Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4372 posty 1979 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wtorek, 9 stycznia 2018

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1111) Zapraszam na serwis bieżących informacji i komentarzy z kraju i ze świata.

 

* Prezydent Andrzej Duda na wniosek premiera Mateusza Morawieckiego powołał we wtorek nowych członków Rady Ministrów. Nowym ministrem finansów została Teresa Czerwińska, a ministrem inwestycji i rozwoju został Jerzy Kwieciński. Dotychczas resortami finansów i rozwoju kierował Mateusz Morawiecki. Prezydent powołał Jadwigę Emilewicz na ministra przedsiębiorczości i technologii, Jacka Czaputowicza na szefa MSZ, a Łukasza Szumowskiego na ministra zdrowia. Mariusz Błaszczak, który dotychczas pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych i administracji został powołany na ministra obrony narodowej; nowym szefem MSWiA został dotychczasowy wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński. Na funkcję ministra środowiska powołany został Henryk Kowalczyk, który wcześniej był przewodniczącym Komitetu Stałego Rady Ministrów. Andrzej Adamczyk został powołany na ministra infrastruktury; wcześniej pełnił funkcję ministra infrastruktury i budownictwa. Wcześniej prezydent Duda odwołał ze stanowisk m.in.: szefa MON Antoniego Macierewicza, ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, szefa resortu środowiska Jana Szyszkę, ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, minister cyfryzacji Annę Streżyńską. We wtorkowej uroczystości w Pałacu Prezydenckim uczestniczyli poza prezydentem Dudą i premierem Morawieckim m.in. marszałkowie Sejmu i Senatu Marek Kuchciński oraz Stanisław Karczewski, przedstawiciele Kancelarii Prezydenta oraz KPRM. Na początku grudnia prezydent Duda przyjął dymisję rządu Beaty Szydło i desygnował na premiera Mateusza Morawieckiego. Kilka dni później odbyło się powołanie przez prezydenta rządu Morawieckiego. Nowy premier został jednocześnie powołany na szefa resortu finansów i rozwoju, z kolei była premier Beata Szydło została wicepremierem, skład reszty Rady Ministrów nie uległ zmianie.

 

*Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker spotka się z premierem Polski Mateuszem Morawieckim na roboczej kolacji dziś wieczorem w Brukseli. To pierwsze w tym roku spotkanie przedstawiciele władzy wykonawczej UE z przedstawicielem polskiego rządu, a znaczenie Polski dla UE jest powszechnie znane — powiedział rzecznik KE Margaritis Schinas, Grek.  Dodał, że w spotkaniu weźmie udział też pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans.    Pytany o to, czy Komisja Europejska nie będzie próbować podczas spotkania „wyciszyć namiętności" wokół Warszawy, rzecznik KE zacytował Junckera, który na wczorajszej konferencji prasowej w Brukseli powiedział: „Nie walczymy z Polską". Chcemy utrzymać kontakty polskimi władzami, nawiązać dialog z nowym premierem, aby znaleźć konstruktywne rozwiązanie. Przewidzieliśmy termin trzech miesięcy, aby ten konstruktywny dialog mógł się odbyć. Oczekujemy od niego, że będzie też produktywny i że będzie się odbywał bez wywierania nacisków — podkreślił Schinas. Jak dodał, Morawiecki przyjął zaproszenie Junckera, co jest dobrym znakiem.    

 

*Prokurator specjalny USA Robert Mueller, nadzorujący śledztwo ws. tzw. „rosyjskiej ingerencji” w amerykańskie wybory prezydenckie, które odbyły się w 2016 roku, zamierza przesłuchać przywódcę USA Donalda Trumpa – pisze gazeta Washington Post, powołując się na źródła.Jak przekazuje dziennik, Mueller poinformował adwokatów głowy państwa, że ma zamiar przesłuchać Trumpa w ramach śledztwa ws. „rosyjskiej ingerencji". Do spotkania może dojść „w najbliższych tygodniach". Jeden z rozmówców gazety wyraził opinię, że Trump  może być nim naprawdę zainteresowany, ponieważ pozwoli to odsunąć wszystkie podejrzenia o rzekome związki sztabu prezydenta USA z Rosją.  Źródła Washington Post podkreślają jednak, że obrońcy głowy państwa nie chcą, aby prezydent wziął udział w przesłuchaniu „twarzą w twarz". Jak poinformowano, jego adwokaci omawiali z zespołem prokuratora specjalnego możliwość przekazania przez Trumpa pisemnych odpowiedzi na część pytań.    

 

*Połączenie z amerykańskim tajnym satelitą Zuma, wystrzelonym w niedzielę na rakiecie nośnej Falcon 9 firmy SpaceX, zostało utracone, donosi Wall Street Journal, powołując się na dwóch urzędników.Zaznaczono, że urządzenie zbudowane przez firmę Northrop Grumman nie mogło oddzielić się od drugiego stopnia. Najprawdopodobniej zepsuło się lub wpadło do morza. W Stanach Zjednoczonych wszczęto śledztwo, ale na razie nie ma oznak sabotażu lub jakiejkolwiek innej ingerencji.  Nie komentujemy takich misji, jednak obecnie wskaźniki danych wskazują na to, że Falcon 9 wykonuje swoje zadanie formalnie” — powiedział rzecznik SpaceX, James Gleason. 8 stycznia z przylądka Canaveral wystartowała rakieta z satelitą dla potrzeb rządu USA. Wystrzał miał nastąpić jeszcze w listopadzie 2017 roku, ale z różnych powodów był odkładany. Dla SpaceX była to druga tajna misja dla celów rządowych lub wywiadowczych. Wcześniej w maju zeszłego roku Falcon 9 wyniósł na orbitę aparat do narodowego wywiadu.

 

*The Nation donosi o prawdziwej skali amerykańskiej wojny z terroryzmem. Według mapy opracowanej przez zespół amerykańskich naukowców w ramach projektu Costs of War, wojna z terroryzmem, którą prowadzą USA, obecnie obejmuje 76 krajów. Jak donosi gazeta The Nation, liczba ugrupowań terrorystycznych  na świecie nadal rośnie, amerykańscy wojskowi planują coraz to nowe operacje wojskowe, a wydatki wojskowe osiągają astronomiczne kwoty. Dziś amerykańskie siły antyterrorystyczne znajdują się w znacznie większej liczbie krajów, niż możecie to sobie wyobrazić, pisze amerykański dziennikarz Tom Engelhardt. Jego artykuł, który pierwotnie ukazał się na prywatnej stronie internetowej dziennikarza tomdispatch.com, publikuje The Nation. Analizując rezultaty wojny z terroryzmem, rozpoczętej przez Stany Zjednoczone w 2001 roku w jednym kraju, Afganistanie, autor artykułu zauważa, że​​dzisiaj, w dobie Trumpa, ona nie tylko nie zbliża się ku końcowi, ale rozrosła się do niespotykanych rozmiarów. Przy tym liczba grup terrorystycznych na świecie stale rośnie. Tylko w Afganistanie od 2001 roku — kiedy kraj był prawie całkowicie kontrolowany przez „Taliban” — liczba grup terrorystycznych wzrosła do 20. W ramach projektu Costs of War  zespół naukowców z Uniwersytetu Browna USA po raz pierwszy opublikował mapę amerykańskiej wojny z terroryzmem w latach 2015-2017. Mapa pozwala zobaczyć pełny obraz wojen antyterrorystycznych Waszyngtonu na całym świecie: ich rozprzestrzenianie się, rozmieszczenie amerykańskich sił, misje szkoleniowe jednostek antyterrorystycznych, amerykańskie bazy, naloty dronów i inne naloty, a także liczbę obecnych amerykańskich wojskowych. „Jedno spojrzenie na mapę pozwoli zrozumieć, że wojna z terroryzmem, coraz bardziej komplikująca się seria powiązanych konfliktów, jest dziś w większym stopniu globalnym zjawiskiem. Rozciąga się od Filipin… przez Azję Centralną, Bliski Wschód, Afrykę Północną, w głąb Afryki Zachodniej, gdzie ostatnio w Nigerii zginęły cztery «zielone berety», które wpadły w zasadzkę” — zaznacza autor. Nie mniej imponująca jest również lista krajów, które w takim czy innym stopniu dotknęła wojna z terroryzmem. „Dzisiaj, według danych projektu Costs of War, co najmniej 76 krajów bierze udział w tym globalnym konflikcie, czyli 39% wszystkich krajów na świecie” — czytamy w artykule. Należą do nich nie tylko takie kraje, jak Afganistan, Syria, Jemen, Somalia i Libia, gdzie amerykańskie naloty „stały się normą”, a wojsko USA bezpośrednio lub pośrednio uczestniczy w walkach. „To także kraje, w których amerykańscy doradcy szkolą miejscowych wojskowych lub nawet powstańców taktyki prowadzenia operacji antyterrorystycznych, a także kraje, w których znajdują się bazy wojskowe, które są kluczowe dla tych narastających konfliktów. Jak wyraźnie pokazuje mapa, kategorie te często się krzyżują” — wyjaśnia dziennikarz. „W międzyczasie wielkie miasta zostały zamienione w stosy gruzu, dziesiątki milionów ludzi zmuszono do opuszczenia swoich domów, miliony uchodźców nadal przekracza granicę, naruszając spokój coraz to nowych ziem, organizacje terrorystyczne stały się markami na znacznej części planety, a nasz amerykański świat coraz bardziej militaryzuje się” — podsumowuje autor. W tym kontekście nic dziwnego, że ta wojna „pochłania pieniądze podatników w tempie, które powinno razić wyobraźnię kraju, którego infrastruktura jawnie się wali” — przekonuje Tom Engelhardt. Według innego badania projektu Costs of War całkowity koszt wojny z terroryzmem osiągnął już „astronomiczną sumę” 5,6 biliona dolarów. Jak przypomina autor, sam prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ostatnio podał jeszcze większą kwotę — 7 bilionów dolarów. Według prognoz badaczy jedynie wypłata odsetek od pożyczek na cele wojskowe w połowie wieku zwiększy zadłużenie zagraniczne USA o ponad 7,9 biliona dolarów. Budżet Pentagonu w pierwszym roku prezydentury Trumpa wyniósł „oszałamiające” 700 miliardów dolarów. Według autora tę wojnę dzisiaj „należy postrzegać jako nowy rodzaj niekończącej się wojny światowej”. Jednocześnie, jak zauważa autor, wojna z terroryzmem osiągnęła podobną skalę „praktycznie bez poważnej debaty w USA o jej koszcie i rezultatach”. Wynika to z samej natury wojny, w której nie ma wyraźnie określonych frontów, armii, ofensyw czy odwrotów oraz utratą zainteresowania ze strony społeczeństwa „nieskończoną serią wojen i konfliktów pod nazwą wojny z terroryzmem”.

