Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4372 posty 1979 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Piątek, 15 grudnia 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1098) Zapraszam na dzisiejszy serwis bieżących informacji i komentarzy z kraju i ze świata.

*Komisja Europejska przygotowuje się do wdrożenia po raz pierwszy w historii Wspólnoty postępowania w oparciu o art. 7 traktatów unijnych z powodu „jednoznacznego niebezpieczeństwa poważnego naruszenia praworządności" w Polsce.KE będzie sprawdzać przyjęte przez Sejm ustawy o KRS i Sądzie Najwyższym. Jak rozumiem już podjęta została decyzja, że w przyszłą środę KE zamierza uruchomić art. 7.1, to zapewne będzie on uruchomiony, to jest ich prerogatywa – powiedział premier Polski Mateusz Morawiecki przed czwartkowym szczytem UE w Brukseli. Decyzja w tej sprawie ma zapaść 20 grudnia, jeśli Morawiecki nie obieca zmiany stanowiska w konflikcie o polski wymiar sprawiedliwości. — Od rozpoczęcia takiej niesprawiedliwej dla nas procedury do jej zakończenia na pewno będziemy z naszymi partnerami rozmawiać na te tematy – zapewnił szef polskiego rządu. Art. 7 Traktatu o UE, który dotyczy stwierdzenia ryzyka poważnego naruszenia wartości UE, może zakończyć się zawieszeniem Polski w prawach członkowskich.

 

*Prezydenci Rosji i USA, Władimir Putin i Donald Trump, omówili w rozmowie telefonicznej stosunki dwustronne i sytuację na obszarach dotkniętych kryzysami z położeniem nacisku na rozwiązanie kwestii Półwyspu Koreańskiego – poinformowała służba prasowa Kremla. „Przedyskutowano aktualne kwestie stosunków dwustronnych, a także sytuację na obszarach kryzysowych z położeniem akcentu na rozwiązanie kwestii jądrowej na Półwyspie Koreańskim” – podano w komunikacie. Rozmowa telefoniczna odbyła się z inicjatywy strony amerykańskiej. Uzgodniono, że kontakty zostaną podtrzymane.  Z kolei rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders poinformowała, że prezydenci „przedyskutowali wspólne działania dotyczące niebezpiecznej sytuacji z Koreą Północną”. Przedstawicielka Trumpa nie podała szczegółów. Jak dodała, Trump podziękował Putinowi za „uznanie imponujących wyników gospodarczych Ameryki” na dorocznej konferencji prasowej. W czwartek na spotkaniu z dziennikarzami rosyjski przywódca powiedział,  że za rządów Trumpa „obiektywnie widzimy pewne dość poważne osiągnięcia, nawet w tak krótkim okresie, w jakim pracuje”. Putin dodał, że świadczy to o zaufaniu inwestorów do amerykańskiej gospodarki.

 

*Podczas szczytu UE przywódcy państw członkowskich zgodzili się na przedłużenie sankcji gospodarczych wobec Rosji, które wygasają pod koniec stycznia 2018 roku - poinformował w czwartek na Twitterze przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk„UE zjednoczona w sprawie przedłużenia sankcji gospodarczych wobec Rosji" — napisał Tusk. Sankcje przedłużono o kolejne 6 miesięcy. Procedura w tej sprawie ma być sfinalizowana wkrótce przez unijnych ministrów.

 

*Rosjanie podejrzewają  Pentagon o oszukiwanie Trumpa. Rosyjskie Ministerstwo Obrony zwróciło uwagę na różnice między wypowiedziami prezydenta USA Donalda Trumpa o zniszczeniu Państwa Islamskiego a Pentagonu o planach pozostania w Syrii po zwycięstwie nad terroryzmem. „Albo Pentagon świadomie oszukuje społeczność międzynarodową i Amerykanów, w tym swego głównodowodzącego, albo nie ma już żadnych podstaw, a nawet formalnych pretekstów obecności amerykańskich wojsk w Syrii” – podkreślił rzecznik rosyjskiego resortu obrony Igor Konaszenkow. Przedstawiciel amerykańskiego Departamentu Obrony Adrian Rankin Galloway powiedział, że jego resort nie odnotował „znacznego zmniejszenia liczebności rosyjskich wojsk w Syrii”. „Wypowiedzi przedstawiciela Pentagonu dotyczące wycofania/nie wycofania rosyjskich wojsk z Syrii, zdradzają nie tylko źle ukrywane pragnienie, aby nas tam nie było, ale też brak zorientowania się w realnej sytuacji na ziemi” – ocenił Konaszenkow. Jego zdaniem „problemem Pentagonu” jest to, że amerykańskie media nie informują o powrocie do Rosji lotnictwa, lekarzy, saperów i sprzętu wojskowego. Jak dodał, można to naprawić, „przełączając telewizor na rosyjski lub europejski kanał”. 

 

*  W Berlinie odbył się zjazd SPD (7–9 grudnia). Delegaci wybrali ponownie Martina Schulza na przewodniczącego partii (82% poparcia). Większość opowiedziała się za rozpoczęciem niewiążących rozmów z chadekami, których rezultaty – jak wyraźnie zaznaczono – pozostają kwestią otwartą. Socjaldemokraci rozważają utworzenie rządu wielkiej koalicji, wsparcie SPD dla rządu mniejszościowego CDU lub rozpisanie nowych wyborów. Wyniki tych rozmów zostaną poddane ocenie na nadzwyczajnym zjeździe SPD w połowie stycznia, a następnie głosowaniu członków partii. W badaniu Forsy z 9–10 grudnia 69% respondentów stwierdziło, że SPD powinna przystąpić do rozmów koalicyjnych z chadekami. Za granicą najszerszym echem odbił się apel przewodniczącego Schulza o nową konstytucję dla Europy, na podstawie której miałaby powstać federacja europejska – Stany Zjednoczone Europy.Zapowiedzi odnowy partii i jej programu po najsłabszym od 1949 roku wyniku wyborczym (20,5%) były w rzeczywistości podporządkowane przygotowaniom do negocjacji koalicyjnych z chadekami w sprawie utworzenia rządu wielkiej koalicji. SPD jest bowiem głęboko podzielona w kwestii zasadności wchodzenia po raz trzeci do rządu Angeli Merkel. Główne punkty programowe (m.in. ujednolicenie podatku od przedsiębiorstw na poziomie europejskim, zgoda na łączenie rodzin uchodźców, wyższe podatki dla najbogatszych, inwestycje w edukację i infrastrukturę) były więc dyskutowane w kontekście koalicyjnych pertraktacji – uczynienia z nich albo katalogu postulatów, albo nienegocjowalnych żądań w rozmowach z chadekami. Największy opór przed współrządzeniem z CDU/CSU stawia socjaldemokratyczna młodzieżówka. Dla uspokojenia nastrojów liderzy SPD, m.in. Schulz, ale także szefowa frakcji Andrea Nahles, głosząc potrzebę podjęcia rozmów z chadecją, zaznaczają, że ich wynik jest kwestią otwartą. Jest to również forma nacisku na chadeków i samą Angelę Merkel, aby skłonić ją do większych kompromisów. Dodatkowo wiceprzewodniczący SPD Manuela Schwesig i Olaf Scholz w publicznych wypowiedziach podważają zdolności przywódcze kanclerz, sugerując, że to ona może być problemem w zawarciu koalicji. Wracają tym samym do sugestii socjaldemokratów z kampanii wyborczej, że wielka koalicja mogłaby powstać, ale z innym, nawet jeśli chadeckim kanclerzem. Zaprezentowana w przemówieniu Schulza wizja utworzenia do 2025 roku Stanów Zjednoczonych Europy to przede wszystkim ucieczka do przodu. Przedstawiając ją, bez podania szczegółowych założeń, przewodniczący SPD ma nadzieję na skonsolidowanie partii i jej elektoratu wokół wielkiej idei na miarę Ostpolitik Willy’ego Brandta, która do tej pory uważana jest za międzynarodowy sukces SPD. W rzeczywistości pomysły prac nad nową konstytucją dla UE i utworzeniem europejskiego państwa mogą obecnie doprowadzić do zwiększenia podziałów w Europie, a nie jej konsolidacji. Ważny temat przyszłości UE staje się instrumentem wewnątrzpartyjnej agitacji. Wizji przewodniczącego SPD nie podzielają nie tylko główni politycy chadeccy z Angelą Merkel na czele, ale także obywatele Niemiec. Z badań (Emnid z 7 grudnia) wynika, że 48% respondentów odrzuciło pomysł Martina Schulza, a jedynie 30% go popiera.

