyzje, jakie w nim zapadały. W końcu bank został sprywatyzowany przez prof. Marka Belkę, zarejestrowanego przez Departament I MSW jako kontakt operacyjny o pseudonimie "Belch". Co ciekawe dziś – ten były premier – zasiada w radzie nadzorczej Banku Handlowego.

 

Ile na tych wszystkich ciemnych transakcjach, których w "Skoku na banki" można znaleźć mnóstwo, stracił Skarb Państwa?

Nie jest to możliwe do obliczenia. Namiastką skali tej grabieży jest liczba 5 mld dolarów, o której w swoich zeznaniach wspominał Grzegorz Żemek, współpracownik Zarządu II o pseudonimie „Dik”. On doskonale znał mechanizmy okradania państwa, ponieważ w PRL pracował w mocno kontrolowanym przez służby specjalne Banku Handlowym International w Luksemburgu, a potem został szefem Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Jednak oceniam, że te 5 mld dolarów to jedynie mała część tego, co ludziom służb i establishmentowi PZPR udało się ukraść i wyprowadzić z Polski.

 

Niezwykle tajemniczy jest wątek Roberta Sz, który pojawia się w kontekście interesów rosyjskiego miliardera Aliszera Usmanowa.

To bardzo ciekawa historia człowieka, który ze studenta Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, stał się wpływową postacią w otoczeniu najbogatszego Rosjanina i zaufanego oligarchy Władimira Putina. To, jak Sz. zdobył zaufanie Usmanowa, owiane jest tajemnicą. Ta relacja musiała być doskonała. Ich nazwiska widnieją w dokumentach założycielskich Duke Foundation, zarejestrowanej w Panamie.

 

Podczas pracy nad książką odmówiono panu dostępu do archiwum Narodowego Banku Polskiego – zarówno za rządów koalicji PO-PSL, jak i po przejęciu władzy przez PiS. Zdziwiło to pana?

Dokumenty zgromadzone w NBP były dla mnie bardzo istotne, ponieważ opisują historię polskiej bankowości. O ile byłem w stanie zrozumieć, że Marek Belka, który jest symbolem złych bankowych przemian, odmówił mi wglądu do tego archiwum, o tyle w przypadku jego następcy – prof. Adama Glapińskiego – byłem naprawdę zaskoczony. Jak widać, tajemnice znajdujące się w archiwum NBP, są ciągle dla wielu niewygodne. Oni zrobią wszystko, aby je chronić. Tymczasem dzięki znajdującym się tam dokumentom można byłoby ujawnić udział w oddaniu w obce ręce sektora bankowego przez Hannę Gronkiewicz-Waltz. Dziś większość kojarzy ją z aferą reprywatyzacyjną, ale w latach 90. to przecież ona była prezesem NBP i zgodnie z ówczesnym prawem wydawała decyzje dotyczące prywatyzacji banków. Gronkiewicz-Waltz obok prof. Leszka Balcerowicza ma "krew na rękach" polskiego sektora bankowego.

 

Prof. Balcerowicza nazywa pan w książce "bank-makerem". Dlaczego?

To i tak łagodne określenie. Balcerowicz jest "ojcem chrzestnym" sektora bankowego III RP. Jego polityka w tym zakresie opierała się na jednej zasadzie: za wszelką cenę i bez względu na koszty sprzedać państwowy majątek. W efekcie za czapkę gruszek pozbywano się dobrze prosperujących banków, oddając zagranicznym koncernom kontrolę nad nimi. Działania Balcerowicza doprowadziły do sytuacji, w której to w Paryżu, Londynie, Waszyngtonie czy Berlinie od lat zapadają decyzje kluczowe dla polskiej gospodarki. Gdyby więc kiedykolwiek stanął przed sądem wojennym, na pewno zostałby rozstrzelany za zdradę Polski.

 

Wieloletni bankier Mateusz Morawiecki stoi dziś na czele polskiego rządu. Jak pan ocenia powołanie na urząd premiera byłego prezesa BZ WBK?

Fakt, że został premierem nie był dla mnie niespodzianką, ponieważ wcześniej kreował politykę gospodarczą rządu PiS. Morawiecki owszem wywodzi się z sektora bankowego, ale proszę pamiętać, że podobnie jak w innych branżach, tak i w sektorze bankowym są zarówno ci dobrzy, jak i ci źli. Uważam, że Morawiecki, kierując dużym polskim bankiem, udowodnił, że znajduje się w tej pierwszej grupie. Jego priorytetem był nie tylko zysk ekonomiczny. Stanowisko prezesa banku wykorzystywał do wspierania patriotycznych inicjatyw, co nie było zbyt popularne. W ten sposób stał się mecenasem wielu wydarzeń, na które nikt inny nie chciał przeznaczyć nawet złotówki. Dlatego premierowi Morawieckiemu trzeba dać kredyt zaufania. Tym bardziej, że po wejściu do rządu PiS swoimi działaniami już kilkukrotnie udowodnił, że lobby bankowe nie będzie mu dyktować tego, jakie decyzje ma podejmować.