 

*W najbliższym czasie skala "charytatywności" miliardera George'a Sorosa może się rozszerzyć. Ponad połowę swojego majątku  żydowski  miliarder  przeznaczył dla fundacji "Otwarte społeczeństwo". Z 25 miliardów dolarów, według oceny "Forbes", do dyspozycji tej fundacji przekazano 18 miliardów. Według danych gazety "The Wall Street Journal", "Otwarte społeczeństwo" jest teraz drugą w USA pod względem rozmiaru aktywów finansowych organizacją „typu charytatywnego” po Fundacji Billa i Melindy Gates. A Soros zorganizował jeszcze przy swojej fundacji komitet inwestycyjny, którym sam kieruje. Środki nie zostały wniesione w celu ich pomnażania, pieniądze nie będą robić pieniędzy, finansista ma inne plany. Nie jest tajemnicą, że George Soros aktywnie zajmuje się polityką. Jego fundacje niejednokrotnie były oskarżane o współdziałanie przy zmianie władz w szeregu państw: pomarańczowa rewolucja na Ukrainie w 2004 roku, Euromajdan w latach 2013-2014, gruzińska rewolucja róż w 2003 roku… Można wspomnieć inne udane i nieudane kolorowe i kwiatowe rewolucje na całym świecie. Pytanie więc, na jaką akcję "charytatywną" i w jakim kraju zostaną przeznaczone te pieniądze. Niewykluczone, że pierwszym numerem mogą być USA. George Soros już od dawna sponsoruje organizacje społeczne, które wzywają do impeachmentu prezydenta Donalda Trumpa. Na początku tego roku w USA odbyła się wielka akcja pod nazwą "Marsz kobiet na Waszyngton". Wiele mediów, w tym również "The New York Times", napisało, że ponad 50 organizacji związanych z marszem kobiet było finansowanych przez Sorosa. A może po raz kolejny to będzie Ukraina: dwa razy się udało, czemu by nie spróbować po raz trzeci? W Rosji, bez względu na nadchodzące wybory prezydenckie, struktury Sorosa będą miały pod górkę. W listopadzie 2015 roku Prokuratura Generalna uznała za niepożądane fundację "Otwarte społeczeństwo" i instytut "Otwarte społeczeństwo fundacja pomocy" i wygoniła  je z Rosji. Przedsiębiorczy filantrop zapewne spróbuje wykorzystać wszystkie inne możliwe sposoby. Pragnienie megaspekulanta, aby manipulować nie tylko na giełdzie, ale i w polityce różnych państw przypomina zachowanie postaci z serialu „Gra o tron” — lorda Petera Baelisha. Właśnie w jego usta autor sagi George R. R. Martin włożył takie słowa: „Chaos jest niczym drabina. Wielu próbuje się po niej wspinać, jednak ponoszą porażkę i na zawsze porzucają dalsze próby. Upadek ich łamie. Niektórzy zaś otrzymują taką szansę, ale zamiast tego kurczowo trzymają się królestwa, bogów albo miłości. To tylko złudzenie. Jedynie drabina i wspinanie się po niej są prawdziwe." — powiedział lord Baelish. Zresztą, i ten mistrz intrygi nie zakończył dobrze. 

 

Wiceprzewodniczący Bundestagu Thomas Oppermann uważa, że sprawowanie urzędu przez niemieckich kanclerzy należy ograniczyć do dwóch kadencji - informuje gazeta Welt. „Kanclerz — to najtrudniejsza praca w Niemczech" — powiedział. Polityk dopuścił możliwość wydłużenia kadencji szefa gabinetu ministrów z czterech do pięciu lat, podkreślając jednocześnie, że po dziesięciu latach sprawowania stanowiska kanclerza nie da się raczej „znajdować nowych impulsów do działania  lub reagować na wyzwania", jak wymaga tego demokracja. Obecnie kanclerz jest wybierany przez Bundestag na cztery lata. Liczba kadencji, w czasie których ten sam człowiek może zajmować to stanowisko jest nieograniczona. Obecna kanclerz Angela Merkel sprawuje ten urząd już od 12 lat — trzy kadencje z rzędu. Pierwszy raz została szefową niemieckiego rządu w 2005 roku, później ponownie wybrano ją w 2009 i 2013 roku.28 grudnia 2017 roku poinformowano, że około połowa obywateli Niemiec — 47% chciałaby, aby kanclerz Merkel ustąpiła ze stanowiska przed upływem kadencji, natomiast 36% respondentów uważa, że powinna pełnić tę funkcję jeszcze przez przez cztery lata, do zakończenia kadencji w 2021 roku.    

 

Dymisja polskich ministrów spraw zagranicznych i obrony narodowej, Witolda Waszczykowskiego i Antoniego Macierewicza, raczej nie przyczyni się do zmiany kursu Warszawy wobec Moskwy, ale może nieco zmniejszyć poziom paranoi pochodzącej z Warszawy (Отставка глав МИД и МО Польши вряд ли изменит ее курс в отн. России, но может слегка снизить накал паранойи, исходящей из Варшавы. Пора бы.) twierdzi rosyjski senator  Aleksiej Puszkow.

 

*Policja ukraińska podała przyczynę śmierci obrończyni praw człowieka Nozdrowskiej.Według wstępnych danych z ekspertyzy zwłok Iriny Nozdrowskiej przyczyną śmierci były wielokrotne rany cięte i kłute. Poinformował o tym kierownik służby prasowej policji w obwodzie kijowskim Nikołaj Żukowicz, donoszą ukraińskie media. „Na jej ciele znaleziono rany cięte i kłute na szyi i podbródku. Oznacza to, że mowa o gwałtownej śmierci” — powiedział Żukowicz. Według niego nie ma jeszcze ostatecznych danych ekspertyzy sądowej. „Według wstępnej wersji ona umarła nie z powodu utonięcia, a od zadanych ran kłutych i ciętych” — powiedział. Rzecznik policji zaprzeczył również, aby były prezes Sądu Rejonowego w Wyszogrodzie, który jest wujem Dmitrija Rossoszanskiego, który uderzył siostrę Nozdrowskiej i którego osądzenia domagała się obrończyni praw człowieka, wyjechał wraz z rodziną do Rosji. „Nikt nigdzie nie uciekł i nie wyjechał, przynajmniej wczoraj wieczorem” — zaznaczył Żukowicz. Według niego wszyscy przesłuchani przez policję znajomi obrończyni praw człowieka przebywają na Ukrainie. Ciało Iriny Nozdrowskiej znaleziono 1 stycznia. Jej morderstwo wywołało szeroki oddźwięk na Ukrainie. Wczoraj pod budynkiem Głównej Dyrekcji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Ukrainy w Kijowie odbyła się akcja protestacyjna przeciwko korupcji w sądach, samowoli i bezczynności policji.

 

* Dziś w rezultacie ostrzału  historycznego centrum i chrześcijańskiego rejonu  Damaszku przez terrorystów zginęło 5 osób a ponad 30 cywilów zostało rannych - poinformowało źródło w syryjskiej policji. Wcześniej informowano, że w ostrzale moździerzowym Damaszku zginęły 2 osoby, a 14 zostało rannych. Źródło powiedziało, że terroryści wystrzelili ponad 30 pocisków w kierunku dzielnic Bab-Tuma i Kassaa. Rebelianci we wschodnich przedmieściach Damaszku, na obszarach należących do strefy deeskalacji regularnie naruszają zawieszenie broni, odstrzeliwując z moździerzy i wyrzutni rakiet centrum Damaszku  i dzielnice mieszkaniowe na jego obrzeżach. Co więcej, oddziały organizacji terrorystycznej Dżabhat an-Nusra i ich sojusznicy od czasu do czasu atakują pozycje syryjskiej armii na przedmieściach stolicy. Ostatni atak terroryści przeprowadzili na miasto Harasta, w muhafazie Damaszek.    

 

* W Jemenie oddziały Hutich zestrzeliły nad Saną samolot F-15, należący do saudyjskiej koalicji – podaje związany z rebeliantami kanał telewizyjny Al Masirah. Według reportażu samolot miał zostać zestrzelony przez pocisk ziemia-powietrze w momencie, gdy zrzucał bomby na cywili. Wcześniej, 7 stycznia rebelianci zestrzelili samolot Panavia Tornado, również należący do prowadzonej przez Saudów koalicji, w okolicach jednostki administracyjnej Sada. Od początku stycznia 2018 roku saudyjska koalicja kontynuuje bombardowania Jemenu, których celem jest wojskowa oraz cywilna infrastruktura kontrolowana przez Hutich. Biorąc pod uwagę fakt, że rebelianci nie posiadają własnych sił powietrznych, każde zestrzelenie wrogiego samolotu stanowi cios w wizerunek Saudów.

