Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4283 posty 1949 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Siedem plag Egiptu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Sytuację w Egipcie w roku 2017 przedstawia Bartosz Bekier, którego reportaż przytaczam za Xportalem

Rządy wojskowej kamaryli, galopująca inflacja, drożyzna, korupcja, topniejący przychód z turystyki, bezrobocie i coraz liczniejsza rzesza ludzi dotkniętych skrajnym ubóstwem. Egipt cztery lata po zamachu stanu dokonanym przez armię daleki jest od wyobrażeń i nadziei zrodzonych w 2011 roku podczas rewolucji na Placu Tahrir. To zła wiadomość nie tylko dla Egipcjan, ale również dla bezpieczeństwa całego regionu, a także pobliskiej Europy.

Podróżując po najludniejszym państwie arabskim, jakim jest Egipt, nietrudno zauważyć szczególną rolę, jaką odgrywa w nim wojsko. I nie chodzi nawet o to, że prezydentem jest generał Abd al-Fatah as-Sisi, który obalił pierwszego demokratycznie wybranego prezydenta Egiptu, islamistę Muhammada Mursiego. Znaczenie armii można zaobserwować nawet jadąc autostradą. Część z nich należy bowiem do państwa, zaś te najdroższe – bezpośrednio do armii.

Autobus mknie przez pustynię po dość szerokiej i równej, lecz pozbawionej pasów nawierzchni, gdzie w ruchu nie obowiązują praktycznie żadne zasady. Za oknem widać nasyp kolejowy, jednakże pozbawiony torów.Podczas rewolucji, gdy upadał prezydent Mubarak, rozkradziono cały odcinek linii kolejowej – mówi nam nasz przewodnik Ahmad – Teraz cały transport przeniósł się na autobusy i ciężarówki, ale władza przekonuje, że niedługo uda się rozwiązać ten problem. Nie dostrzegam jednak śladu żadnych prac budowlanych. Nagle pojazd gwałtownie zwalnia w miejscu przypominającym bramkę poboru opłat, podobną jak w Polsce, lecz wzbogaconą o pojazd pancerny, wartowników z bronią maszynową i zaimprowizowane stanowisko ogniowe składające się z płyty pancernej i cekaemu. – Tak to już jest w tym naszym państwie, że armia trzyma wszystko krótko, ale przynajmniej jest pokój – przekonuje Ahmad, szykując się do bolesnej, jak głośno narzeka, opłaty za przejazd.

Wojsko w Egipcie posiada na własność nie tylko sporą częścią strategicznej infrastruktury, ale również sieć hoteli, przedsiębiorstwa budowlane, linie energetyczne, kanalizację, czy wielkie fabryki, których produkcja wykracza daleko poza potrzeby zbrojeniowe, pozwalając armii na komercyjną sprzedaż np. zmywarek, ubrań, mebli i lekarstw. Nietrudno sobie wyobrazić, ile okazji do korupcyjnych nadużyć stwarzają rządy wojskowych dysponujących de facto państwem w państwie. W ułożonym rosnąco korupcyjnym rankingu Transparency International Egipt w 2016 roku uplasował się na 108. pozycji na 175 państw, podczas gdy Polska zajęła 29 miejsce.

