Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Syndrom pańskiej klamki

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI; Tekst Piotra Listkiewicza jest bezkrytycznie rusofilny i antypisowski, ale celnie punktuje wiele z naszych przywar i obnaża istotę polskiej rusofobii.

 

W Lublinie, naprzeciwko UMCSu, był kiedyś (a może nadal jest) bar mleczny, gdzie studenci, zawsze bez grosza przy duszy, mogli się od biedy wyżywić. Wieść niesie, że bardzo, bardzo dawno temu, gdy ZSSR wojował z Afganistanem, pewnego dnia do baru zawitał student: „Są ruskie w Kabulu"? „Co?" - zdziwiła się bufetowa.„Ruskie w Kabulu" — powtórzył student. „Nie prowadzimy — odparła bufetowa — ale mogę podać zwykłe ruskie". „Nie, nie — powiedział student — ruskie w Kabulu" i wyszedł. Za dziesięć minut pojawił się następny. „Są ruskie w Kabulu?" „Nie ma". Za chwilę trzeci, czwarty i tak dalej przez kilka godzin. Następnego dnia goście baru zobaczyli na szybie witryny duży napis: NIE MA RUSKICH W KABULU.

Niewinne żarciki tego typu nie zapowiadały jeszcze ani rusofobii, ani niewytłumaczalnej nienawiści większości polskiego narodu do Ruskich. Do wszystkich Ruskich z niemowlętami urodzonymi wczoraj włącznie. Gdy tylko wspomni się o wschodnim sąsiedzie, słyszy się w odpowiedzi same pretensje. Pretensje bez jakiegokolwiek powodu, dowodu i uzasadnienia. Kiedy pytanie jest głębszej natury, rozmówca zaczyna się plątać i w końcu wychodzi, że nie wie, dlaczego nienawidzi Ruskich a nawet, że nie wie, czy w ogóle nienawidzi.

Jakoś tak się stało, że wybaczyliśmy Niemcom zabory i hitlerowską okupację. Wybaczyliśmy również Francji i Wielkiej Brytanii haniebne wypięcie się na nas w 1939 roku. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że uwaga większości Polaków zwrócona jest na Zachód, jako ucieleśnienie wszelkiego dobra, sprawiedliwości i luksusu. Te ciągotki w stronę zachodniej Europy najpierw, a następnie również Stanów Zjednoczonych, wynikają z marzeń i tęsknot za iluzorycznym zachodnim „rajem na Ziemi", w którym nie potrzeba pracować, a dolary rosną na drzewach. Pamiętam, jak w latach 50' polskie media piętnowały zachodnich imperialistycznych „podżegaczy wojennych", jak Gomułka i Cyrankiewicz grzmieli o „zgniłym Zachodzie", i pamiętam, jakie to odnosiło skutki. Jeszcze bardziej nienawidziliśmy Ruskich, bo rusko-polscy politycy dosłownie i w przenośni „pluli na Zachód", czyli bezcześcili przedmiot naszych tęsknot i marzeń.

Minęło kilkadziesiąt lat, a przekonaliśmy się sami, że ta „ruska propaganda" w rzeczywistości miała rację. Polacy zaczęli wyjeżdżać za granicę, najpierw do DDRu, a następnie dalej, i oczywiście naocznie przekonywali się o tym, że jednak dolary nie rosną na drzewach, ale jeśli się ciężko pracuje, to można się dorobić. Ci, którzy mają oczy trochę szerzej otwarte, po jakimś czasie zaczęli zauważać tę „zgniliznę": papierową „demokrację", ciągłe podżeganie do wojny nuklearnej, problemy społeczne najcięższego sortu, w tym rasizmu, dyskryminacji kobiet, budzącego się neofaszyzmu, kryminalnej brutalności policji, przestępczych i narkotykowych gangów oraz niesprawiedliwości systemu kapitalistyczno-korporacyjnego. Dokładnie to wszystko, co głosiła radziecka propaganda, okazało się prawdą. Ci z nas, którzy zakosztowali zachodniego „raju na Ziemi" i nie mieli odwrotu, zaczęli z łezką w oku wspominać, jak to było za komuny.

