Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4176 postów 1928 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Poniedziałek, 15 stycznia 2018

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1115) Zapraszam na serwis bieżących informacji i komentarzy z kraju i ze świata.

 

* Papież Franciszek przyznał, że na poważnie obawia się wybuchu wojny jądrowej. „Tak, naprawdę się boję. Znajdujemy się na krawędzi. Wystarczy incydent, by rozpętać wojnę. Po takim kroku sytuacja grozi upadkiem. Dlatego należy zniszczyć broń, poczynić starania na rzecz rozbrojenia nuklearnego" — powiedział dziennikarzom Franciszek na pokładzie samolotu lecącego z Rzymu do Santiago. Na polecenie papieża Franciszka towarzyszącym mu w podróży dziennikarzom rozdano fotografię wykonaną w japońskim Nagasaki po zrzuceniu przez Amerykanów bomby atomowej w sierpniu 1945 roku. Na odwrotnej stronie zdjęcia papież napisał „Owoc wojny" — podają obecni na pokładzie samolotu przedstawiciele włoskich mediów.

 

* Gdyby wybory odbyły się teraz, to Prawo i Sprawiedliwość może liczyć na 43 proc. Poparcia w społeczeństwie. Drugie miejsce zajęła PO, na którą chce jeszcze  głosować 19 proc. respondentów – wynika z sondażu IPSOS dla OKO.press. Portal zaznacza, że poparcie PiS sięga – po raz pierwszy w sondażach IPSOS – 43 proc. Ostatnie miejsce na podium zajął Kukiz'15, który cieszy się poparciem 10 proc. Polaków. Do Sejmu weszłaby jeszcze  .Nowoczesna (6 proc.) i Sojusz Lewicy Demokratycznej (5 proc.). "Na PiS głosowałaby dziś połowa Polaków w wieku 50 plus, 54 proc. mieszkańców wsi i aż 57 proc. osób z wykształceniem zawodowym. Ale poparcie dla partii Kaczyńskiego rozlewa się poza ten elektorat ludowy – za „dobrą zmianą” jest jedna trzecia wyborców przed czterdziestką i jedna trzecia z wyższym wykształceniem. Nieco mniej tylko w metropoliach (miastach liczących ponad pół miliona mieszkańców) – i tylko tam PiS przegrałby o włos wybory z PO" – opisuje portal. Sondaż IPSOS dla OKO.press 12-14 stycznia 2018, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1017 osób.

 

 * W niedzielę 14 stycznia odbył się 26. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Niedziela upływa w wielu miejscach w kraju pod znakiem akcji związanych z 26. finałem WOŚP. O zaangażowaniu w działania fundacji Jerzego Owsiaka od rana informują także politycy. Słowo przy okazji ogólnopolskiej zbiórki napisała była premier. „Akcje charytatywne są po to, by pomagać potrzebującym, a nie dla nierozumnej promocji tych, którzy je organizują. Każda pomoc bezinteresowna, płynąca z serca, jest bezcenna. Pomagajmy z pokorą, w poszanowaniu dla tych, którzy na tę pomoc czekają. Wielki szacunek dla pomagających” – napisała Beata Szydło.  Marszałek Marek Kuchciński stwierdził z kolei, że warto pomagać, jeżeli oznacza to uratowanie życia choćby jednego dziecka. Swój wpis opatrzyła dwoma hasztagami - WOŚP i Caritas. Przypomnijmy, że w niedzielę 14 stycznia 26. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Środki zebrane w tym roku zostaną przeznaczone „dla wyrównania szans w leczeniu noworodków”. Jak co roku, na ulicach miejscowości w Polsce i za granicą datki będą zbierać wolontariusze, których pojawi się koło 120 tysięcy. Każdy z nich wyposażony będzie w tekturową skarbonkę udekorowaną charakterystycznym motywem. Wolontariusze mają przy sobie również identyfikatory, na których znajduje się zdjęcie, imię i nazwisko, numer sztabu i wolontariusza oraz hologram potwierdzający oryginalność identyfikatora, pieczątka Fundacji, a także kod QR. 

 

* Szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jurek Owsiak chce, by Patryk Jaki przeprosił za swe słowa o WOŚP, wypowiedziane przez wiceministra sprawiedliwości w niedzielnej "Kawie na ławę" na antenie TVN24. Panie ministrze, pana słowa wypowiedziane dziś wobec WOŚP były krzywdzące, niesprawiedliwe i absolutnie niedopuszczalne. Uraził pan setki tysięcy osób, które zaangażowały się w tegoroczny finał. Nikt nie zmusza pana do wsparcia Orkiestry i jej 26. finału- mówił Owsiak na konferencji prasowej. Zapowiedział też, że WOŚP będzie się domagała przeprosin od ministra, bo takie słowa nigdy nie powinny paść z ust osoby, która pełni ważny, państwowy urząd, mający w nazwie słowo sprawiedliwość. Poszło o słowa wiceministra Patryka Jakiego: „Ludzie, którzy wpłacają na WOŚP nie wiedzą, że te zasoby są wykorzystywane na przykład do organizacji Woodstocku, na którym promowane są wartości związane z cywilizacją śmierci, walczące z dziećmi z zespołem Downa” - stwierdził wiceminister, który prywatnie jest ojcem takiego właśnie dziecka. Jaki dodał też, że Woodstock jest organizowany z tego, że pieniądze z WOŚP są , niewydawane. I z tych odsetek jest finansowany Przystanek Woodstock. Całe szczęście można wspierać fundacje, które nie promują wartości aborcyjnych - podsumował.

 

* Marginalna lewicowa Partia Razem Adriana Zandberga przedstawiła pięć projektów, z którymi zamierza pójść do wyborów parlamentarnych. Obejmują one m.in. ograniczenie pensji parlamentarzystów oraz zmniejszenie wymiaru godzin pracy w tygodniu. Polska potrzebuje prawdziwej opozycji. Prawdziwa opozycja stoi po stronie praw kobiet, a nie tchórzy przed proboszczami. Prawdziwa opozycja stoi po stronie pracowników, a nie usprawiedliwia reprywatyzacyjne złodziejstwo. Prawdziwa opozycja jest poza układami, wie czego chce i ma pomysł na Polskę – powiedział Adrian Zandberg, lider Partii Razem, na briefingu prasowym ugrupowania.  Dziś widać już jasno, że tą prawdziwą opozycją nie są skompromitowane sejmowe partie. Katarzyna Lubnauer i Grzegorz Schetyna stracili w ostatnich dniach wiarygodność. Ludzie już im nie ufają, bo nie wiedzą czego się po nich spodziewać. Wszyscy widzimy jak beznadziejny jest ten Sejm z którym mamy do czynienia – powiedział Zandberg.  Przewodniczący partii stwierdził, że mieszkańcy Polski mają już dosyć „okrągłych słów o demokracji” i oczekują konkretnego programu działania od opozycji. – Chcemy przedstawić 5 projektów z których Razem pójdzie do wyborów, złoży w Sejmie i o które będzie walczyć, bo żeby być prawdziwą opozycją, trzeba umieć walczyć – ogłosił lider.

 

* Piotr Bączek podał się do dymisji ze stanowiska szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego. To konsekwencja niedawnej zmiany ministra obrony narodowej. Jak sam poinformował, zostanie teraz doradcą nowego szefa MON Mariusza Błaszczaka i będzie jego łącznikiem z osławioną Podkomisją ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod Smoleńskiem przy Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Przewodniczącym podkomisji smoleńskiej został właśnie Antoni Macierewicz, który jako poprzedni minister obrony narodowej utworzył ją w 2016 r.Kariera Bączka jest ściśle związana z Macierewiczem. Działalność polityczną rozpoczął on na początku lat 90-tych jako dziennikarz prasy „antykomunistycznej”. Pisywał m.in. do tygodnika „Najwyższy CZAS!”, „Gazety Polskiej” oraz tygodnika „Głos” redagowanego przez Macierewicza. W 2006 r. Macierewicz powołał Bączka na członka Komisji Weryfikacyjnej WSI oraz jednocześnie na szefa Zarządu Studiów i Analiz powstającej Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Po przejęciu władzy przez Platformę Obywatelską w 2007 r. Bączek został usunięty z tego drugiego stanowiska, ale Lech Kaczyński przygarnął go do Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Po śmierci Kaczyńskiego stracił z kolei pracę w BBN, ale w 2011 r. został szefem zespołu doradców przy zespole parlamentarnym ds. katastrofy smoleńskiej kierowanym przez Macierewicza. W tym samym roku zasłynął twierdzeniami, że ktoś próbował go zastraszyć, wieszając na drzwiach jego domu martwą wiewiórkę. W listopadzie 2015 r. Macierewicz uczynił go szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Bączek był pierwszym całkowicie cywilnym szefem SKW.