 

* Przewodniczący niemieckiej socjaldemokracji Martin Schulz ogłosił, że pragnie stworzyć europejski traktat konstytucyjny, który będzie podstawą federalnej Europy. Jego zdaniem tę propozycję zaakceptują w drodze głosowania wszyscy członkowie Unii Europejskiej. Stany Zjednoczone Europy, jak uważa niemiecki polityk, mają powstać przed 2025 rokiem. Jak zareagowały Czechy na tę propozycję? Inicjatywę tę skomentował w audycji radia Sputnik Přemysl Votava, wiceprzewodniczący partii ČSNS (Czeska Partia Narodowo-Społeczna). „Powiedziałbym, że jest to jakaś niedorzeczność. Okazuje się więc, że jeden z członków Unii Europejskiej — niestety w tym przypadku najsilniejszy gospodarczo, chce decydować o kształcie Europy w ciągu kilku następnych lat. Zakładam, że jest to próbą ukarania krajów, w pierwszej kolejności państw Europy Wschodniej, za ich odmienne stanowisko, na przykład odnośnie kwot. Pan Schulz w tej sprawie życzy sobie dyktatu Niemiec w Europie. Nie zakładam, że parlament poprze go kiedykolwiek" — powiedział polityk.  Přemysl Votava nie akceptuje koncepcji utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy. Według niego chodzi o ingerencję w suwerenne sprawy krajów. Następnym krokiem stałoby się podporządkowanie niedużych państw Niemcom i Francji. Mówię głównie o tak zwanej Europie Wschodniej — o Polsce, Republice Czeskiej, Węgrzech… W tym wszystkim zarysowuje się jednoznacznie dążenie do ukarania tych państw, gdyż mają odmienne zdanie. Pan Schulz pragnie ukarać je za to, że te chcą działać inaczej, niż wolałyby Niemcy czy też w ogóle silniejsza część Unii Europejskiej — podkreślił parlamentarzysta. W kwestii tego, w jakim kierunku podążać będzie dalej Unia Europejska, Votava podkreślił, że należałoby w większej mierze uwzględniać opinię właśnie nowych państw unijnych. „Oto, na przykład, chociażby kwestia kwot. Uprawnienia przysługujące wspomnianym przeze mnie krajom powinny uwzględniać możliwość podejmowania przez nie samodzielnej decyzji, kogo mają wpuszczać na swoje terytorium, a kogo nie. Jest to przecież sprawą oczywistą. Kieruje się do nas tysiąc emigrantów, których zaprasza do Europy pani Merkel, a my potem musimy oglądać tych, których nie życzymy sobie w naszym kraju. Dzięki Bogu Europa Wschodnia na razie nie ma do czynienia na taką skalę z problemami, z jakimi borykają się Holandia, Niemcy czy też Wielka Brytania" — powiedział polityk.  Zdaniem czeskiego parlamentarzysty przyszłość Europy powinna mieć za podstawę suwerenność. Votava podkreślił, że Czechy przystępowały do Unii Europejskiej jako państwo suwerenne; wobec tego należy właśnie tego się trzymać. Jednakże stwierdził on równocześnie, że, niestety, niektórzy czescy politycy zachowują się zbyt służalczo wobec państw silniejszych, co, rzecz jasna, koliduje z interesami Republiki Czeskiej.

 

* Minister spraw zagranicznych Niemiec Sigmar Gabriel poparł inicjatywę Socjaldemokratycznej Partii Martina Schulza dotyczącą utworzenia do 2025 roku Stanów Zjednoczonych Europy. W ubiegły czwartek Schulz wezwał do pogłębienia europejskiej integracji i utworzenia w 2025 roku Stanów Zjednoczonych Europy. Polityk poinformował o swoich planach odnośnie przedstawienia członkom UE porozumienia do ratyfikacji. Państwa, które nie zgodzą się z tym dokumentem, jego zdaniem powinny wystąpić ze składu organizacji. Szef MSZ Niemiec poparł pomysł Schulza, podkreślając, że jego realizacja pozwoli Europie na lepsze „reprezentowanie interesów obywateli" na świecie. „To rzeczywiście jest potrzebne" — powiedział. Jednocześnie Gabriel zauważył, że politykom często zarzuca się brak pomysłów, lecz kiedy Schulz przedstawił własną wizję przyszłego rozwoju UE, został skrytykowany.

 

*Urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka (UNHCHR) jest zszokowany masowymi egzekucjami w Iraku i apeluje do Bagdadu o wprowadzenie moratorium na karę śmierci - oświadczyła na briefingu rzeczniczka UNHCHR ONZ Elizabeth Throssell.Wczoraj irackie ministerstwo sprawiedliwości przekazało, że wykonano  karę śmierci  na 38 skazanych za terroryzm. Według oświadczenia resortu do egzekucji doszło po ostatecznym zatwierdzeniu wyroków i akceptacji irackich władz. „Jesteśmy głęboko zszokowani masową egzekucją 38 osób, która miała miejsce w czwartek w Iraku. Stosowanie kary śmierci w kraju budzi ogromny niepokój" — powiedziała Throssell. Rzeczniczka UNHCHR ONZ przypomniała, że 38 skazańców otrzymało wyrok za zbrodnie związane z terroryzmem. Według słów Throssell przedstawiciele ONZ dowiedzieli się w tym roku o 106 egzekucjach w Iraku, w tym również o wrześniowym masowym samobójstwie 42 skazanych przez powieszenie się. „Jeszcze raz apelujemy do irackich władz o wstrzymanie wszystkich egzekucji, niezwłoczne wprowadzenie moratorium na karę śmierci i przeprowadzenie pilnej, kompleksowej rewizji systemu sądownictwa karnego" — zauważyła Throssell.

 

* Koalicja USA twierdzi, że terroryści PI swobodnie przemieszczają się w strefach kontrolowanych przez prosyryjskie siły. „Terroryści Daesh swobodnie przemieszczali się po terytorium kontrolowanym przez siły prosyryjskiego reżimu" — czytamy w komunikacie prasowym koalicji, który otrzymała agencja RIA Novosti. Podkreśla się, że partnerskie siły koalicji, a mianowicie grupa Maghawir al-Thawra, zlikwidowały ponad 20 terrorystów 13 grudnia w pobliżu At Tanf, kiedy „konwój terrorystów Daesh po raz drugi w ciągu miesiąca przechodził przez terytorium kontrolowane przez reżim". Według słów amerykańskich wojskowych Maghawir al-Thawra „wykryła konwój przeciwnika… i szybko i profesjonalnie przeprowadziła operację w celu zapobiegnięcia ich dalszej interwencji". „Pomimo obecności wspieranych przez Rosję sił prosyryjskiego reżimu w tym rejonie Daesh nadal znajduje sposoby, by swobodnie przemieszczać się wzdłuż granicy, gdzie znajdują się siły reżimu i stwarzać zagrożenie" — powiedział generał Jonathan Braga, dodając, że USA będą kontynuować „pracę z partnerskimi siłami", by uniemożliwić terrorystom „przegrupowanie się i reorganizację". W oświadczeniu koalicji podkreśla się, że „pomimo że Daesh stracił ponad 98% terytorium terroryści tego ugrupowania nadal stwarzają zagrożenie dla mieszkańców Syrii". „Koalicja nadal jest przywiązana do idei wsparcia swoich sił partnerskich w celu ostatecznego pokonania Daesh" — czytamy z komentarza.    

