Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4227 postów 1939 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Chichot bakterii, lęk medycyny

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

LEKI I ANTYBIOTYKI (08): Coraz większym zmartwieniem medycyny stają się nowe szczepy bakterii uodpornione na działanie antybiotyków. Nie widać bowiem niczego, co mogłoby te leki skutecznie zastąpić.

 

Nieskuteczność antybiotyków staje się coraz większym problemem medycyny. Cudowne do niedawna leki na wszelkie infekcje zaczynają  odmawiać posłuszeństwa wskutek nadmiernego i pochopnego stosowania. Pozwala to bakteriom, przeciw którym antybiotyki są stosowane, wytwarzać nowe, odporne na nie szczepy i linie genetyczne. Pojawiają się jeszcze wciąż nowe antybiotyki, ale bakterie mutują coraz szybciej i skuteczniej. Wyścig trwa.

Niektórzy ludzie twierdza, że ewolucja darwinowska to „tylko teoria”. Niechaj spróbują to wyjaśnić krewnym i przyjaciołom 700.000 osób, które co roku umierają wskutek infekcji lekoopornych. Odporność na leki przeciwbakteryjne, takie jak antybiotyki i leki przeciwmalaryczne, wynika właśnie z zasady przetrwania najlepiej przystosowanych. Niestety, w tym określeniu chodzi o mikroby a nie o ludzi. Lekooporność jest nie tylko jednym z najbardziej oczywistych przykładów ewolucji w działaniu, ale jest to również tym, które oznacza największy ludzki koszt.  I to koszt coraz większy. Jeśli dzisiejsze trendy utrzymają się do roku 2050, zamiast obecnych 700.000 zgonów będzie to 10 milionów.

Cynikom można w tym miejscu wybaczyć argument, że już to wcześniej słyszeli. Ludzie obawiali się bowiem o zanik odporności na antybiotyki, kiedy zaczęto je stosować w dużych ilościach pod koniec lat ’40-ych. Ówczesny wniosek,że choroby bakteryjne mogą w związku z tym ponownie stać się epidemiami okazał się fałszywy i tak odtąd pozostało. Ale stało się tak dlatego, że powszechne infekcje XIX wieku, takie jak gruźlica i cholera, opanowano dzięki lepszym warunkom zamieszkania, kanalizacji i czystej wody, a nie z uwagi na stosowanie penicyliny.

Prawdziwe niebezpieczeństwo jest bardziej subtelna, ale jednak poważne. Fakt, że w Indiach poprawa zdrowia publicznego, wynikająca z ogólnej poprawy odżywiania i higieny powinna w końcu obniżyć żniwo gruźlicy, ma po drugiej stronie statystyk cenę już prawie 60.000 noworodków rocznie, które umierają wskutek infekcji lekoopornych. Wszędzie tam, gdzie infekcja ma charakter endemiczny, pojawia się odporność na jej leczenie. W bogatym świecie też. Wersje lekoopornych organizmów, takich jak jadowity gronkowiec złocisty (Staphylococcus aureus) wszędzie zwiększają ryzyko zakażenia pooperacyjnego. Wkrótce może nadejść dzień, w którym planowana operacja okaże się nieroztropna, a przeszczepianie narządów, gdzie konieczne jest powstrzymywanie ich odrzucania poprzez immunosupresję, stanie się wręcz niebezpieczne. Wyobraźmy sobie, że każdy w tropikach stanie się ponownie podatny na malarię i że każdy ukłucie igłą będzie mogło doprowadzić do śmiertelnego zakażenia. Znowu trzeba będzie bać się starych chorób, a nie nowych.

Rozpowszechnienie oporności jest przykładem tragedii maluczkich. Ci, którzy są tu odpowiedzialni, często nie dostrzegają kosztów i szkód, jakie wyrządzają. Hodujesz bydło? Dodaj antybiotyków do paszy w celu przyspieszenia wzrostu. Koszty zwiększonej odporności będą potem ponoszone przez społeczeństwo jako całość. Masz ból gardła? Weź antybiotyk jeśli jest to infekcja bakteryjna. Jeśli jednak jest wirusowa, której antybiotyki nie zwalczają, nic tym nie uzyskasz, a zaszkodzisz komuś, kto później złapie infekcje z bakterii odpornych na leczenie.