 

* Państwowa spółka żeglugi morskiej planuje nadać zamówionym w chińskiej stoczni statkom nazwy byłych polskich miast — informuje Radio Szczecin, powołując się na zarządcę komisarycznego Polskiej Żeglugi Morskiej Pawła Brzezickiego. Pierwszy statek, który spółka powinna niebawem odebrać z chińskiej stoczni, otrzyma nazwę „Lwów". Pojemność okrętu wyniesie 39 000 ton. Inne statki także nazwane zostaną na cześć byłych polskich miast, w szczególności Wilna i Tarnopola. „Zmieniamy nazwy statków, które zostały już w zasadzie porzucone w stoczniach chińskich. Te, które kolejno odzyskujemy. Dla mieszkańców Szczecina, ale nie tylko, bo całej zachodniej Polski, to są nazwy sympatyczne i nostalgiczne. Ponieważ chcemy, żeby nazywały się tak jak byłe polskie miasta na Kresach Wschodnich" — powiedział Brzezicki. Jego zdaniem nowe nazwy statków nie wywołają konfliktu politycznego z Litwa ani z Ukrainą. „Mowa o pięciu jednostkach, pierwszą będzie „Lwów" To neutralna pod względem politycznym decyzja, bo przez wiele lat jeden z naszych statków nosił nazwę „Orlęta lwowskie". I nikogo to nie raziło, więc sama nazwa „Lwów" być może też nie" — powiedział Brzezicki.

 

*  W Brukseli dziś po południu rozpoczęły się spotkania nowego szefa Ministerstwa Obrony Narodowej Mariusza Błaszczaka w NATO. Szef resortu obrony spotkał się już z naczelnym dowódcą sił NATO w Europie gen. Curtisem Scaparrottim. Głównym celem podróży ministra do kwatery głównej Sojuszu Północnoatlantyckiego jest jednak rozmowa z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem. To pierwsza zagraniczna podróż obecnego szefa MON. Mariusz Błaszczak objął funkcję ministra obrony 9 stycznia, zastępując odwołanego tego dnia Antoniego Macierewicza. We wtorek Błaszczak uda się z wizytą do Waszyngtonu. W środę spotka się z doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta USA gen. Herbertem Raymondem McMasterem.

 

* Bułgaria obiecała Polsce pomoc w relacjach z Komisją Europejską. Bułgaria obiecała Polsce wsparcie w relacjach z Komisją Europejską – poinformowała szefowa MSZ Ekaterina Zacharewa podczas wspólnej konferencji prasowej z szefem polskiej dyplomacji Jackiem Czaputowiczem w Sofii. Polska może liczyć na nasz obiektywizm, a także na przyjazne podejście z naszej strony – podkreśliła Zacharewa. Jak dodała, „Bułgaria wywiąże się w sposób odpowiedzialny ze swoich zobowiązań i będzie efektywnie dążyć do zbliżenia stanowisk w tej bardzo nieprzyjemnej sytuacji”.  Polska jest nastawiona na dialog ws. uruchomionej przez Komisję Europejską wobec naszego kraju procedury z art. 7. — zapewnił w poniedziałek w Sofii szef MSZ Jacek Czaputowicz. Poinformował, że Polska chce, by w sprawę został włączony Trybunał Sprawiedliwości UE.  Przedstawiłem wstępne stanowisko Polski odnośnie tego problemu. Zadeklarowałem, że wkrótce zostanie ono przedstawione na piśmie prezydencji, Komisji Europejskiej, a także państwom członkowskim – powiedział. W środę szef polskiego MSZ będzie rozmawiał z ministrem spraw zagranicznych Niemiec Sigmarem Gabrielem m.in. na temat procedury z art. 7. Prezydent Polski Andrzej Duda w grudniu ubiegłego roku podpisał kontrowersyjne ustawy ws. reformy sądownictwa – o Sądzie Najwyższym i KRS. Komisja Europejska zdecydowała o uruchomieniu wobec Polski procedury przewidzianej w artykule 7 ust. 1 unijnego traktatu. Według instytucji unijnej polskie władze odeszły od norm demokratycznych. Jeśli inne państwa członkowskie Wspólnoty poprą tę decyzję, to Polska zostanie pozbawiona prawa głosu z Radzie UE. Wcześniej Senat RP zatwierdził ostateczną wersję ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS, będących inicjatywą Dudy. W Sejmie wprowadzono do nich poprawki, w wyniku czego końcowe dokumenty znacznie różniły się od tych zaproponowanych przez prezydenta, co oprotestowała opozycja.

* Amerykańscy wojskowi planują stworzenie oprogramowania do analizy grup użytkowników portali społecznościowych na całym świecie i wpływu na nich, w tym w Rosji - podała telewizja RT.  Wojskowi już ogłosili przetarg na stworzenie odpowiedniego oprogramowania. Przypuszcza się, że będzie monitorowało wpisy w serwisach społecznościowych i „analizowało zwroty potoczne, różnice w ortografii a także slang, skróty i piktogramy". Oprogramowanie będzie ustalać, czy komunikat jest neutralny, pozytywny bądź negatywny.  „Pojawi się możliwość tłumaczenia na język angielski materiałów (komunikaty tekstowe, nagrania audio i wideo, obrazki itd) opublikowanych na portalach społecznościowych w języku obcym. Wymagane języki: arabski, francuski, paszto, perski, urdu, rosyjski i koreański" — cytuje telewizja fragment dokumentu. Poza tym boty będą mogły sprawdzać możliwość wpływu na konkretną grupę użytkowników na podstawie uzyskanych danych".

 

* Prezydent USA Donald Trump wczoraj znów oznajmił, że nie pozwalał sobie na obraźliwe wypowiedzi pod adresem państw Trzeciego Świata i nie uważa siebie za rasistę. Skandal wybuchł po tym, jak media poinformowały, że na naradzie poświęconej imigracji z senatorami Trump nazwał państwa Trzeciego Świata „zadupiem" (shithole). Wspomniał rzekomo o Haiti, Salwadorze i szeregu państw afrykańskich. Sam prezydent wcześniej zapewniał, że nie używał takich słów, podczas gdy szereg senatorów z grona przeciwników i zwolenników prezydenta złożyli sprzeczne oświadczenia odnośnie tego, czy przywódca państwa użył znieważających słów. „Nie jestem rasistą. Jestem najmniej rasistowską osobą, z którą kiedykolwiek rozmawialiście" — powiedział Trump dziennikarzom, podkreślając, że nie robił lekceważących uwag podczas narady w Białym Domu.

 

*Ogromna projekcja świetlna słowa „zadupie” (shithole) pojawiła się w nocy z soboty na niedzielę nad wejściem do hotelu Trump International Hotel.Nagranie opublikował w Twitterze założyciel Bell Visuals Robin Bell, który wcześniej wyświetlał już na hotelu frazy z krytyką pod adresem prezydenta USA Donalda Trumpa. Na nagraniu widać, że nad wejściem do hotelu pojawiało się kilka zdań, które się nawzajem zmieniały. Oprócz słowa „zadupie” autorzy napisów umieścili nad wejściem projekcję ze słowami: „prezydent odciąga nas od polityki, która wyrządza szkodę Stanom Zjednoczonym”.

 

*Mieszkańcy Hawajów otrzymali fałszywe ostrzeżenie przed zbliżającą się rakietą balistyczną, informuje agencja Reutera. Jak wyjaśniły władze stanu, pracownica agencji państwowej ds. nadzwyczajnych omyłkowo nacisnęła guzik informacji ludności.W informacji, którą otrzymali Hawajczycy około godz. 8.00 rano w sobotę, mowa była o zbliżającej się rakiecie. Podkreślono, że to nie ćwiczenia. Obywateli wezwano do natychmiastowego ukrycia się. Informację wysłano sms, poinformowano także radio i telewizję.  Gubernator  Hawajów  David Ige przeprosił za fałszywy alarm, powiedział, że jest "zły i rozczarowany" w związku z zajściem oraz obiecał podjąć kroki, aby więcej taka sytuacja się nie powtórzyła. "To, co zdarzyło się dziś, jest absolutnie nie do przyjęcia" – powiedział gubernator. Ige wyjaśnił, że to był "błąd ludzki": "Pracownik nacisnął nie ten guzik". Hawajczycy opowiedzieli dziennikarzom, że uprzedzenie o zbliżającej się rakiecie balistycznej w warunkach napięcia panującego na Półwyspie Koreańskim wywołało wśród nich panikę. Wszyscy szukali schronienia i żegnali się z bliskimi. 