 

*Dostarczona przez „umiarkowanych terrorystów" amerykańska broń znalazła się w rękach PI.Nowoczesna broń dostarczana przez Pentagon syryjskim powstańcom znalazła się w rękach terrorystów z Państwa Islamskiego — podano w raporcie brytyjskiej organizacji Conflict Armament Research na temat broni przeciwpancernej. Autorzy dokumentu uważają, że próby uzbrajania syryjskich powstańców przez USA i inne państwa „w znacznym stopniu zwiększyły ilość i jakość broni znajdującej się w rękach sił (terrorystów — Wzglad)" — podaje USA Today. Eksperci z Conflict Armament Research przeanalizowali około 40 tys. jednostek broni znalezionej w wyzwolonych z rąk PI rejonach Syrii. Zresztą autorzy raportu nie byli w stanie ustalić, w jaki sposób terroryści zdobyli broń rebeliantów. Powstańcy mogli ją sprzedawać, oddać bezpłatnie lub terroryści przejęli broń sami. W lipcu poinformowano, że prezydent USA Donald Trump podjął decyzję w sprawie zawieszenia programu CIA na rzecz uzbrojenia syryjskiej opozycji. We wrześniu niemieckie media pisały, że USA mogły wykorzystywać bazę Rammstein do dostaw broni przeciwnikom Baszara Asada. Jednocześnie Waszyngton nie zwracał się o odpowiednie pozwolenie do niemieckich władz. 

 

* W dniach 6–7 grudnia Recep Tayyip Erdoğan odwiedził Grecję. Była to pierwsza wizyta tureckiego prezydenta w tym kraju od 1952 roku, jednak nie pierwsza wizyta Erdoğana, który był w Grecji w latach 2002 i 2010 jako premier. Tematami rozmów były m.in. współpraca w ramach turecko-unijnego porozumienia migracyjnego, kwestia cypryjska oraz sytuacja mniejszości tureckiej w Grecji. Mimo że obie strony wiązały z wizytą duże nadzieje, a tureckie i greckie media określały ją zgodnie mianem historycznej, Ankara i Anteny nie zdołały jednak osiągnąć porozumienia w żadnej z kluczowych kwestii. Ponadto prezydent Erdoğan, przemawiając wraz z prezydentem Grecji Prokopisem Pawlopulosem na konferencji prasowej w Atenach, zarzucił stronie greckiej brak zrozumienia dla pozycji Ankary, przypominał o dobrej woli Turcji, która umożliwiła ponowne przyjęcie Grecji do wojskowych struktur NATO w 1980 roku oraz wspomniał o potrzebie rewizji Traktatu z Lozanny z 1923 roku, regulującego m.in. współczesne granice Turcji. Pomimo wspólnego członkostwa w NATO oraz dwóch lat współpracy w strategicznej kwestii rozwiązywania kryzysu migracyjnego stosunki turecko-greckie pozostają tradycyjnie napięte. Do najważniejszych źródeł zadrażnień należą sporne kwestie granicy na Morzu Egejskim, które w przeszłości prowadziły do incydentów z udziałem sił zbrojnych obu krajów, będących formalnymi sojusznikami. W ostatnim roku dochodziło do napięć m.in. w związku z wizytą w styczniu br. tureckiego szefa sztabu gen. Hulusiego Akara na wodach wokół spornych wysp Imia/Kardak, a także wskutek fiaska prowadzonych pod egidą ONZ rozmów dotyczących zjednoczenia Cypru (załamały się w lipcu br.). Wspomniana przez Erdoğana potrzeba rewizji Traktatu z Lozanny w przypadku stosunków z Grecją dotyczy nie tyle kwestii terytorialnych (mogło powstać takie wrażenie, gdyż Erdoğan – zapewne celowo – użył ogólnych sformułowań), ile praw mniejszości tureckiej, które również są regulowane tym traktatem. Niemniej wypowiedź Erdoğana wpisuje się w narastającą od kilku lat w tureckiej narracji retorykę rewizjonistyczną. Do tej pory była ona skierowana na użytek wewnętrzny i dotyczyła przede wszystkim południowowschodniego sąsiedztwa Turcji (głównie kwestia irackiego Mosulu). Sięgnięcie po nią w Grecji pokazuje gotowość wykorzystania tego instrumentu również w stosunkach z sąsiadami, choć Erdoğan także i tym razem kierował swój przekaz w pierwszej kolejności do odbiorców tureckich. Grecja nie jest jedynym krajem, z którym Turcja zaogniła relacje – w ostatnim tygodniu doszło również do pogorszenia stosunków z Izraelem. Pierwotną przyczyną była decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa o przeniesieniu ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy, która wzbudziła szereg kontrowersji w krajach muzułmańskich i była krytykowana również w Turcji. Emocjonalne i obraźliwe wypowiedzi Erdoğana (10 grudnia nazwał Izrael „państwem terrorystycznym”), jak również antytureckie wypowiedzi polityków izraelskich, w istotnym stopniu pogorszyły klimat stosunków pomiędzy obydwoma państwami. Relacje te zostały znormalizowane w ubiegłym roku, wcześniej ich ranga była obniżona po incydencie z turecką flotyllą, płynącą do Strefy Gazy w 2010 roku.

 

