Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Rok antyrosyjskiego amoku

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Agnieszka Wołk-Łaniewska podsumowuje mijający rok 2017 mniej więcej tak jak w tytule. Wskazując na jego dalekosiężne skutki…

 

Absurdalna zadyma wokół słów Jana Parysa, szefa gabinetu politycznego ministra Waszczykowskiego, na temat Ukrainy — to znakomite podsumowanie całego roku stosunków polsko-rosyjskich. A dokładnie, stosunków polsko-polskich, które skupiają się wokół kwestii rosyjskiej z natręctwem, z jakim myśli żonatego mężczyzny krążą wokół kochanki.Na spotkaniu w ultraprawicowym „Klubie Ronina" Jan Parys powiedział, iż „silna i niepodległa Ukraina jest ważna dla Polski, natomiast to nie jest tak, że istnienie Ukrainy jest niezbędnym warunkiem istnienia wolnej Polski". 

Stwierdzenie, zdaniem opozycji stanowiące niewybaczalne bluźnierstwo, jest oczywiście prawdziwe: przez zdecydowaną większość z ostatnich trzech dekad „wolnej Polski", Ukraina pozostawała w rosyjskiej strefie wpływów, co w oczach polskiej prawicy wyłącza ją z grona państw „silnych i niepodległych" — a mimo to w żaden sposób istnieniu wolnej Polski  nie zagrażała.A nawet, można by cynicznie zauważyć, wręcz przeciwnie: właśnie zmiana relacji ukraińsko-rosyjskich zapoczątkowana wydarzeniami na Majdanie 4 lata temu, doprowadziła do sytuacji w której — przynajmniej zdaniem obu polskich prawic — „wolna Polska" znalazła się w sytuacji zagrożenia.

Jednak od logicznej analizy prawdziwości wypowiedzi Jana Parysa, ważniejszy jest jej ideologiczny kontekst. Otóż — wbrew oburzonym hipokrytom — „silna i niepodległa Ukraina" tak naprawdę nikogo w Polsce nie interesuje, z wyjątkiem tych, którzy są jej szczerze niechętni z pozycji rozliczeniowo-nacjonalistycznych (od „Wołyń pomścimy" po „Lwów odzyskamy"). Absurdalna przyjaźń polsko-ukraińska jest w istocie rzeczy elementem polityki antyrosyjskiej — która zdaje się kluczowym wyznacznikiem celów polskiego życia politycznego, nie tylko w stosunkach międzynarodowych, ale także wewnątrz kraju.

Rok 2017 generalnie upłynął pod znakiem śledzenia wpływów Rosji w świecie. Rosja wybrała prezydenta USA, Rosja o mało co nie wybrała prezydenta Francji, Rosja wyprowadziła Wielką Brytanię z Unii Europejskiej, Rosja prawie że wepchnęła Austrię w ręce neofaszystów, a ostatnio usiłuje obalić prezydenta Ukrainy, wykorzystując do tego celu obalonego prezydenta Gruzji, który w historii zapisał się głównie zbrojnym konfliktem z Rosją.

My, Polacy, nie możemy być gorsi.Skoro Rosja miesza na całym świecie, to byłoby obelżywe, gdybyśmy zostali pominięci. Zarzut bycia szpiegiem Rosji, agentem wpływów Kremla bądź pożytecznym idiotą Putina jest pałą, którą gracze polskiej sceny politycznej okładają się nawzajem z impetem godnym bohaterów kreskówek.

Najmocniejszym akcentem tegorocznego spektaklu była oczywiście głośna książka Tomasza Piątka „Macierewicz i jego tajemnice", z której mogliśmy się dowiedzieć, iż Macierewicz pracuje dla Rosji, bo utrzymuje szemrane kontakty z Luśnią, który był agentem bezpieki, którego prowadzącym był Nadworski, który w latach 80. kolegował się z Zielińskim, który z kolei w 1994 roku został skazany za szpiegostwo na rzecz GRU. Na to, że szef MON jest ruskim szpiegiem wskazuje także fakt, iż Polska Grupa Zbrojeniowa zatrudnia  Alfonse D'Amato, senatora USA przekwalifikowanego na lobbystę, a D'Amato ma powiązania z mafią włoską, która współpracuje z mafią rosyjską, która jest oczywiście zależna od Kremla, i dlatego koncern Lockheed Martin, obsługiwany przez D'Amato kupuje rosyjskie silniki do satelitów…

Im większą karierę robią fantastyczne teorie Piątka, tym gorliwiej swą nieprzejednaną antyrosyjskość demonstruje Antoni Macierewicz. Ostatnio przeszedł ze strefy propagandy w strefę czystej fantazji, ogłaszając — na Międzynarodowym Forum Bezpieczeństwa w Kanadzie — iż Rosja „szykuje się ataku", zimna wojna się skończyła, a teraz mamy „początek bardzo gorącej wojny". Na gruncie krajowym służby Macierewicza przez pół roku sprawdzały wiarygodność gen. Jarosława Kraszewskiego, głównego wojskowego doradcy prezydenta, albowiem SKW powzięła podejrzenie, że Kraszewski jeżdżąc na motorze w Rajdach Katyńskich zakolegował się z Nocnymi Wilkami. No i jeszcze przyjął flaszkę wódki od ukraińskich żołnierzy w 2012 roku, a to było za Janukowycza, czyli ta wódka na pewno była dana na polecenie ruskich i przecież nie bez powodu…