Zjeżdżając na prowincję z „wojskowej” autostrady, za którą niekiedy zapłacimy nawet trzykrotnie więcej, niż za państwową, musimy tym bardziej uzbroić się w cierpliwość. Dosłownie co parę kilometrów zostaniemy bowiem zatrzymani na wojskowym punkcie kontrolnym. Szybko orientuję się, że w Egipcie jest znacznie więcej takich „checkpointów” niż w ogarniętej wojną domową Syrii. Wyprowadzenie na ulice armii i sił policyjnych w takiej skali jest oczywiście bardzo kosztownym przedsięwzięciem, jednak stanowi jeden z filarów obecnej polityki bezpieczeństwa rządu egipskiego, co z uwagi na niestabilną sytuację w kraju raczej prędko się nie zmieni. Szczególną ochroną cieszą się zarówno kurorty turystyczne, wciąż licznie odwiedzane przez Polaków, jak i mniejszość koptyjska, będąca częstym celem ataków islamistów. Postrzegają oni egipskich chrześcijan nie tylko jako „niewiernych”, ale także najbardziej uprzywilejowaną i zdegenerowaną moralnie część społeczeństwa, którą w najlepszym wypadku należy izolować oraz pozbawić praw, a w najgorszym zlikwidować lub wypędzić. Tak zarysowany punkt zapalny dostrzega również rząd egipski, który dokłada wszelkich starań, by chronić Koptów stanowiących ok. 10% całej populacji Egiptu, tworzących ponadto zwartą elitę intelektualną i finansową.

Pragnąc wziąć udział w ślubie koptyjskiej pary muszę przedostać się przez pierścień zaimprowizowanych fortyfikacji, bramkę z wykrywaczem metali, kontrolę zawartości plecaka, a potem minąć uzbrojonych w karabiny maszynowe żołnierzy, mierzących wszystkich groźnym wzrokiem. Przed samym kościołem omijam zaparkowane luksusowe samochody. W środku trwa już ceremonia, w której uczestniczą państwo młodzi wraz z rodziną i przyjaciółmi. Po schodkach wbiegają nieco już spóźnione dziewczyny, ubrane bardziej wyzywająco aniżeli Europejki przy takich okazjach, a za nimi panowie w drogich garniturach. Po ponownym przekroczeniu kordonu wojskowego i powrocie na niechętną Koptom, przygnębiająco zaśmieconą islamską ulicę, trudno mi oprzeć się wrażeniu, że oto mijam granicę między dwoma światami. To właśnie ta biedna, zaniedbana, upokorzona część społeczeństwa jest adresatem cynicznej kampanii nienawiści prowadzonej przez fundamentalistów, której celem jest ludność chrześcijańska.

Pomimo akcji podejmowanych przez rząd, sytuacja polityczna i etnoreligijna w Egipcie pozostaje napięta, zaś o ewentualnych konsekwencjach jej eskalacji przypominają również światowe mocarstwa, które prowadzą otwartą grę o wpływy w 94-milionowym państwie arabskim. Tymczasem Kair stara się budować przyjazne, symetryczne relacje jednocześnie z USA, Rosją i Arabią Saudyjską, co wyraża się chociażby we wspólnych manewrach, które armia egipska regularnie prowadzi z wojskami każdego z tych państw z osobna. Istnieje jednak cały szereg tzw. „trudnych tematów”, które w każdej chwili mogą doprowadzić do głębszego kryzysu w relacjach Egiptu z jego najbliższymi partnerami.

Biały Dom w oświadczeniu wydanym 19 września podkreślił, iż „Egipt stanowi podstawowy fundament stabilności na Bliskim Wschodzie”. Trudno się z tym nie zgodzić, jednakże niedawna decyzja prezydenta USA o zawieszeniu części amerykańskiego wsparcia dla Egiptu w wysokości prawie 200 mln dolarów wydaje się w żaden sposób nie pomagać Kairowi. Oficjalnym powodem wycofania niebagatelnych środków z programu pomocy wojskowej i ekonomicznej dla rządu egipskiego jest łamanie przez ten ostatni praw człowieka i „ograniczanie demokracji”. Prezydent as-Sisi bez wątpienia zwalcza opozycję nie przebierając w środkach, zarówno tą islamistyczną, jak i liberalną, jednak nieoficjalnie mówi się, że powodem zamrożenia funduszy są nie tylko nadużycia egipskich władz, ale przede wszystkim bliskie relacje egipsko-północnokoreańskie, które muszą drażnić prezydenta Trumpa stosującego coraz ostrzejszą retorykę wobec Pjongjangu.

