Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

W obronie wolnego handlu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

THE ECONOMIST: Brytyjski tygodnik „The Economist”, czołowy organ globalnej finansjery i bezwzględnego kapitalizmu, wróży klęskę protekcyjnej polityki gospodarczej prezydenta USA Donalda Trumpa

 

Protekcjonizm powrócił. 8 marca prezydent Donald Trump podpisał taryfy celne w wysokości 25% na import stali i 10% na aluminium, które weszły w życie dwa tygodnie później. Nie jest jasne, które kraje stracą z tego powodu. Nawet jeśli rozszerzone zostaną wyłączenia spod tego prawa, jakie przysługują w ramach NAFTA, czyli poza Meksyk i Kanadę, jest to nadal bardzo duże i ryzykowne posunięcie w ramach kompetencji prezydenta. Trump twierdzi, że dla Ameryki to jest najlepsze. Uważa on, że poprzez nałożenie tych ceł  amerykańska gospodarka skorzysta, ponieważ miejsca pracy w przemyśle stali i aluminium powrócą do ojczyzny z innych krajów, które je "ukradły". Takie myślenie jest tradycyjnie znane jako "merkantylizm" i łatwo zrozumieć, dlaczego niektórym tak się ono podoba. Na pozór bowiem sprawa wydaje się prosta. Po co mamy kupować rzeczy z zagranicy, skoro możemy robić je sami? Gdybyśmy sami je wytworzyli, mielibyśmy więcej pracy i to by nam polepszyło gospodarkę. Niby logiczne, prawda? Dlaczego jednak argument  merkantylistów jest błędny?

To pytanie jest bliskie sercu The Economista. Pismo to została założone w 1843 roku, aby prowadzić kampanię przeciwko wysokim cłom importowym i na rzecz zasad wolnego handlu. Kwestią dnia były wtedy tzw. Prawa Zbożowe (Corn Laws). Był to szereg podatków i restrykcji na import zboża, które miały faworyzować brytyjskich rolników. Lokalne produkty rolne traciły wtedy rynek, bo import z zagranicy był tańszy. Corn Laws zdołały to zablokować, zwiększając zyski dla rolników i właścicieli ziemskich. Ale proces ten sprawił, że w efekcie chleb mocno podrożał, a głód bardziej się rozpowszechnił. Corn Laws okazały się złe dla Wielkiej Brytanii, mimo że miały wspierać brytyjską produkcję rodzimą. A ponieważ droższa żywność silniej obciążyła budżety gospodarstw domowych w całym kraju, ucierpiały też inne gałęzie przemysłu i cała gospodarka. Branże, które Trump chce ochronić poprzez podnoszenie ceł  mają podobne problemy. I podobnie jak drogie zboże w XIX-wiecznej Anglii, tak samo cła na stal narzucą realny koszt na tych, którzy ją ostatecznie konsumują w postaci wyrobów finalnych.

Te argumenty, przemawiające na rzecz wolnego handlu zostały wyłożone przez Adama Smitha, szkockiego ekonomistę, w jego magnum opus, czyli fundamentalnej pracy opublikowanej w 1776 roku pt. „The Wealth of Nations” (Bogactwo narodów): "Jest zasadą każdego rozważnego ojca rodziny, nigdy nie próbować robić w domu tego, co będzie kosztować więcej niżby to kupił... A przecież to, co jest słuszne w każdej rodzinie, nie może być głupie także dla całego królestwa”. I rzeczywiście, jeśli dwie strony chcą się czymś zamienić ze sobą, żaden rząd nie powinien ich powstrzymywać. Chcą tak, ponieważ obie skorzystają, a przeszkadzanie im będzie powodowało szkody. Obie strony wtedy ucierpią, podobnie jak wszyscy inni, którzy mogliby odnieść korzyść, gdyby pozwolono im postępować bez przeszkód. Nie jest to wcale tak skomplikowane, jak niektórzy sugerują, ponieważ wolny handel jest tak prosty, jak umowa: „Ja zrobię obiad, a ty potem pozmywasz.” Nie ma sensu, aby oboje z nas robiło oddzielnie spaghetti w tej samej kuchni, bo właśnie to utrudnia handel i wtedy oboje tracimy zarówno czas, jak i pieniądze, które mogłyby być lepiej wydane.