* Głównym efektem wizyty Putina w Kairze 11 grudnie było podpisanie przez państwową rosyjską korporację Rosatom czterech kontraktów na budowę elektrowni jądrowej w Ad-Dabie nad Morzem Śródziemnym. Kontrakty przewidują budowę przez rosyjską firmę czterech reaktorów (każdy o mocy 1200 MW), długoterminowe dostawy paliwa nuklearnego, wyszkolenie personelu, pomoc w eksploatacji przez pierwsze dziesięć lat pracy elektrowni oraz budowę specjalnego składowiska odpadów radioaktywnych. Pierwszy blok ma być oddany do eksploatacji w 2026 roku, a całość ukończona do 2028–2029 roku. Szef Rosatomu Aleksiej Lichaczow ocenił koszt budowy na ok. 21 mld USD, ma być ona finansowana w 85% z rosyjskiego kredytu państwowego (oprocentowanego na 3%, z okresem spłaty 22 lat, poczynając od roku 2029). Wizyta w Egipcie była częścią krótkiej podróży bliskowschodniej prezydenta Putina, który odwiedził tego samego dnia również Syrię (gdzie ogłosił ostateczne zwycięstwo rosyjskiej operacji wojskowej przeciwko islamskim terrorystom i zarządził wycofanie „znacznej części” rosyjskiego kontyngentu) oraz Turcję (gdzie rozmawiał z prezydentem Turcji Erdoğanem głównie o konflikcie syryjskim i sytuacji na Bliskim Wschodzie w świetle amerykańskiej decyzji o uznaniu Jerozolimy za stolicę państwa Izrael).Negocjacje rosyjsko-egipskich kontraktów nuklearnych trwały od czasu podpisania międzyrządowego porozumienia o budowie elektrowni w Ad-Dabie w listopadzie 2015 roku. Rozbieżności dotyczyły przede wszystkim kwestii finansowania inwestycji oraz utylizacji zużytego paliwa nuklearnego. Podpisane w Kairze kontrakty ze względu na ich wartość finansową, znaczenie dla rozwoju egipskiej gospodarki i strategiczne konsekwencje (dzięki nim Egipt stanie się pierwszym krajem arabskim dysponującym technologią nuklearną) czynią z Rosji kluczowego partnera Egiptu. Kontrakty nuklearne stanowią kulminację polityki Kremla zacieśniania stosunków z Egiptem, widoczną od momentu przejęcia władzy w Kairze przez wojsko w 2013 roku. Doszło wówczas do ochłodzenia relacji Egiptu z jego głównym dotychczasowym sojusznikiem – Stanami Zjednoczonymi. Rosja i Egipt podjęły współpracę w dziedzinie wojskowo-technicznej: zawarły kontrakty na dostawy rosyjskiej broni (samoloty myśliwskie, śmigłowce, pociski kierowane, systemy obrony przeciwlotniczej) oraz zainicjowały (od 2016 roku) wspólne ćwiczenia wojskowe. Według doniesień mediów toczą się rozmowy o wykorzystywaniu przez Rosję egipskich baz wojskowych. Jednocześnie Rosja angażowała Egipt we współpracę przy uregulowaniu konfliktu w Syrii i oferowała Kairowi współdziałanie w Libii. Jednodniowe bliskowschodnie tournée prezydenta Putina stanowi element jego kampanii wyborczej. Chodziło o demonstrację rosyjskiej mocarstwowości i znaczenia w regionie. Jednocześnie wizyta służyła szybkiemu zdyskontowaniu oburzenia, jakie wywołało w świecie islamskim uznanie przez amerykańską administrację Donalda Trumpa Jerozolimy za stolicę Izraela. Celem Moskwy jest tu dalsze wzmocnienie kosztem USA swoich pozycji zarówno wśród opinii publicznej regionu, jak i w państwach będących wcześniej filarami amerykańskich wpływów w regionie (Egipt, Turcja). 

 

*Rosja i Egipt podpisały dokumenty o wznowieniu ruchu lotniczego między krajami. Rosja i Egipt podpisały dokumenty konieczne do przywrócenia połączeń lotniczych między państwami po dwuletniej przerwie. 1 lutego zostaną przywrócone połączenia lotnicze między Moskwą i Kairem — przekazał szef Ministerstwa Lotnictwa Egiptu. W kwietniu Rosja i Egipt omówią otwarcie lotów czarterowych — dodał egipski szef resortu lotnictwa.   Jak na razie mowa o przywróceniu regularnych połączeń  między Kairem a Moskwą. Minister transportu Rosji Maksim Sokołow przekazał w piątek, że może do tego dojść już w pierwszej połowie lutego 2018 roku, jeśli nie wydarzy się nic złego. Kwestia przywrócenia lotów czarterowych do egipskich kurortów — Szarm el-Szejk i Hurghady zostanie rozwiązana już w 2018 roku — dodał Sokołow w wywiadzie dla kanału „Rossija 24".  „Chcę podziękować i pogratulować ministrowi Fathiemu i życzyć mu dalszej realizacji wszystkich naszych planów" — powiedział Sokołow w piątek na uroczystości podpisania dokumentu. Ze strony Rosji podpisał go minister transportu Maksim Sokołow, ze strony Egiptu — minister lotnictwa cywilnego Sherif Fathi. Rosja zerwała połączenia lotnicze z Egiptem w listopadzie 2015 roku po katastrofie nad Synajem samolotu linii lotniczej Kogałymawia lecącego z Szarm el-Szejk do Petersburga. Na jego pokładzie znajdowało się 217 rosyjskich turystów i siedem członków załogi. Wszyscy zginęli. Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa zakwalifikowała incydent jako zamach.    

 

*Przestrzeń powietrzna i infrastruktura lotniskowa Egiptu mogą przydać się Siłom Powietrzno-Kosmicznym Federacji Rosyjskiej jako „lotniskowy przystanek”, uważa rosyjski orientalista, szef Centrum Bliskiego Wschodu Rosyjskiego Instytutu Studiów Strategicznych Władimir Fitin.Wcześniej poinformowano, że premier Rosji Dmitrij Miedwiediew polecił Ministerstwu Obrony i Ministerstwu Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej przeprowadzić rozmowy z Kairem i po osiągnięciu porozumienia podpisać umowę na korzystanie z przestrzeni powietrznej i lotniskowej infrastruktury Federacji Rosyjskiej i Arabskiej Republiki Egiptu. „Jest to dodatkowa logistyka, która może pomóc w odpowiednim momencie Siłom Powietrzno-Kosmicznym Federacji Rosyjskiej działać w syryjskim teatrze tak, jak będzie to korzystne… W razie potrzeby nowych lotów naszego lotnictwa bezpośrednio z Rosji, możliwość skorzystania ze struktur lotniskowych w Egipcie jest bardzo ważna” — sugeruje ekspert w wywiadzie dla RIA Novosti. Według jego oceny teraz w agendzie jest tylko zakończenie operacji w Syrii. „Na razie kwestia ogranicza się do syryjskiej problematyki… W odniesieniu do kontynuacji walki z PI, pomimo faktu, że główne miasta są w rękach rządu, jednak PI nadal ma siły i bazy, które bombardują nasze samoloty” — powiedział Fitin. Przypomniał, że stanowiska Rosji i Egiptu w sprawie sytuacji w Syrii są „bardzo zbliżone”. „Kair nigdy tak naprawdę nie wspierał grup opozycyjnych w Syrii, utrzymywał więzi z rządem Baszara al-Asada… Biorąc pod uwagę nasze stabilne i przyjazne stosunki z Egiptem, uważam takie działania za w pełni logiczne i możliwe” — uważa Fitin. W odniesieniu do ingerencji Rosji w sytuację w sąsiadującej z Egiptem Libii, to na razie nie ma o tym mowy, uważa ekspert.

 

*Rosja nie będzie w trybie jednostronnym znosić wiz dla obywateli Unii Europejskiej - oświadczył minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow. „Są postępy, jeśli chodzi o stosowanie reguł Schengen. Reguły te przewidują dość szeroki wachlarz możliwości, w tym uzyskanie w przeciągu paru dni pięcioletnich wielokrotnych wiz. Wiele państw UE, w tym na przykład Włochy, aktywnie promują takie podejście. I my odpowiadamy tym samym" — oświadczył Ławrow podczas piątkowej „godziny rządowej" w Radzie Federacji. „Ale przejść na ruch bezwizowy z tymi, którzy ograniczają wjazd na swoje terytorium my nie możemy. Choć z każdą stroną jesteśmy gotowi zawierać stosowne porozumienia, w tym z państwami UE" — zauważył minister. „Taki kraj jak Rosja nie może się otwierać bez wzajemności" — dodał Ławrow.