Oczywiście, że cała afera z Kraszewskim to humbug, element wojny o wpływy w wojsku  między szefem MON a głową państwa — ale dobór pretekstu jest tu o tyle nie bez znaczenia, że niejako organizuje masową wyobraźnię.  Jeszcze bardziej to widać w tragikomicznym przypadku byłego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, gen. Piotra Pytla, którego Żandarmeria Wojskowa zgarnęła z domu nad ranem, albowiem jest oskarżany o „podjęcie współpracy ze służbą obcego państwa". Zdrada Pytla polegała na tym, iż — za zgodą NATO —  podpisał z FSB umowę, która umożliwiła wycofanie polskich żołnierzy z Afganistanu przez Rosję.

Oczywiście druga strona nie pozostaje dłużna. Putinowską rękę opozycja dostrzega we wszystkich działaniach władzy.  Najpiękniej ujął to Donald Tusk w swoim doniosłym twitcie: „Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawiłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media — strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie". Odpowiedział mu równie błyskotliwie minister Błaszczak, który z kolei dostrzega „plan Kremla" w zachowaniach polskich polityków, krytykujących w Brukseli działania pisowskiego rządu. „To nie jest opozycja wobec rządu, to opozycja wobec Polski. Oni szkodzą Polsce i jest pytanie zasadnicze: czy to tylko strategia Platformy, czy też mamy do czynienia z realizacją planu Kremla" — odparował Tuskowi szef MSW.

Naturalnie czujność nie kończy się na wzajemnych oskarżeniach władzy i opozycji. Wróg nie śpi i jest wszędzie. W październiku Leszek Miller został przeczołgany przez media obu stron polskiej wojny, albowiem nie tylko pojechał na spotkanie Klubu Wałdajskiego, gdzie bywa Putin, ale i udzielił wywiadu  rosyjskiemu dziennikarzowi wydalonemu z Polski na wniosek ABW.  Za co Leonid Swiridow został wydalony oczywiście nadal nie wiadomo — ale ci sami antyrządowi dziennikarze, którzy na co dzień odżegnują pisowskie służby specjalne od czci i wiary, pytali Millera z całą surowością, jak on mógł, jako były premier, podważać zaufanie do ABW, udzielając wywiadu osobie oskarżanej przez tę agencję o bliżej nieznane, ale niewątpliwie antypolskie niegodziwości.

Także w październiku polska wydaliła rosyjskiego naukowca, Dymitra Karnauchowa, który „inicjował elementy wojny hybrydowej", co przejawiało się w ten sposób, iż namawiał polskich naukowców do współpracy z rosyjskimi uczelniami, a także — o zgrozo — „zachęcał do sprzeciwiania się demontowaniu w Polsce sowieckich pomników".

Powszechny pogrom, jaki Polska urządziła miejscom upamiętniającym poległych tu żołnierzy Armii Czerwonej, to tak naprawdę jedyny przejaw naszej heroicznej antyrosyjskiej krucjaty, jaki jest w Rosji dostrzegany.Nasze krajowe wojny z użyciem Rosji w charakterze maczugi nikogo tak naprawdę nie obchodzą — ani na Kremlu, ani pod nim, bo Polska po prostu nie jest jest krajem dostatecznie ważnym.Ale obrażanie pamięci 9 milionów radzieckich żołnierzy, którzy oddali życie w walce z Hitlerem, także w Polsce — jest aktem barbarzyństwa, który dotyka Rosjan w sposób polityczny, ale też bardzo osobisty. Tymczasem wojna z poległymi stała się jednym filarów polityki wschodniej RP pod rządami PiS — co opozycja akceptuje bez protestu, nieświadoma bądź obojętna wobec faktu, iż to, co dla naszych „obalaczy pomników" jest źródłem małodusznej satysfakcji, dla Rosjan jest afrontem największej wagi.

Takim, którego nie da się wymazać z pamięci, nawet wtedy kiedy już, szczęśliwie, polska polityka wyleczy się z dzisiejszej chorobliwej rusofobii i będzie gotowa na budowę racjonalnych, korzystnych dla obu stron stosunków z potężnym sąsiadem.

 

KOMENTARZE

  • Rok 2017 to byl Rok Klamstwa.
    Takiej kulminacji klamstwa nie doswiadczylem w calym zyciu. Rzad USA przoduje w tych zawodach. Na rowni pochylej trudno sie zatrzymac wiec rok 2018 bedzie jeszcze lepszy pod tym wzgledem.
  • żydostwo w Polsce niszczy pomniki żołnierzy rosyjskich ! A MY ?
    My Słowianie polscy będziemy ponownie wstawiać pomniki Słowiańskiej
    bohaterskiej armii ! Chwała Chwała Słowianom !!!!

    Bracia Słowianie PRZYSZŁOŚĆ NALEŻY DO SŁOWIAN !!!

    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach . tylko sojusz Polski z ROSJĄ !!!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930