Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wtorek, 16 stycznia 2018

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1116) Zapraszam na serwis bieżących informacji i komentarzy z kraju i ze świata.

 

* Prezydent Andrzej Duda stał się kozłem ofiarnym rekonstrukcji rządu. To na nim skupiła się wściekłość twardego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości po tym, jak z funkcji szefa MON odwołany został Antoni Macierewicz. Jakie konsekwencje dla głowy państwa może mieć zrażenie do siebie najwierniejszych wyborców PiS-u? O tym opowiada redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz.  Można powiedzieć, że prezydent dopiął swego, a ja dotrzymam słowa – już nie zagłosuję na tego prezydenta – powiedział tuż po rekonstrukcji rządu redaktor Sakiewicz. Czym naraziła mu się głowa państwa? – Wymuszenie dymisji Antoniego Macierewicza na stanowisku szefa MON, jest to decyzja prezydenta i prezydent musi za to ponieść odpowiedzialność. Tym bardziej, że jakoś zupełnie przeszli do porządku dziennego na temat tego, co dalej ze śledztwem smoleńskim. To była obietnica PiS, z którą doszli do władzy, również rękami naszych Czytelników i Klubów Gazety Polskiej – wyjaśnił. Swoje stanowisko redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i Gazety Polskiej Codziennie” rozwija w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy”. Przekonuje, że kluczowym powodem agresji wyborców PiS-u wobec prezydenta była kwestia Smoleńska – „najważniejsza przynajmniej z punktu widzenia twardego elektoratu”. Prezydent zaryzykował, że wyjaśnianie przyczyn tej tragedii nie będzie kontynuowane. Sam nic nie zrobił dla prawdy o tym, co się wydarzyło 10 kwietnia. A przecież był beneficjentem sprawy smoleńskiej – mówi w rozmowie z Maciejem Pieczyńskim. I dodaje: – Byłby politykiem kompletnie nierozpoznawalnym, gdyby nie to, że wystąpił w filmie „Mgła”. Wcześniej nikt go nie znał. Zaistniał dzięki temu, że 5 mln widzów zobaczyło jego twarz w dokumencie poświęconym tragedii smoleńskiej. Sakiewicz przekonuje, że prezydenta Dudę „wybrali ludzie, którzy wierzyli w to, że sprawa smoleńska jest kluczowa i trzeba ją wyjaśnić”. – Rozumieli też, dlaczego kandydat PiS na prezydenta nie epatuje tą tematyką – dlatego, że próbuje zdobyć tych parę procent elektoratu środka. Jednak oprócz elektoratu środka jest jeszcze parędziesiąt procent wyborców, dla których sprawa Smoleńska jest niezwykle istotna – argumentuje. Jak twierdzi „to, co zrobił Andrzej Duda było policzkiem dla bardzo wielu zwykłych wyborców PiS”. Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” uważa, że zarówno w odniesieniu do prezydenta Dudy, jak i samego PiS-u bardzo niebezpieczna jest strategia, polegająca na odpuszczeniu starań o twardy elektorat na rzecz walki o wyborców umiarkowanych. – Twardy elektorat jest jak magnes, który przyciąga pozostałych zwolenników. Wokół tego jądra dopiero tworzy się siła formacji – stwierdza. Z tego właśnie powodu nie wróży obecnej głowie państwa ewentualnej reelekcji. – Szanse Andrzeja Dudy na wyborcze zwycięstwo gwałtownie spadły. Dzisiaj ma w sondażach poparcie części wyborców PO czy Nowoczesnej, ale kiedy te partie wystawią swojego kandydata, Duda straci centrum – przewiduje. Sakiewicz mówi jednak wprost, że najwierniejsi wybory PiS-u chowają sporo urazy do głowy państwa za odwołanie Antoniego Macierewicza i narażenie sprawy Smoleńska. – Trzonem kampanii wyborczych byli aktywiści z różnych ruchów społecznych, w tym z Klubów „Gazety Polskiej”. Wiem, że ci ludzie już na pewno nic nie zrobią dla Andrzeja Dudy. To akurat oczywiste – zapewnia. – Znam tych ludzi i wiem, że każdy błąd bardzo dużo kosztuje, wiem, jak trudno buduje się ich zaufanie i jak łatwo je stracić – dodaje. Zdaniem dziennikarza „Duda stał się tak niepopularny w elektoracie PiS, że jeśli Morawiecki chce myśleć o przejęciu władzy w tej partii, to będzie musiał się od prezydenta zdystansować”. Rozmówca „Do Rzeczy” zauważa też, że Duda mógł zapracować na drugą kadencję i na schedę po Jarosławie Kaczyńskim, ale zaprzepaścił tę szansę. – Okazał się jednak wielkim rozczarowaniem. I to z wielu różnych powodów. Macierewicz jest tylko jednym z nich... Tak naprawdę Dudzie brakuje jakiejkolwiek spójnej wizji politycznej – podsumowuje prezydenta Sakiewicz. Nie ma też dobrych wiadomości dla głowy państwa w kontekście ubiegania się o drugą kadencję. – Szanse Andrzeja Dudy na wyborcze zwycięstwo gwałtownie spadły – mówi.

 

*Polska armia w budżecie państwa na 2018 roku otrzymała rekordową kwotę w wysokości 41,4 mld złotych - poinformował we wtorek na forum sejmowym dyrektor departamentu budżetowego Ministerstwa Obrony Sławomir Pączek.Jak powiedział, budżet ustalony zgodnie z formułą 2% PKB na poziomie 41,4 mld złotych jest „rekordowy w sensie kwotowym". Znaczna część tej sumy — 32 mln złotych — zostanie przeznaczona na zapewnienie bezpieczeństwa zewnętrznego i ochronę granic. O 13,3% wzrosły nakłady na modernizację techniczną armii. Prawie 3 mld złotych przewidziano na zakup środków bojowych, mundurów, paliw i sprzętu medycznego, W miniony czwartek Sejm zatwierdził budżet państwa na bieżący rok. Przewiduje on, że deficyt nie przekroczy 41,5 mld złotych przy dochodach w wysokości 355,7 mld złotych i wydatkach na poziomie 397,2 mld złotych.

 

* Wszyscy wiceministrowie w resorcie rolnictwa otrzymali bonusy za ubiegły rok w wysokości 51,4 tys. złotych - ustalił "Super Express". Łączna kwota nagród wyniosła 5 mln 957 tys. złotych. Sekretarze stanu – Jacek Babalski i Jacek Bogucki – otrzymali po 51,4 tysiące złotych nagród. Po tyle samo otrzymali podsekretarze stanu – Ewa Lach, Rafał Romanowski i Ryszard Zarudzki. Według informacji "Super Expressu", łączna kwota nagród przyznawanych pracownikom ministerstwa rolnictwa w 2017 roku wyniosła 5 milionów 957 tysięcy złotych. "Tak hojne nagrody to decyzja byłej premier Beaty Szydło, ponieważ to do szefa rządu należy decyzja o przyznawaniu bonusów pieniężnych" – informuje "Super Express".  Oburzona wysokością nagród jest opozycja. – Wychodzi na to, że w ministerstwach stworzono system wyższych wynagrodzeń – ocenia poseł Platformy Krzysztof Brejza.  Przypomnijmy, kilka dni temu dziennik ujawnił, że w ubiegłym roku urzędnicy Ministerstwa Cyfryzacji otrzymali blisko 1,5 miliona złotych nagród. Najwięcej otrzymali zastępcy Anny Streżyńskiej – Marek Zagórski, Paweł Majewski i Karol Okoński. Każdy z zastępców Anny Streżyńskiej otrzymał w ubiegłym roku nagrodę w wysokości 51,4 tys. złotych. 51,4 tys. złotych to co miesiąc ponad 4 tysiące nagrody co miesiąc ekstra do pensji. Paweł Majewski pytany przez dziennikarzy „Super Expressu” o nagrody stwierdził, że „wynika to z przepisów prawa”.

