Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4283 posty 1949 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wrócić do Pyongyangu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Co czwarty uciekinier z KRLD mieszkający w Korei Południowej marzy o ucieczce z powrotem do domu nawet wiedząc, że czeka go tam kara – twierdzi australijska ABC News…

 

Trzy lata temu Kwon Chol Nam uciekł z Korei Północnej, pokonując w nocy graniczną rzekę i przeczołgując się pod płotem z drutu kolczastego. Dostał się najpierw do Chin, następnie pokonując samotnie dżunglę Laosu dostał się do Tajlandii, gdzie pozwolono mu na wylot samolotem do Korei Południowej – w której chciał rozpocząć nowy, wymarzony etap życia.

Jednak po tak długim pobycie w obcym państwie chce wracać. Mając pełną świadomość, że zapewne czeka go jakaś kara za ucieczkę. Tak czy owak, Korea Południowa nie spełniła jego oczekiwań. Ponadto, mężczyzna bardzo tęskni za swoją rodziną.

Północna Korea to mój dom. Tam mieszka mój syn, tam są groby moich rodziców – wyjaśnia mężczyzna. Mówiąc natomiast o Korei Południowej zaznacza – Życie tutaj jest pozbawione nadziei. Doświadczyłem tu tak wielu szykan, nadal traktują mnie jak obywatela drugiej kategorii.

Kwon żyje w ubóstwie i izolacji, zajmując mały pokoik na dalekim przedmieściu Seulu. Aby opłacić czynsz, musi korzystać z pomocy organizacji charytatywnej. Obecnie jest bezrobotny – wcześniej pracował, jednak wypłacano mu o wiele niższe stawki niż miejscowym. Oszukiwany przez pracodawców, czasem nawet nie dostawał żadnego wynagrodzenia.

Mężczyzna mówi, że stygmatyzowano go za to, że pochodzi z Korei Północnej – tylko z tego powodu miejscowi już na samym wstępie postrzegali go jako głupiego i zacofanego. Czuje się osamotniony, dodając, że większość uciekinierów z Korei Północnej jest w podobnej sytuacji.

Mieszkańcy Korei Południowej nie chcą z nami utrzymywać kontaktów, oni nie postrzegają nas nawet jako istot ludzkich – wyjaśnia.

Mimo iż KRLD jest biedniejsza, czułem się tam bardziej wolny. Sąsiedzi i ludzie pomagali sobie nawzajem i można było na nich liczyć. Życie jest tam prostsze, a tutaj w Korei Południowejjesteśmy tylko niewolnikami pieniądza. Oczywiście, że będę ukarany, ale jakoś to przeżyję – twierdzi.

Szacuje się, że w Korei Południowej mieszka około 25 tys. zbiegów z Północy. Ogromna większość z nich nawet po latach znajduje się na samym dole drabiny społecznej, z trudem dopasowując się do kapitalistycznej rzeczywistości Południa, opartej na ostrej konkurencji i rywalizacji, zarówno między firmami jak i jednostkami. Jedynie nieliczni – tacy jak wspomniany również w raporcie Kim Hyung Doek – po wielu latach zdołali „odbić się od dna” i osiągnąć stabilizację pozwalającą na założenie rodziny. Jednak nawet oni myślą o powrocie w rodzinne strony – choćby na chwilę, by móc zobaczyć członków rodziny i przyjaciół.

Według badań ponad połowa uciekinierów doświadcza ostrej dyskryminacji, tyle samo przyznaje się do depresji. Natomiast bezrobocie wśród nich jest aż sześciokrotnie większe niż wśród pozostałych obywateli Korei Południowej.