 

*Rosja będzie domagać się szacunku i ochrony zabytków żołnierzy radzieckich nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie, powiedział w piątek minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow, przemawiając w Radzie Federacji w „godzinie dla rządu”.„Jeśli chodzi o nasze oświadczenia, brzmiały one nie tylko za pośrednictwem Ministerstwa Spraw Zagranicznych. My w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym przygotowaliśmy wspólne oświadczenie na ten temat [o potrzebie ochrony pomników żołnierzy radzieckich] i przedstawiliśmy je na sesji Rady Ministrów Spraw Zagranicznych OUBZ — zaznaczył rosyjski minister spraw zagranicznych. — Dosłownie tydzień temu w Wiedniu zasugerowaliśmy umieszczenie odpowiedniego sformułowania w zbiorowym dokumencie OBWE”.Niestety nasi zachodni partnerzy odstąpili od tego, ale temat pozostaje bardzo pilny i będziemy pracować, aby nie tylko w Polsce, ale wszędzie tam, gdzie znajdują się pomniki bohaterów, którzy wyzwolili Europę, były one szanowane i chronione — podkreślił minister. „Reagowaliśmy często i głośno, wzywaliśmy nie tylko do sumienia, co​​nie zawsze udaje się w dialogu z naszymi europejskimi partnerami, ale także do umowy (rosyjsko-polskiego porozumienia o zachowanie pomników i grobów), o którym wspominaliście — powiedział Ławrow. Nasi polscy koledzy starają się ją interpretować tak, że są zobowiązani do utrzymania w należytym stanie tylko pomników na grobach — płyt nagrobkowych, a nie pomników, jak to mówią, na cześć radzieckich żołnierzy. Tak nie jest”. Według rosyjskiego ministra „prawnicy, którzy przestudiowali tę umowę, potwierdzili, że wszystkie pomniki bez wykluczenia, które znajdują się na terytorium Polski i Rosji, jeśli te pomniki odnoszą się do historii polskich żołnierzy lub obywateli, powinny być utrzymywane w przyzwoitym stanie”. „Dlatego prowadzimy z nimi rozmowy, choć rozumiecie pewnie, że obecne władze w Polsce, to mało obiecujące przedsięwzięcie, są przesiąknięte rusofobią, nie wiem dlaczego” — oświadczył minister spraw zagranicznych Rosji.

 

*Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz skomentował wczorajszą wypowiedź prezydenta Rosji Władimira Putina na temat katastrofy smoleńskiej.Podczas corocznej konferencji prasowej prezydent Rosji Władimir Putin odpowiedział na pytanie dziennikarza TVN Andrzeja Zauchy dotyczące katastrofy smoleńskiej.  Do tej pory szczątki samolotu nie zostały zwrócone polskiej stronie. Obecnie nadal działa komisja i padają stwierdzenia, że na pokładzie doszło do wybuchu oraz, że może nie Pan osobiście, ale Pańscy ludzie sprowokowali katastrofę — powiedział Andrzej Zaucha.   To jakiś absurd. Te pytania już nas męczą… Jeśli na pokładzie doszło do wybuchów… Skąd startował samolot — z Warszawy czy z Moskwy? To szukajcie u siebie! Nie było żadnych wybuchów. Wszystko już przebadała strona polska i strona rosyjska. Nie trzeba niczego wymyślać. Jeśli ma miejsce tragedia, to należy ją traktować jak tragedię I nie tworzyć tu jakichś politycznych domysłów. Po co? Chcecie skomplikować stosunki rosyjsko — polskie? W jakim celu? Po to, aby podnieść komuś jakieś rankingi wewnętrzne?— wyjaśnił Władimir Putin. Zdaniem Antoniego Macierewicza „w ustach przywódcy kraju, który jest odpowiedzialny za ludobójstwo katyńskie, a także za tragedię smoleńską, takie słowa są naprawdę szokujące".Warto by pan prezydent Putin, który przecież w tamtym czasie, jako premier, był przewodniczącym komisji badającej tragedię smoleńską spojrzał wreszcie prawdziwe oczy. Dwie eksplozje, które ostatecznie zniszczyły Tu-154 zostały w sposób bezsporny zidentyfikowane przez oficjalną ekspertyzę — zamówioną i uznaną przez państwową komisję, której przewodził minister spraw wewnętrznych — Jerzy Miller — powiedział Macierewicz w Polskim Radiu 24.Dodał, że rosyjski lider powinien wykazać się odwagą i wziąć odpowiedzialność za to, co się stało.  „(…) Putin powinien mieć odwagę, by przyjąć odpowiedzialność, za to, co się stało, a nie próbować obrażać kraj, którego przywódcy polegli na ziemi smoleńskiej koło Katynia". Macierewicz zaapelował też do rosyjskich władz, aby oddały „bezprawnie przetrzymywany wrak, czarne skrzynki i wszystkie przyrządy nawigacyjne", poniewaz w ten sposób „próbują utrudnić badanie tragedii". „Zwracam się z apelem do pana prezydenta Putina, żeby zamiast drwić i oskarżać Polskę, bardzo odpowiedzialnie podszedł do tej całej sprawy i pozwolił na wyjaśnienie, ujawnienie prawdy o dramacie, tragedii smoleńskiej".

 

*Obserwatorzy Specjalnej Misji Monitorującej OBWE odnotowali użycie broni artyleryjskiej przez wojska ukraińskie, poinformowała służba prasowa misji.Wcześniej ŁRL poinformowała, że trzy osoby zostały ranne, a ponad 20 domów zniszczono w wyniku ostrzału artyleryjskiego Pierwomajska i Stachanowa przez ukraińską artylerię . „13 grudnia o godzinie 00:05, pozostając w bazie patrolowej Specjalnej Misji Monitorującej położonej na północnym skraju kontrolowanego przez rząd Ukrainy miasta Popasnaja (69 kilometrów na zachód od Ługańsku), obserwatorzy usłyszeli 10 wybuchów ocenianych jako strzały z artylerii w odległości 200-500 metrów w sektorze od zachodu i czuć było zapach prochu” — cytuje służba prasowa Specjalnej Misji Monitorującej z 13 grudnia. Według jej raportu obserwatorzy przenieśli się do schronu umieszczonego w piwnicy bazy. Gdy o godzinie 00:36 jeden z obserwatorów wyszedł z ukrycia w celu oceny sytuacji w zakresie bezpieczeństwa, usłyszał 3 wybuchy ocenione jako strzały z artylerii i zobaczył 3 błyski płomienia wylotowego w odległości 200-500 metrów w sektorze od zachodu — uściśliła służba prasowa. Według raportu przedstawiciel administracji wojskowo-cywilnej w Popasnaja telefonicznie poinformował zespół misji o tym, że w pobliżu  Popasnaja trwa intensywny ostrzał artyleryjski, i poradził  pozostać w ukryciu. „Obserwatorzy zaznaczyli, że o godzinie 01:20 ostrzał ustał, ale o godzinie 01:45 znów się rozpoczął i trwał do godziny 02:20” — poinformowała służba prasowa.

 

*„Pompowanie” Ukrainy amerykańskimi i kanadyjskimi środkami zarządzania wojny popycha jej przywódców do nowych wojennych awantur, powiedziała rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.Prezydent USA Donald Trump we wtorek podpisał budżet obronny kraju na rok finansowy 2018. Budżet zakłada wyodrębnienie pomocy wojskowej dla Ukrainy w wysokości 350 milionów dolarów, jednak połowa tej kwoty może być zapewniona tylko po reformach w sferze militarnej. Ambasador Ukrainy w USA Walerij Czalyj powiedział, że budżet obronny podpisany przez Trumpa upoważnia do zapewnienia Ukrainie broni śmiercionośnej o charakterze obronnym i znacznie rozszerza parametry wsparcia Kijowa. Także ambasador Ukrainy w Kanadzie Andrij Szewczenko powiedział w środę, że Kanada pozwoliła swoim firmom dostarczać broń na Ukrainę. „Jest absolutnie jasne, że pompowanie Ukrainy amerykańskimi i kanadyjskimi środkami zarządzania wojny popycha jej przywódców, którzy sabotują pokojowe rozwiązanie konfrontacji na wschodzie kraju, do nowych wojennych awantur, Waszyngton i Ottawa muszą zrozumieć, że konflikt w Donbasie, który był wynikiem zamachu stanu w Kijowie, nie rozwiąże się siłą, a wina za śmierć ludzi będzie leżeć także na tych, którzy dają broń zabójcom” — czytamy w komentarzu Zacharowej opublikowanym na stronie internetowej rosyjskiego MSZ.