Brak motywacji, by postępować dobrze ze względu na innych, jest trudny do skorygowania. W niektórych systemach opieki zdrowotnej, lekarze są nagradzani za wypisywanie recept. Pacjenci, którzy potem zaniechają przyjmowania do końca całej serii leku i przerwą kurację gdy ustąpią objawy, co pozostawia przy życiu bakterie najbardziej lekooporne, nie ponoszą z tego powodu bezpośrednich ani natychmiastowych szkód. Ponieważ wiele osób błędnie uważa, że odporność ​​ rozwijają ludzie, a nie bakterie, nie zdają oni sobie w ten sposób sprawy,że robią coś złego.

Skoro nie można łatwo zmienić takich zachowań, to przecież można tworzyć nowe leki, czyż nie?  Niestety, rynek też tu zawodzi. Lekarze chcą zachować najlepsze leki dla najtrudniejszych przypadków, które są odporne na wszystko inne. Nie ma przecież sensu przepisywać drogie opatentowane lekarstwo na katar, kiedy coś, co kosztuje parę centów będzie równie skuteczne.

Rozsądną polityką jest zastrzeganie nowych antybiotyków tylko dla nagłych przypadków. Ale w ten sposób sprzedaż jest za mała, aby firmy farmaceutyczne chciały takie leki rozwijać i poddawać dalszym badaniom. Malarię powoduje pasożytniczy pierwotniak o nazwie zarodziec żwawy (Plasmodium vivax).  Artemizyna, lek na malarię, która zastąpiła wcześniejsze terapie, na które uodpornił się ów pierwotniak, została  wprowadzona do farmakopei świata zachodniego nie przez firmę farmaceutyczną, ale przez chińskich naukowców. Zresztą obecnie, sama artemizyna też ma już problemy ze wzrostem odporności u zarodźca.

Ponieważ oporność na środki przeciwdrobnoustrojowe nie ma jednego rozwiązania, musi być zwalczana na wielu frontach. Zacząć trzeba od konsumpcji. Zakaz stosowania antybiotyków w celu przyspieszenia wzrostu zwierząt gospodarskich obowiązuje w całej Unii Europejskiej. Z tego względu, zarówno u ludzi jak i u zwierząt, sens ma polityka szczepień, tak aby powstrzymać infekcje, zanim się pojawią. Profilaktyka jest tańsza niż leczenie. Na mocy tej samej logiki, szpitale i inne wylęgarnie szczególnie odpornych mikrobów powinny zapobiegać infekcjom przez coraz lepszą higienę. Rządy powinny edukować społeczeństwo o tym, jak działają antybiotyki i jak mogą pomóc powstrzymać rozprzestrzenianie się oporności u bakterii. Taka polityka prawdopodobnie nie zdoła zapobiec przyszłym tragediom maluczkich, ale może sprawić, że będą one o wiele mniej liczne i mniej bolesne. (BJ)

 

W otwartym cyklu LEKI I ANTYBIOTYKI na moim blogu ukazały się dotychczas:

 

01.Zmierzch antybiotyków (27.09.2011)

02.Leki przeprogramowane (14.09.2012)

03.O antybiotykach inaczej (29.10.2013)

04.Ukrywane lekarstwo na raka (7.05.2015)

05.Społeczeństwo na psychotropach (10.09.2025)

06.Nobel za stare zioła (15.10.2015)

07.Uwaga na antybiotyki (14.12.2017)

08.Chichot bakterii, lęk medycyny (21.12.2017)

 

 