Nie oznacza to, że w Ameryce nie utracono miejsc pracy z powodu tańszego importu. Oczywiście, tak się stało, i ci, którzy na tym ucierpieli, nie powinni być zignorowani. Ale protekcjonizm zniszczy więcej miejsc pracy niż ich utworzy. Analiza przeprowadzona przez firmę doradczą Trade Partnership, sugeruje, że nawet po wyłączeniu Meksyku, Kanady i Australii spod restrykcji nowych ceł, jeśli uwzględni się ewentualne działania odwetowe stron trzecich, to cła przyjęte przez Trumpa spowodują utratę prawie 13 miejsc pracy w całej gospodarce, na każde jedno miejsce odzyskane w sektorze produkcji stali lub aluminium, i w każdym stanie USA wystąpi utrata miejsc pracy netto. To nie wróży dobrze Ameryce.

/The Economist, March 10, 2018, tłum. BJ/

 

KOMENTARZE

  • Obecny "wolny handel" to dumping. Dumping jest karalny.
    Jesli w Chinach placi sie robotnikowi $3.60 na godzine a w USA $12.52 to jak to inaczej nazwac?
  • @staszek kieliszek 03:25:25
    Chińczycy za dużo zarabiają!!!
    To niedopuszczalne. Najwyżej 1 $/godz. a reszta powinna iść na rzecz Izraela.
  • @Autor
    Te analizy nie odpowiadają rzeczywistości. Nie uwzględniają sposobu zarządzania i finansowania, gdzie lukratywne było właśnie to.
    W momencie, gdy nie ma czynnika wymuszającego zależności - liczy się tylko koszt produkcji.
    W takim wypadku USA nie będą miały środków na utrzymanie armii i standardu życia swoich mieszkańców.
    Czyli upadek USA
  • @staszek kieliszek 03:25:25 Jakim prawem ? ....
    ...każdy moze sprzedawac po ILE TYLKO CHCE
    Damping to wymysł talmudyczno judaistyczny :)
  • @andrzejw 04:19:14
    W handlu utrzciwosci nie ma. Kiedys spotkalem w chikagowskiej piekarni goscia rozmownego.Produkowal ozdoby choinkowe z zona i chcial je sprzedawac dla sieci Walmart, w kazdym miescie jest ich sklep wielkosci kilku boisk pilkarskich. Gdy sie dowiedzial, ze projektuje maszyny specjalne to umowil sie ze mna i pokazal te ozdoby zapytujac ile kosztowalo by wybudowanie maszyn do produkcji seryjnej. Powiedzialem mu uczciwie, ze nie warto bo Walmart podpisze z nim kontrakt na 1 rok i w tym czasie beda po calym swiecie szukac producenta tych ozdob za mniejsze pieniadze. Posluchal. Podpisal kontrakt z Walmart a produkcje umiescil po chalupach w Polsce gdzie ludzie nie mieli pracy. Po 2 latach zobaczylem znowu te same ozdoby choinkowe ale nie byly juz Made In Poland ale Made In Sri Lanka.
  • Państwo a Rodzina
    "Jest zasadą każdego rozważnego ojca rodziny, nigdy nie próbować robić w domu tego, co będzie kosztować więcej niżby to kupił... A przecież to, co jest słuszne w każdej rodzinie, nie może być głupie także dla całego królestwa”
    To porównanie byłoby prawdziwe gdyby rządzący traktowali swoich poddanych tak jak ojciec traktuje swoje dzieci.
    W rzeczywistości bardziej to przypomina pasożyta żerującego na obcym mu organizmie albo alfonsa wykorzystującego uliczne dziewczyny.
  • Autor
    "...jeśli uwzględni się ewentualne działania odwetowe stron trzecich, to cła przyjęte przez Trumpa spowodują utratę prawie 13 miejsc pracy w całej gospodarce, na każde jedno miejsce odzyskane w sektorze produkcji stali lub aluminium, i w każdym stanie USA wystąpi utrata miejsc pracy netto".

    No i co? Co w tym złego? Przecież to przejściowe.
    Przecież o to chodzi żeby pozamykać to, co jest niezdolne do zdrowej konkurencji, żeby się obronić od obcych protekcjonizmów, od cen stanowionych i wartości oraz ilości pieniądza stanowionej, od "prawa do zysku", od lichwy, a więc od całej wrogiej agresji ekonomicznej.
    Przecież gospodarka nie jest od tego żeby niektórzy mieli biznes, a od tego żeby gospodarowała tym co państwo ma tak żeby maksymalnie zaspokajać potrzeby obywateli, w tym bezpieczeństwo.