Szacuje się, że przynajmniej co czwarty uciekinier z KRLD poważnie myśli o powrocie w rodzinne strony. Nie wiadomo natomiast, ilu już tego dokonało. Południowokoreańskie „Ministerstwo Zjednoczenia” (tj. zjednoczenia obu Korei pod przywództwem Południa) twierdzi, iż wie o 13 takich osobach. Jednak jak twierdzą reporterzy australijskiej ABC News, liczba ta jest sporo zaniżona. Oprócz tego zauważają zamiar władz Korei Północnej, by ułatwić powrót takim osobom. Wg informacji ABC News, północnokoreańskie władze zainicjowały niedawno kampanię skłaniającą uciekinierów do powrotu, oferując im gotówkę, pracę i mieszkania. Faktycznie, lata temu w KRLD hojnie nagradzano powracających – nie omieszkując oczywiście pokazywać ich w telewizji państwowej, gdzie ich relacje miały służyć w charakterze „przestrogi” dla rozważających ucieczkę. Jednak później władze wycofały się z tego ze względów finansowych.

Ogromnym problemem dla chcących powrócić do KRLD jest panujące w Korei Południowej prawo – na mocy którego uciekinierzy z Północy, przedostając się na terytorium południowokoreańskie nabywają z automatu miejscowe obywatelstwo, tracąc poprzednie. Wskutek tego stają się podmiotem południowokoreańskiego prawa – które zakazuje swym obywatelom jakichkolwiek kontaktów z Północą, a tym bardziej wyjazdów, pod groźbą odpowiedzialności karnej.

Kwon próbował wrócić do Korei Północnej, udając się nielegalnie do Chin – jednak na krótko przed przekroczeniem granic Korei Południowej został aresztowany. Za próbę ucieczki południowokoreańskie władze zamknęły go na kilka miesięcy w więzieniu.  Po wyjściu na wolność zaczął organizować kampanię społeczną, w celu umożliwienia uciekinierom z KRLD legalnego powrotu w rodzinne strony. Zgromadził wokół siebie około 80 osób będących w podobnej sytuacji. Ostatnie kilka miesięcy spędził protestując, a także prosząc ONZ i parlament południowokoreański o zajęcie się tą sprawą.

 W ostatnich latach Koreę Północną odwiedziło wielu obywateli państw trzecich – zarówno w celach turystycznych, jak i biznesowych. W ich relacjach nie widać tam tego straszliwego „Mordoru”, którym straszą demoliberalne media. Przeciwnie, często pojawia się wątek dobrych relacji międzyludzkich, życzliwości i atmosfery współpracy, nawet pomimo wrażenia wszechobecnej kontroli. Mało tego, wielu z odwiedzających twierdzi, że Korea Północna ma pełne prawo do własnego programu nuklearnego  celem odstraszania potencjalnych agresorów – takich jak USA – gdyż sama nie jest państwem agresywnym.

Część z odwiedzających opublikowała relacje, zdjęcia i nagrania wideo na prowadzonych przez siebie stronach i blogach, a także w mediach społecznościowych. W 2017 roku szerszym echem odbiła się wizyta Evy Bartlett, kanadyjskiej aktywistki zajmującej się głównie sprawą palestyńską i syryjską. Szerokim do tego stopnia, że nawet w Polsce pewien sympatyk islamistów syryjskich (zwany „dziennikarzem”) nie omieszkał jej za to oszkalować.

Spekuluje się, że wprowadzenie przez USA zakazu podróżowania do KRLD dla swoich obywateli (tzw. travel ban) miało związek z tym, że przedostające się na Zachód informacje o Korei Północnej zbyt mocno uderzały w oficjalną wersję propagandową, wspieraną przez mass-media zachodnie. Oprócz tego, widać coraz wyraźniejsze naciski USA, by obywatele Korei Północnej nie wyjeżdżali do obcych państw w charakterze pracowników delegowanych. Może to wynikać zarówno z zamiaru zaostrzenia blokady informacyjnej, jak i pozbawienia gospodarki północnokoreańskiej dopływu waluty obcej. Co ciekawe, ostatnim celem propagandowego ataku USA padła… Polska. Tamtejsze media z bólem zauważają, że Polska „jest jednym z niewielu krajów, które wciąż przyjmują północnokoreańskich robotników mimo obiekcji Waszyngtonu”.