KOMENTARZE

  • A Pan
    zaś propaguje szczepienia..... a w Italii ostatnio po szczepieniach zmarło 20 noworodków. Nie daje to Panu do myślenia?
  • Ludzkosc istniala przed antybiotykami i bedzie tez po antybiotykach.
    Medycyna musi sobie po prostu przypomniec o innych lekarstwach, niektorych znanych od tysiacleci.
  • @zadziwiony 21:09:14
    Nie tyle propaguje, co nie widze powodu aby je odrzucać. W dzieciństwie byłem zaszczepiony na wszystkie mozliwe choroby ja sam, moje rodzeństwo, i wszystkie dzieci które znałem. Nikt z tego powodu nie umarł ani nie zachodrował. W nastepnym pokoleniu zaszczepione były wszystkie moje dzieci, inne dzieci w rodzinie i wszystkie inne o których wiem. Żadne nie umarło i nic im sie nie stało. Obecnie dwie z moich córek sa lekarkami, obie mają dzieci i wszystkie sa zaszczepione, podobnie jak wszystkie dzieci ich koleżanek i kolegów. Żadne nie umarło ani nie choruje. To dlaczego ja mam byc przeciw ?
    Pozdrawiam Pana z szacunkiem. BJ
  • Panie Boguslawie.Broni Pan wspolczesnej medycyny, do glowy
    nie chce Pan dopuscic mysli , ze Panskie corki mogly by brac udzial w czyms niegodziwym. To jest chowanie glowy w piasek, jest to wygodne bo kasa jest dobra. Co jednak z dusza, co ze zbawieniem? Trzeba spojrzec prawdzie w oczy. W szkolach ucza dzis medycyny wynalezionej przez oszusta, starego Rockeffelera.To jest historia a nie zadne teorie spiskowe. Za pomoca lapowek Rockeffelera z uniwersytetow amerykanskich wywalono nauczanie medycyny tradycyjnej a wprowadzono nauczanie medycyny chemicznej, tzw MD i to rozeszlo sie na swiat za pomoca "filantropi" Rockeffelera.
    Teraz lekarz na cukrzyce zapisuje trujace piguly a z cukrzyca mozna walczyc octem, ziolami i odpowiednia dieta. Cukrzyce mam a wyniki mam jak zdrowy, dzieki powyzszej metodzie. Kiedys antybiotyki przestaly mi dzialac na zatoki i skierowano mnie na operacje. Nie poszedlem. Wyleczylem sie naparami z rumianku i czosnkiem. Jak zapadam na grype to lykam witamine C garsciami, czosnek i przechodzi. Cierpialem na grzybice palcow u stop, paznokcie sie skrecaly, wrastaly w cialo. Bedac na "all inclusive" w Mexyku, zauwazylem, ze dolegliwosc znika po brodzeniu w slonej wodzie. Po powrocie codziennie moczylem stopy w goracej , slonej wodzie przez kilka tygodni i mam teraz stopki jak 16 letnia panienka.
    Corka siostry mojej zony miala cudne dzieciatko, swietnie sie rozwijalo i gaworzylo, usmiechalo sie.Poszla z nim na szczepienia, dziecko dostalo konwulsji i zostalo matolkiem, autyzm. Pielegniarka powiedziala jej : "Ja to widze na porzadku dziennym, to jest ze szczepionek". Ciekawe jest, ze jak teraz z tym dzieckiem chodzi po lekarzach to nic nie placi. Kto placi za rachunki? Na zlodzieju czapka gore.
    Tu w USA jakby lekarz stosowal naturalne, stare, metody leczenia to straci licencje na wykonywanie zawodu.
    Ja rozumiem, ze student medycyny bierze za dobra monete to czego go ucza ale rozum trzeba miec.Teraz informacja na kazdy temat jest dostepna i mozna latwo odsortowac prawde od klamstwa. Nie wiem czy w Polsce lekarz moze stosowac zdrowe leczenie, czy ryzykuje utrata prawa uprawiania zawodu jak w USA? Gdyby tak bylo to spakowal bym walizki i pojechal do kraju gdzie mozna leczyc z czystym sumieniem.
  • @staszek kieliszek 01:22:09
    Witam Panie Staszku.