 

* Ewentualne dostawy broni śmiercionośnej dla Ukrainy uczynią z niej jednego z uczestników konfliktu zbrojnego na Donbasie, co będzie oznaczało fiasko mińskich porozumień - oświadczył w czwartek Ria Novosti znany ekspert wojskowy, redaktor naczelny gazety „Nacionalnaja Oborona" Igor Korotczenko. Wczoraj gazeta rządowa Canada Gazette donosiła, że Kanada włączyła Ukrainę na listę krajów, którym można przekazywać określone rodzaje uzbrojenia, broni palnej, urządzeń i ich części zamiennych. Prezydent USA Donald Trump podpisał wcześniej budżet obronny na 2018 rok, który przewiduje przeznaczenie 350 milionów dolarów na pomoc wojskową dla Kijowa. Ukraiński prezydent Petro Poroszenko podziękował Waszyngtonowi i Ottawie „za wyraźny i aktualny sygnał wsparcia". „Dostawy broni śmiercionośnej dla Ukrainy będą oznaczać, że stanie się kolejną stroną konfliktu na Donbasie. Ta decyzja torpeduje mińskie porozumienia, które w ogóle mogą przestać obowiązywać i dają Poroszence wolną rękę w rozpoczęciu nowej fazy aktywnych działań wojskowych przeciwko DRL i ŁRL" — powiedział ekspert. Korotczenko sugeruje, że pod kanadyjskim sprzętem wojskowym ukrywać się będzie realny amerykański pakiet pomocy wojskowej. Rozmówca zauważył też, że kanadyjskie wojsko dysponuje pełnym wachlarzem broni spełniających wymogi NATO, dlatego Kijów może otrzymać wszelkie rodzaje nowoczesnej broni — przeciwpancerne systemy rakietowe, systemy reaktywnych wyrzutni rakietowych, artylerię, a także amunicję. „Sądzę, że możemy się spodziewać ostrej negatywnej reakcji na decyzję Kanady ze strony Francji i Niemiec. Jeśli te kraje nie zareagują, będzie to oznaczać ostateczny koniec mińskich porozumień. Oczywiście zareaguje też Moskwa — już w najbliższych godzinach" — podkreślił Korotczenko.

 

* Ambasador Kanady na Ukrainie Roman Waszczuk opowiedział o warunkach sprzedaży broni stronie ukraińskiej. „Jest to pozwolenie ramowe, które pozwala na zakup broni” — cytuje UNN jego słowa. Należy zauważyć, że pozwolenie ramowe nie gwarantuje dostaw broni z Kanady, ale otwiera możliwości zakupu śmiercionośnej broni. „Teraz zostały otwarte ramy prawne, w których podmioty rządowe czy gospodarcze mogą uzgodnić dostawę broni” — dodał dyplomata. Jak podkreśla publikacja, lista kontroli automatycznej broni palnej, na którą teraz wpisano Ukrainę, pozwala na eksport 183 wersji broni palnej, „broni, urządzeń lub komponentów znajdujących się na liście kontroli eksportu”. Wcześniej poinformowano, że Kanada zatwierdziła dostawy śmiercionośnej broni dla władz Kijowa.

 

*Propozycja ukraińskiego ministra infrastruktury Wołodymyra Omelana o zerwaniu komunikacji kolejowej z Rosją od 2018 roku nie może być rozumnie uzasadniona, można ją nazwać „ekonomicznym harakiri”, zaznaczają eksperci.Ukraińskie władze rozważają kwestię zerwania komunikacji kolejowej z Rosją. Ostateczna decyzja zostanie podjęta w 2018 roku, powiedział minister infrastruktury Ukrainy Wołodymyr Omelan. Według niego w tej kwestii są dwa elementy — cargo i przewóz pasażerski, ale żaden z nich nie pociąga za sobą żadnych znaczących strat dla Kijowa. „Idea zerwania komunikacji kolejowej wygląda na bardzo upolitycznioną i w dużej mierze jest reakcją na ostateczne odejście ruchu tranzytowego. Jeszcze do niedawna rosyjskie pociągi towarowe i pasażerskie jechały z centrum na południe po terytorium Ukrainy. Ale tydzień wcześniej wszystkie rosyjskie pociągi zaczęły wykorzystywać na tej trasie nowy odcinek linii kolejowej „Żurawka-Millerowo” z pominięciem terytorium Ukrainy.I chociaż Kijów mówi, że nic nie straci z powodu ostatecznego zerwania komunikacji kolejowej z Rosją, w rzeczywistości sytuacja wygląda inaczej. Po pierwsze, straci setki milionów dolarów z tranzytu, a po drugie, wszystko to wpłynie na stosunki handlowe, które w ciągu ostatniego roku rosną. Przykładowo, duża ilość rosyjskiego węgla jest nadal przywożona na Ukrainę pociągami towarowymi z Rosji. „Mają go dostarczyć w kieszeniach?” — pyta Andriej Suzdalcew, wicedziekan Wydziału Gospodarki Światowej i Polityki Wyższej Szkoły Ekonomii. Oprócz tego obecnie według różnych danych w Rosji pracuje od 2,5 do 4 milionów Ukraińców, nie licząc ich rodzin. W przypadku zerwania komunikacji kolejowej pozostaje im tylko transport samochodowy, dlatego ekspert nazywa takie plany emocjonalną reakcją na to, że Federacja Rosyjska nie wykorzystuje już potencjału tranzytowego Ukrainy i ten pozostaje niedoceniony. Zaś​​całkowite zamknięcie komunikacji kolejowej Uważa praktycznie za niemożliwe. Z kolei były minister transportu Federacji Rosyjskiej i profesor Petersburskiego Uniwersytetu Drogowego Anatolij Zajcew nazywa pomysł Kijowa szczerze głupim i krótkowzrocznym. „Każdy kraj wręcz przeciwnie próbuje przyciągnąć na swoje terytorium jak najwięcej tranzytu, ponieważ inny kraj za niego płaci i to płaci w walucie, która zwiększa zyski dewizowe do skarbca. Oświadczenie Omelana przypomina „gospodarcze harakiri” dla komponentu transportowego, a także jest sprzeczne z podstawowymi zasadami dobrosąsiedztwa. Takiego pomysłu nie można racjonalnie wytłumaczyć. Rosja może zawsze wykorzystać w charakterze alternatywy okrężne szlaki przez Białoruś lub kraje bałtyckie, które pomimo nieprzyjaznej retoryki politycznej wręcz przeciwnie występują z prośbą o zwiększenie tranzytu kolejowego przez swoje terytorium, oferując bardzo korzystne warunki” — tłumaczy Anatolij Zajcew.

 

* Korea Północna zagroziła, że wprowadzenie wobec niej blokady morskiej pociągnie za sobą bezwzględną odpowiedź. Korea Północna uzna ewentualną blokadę morską za akt wypowiedzenia wojny i podejmie „bezwzględne kroki odwetowe" — czytamy w oświadczeniu rzecznika MSZ Korei upublicznionym przez Centralną Agencję Telegraficzną Korei (KCNA). W piątek Rada Bezpieczeństwa ONZ zbierze się na posiedzenie ministerialne w Nowym Jorku, żeby omówić zaostrzenie sankcji przeciwko Korei Północnej, w tym propozycję wprowadzenia blokady morskiej w związku z ciągłym rozwojem programu nuklearnego i rakietowego Pjongjangu. „Jeśli USA i ich poplecznicy posuną się do morskiej blokady Korei, to jak wielokrotnie uprzedzaliśmy, uznamy to za działania wojskowe przeciwko nam i podejmiemy bezwzględne działania w akcie samoobrony" — zauważył rzecznik MSZ KRLD, którego nazwiska jak zawsze KCNA nie przywołuje.