 

Wg abc.net.au 

 

 

KOMENTARZE

  • Ja też
    zaczynam z nostalgią komunę wspominać. Do kumpla na piwo w każdej chwili bez zapowiedzi wpaść można było, a dzisiaj nawet na emeryturze czasu nie ma by spokojnie kufel opróżnić.
  • Jutro w sejmie o GMO
    Poprszono mnie o za mieszczczenie informacji ze juro kolejne spotkanie Komisji Rolnictwa na temat dopszczenia do upraw GMO w Polsce .To byc albo nie byc dla kazdego polaka,i jego zdrowia w okresie wielu pokolen. Malo jest czasu wiec moze chociaz mieszkancy Warszawy i bliskich ikolic zamanifestuja brak zgody na trucie nas prodktami GMO. Milo by gdyby pojawila sie grupka osob z rzeczowymi chaslami by rano pzywitac poslow zdarzajacyc na posiedzenie komisji 11:00 –
    Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa (OSZ)
    Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi (RRW)

    sala kolumnowa im. Kazimierza Pużaka (bud. C-D)

    Nastąpiła zmiana sali oraz porządku dziennego posiedzenia.

    Rozpatrzenie sprawozdania Podkomisji nadzwyczajnej o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych oraz niektórych innych ustaw (druk nr 1424) - kontynuacja.
  • Ludzie z komuny w wolnym swiecie czuja sie jak kon, ktory cale zycie
    chodzil w kieracie i nagle zostal puszczony na wolnosc.Jeden bedzie fikal z radosci a drugi dalej w lewo chodzil. Podobne postawy u Polakow obserwowalem po mym wyjezdzie z komuny. Chcieli by im ciagle pomagac, niunkac sie nad nimi.
    W rodzinie mialem taki przypadek. Przyjechal kuzyn zony wraz z rodzina na loterie wizowa, czlowiek po studiach, nauczyciel z Polski. Znalazlo mu sie pierwsza prace w fabryce, zonie przy zmywaku, auto prawie trup, tanie mieszkanie na mexykowie i jestes bracie na swoim. Obrazili sie, nie odzywali kilka lat. Pozniej zrozumieli, ze do wszystkiego trzeba dojsc samemu i wreszcie angielskiego sie nauczyc. Kuzyn nostryfikowal studia, zrobil nawet doktorat i pracuje jako nauczyciel w amerykanskiej szkole. Nie sa juz obrazeni ale naszymi najblizszymi przyjaciolmi.
    Pomagalem w starcie wielu nieznajomym, z ktorych kilku mnie oszukalo, niektorzy sie stoczyli i juz nie zyja ,nie warto wiec o nich pisac. Jeden przypadek jest wyjatkowy i wart kilku slow. Dano mi znac, ze przez oboz przyjechala pani z corka.
    Pojechalem, przywiozlem do naszego domu i sprawa wygladala tak: ma 7 klas szkoly podstawowej, pracowala jako spawaczka w kombinacie Nowa Huta, ani slowa angielskiego, co drugi zab spruchnialy, gdzieniegdzie siwe wlosy, ale twarz o ladnym ksztalcie i figura niezla a corka nieslubna.Dalem jej wyklad, ze jako samotnej kobiecie z dzieckiem naleza jej sie wszystkie mozliwe formy opieki spolecznej a jak zda egzamin z angielskiego TOEFL to zaplaca jej za studia.Powiedzialem ze zeby trzeba zrobic, wlosy farbowac a gdy bedzie szukac pracy to moze byc 100 mezczyzn na stanowisko a ja beda musieli przyjac bo jest kobieta. Dziewczyna poszla jak burza, nauczyla sie angielskiego, zdala egzamin GED (ekwiwalent szkoly sredniej), ukonczyla college - ksiegowosc. Dostala prace jako ksiegowa w najwiekszej firmie w miescie, lotniczo kosmicznej. Pozniej wyjechala do innych stanow gdzie pracowalu juz na szczeblu zarzadow korporacji. Ostatnia prace ,o ktorej wiem bylo stanowisko prezydenta firmy meblujacej nowe lotniska po calym swiecie.