    Nie chodzi mi o córki, tylko o to, że nie znam przypadku aby komuś to zaszkodziło. Zawsze wolę wierzyć temu, co znam z własnego doświadczenia niz tylko z opowiadań lub z literatury. A wątpliwości też mam, to oczywiste.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • @Bogusław Jeznach 03:57:34
    Kiedys pracowalem z weteranem wojny w Wietnamie.Opowiadal, ze przed wyjazdem do Wietnamu dawali im szczepionki i kilku zolnierzy po
    tych szczepionkach zmarlo w jego grupie. Znajomy zapytal lekarza czemu oni zmarli? Wojskowy lekarz wzruszyl ramionami i powiedzial: "Wiekszosci sie udaje a niektorym nie."Po tym Wietnamie nabawil sie gosciu chorob skurnych, caly byl w strupach, czerwonych plamach, ciagle sie czyms smarowal (agent orange?). Zal mi goscia bylo ale po nim przejmowalem maszyne i musialem naciskac na klawisze komutera, ktore on przyciskal. Nie zarazilem sie niczym, czyli on mial spieprzone cos w organizmie co nie bylo zarazliwe.
    Syn jak jechal na wojny na Bliskim Wschodzie tez dostawal szczepionki nie wiadomo na co. Pytal na co one sa ale zawsze zostal zbyty jakims nic nie znaczacym zdaniem. Podroznych na Bliski Wschod na lotnisku sie nie szczepi ale zolnierzy szczepi. Po co, na co? Zlosliwi twierdza, ze po to by niezbyt dlugo zyli, by im placic renty nie trzeba bylo.
  • @Bogusław Jeznach 03:57:34
    Reasumujac. Do lekarza dzis isc to strach. Znajomy z Chicago, 70 letni chlop, wysoki na na 2 metry, zdrowy jak dab, potrafil 1 litr wodki wypic jak szklanke wody sodowej, nic mu nie dolegalo. Kiedys wchodzac na 2 pietro w swym domu zasapal sie. Ktos mu poradzil by do lekarza poszedl. Lekarz powiedzial mu, ze wyniki dobre ma, ze zdrowy jest jak ryba ale dobrze by bylo przez zyle wprowadzic mu do serca bardzo malutka kamerke i zobaczyc jak to wyglada od srodka. Poszedl na ten test i po tescie wywiezli go nogami do przodu, do kostnicy.
    Mnie tez, moja znajoma, przyjacielska, jak najbardziej, lekarka, wyslala na kolonoskopie bo ubezpieczenie to kryje w 100%.Usypiaja Cie, mozesz sie nie obudzic. Moga Ci cos tym przebic a test na raka mozna zrobic testujac probke kupy za grosze. Do chrzanu z taka medycyna biznesowa. Jeden lekarz nagania klijentow drugiemu. Mafia przyjacielska jak najbardziej. Niech sie Pan, bron Boze na mnie nie obraza ale niech Pan powie corkom co ludzie o wspolczesnej medycynie mysla.To nie jeden ja tak na lekarzy psioczy, jest nas wiecej. Dzisiejszy lekarz to nie jak spowiednik, to ludzki wrog, wyrwigrosz, otumaniony swymi milionami, samochodami BMW, palacami, wycieczkami na Karaiby, inwestycjami, itp materialnym paskudztwem.
  • @staszek kieliszek 07:58:39
    Popieram w 100% pana wypowiedzi. Lekarzowi dzisiaj nie zależy by pacjent był zdrowy a wręcz przeciwnie. Ze zdrowego, lekarz nie ma żadnego pożytku czytaj zysku. Nie wierzę lekarzom tak jak politykom. Lobby i zyski determinują ich działania.
  • @Rolnik67 09:02:42
    Dzieki za poparcie w dobrej sprawie.Lekarzy niech ucza medycyny a nie bankowosci.
  • Pacjencie lecz się sam, bo na służbę zdrowia nie masz co liczyć i być może nie będzie Cię na to stać,
    bo pomimo rzekomo bezpłatnej służby zdrowia ,leczenie kosztuje i to nie mało, a nie uczciwi pracownicy tej służby, których jest coraz więcej zedrą z Ciebie skórę, by się na Twojej boleźni wzbogacić.