 

*Izraelskie Siły Powietrzne przeprowadziły atak rakietowy na obiekty wojskowe w Damaszku - oświadczenie syryjskiej armii.Według syryjskiej armii Siły Obrony Powietrznej Syrii zdołały przechwycić kilka pocisków i  trafić jeden izraelski samolot. Inne pociski spadły w pobliżu jednego z syryjskich obiektów wojskowych i spowodowały szkody materialne.  „Nieprzyjacielskie samoloty Izraela o godzinie 2:40 rano wystrzeliły kilka pocisków z terytorium Libanu w kierunku regionu El-Kuteifa w prowincji Damaszek. Nasza obrona powietrzna przechwyciła je i trafiła jeden z samolotów" — poinformowano w oświadczeniu wojska.  Armia dodała, że Siły Powietrzne Izraela około godziny 4:15 czasu lokalnego wystrzeliły jeszcze cztery rakiety z izraelskiego regionu Tyberiada. Obrona powietrzna Syrii przechwyciła je, jeden pocisk został zniszczony, a reszta spadła w pobliżu jednego z obiektów wojskowych.   

 

* Atak dronów uderzeniowych na rosyjskie bazy wojskowe w Hameimim i Tartusie stał się nowym rozdziałem w historii międzynarodowego terroryzmu świadczącym o nowych możliwościach technologicznych terrorystów — powiedział w rozmowie z Ria Novosti znany ekspert wojskowy Igor Korotczenko. Według danych Ministerstwa Obrony Rosji atak został udaremniony w nocy z 5 na 6 stycznia, zestrzelono 13 „celów powietrznych o małych rozmiarach". Wojskowi zauważyli, że wykorzystane w ataku rozwiązania inżynieryjne terroryści „mogli otrzymać tylko od jednego z państw posiadających daleko idące możliwości technologiczne". „Można powiedzieć, że to nowy rozdział w historii międzynarodowego terroryzmu. Należy zauważyć, że samoloty bezzałogowe w Syrii były jak dotąd wypuszczane z dość dużych odległości. Dzisiaj to realne zagrożenie, z którym będą musiały się zmierzyć światowe służby specjalne, to nowe wyzwanie, jakie światowy terroryzm rzucił wszystkim państwom" — powiedział Korotczenko. Ekspert zauważył, że do takich zamachów może dojść w każdym państwie i na każdym kontynencie. Ich celem mogą być nie tylko obiekty wojskowe, ale też cywilne, eskorty samochodowe i rezydencje światowych liderów, a także zakłady przemysłowe, magazyny paliwa, stacje gazowe itd. Korotczenko wątpi przy tym, że terroryści mogli samodzielnie posiąść technologię produkcji i wykorzystywania w walce dronów. „Dzisiaj kilkadziesiąt państw produkuje drony. Jest rzeczą zupełnie oczywistą, że bojownicy raczej nie zdołali o własnych siłach, bez pomocy z zewnątrz, urządzić masowego ataku dronów wyposażonych w materiały wybuchowe domowej roboty. Sam mechanizm zrzutu tych mini-bomb też nie został „zrobiony na kolanie" — powiedział Korotczenko.

 

Międzynarodowa koalicja w walce z grupą terrorystyczną „Państwo Islamskie” na czele ze Stanami Zjednoczonymi poinformowała o śmierci swojego wojskowego. „Żołnierz koalicji zginął 8 stycznia w wyniku incydentu niezwiązanego z działaniami wojskowymi” — czytamy w komunikacie, który trafił do RIA Novosti. Zaznaczono, że „nazwisko żołnierza i okoliczności jego śmierci zostaną opublikowane na prośbę władz danego kraju”. Jak poinformowano, w związku z incydentem prowadzone jest dochodzenie.

 

Starszy syn Muammara al-Kaddafiego - Saif al-Islam zamierza wziąć udział w wyborach prezydenckich w Libii, które mają się odbyć w połowie 2018 roku.Marzenie zabitego przywódcy kraju może się spełnić. Jego starszy syn Saif al-Islam, który był rozpatrywany przez wielu jako następca lidera dżamahirijji, jest gotów stanąć na czele kraju. Niedawno wyszedł z więzienia, gdzie spędził prawie sześć lat i zamierza stanąć do walki o fotel prezydenta, którego w dżamahirijji nigdy nie było. Kandydaturę potomka pułkownika Kaddafiego popiera znaczna część wpływowych plemion kraju — poinformował rzecznik zjednoczenia libijskich plemion i rodziny Kaddafich. Informację tę potwierdzają również źródła w libijskiej armii. Wojskowi mówią, że popierają chęć powrotu Saifa al-Islama do „wielkiej polityki", właśnie dlatego domagano się przecież jego uwolnienia. Potencjalny kandydat na prezydenta przygotował już swój program wyborczy, którego wiele punktów, dotyczących ocalenia kraju — jak liczy sam Saif al-Islam, zostanie popartych przez ONZ. Podkreślił również, że idzie na wybory „aby pomóc Libii w przejściu drogi od obecnego  okresu przejściowego do stabilności". Cóż, Libii to już na pewno nie zaszkodzi, a może tylko pomóc. Zdaniem wielu specjalistów syn Kaddafiego ma duże szanse na wygraną. Popiera go Najwyższa Rada Plemion i Miast Libii, co ma bardzo duże znaczenie. Jest synem Muammara Kaddafiego, za którego państwo przeżywało rozkwit, a nostalgia za tamtymi „złotymi" czasami jest obecnie widoczna jak nigdy dotąd. Oprócz tego Saif al-Islam posiada dostęp do dużych pieniędzy. Tym niemniej nie znajduje on szerokiego poparcia wśród ludności Libii — uważa wykładowca Wyższej Szkoły Ekonomii, ekspert do spraw Bliskiego Wschodu Grigorij Łukianow.Saif al-Islam i jego siostra Aisza byli dość popularni w kraju w okresie sprawowania rządów przez Muammara Kaddafiego, mogli liczyć na wsparcie intelektualistów i działaczy społecznych w całym świecie arabskim. Jednak wydarzenia z 2011 roku diametralnie zmieniły sytuację w Libii, większość członków rodziny Kaddafich opuściło terytorium kraju i stało się swojego rodzaju wygnańcami. Obecnie rodzina Kaddafich nie może liczyć na duże poparcie, niezależnie od tego jak bardzo ich zwolennicy nie próbowaliby udowodnić, że jest inaczej. „Wydarzenia z 2011 roku odegrały bardzo ważną rolę w życiu większości tych osób, które obecnie zajmują się polityką Libii i wpływają na przyszłość kraju. Wszystkie podstawy ich roszczeń do sprawowania władzy są związane z walką z nazwiskiem Kaddafi. Powrót Saifa al-Islama będzie oznaczać dla wielu ludzi powrót tamtych czasów i tamtej epoki, przeciwko której walczyli. Stabilność i porządek bez wątpienia znaczą dla Libijczyków bardzo wiele. Jednak niewątpliwym osiągnięciem rewolucji jest także wolność, której nie było za Kaddafiego. Te dwie wartości nawet w sytuacji konfliktu, chaosu i upadku Libii w dalszym ciągu stoją w sprzeczności w umysłach Libijczyków. W związku z tym syn Kaddafiego nie ma co liczyć na szerokie poparcie obywateli" — dodał Łukianow. A jak na plany Saifa al-Islama zareagują prozachodnie siły w Libii? Przecież po obaleniu i zabójstwie Muammara Kaddafiego w październiku 2011 roku, w Libii powstała dwuwładza.  W stolicy kraju Trypolisie decyzje podejmuje Narodowa Rada Tymczasowa, utworzona przy wsparciu ONZ i UE, a na wschodzie w Tobruku urzęduje parlament, za którym stoi armia na czele z marszałkiem polowym Chalifą Haftarem.   Nie ulega wątpliwości, że wraz z dojściem do władzy syna byłego libijskiego przywódcy Trypolis i jego zachodni protektorzy mogą mieć powody do niepokoju. Sajf al-Islam nie będzie raczej współpracować z tymi, którzy w tak barbarzyński sposób zabili jego ojca. Przypomnijmy, że w 2011 roku starszy syn Kaddafiego stanął na czele ruchu oporu i obiecał zemścić się na oprawcach. Tak więc nadchodzące wybory to dopiero początek zakrojonej na szeroką skalę intrygi politycznej, która może istotnie wpłynąć na podział sił wojskowo-politycznych w Libii.

 

Korea Północna zgodziła się na przywrócenie wojskowej „gorącej linii" z Koreą Południową w celu zapobiegania incydentom na Morzu Żółtym - podaje agencja Yonhap.Według informacji agencji północnokoreańska delegacja powiadomiła o tym Koreę Południową w czasie rozmów międzyrządowych. Południowokoreańscy wojskowi sprawdzili już łączność z Koreą Północną na zachodnim wybrzeżu. „Gorąca linia" między dwoma państwami przestała funkcjonować w kontekście ostrej konfrontacji na Półwyspie Koreańskim.Obecnie władze Południa i Północy mogą nawiązać łączność w zachodnim sektorze. W związku z tym nasza strona postanowiła normalizować tę linię, począwszy od środy, godz. 08:00 (00:00 czasu polskiego) — informuje źródło w południowokoreańskiej delegacji. Jego słowa cytuje agencja Yonhap.Według słów źródła pozostało rozwiązać kilka „kwestii natury technicznej". Dzisiaj Korea Północna i Korea Południowa rozpoczęły rozmowy na szczeblu ministerialnym w celu znalezienia dróg naprawy relacji i porozumienia się w kwestii udziału północnokoreańskich sportowców w  igrzyskach olimpijskich  w Pjongczangu. Według informacji agencji Yonhap Korea Południowa zaproponowała KRLD jak najszybsze nawiązanie dialogu w kwestii pokojowego uregulowania konfliktu, w tym również denuklearyzacji półwyspu.