 

*Spotkanie ministrów spraw zagranicznych Azerbejdżanu i Armenii w sprawie Karabachu odbędzie się 18 stycznia w Polsce. Minister spraw zagranicznych Azerbejdżanu Elmar Məmmədyarov spotka się ze współprzewodniczącymi Grupy Mińskiej OBWE i ministrem spraw zagranicznych Armenii Edwardem Nalbandjanem 18 stycznia w Krakowie. Strony omówią konflikt w Karabachu, poinformowała RIA Novosti służba prasowa Ministerstwa Spraw Zagranicznych Azerbejdżanu.  „18 stycznia 2018 roku minister spraw zagranicznych Elmar Məmmədyarov spotka się ze współprzewodniczącymi Grupy Mińskiej OBWE Andrew Schoferem (USA), Stefanem Visconti (Francja), Igorem Popowem (Rosja) i ministrem spraw zagranicznych Armenii Edwardem Nalbandjanem w Krakowie. W spotkaniu weźmie również udział osobisty przedstawiciel przewodniczącego OBWE Andrzej Kasprzyk” — poinformowała służba prasowa. Konflikt w Górskim Karabachu rozpoczął się w lutym 1988 roku, kiedy Nagorno-Karabachski Obwód Autonomiczny ogłosił wyjście z Azerbejdżańskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. We wrześniu 1991 roku ogłoszono utworzenie Republiki Górskiego Karabachu. Azerbejdżan w trakcie późniejszego konfliktu zbrojnego utracił kontrolę nad Górskim Karabachem. Od 1992 roku trwają pertraktacje w sprawie pokojowego rozwiązania konfliktu w ramach Mińskiej Grupy OBWE. Azerbejdżan nalega na utrzymanie swojej integralności terytorialnej, Armenia broni interesów nieuznawanej republiki, ponieważ Republika Górskiego Karabachu nie jest stroną pertraktacji.

 

* Za przyjęciem uchwały w sprawie praw obywatelskich Parlamentu Europejskiego głosowało 430 europosłów. W jednej z rekomendacji proponuje się, aby 9 maja był świętem państwowym – poinformował rosyjski dziennik „Izwiestija”, powołując się na rezolucję, która została zatwierdzona na ostatniej sesji parlamentarnej w 2017 roku. 430 europosłów głosowało za przyjęciem uchwały w sprawie praw obywatelskich Parlamentu Europejskiego. Rekomenduje on m.in. ogłoszenie 9 maja dniem wolnym od pracy. Tomáš Zdechovský, czeski poseł do Parlamentu Europejskiego, powiedział,  że teraz kraje UE muszą zdecydować, czy „zastosują się do apelu” instytucji unijnej oraz czy 9 maja będzie dniem wolnym od pracy.  Ten dzień jest nie tylko Dniem Europy, ale dla wielu w UE ta data kojarzy się z Dniem Zwycięstwa – przypomniał Zdechovský. Dokument trafił do Komisji Europejskiej, Rady UE oraz do rządów i parlamentów krajowych.  Niektóre kraje już odpowiedziały na tę propozycję. Na przykład, na Łotwie obrońcy praw człowieka przygotowali petycję na rzecz wprowadzenia nowego święta. Zbieranie podpisów rozpocznie się w tym miesiącu.

 

* Moskwa ma wiele dowodów na to, że amerykański system obrony przeciwrakietowej jest wycelowany w Rosję, oświadczył minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow podczas dużej corocznej konferencji prasowej. Dodał także, że Rosja chciałaby uzyskać bardziej przekonujące informacje na temat planów rozmieszczenia amerykańskich środków obrony przeciwrakietowej w Japonii. Jednocześnie Ławrow wyraził wątpliwości, że Tokio będzie samodzielnie zarządzać elementami amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej rozmieszczonymi w kraju.„ W ramach dialogu na temat bezpieczeństwa między sekretarzami rad bezpieczeństwa Rosji i Japonii chcielibyśmy otrzymać jakieś bardziej przekonujące informacje… Słyszeliśmy, że to właśnie Japonia będzie zarządzać tym systemem, a USA nie będą z nim powiązane. Mamy poważne wątpliwości co do tego” — powiedział Ławrow. Wcześniej okazało się, że Tokio planuje wydać część budżetu finansowego na 2018 rok na różne środki przygotowawcze związane z zakupem i rozmieszczeniem na terytorium kraju amerykańskich naziemnych kompleksów obrony przeciwrakietowej Aegis Ahore.

 

*Prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew przybył dzisiaj z oficjalną wizytą do USA.Poinformowało o tym biuro prasowe przywódcy państwa.  Nazarbajew w ramach wizyty przeprowadzi rozmowy z Trumpem, podczas których przywódcy obu państw omówią drogi wzmocnienia i rozszerzenia partnerstwa strategicznego na rzecz bezpieczeństwa regionalnego i współpracy gospodarczej; eksperci uważają, że kazachski przywódca poruszy kwestie uregulowania sytuacji w Afganistanie i prawdopodobnie w Iranie.  Według danych biura prasowego Nazarbajewa oficjalna wizyta potrwa trzy dni: od 16 do 18 stycznia. Prezydent Kazachstanu spotka się z przedstawicielami amerykańskich środowisk oficjalnych i biznesowych. Nazarbajew weźmie także udział w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ poświęconym nieproliferacji broni masowego rażenia. Stolica Kazachstanu ma nadzieję, że ta wizyta w USA pozwoli na rozszerzenie współpracy między państwami.„Głównym celem wizyty jest wzmocnienie poufnych kontaktów na najwyższym szczeblu oraz dalsze pogłębianie i rozszerzenie wszechstronnej współpracy między Astaną i Waszyngtonem w celu podniesienia stosunków dwustronnych na nowy poziom" — uważa szef Komitetu Informacji Międzynarodowej MSZ Kazachstanu Tałgat Żumagułow .Żumagułow jest przekonany, że wizyta prezydenta Kazachstanu w USA „ma stać się ważnym sygnałem politycznym odnośnie rozszerzenia dwustronnych kontaktów biznesowych, pogłębienia partnerstwa handlowo-ekonomicznego, inwestycyjnego i innowacyjno-technicznego". Podkreślił, że „USA jest jednym z największych inwestorów Kazachstanu. Od 2005 roku zainwestowały w naszą gospodarkę prawie 30 mld dolarów. Około 500 firm w Kazachstanie pracuje z udziałem amerykańskiego kapitału, w tym Chevron, Exxon Mobil i General Electric" — poinformował Żumagułow. Jak przypuścił szef Euroazjatyckiego Klubu Analitycznego, ekspert od INF Nikita Mendkowicz, Trump chce omówić z Nazarbajewem nową strategię USA w Afganistanie i prawdopodobnie sposoby sprzyjania jej realizacji przez struktury ONZ dzięki poparciu amerykańskiej inicjatywy przez Kazachstan. „Jest to związane z tym, że przedstawiciel Kazachstanu obecnie przewodniczy specjalnej komisji ds. Afganistanu przy Radzie Bezpieczeństwa ONZ" — podkreślił politolog. Według niego Kazachstan może sprzyjać opracowaniu pożądanych przez USA rezolucji lub zaleceń w sprawie Afganistanu, będąc przewodniczącym komisji profilowej. „Jeśli komisja profilowa opracuje odpowiednie zalecenia, przyznając, że nowa strategia wojskowa Trumpa może mieć pozytywny efekt lub będzie miała po kampanii zimowej prowadzonej obecnie przez amerykańskich i afgańskich wojskowych, Trump może to wykorzystać w rozgrywkach wewnątrzpolitycznych jako dowód na to, że jest na dobrej drodze" — uważa Mendkowicz. Jak uważa ekspert, Waszyngton może także rozpatrywać Nazarbajewa jako pośrednika w stosunkach z Moskwą, czyli może spróbować nawiązać na nieoficjalnym szczeblu dialog w sprawie procesu pokojowego w Afganistanie z udziałem Moskwy. „Jeśli da się to osiągnąć, proces pokojowy będzie miał więcej szans na sukces, jeśli uda się nim zainteresować wszystkich głównych graczy — Rosję, Chiny, USA a także mocarstwa regionalne, w tym Indie i Pakistan" — podkreślił ekspert. Według słów Mendkowicza dla Nazarbajewa realny udział w uregulowaniu afgańskiego kryzysu i być może irańskiego byłby ważnym krokiem w kierunku podniesienia międzynarodowego statusu Astany. „Pierwszy krok w tym kierunku został podjęty wraz z decyzją w sprawie zapoczątkowania astańskiego formatu ds. Syrii. Jeśli w tej czy innej formie Kazachstan zostanie zaangażowany w rozwiązywanie afgańskiego lub irańskiego problemu niewątpliwego podniesie to międzynarodowy status republiki" — wyjaśnił politolog. „Kazachstan jest zainteresowany zaangażowaniem się w uregulowanie irańskiej sytuacji. Ważne jest jednak uświadamianie sobie tego, że stosunki Astany i Teheranu nie są wystarczająco ścisłe do pośrednictwa" — podkreślił ekspert. „Być może Waszyngton rozpatruje możliwość nawiązania w jakiś sposób dialogu w sprawie Iranu przez Astanę. Jest to czysto teoretyczna możliwość. Nie wykluczam, że Nazarbajew z własnej inicjatywy podczas rozmów z Trumpem może poruszyć irański problem" — dodał.