Zupełnie inną strategię nacisków na Egipt przyjmuje dziś Rosja. Moskwa również współpracuje z Kairem na płaszczyźnie wojskowej i militarnej, czego dowodem jest chociażby obecna realizacja kontraktu na dostarczenie Egiptowi 50 myśliwców Mig-29. Istotną cezurą w relacjach egipsko-rosyjskich stał się jednak zamach lokalnej gałęzi Państwa Islamskiego przeprowadzony w 2015 roku na samolot wylatujący z Egiptu do Rosji. W katastrofie zginęło 224 pasażerów, głównie rosyjskich turystów, którzy stanowili jedną z najliczniej odwiedzających Egipt nacji. W konsekwencji zamachu władze w Moskwie wprowadziły zakaz lotów do Egiptu z całego terytorium Federacji Rosyjskiej. Jak głębokie spustoszenie nad Nilem wywołała ta decyzja, każdy może przekonać się sam, odwiedzając jeden z kurortów. – Niech Pan się rozejrzy! – mówi z żalem Hamid, pracownik branży turystycznej w popularnej wśród polskich turystów Hurghadzie – Napisy cyrylicą są na sklepach, hotelach i aptekach, wciąż dominują w krajobrazie miasta, choć Rosjan od dwóch lat praktycznie już tu nie ma.

Rosja warunkuje przywrócenie lotów do Egiptu długą listą żądań związanych ze wzmocnieniem procedur bezpieczeństwa na lotniskach. Wsiadając na pokład samolotu startującego z egipskiego lotniska odnoszę jednak wrażenie, że nigdy w życiu nie przechodziłem przez równie surową procedurę. Wszystko zaczyna się od zatrzymania na wszędobylskich „checkpointach”, które w okolicach lotniska prowadzą bardziej rygorystyczny niż gdzie indziej przegląd dokumentów. Mijamy mur wzniesiony wokół całego portu lotniczego na życzenie strony rosyjskiej. Następnie przechodzimy przez dwie kontrole paszportowe, trzy bardzo dokładne kontrole bagażu (prześwietlanie i otwieranie walizek) oraz dwie rewizje osobiste.  Od procedur nie stosuje się wyjątku, o czym przekonał się sam ambasador Rosji w Kairze Siergiej Kiribczenko, który odmówił przejścia szczegółowej kontroli na lotnisku w Szarm El-Szejk, a do stolicy Egiptu demonstracyjnie wrócił samochodem. Pikanterii temu wydarzeniu dodaje fakt, że restrykcyjne kontrole zostały wprowadzone właśnie na życzenie Moskwy, co nie bez złośliwości zostało odnotowane przez media egipskie opisujące powrót obrażonego ambasadora. Choć wydawać by się mogło, że Rosja powinna być już usatysfakcjonowana drobiazgowością kontroli lotniskowych, decyzja o wstrzymaniu lotów wciąż nie została jeszcze cofnięta. I to pomimo kolejnych zapewnień strony rosyjskiej, że wkrótce to nastąpi. – Rosjanie ciągle wyznaczają nowy termin wznowienia lotów, lecz tuż przed jego upłynięciem znów go przesuwają o miesiąc, dwa – oburza się podróżujący ze mną Ahmad – Prezydent Sisi powiedział Rosjanom, że nic więcej nie możemy w tej kwestii już zrobić i ma rację. Tu nie chodzi o bezpieczeństwo, tu chodzi o politykę. Jest rzeczą pewną, że zacieśniająca się współpraca wojskowa między Kairem a Waszyngtonem, czy negocjowanie kontraktów na dostawy amerykańskiego uzbrojenia dla egipskich sił zbrojnych, to kwestie, które nie mogą podobać się w Moskwie, posiadającej nad Nilem silne karty przetargowe.