 

* Siergiej Ławrow o działalności dyplomatycznej Rosji w 2017 roku - konferencja prasowa.  „Wiedzą o tym Państwo — chodzi o energetykę, dostawy gazu do Europy, mianowicie poprzez Nordstream 2. Przemysł zbrojeniowy — sankcje obejmujące rosyjski eksport zbrojeniowy, media — podejście do RT, Sputnika, zamknięcie naszych kanałów w Mołdawii, na Ukrainie, walka z zakłamanymi informacjami, sport — zbiorowa kara za doping — to wszystko jest lękiem przed uczciwą konkurencją" — oznajmił Ławrow na corocznej konferencji prasowej MSZ. Nie możemy nie reagować na wrogie działania, lecz staramy się robić to ostrożnie. Nie mścimy się „oko za oko, ząb za ząb". Nie reagować na to nie można, nie odpowiadać na to nie można — dodał szef MSZ.

 

* Szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow, odpowiadając na pytanie Sputnik Polska o relacje z Warszawą, podkreślił, że Moskwa nie będzie uważać Polski za wroga.  Odpowiadając na pytanie Pana, w jaki sposób odnieść się do tego, co płynie z Polski, powiedziałbym: filozoficznie. Wielokrotnie dawaliśmy do zrozumienia, że jesteśmy gotowi do bliskiej, korzystnej dla obu stron pragmatycznej współpracy. Zawsze mieliśmy bogate więzi kulturowe, wiele nas łączyło pod względem wspólnych festiwali, piosenek, festiwali filmowych, wyjazdów, co odzwierciedlało bliskość zwykłych ludzi, ludzi, którzy nie zajmują się polityką, lecz czymś bardziej interesującym dla zwykłego człowieka.    Ma Pan rację, nas uznano za wrogów. Nie odwzajemnimy tego, choć widzimy, że w Polsce świadomie, konsekwentnie i na dużą skalę krzewiona jest rusofobia jako idea narodowa, —  powiedział Siergiej Ławrow na konferencji prasowej podsumowującej miniony rok w rosyjskiej dyplomacji. "Wojna z pomnikami, rola Polski w NATO i w UE  w zakresie przeciwdziałania wszelkim propozycjom bardziej realistycznego spojrzenia na stosunki z Rosją — wszyscy to widzimy".  "Jesteśmy gotowi do dialogu, ale polscy koledzy powinni zrozumieć, że jest to możliwe na zasadzie wzajemnego uwzględnienia interesów, a nie prób dyktowania nam czegoś, czując za plecami Amerykanów i innych jastrzębi z Sojuszu Północnoatlantyckiego".    

 

* Pierwszy wiceprzewodniczący Komitetu Dumy Państwowej ds. WNP, Integracji Eurazjatyckiej i Stosunków z Rodakami Konstantin Zatulin („Jedna Rosja”) zaproponował wypowiedzenie Umowy o przyjaźni, współpracy i partnerstwie między Rosją a Ukrainą w tej części, w której kraje uznają wzajemne granice terytorialne. Wiceprzewodniczący uważa, że​​Umowa jestjednostronnie korzystna dla  Ukrainy, „gdyż, nie zastrzegając mechanizmów partnerstwa, współpracy i przyjaźni, w drugim artykule Umowy uznajemy granice terytorialne Ukrainy, a one odpowiadają stanowi na moment podpisania i ratyfikacji tego dokumentu. Czyli Rosja, podpisując tę umowę w 1997 roku, a następnie ratyfikując ją w 1999 roku, potwierdziła, że uważa, na przykład, Krym i Sewastopol za część terytorium Ukrainy” — zaznaczył Zatulin. Według niego wtedy, w latach 90., strona rosyjska aktywnie walczyła przeciwko części dokumentu o granicach. „Przedstawiciele Rosji  mówili, że nie można tego robić, że nawet jeśli się na to zgodzimy, trzeba to zaopatrzyć w o wiele bardziej szczegółowe warunki, czego nie ma w Umowie” — przypomina parlamentarzysta. „Nasza interpretacja umowy polega na tym, że oczywiście nasze uznanie, wyrażone w tej Umowie, granic jest powiązane z tematem Umowy: przyjaźń, współpraca i partnerstwo. Czyli — nie ma przyjaźni, współpracy ani partnerstwa, w założeniu powstaje powód do tego, aby powiedzieć: „Czyli trzeba rozwiązać wszystkie kwestie na nowo, w tym także kwestię granic”. Dlatego osobiście będę proponować i proponuję już, <…> musimy przynajmniej w części niniejszej Umowy wypowiedzieć ją — w część, dotyczącej drugiego artykułu, a mianowicie o uznaniu granic” — powiedział Zatulin RIA Novosti.

 

* Wiceprzewodniczący Komisji Rosyjskiej Dumy Państwowej ds. Stosunków Międzynarodowych Aleksiej Czepa („Sprawiedliwa Rosja”) wyraził nadzieję na poprawę stosunków między Rosją a Czechami niezależnie od wyniku wyborów prezydenckich w tym kraju. Obecny prezydent Republiki Czeskiej Miloš Zeman i były przewodniczący Akademii Nauk Jiří Drahoš weszli do drugiej tury wyborów prezydenckich. Końcowe wyniki zostały ogłoszone w sobotni wieczór przez Czeski Urząd Statystyczny. Największą liczbę głosów, 38,57%, otrzymał Zeman. Głosowało na niego 1,98 miliona osób. Drahoš zdobył 26,6% głosów. Na niego głosowało 1,36 miliona osób.  „Chcę tylko mieć nadzieję na poprawę stosunków między naszymi krajami, które łączy wieloletnia przyjaźń, pomimo pewnych, powiedzmy, rusofobicznych działań wielu czeskich polityków. Bez względu na wynik wyborów” — powiedział Czepa RIA Novosti. Parlamentarzysta wyjaśnił, że Rosja utrzymuje z Czechami „normalne” stosunki handlowe i gospodarcze. „I będziemy je kontynuować, chcielibyśmy je dalej rozwijać” — powiedział. Jednocześnie podkreślił, że „najważniejszą rzeczą” jest to, aby przy ocenie wyników wyborów „nie podejrzewać w tej sprawie ręki Kremla”. Obecny prezydent Republiki Czeskiej wbrew prognozom mediów otrzymał największą liczbę głosów nie tylko na obszarach wiejskich i w małych miastach, ale także w średnich i dużych miastach. Drahoš pod względem wszystkich tych pozycji znalazł się na drugim miejscu. Tylko w Pradze Zeman przegrał ze swoim rywalem, otrzymując w stolicy około 1/3 mniej głosów — 22,4% wobec 35%. Ponadto na Drahoša głosowała większość obywateli Czech mieszkających za granicą. Zgodnie z tym wskaźnikiem Zeman został znacząco za przeciwnikiem — 7,47% wobec 45,22%, przegrywając w większości krajów, w tym w Rosji.

 

* Premier Węgier Viktor Orban skrytykował politykę Unii Europejskiej wobec Rosji. Według Orbana rosyjski prezydent zdołał wzmocnić swój kraj i ponownie uczynić go globalnym graczem. Węgierski polityk zaznaczył, że teraz w celu budowania produktywnych stosunków z Moskwą kraje europejskie muszą jednocześnie wykazać zarówno siłę, jak i gotowość do współpracy. Jednak według premiera Unia Europejska koncentruje się tylko na pierwszym punkcie. „Europejska polityka wobec Rosji jest zła, ponieważ jest zbyt jednostronna” — powiedział premier w wywiadzie dla Die Welt. Jednocześnie Orban podkreślił, że Węgry mają jedynie „warunkowy wpływ” na decyzje UE w porównaniu z głównymi krajami europejskimi.