 

*Jeden z liderów kosowskich Serbów, szef  ruchu obywatelskiego „Wolność, demokracja, prawda" Oliver Ivanović został zabity w Kosowskiej Mitrowicy - podaje gazeta Blic.Według informacji dziennika na polityka dokonano zamachu w chwili, gdy wchodził do budynku swojej partii. „Ivanović otrzymał pięć ran postrzałowych. Od razu został przewieziony do szpitala, ale  lekarzom nie udało się go odratować" — poinformował adwokat Ivanovicia Nebojša Vlajić. Policja Kosowa potwierdziła fakt zamachu. Obecnie organy porządkowe szukają napastników. Oliver Ivanović jest jednym z liderów kosowskich Serbów, w latach 2008-2012 zajmował stanowisko sekretarza państwowego ds. Kosowa w serbskim rządzie. W 2016 roku polityk został skazany na dziewięć lat więzienia za zbrodnie wojenne, a niedługo potem zwolniony.

 

*Ramzan Kadyrow trafił na listę Magnickiego na Litwie.   Litewski Departament Migracji opublikował tzw. listę Magnickiego, na którą trafiło 49 Rosjan, w tym szef Czeczenii Ramzan Kadyrow. Obowiązuje wobec nich zakaz wjazdu na Litwę. Parlament Litwy w listopadzie 2017 roku przyjął ustawę Magnickiego. Dokument zakazuje wjazdu na teren republiki dla osób związanych z korupcją na dużą skalę, praniem brudnych pieniędzy lub łamaniem praw człowieka. Ustawa weszła w życie w styczniu 2018 roku.Na opublikowanej przez Departament Migracji liście znaleźli się m.in. szef Czeczenii Ramzan Kadyrow, przewodniczący Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Aleksander Bastrykin, jego zastępca Oleg Łogunow, sędziowie Jelena Staszyna, Aleksiej Kriworuczko, Swietłana Uchnalewa i Siergiej Podoprigorow. Decyzję o zakazie wjazdu na terytorium Litwy podejmuje minister spraw wewnętrznych na wniosek ministra spraw zagranicznych. Terminy obowiązywania zakazu wjazdu na Litwę uzależnione są od konkretnego przypadku i okoliczności – podano na stronie departamentu. Na stronie internetowej Departamentu Migracji można też zapoznać się z listą Rosjan, wobec których obowiązuje ten zakaz.Wcześniej ambasador Rosji na Litwie Aleksander Udalcow powiedział, że dokument „O statusie prawnym cudzoziemców” zmusi Rosję do udzielania lustrzanej odpowiedzi. Ustawa Magnickiego została przyjęta w 2012 roku w USA. Akt prawny pozwala nakładać sankcje na wszystkich, którzy zdaniem Waszyngtonu są zamieszani w korupcję i współwinni łamaniu praw człowieka.

 

*Zdaniem przewodniczącego komisji ds. międzynarodowych Dumy Państwowej Leonida Słuckiego przygotowywana przez USA nowa doktryna jądrowa przewiduje rozmieszczenie w Europie systemów błyskawicznego globalnego uderzenia. Swój punkt widzenia Słucki przedstawił na swoim profilu na Facebooku. „Przecież dla nikogo nie jest tajemnicą, że USA tworzą dziś kompleksowo infrastrukturę do przeprowadzenia błyskawicznego globalnego uderzenia (Prompt Global Strike). Pod pretekstem odparcia ewentualnego ataku rakietowego ze strony KRLD i Iranu w Polsce i Rumunii tworzone są pozycje rzekomego systemu obrony przeciwrakietowej, z którego bez szczególnego przezbrojenia można odpalić w kierunku Rosji pociski manewrujące" — napisał deputowany. Według jego słów „Amerykanie są w pełni konsekwentni: tworzą infrastrukturę, która pozwala na przeprowadzenie globalnego ataku na Rosję, a teraz przyjmują doktrynę nakierowaną na ochronę tej infrastruktury". Systemy błyskawicznego globalnego uderzenia PGS (Prompt Global Strike) przedstawiają sobą niejądrowe kompleksy o wysokiej precyzji pozwalające na operatywne (w ciągu godziny od momentu podjęcia decyzji) przeprowadzenie ataku na dowolny cel znajdujący się na kuli ziemskiej. W charakterze PGS brane są pod uwagę głowice bojowe przeznaczone do niejądrowych rakiet balistycznych, hipersoniczne pociski manewrujące, a także orbitalne kinetyczne systemy. W lutym 2018 roku Pentagon przedstawi prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi nowy „Przegląd polityki jądrowej" określający rolę broni nuklearnej w strategii bezpieczeństwa narodowego kraju. 

 

*Spożycie alkoholu w Rosji spadło o 80%.W ciągu ostatnich 5-7 lat spożycie alkoholu w Rosji udało się obniżyć o 80% — poinformowała minister zdrowia Rosji Weronika Skworcowa na śniadaniu biznesnowym w trakcie Forum Gajdarowskiego 2018. „Przez ten okres udało się nam obniżyć o 80% spożycie alkoholu  na 1 mieszkańca oraz zwiększyć o ponad 40% liczbę osób, aktywnie uprawiających sport" — powiedziała Skworcowa. Minister podkreśliła również, że w ciągu ostatnich 5-7 lat liczba osób, sięgających po papierosy spadła wśród dorosłych o 22%, a wśród dzieci i nastolatków — trzykrotnie. Agencja RIA Novosti należąca do grupy medialnej Rossiya Segodnya jest oficjalną agencją informacyjną Forum Gajdarowskiego 2018 „Rosja i świat. Cele i wartości". Funkcję organizatora wydarzenia pełni Rosyjska Akademia Gospodarki Narodowej i Administracji Publicznej przy Prezydencie Federacji Rosyjskiej.

 

*Białoruś jako kraj pokojowo nastawiony występuje w charakterze dawcy bezpieczeństwa w regionie - oświadczył we wtorek prezydent kraju Aleksandr Łukaszenka.Prezydent Białorusi wystąpił wcześniej z inicjatywą uruchomienia dialogu mającego na celu zniesienie sprzeczności między państwami euroatlantyckimi i euroazjatyckimi, tak zwanego nowego „procesu helsińskiego", podobnego temu, który w swoim czasie doprowadził do utworzenia OBWE. Białoruski lider zauważył, że platformą takiego dialogu mógłby zostać Mińsk. W białoruskiej stolicy  mają teraz miejsce spotkania z udziałem uczestników grupy kontaktowej ds. uregulowania konfliktu na wschodzie Ukrainy.Dzisiejsza Białoruś jest pokojowo nastawionym państwem europejskim występującym jako dawca bezpieczeństwa i platforma dialogu, gdzie rozwiązywane są liczne konflikty w regionie. Propozycje Białorusi dotyczące różnych modeli integracji, wspólnego przeciwdziałania współczesnym wyzwaniom i zagrożeniom zjednują sobie coraz więcej zwolenników wśród innych państw i międzynarodowych organizacji — powiedział białoruski lider w czasie przyjmowania listów uwierzytelniających od ambasadorów zagranicznych państw. Słowa prezydenta przywołuje jego służba prasowa.Łukaszenka zauważył, że fundamentem stabilności, gwarancją suwerenności i niezależności dla każdego kraju jest gospodarka. „W ubiegłym roku udało się nam przezwyciężyć negatywne tendencje w gospodarce" — podkreślił białoruski lider. Prezydent przypomniał także, że w kraju podjęto ważne decyzje stymulujące inicjatywy biznesowe i działalność inwestorów, zachęcające do inwestowania i przedsiębiorczości. „Białoruś rozwija energetykę atomową, biotechnologie. Stworzyliśmy bezprecedensowe warunki prawne dla funkcjonowania technologii informacyjnej. Białoruscy lekarze w swoim klinikach nauczyli się świadczyć na najwyższym poziomie usługi w zakresie neurochirurgii, kardiologii, onkologii, transplantologii i rehabilitacji" — powiedział Łukaszenka. Stwarza to jego zdaniem dodatkowe możliwości dla umacniania kontaktów z państwami na wszystkich kontynentach. „Nasze serca zawsze były otwarte na partnerów zainteresowanych umacnianiem relacji, rozwijaniem wszechstronnej współpracy" — oświadczył białoruski lider. 