Jarek i Leszek „co ukradli Księżyc", dwaj nieletni gwiazdorzy polskiego filmu, w czasach komuny pokończyli szkoły i studia za friko. Być może korzystali w tym czasie z letnich kolonii, obozów i wczasów również za psie pieniądze. Obowiązkowo chodzili do teatrów i kin za połowę ceny. Czerpali pełnymi garściami z socjalistycznej ojczyzny. To samo tyczy się wielu innych, którzy dzisiaj „odkomunizowują" nasz kraj.

Z czego się rodzi ten irracjonalny strach? Jakiś niewytłumaczalny instynkt samozachowawczy, który każe się bać własnego cienia? A może to nieczyste sumienie mówi, że nasze relacje ze wschodnim sąsiadem nie zawsze były uczciwe? Jednocześnie gdzieś tam na dnie podświadomości czai się przeczucie, że w zasadzie nie mamy za co nienawidzić Ruskich. Na dziesięć osób zaczepionych na ulicy siedem odpowie, że nie cierpi Ruskich, ale gdy padnie następne pytanie „za co", nie wiedzą, co odpowiedzieć.

Przypominanie zaborów jest świadectwem ignorancji. Kto z obecnych rusofobów może coś konkretnego powiedzieć o zaborach, kto zna szczegółową ich historię? Dlaczego Polskę „rozebrano"? Kto był temu winien? Założę się, że oglądając obraz Matejki „Rejtan", mało kto obecnie wie, o co tam chodzi. Kto zdradził, kto sprzedał Polskę zaborcom? Odpowiedź brzmi: sami Polacy — a nawet powiem więcej — sam kwiat polskiej arystokracji. Zamiast za Zachodem powtarzać idiotyzmy o „rosyjskiej agresji", poczytajmy  historię obu krajów, ale prawdziwą, a nie tę, którą tworzy IPN. Ile razy Ruscy na nas napadli, a ile razy my na nich?

A czterdzieści pięć lat „rosyjskiej okupacji" Polski? Kto nas nią obdarzył? Bez naszego udziału Europę podzielono na strefy wpływów, USA i Wielka Brytania wytyczyły nowe granice, nie pytając nikogo o zdanie. Z Niemiec zrobiono dwa osobne państwa, a Polskę okrojono od wschodu, przesuwając ją na zachód bez pytania Polaków o zdanie. Lecz w zamian za ukraińskie stepy i poleskie błota dostaliśmy uprzemysłowiony Śląsk, Wielkopolskę, Mazury i Pomorze, więc nie powinniśmy narzekać. A mimo to i tak narzekamy. Nie potrafimy spojrzeć obiektywnie i wciąż patrzymy na Zachód, jakby stamtąd miało przyjść zbawienie. Tymczasem od Zachodu nie dostaliśmy niczego poza słodkimi obietnicami, które tylko wzbudzają iluzję nadziei.

Konkretną pomoc, owszem, otrzymaliśmy ze Wschodu. Czy chcemy to przyznać czy nie, ZSRR  wyzwolił Polskę spod niemieckiej okupacji. Na terytorium Polski zginęło ponad 600 tys. radzieckich żołnierzy, polskie ziemie są dosłownie przesiąknięte ich krwią. To są fakty prawdziwej historii. Naszą wdzięczność wyrażamy nienawiścią, bezczeszczeniem grobów i pomników wdzięczności, jednocześnie kłaniając się i podlizując Zachodowi, choć już wiemy, do jakiego stopnia jest fałszywy i „zgniły".