 

*USA dążą do pokojowego rozwiązania w sprawie KRLD, ale Pjongjang musi wykazać zainteresowanie dialogiem, powiedział RIA Novosti rzecznik Departamentu Stanu, komentując wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina w tej sprawie.Putin na konferencji prasowej w czwartek wezwał do zatrzymania eskalacji sytuacji wokół Korei Północnej. Zauważył, że jeśli Stany Zjednoczone będą opierać się na zdrowym rozsądku w polityce zagranicznej, to będzie to klucz do współpracy między Moskwą a Waszyngtonem, w tym w kwestii Korei Północnej. „Jak zaznaczył sekretarz stanu Rex Tillerson opcje dyplomatyczne są realne. USA nadal szukają pokojowej drogi denuklearyzacji Korei Północnej i zaprzestania agresywnej działań KRLD, ale Pjongjang musi wykazać zainteresowanie poważnym dialogiem” — powiedział rzecznik Departamentu Stanu.

 

* Chiny nieoczekiwanie zamknęły most łączący miasto Dandong z Koreą Północną, przez który przechodzi  znaczna część handlu Korei Północnej ze światem zewnętrznym. Oficjalną przyczyną tego zamknięcia ma być konieczność remontu mostu, ale niektórzy obserwatorzy uważają, że w ten sposób Chiny dyskretnie  naciskają na Koreę Północną, aby ograniczyła ona swój program nuklearny.

 

* Parlament Filipin wprowadził na rok stan wojenny na południowej wyspie Mindanao, aby umożliwić armii większą swobodę prowadzenia kampanii przeciwko muzułmańskim ekstremistom z tzw. Frontu Moro.

 

* Stany Zjednoczone i Wenezuela wymieniły ostre i jak zwykle nieprzyjazne komentarze po tym, jak prezydent Nicolás Maduro zapowiedział, że partie, które zbojkotowały wybory w tym miesiącu, zostaną wykluczone z przyszłych wyborów. Partia rządząca twierdzi, że​​takie jest przekonanie rządu o demokracji wielopartyjnej.

 

* Siły bezpieczeństwa w Hondurasie próbowały oczyścić ulice z barykad założonych przez zwolenników kandydata na prezydenta Salvadora Nasrallę. Ponad dwa tygodnie po wyborach żaden z dwóch rywali nie został ogłoszony zwycięzcą, chociaż władze twierdzą, że najwięcej głosów uzyskał  urzędujący prezydent, Juan Orlando Hernández. Nasralla, który jest potomkiem syryjskich chrześcijan  z przedwojennej fali emigrantów z Bliskiego Wschodu, chce unieważnienia wyborów  twierdząc, że zostały sfałszowane.

 

* 14 żołnierzy sił pokojowych ONZ zginęło w Demokratycznej Republice Konga podczas ataku na ich bazę przez dżihadystów z organizacji Zjednoczone Siły Demokratyczne. Atak ten dodał wątek islamistyczny do konfliktu, który od dawna dotyczy grabieży  kongijskich minerałów przez międzynarodowe koncerny górnicze.

 

* Jacob Zuma, prezydent Republiki Południowej Afryki, bije kolejne rekordy korupcji. Dwa sądy wydały orzeczenia przeciwko niemu zaledwie kilka dni przed konferencją rządzącej partii Afrykański Kongres Narodowy (ANC), który ma wybrać jego następcę na przywódcę partii. Jeden sąd nakazał mu zezwolenie na niezależną kontrolę sądową nad zarzutami o „przechwytywaniu państwa”, w których oskarża się go o mianowanie ministrów na żądanie osób, z którymi jego rodzina ma interesy. Drugi sąd nakazał, aby osobiście pokrywał koszty związane z jego staraniami, aby zapobiec ujawnieniu przez rzecznika antykorupcyjnego raportu, w którym stawiane są te zarzuty.

 

* Arabia Saudyjska zniosła 35-letni zakaz oglądania filmów w kinach. Książę Muhammad bin Salman, następca saudyjskiego tronu, próbuje uczynić swe królestwo mniej purytańskim. Pierwsze kina będą mogły zacząć pokazywać filmy od początku przyszłego roku.

 

* Organizacja Współpracy Islamskiej, składająca się z 57 krajów muzułmańskich, wezwała świat do uznania Wschodniej Jerozolimy za stolicę państwa palestyńskiego. Organizacja ta stwierdziła jednocześnie, że decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela zdyskwalifikowała Amerykę do odgrywania roli mediacyjnej w procesie pokojowym na Bliskim Wschodzie.

 

* W Polsce policyjni antyterroryści zatrzymali w piątek osoby podejrzane o uprowadzenie dla okupu połączone ze szczególnym udręczeniem. W trakcie akcji jeden z napastników został postrzelony - pomimo przeprowadzonej akcji reanimacyjnej mężczyzna zmarł. Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Krakowie w komunikacie, akcja antyterrorystów związana była z postępowaniem prowadzonym przez wydział śledczy tej prokuratury o ws. uprowadzenia dla okupu połączone ze szczególnym udręczeniem. W trakcie śledztwa prokurator wydał postanowienie o zatrzymaniu i doprowadzeniu do prokuratury osób podejrzanych o popełnienie tego przestępstwa. Według komunikatu, w piątek funkcjonariusze oddziału antyterrorystycznego realizując polecenie prokuratury dokonali zatrzymania sprawców przestępstwa. W trakcie wykonywania czynności zatrzymania, jeden z podejrzanych zaatakował funkcjonariusza policji, usiłując wyrwać mu broń i oddać strzał w stronę innego funkcjonariusza. W odpowiedzi policjant postrzelił napastnika. Pomimo przeprowadzonej akcji reanimacyjnej podejrzany zmarł. Prokuratura poinformowała, że aktualnie trwają intensywne czynności procesowe w sprawie. Po ich zakończeniu przekazane zostaną kolejne informacje dotyczące postępowania.

 

* Unia Europejska i Japonia podpisały  umowę o wolnym handlu, która obejmie łączną populację 600 milionów ludzi. Japonia obniży taryfy na import europejskich serów, mięsa i wina, a UE zrobi to samo z cłami na japońskie samochody. Jednocześnie Japonia i UE dołączyły do​​Ameryki, tworząc sojusz, który ma „wyeliminować ... nieuczciwe praktyki protekcjonistyczne i zniekształcające rynek”, które są wymierzone bezpośrednio w Chiny

 

*Zakończenie budowy terminala LNG na Jamale dowiodło, że amerykańskie sankcje nie są w stanie wpłynąć na „jeden z flagowych projektów prezydenta Władimira Putina" - podaje Bloomberg. „Pierwsza partia LNG znajduje się na pokładzie tankowca kierującego się do portu niedaleko Londynu, żeby pomóc Wielkiej Brytanii znieść zimną, zimową pogodę w kontekście nieoczekiwanego zatrzymania wydobycia ze złóż na Morzy Północnym. To, że gaz znajdzie się w europejskim kraju wspierającym sankcje wobec Rosji, może się Moskwie spodobać" — zauważa agencja. Ekspert z Oksfordzkiego Instytutu Badań Energetycznych James Henderson nazwał terminal LNG na Jamale zwycięstwem Rosji, które pokazało, że „sankcje utrzymują swoją skuteczność z ogromnym trudem".