Tymczasem sytuacja ekonomiczna Egipcjan gwałtownie się pogarsza. W kraju, gdzie w szczytowym momencie ok. 16% PKB generowana była przez turystykę, kwestie związane z bezpieczeństwem wpływają bezpośrednio na finanse państwa i stają się również pierwszoplanowymi aspektami sytuacji gospodarczej. Sektor turystyczny pierwsze ciosy otrzymał już podczas rewolucyjnych niepokojów Arabskiej Wiosny w 2011 roku. Na pozytywny wizerunek Egiptu wśród wycieczkowiczów korzystnie nie wpłynęły także dalsze zawirowania polityczne, takie jak wybranie przedstawiciela Bractwa Muzułmańskiego na prezydenta (choć zgodne z procedurami demokratycznymi), a następnie obalenie go przez wojsko, co z kolei zapoczątkowało serię odwetów ze strony islamistów. Jedna z najważniejszych branży egipskiej gospodarki została „dobita” przez serię krwawych zamachów na kościoły koptyjskie, wspomniany zamach bombowy na rosyjski samolot, a także bezpośrednie ataki na turystów przebywających w kurortach, jak przeprowadzona kilka tygodni temu akcja nożownika w Hurghadzie, który okazał się być sympatykiem Państwa Islamskiego. Na Synaju dochodzi do regularnych bitew pomiędzy egipskimi siłami zbrojnymi, a dżihadystami, których najkrwawszą odsłoną był zamach islamistów na punkt kontrolny w pobliżu klasztoru św. Katarzyny. W walkach zginęło 21 żołnierzy i 40 bojowników. W tym kontekście nie dziwią dane Banku Światowego mówiące o tym, że w poprzednim roku ilość turystów w Egipcie spadła o ponad 40% w stosunku do lat poprzednich, zaś rok 2017 również nie prezentuje się pod tym względem o wiele lepiej. Nie dość, że podróżnych jest zdecydowanie mniej, to drastycznie zmalały ich wydatki. Na gwałtowne ubożenie Egipcjan wpływa również galopująca inflacja, która przekroczyła już poziom 30%, a także decyzja Egipskiego Banku Centralnego o głębokiej dewaluacji funta egipskiego z uwagi na błyskawicznie topniejące rezerwy walutowe. Efektem tego kroku jest gwałtowny wzrost cen m. in. żywności, energii elektrycznej i paliwa, co uderza w najbiedniejszą część społeczeństwa.

Jednym z nielicznych stałych elementów składających się na porewolucyjną sytuację polityczną w Egipcie jest, paradoksalnie, wsparcie płynące z Arabii Saudyjskiej dla prezydenta as-Sisiego. Choć Egipt jako najludniejsze państwo arabskie był przez dekady tradycyjnym rywalem monarchii saudyjskiej, czyli z kolei najbogatszego gracza w świecie arabskim, stosunki między as-Sisim, a Rijadem, układają się pomyślnie. Jest tak od samego początku, czyli od chwili, gdy Saudowie poparli wojskowy zamach stanu przeciwko triumfującym Braciom Muzułmanom.