Lizusostwo jest obrzydliwą cechą. Tak jak szkolna społeczność nie cierpi lizusów, tak samo nie lubi ich społeczeństwo. A mimo to wielu, bardzo wielu Polaków posiada tę cechę zaawansowaną w mniejszym lub większym stopniu. W dawnych szlacheckich czasach takimi lizusami byli szaraczkowi szlachcice, którzy „trzymali się pańskiej klamki", pasożytując na magnackich dworach. Dzisiaj są też tacy, którzy wiszą u pańskiej klamki tych, co mają pieniądze zdobyte na brudnych biznesach, ludzi u władzy i tych, którym się powiodło.

Lizus jest klakierem, trollem, hipokrytą, który udaje, że w swojego pana wierzy jak w ewangelię, patrzy mu z uwielbieniem w oczy, stara się zgadnąć jego myśli i przy każdej okazji nie szczędzi mu pochwał. Inaczej mówiąc, pompuje pańskie ego i doi jego portfel tak długo, aż fortuna nie dokona zwrotu i zabraknie okruchów z pańskiego stołu. Wtedy odwraca się i szuka innego pana i innej klamki.

Polscy rusofobi ochoczo przyłączyli się do postzimnowojennej rusofobii Zachodu. To też przejaw polskiego lizusostwa, hipokryzji i narodowej dulszczyzny. To jest też trzymanie się pańskiej klamki — w tym przypadku Waszyngtonu, Londynu i Brukseli. Oni nienawidzą Ruskich, to co, my mamy być gorsi? Przecież Ruscy nam to… i owo, i tamto zrobili, a my jeszcze nie mieliśmy okazji, żeby się odpowiednio odwdzięczyć. Nie, nie — nie za wyzwolenie spod władzy nazistów, lecz dlatego po prostu, że nienawiść do Ruskich jest w modzie.

Zachód nienawidzi Ruskich ze strachu, który czai się w podświadomości przywódców, którym Rosja przeszkadza w realizacji brudnych imperialistycznych planów. Jednostki i korporacje tracą tryliony dolarów z powodu twardej postawy Rosji. Dlatego wmawia się narodom wyimaginowane koncepcje i „fakty", że Rosja stanowi zagrożenie dla pokoju światowego, stabilizacji gospodarczej i demokracji. Demokracji na zachodnią modłę oczywiście. Rosja faktycznie jest tym zagrożeniem. Rosja jest jedynym straszakiem, który czai się w wyobraźni tych, którzy mają nieczyste sumienia. Ten strach rodzi się ze zmyślonych podejrzeń i oskarżeń, które tak wbiły się w umysły, że stały się goebelsowską prawdą z jednej strony oraz z niejasnego poczucia, że Rosja rzeczywiście może iść prostą drogą, uczciwie, zgodnie z prawem, z drugiej. Zachodni establishment dobrze wie, że prowadzi podwójną grę, politykę kłamstw, nieuczciwości, krętactw i że stawia się ponad prawem. Zdaje sobie sprawę, że wzbierający wrzód musi któregoś dnia pęknąć. Każdy krętacz i kłamca zostanie pewnego dnia zdemaskowany, i tego się boi. Boi się, że być może kiedyś ta idąca prostą – lub choćby tylko prostszą drogą Rosja rozliczy go i ukarze. Mimo to nawet dziś, w obliczu tylu ujawnionych skandali, nagłośnionych przekrętów i udowodnionych oszustw, większość polskich rusofobów przyklaskuje zachodniej propagandzie. Cała niemal Polska zakochana była w Clintonowej, choć wiadomo, jakie krętactwa kryły się za jej kampanią wyborczą — tylko dlatego, że ona też nienawidzi Putina.

Polskiej klice rządzącej zależy, aby przypodobać się Zachodowi. W tym tylko popieramy PiS-owską politykę. Za wszelką cenę chcemy być „zachodni", zwłaszcza dlatego, że obecnie od Ruskich dzielą nas tak wielkie kraje jak Białoruś i Ukraina. Wydaje się niektórym polskim politykom, że w ten sposób Polska przesunęła się na Zachód i już nie jest krajem Europy Wschodniej. Przyłączenie się do zachodniej rusofobii w pewnym sensie nas nobilituje — robimy przecież to, co robi ukochana Ameryka, szykowna Francja, nadal jeszcze potężna Wielka Brytania. My, biedni i zacofani Polacy, jesteśmy razem z klasą panów, z istotami ludzkimi najwyższego gatunku.