 

*Kreml nie otrzymał od Kijowa treściwej odpowiedzi na oświadczenie prezydenta Rosji Władimira Putina w sprawie gotowości przekazania sprzętu wojskowego z Krymu - oświadczył dziennikarzom rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow.Wcześniej prezydent Rosji Władimir Putin oznajmił, że Rosja jest gotowa  przekazać  Ukrainie okręty i sprzęt lotniczy z Krymu pomimo ich opłakanego stanu, a do utylizacji niepodlegającej transportowaniu amunicji Rosja jest gotowa zaprosić ukraińskich specjalistów. „Słyszeliśmy szereg publicznych oświadczeń złożonych w Kijowie. O jakiejś treściwej reakcji nic mi nie wiadomo" — powiedział Pieskow, odpowiadając na pytanie, czy strona ukraińska zareagowała na propozycje Putina odnośnie przekazania sprzętu opancerzonego z Krymu.  „O ile pamiętacie, prezydent Putin na spotkaniu z redaktorami naczelnymi czołowych rosyjskich mediów akurat wspominał, że ta amunicja zdaniem naszych wojskowych nie podlega transportowaniu, w tym przypadku podlega zniszczeniu — powiedział prezydent Rosji, dodając, że można to zrobić wspólnie z ukraińskimi wojskowymi podczas organizacji transportu tych środków pływających, które obecnie znajdują się na Krymie" — oznajmił Pieskow, odpowiadając na pytanie, czy Rosja jest gotowa do utylizacji amunicji.

 

*Polskie MSZ powinno zatrudnić absolwentów ukraińskich uczelni dyplomatycznych – powiedział w rozmowie z RIA Novosti Witalij Miłonow, członek Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Państwowej, po pojawieniu się informacji, że absolwenci Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO) zostaną odwołani z urzędu.Według informatorów RMF FM, polski minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz pożegna się z pracownikami, będącymi absolwentami moskiewskiej uczelni MGIMO. Szkoda, że w Polsce regularnie dochodzi do nawrotów rusofobii, graniczącej z kliniczną postacią schizofrenii. Niewątpliwie dla polskiego establishmentu politycznego korzystne jest podtrzymywanie strasznych mitów o rosyjskim zagrożeniu. Ten strach nie ma racjonalnego wyjaśnienia i ze swej natury bardziej przypomina przygody pana Twardowskiego na Księżycu niż rzeczywistość – powiedział rosyjski polityk. Ze swej strony mogę jedynie doradzić polskiemu MSZ, aby przeprowadziło rekrutacje wśród absolwentów ukraińskich, zwłaszcza lwowskich, uczelni dyplomatycznych. Są to miejsca, gdzie kształci się prawdziwych tytanów myśli dyplomatycznej  i co do których kwalifikacji Polacy nie powinni mieć zastrzeżeń – dodał. Wiadomość, która pojawiła się w mediach, o ewentualnych zwolnieniach absolwentów  MGIMO w polskim MSZ, „nie mieści się w głowie" — powiedział we wtorek w kuluarach Forum Gajdara wiceminister oświaty i nauki Paweł Zienkowicz. Nie mogę komentować. Sam studiowałem w MGIMO. Wśród nas byli Polacy, bardzo dobrzy ludzie. Szczerze mówiąc, nie mieści się w głowie. Po prostu nie mieści się w głowie — powiedział polityk.

 

* Minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto mówi, władze Ukrainy szykują nowe ograniczenia w zakresie językowym wobec etnicznych Węgrów zamieszkujących ukraińskie terytorium. „Zamiast łagodzić konflikty, Ukraina wystąpiła z kolejnymi propozycjami dotyczącymi ograniczeń w zakresie języka i obywatelstwa. Na przykład obowiązkowy będzie ukraiński przekład dialogów w czasie inscenizacji teatralnych, a węgierskie gazety będą musiały ukazywać się w dwóch językach" — powiedział Szijjarto. Jego słowa cytuje resort spraw zagranicznych Węgier. Jak mówi Szijjarto, Węgry będą występować przeciwko tym działaniom z taką samą mocą, co przeciwko ustawie „O szkolnictwie". 28 września 2017 roku weszła w życie ustawa „O szkolnictwie", która między innymi stanowi, że w placówkach oświatowych proces edukacyjny przebiega w języku ukraińskim, ale w zależności od programu edukacyjnego jeden albo kilka przedmiotów może być wykładanych w dwóch i więcej językach — w języku państwowym, angielskim, innych oficjalnych językach UE. Osoby reprezentujące mniejszości narodowe mają zapewnione prawo do nauki w języku ojczystym na równi z językiem ukraińskim w oddzielnych klasach (grupach) w przedszkolach i szkołach podstawowych. 16 września ministerstwo spraw zagranicznych Węgier oświadczyło, że w związku z ustawą zamierza blokować zbliżenie Ukrainy i UE z powodu ustawy o szkolnictwie. MSZ Ukrainy skierowało ustawę do Komisji Weneckiej, gdzie została poddana ekspertyzie. 8 grudnia Ministerstwo Oświaty i Nauki Ukrainy poinformowało, że Komisja Wenecka nie poparła zarzutów Węgier dotyczących ograniczania praw mniejszości narodowych w artykule o języku oświaty w ustawie Ukrainy „O szkolnictwie". 11 grudnia ukraiński resort oświaty przekazał, że dziękuje Komisji Weneckiej za przedstawienie wniosków dotyczących zgodności artykułu o języku w ustawie „O szkolnictwie", jest gotowy implementować jej zalecenia i opracował już trzy modele implementacji tego artykułu w ustawie „O wykształceniu średnim". 13 grudnia minister oświaty Lilia Griniewicz powiedziała, że projekt ustawy o wykształceniu średnim z uwagą o językach stosowanych w oświacie zostanie skierowany do Rady Najwyższej, zgodnie z wnioskami Komisji Weneckiej, wiosną 2018 roku. „Teraz zgodnie z tymi wnioskami musimy stworzyć modele oświaty dla mniejszości narodowych w ustawie o wykształceniu średnim, to znaczy nie będziemy wnosić żadnych zmian do art. 7 (o języku nauczania) ustawy „O szkolnictwie" — powiedziała Griniewicz dziennikarzom.