    Problem jest w czym innym. Żeby się pogodzić z tą dodatkową utratą miejsc pracy to trzeba obniżyć standard życia. Przejściowo, czy na dłużej, nieważne - dopóki nie znajdą się inne sposoby na produkcję tego co niezbędne i zdrowy handel.
    I tu zaraz wyjdzie problem dostępności kredytów i pożyczek na konsumpcję. Dotąd było o nie łatwo. I dopóki będzie łatwo "Ekonomist" będzie miał rację. - Konsumpcjoniści będą robili sabotaż gospodarki i będzie pogorszenie, obywatele będą dalej, a może i bardziej ruinowani i zadłużani.
    Kiedy jednak "działania Trumpa" zostaną zaakceptowane, nastąpi nowe otwarcie, wszystko zostanie urealnione i gospodarka stanie na nogi.

    I tylko banksterzy stracą... - tyle zresztą że i tak nie stali na twardym gruncie.
  • +5
    Już USA ma czkawkę. Embargo na Aluminium, zakaz eksportu tytanu z Rosji do USA i zakaz lotów nad terytorium Rosji dla amerykańskich i Brytyjskich przewoźników bije w Boeinga i przemysł wojskowy i lotniczy. Gdy uwzględni się konkurencyjna nowatorską budowę lżejszych, kompozytowych nowych pasażerskich samolotów rosyjskich MS-21. I zerwaniem kontraktów przez Chińczyków z Boeingem właśnie w wyniku sankcji, na rzecz rosyjskiego MS-21. Producentom lotniczym w USA grozi klapa.
  • @staszek kieliszek 03:25:25
    Adam Smith był jak Korwin, widział tylko jedną stronę medalu: "Jest zasadą każdego rozważnego ojca rodziny, nigdy nie próbować robić w domu tego, co będzie kosztować więcej niżby to kupił..."

    Musiałby mieć kasę, czyli sprzedawać coś, co robi tanim kosztem. A jeśli nie, jeśli potrafi robić tylko drożej, no to musi robić to, co mu samemu się przyda, bez względu na koszt.
  • @staszek kieliszek 03:25:25
    Amerykanie straszą: Mamy do czynienia z zagrożeniem dla istniejącego porządku świata. Amerykańscy eksperci na forum ds. „globalnego rozwoju”, które odbyło się w Instytucie CSIS w Waszyngtonie, oskarżyli Chiny o zagrożenie dla ładu światowego, ponieważ te nie zawsze przestrzegają standardów, udzielając pożyczki innym krajom. Niektórzy eksperci zaapelowali o negocjacje z Chinami i znalezienie wspólnej płaszczyzny w tej kwestii, ponieważ ten kraj „jest bardziej potrzebny Zachodowi, niż Zachód jemu”. Dyskusję na temat Chin rozpoczął szef Wethington International LLC Olin Wethington. „Myślę, że mamy do czynienia z zagrożeniem dla samego istnienia modelu rozwoju, porządku świata, które pochodzi z aktywności Chin na rynku kredytów. Część tej działalności, w połączeniu z lekceważeniem standardów, zagraża istnieniu przejrzystego mechanizmu kredytowania, który reprezentuje Grupa Banku Światowego” powiedział Wethington. Wspierał go zastępca sekretarza finansów Stanów Zjednoczonych Jeffrey Okamoto. „Mamy unikalną sytuację, w której Chiny są i największym kredytobiorcą, i największym wierzycielem. Mamy do czynienia z delikatnymi zagadnieniami związanymi z architekturą nowoczesnego systemu finansowego. To kwestie ciągłego kredytowania przez Chiny niektórych krajów, co nie jest w pełni uzasadnione z finansowego punktu widzenia”, powiedział.„Standardy tych krajów nie spełniają wymogów projektów, które mają być realizowane, polityka może być nie całkowicie otwarta. A kredyty są często udzielane rządom, które nie mogą zapewnić ich zapłaty, i które mogą ją opóźnić. Czasami kredyty przyznawane są krajom, które są w procesie restrukturyzacji długu wobec międzynarodowych inwestorów” dodał Okamoto. Jego zdaniem problem można byłoby rozwiązać w Paryskim Klubie Kredytorów, ale teraz jest to niemożliwe. Wcześniej członkowie G20 rozmawiali również o potrzebie zaangażowania Chin w bardziej aktywną pracę w klubie. Członek Rady Dyrektorów Uniwersytetu Nazarbajewa i były dyrektor Banku Światowego w Azji Środkowej Dennis de Trey wezwał uczestników okrągłego stołu do bardziej konstruktywnej postawy, a nie wyłącznie do oskarżeń przeciwko Chinom. „Nie widziałem bardziej ambitnego kraju, który byłby tak skoncentrowany na swoich celach. Chcę wam powiedzieć, że Chiny wygrywają obecnie tę wojnę” powiedział. „I to nie tylko kwestia inicjatywy „Nowego Szlaku Jedwabnego”, który po prostu nie ma żadnego precedensu. Chodzi o podejście „miękkiej siły”, na które Chińczycy przeznaczają dużo czasu i pieniędzy… Moim zdaniem, my potrzebujemy Chin bardziej, niż Chiny potrzebują nas. I oni tak właśnie czują, dlatego w kontaktach z Chinami musimy być bardzo ostrożni” dodał de Tray. Z tym, że Chiny są jednym z najważniejszych uczestników światowego systemu finansowego, zgodził się wiceprezydent Development Finance Banku Światowego Axel Van Trotsenburg. Według niego „konieczne jest uczynienie wszystkiego, co możliwe, aby utrzymać aktywność Chin jako członka Banku Światowego”.