Odpowiedź na pytanie, czemu ultrakonserwatywne, muzułmańskie państwo popiera świecką juntę wojskową przeciwko islamistom z państwa sąsiedniego, tkwi w różnicach doktrynalnych pomiędzy fundamentalistycznym wahabizmem Arabii Saudyjskiej, a islamistycznymi koncepcjami politycznymi Braci Muzułmanów. O ile wahabici, z uwagi na sojusz z tronem Saudów, są siłą rzeczy monarchistami, doktryna Bractwa założonego przez niezamożnego, egipskiego nauczyciela Hassana Al-Banę, jest z gruntu egalitarna oraz implikuje założenie, iż sama koncepcja monarchii jest w świecie muzułmańskim bluźnierczą uzurpacją. Triumf fundamentalizmu islamskiego o takim zabarwieniu w dużym, pobliskim państwie, byłby dla Saudów śmiertelnym zagrożeniem, w związku z czym skwapliwie podpisują lukratywne umowy gospodarcze z rządem as-Sisiego oraz udzielają mu politycznego poparcia. Przyjaźń Arabii Saudyjskiej ma jednak swoją cenę. Egipt został wcielony do koalicji pod przywództwem Rijadu wymierzonej w szyickich powstańców w Jemenie, jednak mizerne efekty tej kampanii, prowadzonej przeciwko słabo uzbrojonym rebeliantom, są w dużym stopniu uwłaczające dla koalicjantów. Jeszcze większą wizerunkową kompromitacją rządów as-Sisiego jest zrzeczenie się strategicznie położonych wysp Tiran i Sanafir na korzyść Arabii Saudyjskiej. Dobrym wyznacznikiem geopolitycznej, lecz również symbolicznej wagi nabytków terytorialnych Rijadu jest fakt, że Egipcjanie złożyli wielką daninę krwi walcząc o kontrolę nad nimi w wojnach z Izraelem w 1956 i 1967 roku. Trudno się więc dziwić, iż „propozycja” as-Sisiego przedstawiona królowi Salmanowi spotkała się z oburzeniem egipskiej ulicy. Zawrzało również w Internecie, gdzie Egipcjanie pod hasztagiem #Egyptissold umieszczali swoje komentarze oskarżające rząd o wystawienie kraju na sprzedaż. W styczniu 2017 roku decyzję as-Sisiego przejściowo zablokował naczelny sąd administracyjny, jednakże 14 czerwca wniosek o oddanie wysp trafił do Zgromadzenia Ludowego, gdzie przyjęto uchwałę o zrzeczeniu się strategicznego terytorium znajdującego się na największym przewężeniu pomiędzy Morzem Czerwonym a Zatoką Akaba. Głosowanie poprzedziła wyjątkowa – chyba nawet w skali światowej – debata parlamentarna, podczas której strona rządowa energicznie przekonywała o braku praw swojego kraju do posiadania określonego obszaru.

Wszystkie absurdy, problemy i plagi współczesnego Egiptu, przy jednoczesnym niskim autorytecie struktur państwowych i stojącego za nimi obozu władzy, składają się na obraz sytuacji, w której wystarczy pojawienie się gracza dysponującego odpowiednio dużym kompletem zapałek (np. państwa trzeciego), by doprowadzić do nieobliczalnej w skutkach katastrofy. Kairowi grozi dzisiaj kolejna rewolucja, choć poprzednia w ostatecznym rozrachunku przyniosła tylko rozczarowanie.

Nasz samochód wjeżdża do rolniczej muhafazy Kina położonej nad Nilem w Górnym Egipcie. Prawie wszyscy ludzie, których mijamy, noszą tradycyjne arabskie stroje. Nawet policjanci stojący na rogatkach każdej tutejszej wsi ubrani są w białe, znoszone galabije, choć wyróżnia ich przerzucony przez plecy karabin. Poziom analfabetyzmu wśród lokalnej społeczności przekracza 30%, co pokrywa się częściowo również z odsetkiem osób dotkniętych skrajnym ubóstwem. Podczas wyborów w 2010 na obszarze muhafazy doszło do licznych aktów przemocy, w tym m. in. walk plemiennych i brutalnych morderstw na Koptach. Mijając kolejny punkt kontrolny nasz przewodnik nagle wyrzuca z siebie: – Ludzie żałują tej rewolucji, bo jesteśmy bliżej wariantu irackiego i syryjskiego, niż kiedykolwiek. Ale zobacz co zostało z Iraku bez dyktatora, zobacz co się stało z Syrią w miejscach, gdzie zabrakło dyktatora… U nas przez politykę Sisiego ludzie zatęsknili za Mubarakiem, ale boją się tego, co będzie, gdy Sisiego też zabraknie. Biorąc pod uwagę fakt, że 94-milionowy Egipt oddziela od granic UE zaledwie ok. 350 km, stabilność i przyszłość tego państwa jest również żywotnym problemem Europejczyków.

 

Bartosz Bekier

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930