    Potrzeba matką wynalazku. Z samoleczeniem zetknąłem się zupełnie przypadkowo kilka lat temu. A było to tak :

    http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=2036.0

    Od tamtego czasu minęło już 4 lata , a ja w tym czasie utwierdziłem się w przekonaniu, że samoleczenie to jest to co mi jest potrzebne w sytuacji zetknięcia się z wieloma groźnymi w tym czasie przypadkami , które mnie dotknęły i zagrażały mojemu zdrowiu , a nawet życiu takimi jak wstrząs anafilaktyczny po ukąszeniu przez pszczołę i innymi , a ostatnio borelioza.

    Swojemu rozczarowaniu służbą zdrowia dałem upust w komentarzu pod tym filmem dr. Mathiasa Ratha:

    https://www.youtube.com/watch?v=D10ceLm_sXw

    Ostatecznie szalę złych doświadczeń wyniesionych z moich kontaktów ze służbą zdrowia przeważył ostatni przypadek zachorowania przeze mnie na boreliozę , który szczegółowo transmitowałem online na FB. Tutaj potwierdziło się w całości to co intuicyjnie wcześniej czułem.

    Zdałem sobie sprawę, iż na służbę zdrowia nie mam co liczyć. Kolejka do lekarza zakaźnego wynosiła 7 miesięcy. Oczywiście w tym samym szpitalu tj. Wojewódzkim Specjalistycznym, Szpitalu im. dr. Wł. Biegańskiego w Łodzi przy ul. Kniaziewicza jest spółka Centrum diagnostyczno-lecznicze HEPAVITA , gdzie prywatnie , za pieniądze , przyjmą cię od ręki po to , byś za wizytę zapłacił jak za zboże 130 zł. Jedynym skutkiem tej wizyty będzie przepisanie Ci przez lekarza skierowania na testy za które zapłacisz 230 zł. , po czym z powrotem wrócisz do .tego samego lekarza , który powie ci , że masz lub nie masz boreliozę , naturalnie za kolejne 130 zł.

    Co ciekawe w Polsce fakt , iż stwierdzono u ciebie przeciwciała boreliozy, będący jej potwierdzeniem , paradoksalnie nie wymaga leczenia / takie stwierdzenie nie psuje statystyk zachorowań, bo w przeciwnym wypadku musieliby w Polsce z uwagi i na coraz większą ilość zachorowań rocznie na borelioze stwierdzić stan epidemii, a tego władza boi się jak ognia. W tej sytuacji w Polsce praktycznie nie leczy się boreliozy, która jest bardzo groźną chorobą społeczną wywołaną krętkiem borelii / na ten temat już pisałem stwierdzając, iż borelioza to broń biologiczna/ .

    https://plus.google.com/115572266671851921679

    Wracając jednak do moich osobistych doświadczeń ze służbą zdrowia mnie paradoksalnie z tej choroby wyleczył ordynator Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego i Chorób Wątroby. dr n. med. Zbigniew Deroń, do którego trafiłem w bardzo złym stanie zdrowia ze skierowaniem do hospitalizacji od lekarza rodzinnego i któremu o tym powiedziałem min. wymieniając swoje objawy mówiąc, iż mam „trzaski i trzeszczenie w głowie”, na co tenże „specjalista” stwierdził , iż , cytuję „ z trzaskami i trzeszczeniem można żyć” i stwierdził , ażebym poszedł do internisty. /spychologia jako metoda leczenia w Polsce przez specjalistów/ .