 

Północnokoreańskie władze zdecydowały się na nawiązanie dialogu z Seulem i zasiadły do stołu negocjacyjnego za sprawą „bezprecedensowej gospodarczej i dyplomatycznej presji", jaką Waszyngton wywiera na Pjongjang - oświadczył amerykański wiceprezydent Mike Pence. Jego zdaniem decyzja KRLD o przeprowadzeniu rozmów na wysokim szczeblu z Koreą Południową jest „bezpośrednim wynikiem" działań USA. Amerykański wiceprezydent zauważył także, że Stany Zjednoczone nie osłabią presji wywieranej na Pjonjgang do momentu pełnej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.„My (Stany Zjednoczone) nie złagodzimy naszego stanowiska w kwestii Korei Północnej do momentu, w którym Pjongjang wycofa się z programu rakietowego i nuklearnego" — oświadczył Pence. Amerykański wiceprezydent odnotował również wkład sojuszników USA, a także chińskiego lidera Xi Jinpinga w osiągnięciu postępu w kwestii Korei Północnej.

 

Korea Północna i Korea Południowa wymieniły różne propozycje podczas rozmów.Delegacje Korei Północnej i Południowej wymieniły się propozycjami podczas negocjacji, które rozpoczęły się o godz. 2:00 czasu środkowoeuropejskiego, poinformowała agencja „Yonhap”. Korea Północna planuje wysłać delegację wysokiej rangi urzędników na Igrzyska Olimpijskie w 2018 roku. W szczególności zaplanowano wizytę w Pjongczangu sportowców, dyplomatów i artystów z KRLD, a także reprezentacji Korei Północnej w taekwondo. Z kolei Korea Południowa zaproponowała zorganizowanie spotkań rodzin, które zostały rozdzielone podczas wojny koreańskiej, z okazji Nowego Roku, który będzie obchodzony 16 lutego. Wcześniej przedstawiciele Korei Północnej i Południowej rozpoczęli negocjacje na wysokim szczeblu w punkcie granicznym Panmundżom.

 

USA próbują zrobić dobrą minę do złej gry, mówiąc o przyszłych rozmowach KRLD i Korei Południowej.Taką opinię wyraził członek komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej Anton Morozow (z ramienia partii LDPR). Wiceprezydent USA Mike Pence wcześniej nazwał rozmowy Korei Południowej i KRLD „bezpośrednim rezultatem"  presji USA na Pyogyang. „Uważam, że jest to próba zrobienia dobrej miny do złej gry, ponieważ w rzeczywistości Waszyngton przez dłuższy czas nie dopuszczał możliwości rozpoczęcia procesu negocjacyjnego" — powiedział Morozow w wywiadzie dla RIA Novosti. Zdaniem parlamentarzysty jednocześnie poparcie rozmów nie jest konsekwentnym stanowiskiem USA. We wtorek KRLD i Korea Południowa rozpoczęły rozmowy na temat sposobów poprawy stosunków i prawdopodobnego udziału północnokoreańskich sportowców w Olimpiadzie w Pjongczangu. Jednocześnie Seul zaproponował Pjongjangowi wznowienie rozmów w sprawie denuklearyzacji półwyspu. 

 

W  2018 roku Egipt może zetknąć się z kolejnymi trudnościami.Zapora „Odrodzenie" budowana przez Etiopię na terytorium tego kraju w górnym biegu Nilu grozi ograniczeniem przepływu wody w rzece, która od siedmiu tysiącleci żywi Egipt. Kair obawia się, że zmniejszenie ilości wody doprowadzi do jej niedoboru na terytorium Egiptu. „Zapewniam Egipcjan, że nikt nie będzie mógł przywłaszczyć sobie naszej części wody z Nilu" — oznajmił pod koniec ubiegłego roku prezydent Egiptu Abd al-Fattah as-Sisi. Oświadczył, że Kair uznaje prawo Etiopii do rozwoju energetyki, lecz „woda z Nilu jest dla Egiptu kwestią życia i śmierci". Optymistyczne oświadczenia egipskiego przywódcy padły po fiasku kolejnej rundy rozmów z Etiopią na temat wody. Strony nie osiągnęły porozumienia ani w kwestii ilości wody w zbiorniku wodnym nowej zapory „Odrodzenie", ani w kwestii tempa jego wypełnienia. Premier Egiptu Szerif Ismail bardziej powściągliwie ocenił sytuację wokół Nilu. Uważa, że obecnie „są możliwe wszystkie warianty rozwoju wydarzeń".Jak uznają eksperci, Kair ma niewiele sposobów wpływu na realizację „etiopskiego marzenia". Presja polityczna raczej nie powstrzyma budowy stulecia w Etiopii. Oczywiście istnieje możliwość zgłoszenia sprawy w ONZ w celu powołania specjalnej komisji ds. podziału wody w Nilu, lecz jej wnioski będą miały charakter zalecenia. Egipt może także złożyć skargę w Trybunale Międzynarodowym. Jednak w tej instancji sprawy ciągną się latami i do czasu wydania werdyktu zapora już będzie zbudowana i oddana do użytku. Skrajnego środka — rozwiązania zbrojnego — na razie nikt nie bierze pod uwagę. 

 

Prokuratura Gruzji ma nadzieję, że dojdzie do ekstradycji Saakaszwilego z Ukrainy.  Prokuratura Generalna Gruzji liczy na to, że wszystkie osoby postawione w stan oskarżenia staną przed sądem na ojczyźnie, ale ekstradycja byłego prezydenta Michaiła Saakaszwilego zależy wyłącznie od dobrej woli ukraińskich władz — oznajmił zastępca prokuratora generalnego Georgij Gogadze.  „Prokuratura Generalna Gruzji zrobi wszystko, żeby każda osoba, która popełniła w Gruzji przestępstwo, stanęła przed gruzińskim wymiarem sprawiedliwości. Utrzymujemy konkretne relacje ze stosownymi kompetentnymi organami  Ukrainy i wniosek o ekstradycję Saakaszwilego do ojczyzny  został już wysłany" — oświadczył Gogadze. Zastępca prokuratora generalnego dodał, że „teraz kompetentne organy Ukrainy muszą podjąć decyzję, czy ekstradować Saakaszwilego do Gruzji czy nie". Saakaszwili opuścił Gruzję od razu po inauguracji nowego prezydenta w 2013 roku. Przeciwko niemu na ojczyźnie toczy się kilka spraw karnych. Strona gruzińska niejednokrotnie zwracała się do Ukrainy z prośbą o wydanie byłego prezydenta. Tbiliski sąd miejski skazał wcześniej zaocznie byłego prezydenta Gruzji Michaiła Saakaszwilego na trzy lata więzienia za ułaskawienie urzędników gruzińskiego MSW skazanych w sprawie zabójstwa gruzińskiego bankiera Sandro Girgvlianiego.

 

* Były prezydent Chorwacji Stjepan Mesić, wcześniej współpracujący z pierwszym prezydentem niepodległej Chorwacji Franjo Tuđmanem, w programie chorwackiej telewizji publicznej HRT potwierdził przypuszczenia, że podczas wojny na Bałkanach prezydenci Jugosławii i Chorwacji planowali podzielić Bośnię i Hercegowinę pomiędzy Serbię i Chorwację. Mesić, który współorganizował spotkania Tuđmana i Miloševicia w miejscowości Karađorđevo, przytoczył swoją rozmowę z ówczesnym serbskim przedstawicielem w prezydencji Jugosławii, Boro Joviciem: „Co was interesuje w Chorwacji? Dajecie broń z garnizonów zbuntowanym Serbom, ale nie wiem, w jakim celu, czy chcecie ich przyłączyć? On odpowiedział, że nie, oni są obywatelami Chorwacji. ‚Interesuje was chorwackie terytorium?’, odpowiedział, że nie. ‚Więc o co wam chodzi?’, zapytałem i odpowiedział mi, że chcą 63% obszaru Bośni, gdyż: ‚to było serbskie, to jest serbskie i musi pozostać serbskim’.” Następnie Mesić stwierdził, że po powrocie z Karađorđeva Tuđman był bardzo zadowolony i kazawszy rozłożyć mapę na stół i rzekł: „Oto, co nam oferuje Milošević – granice Banowiny z 1938 [autonomicznej Banowiny Chorwackiej w ramach Królestwa Jugosławii, która obejmowała większy obszar niż dzisiejsza Republika Chorwacji]  oraz Cazin, Kladušę i Bihać. Tak mi powiedział ‚Franjo, weź Cazin, Kladušę i Bihać, to mi nie potrzebne, to jest tzw. Turecka Chorwacja. Zapytałem go, co powie Alija [Izetbegović, prozachodni lider polityczny Bośniaków]. Odpowiedział, że Alija nie ma nic do powiedzenia. Kiedy serbskie i chorwackie nożyce się zamkną, nie będzie tu problemu dla trzeciego. Mesić dodał ponadto, że za czystki etniczne w Bośni i Hercegowinie najbardziej odpowiada plan Vance’a-Owena, który zakładał wewnętrzny podział kraju na odrębne jednostki narodowościowe. Wobec lobbingu przywódców bośniackich i presji Zachodu ostatecznie nie doszło do podziału Bośni i Hercegowiny pomiędzy Serbię i Chowację. Zamiast tego powstało odrębne państwo BiH, które w praktyce jest protektoratem USA i silniejszych krajów Unii Europejskiej. Stjepan Mesić, niezadowolony z polityki Tuđmana, w 1994 roku zerwał współpracę z nim. Po śmierci Franjo Tuđmana w 1999 roku został wybrany na prezydenta Chorwacji w 2000 roku.Komentarz Redakcji: Jak widać, interwencja Zachodu wcale nie była konieczna, by pokojowo zakończyć konflikt, jaki rozpoczął się po rozpadzie Jugosławii. Sam Mesić negatywnie ocenia próby dogadania się Tuđmana i Miloševicia, tymczasem należy patrzeć na nie jak najbardziej pozytywnie. Podział Bośni i Hercegowiny bez wtrącania się Zachodu w sprawy Bałkanów, zamiast tworzenia dysfunkcjonalnego tworu, którego niewydolność administracyjna jest obiektem licznych żartów wśród jego mieszkańców, mógł uchronić region od destabilizacji, zapobiec przynajmniej części czystek etnicznych i wypędzeń oraz stanowić podstawę do normalizacji stosunków serbsko-chorwackich. Interwencja Zachodu na Bałkanach była dyktowana jedynie chęcią ustanowienia tam porządku, który będzie ograniczał samodzielność polityczną krajów bałkańskich i rozszerzy hegemonię USA na ten region.