Małpując Jankesów we wszystkim, marzy nam się imperium. Jeszcze nie bardzo wiemy, czy to będzie „trójmorze", czy grupa Wyszehradzka, ale jednego jesteśmy pewni: to MY będziemy rządzić Europą, gdy rozwalimy Unię od środka. Przecież Polska jest Mesjaszem narodów, Polska przedmurzem chrześcijaństwa! Zaś Kaczyński jest z dawien dawna wyczekiwanym zbawicielem. Jesteśmy potrzebni światu! Jesteśmy niezbędni.

Putin jest „cichy i pokornego serca", ale do czasu. Nie zapominajmy, że Putin jest graczem na arenie międzynarodowej. Jest też szachistą i mistrzem japońskiej walki — od ludzi, którzy osiągnęli perfekcję w tych dziedzinach, oczekuje się rozwagi, logiki, cierpliwości i stalowych nerwów. Putin jest właśnie taki, „nie wadzi nikomu", ale gdy go zaczepią, odpowie z całą siłą. Pomyślmy logicznie — czy będzie miał inne wyjście? Putin przede wszystkim dba o bezpieczeństwo swojego kraju, swojego narodu. Czy ktoś pomyślał, że każda próba uderzenia na Rosję z terenu Polski spotka się z natychmiastowym odzewem, być może nuklearnym? To tak, jakbyśmy sobie wymalowali tarczę strzelniczą na plecach. Co z Polski pozostanie? Gdzie wtedy będą obrońcy z przereklamowanego NATO? Czy nie odwrócą się do nas znowu tyłkiem jak W. Brytania i Francja w 1939?

Pamiętajmy, że historia lubi się powtarzać i być może znowu będziemy kiedyś zależni od Ruskich. A wtedy jak jeden mąż polecimy do Moskwy, aby tam czepiać się kremlowskiej klamki.  

 

 

KOMENTARZE

  • mam jedną uwagę
    Rosjanie nie wyzwolili Polski w naszym interesie, tylko swoim. I w interesie Rosji zginęło 600tys rosyjskich wojaków w Polsce.
  • Hmmm...
    bezkrytycznie rusofilny ?
    Nie zauważyłem.
    Chyba że, każdy tekst nie zawierający krytyki Rosji, a szczególnie Putina jest z gruntu rusofilny....
  • Rosja Putina to zupelnie nowy kraj i na dobrej drodze.
    Historie nalezy znac ale nie mozna juz w niej zyc, fizycznie sie nie da. Polscy politycy sa w wielkim bledzie trzymajac sie klamki Zachodu, ktory sie degeneruje.Czy lepiej jest byc w druzynie co wygrywa czy w tej co przegrywa?
  • @zadziwiony 19:10:56
    Pieprzysz jak niezdrowy. A gdyby nie wyzwolili Polski nawet w swoim interesie, i nie zginęło by przy tym ponad 600000 żołnierzy Czerwonej Armii, czy wtedy to Polakom żyłoby się lepiej pod niemiecką okupacją?
    A nie uważasz, że dzięki temu zwycięstwu miliony ludzi w Polsce mogli zacząć żyć w miarę normalnie.
    Jesteś gówniarzem, który w ogóle nie zdaje sobie sprawy jak my Polacy egzystowaliśmy w czasie okupacji niemieckiej.
    (Mogę o tym mówić, ponieważ urodziłem się trochę przed II w.Św. Okupację, oraz Powstanie Warszawskie przeżyłem w Warszawie i zaliczyłem też obóz przejściowy w Pruszkowie).
    Naprawdę, wtedy nie znana była Polakom każda godzina, nie mówiąc o jutrze - czy umrzesz z głodu, czy zostaniesz z łapanki wysłany do więzienia, obozu a w miedzy czasie do katowni gestapo, czy skatowany przez niemieckich, ukraińskich, litewskich, czy łotewskich ich sojuszników.
  • Rusofobia , rusofilia to nie tylko etykietki publicystyczne. To prawdziwie niebezpieczne wirusy w naszych umysłach
    Wirusy komputerowe usuwamy,

    ale "wirusy" w ludzkich mózgach, pamięciach mają się dobrze...