 

 

KOMENTARZE

  • @ Autor, All
    "Stanowisko prezesa banku wykorzystywał do wspierania patriotycznych inicjatyw, co nie było zbyt popularne. W ten sposób stał się mecenasem wielu wydarzeń, na które nikt inny nie chciał przeznaczyć nawet złotówki. Dlatego premierowi Morawieckiemu trzeba dać kredyt zaufania."

    A jeśli to tylko "dorabianie legendy"?
    Bo Balcerowicz się zgrał.
    A J.P. Morgan hrcliź wilkomen.

    5*
  • Komu służą "polskie" służby, czyżby lichwie ?
    "Dlatego premierowi Morawieckiemu trzeba dać kredyt zaufania. Tym bardziej, że po wejściu do rządu PiS swoimi działaniami już kilkukrotnie udowodnił, że lobby bankowe nie będzie mu dyktować tego, jakie decyzje ma podejmować."
    Po co mm sprowadził do Polski goldmana i dlaczego dał mu 20 mln $
  • @provincjał 08:45:00
    "Mała pomyłka, masoński bank JP Morgan !
  • @provincjał 08:45:00
    Dlatego premierowi Morawieckiemu trzeba dać kredyt zaufania
  • Nieszczęsny kraj,nieszczęsne społeczeństwo
    jeśli historyczna pamięć (historia gospodarki to też historia) powierzona jest takim "ekspertom jak p.Piotr Nisztor

    // W okresie PRL-u kluczowe decyzje w sektorze bankowym podejmowali ludzie służb specjalnych//

    Nie było takiej potrzeby.Ona (potrzeba) pojawiła się krótko przed podpisaniem konsensusu waszyngtońskiego https://pl.wikipedia.org/wiki/Konsensus_waszyngto%C5%84ski

    W 1988 r przeprowadzono reformę systemu bankowego https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/bankowosc/historia-transformacji-polskiej-bankowosci-w-jednym-tomie/ i ewentualnie wtedy ludzie służb położyli na tym łapę.
    Ale wcześniej nie było takiej potrzeby bo niby jaka.Cały system finansowy.wszystkie operacje i transfery działy się jakby pod szklanym kloszem bez kontaktu ze światem zewnętrznym.
    Jedynymi drzwiami do " kingsajzu" był Bank Handlowy

    //Po 1945 Bank Handlowy został głównym polskim korespondentem banków zagranicznych, a w 1964 uzyskał oficjalnie monopol na obsługę transakcji polskiego handlu zagranicznego. //
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bank_Handlowy_w_Warszawie