 

*Rząd Rosji nie poparł projektu ustawy o pochowaniu wodza rewolucji Władimira Lenina, informuje oświadczenie gabinetu ministrów będące w posiadaniu RIA Nowosti.Wcześniej grupa deputowanych z ramienia LDPR, Iwan Suchariew, Władimir Sysojew i Aleksander Kurdiumow, wniosła na rozpatrzenie Dumy Państwowej projekt ustawy o pochowaniu zwłok Lenina, a frakcja ich w tym poparła. Pod dokumentem podpisali się trzej deputowani z Jednej Rosji: Jewgienij Marczenko, Aleksander Bryksin i Witalij Bachmietiew.  Sysojew w komentarzu dla RIA Nowosti powiedział, że projekt ma "stworzyć pole prawne" dla późniejszego pochowania nie tylko Lenina, ale i innych działaczy historycznych. Wyjaśnił, że ustawodawcza inicjatywa pojawiła się w związku z badaniami Lewada–Centrum, zgodnie z którym większość Rosjan uważa, że ciało Lenina powinno zostać porzebane w ziemi. "Rząd Federacji Rosyjskiej nie poparł projektu ustawy" – głosi pismo, podpisane przez wiceprzewodniczącego rządu Federacji Rosyjskiej, kierownika aparatu rządu Rosji Siergieja Prichodźko. W podsumowaniu zauważa się, że dana inicjatywa wymaga dodatkowych wydatków z budżetu, jednak w projekcie ustawy nie podano źródeł ich finansowania. "Prawo federalne ustala podstawy organizacji pogrzebów w Federacji Rosyjskiej jako samodzielnej działalności. Kwestia ponownego pogrzebania konkretnego zmarłego (…) nie zawiera prawnych regulacji, nosi charakter indywidualno-prawny i nie może być reglamentowana we wskazany sposób" – głosi dokument. 

 

*Prezydent Rosji Władimir Putin porównał komunizm z chrześcijaństwem, a pomieszczenie w mauzoleum Władimira Lenina z czcią relikwii świętych.„Może powiem teraz coś, co komuś może się nie spodobać, ale powiem to, co myślę. Po pierwsze, wiara zawsze nam towarzyszyła, wzmacniała, gdy nasz kraj, nasz naród przeżywał szczególnie trudne czasy. Było kilka bardzo trudnych bezbożnych lat, kiedy niszczono kapłanów, burzono kościoły, ale w tym samym czasie tworzono nową religię. Komunistyczna ideologia jest bardzo podobna do chrześcijaństwa, w rzeczywistości — wolność, równość, braterstwo, sprawiedliwość — to wszystko znajdziemy w Piśmie Świętym, to wszystko tam jest. A kodeks architekta komunizmu? To sublimacja, to po prostu taki prymitywny fragment z Biblii, nic nowego nie wymyślili” — powiedział Putin w wywiadzie dla filmu „Valaam”, którego fragment został pokazany w programie „Wiadomości tygodnia” na kanale telewizyjnym „Rosja 1”. Prezydent Federacji Rosyjskiej porównał stosunek komunistów do Lenina do czci świętych w chrześcijaństwie. „Spójrzcie, Lenin został pochowany w mauzoleum. Czy to różni się od relikwii świętych dla prawosławnych, a nawet dla chrześcijan? Kiedy ludzie mówią mi, że nie ma w chrześcijaństwie takiej tradycji, ale jak nie ma, pojedźcie do Athos, zobaczcie tam relikwie świętych, a z resztą tutaj też są święte relikwie” — powiedział  Putin. „W rzeczywistości nic nowego ówczesna władza nie wymyśliła, po prostu dostosowała pod swoją ideologię to, co ludzkość już dawno wynalazła” — dodał rosyjski przywódca.

 

* Petro Poroszenko zapewnia, że ukraiński hymn narodowy z pewnością zabrzmi w Doniecku, Ługańsku i na Krymie. W ten sposób skomentował w Facebooku nagranie, które przedstawia śpiewające ukraiński hymn dzieci. „Pamiętam bardzo dobrze, jak szczerze i z jaką gorliwość dzieci w Pokrowsku w obwodzie donieckim śpiewały hymn Ukrainy. W takich chwilach umacniam się w przekonaniu, że ukraiński hymn narodowy z pewnością zabrzmi w ukraińskich Doniecku i Ługańsku, Symferopolu i Sewastopolu” — napisał. Poniżej ukraiński prezydent wyjaśnił, że jego stanowisko jest związane z 26-leciem edycji muzycznej narodowego hymnu kraju. W sierpniu  Poroszenko wypowiadał  się w ten sposób: pozdrawiając w Twitterze Donieck z okazji dnia miasta, wyraził przekonanie, że ukraiński hymn ponownie w nim zabrzmi, dodając także, że Kijów walczy o powrót Doniecka na Ukrainę.

 

*Na Ukrainie do 2019 roku dojdzie do nowego "majdanu", jeśli prezydent Petro Poroszenko nie spełni swoich obietnic dotyczących walki z korupcją, uważa specjalistka z ośrodka Atlantic Council w Waszyngtonie Diane Francis."Poroszenko ma mało czasu. Sąd antykorupcyjny powinien zacząć działać, aby ogłosić wyroki i decyzje w co najmniej trzech głośnych sprawach, wszczętych przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy, przed wyborami wiosną 2019 roku. Inne reformy powinny być zakończone na początku tego roku" – napisała Francis w artykule opublikowanym na stronie Atlantic Council."Jeśli te przemiany nie zostaną wprowadzone, to zapewne dojdzie do jeszcze jednego protestu ulicznego przed wyborami, który może otrzymać masowe międzynarodowe wsparcie. Ze swoim oporem przeciwko Rosji Ukraińcy mogą wreszcie otrzymać szansę obalenia swoich elit" – uważa ekspertka, powołując się na dane socjologów, według których "korupcja niepokoi Ukraińców bardziej niż Rosja". Pod "wojskowym oporem" Francis rozumie z jednej strony dużą liczbę byłych i obecnych uczestników działań bojowych na wschodzie Ukrainy, jak i wzmocnioną, w tym również dzięki pomocy Stanów Zjednoczonych, armię ukraińską. Ekspertka przypomina, że administracja USA  już zezwoliła dostarczać na Ukrainę przeciwczołgowe kompleksy i karabiny snajperskie. "Państwo jest pełne weteranów patriotów, i to oprócz swojej silnej armii poborowej. To nie tylko neutralizuje Rosję, ale i leży u podstaw wszelkiej przyszłej rewolucji ulicznej, jeśli obecne władze zrezygnują z pełni reform państwa do wyborów  2019 roku" – przekonana jest Francis. Wspomina ona również tzw. "prywatną grupę kijowską", składającą się z około 200 technokratów, którzy jej zdaniem, mogliby szybko zrealizować pokojowy i zasługujący na zaufanie proces przejściowy". Do tej kategorii ekspertka odnosi "setki uczciwych parlamentarzystów, kierowników, finansistów, prawników, działaczy, sponsorów charytatywnych, a także liderów politycznych" na Ukrainie. Oprócz tego, jak pisze Francis, w państwie stworzono silniejsze finansowe instytucje, "infrastrukturę rządów", pojawili się "ważni zachodni sojusznicy", którzy nie porzucą Ukrainy w razie chaosu, jak było w 2014 roku. Wszystkim tym, jej zdaniem, dzisiejsza sytuacja różni się od "majdanu" sprzed czterech lat. 

 

*Litewski wolontariusz Mikus Alps, który walczył w składzie "Ukraińskiej Armii Ochotniczej", a potem pomagał jej, został zabity na brytyjskiej wyspie Guernsey, poinformowali koledzy Alpsa na Facebooku.W oświadczeniu jest mowa o tym, że 33-letni Alps dwa lata był członkiem 8. Batalionu Ukraińskiej Armii Ochotniczej, a w ostatnim czasie zajmował się dostawą samochodów i amunicji dla ukraińskich ochotniczych formacji zbrojnych.  Twierdzi się, że Alps został spalony we własnym samochodzie. "W centrum Europy, na brytyjskim Guernsey, doszło do zabójstwa żołnierza 8. Batalionu Ukraińskiej Armii Ochotniczej Micka Alpsa, byłego wolontariusza w składzie batalionu w ciagu ostatnich dwóch lat. Torturowali, zabili, związali i spalili w samochodzie, który Mick wiózł dla batalionu" – głosi tekst. W oświadczeniu Ukraińskiej Armii Ochotniczej informuje się, że Alps wiózł  na Ukrainę kamizelki kuloodporne i termobieliznę. 