    Nikt i nic im nie zagraża...

    Nawet nie zauważamy , jak wykoślawiają nam obraz świata...

    Zżyliśmy się z "wirusami" i z tymi sfałszowanymi obrazami...

    "Rosjanie od zawsze gnębią Polaków..."

    Dla niektórych prawda oczywista,

    dla innych paradygmat patriotyzmu.

    Dla mnie modelowy przykład "wirusa".

    Bo nie " od zawsze " i nie Rosjanie....

    Tylko rząd petersburski lub moskiewski...,

    często nie znający nawet języka rosyjskiego.

    Albo może jakaś klika w rządzie...

    A "od zawsze" można błyskawicznie zresetować "hołdem ruskim".
    To polska szlachta pohańbiła cara rosyjskiego.

    Oczywiście w umysłach rosyjskich działają inne wyprodukowane "wirusy" .

    "Polacy to katolicy , którzy podstępnie niszczą świętą wiarę prawosławną"

    I tak "wirusy" tworzą interpretacje historii...

    I na takich tradycjach budujemy przyszłość.

    Gdybyśmy więcej czasu poświęcili na czyszczenie "wirusów"- stereotypów,

    to pewnie zauważylibyśmy ,

    że świat wojen, konfliktów, ludobójstwa, tortur, terroryzmu, dysproporcji ekonomicznych

    jest owocem paranoi umysłów zawirusowanych,

    którym służą tysiące , miliony zawirusowanych zombi.

    "Amerykanie wywołują wojny, bo się na nich bogacą ..."

    Śliczny "wirus"...., którym karmią się mózgi "alternatywnych ekonomistów".

    Dopuścić do swojego umysłu , że to nie Amerykanie wywołują,

    lecz grupa interesów-gangsterów mająca dojście do rządu waszyngtońskiego?

    Zbyt prozaiczne ....?!

    A o bogaceniu się Amerykanów na wojnie nie usłyszysz od kalek fizycznych

    i psychicznych weteranów wojennych.

    Przykładów "wirusów" wypaczających obraz świata jest bez liku...

    Ogólnych i specjalistycznych...

    Poprawnych politycznie, modnych , ogólnych i szczegółowych teorii wszystkiego...propagowanych przez media .

    Ważniejsze jest jednak, czy dużo osób jest zainteresowana czyszczeniem

    wewnętrznego świata pojęć?

    "Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina..." program antywirusowy dostępny w dowolnym miejscu na planecie.

    Szczególnie popularny w naszym kraju

    Skuteczny ???

    Rozmawiając z rodakami nie mam wątpliwości, że jest to tylko "demo".
    Działa tylko przez kilkadziesiąt sekund w niedzielne przedpołudnie.
  • Słowianie ! Nie dajmy się ogłupiać żydowskiej anty-rosyjskiej propagandzie !
    Moja osobista uwaga do artykułu !

    [Mimo to nawet dziś, w obliczu tylu ujawnionych skandali, nagłośnionych przekrętów i udowodnionych oszustw, większość polskich rusofobów przyklaskuje zachodniej propagandzie. ]

    Większość rusofobów w Polsce to JUDE ! żydostwo ! i ich mass-media
    które nieomal od 30 lat uprawiają wściekłą anty-rosyjską propagandę !
    więc nie dziwota że ludzie o marnej inteligencji ulegają tej żydowskiej prymitywnej anty-rosyjskiej propagandzie .

    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach .
  • @Putin wiecznie żyw
    "ZSRR wyzwolił Polskę spod niemieckiej okupacji."