 

* Partia Sinn Féin została mocno skrytykowana za rozprowadzanie gadżetów, w tym koszulek, odwołujących się do Irlandzkiej Armii Republikańskiej. Jedna z takich koszulek przedstawia grupę zamaskowanych ludzi wkomponowanych w litery IRA z podpisem „Niepokonana armia”. Senator partii Fine Gael Joe O’Reilly stwierdził, że „takie podejście do polityki jest nie do zaakceptowania” oraz „partia polityczna musi zaprzestać takich praktyk” i „są całe rzesze młodych ludzi, którzy nie doświadczyli czasu Kłopotów i nie stanowią części pokolenia, które doświadczyło przemocy, a więc można na nich łatwo wpłynąć oraz skierować na tę drogę”. Poseł Demokratycznej Partii Unionistycznej Gregory Campbell powiedział „Pomimo tego, że Sinn Fein mówi dużo o poszanowaniu praw człowieka, wciąż kontynuują oddawanie czci gwałcicielom praw człowieka z IRA oraz nie okazują żadnego szacunku ofiarom terroryzmu. Republikanie wydają się być niechętni do zaprzestania wychwalania terroryzmu, który przez długi czas rozprzestrzenił się po Irlandii Północnej.” Rzecznik prasowy Socjaldemokratycznej Partii Pracy z kolei powiedział: „Każda partia polityczna, która kontynuuje postrzeganie naszej historii w kwestiach upadku lub zwycięstwa nie rozumie natury porozumienia pokojowego oraz nie może prawowiernie brać udziału w procesie pojednania, tak bardzo potrzebnego w tym kraju.”

 

* Indyjskie wydawnictwo Jaico w ciągu siedmiu lat sprzedało w swoim kraju sto tysięcy sztuk wydanego przez siebie „Mein Kampf”. Całkowita liczba egzemplarzy dzieła Hitlera sprzedanych na indyjskim rynku jest jednak znacznie większa, ponieważ wydało je również dwanaście innych wydawnictw, i to liczących się. Książka kanclerza III Rzeszy dostępna jest przy tym w różnych wersjach językowych – przełożono ją na języki: bengalski, gudźarati, hindi, malajalam i tamilski. Dość popularna w drugim największym społeczeństwie na Ziemi jest też sama postać najbardziej znanego austriackiego akwarelisty. W sondażu przeprowadzonym w 2002 r. przez dziennik „Times of India” 17% respondentów jako „typ przywódcy, którego powinny mieć Indie” wskazało Hitlera. Gdy w 2012 r. grupę 25 uczniów szkoły językowej w Bombaju poproszono o zapisanie zdania rozpoczynającego się od frazy „Podziwiam…”, dziewięciu z nich dokończyło: „…Hitlera”. W 2004 r., gdy obecny indyjski premier Narendra Modi stał na czele regionalnego rządu w stanie Gudźarat, wydane przez miejscową administrację podręczniki szkolne przedstawiały Hitlera jako bohatera. Na przykład przeznaczony dla uczniów zbiór tekstów do przedmiotu „social studies” zawierał teksty o tytułach „Hitler, najwyższy” czy „Krajowe osiągnięcia narodowego socjalizmu”. Analiza indyjskiego internetu wykazuje, że wśród dużej części internautów wypowiadających się pozytywnie o kanclerzu III Rzeszy niektórzy uważają go nawet za awatar bóstwa Wisznu. Ponadto w Indiach za bohatera narodowego uznawany jest, i otoczony oficjalnym kultem, Subhas Chandra Bose, polityk, który podczas II wojny światowej sformował najpierw Legion Indyjski, walczący w Afryce po stronie Niemiec i wchodzący w skład Waffen-SS, a następnie Indyjską Armię Narodową, walczącą w Birmie po stronie Japonii – w obu wypadkach przeciw Brytyjczykom; w 1943 r. utworzył zaś na emigracji pierwszy indyjski rząd.

Pierwsza partia gazu z „Jamału LNG” zostanie dostarczona do USA, pisze gazeta „Kommiersant”.Według gazety tankowiec gazowy Gaselys francuskiej firmy Engie udał się z brytyjskiego portu Isle of Greene do amerykańskiego terminalu Everett, położonego niedaleko Bostonu. Według rozmówców gazety wśród kupców Gaselys transportuje właśnie rosyjski gaz. Tankowiec został załadowany w brytyjskim porcie natychmiast po tym, jak pod koniec grudnia rozładowano tam tankowiec „Christophe de Margerie” z pierwszą partią rosyjskiego LNG. Gaselys ma przybyć do Stanów Zjednoczonych 22 stycznia. Jak pisze „Kommersant”, „taką dziwną umowę” postanowiono zawrzeć z powodu rosnących cen gazu na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych do bezprecedensowego poziomu 6,3 tysięcy dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Do​​wzrostu cen doprowadziły ekstremalne warunki pogodowe, w szczególności burza śnieżna. Najpierw „Novatek”, udziałowiec „Jamał LNG”, planował wysłać pierwszą partię LNG na rynek azjatycki. Jako możliwego nabywcę wymieniano chiński CNPC. Następnie szef firmy Leonid Michelson powiedział, że partia trafi do „córki” firmy — Novatek Gas & Power. Później poinformowano, że zostanie wysłany do handlowej „córki” malezyjskiej Petronas.Fakt, że ostatecznym nabywcą była firma Engie, wynika z tego, że firma ma zarezerwowaną zdolność do regazyfikacji w terminalu Everett na 6,9 miliarda metrów sześciennych rocznie — podkreśla „Kommiersant”.

 

Rosja powoła do życia nowy panel sędziów w celu ponownej weryfikacji spełnionych już wymogów WTO dotyczących importu wieprzowiny z Unii Europejskiej - powiedział w rozmowie z Ria Novosti dyrektor departamentu ds. negocjacji handlowych Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego Maksim Miedwiedkow.Decyzja jest odpowiedzią na to, że trzeciego stycznia UE zwróciła się do organizacji z prośbą o utworzenie specjalnej komisji w celu rozpatrzenia nowego żądania dotyczącego dostaw mięsa. Nie wiadomo, z czym związane są kolejne roszczenia Unii Europejskiej. „UE nie wyjaśniła nam jak dotąd swojej decyzji. My już w grudniu wykazaliśmy WTO i UE, że wypełniliśmy wszystkie decyzję i znieśliśmy zakaz importu wieprzowiny w związku z ASF (afrykańskim pomorem świń — red.), teraz jest on związany tylko z embargiem żywnościowym. Wysłaliśmy kopie wszystkich decyzji. Ale UE uważa, że my nie spełniliśmy tych wymogów, i nie zgodziła się z naszymi dowodami" — powiedział Miedwiedkow. Zdaniem Miedwiedkowa UE nie żąda od Rosji bezpośrednich odszkodowań finansowych za zakaz importu wieprzowiny. Oznacza to jego zdaniem, że Unia Europejska chce uzyskać od WTO pozwolenia na działania odwetowe, „które wyrównają ich straty, na przykład na zwiększenie cen towarów pochodzących z Rosji". Dyrektor departamentu zauważył przy tym, że Rosja nie planuje wychodzić z WTO z powodu unijnych roszczeń. O takiej możliwości napomknęła wcześniej Rada Federacji. W ubiegłym tygodniu pojawiła się informacja, że UE zamierza  wyegzekwować od Rosji  1,39 mld euro rocznie za ograniczenie importu wieprzowiny. WTO skierowała już do sądu arbitrażowego żądania Brukseli. Wysokość roszczeń UE jest równa wartości eksportu wieprzowiny z UE do Rosji w 2013 roku, każdy miesiąc suma ta będzie wzrastać o 15%.