 

*Ukraiński sprzęt wojskowy przekazany z Krymu powinien być dokładnie sprawdzony pod kątem obecności „ukrytych materiałów wybuchowych”, powiedział były zastępca szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy generał Ihor Romanienko w wywiadzie dla gazety „Apostrof”.Generał powołał się na fakt, że po II wojnie światowej  Niemcy  i Włosi rzekomo „zaspawali materiały wybuchowe w korpusie i w odpowiednim czasie wysadzali — z wszelkimi wynikającymi z tego konsekwencjami”. Jako przykład Romanienko przytoczył eksplozję pancernika „Noworosyjsk” w Sewastopolu w 1955 roku. (Oficjalna komisja ds. zbadania przyczyn katastrofy okrętu doszła do wniosku, że „Noworosyjsk” eksplodował na niemieckiej minie dennej).  Jego zdaniem konieczne jest zbadanie przekazanego sprzętu jeszcze na Krymie. „Musimy wysłać tam profesjonalną grupę, dokładnie zbadać sytuację, zdać sprawozdanie naszemu kierownictwu wojskowemu i politycznemu, w jakim stanie znajduje się sprzęt — aby przyjąć go, lub nie” — oświadczył Romanienko.

 

*Radykaliści z organizacji „Czarny Komitet” w sobotę owinęli łańcuchem bramę Rosyjskiego Centrum Nauki i Kultury w Kijowie i zamknęli je na kłódkę, donosi portal „Strana.ua”.To nie jest pierwszy taki przypadek w ostatnich dniach. Wcześniej pracownik Rosyjskiego Centrum Nauki i Kultury w Kijowie  powiedział RIA Novosti, że radykaliści zaatakowali centrum w noc Bożego Narodzenia, oblali budynek czerwoną farbą i próbowali rozbić szybę na fasadzie. Tym razem brama instytucji została owinięta łańcuchami i zamknięta na kłódkę. Serwis prasowy policji w Kijowie poinformował RIA Novosti, że incydent miał miejsce w sobotę rano, na miejsce przyjechała ochrona. „Było to rankiem. Pracownicy centrum przyszli i zobaczyli kłódkę na drzwiach, przyjechała tam ochrona, zarejestrowano to w administracji rejonowej” — poinformował RIA Novosti serwis prasowy. Według senatora Krymu Siergieja Cekowa antyrosyjska kampania, organizowana przez radykalistów wobec centrum kultury Rosji w Kijowie, mogła być realizowane za zgodą władz.  „Zdajemy sobie sprawę, że na Ukrainie z punktu widzenia prawa prace organów ścigania, oporu nacjonalistom po prostu nie odbywają się. Nie wykluczam, że antyrosyjska akcja przeciwko ośrodkowi kultury Rosji w Kijowie mogła być prowadzona za zgodą władz” — powiedział Cekow RIA Novosti w niedzielę. Podkreślił, że na miejsce zdarzenia stróżów prawa wezwali sami przedstawiciele Centrum i pracownicy rosyjskiego konsulatu. Cekow przypomniał również, że wcześniejsze akcje radykalistów, takie jak blokada Ukrainy, blokowanie procesów w Donbasie, „zawsze pozostawały bezkarne”.

 

* Mer ukraińskiej stolicy Witalij Kliczko poinformował, że w mieście powstała katastrofalna sytuacja wynikająca ze zużytego stanu sieci uzbrojenia podziemnego. „Rury w Kijowie nie były wymieniane od dziesięcioleci. Widzimy, w jakim stanie są drogi, ale nie widzimy, w jakim stanie są sieci uzbrojenia podziemnego" — powiedział Kliczko. Jego słowa przywołuje Ria Novosti. Mer Kijowa dodał, że rozpoczęto prace nad koncepcją rozwoju systemu ciepłoenergetycznego na dziesięć lat, gdzie przewidziano model kompleksowego finansowania. Kliczko podkreślił, że 90% z około 20 tysięcy rur w Kijowie wymaga pilnej wymiany.

 

* Siły Zbrojne Ukrainy w Donbasie zabijają ochotników z banderowskiego Prawego Sektora – poinformował znany  rosyjski pisarz Zachar Prilepin, który walczy po stronie Donieckiej Republiki Ludowej. „Wkroczyli na teren dwóch naszych wiosek – Gladosowo i Trawnewoje. Nasi snajperzy tam przebywali i byli bardzo zaskoczeni tym, że ukraińska armia strzelała do ochotników z Prawego Sektora. Zabili oni w tych dwóch wioskach już czternastu lub szesnastu ludzi, prawdopodobnie dlatego, że nie są w stanie wykonywać rozkazów oraz nieustannie prowokują konflikty. Źle obchodzą się z bronią, zajmują wsie, wzniecają pożary, itd. W tej sytuacji ukraińska armia stała się zakładnikami całej sytuacji, więc zaczynają ich karać. Amerykanie zaczynają rozumieć, że kiedy zaopatrują tych gości w broń, ci natychmiast rozpoczynają prowokację oraz sianie chaosu i wtedy właśnie są zabijani przez własnych ludzi. My nie musimy nawet w tym brać udziału.”, mówi Prilepin.

 

* Władze krajów, które rozmieściły uzbrojenie ofensywne w interesach Stanów Zjednoczonych, zasłaniają się swoimi obywatelami, którzy muszą teraz utrzymywać wojska NATO - powiedział w wywiadzie dla Sputnik Lietuva kierownik Centrum Społecznych Problemów Stosowanych Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Żylin. W styczniu na Litwę ma przybyć ponad 250 żołnierzy z Francji, którzy utworzą jedną z kompanii manewrowych batalionu NATO, stacjonującego w garnizonie w Rukli, a także będą służyć w sztabie grupy bojowej. Oprócz tego oczekuje się, że na Litwę trafią francuskie czołgi Leclers i transportery opancerzone VBCI. W taki sposób NATO w dalszym ciągu zwiększa obecność wojskową w pobliżu rosyjskiej granicy, chociaż Moskwa niejednokrotnie zapewniała, że nie ma zamiaru na nikogo napadać. Według Żylina kraje Europy Wschodniej, między innymi państwa bałtyckie, były całkowicie bezpieczne, dopóki nie pojawiła się tam amerykańska broń jądrowa. „Faktycznie, dopóki Amerykanie nie rozmieszczali tam broni ofensywnej, ani Łotwa, ani Litwa, Estonia, Polska czy Rumunia nie wchodziły na listę celów strategicznych naszych sił jądrowych. W ogóle nie rozpatrywaliśmy ich jako poważnego przeciwnika. I ich bezpieczeństwo było na wysokim poziomie" — powiedział ekspert. Żylin podkreślił również, że w przypadku konfliktu zbrojnego właśnie te kraje znajdą się w centrum działań wojennych. Władze tych państw za bezcen rozmieściły u siebie amerykańskie uzbrojenie, zasłaniając się swoimi narodami. Narody Europy Wschodniej z powodu zdrady swoich elit stały się zakładnikami. Podatnicy mało tego, że cierpiąc biedę, płacą podatki na utrzymanie m.in. okupacyjnych wojsk NATO, to w przypadku gorącej fazy III wojny światowej są jeszcze skazani (na zagładę), właśnie na tym polega dramat — podkreślił Aleksander Żylin.

 

* Damaszek ocenia oświadczenia USA na temat utworzenia stref bezpieczeństwa w rejonach przygranicznych Syrii jako jawną agresję - głosi oświadczenie MSZ Syrii. Jak donosiły wcześniej media, koalicja na czele z USA szkoli w Syrii „siły bezpieczeństwa granicy" w celu ochrony kontrolowanej przez nią strefy. Liczebność nowej formacji ma wynieść 30 tysięcy osób. Syria zdecydowanie potępia decyzję USA o utworzeniu zbrojnych formacji bandyckich na północnym-wschodzie kraju, co stanowi jawną agresję na suwerenność i integralność terytorialną Syrii oraz poważne naruszenie prawa międzynarodowego — głosi komunikat cytowany przez syryjską agencję narodową SANA. MSZ zauważyło, że decyzja amerykańskiej administracji jest częścią destruktywnego programu Waszyngtonu w regionie, który ma na celu zaostrzenie sytuacji i wewnętrznych konfliktów w państwie, a także stwarzanie przeszkód dla pokojowego rozwiązania kryzysu.  „Jednocześnie demonstruje wrogość do arabskich narodów i służy amerykańsko-syjonistycznemu projektowi w regionie" — głosi komunikat. Rosyjski szef dyplomacji Siergiej Ławrow oświadczył wcześniej, że amerykańskie plany utworzenia stref bezpieczeństwa w rejonach przygranicznych mówią o tym, że Waszyngton nie jest zainteresowany utrzymaniem integralności państwa syryjskiego.

