Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Cień nordyckiej mitologii

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

LITERATURA: Dwie ostatnio przeczytane książki uświadomiły mi z wielką ostrością jak bardzo kultura Zachodu pochodzi z tradycji nordyckiej

 

W 1876 roku angielski poeta i malarz William Morris opublikował swój epos o Sigurdzie Volsungu, a niemiecki kompozytor Richard Wagner rozpoczął swą pierwszą część „Pierścienia Nibelunga” w Bayreuth. Mitologia nordycka od dawna stanowiła podstawę zachodniej kultury. „Hobbit" i „Władca Pierścieni" czerpały głównie z literatury nordyckiej. Marvel przedstawił Thora i Lokiego amerykańskim czytelnikom komiksów w połowie XX wieku. Telewizyjna „Gra o tron” zawdzięcza swą fabułę kulturze nordyckiej, podobnie jak wiele gier komputerowych. I chociaż każdy autor podchodzi do tematu w inny sposób, łączy ich wspólna cecha: monumentalna obszerność dzieł. Poemat Morrisa ma ponad 10 000 linii wierszem, cała tetralogia „Pierścienia Nibelunga” trwa około 15 godzin, a oryginalny rękopis „Władcy pierścieni" obejmuje ponad 9000 stron.

Na szczęście, wydane po angielsku dwie nowe książki o nordyckiej mitologii są miłosiernie krótkie, obie razem liczą nieco ponad 500 stron. A to, czego im brakuje w długości, nadrabiają ambicjami.

Książka Neila Gaimana pt. „Norse Mythology” (Mitologia nordycka) wydaje się skromniejsza. Jest to prosta opowieść o chronologii najważniejszych mitów od stworzenia bogów i ludzi do Ragnarok, ostatecznej bitwy bogów, kiedy „bracia będą walczyć z braćmi, ojcowie zabijać synów”, a słońce zniknie na niebie. Gaiman, płodny i nagradzany pisarz gatunku fantasy, już wiele razy eksploatował te same historie i postacie, szczególnie w „Amerykańskich bogach". Oparty na nich serial telewizyjny miał się tam rozpocząć w tym roku. Nie wiem jak to wyszło, ale według tego co wcześniej czytałem, oczekiwania były wysokie.

Dla czytelników, którzy dotąd niewiele wiedzieli o mitach nordyckich lub nie znali Gaimana, „Norse Mythology" jest doskonałym wprowadzeniem do historii, które wywarły tak wielki wpływ kulturowy. Nie da się przecież nie dostrzec echa tych opowieści w ciągu wieków. Np. gdy Loki przegrywa zakład, w którym zastawił swoją głowę, wykręca się przed uiszczeniem należności, argumentując, że zwycięzcy mogą wziąć jego głowę, ale nie mają prawa do szyi. Portia w „Kupcu weneckim" bez wątpienia musiała znać tę nordycką opowieść, zanim powołała się na prawo.

Jednakże czytelnicy oczekujący typowej dla Gaimana delikatnej, rytmicznej prozy, wykrojonej na fabułę i wypełnionej aluzjami - zostaną rozczarowani. Jego relacja o mitach jest niepewna, ograniczając się do samego jądra surowych mitów. Giganci, elfy, trolle i ludzie pojawiają się tu tylko jako goście bogów. Gaiman nie stara się łatać zużytych fabuł ani przedstawiać opowieści w bardziej współczesnym kontekście. Gdy Thor odwiedza giganta i żąda uczty, robi to bez żadnego wyjaśnienia. Fakt, że to odzwierciedla wysokie poczucie godności bogów, ich siłę i brutalną, feudalną naturę społeczeństw, z których pochodzą te mity, pozostaje niedopowiedziany.

Najlepiej dla czytelnika byłoby przeczytać książkę Gaimana wraz z książką „The Nordse Myths.A Guide to the Gods and Heroes” pióra pani Carolyne Larrington, profesor z Oksfordu. W swoim „przewodniku po bogach i herosach” nordyckiego wszechświata obejmuje ona wiele z tych samych historii, a także kilka innych. Wędrując daleko poza Asgard, królestwo bogów, pani Larrington odwiedza Yggdrasil, kolosalny mityczny jesion, Drzewo Północy, które tworzy nordycki kosmos, aby przedstawić gigantów, śmiertelników i bohaterów oraz ich własne, opowiadane przez nich  historie. Książka ta, bogato ilustrowana zdjęciami znalezisk archeologicznych, udowadnia, że​​  nordyccy bogowie i herosi byli realnym panteonem, w który ludzie wierzyli i który czcili, a nie tylko historyjkami opowiadanymi do poduszki. Wskazuje również, w jaki sposób w  mity wkradły się później wpływy chrześcijańskie, gdy Europa Północna odwróciła się od swej pogańskiej przeszłości.

Jej książka, podobnie jak Gaimana, kończy się na Ragnaroku. Bogowie Asgardu idą walczyć przeciwko gigantom. Większość ginie. Świat jest pożarty przez ogień i tonie w morzu. Pani Larrington pokazuje, jak ambiwalentny jest w tym zakresie Odyn: bóg, który oddał jedno oko za mądrość, i który wisiał na jesionie przez dziewięć dni i dziewięć nocy bez jedzenia i wody, aby zdobyć wiedzę o runach, ciągle szuka świeżego dowodu na zbliżający się koniec świata, mając nadzieję, że może ktoś to jednak zakwestionuje i odwróci los.

Ale bez względu na to, jak bardzo Odyn, najmądrzejszy i najpotężniejszy z bogów Północy, chciałby napisać światu inne zakończenie, czas biegnie zawsze tak samo:  od stworzenia do zniszczenia, od narodzin do gwałtownej śmierci, a potem cykl zaczyna  się od nowa. W większości wersji nowy świat, który się wtedy pojawia, jest nową szansą zarówno dla bogów, jak i dla ludzi. Pani Larrington nie jest jednak o tej szansie do końca przekonana: „Nie ma żadnego przekonującego powodu, aby sądzić, że nowy świat nie pójdzie tą samą drogą co stary, że wyciągnie jakies wnioski z poprzedniej lekcji, i że zło i zepsucie już się nie powtórzą". Nordyckie mity są wciągające i pouczające, ale są okrutne, ponure, pesymistyczne, i nie podnoszą na duchu. Zawsze miałem wrażenie, i mam je nadal oglądając np. „Grę o tron”, że jest to część Cywilizacji Szatana, której cień coraz bardziej gęstnieje nad światem. (BJ)

 

KOMENTARZE

  • Obcy.
    W naszej kulturze i nordyccy i sumero babilonscy bogowie sa obcy.
    Nawet yahwistyczne w istocie chrzescijanstwo przyjelismy ze wzgledow politycznych.
    Jestem wychowany w tej religii lecz nie odbiera mi ona otwartosci oraz ducha poszukiwan.
    I to moze jest najlepsza cech. swiafomej. wiary.
    Wielu historykow uwaza ze tresci mityczno- credowe maja podbudowe prawdziwych wydarzen.
    Dlatego tak idealnie wpisuja sie w charaktery ludow w ktorych powstaly.
    Inne zas sa na tyle uniwersalistyczne ze ekspansja jest nieunikniona mimo braku wsparcia przemoca jak robi to islam.
    Chrzescijanstwo i buddyzm nie potrzebowaly takich "dopalaczy".
    Podobnie quasi religijny konfucjonizm.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930