 

* Rosja najwyraźniej nigdy nie rozstanie się z Krymem, dlatego USA nie powinny budować swojej strategii na antyhistorycznym neoliberalnym fundamencie. Pisze o tym wykładowca uczelni wojskowej USA w Newporcie Lyle Goldstein na stronie National Interest. Rosję i Krym łączy długa wspólna historia — półwysep stał się rosyjski jeszcze w 1783 roku — przypomina autor artykułu. Rosjanie wielokrotnie bronili Krymu w krwawych bitwach z Wielką Brytanią, Francją i Imperium Osmańskim w wojnie krymskiej i przeciwko Niemcom nazistowskim w II wojnie światowej. Te dawne wydarzenia historyczne mają znaczenie również dzisiaj, ponieważ Wielka Brytania i Francja zaangażowały się w wojnę krymską, by osiągnąć ten sam cel, który już od kilku dziesięcioleci stawia przed sobą NATO: do powstrzymania domniemanej „rosyjskiej agresji" — podkreśla Goldstein. Według niego zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy stanowi obecnie przede wszystkim kryzys migracyjny i  terroryzm, a nie Moskwa. Przy czym w XIX wieku Amerykanie popierali walkę Rosji o swoje terytoria. USA nawet wysłały na półwysep broń i amunicję a także ochotników i lekarzy. „Fakt, że USA kiedyś dawno całkiem poważnie podchodziły do przynależności Krymu do Rosji, wyraźnie wskazuje na kuriozalny charakter ich obecnej polityki w Eurazji i innych częściach świata opartej na próbach kwestionowania roszczeń Moskwy do nasączonego rosyjską krwią półwyspu na Morzu Czarnym" — czytamy w artykule. Wszyscy świetnie wiedzą, lecz lekceważą to, że Krym został przekazany Ukraińskiej SRR dopiero w 1954 roku — przypomina autor tekstu. „Pod wieloma względami był to bezsensowny krok, a jego skutków Nikita Chruszczow najwyraźniej nie był w stanie przewidzieć" — czytamy w materiale. Moskwa kontrolowała półwysep w ciągu dłuższego czasu i raczej z niego nie zrezygnuje, dlatego nie ma sensu żywić czczych nadziei — uważa dziennikarz. „Głębsza wiedza historyczna mogłaby pomóc amerykańskim politykom w powstrzymaniu procesu „swobodnego spadku" stosunków Rosji i USA, który grozi Ukrainie, Europie i całemu światu" — podsumował Goldstein.  

 

* Plany Waszyngtonu dotyczące stworzenia tak zwanych sił bezpieczeństwa granicznego na kontrolowanym przez niego terytorium Syrii są niedopuszczalne. Oznajmił to rzecznik prasowy prezydenta Turcji İbrahim Kalın.   „USA podejmują kroki na rzecz zalegalizowania organizacji terrorystycznej — wzbudza to niepokój <…> Zastrzegamy sobie prawo do walki z terroryzmem w dowolnej formie. Nasza walka z organizacjami terrorystycznymi będzie kontynuowana zarówno w kraju, jak i za granicą. Turcja podejmie wszystkie środki w celu zapewnienia swojego bezpieczeństwa" — cytuje Kalına telewizja NTV. Jak poinformował wcześniej gazetę  Defence Post oficjalny przedstawiciel koalicji pod wodzą USA, koalicja przystąpiła w Syrii do tworzenia tak zwanych „sił bezpieczeństwa granicznego" na kontrolowanym przez nią terytorium.  Według niego proamerykańska koalicja pracuje wspólnie z Syryjskimi Siłami Demokratycznymi nad stworzeniem i wyszkoleniem nowych sił bezpieczeństwa granicznego. Obecnie szkolenie przechodzi 230 osób, docelowa liczebność ugrupowania powinna wynieść 30 tysięcy. 

 

* Erdogan obiecał zlikwidować tworzone przez USA oddziały na syryjskiej granicy. Prezydent Turcji Tayyip Erdogan zagroził likwidacją tworzonych przez USA „sił bezpieczeństwa granicy" na północy Syrii.  „Teraz Ameryka tuż przy naszych granicach tworzy terrorystyczną armię, która grozi bezpieczeństwu Turcji. Naszym zadaniem jest zduszenie tej armii, póki się nie narodziła. Jeśli USA chcą z tymi dzikimi istotami nawiązać współpracę — to ich sprawa. Ale my na to nie pozwolimy" — powiedział Erdogan w czasie przemówienia w Ankarze. Turecki lider zauważył, że turecka armia nie przerywa ostrzałów pozycji sił samoobrony syryjskich Kurdów w Afrinie. „Nasze siły zbrojne w najbliższym czasie, mam taką nadzieję, rozwiążą problem w Afrinie. Operację w tym rejonie możemy rozpocząć w każdej chwili" — dodał turecki lider. Wczoraj pojawiła się informacja, że koalicja formuje w Syrii „siły bezpieczeństwa granicy" w celu zapewnienia ochrony kontrolowanej przez nią strefy. Koalicja stawia sobie za cel przeszkolenie około trzydziestu tysięcy osób, z czego piętnaście tysięcy ma się wywodzić z „Syryjskich Sił Demokratycznych" (SDF).  „Siły bezpieczeństwa granicy" mają zostać rozmieszczone wzdłuż Eufratu — na zachodnim obrzeżu syryjskiego terytorium, kontrolowanym przez SDF, a także wzdłuż granic Iraku i Turcji. Ich zadaniem jest „utrudnianie swobodnego ruchu PI i przewozu nielegalnych materiałów". MSZ Syrii nazwało działania USA otwartą agresją. Zdaniem ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa plany Waszyngtonu mówią o tym, że nie jest on zainteresowany integralnością Syrii. SDF składają się głównie z syryjskich Kurdów, a także co poniektórych arabskich plemion. Sformowane zostały przy aktywnym wsparciu Stanów Zjednoczonych w 2015 roku w celu, jak mówiono, prowadzenia walki z „Państwem Islamskim". Grupa otrzymywała uzbrojenie od koalicji.

 

* USA tworzą na północy Syrii „terrorystyczną armię", nadając jej miano sił bezpieczeństwa granicy. To igranie z ogniem - oświadczył wicepremier Turcji Bekir Bozdag. Jak powiedział wcześniej w rozmowie z Defense Post rzecznik dowodzonej przez USA koalicji do walki z „Państwem Islamskim", koalicja przystąpiła do tworzenia w Syrii tak zwanych „sił bezpieczeństwa granicy" na kontrolowanym przez siebie terytorium. Zgodnie z jego słowami koalicja wespół z Syryjskimi Siłami Demokratycznymi pracuje nad utworzeniem i przeszkoleniem nowych syryjskich „sił bezpieczeństwa granicy". Obecnie szkolenie przechodzi około 230 osób. Ostatecznym celem jest utworzenie sił liczących około 30 tysięcy osób. „Zamiast walczyć wespół z Turcją z „Państwem Islamskim", USA posyłają ugrupowaniu terrorystycznemu YPG (siłom samoobrony syryjskich kurdów) tysiące ciężarówek z bronią, a także tworzą tak zwane „siły bezpieczeństwa" na syryjskiej granicy — to igranie z ogniem. Wykorzystując jako pretekst walkę z PI, USA tworzą terrorystyczną armię i nadają jej miano „sił bezpieczeństwa". To nie walka z PI i z terroryzmem, lecz ich wspieranie" — napisał Bozdag na swoim profilu w Twitterze. Wicepremier Turcji dodał, że „takie wspieranie terrorystów nie licuje z przyjaźnią, sojuszem i strategicznym partnerstwem Turcji i USA".  „Wobec takich prowokacji, które grożą bezpieczeństwu naszego kraju i całemu regionowi, Turcja podejmie konieczne kroki. Jak powiedział nasz prezydent, możemy w pewnej chwili, zupełnie niespodziewanie zaatakować nocą" — napisał turecki polityk. Informacje o nowej inicjatywie USA w Syrii pojawiły się w kontekście nowych gróźb ze strony prezydenta Turcji Tyyipa Erdogana. Turecki lider oświadczył, że jego armia może w nadchodzącym tygodniu rozpocząć operację w kantonie Afrin i dystrykcie Manbidż pozostających pod kontrolą YPG — zbrojnych formacji syryjskich Kurdów, sojuszników USA.

 

*Korea Północna ostro skrytykowała prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, który, jak wcześniej informowaliśmy, napisał na mikroblogu w Twitterze, że jego przycisk jądrowy jest większy niż przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una.Centralna północnokoreańska gazeta „Rodong Sinmun” we wtorek opublikowała obszerny komentarz, którego autorzy nazywają prezydenta USA „wojskowym maniakiem” z przyciskiem nuklearnym.  „Ludzie na całym świecie są bardzo zaniepokojeni tym, że z każdym dniem pogarsza się stan psychiczny Trumpa, który ma przycisk jądrowych USA. Chodzi o to, że jeśli zostawisz takiego starego pogrążonego w marazmie człowieka, jak Trump, może to doprowadzić do jakiejś niewyobrażalnej katastrofy” — czytamy w komentarzu.Organ prasowy Centralnego Komitetu Koreańskiej Partii Robotniczej podsumowuje: „USA nie powinny mieć żadnych wątpliwości co do naszych sił nuklearnego odstraszania, przeznaczonych do ostatniej koreańsko-amerykańskiej bitwy i powinny zachowywać się mądrze. Dzień, w którym USA sprowokują wojnę nuklearną na Półwyspie Koreańskim, będzie ostatnim dla USA”.