    Ps...Ha! Ha! Ha! USA i standardy. Mój koń rechocze ze śmiechu! A na miejscu Chin spłaciłbym wszystkie pożyczki biedaków. Wolny, kapitalistyczny rynek właśnie na tym polega, że prowadzi się interesy z kim się chce i na warunkach jakie odpowiadają uczestniczącym w transakcji stronom, a nie regulacjom czy innym wymysłom obcych państw. W dodatku nie uczestniczących w danym interesie. Jedno jest w tekście z czym należy się zgodzić, faktycznie wali się dotychczasowy amerykański monopol.
  • @Fischer 11:13:19
    http://media.wplm.pl/thumbs/NzIweDQ0Mi9jX2MvdV8xL2NjXzMxOTM0L3AvMjAxOC8wNC8yMC85NjAvNjQwLzBmMTEzZjQ5M2ZhYjRlYzM5ZjgzNThhYzFlMjdhYzU5LmpwZWc=.jpeg


    Donald Trump atakuje OPEC.... Prezydent USA Donald Trump napisał w piątek na Twitterze, że OPEC znów manipuluje cenami ropy, które są sztucznie zawyżane. „To niedobrze i to nie będzie tolerowane!” - dodał. Na rynkach spadły w związku z tym ceny kontraktów futures na ropę.

    Trump napisał, że przy wielkiej podaży ropy i jej znaczących rezerwach ceny „są sztucznie bardzo wysokie„.

    Po tym tweecie ceny surowca spadły. Trump zaatakował Organizację Państw Eksportujących Ropę (OPEC) w dniu, w którym w Arabii Saudyjskiej spotkali się ministrowie ds. ropy z krajów należących do kartelu oraz produkujących ropę państw niezrzeszonych.

    Podczas spotkania w Dżuddzie mają oni omówić ewentualne porozumienie w sprawie podtrzymania limitów wydobycia surowca, aby podbić jego ceny po okresie, w którym nadpodaż spowodowała bardzo znaczące spadki cen.

    Jak jednak zauważa agencja AP, nie wiadomo, jakie kroki mające na celu obniżenie notowań ropy Trump miał na myśli, ani czy w ogóle rozważa on jakąś formę interwencji w tej sprawie.

    Biorący udział w rozmowach w Dżuddzie rosyjski minister ds. energii Aleksandr Nowak powiedział, że producenci ropy mogą nieco złagodzić ograniczenia wydobycia jeszcze przed końcem roku, jeśli będzie to korzystne „z punktu widzenia rynku”.

    Reuters podaje jednak, powołując się na uczestników spotkania, że podczas negocjacji przy drzwiach zamkniętych Nowak powiedział, że Moskwa optuje za utrzymaniem limitów produkcji ropy do końca 2018 roku.

    Również Arabia Saudyjska, nieformalny przywódca OPEC, opowiada się za utrzymaniem ograniczonej podaży surowca i liczy na to, że jego cena może osiągnąć 80 dol. lub nawet 100 dol. za baryłkę.

    Pod koniec marca następca tronu Arabii Saudyjskiej Muhammad ibn Salman powiedział, że OPEC chce zawrzeć 10 lub 20-letnią umowę z Rosją i innymi producentami nienależącymi do kartelu w sprawie regulowania podaży na rynku ropy.