 

Członkostwo Rosji w Światowej Organizacji Handlu (WTO) nie przynosi niczego, oprócz szkód.Członkostwo Rosji w Światowej Organizacji Handlu (WTO) nie przynosi niczego, oprócz szkód — powiedział w rozmowie ze stacją RT wiceprzewodniczący Komitetu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych ONZ, przewodniczący Komisji Prawa Międzynarodowego przy Stowarzyszeniu Narodów Zjednoczonych w Rosji (UNA-Russia), profesor Rosyjskiego Uniwersytetu Przyjaźni Narodów (RUDN) Asłan Abaszydze. Wcześniej WTO  złożyła do trybunału arbitrażowego pozew Komisji Europejskiej przeciwko Rosji, w którym organizacja europejska domaga się wypłaty około 1,4 mld euro rocznie z powodu ograniczeń na import wieprzowiny.Rada Federacji poinformowała o możliwym wyjściu z WTO w przypadku jego pozytywnego rozpatrzenia.To paradoks, jednak uważam, że wielkie nadzieje, które były pokładane we wstąpieniu Rosji do WTO nie zostały spełnione i nasze członkostwo nie przynosi (nam — red.) niczego oprócz szkód. Przed nami prawdziwa wojna handlowa. Uczciwej konkurencji nie ma — powiedział Abaszydze.Według eksperta Rosja powinna budować stosunki handlowe w oparciu o umowy dwustronne z innymi krajami. „Jeśli Unia Europejska chce współpracować z Rosją, to powinna podpisać z nami obszerną umowę, między innymi odnośnie handlu. Dlaczego Unia Europejska nie podejmuje działań w tym kierunku, a zwraca się właśnie do Światowej Organizacji Handlu? Ten mechanizm jest odzwierciedleniem tego, że UE w dalszym ciągu jest faworytem Stanów Zjednoczonych i aby je wesprzeć, szkodzi Rosji" — podkreślił Abaszydze.

 

Pierwsze testy drugiego rosyjskiego samolotu średniego zasięgu MS-21 montowanego obecnie w Irkuckiej Fabryce Lotniczej odbędą się na przełomie lutego i marca. Napisał o tym na Facebooku wicepremier Dmitrij Rogozin. Według niego obecnie odbywają się przygotowania do startu seryjnej produkcji samolotu w 2019 roku. Rogozin podkreślił, że samolot zostanie wyposażony w silnik modelu PD-14. Wicepremier także przypomniał, że pierwszy samolot MS-21-300 już odbył 33 loty testowe. MS-21 to samolot pasażerski nowej generacji mieszczący 150-211 pasażerów, który łączy najnowsze rozwiązania w dziedzinie budowy samolotów i silników, sprzętu i systemów pokładowych. Zastąpi radzieckie samoloty Tu, Jak i An.  W maju 2017 roku samolot wykonał pierwszy lot, w połowie października pierwszy egzemplarz MS-21 odbył daleki lot z Irkucka do Żukowskiego.

 

Rosgwardia może stworzyć specjalne pododdziały do walki z dronami.W składzie Rosgwardii mogą pojawić się specjalne pododdziały do walki z bezzałogowymi statkami powietrznymi — pisze gazeta Izwiestia, powołując się na oświadczenie wicedyrektora resortu Siergieja Mielikowa.  „Rozpatrujemy warianty stworzenia w składzie naszych pododdziałów służb specjalnych grup do testowania doświadczalnych egzemplarzy sprzętu do walki z dronami. Wojskowi centrum specjalnego przeznaczenia zajmują się tym problemem wspólnie z Ministerstwem Obrony, FSB i Federalną Służbą Ochrony Federacji Rosyjskiej" — powiedział Mielikow. Jak pisze gazeta, sprzęt specjalny do walki z dronami może zostać rozmieszczony w obiektach o znaczeniu państwowym, na przykład w elektrowniach atomowych.

 

Komputery Ministerstwa Obrony Rosji mogą zostać przestawione na rosyjskie oprogramowanie, piszą media.Wszystkie komputery służbowe Ministerstwa Obrony Rosji mogą zostać przestawione z systemu operacyjnego Microsoft na krajowy systemu Astra Linux, donosi gazeta „Izwiestia”, powołując się na źródła w resorcie. „Ministerstwo Obrony postanowiło przenieść wszystkie komputery służbowe na system operacyjny Astra Linux. Jest to w pełni krajowa technologia, jego twórcą jest moskiewska firma «RusBITech». Ministerstwo Obrony wybrało rozszerzoną wersję dla komputerów — Astra Linux Special Edition ze zintegrowanym pakietem biurowym. W kolejnym etapie nowy system operacyjny zostanie pobrany na specjalne smartfony i tablety służbowe” — pisze gazeta. Według gazety za wdrożenie systemów operacyjnych odpowiadają dwa główne działy departamentu — komunikacji i rozwoju technologii informatycznych. Jeśli nowy system operacyjny będzie spełniać wymagania wojskowych, zostanie zainstalowany na wszystkich komputerach w ministerstwie. Należy zauważyć, że system operacyjny będzie podstawą dla zautomatyzowanych systemów sterowania i miejsc pracy, serwerów i instalacji pokładowej sprzętu wojskowego. Również tę informację potwierdził gazecie Dmitrij Donski wicedyrektor „RusBITech”. „Kluczową cechą Astra Linux Special Edition jest unikalny system ochrony informacji. Jest on w pełni kompatybilny z nowoczesnymi komputerami rosyjskiej produkcji. Pracuje z nowoczesnymi krajowymi procesorami «Elbrus», «Bajkał-T1» i «Komdiw». Są one «sercem» superkomputerów najnowszej generacji” — powiedział. Jak zaznacza gazeta, system Astra Linux od kilku lat jest wykorzystywany przez Siły Zbrojne Rosji, w szczególności na nim opiera się system informacyjny Narodowego Centrum Zarządzania Obroną Federacji Rosyjskiej. Ponadto jest on już dziś stosowany w istniejących modelach broni i sprzętu wojskowego oraz w wielu obiecujących opracowaniach.

 

W amerykańskim stanie Kalifornia mieszkańcy stali się świadkami narodzin trzech małych obiektów z jednego dużego UFO. Na niebie nad amerykańskim stanem Kalifornia mieszkańcy obserwowali szokujące zjawisko. Z jednego dużego niezidentyfikowanego obiektu narodziły się" trzy małe. Według świadków były to narodziny nowych pozaziemskich obiektów. Amerykanie zarejestrowali to tajemnicze zjawisko. Na zaprezentowanych kadrach widzimy, że wysoko na niebie z jednego niezidentyfikowanego dużego białego obiektu pojawiają się trzy małe UFO. Świadkowie nie znaleźli wyjaśnienia dla tego zjawiska, dlatego stwierdzili, że ma ono charakter pozaziemski. Amerykańscy ufolodzy uważnie badają te materiały. Na razie nie doszli do żadnych wniosków, gdyż jest to pierwsze podobne zdarzenie na Ziemi. Sceptycy z kolei twierdzą, że nagranie zostało sfabrykowane. 

 

Media upubliczniły „odtajnione dokumenty" USA, dotyczące planów ataku jądrowego na ZSRR.Tabloid Daily Star opublikował utajnione wcześniej dokumenty wojskowe USA, poświęcone planom Stanów Zjednoczonych odnośnie organizacji „porządku światowego" w 1945 roku. Jak wynika z zamieszczonych na łamach gazety materiałów archiwalnych, plany te przewidywały możliwość przeprowadzenia zmasowanego ataku jądrowego na ZSRR. Jak na razie Departament Obrony USA nie potwierdził oficjalnie tych informacji. Gazeta opublikowała kilka kopii dokumentów, pochodzących z 1945 roku. Na uwagę zasługują szacunki amerykańskich wojskowych — dokładnie podliczono niezbędną liczbę ataków jądrowych na ZSRR, po których „wola przeciwnika zostanie sparaliżowana", a państwo zostanie de facto starte z powierzchni ziemi. Do realizacji tego celu Stany Zjednoczone potrzebowałyby 466 bomb, które miały zostać zrzucone na 66 radzieckich miast, niszcząc kluczowe punkty infrastruktury, przedsiębiorstwa zbrojeniowe oraz bazy wojskowe. Notatka z 15 września 1945 roku z takimi obliczeniami  została zaadresowana do generała Leslie Grovesa, który był szefem amerykańskiego projektu jądrowego. Jako przykład skutecznego użycia broni jądrowej przeciwko wrogowi wojskowemu wymieniane są ataki atomowe na Hiroszimę i Nagasaki, przeprowadzone w sierpniu 1945 roku, w wyniku których zginęło około 200 000 tys. osób. Ilu obywateli ZSRR zginęłoby w przypadku pomyślnej operacji „sparaliżowania woli Związku Radzieckiego" w materiale gazety nie podano.

 

Jednoczesny wybuch wszystkich elektrowni jądrowych na świecie w rezultacie ataku lub kataklizmu doprowadziłby do tego, że planeta stałaby się zupełnie wymarłą na 156 lat z powodu zanieczyszczenia gruntu i atmosfery cezem-137, głosi artykuł opublikowany w "Journal of Physics Special Topics"."Pod koniec czwartego sezonu serialu "Sietka" jego bohaterowie odlatują w kosmos, próbując uratować się przed apokalipsą jądrową wywołaną prawie jednoczesnym wybuchem wszystkich elektrowni jądrowych na Ziemi. Główna bohaterka mówi, że planeta będzie znów bezpieczna za 2199 dni. My sprawdziliśmy, czy tak byłoby rzeczywiście" – piszą autorzy artykułu. Według bieżących ocen ONZ i Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), elektrownie atomowe produkują około 11% ogólnej energii elektrycznej. W tej chwili na Ziemi istnieje około 430 elektrowni  stacjonarnych i około 200 pływających reaktorów na okrętach podwodnych, lodołamaczach i pływających elektrowniach. W połowie bieżącego stulecia według klimatologów ONZ liczba reaktorów podwoi się do 898. W serialu sf "Sietka" te reaktory psują się prawie jednocześnie dlatego, że główna bohaterka niszczy system sztucznej inteligencji ALIA, który doprowadził do wojny atomowej w pierwszym odcinku i jednocześnie kierował wszystkimi urządzeniami atomowymi. Wykorzystując dane, zebrane po katastrofach w Czernobylu i Fukushimie, brytyjscy naukowcy spróbowali policzyć, jak wiele nukleotydów będzie wyemitowanych do atmosfery w wyniku tego rodzaju kataklizmu oraz jak długo planeta nie będzie nadawać się do życia. Obliczenia pokazały, że główna bohaterka serialu była optymistką. Emisja dużych ilości cezu-137 i innych izotopów uczyni Ziemię nieprzydatną do życia przez półtora wieku, a nie pięć lat. W pierwszych latach po wybuchu poziom promieniowania (gdyby emisja była równomierna na powierzchni Ziemi) będzie przewyższać normę 35-krotnie, dopiero po 50 latach tło promieniowania obniży się do w miarę bezpiecznego poziomu. Oczywiście, jak podkreślają naukowcy, w rzeczywistości nic takiego nie może się wydarzyć – większość współczesnych reaktorów jądrowych jest wyposażonych w kilka systemów bezpieczeństwa, które zatrzymają reakcję i zagłuszą reaktor w razie, jeśli jego system chłodzenia zostanie uszkodzony. 