    Dla ścisłości historycznej dodam, że w 1939/40 roku ZSRR próbował też wyzwolić Finów ale ci, na swoje szczęście, się obronili.

    "Na terytorium Polski zginęło ponad 600 tys. radzieckich żołnierzy, "

    Jakby mieli dobrych dowódców a nie politruków to by zginęło dużo mniej.
  • @kowalskijan584 12:12:16
    Ty w szkole historii nie przerabiałeś ?. Tu wynik z 1940 . Tanner 1 lutego przedstawił ciekawy, choć niemożliwy do zrealizowania projekt, ustępstw terytorialnych na rzecz ZSRR przy jednoczesnym uzyskaniu cesji w kilku innych rejonach. Stosunkowo niewielkie ustępstwa nie zadowoliły strony moskiewskiej, która przedstawiła własny, bardzo radykalny projekt, w którym najważniejszym było zajęcie Półwyspu Hanko i Przesmyku Karelskiego. 10 lutego Rada Obrony Państwa zaakceptowała misję Tannera, choć nie wyrażano zgody na tak daleko idące ustępstwa. Sukcesy Armii Czerwonej zmuszały jednak do pośpiechu. Z jednej strony trwały zatem naciski Sowietów, którzy 28 lutego przedstawili ultimatum, z drugiej presję wywierali alianci, oczekując oficjalnego wezwania do wsparcia sił fińskich w Wojnie Zimowej. Niestety, nie było praktycznej możliwości przeprowadzenia operacji sił francuskich i brytyjskich, co skłoniło Finów do zaakceptowania warunków radzieckich 6 marca. Dwa dni później rozpoczęto pertraktacje obu stron. Finlandię reprezentowali Ryti, min. Paasikivi, prof. Voionmaa i gen. Walden, z kolei ich adwersarzami zostali Mołotow, Żdanow i gen. Wasilewski. Rozmowy odbywano w Moskwie. Okazało się, że warunki sowieckie są cięższe niż oczekiwane, jednakże rząd fiński, stojąc niemalże pod ścianą, zmuszony był je zaakceptować w nocy z 9 na 10 marca. Przed północą 12 marca prezydent Ryti sygnował układ pokojowy. Działania zbrojne miały ustać z godziną 12.00 13 marca. Finom udało się uratować suwerenność państwową, choć uczynili to za cenę sporych ustępstw. W sumie cesje na rzecz ZSRR objęły blisko 10% terytorium przedwojennej Finlandii, a w skład terenów przekazanych wchodziły wyspy na Morzu Bałtyckim, Półwysep Rybacki, Półwysep Średni. Półwysep Hanko został Sowietom wydzierżawiony na 30 lat. Granica przebiegała na zachód od Wyborgu. Dodatkowo Finlandia zobowiązywała się do ustępstw gospodarczych. 450 tys. ludności zamieszkującej zajęte tereny przesiedlono do Finlandii. Operacja przebiegała bardzo sprawnie. Co ciekawe, Ryti sygnujący traktat pokojowy w Moskwie miał wypowiedzieć słowa: "Biada złemu pasterzowi, który trzodę porzuca. Miecz niech spadnie na jego ramię i na jego prawe oko! Niech uschnie jego ramię, a prawe oko niech całkiem zagaśnie". Najdziwniejsze było w tym to, iż w kilka lat później prawa ręka prezydenta została sparaliżowana. Gratuluję wiedzy . http://www.axishistory.com/axis-nations/122-germany-waffen-ss/germany-waffen-ss-minor-units/1396-finnisches-freiwilligen-bataillon-der-waffen-ss
  • @Repsol 21:23:03
    "Ty w szkole historii nie przerabiałeś ?. Tu wynik z 1940 ."
    i dalej piszesz/wklejasz
    "Finom udało się uratować suwerenność państwową, "

    Kto tu w szkole się nie uczył? Nosz... weź, Repsol...
  • @Repsol 21:23:03
    Finlandię trzeba było zostawić w Szwecji.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31