    Salman OPEC chce umowy długoterminowej zamiast obowiązującego obecnie rocznego porozumienia.

    W połowie lutego w rozmowie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem król Arabii Saudyjskiej Salman ustalił, że obie strony są zainteresowane „rozszerzeniem koordynacji” na światowym rynku ropy naftowej.

    OPEC i część pozostałych producentów z Rosją na czele porozumiały się pod koniec 2016 roku w sprawie ograniczenia produkcji surowca, by podbić ceny po okresie radykalnych spadków; globalne wydobycie zostało ograniczone o około 1,8 mln baryłek dziennie.
  • @kula Lis 67 12:02:10
    „Myślę, że mamy do czynienia z zagrożeniem dla samego istnienia modelu rozwoju, porządku świata, które pochodzi z aktywności Chin na rynku kredytów. Część tej działalności, w połączeniu z lekceważeniem standardów, zagraża istnieniu przejrzystego mechanizmu kredytowania, który reprezentuje Grupa Banku Światowego”

    System kredytowania Grupy Banku Światowego jest, zaiste, bardzo przejrzysty: damy ci kredyt, ktorego spłata cię kompletnie zrujnuje, a potem okradniemy cię ze wszystkiego, co ci jeszcze zostało.
  • @Lotna 15:35:18
    100/100! pzdr!
  • Wolny handel to promocja przewagi wielkich.
    Wolny handel oddaje rynki w ręce globalnej mafii żydowskiej.
    I tylko dlatego jest lansowany.

    To tak jak "wolna amerykanka" i bez kategorii wagowych lansowana np przez Taysona...
    Mały jest bez szans.
    Natomiast handel uregulowany np zrównoważony (tyle eksportu ile importu) albo opodatkowany to już handel wzajemnie korzystny.
    To tak jak walka bokserska ale z podziałem na kategorie wagowe.
  • @staszek kieliszek 05:03:40
    Rusofoby twierdzą, że Rosja nic nie produkuje, polecam im tylko to: Rosyjski traktor kontra USA

    https://www.youtube.com/watch?v=Se3Swr_CpZU&list=PLGLsQ6p_yGNdjxranYFF6nz2zv877r33R&index=1


    Rosyjska pszenica wypiera na rynkach światowych tą z USA czy Francji i mogą co najwyżej płakać z tego powodu. Rosyjskie maszyny pracują na całym świecie, dodam że Rosja ma też Niemca który przyjął Rosyjskie obywatelstwo jest nim firma Claas, czy nawet Amazone

    www.youtube.com/watch?v=w9QJHTxGtyI&list=PLGLsQ6p_yGNdjxranYFF6nz2zv877r33R&index=12&t=1

    www.youtube.com/watch?v=mxNAYUgvHuM&list=PLGLsQ6p_yGNdjxranYFF6nz2zv877r33R&index=4&t=0s

    www.youtube.com/watch?v=YGpDEzO7qW4&list=PLGLsQ6p_yGNdjxranYFF6nz2zv877r33R&index=5

    www.youtube.com/watch?v=LbKLmWgCP9s&list=PLGLsQ6p_yGNdjxranYFF6nz2zv877r33R&index=6

    Ps..Teraz nawet kombajny z Rosji mamy sprowadzać. Kiedyś mieliśmy nasz rodzimy przemysł rolniczy, teraz nawet kos nie produkujemy, tylko z Chin i Czech sprowadzamy, te czeskie b. dobre bo kute i do klepania się nadają. Była tylko jedna fabryka na cały kraj, ale była i nie trzeba było sprowadzać części z zagranicy. Obecnie jesteśmy krajem rolniczym, który nie produkuje maszyn rolniczych. Każdy Polak był dumny z polskiego kombajnu, ciężarówki czy traktora, dzisiaj mamy same zagraniczne i polskie montownie, które składają maszyny i samochody głównie z niemieckich części, ale i to już staje się niewydolne, o czym najlepiej świadczą wystawione na sprzedaż Pesa i Solaris, jak widać żeby utrzymać się na rynku trzeba być producentem z własnymi technologiami i zapleczem technicznym, konstrukcyjnym.
  • @kula Lis 67 18:52:28 te kombajny z Rosji mamy sprowadzać.
    https://cdnpl2.img.sputniknews.com/images/781/13/7811379.jpg

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930