 

Rosja buduje nowe lodołamacze atomowe, co będzie miało znaczny wpływ na układ sił w międzynarodowej rywalizacji o arktyczne trasy morskie i zasoby mineralne - pisze The National Interest.Jak podają rosyjskie media, rosyjski wicepremier Dmitrij Rogozin liczy, że trzy najnowsze rosyjskie lodołamacze typu „Lider" zostaną zbudowane w latach 2023-2025.  „Teraz Rosatom ma za zadanie stworzenie w ramach partnerstwa prywatno-państwowego algorytmu finansowania nie jednego, lecz trzech lodołamaczy, wówczas otworzymy całą Północną Drogę Morską — oznajmił Rogozin w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji. Te trzy lodołamacze dołączą do trzech lodołamaczy obecnej generacji — „Arktyka", „Urał" i „Sibir" — które zostaną oddane do użytku w latach 2019-2021 i będą mogły „całkowicie zapewnić całoroczną żeglugę lodową od Półwyspu Jamalskiego w kierunku Zachodu". Rogozin powiedział o tym, w jaki sposób zdolność niszczenia pokrywy lodowej zapewni Rosji dominację w Arktyce: „Będziemy mogli zagwarantować każdemu klientowi tranzyt wszystkiego przez Północną Drogę Morską — karawan z Azji z towarami do Europy, będziemy mogli wywozić nasze surowce energetyczne w postaci skroplonego gazu ziemnego nie tylko do Europy, lecz również do Azji Południowo-Wschodniej.  W celu rozpoczęcia budowy lodołamaczy nowej generacji Rosja modernizuje fabrykę „Zwiezda" w mieście Bolszoj Kamień na Dalekim Wschodzie. W 2019 roku już oddamy do użytku suchy dok" — powiedział Rogozin. — Wyobraźcie sobie wymiary: 484 metry to długość, 114 metrów — szerokość — można tam budować dwa lotniskowce jednocześnie". Realizacja ambitnych rosyjskich projektów budowy lodołamaczy rozpoczęła się, gdy kilka państw jednocześnie zaczęło rościć sobie prawo do przestrzeni lodowej Arktyki. Biegun północny, który w przeszłości przyciągał wyłącznie wytrwałych poszukiwaczy przygód i służył dyskretną bazą dla okrętów podwodnych z rakietami balistycznymi na pokładzie, teraz jest rozpatrywany jako jeszcze jedno graniczne terytorium bogate w zasoby energetyczne i mineralne. W miarę topienia się pokrywy lodowej otwierają się nowe drogi morskie umożliwiające szybszy transport ładunków między Ameryką Północną, Europą i Azją. Roszczenia do arktycznych terytoriów zgłasza kilka państw jednocześnie, w tym Rosja, Kanada i Dania. Na razie Rosja tworzy flotę nowych lodołamaczy. USA mają tylko jeden ciężki lodołamacz „Polar Star" zbudowany w 1976 roku i już prawie niezdatny do żeglugi. Zgodnie z oczekiwaniami ten okręt będzie użytkowany tylko do 2023 roku, podczas gdy nowe lodołamacze pojawią się we flocie USA nie wcześniej niż za siedem lat.

 

* Trzy samoloty patrolowe dalekiego rozpoznania, wykrywania i zwalczania okrętów podwodnych Ił-38 z rykiem silników odrywają się od pasa startowego na lotnisku Nikołajewka i kierują się w stronę morza. Ich cel – wykryć i zniszczyć okręty podwodne umownego przeciwnika, który – według scenariusza – ukrywa się w pobliżu linii brzegowej.   „Iljuszyny” rozchodzą się wachlarzem nad powierzchnią wody i stawiają boje sonarowe. Nie minęło nawet pół godziny, a jedna z nich „słyszy” odgłos śrub. Samoloty zawracają, obierają kurs bojowy i przygotowują „poważniejsze” argumenty – bomby i torpedy samonaprowadzające. W grudniu 2017 roku w Kraju Nadmorskim odbyły się ćwiczenia lotnictwa morskiego. Załogi Ił-38 wykryły i zniszczyły cele podwodne. W manewrach wzięły udział też samoloty Tu-142, myśliwce MiG-31 i śmigłowce pokładowe Ka-27. Praktycznie nie jest możliwe wykrycie okrętu podwodnego, który rozwija małą prędkość i płynie na dużej głębokości. Łatwiej jest znaleźć igłę w stogu siana. Główną bronią okrętów podwodnych jest skrytość. Dlatego do ich wykrywania używa się różnorodnych i imponujących metod, kilometr po kilometrze przeczesując się obszar poszukiwań. Lotnictwo morskie jest jednym z „oczek” gęstej „sieci”, które rozstawiają marynarze, by pojmać okręty podwodne przeciwnika. Dla Floty Oceanu Spokojnego, broniącej ciągnącej się po horyzont linii brzegowej rosyjskiego Dalekiego Wschodu, takie „połowy” są czymś powszechnym. Gdzieś tutaj ukrywa się w głębinach 10 z 18 amerykańskich atomowych okrętów podwodnych typu Ohio, przenoszących około jednej trzeciej całego arsenału jądrowego USA. Kontrola nad ich przemieszczaniem się jest jednym z ważniejszych zadań Floty Oceanu Spokojnego (zresztą jak i innych flot). Ponadto lotnictwo „odpędza” wrogie jednostki od swoich „strategów”. Aktualnie rosyjska flota posiada 46 samolotów Ił-38 i 8 ulepszonych Ił-38N. Do 2020 roku 28 maszyn powinno zostać zmodernizowanych. Te samoloty są przeznaczone do samodzielnych lub wspólnych z jednostkami do zwalczania okrętów podwodnych poszukiwań i niszczenia tych maszyn, wywiadu morskiego, operacji poszukiwawczo-ratunkowych, ustawiania min. Ponadto Flota Północna i Flota Oceanu Spokojnego posiadają po eskadrze Tu-142 — morskich samolotów dalekiego rozpoznania i zwalczania okrętów podwodnych, powstałych na bazie bombowca strategicznego Tu-95. Każdy „myśliwy” przenosi na swoim pokładzie cały arsenał, który pozwala wyśledzić i zniszczyć cel.  Wszystkie te samoloty są bardzo mobilne, mogą rozwijać duże prędkości i pokonywać duże odległości w krótkim czasie – powiedział w rozmowie z RIA Novosti admirał Władimir Komojedow, były dowódca Floty Czarnomorskiej Rosji. – W zasadzie załoga może zauważyć płynący na małej głębokości okręt podwodny. Ponadto używane są specjalne boje o różnym przeznaczeniu – podczerwone, sensoryczne, pasywne, aktywne, autonomiczne — do pracy na różnych głębokościach itp. Czyli załoga samolotu jest przygotowana na spotkanie z każdym celem – zapewnił. Jak dodał, lotnictwo morskie nie jest „na telefon”. Nie wchodzą w grę takie sytuacje, gdy przypadkowy rybak dzwoni do sztabu floty i informuje, że zobaczył peryskop. Działania w zakresie zwalczania okrętów podwodnych są planowane i przeprowadzane regularnie. Samoloty morskie otrzymują kwadraty, które od czasu do czasu „zaśmiecają” bojami. Wyobraźcie sobie, że siedzimy przy stole. Stół to rejon patrolowania. Samoloty do zwalczania okrętów podwodnych metodycznie rozrzucają po nim boje – wyjaśnił Komojedow. – W tym obszarze mogą być okręty przeciwnika, a może ich nie być Ale obowiązkowo trzeba to sprawdzić. W patrolowaniu uczestniczą nie tylko samoloty, ale też siły nawodne okrętowej grupy poszukiwawczo-uderzeniowej, śmigłowce z sonarami, a nawet satelity. Posiadamy aparaty przeszukujące wodę do pewnej głębokości z orbity. Zatem zagrożeniu z głębin przeciwstawiają się różne siły, ale pod jednym dowództwem. Dowódca zgrupowanie ma jeden sztab, który prowadzi poszukiwania na mapie. Pozostaje on w łączności z okrętami oraz samolotami. Patrole odbywają się regularnie. Nazywamy te prace utrzymaniem sprzyjającego reżimu operacyjnego w strefach odpowiedzialności floty – dodał rosyjski admirał. Algorytm działania samolotu do zwalczania okrętów podwodnych jest dość prosty. Po zrzuceniu boi w swoim obszarze, maszyna zaczyna poruszać się po okręgu, gromadząc dane z aparatury. Po uruchomieniu sygnału ostrzegawczego, wskazującego na obecność niezidentyfikowanych okrętów podwodnych, załoga przekazuje jego współrzędne jednostce do zwalczania okrętów podwodnych lub na swój okręt podwodny. Równocześnie monitoruje inne boje, aby w miarę włączania się alarmów wyjaśnić przybliżony kurs wrogiego obiektu. Ten proces przypomina grę w okręty – jeśli uda się „ranić” przeciwnika, dalej wiadomo, jak „strzelać”, żeby go „dobić”. Ponadto te samoloty mogą same atakować cele podwodne. Ił-38 i Tu-142 są uzbrojone m.in. w torpedy AT-1 i AT-2, rakietotorpedy APR-1, APR-2 i APR-3, bomby głębinowe, miny. Zmodernizowany Ił-38N został wyposażony w nowy system celowniczy i nawigację, które znacznie zwiększają precyzyjność ataków. Pierwsze samoloty do zwalczania okrętów podwodnych zrzucały bomby dosłownie na oko. Jednak głównym zadaniem lotnictwa morskiego jest wykrywanie celów i przekazywanie o nich informacji innym – powiedział Władimir Komojedow. – Nikt nie poradzi sobie z okrętem podwodnym lepiej niż inny okręt podwodny. Również Amerykanie to wiedzą. W północnym Atlantyku i w Oceanie Spokojnym rozmieszczono system obserwacji akustycznej za pomocą sensorów pasywnych wielkich przestrzeni oceanicznych SOSUS. Amerykanie mogą „usłyszeć” nasz okręt podwodny, nie wychodząc z gabinetu. Jednak nie jest to najbardziej wiarygodna metoda. Z tego powodu starymi sposobami podpływają do naszych brzegów. A dopóki to robią, nasze lotnictwo morskie będzie miało pełne ręce roboty – podkreślił admirał.