 

* Amerykańska próba stworzenia tak zwanych sił bezpieczeństwa w Syrii ma na celu rozbicie kraju, którego jedności Waszyngton nie potrzebuje, powiedział w niedzielę rosyjski senator Aleksiej Puszkow. Jak powiedział wcześniej gazecie Defense Post rzecznik koalicji kierowanej przez Stany Zjednoczone w walce z grupą „Państwo Islamskie”, koalicja przystąpiła w Syrii do tworzenia tzw. „Sił Bezpieczeństwa Granicy” na kontrolowanym przez nią terytorium. Według niego koalicja współpracuje z Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF) w celu stworzenia i wyszkolenia nowych syryjskich Sił Bezpieczeństwa Granicy. Obecnie trwa szkolenie około 230 osób, a ostatecznym celem jest stworzenie sił o liczebności około 30 tysięcy. Próba USA stworzenia pod swoją egidą na północy Syrii tzw. „sił bezpieczeństwa” o liczebności do 30 tysięcy to sposób na przygotowanie faktycznego rozbioru kraju. Oficjalnie USA opowiadają się za jednością Syrii, a w rzeczywistości są za jej rozbiciem.

 

* Plany międzynarodowej koalicji na czele z USA ws. utworzenia w Syrii "sił bezpieczeństwa granicy” są sprzeczne z rosyjskimi interesami – powiedział przewodniczący komisji obrony Dumy Państwowej Władimir Szamanow („Jedna Rosja”).  „Działania koalicji na czele z USA stoją w bezpośredniej sprzeczności z interesami Rosji. My i nasi partnerzy będziemy oczywiście podejmować odpowiednie kroki ws. stabilizacji sytuacji w Syrii" — powiedział Szamanow, cytowany przez agencję informacyjną RIA Novosti. Według polityka Stany Zjednoczone dążą do utrzymania swojej obecności w Syrii i stworzenia w tym kraju warunków do destabilizacji sytuacji, aby obalić rząd legalnie wybranego przywódcy Syryjskiej Republiki Arabskiej Baszara al-Asada. Parlamentarzysta nazwał poczynania USA i ich partnerów „chamskimi" z punktu widzenia zasad międzynarodowych. Świńskie działania Ameryki, mające na celu ochronę jej niezrozumiałych interesów przeszły już wszelkie dopuszczalne granice przyzwoitości — podkreślił.  W niedzielę międzynarodowa  koalicja na czele z USA  ogłosiła, że przystąpiła do prac nad utworzeniem w Syrii tak zwanych sił bezpieczeństwa granicy, które zostaną rozmieszczone na kontrolowanych przez nią terytoriach. Turcja oświadczyła natomiast, że Waszyngton dąży w ten sposób do zalegalizowania ugrupowań terrorystycznych.

 

* Ankara liczy na wsparcie Waszyngtonu w swoich działaniach przeciwko siłom samoobrony syryjskich Kurdów (YPG) w Afrinie w północno-zachodniej Syrii, oświadczył prezydent Turcji Tayyip Erdogan. Tureckie media przez ostatnie dwa dni relacjonowały ostrzał ze strony tureckich sił zbrojnych kontrolowanego przez YPG terytorium w rejonie Afrinu. Turcja wysłała także kolejną kolumnę sprzętu wojskowego, w tym czołgi, na granicę z Syrią. „Nadszedł czas, aby wesprzeć Ankarę i kroki w oparciu o strategiczną współpracę z Turcją. Oczekujemy, że Waszyngton będzie wspierać wysiłki Turcji. Mamy nadzieję, że przyjazne kraje wesprą stanowisko Ankary w tak ważnej i istotnej kwestii, jak operacja w Afrinie. Mamy również nadzieję, że podczas pracy w Afrinie siły te nie popełnią błędu i nie staną po stronie terrorystów” — powiedział Erdogan, przemawiając w prowincji Tokat. Cytuje go agencja Anadolu.

 

* 16-letnia Ahed Tamimi, palestyńska aktywistka aresztowana za spoliczkowanie izraelskiego  żołnierza stanęła 1 stycznia przed sądem. Postawionych zostało jej pięć zarzutów dotyczących ataków na izraelskie siły bezpieczeństwa. Jej matka natomiast otrzymała zarzuty napaści na żołnierzy oraz podżegania w mediach społecznościowych. Ahed  została aresztowana  po tym, jak w mediach ukazał się film, na którym widać jak policzkuje syjonistycznego żołnierza w trakcie protestu w miejscowości Nabi Saleh na Zachodnim Brzegu. Mimo iż wydarzenia miały miejsce 15 grudnia 2017 roku, Ahed stanęła przed sądem dopiero 1 stycznia bieżącego roku. Sąd zarzucił Palestynce: grożenie żołnierzom, bezpośredni atak na nich, utrudnianie żołnierzom wykonywania obowiązków, podżeganie oraz rzucanie kamieniami w izraelskie siły. Zarzuty dotyczą dwóch incydentów, wliczając w to nagranie udostępnionego w internecie. Zarzucając Ahed podżeganie, prokurator zauważa, że w nagraniu z 15 grudnia oświadczyła ona: „Mam nadzieję, że wszyscy będą brali udział w protestach, ponieważ jest to jedyne rozwiązanie, które pozwoli osiągnąć znaczący postęp. Nasza siła tkwi w naszych korzeniach i mam nadzieję, że cały świat zjednoczy się, by wyzwolić Palestynę. Trump ogłosił decyzję i musimy na nią odpowiedzieć, muszą ponieść jej konsekwencje. Czy to atak nożem, czy atak samobójczy czy rzucanie kamieniami. Każdy musi coś zrobić i musimy zjednoczyć się, aby nasze przesłanie dotarło do tych, którzy chcą wyzwolić Palestynę.”Decyzją sądu areszt Ahed oraz jej matki został przedłużony. Wyrok sądu, pozbawiający wolności Ahed, byłby kolejną tragedią dotykającą jej rodzinę – wcześniej jej kuzyn,  15-lwtni Mohammed Tamimi został postrzelony w głowę z bliskiej odległości  przez żydowskiego żołnierza. Chłopiec przeżył, jednak do końca życia będzie kaleką – ślepym na jedno oko, ze zdeformowaną czaszką. Incydent miał miejsce również w Nabi Saleh. Tragedia spowodowała, że nawet część mediów żydowskich zaczęła odnosić się inaczej do sprawy Ahed.

 