    Wszystko było tak przejrzyste że dla kontroli nie było potrzeby angażowania aż służb specjalnych.Wystarczył średnio pracowity urzędnik NBP.Oczywiście w PRL jak to w PRL,NBP kontrolę powierzał nie pojedynczemu urzędnikowi a całemu sztabowi urzędniczemu który w systemie nieustających sprawozdań (dziennych,miesięcznych,kwartalnych itd) raportowali Centrali (a ta ministerstwu finansów) jak,kto, komu, ile,kiedy itp
  • A jakże... fachowiec!
    To zwykli ludzie mają bankierowi dać kredyt?
    Dobre sobie...
    Podejrzanie szybka ścieżka kariery jak na historyka.
    I nawet załapał się na staż z łapanki w Niemieckim Banku Federalnym.
    Ot, szedł ulicą i go zgarnęli...
    Na dodatek ma "absolutnie pozytywne zdanie o Merkelowej"!!!
    Zresztą o Sarkozym i Hollande również.
    Tylko nie podoba mu się młode pokolenie.
    " Będziemy zapierdalać i rowy, kurwa, kopać, a drudzy będą zasypywać, będziemy zadowoleni. (...) Ale wiesz, co, niestety w naszych dzieciach, w sensie w tym młodszym pokoleniu to ja widzę zjawisko niebezpieczne (…). Oczekiwania. Nic nie robić, dużo zarabiać, nie?"
  • @Robik 11:26:36
    "Z nagrania wynika, że Morawiecki miał dobre kontakty także z innymi czołowymi politykami Platformy. Proponowano mu nawet wejście do ówczesnego rządu.
    – … wczoraj dzwonił do mnie Fogelman [adwokat Lejb Fogelman, partner w międzynarodowej kancelarii prawnej Greenberg Traurig, specjalizujący się w doradztwie przy procesach prywatyzacyjnych – przyp. red.] – zagaja Jagiełło.
    – Tak. Do mnie też – wtrąca Morawiecki.
    – Mówi mi: „Słuchaj, ten twój przyjaciel z Walczącej [chodzi o Morawieckiego, który w latach 80. działał w Solidarności Walczącej założonej przez jego ojca Kornela – przyp. red.] ma zostać właśnie ministrem skarbu”, nie?
    Mówię: „Wiesz co, jest tak, że, JAK TAK WIESZ, TO TAK BĘDZIE PEWNIE (…). Ja się dziwiłbym, gdyby właśnie Mateusz się na to zdecydował, no, bo poważne wyzwanie, poważna instytucja. Z całym szacunkiem (…) dla ministra skarbu, ja bym nie porzucił na jego miejscu”.
  • @Robik 11:31:46
    http://i68.tinypic.com/rszguq.jpg
  • @Jasiek 08:43:37
    Nisztor to żaden autorytet od służb specjalnych oraz bankowości w Polsce. Sam jest podejrzewany o chodzeniu na pasku służb, ale tych służb ,,swoich", dlatego tak ślizgnął się po temacie BH czyli Citibanku obecnie, którego prywatyzowali ,,nasi przyjaciele" z za oceanu, ale Nisztor ich pomija. Tak samo chodzi po płytkiej wodzie w sprawie JP Morgan i duet Morawiecki - J. Daniels.
    NBP obecnie też realizuje politykę Belki, HGW. Dziwi się Nisztor, że prezes NBP prof. AG nie udostępnia archiwum NBP, może uprzedzony co do dwulicowości Nisztora, albo raczej realizuje politykę swoich poprzedników. Przecież Adm G sam był w ,,słusznej" partii, podobnie jak członek NBP Żyżyński no i doskonale się rozumieją z skrajnym liberałem czł. zarządu NBP Szałamachą, który to jak opowiadał J. Szewczak przygotował koncepcje przejęcie banku łódzkiego przez BIG a wczesniej przejęli BG, czyli tu klasyczny skok na bank starych wojskowych na polskie finanse, zresztą BIG przejął częsć udziałów w PZU, obecnie to bank millenium, którego udziałowcem jest BCP z Portugalii, który zarobił kolosalne pieniądze na PZU, a którego V-ce prezesem był J. Zdrzałka doradca J. Kaczynskiego, który w momencie prywatyzacji PZU był prezesem PZU. Zreszta chaniebną prywatyzacje PZU za kulisami rozgrywali ludzie Kaczynskiego oraz ludzie Kwaśniewskiego, jeden przez Zdrzałkę drugi przez Belkę. itd.
  • @Husky 09:33:23
    "Dlatego premierowi Morawieckiemu trzeba dać kredyt zaufania"

    No właśnie przez tego JPM się zdyskredytował.
  • @Wrzodak Z. 12:01:40
    Widać rąsia rąsie myje.
    Ale nie miałbym nic przeciwko temu jeśliby sami zaczęli się między sobą wycinać.
    Dziękuję za cenny komentarz.

    Ukłony
  • Z tymi bankami i dużymi firmami to złożona sprawa.
    W PRLu w każdej znaczącej firmie działały służby specjalne.
    Podobnie było z bankami.
    Służby monitorowały czy firma lub w firmie nie prowadzi się działalności "wywrotowej".
    Pod szczególnym nadzorem były firmy a zwłaszcza ich placówki które prowadziły działalność międzynarodową (zwykle biura BHZ i ich zagraniczne placówki).

    W momencie upadku PRLu podziemie PRLu w postaci służb specjalnych dalej funkcjonowało to byli ludzie zakorzenieni w firmach często na stanowiskach decyzyjnych lub specjalistów... i to byli doświadczeni specjaliści.

    Wywiad PRL mógł zejść tylko do podziemia.. ale struktura, ludzie, kontakty, pozostały.

    Władze centralną przejęły solidaruchy a w firmach lobbowali, awansowali lub wręcz rządzili ludzie służb jako znacznie bardziej kompetentni niż solidaruchy firmowe z niską pozycją zawodową (najczęściej nieudacznicy firmowi z rozrośniętym ego) przynajmniej tak było w mojej firmie.

    Z góry szły brutalne polecenia i naciski by firmę "prywatyzować" do żyda
    a w firmie agentura się opierała i czasem razem a czasem przeciw solidaruchom firmowych kombinowała jak "zachować firmę" a jedynym akceptowanym przez górę rozwiązaniem była prywatyzacja... więc starano się raczej sprywatyzować do siebie niż do "żyda".