 

*Pentagon oficjalnie przyznał zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych ze strony zaprojektowanego w Rosji podwodnego urządzenia pływającego „Status-6” wyposażonego w głowicę nuklearną o mocy do 100 megaton, donosi Defense News.Gazeta zwróciła uwagę na wstępny projekt nowego „Przeglądu  polityki jądrowej” — dokumentu określającego rolę broni jądrowej w amerykańskiej strategii bezpieczeństwa narodowego, który jest przygotowywany dla prezydenta Donalda Trumpa. Jest w nim czarno-biały diagram, który informuje o rozwoju w Rosji międzykontynentalnej autonomicznej torpedy jądrowej „Status-6”. Według danych amerykańskich służb wywiadowczych zaprezentowanych przez The Washington Free Beacon ta broń została przetestowana 27 listopada 2016 roku z okrętu podwodnego „Sarow”. „Status-6” ma zasięg 10 000 kilometrów, maksymalną prędkość — powyżej 56 węzłów, głębokość zanurzenia — do kilometra. W listopadzie 2015 roku podczas narady u prezydenta Rosji Władimira Putina na tematy związane z obronnością w wielu rosyjskich stacjach telewizyjnych pojawiły się kadry z prezentacji na temat „Status-6”. Według slajdów, które dostały się do mediów, system ten jest bronią masowego rażenia przeznaczoną w szczególności do niszczenia  zaplecza gospodarczego wroga. Rzecznik prezydenta Dmitrij Pieskow w związku z tym wyciekiem obiecał podjąć „środki zapobiegawcze, aby to się nie powtórzyło”.

 

* Po spektakularnym zatonięciu u wybrzeży Chin irańskiego tankowca „Sanchi", władze w Pekinie podkreślają, że wyciekająca z niego ropa naftowa w ograniczonym stopniu wpłynie na środowisko naturalne. Dla ekspertów to jednak tylko mydlenie oczu. Obawiają się katastrofy ekologicznej „historycznych wymiarów”, bo po eksplozji i pożarze tankowca, wycieka z niego także kondensat ropy. Na pierwszy rzut oka go wprawdzie nie widać, ale jest to wyjątkowa trucizna dla morskiej fauny i flory. Tankowiec „Sanchi” ze 136 tys. ton skondensowanej ropy naftowej na pokładzie zderzył się w ubiegłym tygodniu na Morzu Chińskim z chińskim frachtowcem. Tankowiec natychmiast stanął w płomieniach. Wszyscy członkowie załogi – 30 obywateli Iranu i dwóch Bangladeszu zginęli. Po szeregu eksplozji, w niedzielę „Sanchi” zatonął. Według doniesień chińskich mediów w jego zbiornikach – poza ładunkiem – mogło się znajdować jeszcze do tysiąca ton paliwa.  Z tego, co wiem, jeszcze nigdy do środowiska nie przedostało się na raz tyle skondensowanej ropy – powiedział agencji AFP Richard Steiner, amerykański doradca ds. katastrof związanych z wyciekiem ropy. W większości przypadków jest to nawet mniej niż jedna tona. Biorąc pod uwagę stan, w jakim po eksplozjach i trwającym przez kilka dni pożarze znalazł się tankowiec, Steiner wychodzi założenia, że do morza nie wyciekła jeszcze ropa z ładowni, ale skutki tej katastrofy i tak są nieprzewidywalne. Nawet, gdyby do morza przedostało się tylko 20 procent ładunku, odpowiadałoby to ilości ropy naftowej, jaka wyciekła w 1989 r. u wybrzeży Alaski po awarii tankowca „Exxon Valdez” – uświadomił amerykański ekspert rozmiary obecnej katastrofy. Władze Chin wyjaśniły w miniony weekend, że nie należy oczekiwać większych szkód dla środowiska naturalnego. Jak powiedział państwowej stacji telewizyjnej CCTV wysokiej rangi przedstawiciel chińskiego Urzędu Morskiego, skondensowana ropa znajdująca się na pokładzie tankowca „w mniejszym stopniu oddziałuje na morze” niż inne rodzaje ropy. A w ogóle, ponieważ tankowiec zatonął daleko od wybrzeża, należy się liczyć z minimalnymi skutkami katastrofy dla ludzi. Według danych oficjalnego organu partii „People's Daily" plama rozlanej ropy ma 18,5 km długości i 7,5 km szerokości. Stacja CCTV podała, że ogień został już zgaszony a dwa statki rozpyliły chemikalia dla zlikwidowania ropy. Irański tankowiec zatonął, jeszcze zanim całkowicie spłonął jego ładunek. Dla Ma Jun, szefa pekińskiego instytutu spraw publicznych i ochrony środowiska jest to najgorsze, co mogło się stać po awarii. „Skondensowana ropa jest dla wszystkich, żyjących w morzu organizmów wyjątkową trucizną” – powiedział Ma gazecie „Global Times”. Inaczej niż surowa ropa naftowa, skondensowana nie tworzy na powierzchni morza rodzaju dywanu, tylko powstaje z niej w wodzie, niewidoczny na powierzchni morza, trujący słup węglowodorów. Dla ryb, planktonu, wielorybów czy ptaków morskich w Morzu Wschodniochińskim katastrofa tankowca oznacza zagrożenie życia, ocenia amerykański ekspert Steiner.  Dalekosiężnymi skutkami mogą być też zaburzenia rozmnażania się zwierząt morskich lub zapadnięcie przez nie na chroniczne choroby. Jak tłumaczą eksperci, w końcu także ikra i larwy są wystawione na działanie trujących składników ropy. A nawet, jeżeli po kilku miesiącach dobiegnie końca „trująca faza” skutków katastrofy, jej oddziaływanie na środowisko może trwać „o wiele dłużej”, ostrzegł Steine dodając, że ponieważ jednak nikt nie bada skutków katastrofy z naukowego punktu widzenia, „rządy i armatorzy prawdopodobnie niesłusznie będą twierdzili, że szkody występują tylko w bardzo ograniczonym stopniu”.

 

* W ciągu najbliższych 25 lat dziesiątki milionów ludzi mogą zetknąć się z zagrożeniem powodziowym spowodowanym globalnym ociepleniem. Rezultaty badania opublikowano w czasopiśmie Science Advances. Wzrost temperatury także przyczyni się do tego, że takie  zjawiska przyrodnicze, jak sztorm i ulewy będą nasilać się w wielu częściach świata, w tym w Afryce. To z kolei może znacznie zwiększyć ryzyko powodzi, niezwiązanych z podniesieniem się poziomu Pacyfiku. Naukowcy uważają, że trzeba podjąć środki do ochrony ludności w takich regionach, jak Europa Środkowa, Afryka, Ameryka Środkowa i Północna, Indie, Pakistan, Indonezja oraz Chiny. W przeciwnym razie w przyszłości kataklizmy przyrodnicze stworzą zagrożenie dla milionów osób. Według ocen ekspertów w USA i Kanadzie liczba ludzi mieszkających w strefie ryzyka może wzrosnąć ze 100 tysięcy do miliona. Poza tym w Chinach ten wskaźnik może sięgnąć 55 milionów. Jak podkreślają naukowcy, okres 25 lat został wybrany dlatego, że w tym czasie żadnymi środkami nie uda się zmienić tendencji do ocieplenia. „Wszystko, co nastąpi po tym 25-letnim okresie, zależy od tego, co robimy dzisiaj" — podsumowali naukowcy. 