* Szef sztabu armii Pakistanu gen. Kamar Javed Bajwa w rozmowie z gen. Josephem Votelem, stojącym na czele Dowództwa Generalnego USA oświadczył, że jego kraj czuje się „zdradzony przez Stany Zjednoczone” po tym, jak prezydent Donald Trump skrytykował wysiłki podejmowane przez Islamabad w walce z terroryzmem. Trump przed kilkunastoma dniami stwierdził, że Pakistan, pomimo otrzymywania wsparcia wojskowego od USA, ma do zaoferowania wyłącznie „kłamstwa” i niedostatecznie wywiązuje się ze swojej obietnicy walki z terroryzmem. Arogancki wpis Trumpa na Twitterze  głosił: „Stany Zjednoczone nierozsądnie przekazały Pakistanowi ponad 33 miliardy dolarów w ramach pomocy w ciągu ostatnich 15 lat, a oni dali nam tylko kłamstwa i krętactwa, myśląc, że nasi przywódcy to głupcy. Udzielają schronienia terrorystom, których ścigamy w Afganistanie, przy niewielkiej pomocy od nich. Dość tego!” – napisał prezydent USA. Pakistański rząd przyjął to z godnością, nie próbując „odbijać piłeczki” za pomocą przerzucania się podobnymi oskarżeniami – choć tak naprawdę wielu Pakistańczyków uważa, że amerykańskie służby, Taliban i inni ekstremiści współpracują ze sobą od dekad. Opinie takie upowszechniły się zwłaszcza w ciągu ostatnich lat, w trakcie których Pakistańczycy coraz częściej komentowali nie tylko przebieg i przyczyny wojny w Syrii, ale również nasilenie ataków terrorystycznych na własnym terytorium. Islamabad zażądał od Waszyngtonu dalszych, popartych dowodami wyjaśnień.  Zarzuty USA odpierano podkreślając, ze przez lata walk z terroryzmem zginęło wielu Pakistańczyków. „Gen. Bajwa powiedział, że cały pakistański naród poczuł się zdradzony ostatnimi oświadczeniami USA po dziesięcioleciach współpracy”, głosi komunikat wydany przez stronę pakistańską po rozmowie obydwu generałów. Gen. Bajwa dodał, że kraj walczył z terroryzmem głównie dzięki własnym zasobom, co miało go kosztować „ponad 120 miliardów dolarów w ciągu ostatnich 15 lat„. Podkreślił również, iż rząd pakistański jest nadal zdeterminowany by podjąć wszelkie możliwe kroki „by zagwarantować bezpieczeństwo naszych obywateli oraz szeroką stabilność w całym regionie”. Gen. Votel miał zapewnić swojego pakistańskiego odpowiednika, że Waszyngton nie planuje żadnych działań jednostronnych na terytorium Pakistanu. Według Reutersa amerykański dowódca nawiązał do ataków przy użyciu dronów na terytorium kraju, którego celem byli bojownicy Talibanu. Jednak inni doszukują się w tej wypowiedzi szerszego znaczenia – upatrując w niej również obietnicy USA, że nie będzie zaangażowane w próby destabilizacyjne przeciwko rządowi pakistańskiemu. W czwartek (4. stycznia) Departamentu Stanu USA zakomunikował, że Stany Zjednoczone zamrożą przynajmniej 900 milionów pomocy wojskowej do czasu kiedy Islamabad przestanie wspierać afgańskich talibów i innych ekstremistów. Jednak według różnych szacunków, wartość zablokowanej pomocy dla Pakistanu sięgnie nawet 2 mld dolarów. Warto też zauważyć, że rozpoczęty gniewnym „tweetem” Trumpa konflikt dyplomatyczny zapewne wyniknął z zupełnie innego powodu – a mianowicie, ze stopniowo narastającej frustracji Waszyngtonu, której powodem jest zacieśnianie przez Pakistan współpracy z Chinami. Pakistan jest jedną z potęg atomowych, posiadając arsenał liczący według różnych szacunków ok. 120-140 głowic nuklearnych. Oprócz tego, jako partner gospodarczy może być ważny również dla Polski.

 

*Koreański naród musi uświadomić sobie „nikczemne wnętrze i agresywną naturę Stanów Zjednoczonych”, pisze Koreańska Centralna Agencja Prasowa (KCNA).KCNA zaznacza, że Stany gromadzą swoje siły zbrojne wokół Półwyspu Koreańskiego: kierują w stronę Półwyspu Koreańskiego lotniskowce „Ronald Reagan” i „Carl Vinson” i zamierzają wysłać w zachodni rejon Pacyfiku lotniskowiec atomowy „Stennis”. Ponadto, według KCNA, na Półwysep Koreański ściągane są śmigłowcowce zdolne do wysadzenia desantu w skali jednej dywizji. „Wszystkie te działania USA przypominają wilka, który wędruje i wyczekuje odpowiedniej chwili przy ogrodzeniu innego domu, gdzie trwa wesele, a dla naszych artylerzystów z «Hwasong», którzy mają na celowniku nie tylko wyspę Guam, ale także kontynentalne Stany Zjednoczone, takie obiekty są najlepszym celem” — czytamy w oświadczeniu (tekst oświadczenia agencji zacytowano bez zmian ). Agencja wezwała cały koreański naród przeciwko próbom USA budowy sił zbrojnych i rozpoczęcia wojny przeciwko Północy. Według KCNA takie działanie Stanów są przejawem amerykańskich intencji utrudniania pozytywnych tendencji, które pojawiają się w ostatnich latach między dwoma krajami. „Antyzjednoczeniowa istota USA nie zmieniła się do dziś. A tym razem USA oświadczyły, że «wspierają» rozmowy między Północą a Południem, a w rzeczywistości próbują zablokować poprawę międzykoreańskich stosunków, mobilizując duże agresywne siły zbrojne wokół Półwyspu Koreańskiego” — zaznaczono w oświadczeniu.

 

* KRLD utrzymuje kontakty gospodarcze z firmami z Chin, Malezji i Singapuru - informuje gazeta The Wall Street Journal, powołując się na amerykańskich i europejskich urzędników. Z raportów Białego Domu wynika, że Pjongjang kontroluje znaczną część rynku przemytu papierosów szacowaną na miliardy dolarów rocznie. Wysoki rangą zbieg z KRLD  i amerykańscy urzędnicy opowiedzieli, że duża część dochodów z przemytu zasila skarb Pjongjangu. Ze środków finansowane są następnie armia Korei Północnej, program nuklearny, a także luksusowe przedmioty dla wojskowej i politycznej elity państwa.

 

* Opracowany przez Rosję okrętowy system rakietowy „Cyrkon” będzie stanowić realne zagrożenie dla amerykańskich lotniskowców, pisze niemiecka gazeta Stern. Artykuł mówi o modernizacji krążowników „Admirał Nachimow” i „Piotr Wielki”. Podobne okręty, według autora artykułu, uważane są za przestarzałe, ale teraz planowane jest wyposażenie ich w nowoczesne systemy przeciwlotnicze S-500 i pociski manewrujące „Kalibr”. Jednak główną innowacją będzie hiperdźwiękowy pocisk samosterujący „Cyrkon” 3M22. Może osiągnąć prędkość sześciokrotnie wyższą od prędkości dźwięku (ponad 2 km/s), a zasięg działania wyniesie około sześciuset kilometrów. Przy pomocy tego pocisku rosyjska flota może stworzyć poważne zagrożenie dla amerykańskich lotniskowców, nie wspominając już o okrętach innych krajów, pisze Stern. Artykuł zauważa, że​​konflikt zbrojny między Moskwą a Waszyngtonem jest mało prawdopodobny, a Rosja wykorzysta zmodernizowane krążowniki bojowe do wzmocnienia  wizerunku supermocarstwa  i do „projekcji siły” w różnych częściach świata. Te okręty zmienią oceany Ziemi w „niebezpieczne wody” dla amerykańskich lotniskowców, podsumowuje autor. System rakietowy z „Cyrkonem” to najnowsze opracowanie rosyjskich konstruktorów. Według informacji z otwartych źródeł jego stworzeniem zajmuje się „NPO Maszynostrojenia”. Prace nad projektem mają charakter zamknięty. Wiadomo tylko, że rakieta będzie mogła rozpędzić się do 5-10 Machów i osiągnąć cele w odległości 300-500 kilometrów. Dla porównania: obecnie na uzbrojeniu Marynarki Wojennej Rosji są pociski przeciwokrętowe o prędkościach maksimum 2-2,5 Macha.

 