    Niezależnie od tego ,iż byłem wówczas bardzo chory zażądałem od niego, by to mi napisał na moim skierowaniu, co niniejszym . bezrozumnie zrobił i co stanowi dowód przeciwko niemu, lecz nie zamierzam się z nimi sądzić ,bo to nic nie da –w połączeniu z pracownikami wymiaru u sprawiedliwości działają jak mafia – nic im się nie zrobi. Pisałem o tym w artykule pt. " Mafijno-zbrodniczy system władzy w Polsce dawniej i dzisiaj" /artykuł ten jest chwilowo niedostępny w sieci/

    http://www.detektywmichaljarzynski.pl/cgi-sys/suspendedpage.cgi?option=com_content&task=view&id=114&Itemid=152cyt

    Od tego czasu leczę się sam/
  • @Bogusław Jeznach 03:57:34
    To bardzo przykre. Pańskie rozumowanie jest rozumowaniem Afrykańczyka, który nigdy nie widział śniegu i z tego powodu nie wierzy w jego istnienie.
  • @staszek kieliszek 01:22:09
    ciekaw jestem szczegółów owej terapi anty-cukrzycowej.
  • @Lotna 17:09:59
    Pan Bogusław jak sądzę nawet nie próbował dotrzeć do faktów za które lekarze w Polsce i Ameryce są usuwani z zawodu, często pod ziemię. Bo ma córki lekarki. Panie Bogusławie, to że ktoś nie zachorował po szczepieniach nie znaczy, że inni nie chorują i to czasami śmiertelnie co jest udowodnione. W szczepionkach są między innymi retrowirusy i linie genetyczne spędzonych płodów które wpisują sie w DNA dziecka tworząc z niego hybrydę mającą kilkoro rodziców.Tego nie widać od razu ale niesie dalekosiężne skutki dla zdrowia. Nie będę Pana Jeznacha przekonywał do żadnej lektury, bo to samemu trzeba dojrzeć do określonej wiedzy. Nagabywanie nie przyniesie żadnego skutku.
    Powiem więcej .Mój wuj ma 87 lat rok w rok szczepi się na grypę i nic mu nie jest. Jeździ na rowerze, samochodem,pracuje w ogrodzie w ogóle ma końskie zdrowie
    Ale czy to jest dowodem na to że te szczepionki są bezpieczne dla innych? Ze nie powodują przyspieszonej statystycznej śmiertelności ?
  • @interesariusz z PL 19:04:21
    Prosta dieta: zero cukru i zero weglowodanow.Od czasu do czasu herbatka ziolowa dla cukrzykow(mam z Polski) czy szklanka wody z octem.
  • @zadziwiony 19:07:56
    To nie chodzi o moje córki. W bliskiej rodzinie też mam entuzjastów ziołolecznictwa i przeciwników medycyny oficjalnej. Podróżując stykam się także z medycyną ludowa różnych kultur. Każda jest jakoś tam skuteczna u dużego odsetka pacjentów, pod warunkiem, że sie w nią wierzy.
    Ale też wiem, że prawie na całym świecie jest jedno znamienne zjawisko: dopóki problem jest niewielki, ludzie leczą się ziółkami i zamawianiem i psiocza na medycynę formalną. Ale kiedy schorzenie robi sie poważne albo sprawa jest pilna (np. wypadek), to zabawa sie kończy: nikt nie sięga po ziółka, tylko potulnie daje sie zawieźć do szpitala, operować chirurgowi, przyjmuje zastrzyki i kroplowki etc.
    Bo to jest trochę tak jak z dyskusją o ustrojach za "komuny". Mozna się było spierać ktory lepszy, ale kiedy dochodziło do emigracji, to nikt nie wyjeżdżał na wschód, tylko wszyscy na Zachód, także przekonani komuniści. W odwrotną stronę to nie działało.
    Pozdrawiam z szacunkiem BJ
  • @Bogusław Jeznach 21:57:22
    Panie Bogusławie.
    Troszkę pewnie przesadziłem w poprzednim komentarzu odwołując sie do Pańskich córek. Czasami tak jest, że język jest szybszy od głowy i napisze się w formie której nie zamierzano użyć.