 

*Chińska stacja orbitalna „Tiangong-1” powinna spaść na Ziemię w marcu. Chiny odrzucają oskarżenia tych, którzy obawiają się zniszczeń przy upadku odłamków i obiecują zatopić stację w bezludnym obszarze oceanu.We wrześniu 2011 roku Chiny weszły do​​klubu krajów, które  są w stanie wystrzelić  w kosmos własne stacje orbitalne. Chińskim pierworodnym został „Tiangomg-1” (dosłownie: „Niebiański Pałac 1”), wystrzelony 29 września 2011 roku przy pomocy zmodernizowanej rakiety nośnej „Chang Zheng-2F”. Masa stacji wynosi 8,5 tony, a wymiary 10 na 3,4 metra. Od chwili uruchomienia stacja została dwukrotnie odwiedzona przez załogowe ekspedycje z Ziemi. Przeprowadzano na niej eksperymenty i rozwój technologii budowy przyszłych stacji orbitalnych. Początkowo prace stacji „Tiangong-1” miały zakończyć się do końca 2013 roku, jednak chińscy specjaliści wspierali ją do 2016 roku. Od tego czasu głównymi wiadomościami na temat stacji były plotki o jej niekontrolowanym locie, a co najważniejsze — nieprzewidywalnym upadku w praktycznie każdym obszarze Ziemi. Twierdzono, że stacja przestała funkcjonować z powodu niemożliwości ładowania akumulatorów z dwóch paneli słonecznych. W marcu 2016 roku chińskie władze przyznały, że stacja zaczęła powoli opadać na Ziemię i ostatecznie wejdzie w gęste warstwy atmosfery.  Nowy raport, opublikowany przez Aerospace Corporation, organizację non-profit, która zbiera informacje techniczne na temat różnych misji kosmicznych, przewiduje, że stacja zejdzie z orbity w marcu 2018 roku — w środku lub pod koniec miesiąca. I chociaż według przewidywań większa część elementów stacji podczas zejścia spali się w atmosferze, istnieje obawa, że​​poszczególne części mogą dotrzeć do powierzchni ziemi — w szczególności te, które są wykonane z materiałów ogniotrwałych. „W historii kosmonautyki nikt nie ucierpiał z powodu upadku kosmicznych odłamków. Zadrasnęło jedną osobę, która na szczęście nie ucierpiała” — wspominają autorzy raportu. Wejście stacji w atmosferę, oprócz innych organizacji, będą śledzić specjaliści Europejskiego Komitetu Koordynacyjnego ds. Śmieci Kosmicznych, który obejmuje ekspertów z agencji kosmicznych z Europy, Rosji, Chin i Indii. Zejście z orbity tak dużej stacji oni wykorzystają do porównania i udoskonalenia swoich modeli. „Uwzględniając geometrię orbity stacji, możemy wykluczyć jedynie możliwość upadku fragmentów na szerokościach wyższych od 43 — uważa Holger Krag, szef Centrum Kontroli Śmieci Kosmicznych Europejskiej Agencji Kosmicznej. Oznacza to, że zejście odbędzie się w dowolnym punkcie powierzchni Ziemi między tymi szerokościami geograficznymi, które obejmują na przykład kilka krajów europejskich. Czas i położenie geograficzne zejścia można przewidzieć tylko z dużą niepewnością  Kwestia sterowania tym zejściem, którą przemilczały chińskie władze, nie jest bezzasadna. Innymi słowy, czy specjaliści w ostatniej chwili mogą skierować stację na zatopienie w słabo zaludnionych obszarach ziemi lub światowego oceanu? Jonathan McDowell, astrofizyk z Uniwersytetu Harvarda, już w 2016 roku uważał, że Chiny straciły kontrolę nad swoją stacją. „Istnieje prawdopodobieństwo, że ona spowoduje szkody, może spaść na czyjś samochód, dach czyjegoś domu, ale nie spowoduje dużych strat” — powiedział.  Kilka dni temu jeden z czołowych ekspertów kosmicznych Chin Zhu Tsunpen z Aerospace Corporation of Science and Technology zaprzeczył, aby zejście stacji było poza kontrolą.  „Ona spali się podczas wejścia w atmosferę, a pozostałe części spadną do wybranej części oceanu, nie stanowiąc  zagrożenia na lądzie  — powiedział ekspert w wywiadzie dla chińskiej gazety rządowej Science and Technology Daily. — Kontynuujemy monitorowanie «Tiangong-1» i zamierzamy pozwolić jej zejść z orbity w pierwszej połowie tego roku”. Najnowsze oficjalne dane dotyczące orbity stacji pochodzą z 17-24 grudnia. Wtedy perygeum orbity wynosiło 272,6, apogeum — 300,4 kilometrów.

 

*Naukowiec Chen Wu z Instytutu Mechaniki Chińskiej Akademii Nauk zaproponował swoje wyjaśnienie, dlaczego silnik EmDrive, którego zasada działania wywołuje kontrowersje wśród ekspertów, nie narusza praw fizyki. Nota wyjaśniająca została przyjęta do publikacji w recenzowanym czasopiśmie Acta Astronautica.Specjalista zwrócił uwagę na pierwotne wyjaśnienie działania EmDrive, zaproponowane przez twórcę jednostki Brytyjczyka Rogera Shawyera. W nim w celu obliczenia ciągu osiąganego przez EmDrive uwzględniono tylko dwie pionowe siły, ale zignorowano  wpływ sił, które mają elementy poziome. Uwzględnienie tych ostatnich, zdaniem Wu, pozwala unikać sprzeczności związanych z domniemanym naruszeniem przez EmDrive prawa zachowania momentu pędu. Nieuwzględniony przez Shawyera wkład w tym przypadku matematycznie sprowadza się do powierzchni całkowej wektora Poyntinga (wektora gęstości strumienia energii pola elektromagnetycznego), a fizycznie — do ciśnienia radiacyjnego na boczne ściany komory EmDrive. Wu zaznacza, że na wskutek jego osiowej symetrii poziome i pionowe wkłady wcześniej nieuwzględnionych sił średnio wzajemnie się kompensują, jednak w trakcie krótkich okresów czasu, rzędu kilkudziesięciu nanosekund, możliwe jest naruszenie równowagi. Koncepcyjnie silnik EmDrive składa się z magnetronu generującego mikrofale i rezonatora gromadzącego energię ich wibracji. Na zewnątrz urządzenie przypomina wiadro. Konstrukcja, zaproponowana po raz pierwszy w 1999 roku przez Shawyera, pozwala, według niego, na konwersję promieniowania w ciąg. W listopadzie 2016 roku grupa naukowców z  NASA opublikowała artykuł o EmDrive w magazynie Journal of Propulsion and Power. Czytamy w nim, że EmDrive w próżni rozwija ciąg 1,2 miliniutona na kilowat. Recenzenci nie mogli znaleźć błędów w konstrukcji stanowiska próbnego i agregatu a autorzy pracy — retroakcji odpowiadającej na rozwijany przez EmDrive ciąg reaktywny, która powinna być obecna zgodne z prawem zachowania momentu pędu.

 

*Ujawniono nazwisko najbogatszego człowieka na świecie.Według  agencji Bloomberg jest nim założyciel sklepu Amazon.com Jeff Bezos. Jak pisze periodyk, według stanu na początek 2018 roku jego majątek wynosił 105,1 mld dolarów. Przedsiębiorca także jest właścicielem prywatnej agencji lotniczo-kosmicznej Blue Origin i wydawnictwa The Washington Post. Niżej na liście znalazł się założyciel Microsoft Bill Gates (93,3 mld dolarów), inwestor Warren Buffet (87,2 mld dolarów), założyciel Facebooka Mark Zuckerberg (77,5 mld) a także były szef firmy Inditex Amancio Ortega (76 miliardów). Według danych na 9 stycznia 2018 roku jedna akcja  amazon.com  kosztowała 1246 dolarów, co jest historycznym maksimum dla platformy online. Do przedsiębiorcy należy około 79 mln akcji sklepu internetowego. Jeff Bezos po raz pierwszy został uznany za najbogatszego człowieka na świecie w lipcu 2017 roku: wówczas czasopismo Forbes oszacowało jego majątek na 90,6 mld dolarów. Oznacza to, że w ciągu pół roku kapitał tego biznesmena powiększył się o około 15 miliardów. 