* W szeregach niemieckiej armii pełni służbę ponad 2000 niepełnoletnich. Ponad 2000 niepełnoletnich pełni służbę w szeregach  Bundeswehry. Między innymi są uczeni strzelania z broni bojowej. Te fakty trafiły do wiadomości publicznej wyłącznie dzięki wnioskowi wysłanemu przez partię Lewica (Die Linke) do niemieckiego rządu. Wygląda na to, że kampania reklamowa Bundeswehry działa. Ale co się stanie, jeśli poborowi wejdą na złą drogę? Według danych Ministerstwa Obrony Niemiec w 2017 roku liczba niepełnoletnich wojskowych w Bundeswehrze wzrosła do 2128 osób. W porównaniu do 2011 roku, gdy służbę z bronią w ręku pełniło jedynie 689 niepełnoletnich, ich liczba potroiła się. Wynika to z odpowiedzi rządu federalnego na wniosek posłanki do Bundestagu z ramienia  Lewicy Turczynki Evrim Sommer. W swoim  wywiadzie wyjaśniła: „Armia to nie plac zabaw. Uważam, że nie można reklamować śmierci. Nie można fascynować dwunastolatków służbą w Bundeswehrze". Według danych samej Bundeswehry corocznie potrzebuje 20 000 poborowych. Dlatego przez ostatnie parę lat Bundeswehra aktywnie agituje młodzież, prowadząc szeroką kampanię reklamową służby w armii w internecie, na przykład przez YouTube. Przeciwko takim inicjatywom opowiadają się również niemieccy socjaldemokraci. Zastępca przedstawiciela SPD ds. polityki obronnej i polityki bezpieczeństwa dr. Fritz Felgentreu napisał w jednym z komunikatów prasowych: „Liczba niepełnoletnich wojskowych obu płci pobiła rekord z 2016 roku (1907 osób), zwiekszyła się o 221 osób i w 2017 roku było to 2128 osób. Teraz tę tendencję trzeba powstrzymać". SPD i Lewica domagają się od Bundeswehry, by do wojska były pobierane wyłącznie osoby po osiągnięciu pełnoletności. „Von der Leyen (minister obrony RFN) podważa Konwencję o prawach dziecka ONZ, naszym zdaniem jest to niesłuszne" — mówi Evrim Sommer. Dzięki Niemcom i niektórym innym państwom do fakultatywnego protokołu do konwencji wprowadzono wyjątek, zgodnie z którym rekrutacji do wojska podlegają młodzi ludzie już od 16 roku życia. Większość państw jednak dobrowolnie przestrzega zasady, zgodnie z którą pełnić służbę w wojsku mogą osoby od 18. roku życia. „Mam krytyczny stosunek do tego, że nastolatkowie są uczeni posługiwania się bronią i tuż po osiągnięciu pełnoletności mogą zostać wysłani przez Bundeswehrę z misją za granicę" — mówi Sommer. Większość obywateli nawet nie podejrzewa, że niepełnoletni mogą pełnić służbę w Bundeswehrze. Słowo „dzieci żołnierze" kojarzy się ze znanymi dziećmi zabójcami z karabinami Kałasznikowa w ręku, które można spotkać w punktach zapalnych na całym świecie, natomiast ludziom starszego pokolenia — z ostatnią mobilizacją w Niemczech hitlerowskich. Oto co powiedziała w związku z tym Sommer: „Uważam, że wojskowi poniżej 18. roku życia to nie jest to, do czego powinny dążyć Niemcy, ponieważ w swojej pracy w zakresie pomocy państwom rozwijającym się dążymy do międzynarodowego zakazu wykorzystywania dzieci żołnierzy. Dezawuujemy naszą działalność w tej dziedzinie, przygotowując niepełnoletnich do służby z bronią w ręku". Młodzi ludzie często są niestabilni, poza tym wielu szesnastolatków jeszcze dokładnie nie zdecydowało się, kim chce zostać. Co będzie, jeśli niepełnoletni rzucą studia w Bundeswehrze i z całą nabytą wiedzą w sferze broni wejdą na złą ścieżkę, popadną w stan amoku czy w ogóle popełnią zamach? Pikanteria sytuacji polega na tym, że w 2008 roku obecna minister obrony Ursula von der Leyen (CDU), która wówczas pełniła funkcje ministra ds. rodziny, w związku z przypadkami amoku wśród nastolatków zakazała sprzedaży „strzelanek" niepełnoletnim. Wygląda na to, że w przypadku z Bundeswehrą nie jest tak samo zasadnicza. 

 

* Uczeni z Narodowego Uniwersytetu w Singapurze opracowali Vocktail - szklankę, która zmienia smak i aromat nalanego do niej napoju, oszukując ludzkie receptory. Ze szczegółami można zapoznać się na stronie międzynarodowej konferencji na temat multimediów ACM Multimedia. Jak tylko ciecz wlewana jest do specjalnej szklanki człowiek może zacząć eksperymentować z jej kolorem, zapachem i smakiem. Diody zmieniają barwę napoju. Stymulujące język elektrody na obrzeżach szklanki mogą sprawić, że napój stanie się słodki, słony bądź gorzki. Specjalna rurka w szklance wypuszcza gazy o rozmaitym zapachu, na przykład zapachu limonki. W taki sposób uczeni z powodzeniem utworzyli cyfrową lemoniadę. Wirtualne napoje sprawiają, że człowieka zaczyna myśleć, że zamiast wody pije coś słodkiego i dobrego, przez co stają się alternatywą wobec kalorycznych  napojów gazowanych. Specjalna aplikacja pozwala eksperymentatorom na dzielenie się z innymi swoimi ulubionymi przepisami. Uczeni przekonują, że Vocktail stanie się nieodłączną częścią rozwijającego się rynku wirtualnej rzeczywistości, która pozwala przy minimalnych kosztach doświadczać różnych doznań.

 

* Syryjscy saperzy podczas rozminowywania budynków i prac saperskich na większej głębokości w pobliżu miejscowości Ukajribat (wcześniej bastionu Daeszu w prowincji Hama) odkryli nieznaną dotąd starożytną mozaikę podłogową z napisami w języku greckim. Ekipie saperów, poszukującej podziemnych składów amunicji i sekretnych tuneli dżihadystów, ukazały się świetnie zachowane przedstawienia ludzi, zwierząt i czytelne napisy. W miarę postępów prac, prowadzonych później przy wsparciu badaczy, odsłonięto w sumie trzy mozaiki – wszystkie stanowiące niegdyś część kościoła, wybudowanego w okolicach V wieku po Chrystusie. Inskrypcja na jednej z nich upamiętnia niewiastę imieniem Domna, żonę rzymskiego dostojnika, wraz z jej ojcem Teodozjuszem (fundatorzy kościoła?). Na innej wspomniany został biskup Aleksander, zmarły w opinii świętości (użyto greckiego słowa „HOSIOS” – święty, ale nie męczennik).Wiadomość o odkryciu ucieszyła także społeczność sympatyków niepodległej Syrii. Wśród nich są także Grecy – zarówno ci mieszkający w Grecji, jak i poza nią – którzy pomogli przetłumaczyć treść napisów (zob. w komentarzach pod postem na FB). Warto też przypomnieć, że Syria przez stulecia posiadała własną mniejszość Greków-chrześcijan. Część z nich zdecydowała się na pozostanie w jej granicach nawet po wybuchu wojny. Syryjczycy, niezależnie od swego wyznania przy tej okazji przytaczają także znane zdanie: „Syria istniała jako cywilizacja zanim stała się państwem” – negując tym propagandowe twierdzenia Zachodu (oraz Kurdów-separatystów) jakoby istnienie Syrii w znanych nam granicach było jedynie wynikiem układów Sykes-Picot, nie opierając się niby na jakichkolwiek wspólnych podstawach kulturowych.

 

* Nie żyje Dolores O'Riordan, wokalistka zespołu The Cranberries. Miała 46 lat - podaje BBC. Z informacji publikowanych przez brytyjskie media wynika, że Dolores O’Riordan zmarła nagle w Londynie, gdzie przebywała na krótkiej sesji nagraniowej. Na razie nie jest znana przyczyna śmierci artystki. BBC podaje, że członkowie rodziny wokalistki The Cranberries, poprosili o prywatność w tym „bardzo trudnym dla nich czasie”. „The Irish Times” zauważa, że w 2017 r., z powodu złego stanu zdrowia wokalistki zespół musiał odwołać część swoich koncertów. W 2017 r. The Cranberries ogłosił plan trasy z koncertowej z występami w Europie i USA. Dolores O’Riordan urodziła się w 1971 r. w Ballybricken w hrabstwie Limerick w Irlandii. Do zespołu The Cranberries dołączyła w roku 1990 r., po wygranym przesłuchaniu. Zastąpiła wtedy Nialla Quinna, który opuścił zespół.

 

* Mieszkańcy Jakucji opublikowali wideo ilustrujące anomalnie niskie temperatury w republice. Na termometrze zabrakło skali, aby wskazać temperaturę powietrza, która spadła poniżej 50 stopni — informują rosyjskie media. Autor wideo opowiada, że mrozy utrzymują się na poziomie „około minus 60 stopni", jednak widać na nagraniu że chłopiec, konie i pies czują się na dworze normalnie. Odczuwanie mrozu jest słabsze niż rzeczywiste temperatury z uwagi na suchość powietrza: u mówiących nie widać nawet pary z ust. Nie ma też wiatru: dymy z kominów spokojnie unoszą się prostym słupem do góry.  Ale jeziora i rzeki zamarzły na rekordową grubość.  14 stycznia najniższa temperatura  została odnotowana w ułusie ojmiakońskim Jakucji — minus 59 stopni. Oprócz tego w 18 rejonach republiki słupki termometrów spadły poniżej —45 stopni — przekazuje agencja informacyjna YakutiaMedia. Według danych synoptyków silne mrozy będą się utrzymywać do połowy przyszłego tygodnia, temperatura powietrza może osiągnąć jeszcze niższe wartości, a niewielkie ocieplenie spodziewane jest dopiero pod koniec tygodnia.

 

KOMENTARZE

  • Zmarła Dolores O’Riordan
    "Zombie" już nigdy nie zabrzmi tak samo.

    https://youtu.be/DemlkUhHbb4

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728