    Chodziło mi po prostu o to, że uczelnie medyczne uczą w kierunku wygodnym dla tych którzy zarządzają tym całym ziemskim padołem - często kierownictwo uczelni, profesorowie , wykładowcy są finansowani przez światowych producentów farmaceutycznych i na ich zlecenie przekazują wygodną dla nich wiedzę, często niepełną i zmanipulowaną. Lekarze z reguły nie prowadzą własnych badań wpływu określonych medykamentów na zdrowie i korzystają z wiedzy swoich profesorów. A ta nie zawsze jest prawdziwa, bo Ci też już opierają się na wiedzy za którą dobrze żyją. W Polsce już chyba nie ma żadnego wydawnictwa naukowego medycznego.
    Jestem przekonany, że jeśli pańskie córki mają zdolności i empatię po ojcu (żony nie znam) to są świetnym lekarzami. Tyle, że i one nie mogły posiąść całej wiedzy o ludzkim zdrowiu. Panu często z uwagi na własny charakter nie przychodzi do głowy, że może istnieć wobec nas ludzi globalny spisek przeciwko naszemu zdrowiu i życiu. A tak niestety jest i wielu lekarzy i naukowców to udowodniło i o tym mówi. Jest mnóstwo udokumentowanych materiałów na ten temat w sieci.
    Jeśli zaś chodzi o nagłe wypadki, to oczywiście ma pan rację. Nie zauważyłem by ktoś z anty szczepionkowców ganił całą medycynę. Chirurgia, ratownictwo medyczne i kilka innych dziedzin wyczynia niesamowite cuda. Ale medycyna zajmująca sie chorobami przewlekłymi to zwykła patologia. Mam przykłady na sobie i każdy to widzi w śród swoich znajomych. . Zajmuje się tylko skutkami, próbuje je zamaskować, ale nie dochodzi przyczyn i nie pomaga w samouzdrawianiu organizmu. Przykład "dedektywmjarzyński" i ja sam przez 40 lat walczący z nierozpoznaną boleriozą. Leczenie raka to wręcz znęcanie się nad chorymi.
    Polecam wykłady ludzi zajmujących się zawodowo problemami szczepień - wykłady naukowców, biochemików i innych bez wykształcenia medycznego , ale o świadomości działania ludzkiego organizmu daleko przewyższającej wiedzę przeciętnego lekarza, bo zdobytą z pasji od najlepszych naukowców.
    Także wszystkiego najlepszego z okazji Świąt życzę Panu i rodzinie i byśmy z porad lekarzy nigdy nie musieli korzystać. (bez podtekstów to było).
    Pozdrawiam.
  • @zadziwiony 14:06:07
    A ja dorzucę inny kamyczek.
    W małej wiejskiej przychodni mam ŚWIETNEGO "lekarza 1 kontaktu". Fakt, z pochodzenia (nazwisko) chyba Litwin.
    Wie więcej niż musi i ma chęci.
    Co najlepsze, jak się wie, w jakie godziny i dni "celować" z wizytą, to można nawet wejść BEZ KOLEJKI!
    W Polsce.
    Po 2 wypadkach ortopedycznych też mnie ładnie poskładali, raz w Wwie raz w Wyszkowie.

    Więc nie traćmy nadziei.
    Były inicjatywy oceniania lekarzy w necie, ale chyba wszystkie martwe, może czas "tu" zamieszać?
  • @Bogusław Jeznach 21:57:22
    "Ale kiedy schorzenie robi sie poważne albo sprawa jest pilna (np. wypadek), to zabawa sie kończy: nikt nie sięga po ziółka"

    Oczywiście nikt nie sięga po ziółka kiedy trzeba rękę wsadzić w gips, to oczywiste. Porównuje Pan jabłka do pomarańczy, bo co innego złamania, a co innego choroby przewlekłe i co innego choroby zakaźne.

    Jak chodzi o ziółka, to wiele osob wyleczyło się z raka bez zabójczej albo prawie zabójczej chemoterapii, przyjmując naturalne środki, tyle że w końskich dawkach. W wielu przypadkach stwierdzenia nowotworu, można sobie dać wyciąć różne organy, poddać się terapii i liczyć swoje ostatnie dni albo właśnie sięgnąć po ziółka.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031