  • @staszek kieliszek 02:01:01
    Staszek, każdy medal dwie strony ma.
    Nie każdy ma naturę wojownika by o wszystko ze wszystkimi walczyć. A biznes to wojna.
    W komunie ludzie byli dużo bardziej życzliwi wobec siebie niż teraz , gdzie każdy każdemu wilkiem.
    Obecny system ekonomiczno-społeczny na najwyższej półce postawił pieniądz, ze wszystkimi patologiami z tego wynikającymi. Na samym jego końcu i tak jesteś zaczipowanym niewolnikiem, skaczącym w rytm który Ci grają, od rana do nocy. A gdzie życie?
    I tak i tak w finale pozbawieni będziemy na rzecz globalnego kapitału swoich paciorków które w tej walce zdobyliśmy, bo na tym system ten polega.
    Na transferowaniu własności w górę, czego efektem ostatecznym będzie 90% światowego majątku w rękach kilkuset tysięcy ludzi - tych najbardziej bezwzględnych.
    Mówię to z pozycji człowieka który był ultraliberałem i zawsze chciał być na swoim. I jestem od ustawy Wilczka od 88 roku. Z tym ,że po moim liberalizmie w miarę zdobywania doświadczeń i wiedzy pozostały tylko strzępy.
  • @staszek kieliszek 02:01:01
    Mi tu taka jedna mówi, że gratisy są dobre. A ja się jej pytam, czy wąglika też by wzięła gdyby dawali w gratisie? A ona do mnie, co to jest wąglik. No to zaczęłam tłumaczyć, że tamto , że można tego użyć jako broń biologiczną. I tak słowo za słowo.... ona do mnie, gdyby Hitler wygrał wojnę to byłby raj na ziemi. A ja tak sobie pomyślałam, no żeż w mordkę, na pewno byłabyś mądrzejsza.
    Nic nie mów. Sama byłam w szoku.
  • @staszek kieliszek 02:01:01
    "(...)ma 7 klas szkoly podstawowej, pracowala jako spawaczka w kombinacie Nowa Huta, ani slowa angielskiego, co drugi zab spruchnialy, gdzieniegdzie siwe wlosy, ale twarz o ladnym ksztalcie i figura niezla a corka nieslubna.Dalem jej wyklad, ze jako samotnej kobiecie z dzieckiem naleza jej sie wszystkie mozliwe formy opieki spolecznej a jak zda egzamin z angielskiego TOEFL to zaplaca jej za studia.Powiedzialem ze zeby trzeba zrobic, wlosy farbowac a gdy bedzie szukac pracy to moze byc 100 mezczyzn na stanowisko a ja beda musieli przyjac bo jest kobieta. Dziewczyna poszla jak burza, nauczyla sie angielskiego, zdala egzamin GED (ekwiwalent szkoly sredniej), ukonczyla college - ksiegowosc. Dostala prace jako ksiegowa w najwiekszej firmie w miescie, lotniczo kosmicznej. Pozniej wyjechala do innych stanow gdzie pracowalu juz na szczeblu zarzadow korporacji. Ostatnia prace ,o ktorej wiem bylo stanowisko prezydenta firmy meblujacej nowe lotniska po calym swiecie."

    Urocza historia! Szkoda tylko, że jest nieprawdziwa.
  • @AgnieszkaS 03:44:56
    Anieszko.To prawdziwa historia.To byla bardzo ambitna kobieta, az do przesady ale o tym taktownie nie napisalem. Podobny charakter ma moja siostra, ktora byla prezydentem firmy US Car, projektujacej samochod elektryczny dla Chryslera,Forda GM. Co z tego , ze jest teraz milionerka ale nie rozmawialem z nia juz 15 lat bo sie nie da. Byc zbyt ambitnym to juz choroba umyslowa.
  • @staszek kieliszek 18:35:09
    "To prawdziwa historia."


    Staszku, chciałam w nią uwierzyć ale nie mogłam.

    Pozdrawiam!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930