    Do prywatyzacji potrzeba było pieniędzy, "żyd" pieniądze miał...a służby miały wejścia w bankach .. i też miały dostęp do kredytów.
    I tak prywatyzowano majątek PRLu...część do "żyda" a część do służb tzn do słupów podstawionych przez te służby.

    Niektóre prywatyzacje do służb miały charakter czysto złodziejski...
    prywatyzowano zakład na kredyt z banku, zakład spłacał kredyt z zysków z produkcji a prywatyzatorzy sprzedawali cały majątek zakładu zamieniając ten majątek w "prywatną gotówkę" gotówkę. Zakład upadał ludzie na bruk...kredyt nie spłacony .. a kasa wyprowadzona ..za granicę.

    Część zakładów sprywatyzowano do służb w celach utrzymania Polskiej gospodarki w Polskich rękach... dzisiaj są to "ręce" prywatne...a firmy prosperują w kooperacji z innymi podobnie sprywatyzowanymi firmami.
    Podobnie pewnie było z bankami.
    Z góry był nakaz na prywatyzowanie...a od dołu walczono o to by sprywatyzować do Polaka a nie do żyda.
    Polska gospodarka w części została zniszczona, w części sprywatyzowana do żyda w części do solidaruchów a w części do Polskich podziemnych służb specjalnych.
    Jakie proporcje tych prywatyzacji tego nie wiem ale wiem że najlepsze (dochodowe) kąski (poza KGHM) dostał "żyd".

    Czy służby a teraz już prywatni właściciele oddadzą te firmy Polsce ?
    Nie ma takiej systemowej opcji..
    Gdyby nastąpił proces repolonizacji gospodarki Polskiej a raczej renacjonalizacji to wtedy byłby mechanizm powrotu spółek z rąk służb specjalnych w ręce rządu.. oraz powrotu spółek zagrabionych z naruszeniem prawa ... potrzeba by pewnie komisji podobnej do tej w sprawie prywatyzacji kamienic w Warszawie.

    Moim zdanie potrzebna jest miękka nacjonalizacja firm na terenie Polski
    z Polskim i zagranicznym kapitałem ... wg zasady im większa firma tym większy obligatoryjny udział kapitału Państwowego w firmie.
    Dotychczasowi właściciele posiadali by nadal udziały ale zależnie od wielkości firmy były by to udziały większościowe dla średnich firm a mniejszościowe dla koncernów, dużych firm, dużych sieci handlowych firm o znaczeniu strategicznym (woda, prąd, gaz) .

    Firmy zagraniczne powinny zostać w Polsce wyłącznie w formie Polskich podmiotów gospodarczych w wspólnym państwowo-zagranicznym kapitale.

    Tylko wtedy zyski z działalności gospodarczej na terenie Polski by się dzieliły
    pomiędzy Polskę jako suwerena na którego podwórku ktoś zarabia i na tego zarabiającego. A wszelkie kombinacje z wyprowadzaniem zysków z Polski były by pod kontrolą państwa od wewnątrz spółki jak współwłaściciela.
  • @Oscar 13:53:36
    Taka miękka renacjonalizacja mogła by mieć charakter ekonomiczny a nie biurokratyczny.

    Trzeba by na firmy (duże i średnie) te większe nałożyć podatek obrotowy malejący wraz z rosnącym udziałem skarbu państwa.
    Całość można ująć e jeden śliczny wzór matematyczny...
    Dane do wzoru to obroty, liczba zatrudnionych, fundusz płac, udział kapitału zagranicznego, Polskiego, państwowego.
    Reszta to współczynniki ustalane przez rząd.
    Dane do wzoru są powszechnie dostępne i sprawozdawane do US.
    Do tego np współczynnik branżowy (branże strategiczne, preferowane, niepreferowane)..
    Współczynniki we wzorze odzwierciedlały by politykę państwa w zakresie repolonizacji gospodarki.

    Nie chce mi się wymyślać tego wzoru .. ale powinien być prosty.
    (choćby suma parametrów gospodarczych ważona współczynnikami )
    Dane znane więc z automatu wychodzi % podatku obrotowego.

    Parametry powinny być tak dobrane by firmom na których państwo zależy by mieć kontrolę opłacało by się by państwo miało taką kontrolę poprzez udziały Państwa.

    W sumie prosta ustawa o podatku linowym liczonym wg wzoru i kilka
    współczynników ustalanych przez Państwo raz do roku.
    I żadnych wyjątków (to talmudyczny system) wszystko wg wzoru.
    Reszta to proste dostosowywanie się podmiotów rynkowych do zasad na rynku.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930