 

Brytyjscy biolodzy wyjaśnili, że jedno z nowych lekarstw na cukrzycę, działające na trzy geny wzrostu, jest efektywne w walce z chorobą Alzheimera – głosi artykuł opublikowany w piśmie "Brain Research"."Eksperymenty kliniczne, które prowadzono z wykorzystaniem poprzedniej wersji tego preparatu pokazały, że może on pomagać ludziom, cierpiącym na zaburzenia psychiczne. Udało nam się udowodnić, że jego nową wersję można wykorzystać do walki z chorobą Alzheimera" – powiedział Christian Hoelscher z Uniwersytetu Lancastera w Wielkiej Brytanii. W ostatnich latach biolodzy wyraźnie posunęli się do przodu w rozumieniu, co wywołuje tę chorobę. Na przykład, wyjasnino, że choroba Alzheimera może być zakaźna, odkryto, że blaszki beta-amiloidowe mogą być ważną częścią wrodzonego układu odpornościowego, a także znaleźli kilka perspektywicznych metod jej leczenia.  Hoelscher już od kilku lat bada więź między chorobą Alzheimera i cukrzycą II typu oraz innymi zaburzeniami metabolizmu. Na razie nie wiadomo, co je łączy, ale naukowcy zauważyli, że osoby starsze, cierpiące na nie, o wiele częściej padają ofiarami choroby Alzheimera.  Ta obserwacja naprowadziła biologów na myśl, że lekarstwa pomocne w walce z cukrzycą II typu mogą tak samo pomagać w przypadku choroby Alzheimera.  Sprawdzili tę hipotezę za pomocą nienazwanego preparatu na cukrzycę stworzonego w 2015 roku przez ekspertów z Niemiec i Kanady. Ta substancja, którą twórcy nazywają po prostu "triagonist" oddziaływuje na trzy geny wzrostu w komórkach i zmusza je do aktywnego reagowania na molekuły insuliny. Eksperymenty na myszach pokazały, że pod wpływem tej substancji zwierzęta nie tylko rzadziej zapadały na cukrzycę, ale i poprawiła się ich pamięć. Na przykład, lepiej zapamiętywały położenie wyjścia z labiryntu. Po tygodniu orientowały się w nim dwa razy szybciej niż myszy nie otrzymujące "triagonistu" w karmie. Przyczyną było praktycznie pełne oczyszczenie ich mózgów z blaszek beta-amyloida. Taka efektywność substancji, zdaniem badaczy, pozwala jej pretendować do miana najlepszego lekarstwa przeciwko chorobie Alzheimera, stworzonego w ostatnich 15 latach. Na razie jest jednak za wczesnie, aby o tym mówić, najpierw należy udowodnić, że jego efektywność rośnie wraz z dawką oraz przetestować bezpieczeństwo preparatu dla człowieka podczas badań klinicznych. 

 

Im większa waga, tym szczęśliwszy jest człowiek.Do takiego wniosku doszli naukowcy z Uniwersytetu w Bristolu. Przeprowadzili zakrojony na dużą skalę eksperyment, w którym wzięło udział pół miliona osób w wieku od 37 do 73 lat. Połowę badanych stanowiły szczupłe osoby, a drugą połowę osoby z nadwagą. Badania pokazały, że ci, którzy dbają o linię źle, sobie radzą ze stresem. Podczas gdy puszyste osoby mają o wiele większą odporność psychiczną. Rezultaty eksperymentu pokazały, że uczestnicy z nadwagą prawie nie dopuszczają do siebie negatywnych emocji, dlatego czują się szczęśliwe!

 

W Stanach Zjednoczonych podjęto decyzję w sprawie nowych zarzutów wobec reżysera  Romana Polańskiego, donosi Deadline, powołując się na źródła w organach ochrony prawnej.Pod koniec października 2017 roku na tle skandalu z producentem Harveyem Weinsteinem, któremu udowodniono molestowanie seksualne, artystka Marianne Barnard oświadczyła, że​​padła ofiarą  Polańskiego w 1975 roku, gdy miała 10 lat. Według Barnarda reżyser rzekomo próbował ją deprawować” podczas sesji zdjęciowej. Według doniesień Urząd Prokuratora Okręgowego w Los Angeles postanowił nie wnosić oskarżeń przeciwko Polańskiemu z powodu przedawnienia. Wcześniej media donosiły, że detektywi mogą wykorzystać dowody uzyskane podczas śledztwa w celu wytoczenia innej sprawy.

 

* Znany globalista Peter Sutherland, były członek Komisji Europejskiej, prokurator generalny Irlandii oraz prezes Goldman Sachs zmarł w wieku 71 lat. Był on również dyrektorem globalnego koncernu BP oraz Światowej Organizacji Handlu, a także uczestnikiem spotkań Grupy Bilderberg. Sutherland był również szefem powiązanego z ONZ Globalnego Forum ds. Migracji i Rozwoju oraz gorącym orędownikiem europejskiej imigracji. Twierdził on, że Unia Europejska powinna dążyć do zniszczenia narodowej homogeniczności jej państw członkowskich oraz oraz że przyszłość i rozwój wielu europejskich krajów są zależne od tego, czy staną się one bardziej wielokulturowe i otwarte.

 

KOMENTARZE

  • @
    Łotwa w jednym obrazku
    https://pbs.twimg.com/media/DS0e0DIWAAAuL9z.jpg
  • @fretka 21:55:12
    Świetne. Dzięki. BJ
  • @
    //* Indyjskie wydawnictwo Jaico w ciągu siedmiu lat sprzedało w swoim kraju sto tysięcy sztuk wydanego przez siebie „Mein Kampf”. Całkowita liczba egzemplarzy dzieła Hitlera sprzedanych na indyjskim rynku jest jednak znacznie większa, ponieważ wydało je również dwanaście innych wydawnictw, i to liczących się. Książka kanclerza III Rzeszy dostępna jest przy tym w różnych wersjach językowych – przełożono ją na języki: bengalski, gudźarati, hindi, malajalam i tamilski. Dość popularna w drugim największym społeczeństwie na Ziemi jest też sama postać najbardziej znanego austriackiego akwarelisty. W sondażu przeprowadzonym w 2002 r. przez dziennik „Times of India” 17% respondentów jako „typ przywódcy, którego powinny mieć Indie” wskazało Hitlera. Gdy w 2012 r. grupę 25 uczniów szkoły językowej w Bombaju poproszono o zapisanie zdania rozpoczynającego się od frazy „Podziwiam…”, dziewięciu z nich dokończyło: „…Hitlera”. W 2004 r., gdy obecny indyjski premier Narendra Modi stał na czele regionalnego rządu w stanie Gudźarat, wydane przez miejscową administrację podręczniki szkolne przedstawiały Hitlera jako bohatera. Na przykład przeznaczony dla uczniów zbiór tekstów do przedmiotu „social studies” zawierał teksty o tytułach „Hitler, najwyższy” czy „Krajowe osiągnięcia narodowego socjalizmu”. Analiza indyjskiego internetu wykazuje, że wśród dużej części internautów wypowiadających się pozytywnie o kanclerzu III Rzeszy niektórzy uważają go nawet za awatar bóstwa Wisznu. Ponadto w Indiach za bohatera narodowego uznawany jest, i otoczony oficjalnym kultem, Subhas Chandra Bose, polityk, który podczas II wojny światowej sformował najpierw Legion Indyjski, walczący w Afryce po stronie Niemiec i wchodzący w skład Waffen-SS, a następnie Indyjską Armię Narodową, walczącą w Birmie po stronie Japonii – w obu wypadkach przeciw Brytyjczykom; w 1943 r. utworzył zaś na emigracji pierwszy indyjski rząd.//

    A w Japonii..."Mein Kampf" powraca do szkół.


    //Hitler autobiography ‘Mein Kampf’ joins Imperial Rescript’s return to classrooms//

    The government has decided to tolerate the use of Adolf Hitler’s autobiography “Mein Kampf” (“My Struggle”) as teaching material in schools.

    https://www.japantimes.co.jp/news/2017/04/15/national/social-issues/japan-tolerates-use-hitlers-autobiography-schools/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031