 

* W Republice Południowej Afryki szwedzka sieć H&M boryka się z ogromnymi kłopotami po tym, jak wyemitowała kontrowersyjną reklamę z czarnoskórym dzieckiem. W Johannesburgu tłum lokalnych działaczy niszczył sklepy i witryny. Policja użyła wobec protestujących gumowej amunicji. Wszystko zaczęło się od reklamy bluzy z kapturem, w której wystąpił czarnoskóry chłopiec. Dziecko miało na sobie ubranie z napisem „coolest monkey in the jungle”, czyli „najfajniejsza małpa w dżungli”, co szybko zostało okrzyknięte działaniem rasistowskim. Choć sieć wycofała się już z kampanii z udziałem ciemnoskórego dziecka, a produkt reklamuje teraz biały chłopiec, sprawa wciąż budzi emocje. W Republice Południowej Afryki zwolennicy radykalnego lewicowego Ruchu Bojowników o Wolność Gospodarczą zorganizowali protesty w pobliżu sklepów H&M. Na zdjęciach i nagraniach widać, że nie skończyło się jedynie na demonstracjach – doszło do niszczenia wystaw i demolowania lokali. Przedstawiciel Ruchu Floyd Shivambu na Twitterze podkreślił, że H&M „ponosi konsekwencje swojego rasizmu”. W swoich postulatach poszedł jeszcze dalej, pisząc: „Wszyscy racjonalnie myślący ludzie powinni się zgodzić, że ta sieć sklepów nie powinna dłużej działać w RPA”. Południowoafrykańska policja poinformowała o aktach wandalizmu, do których doszło w Johannesburgu. "W centrum handlowym East Rand Mall protestujący zdołali wedrzeć się do sklepu i ukraść kilka przedmiotów. Przedstawiciele policji interweniowali i doprowadzili do rozproszenia grupy, używając przy tym gumowych kul" – czytamy w oświadczeniu policji.

 

* Rosyjska policja zatrzymała „Wampira z Jekaterynburga” podejrzewanego o gwałty i zabójstwa kobiet popełnione w latach 1992-2014. O jego zatrzymaniu poinformowało przedstawicielstwo Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz policja obwodu swierdłowskiego.  Funkcjonariuszom organów śledczych z obwodu swierdłowskiego udało się ustalić tożsamość mężczyzny podejrzewanego o dokonanie serii gwałtów i zabójstw w latach 1992-2014. Sprawca działał w różnych dzielnicach Jekaterynburga – poinformowała przedstawicielka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Irina Wołk.  Okazało się, że zatrzymany był już wcześniej karany za napaści na tle seksualnym. Jest nim 48-letni mieszkaniec Jekaterynburga, śledczy ustalili, że próbował on w najbliższym czasie opuścić granice Rosji. Funkcjonariusze badają powiązania zatrzymanego z pozostałymi zabójstwami dokonanymi w mieście.  Pierwszy raz mężczyzna zaatakował w 1992 roku, jego ofiarą padła wracająca do domu przez park nastolatka. Została przez niego zgwałcona i zamordowana. Za swój czyn sprawca został skazany na 15 lat więzienia. W 2009 roku „wampir” po raz kolejny zaatakował i zabił 40-letnią kobietę. Do 2014 roku sprawca zdążył dokonać szeregu  gwałtów i morderstw.  W trwającym niemal 8 lat śledztwie przesłuchano ponad 17 tysięcy osób. Mężczyzna raz na jakiś czas atakował samotne kobiety w różnych częściach miasta, najczęściej na mostach, nasypach oraz parkach. Ataki miały przede wszystkim podłoże seksualne, ale „wampir” również okradał swoje ofiary. Ostatnia osoba napadnięta przez sprawcę w 2014 roku zdołała uciec i złożyła na policji zeznania dotyczące mężczyzny. W celu schwytania „wampira” powołano specjalną grupę śledczą, w skład której weszli najbardziej doświadczeni funkcjonariusze wydziału kryminalnego lokalnej policji.

 

* Jasnowidz Alois Irlmaier, który przepowiedział wiele wydarzeń XX wieku, ostrzegł świat przed „niesłychaną wojną", która wybuchnie w 2018 roku. Słynny bawarski wizjoner Alois Irlmaier, który bezbłędnie przewidział wiele wydarzeń XX wieku, a nawet dokładną datę swojej śmierci w lipcu 1959 roku, został zwolniony z wojska, gdyż wskazywał ze 100% skutecznością, którzy żołnierze zostaną wkrótce zabici. Jasnowidz ostrzegł wtedy, że właśnie w 2018 roku światem wstrząśnie III wojna światowa. To straszne wydarzenie uderzy przede wszystkich w państwa Europy Zachodniej. W tej wojnie zostanie użyta nieznana wcześniej broń chemiczna i biologiczna. Konflikt doprowadzi w przyszłości do wojen domowych, które ogarną szereg państw Europy, a dokładnie Włochy, Niemcy i Francję. Irlmaier widział to tak: „Walki potrwają trzy dni albo trzy tygodnie. Rozpoczną się one od Złotego Miasta. Na Dunaju nie będzie już mostu. Żółty pył posypie się od Złotego Miasta aż do zatoki. Złote Miasto zamieni się w popiół. Spadający pył nie pozostawi śladu życia. Ściana pyłu idzie jak krecha: z dołu aż do morza. Kto będzie próbował tę granicę przekroczyć – umrze. Atakujący wróg musi się udać na północ, skąd nie będzie już odwrotu. Zamknijcie szczelnie okna i drzwi, nie wychodźcie na dwór. Mieszkania będzie można oświetlać tylko świecami. Na dworze wszystko będzie zatrute, tak woda, jak i pożywienie. Śmierć w postaci pyłu będzie krążyła dookoła. Ciemności potrwają siedemdziesiąt dwie godziny. Jednym z pierwszych zwiastunów będą białe gołębie, które ukażą się na niebie. Umrze więcej ludzi niż podczas ostatnich dwóch wojen. Wszystkich wezmą do wojska, tak młodych, jak i starych, lecz oni już nie będą musieli walczyć. Ostatnia bitwa odbędzie się w Kolonii nad Renem. Następnie wystąpi jakiś kataklizm i wróg będzie musiał pójść w kierunku północnym. Aby przeżyć wspomniane ciemności, biedę i głód, należy kupić żywność w szczelnie zamkniętych puszkach, gdzie można przechowywać fasolę i ryż. To nie ulegnie zatruciu. Bezpiecznie będzie można przechowywać także chleb i mąkę. Rzeki powysychają, a trawa zżółknie. W pobliżu Landau (Bawaria) nie pozostanie nic. Dookoła wszystko będzie żółte i zniszczone. Papież z Rzymu będzie uciekał w kierunku południowo-wschodnim lub przez Wielką Wodę. Tam potajemnie ukoronuje cesarza. Miasto, gdzie stoi żelazna wieża, spalą jego mieszkańcy. Gdzie spojrzeć, tam rewolucja. W morzu pojawią się dziury, a potem powrotna fala zatopi wyspy i oderwie je od lądu. Trzy miasta znikną pod wodą. Jedno na północy, drugie na południu, a trzecie na zachodzie. Na wschodzie straszne walki. Czerwone i żółte masy wojsk na ulicach. Kiedy zakwitną znów kwiaty, papież powróci, aby opłakiwać swych braci. Po katastrofie zmieni się klimat. Będzie cieplej, a u nas będą rosły owoce południowe. Zostaną zniesione prawa, które przynosiły dzieciom śmierć. Wysoki, szczupły starzec będzie rządził trzema koronami. Każdy będzie mógł się osiedlić, gdzie zechce i wziąć tyle ziemi, ile zapragnie. Ciężkie czasy świat będzie miał za sobą i na długo nastanie pokój. Lecz ludzie będą musieli rozpocząć życie tam, gdzie rozpoczynali ich pradziadowie. Nie mogę podać daty, kiedy to wszystko się wydarzy.”

 

KOMENTARZE

  • Jak długo zostało do realizacji wizji Aloisa Irlmaiera?
    .
    http://ram.neon24.pl/post/135405,jak-dlugo-zostalo-do-realizacji-wizji-aloisa-irlmaiera
  • @
    Nadal aktualne.
    https://pbs.twimg.com/media/DTlKjyJW4AAsrms.jpg

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930