 

* Duński parlament znowelizował ustawę o szelfie kontynentalnym w zakresie wydawania przez Ministerstwo Energii i Klimatu zgody na układanie rurociągów i kabli w duńskim morzu terytorialnym (do 12 mil morskich). Od 1 stycznia 2018 roku decyzje te mają być uzależnione od zgodności inwestycji z interesami Danii w polityce zagranicznej, bezpieczeństwa i obronnej. Opinię w tej sprawie wydawać będzie minister spraw zagranicznych. Za nowelizacją ustawy głosowały wszystkie partie w parlamencie. Zmiany w prawie skrytykowały natomiast firmy zaangażowane w projekt budowy gazociągu NS2: Nord Stream 2 AG, OMV, Uniper, Shell, Wintershall i Engie. Argumenty przeciwników blokowania NS2 dotyczą przede wszystkim problemu retroakcji prawa. Spółka NS2 AG podkreśla, że wniosek został złożony w kwietniu br. i powinien być rozpatrywany według obowiązującego wówczas porządku prawnego. Dania zdecydowała się na nowelizację ustawy, gdyż dotychczasowa duńska interpretacja prawa morza (obowiązująca podczas wydawania zgody na budowę gazociągu Nord Stream w 2009 roku) mówiła o braku możliwości zablokowania inwestycji ze względów innych niż środowiskowe. Konwencja o prawie morza potwierdza prawo państwa nadbrzeżnego do „określania warunków układania kabli lub rurociągów, które wchodzą na jego terytorium lub morze terytorialne” (art. 79). Nowela ustawy o szelfie jest elementem rządowej strategii gry na czas wobec projektu gazociągu NS2, którego planowana trasa przebiega przez duńskie morze terytorialne na południe od Bornholmu. Prace legislacyjne i ewentualne zastosowanie nowej procedury wobec wniosku spółki NS2 AG wydłużają proces decyzyjny (wniosek o wytyczenie trasy wpłynął 3 kwietnia br.). Centroprawicowy rząd Larsa Løkke Rasmussena liczy na to, że decyzja w sprawie NS2 zostanie podjęta przez Komisję Europejską i Dania nie będzie zmuszona do samotnego blokowania gazociągu. Kopenhaga chce uniknąć sytuacji, w której musiałaby jednoznacznie opowiedzieć się po stronie zwolenników realizacji projektu (w tym najważniejszego partnera gospodarczego – Niemiec) lub też jego przeciwników (w tym kluczowego sojusznika w polityce bezpieczeństwa – USA). W ostatnich miesiącach temat NS2 stał się bardziej widoczny w duńskiej debacie publicznej. Jej dynamika jest niekorzystna dla projektu. Chociaż resort energii unika łączenia zmiany ustawy o szelfie z projektem gazociągu i deklaracji, że nowa procedura zostanie zastosowana do NS2, to w przypadku niepowodzenia zabiegów o rozwiązanie problemu na szczeblu unijnym Dania prawdopodobnie nie wyrazi zgody na ułożenie gazociągu w swoim morzu terytorialnym. Rząd zapewne weźmie pod uwagę otwarcie wyrażany sprzeciw wobec NS2 przez lewicową opozycję, parlamentarzystów z partii koalicyjnych oraz konsekwentny amerykański lobbing. Zmusiłoby to spółkę NS2 AG do wytyczenia trasy w duńskiej wyłącznej strefie ekonomicznej na północ od Bornholmu, w której konwencja o prawie morza nie daje państwu nadbrzeżnemu możliwości blokowania projektów gazociągowych.

 

*Zespół sekretarza stanu USA Rexa Tillersona pracuje nad sposobem zablokowania budowy „Gazociągu Północnego 2”, donosi gazeta Washington Examiner, powołując się na urzędnika z Departamentu Stanu. „Ponieważ «Gazociąg Północny 2» będzie przechodzić przez wody Danii, to może stać się znaczącą polityczną i prawną przeszkodą, która może znacznie spowolnić budowę gazociągu” — powiedział pomocnik sekretarza stanu Aaron Wess Mitchell senackiej Podkomisji ds. Stosunków Zagranicznych. Według dyplomaty nowy rurociąg skoncentruje 75% rosyjskiego gazu dostarczanego do Europy. Wyraził także opinię, że taki rozkład nie odpowiada interesom Europy i Stanów Zjednoczonych. Wcześniej duński parlament zatwierdził projekt ustawy, która pozwala zabronić budowy „Gazociągu Północnego 2” na wodach terytorialnych kraju.

 

* Rodzina jednego z 44 zaginionych marynarzy z okrętu podwodnego San Juan twierdzi, że przed zniknięciem okręt był ścigany przez brytyjski śmigłowiec. Londyn i Argentyna stanowczo zaprzeczają doniesieniom. Jessica Medina, siostra jednego z zaginionych marynarzy z argentyńskiego okrętu podwodnego twierdzi, że otrzymała tajemniczą wiadomość niedługo przed zniknięciem jednostki. Jej brat Roberto Daniel Medina miał napisać, że okręt był ścigany przez brytyjski śmigłowiec oraz chilijską łódź - informuje Fox News. Doniesienia siostry marynarza ukazały się w środę na łamach argentyńskiej gazety "La Gaceta". Wiadomość miała otrzymać za pośrednictwem aplikacji WhatsApp, kiedy ARA San Juan przepływał w okolicach Falklandów, nazywanych przez Argentyńczyków Malwinami. Jessica Medina dodała też, że rodziny "wielu" innych marynarzy z zaginionego okrętu otrzymały podobne wiadomości, że jednostka ucieka przed brytyjskim śmigłowcem. Przedstawiciele argentyńskiej marynarki stanowczo zaprzeczyli doniesieniom Jessiki Mediny twierdząc, że są "zupełnie nieprawdziwe". Rzecznik brytyjskiej marynarki również zaprzeczył tym doniesieniom w wywiadzie dla "The Mirror". Mówił, że brytyjskie wojsko nie ma w tym regionie żadnych śmigłowców do walki z okrętami podwodnymi. Siostra marynarza powiedziała, że otrzymała wiadomość zaledwie kilka dni przed zaginięciem jednostki w połowie listopada. Zaznaczyła, że wcześniej nie upubliczniała tej wiadomości, ponieważ "nie czuła się na siłach", jednak z czasem zdecydowała się na ten krok, aby pomóc w dochodzeniu. Okręt podwodny ARA San Juan zaginął wraz 44 członkami załogi. W ich poszukiwaniach z wody i z powietrza bierze udział solidarnie kilka krajów, w tym Stany Zjednoczone oraz Rosja, a nawet Wielka Brytania, która od lat pozostaje z Argentyną w ostrym sporze o Falklandy, nazywane przez Argentyńczyków Malwinami. Na pokładzie okrętu, przed utratą kontaktu z jednostką, doszło do awarii - poinformował rzecznik argentyńskiej marynarki wojennej. Enrique Balbi tłumaczył, że przez tzw. chrapy do środka wdarła się woda, która wywołała spięcie w baterii akumulatorów. W świetle najnowszych i dotychczasowych ustaleń podawanych przez argentyńską marynarkę wojenną szanse na odnalezienie załogi żywej są już praktycznie niemożliwe. Wcześniej informowano już bowiem, że zapasy tlenu wystarczą załodze maksymalnie na tydzień, podczas gdy kontakt z jednostką utracono 15 listopada.

 

* Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) skomentowała słowa prezydenta Rosji Władimira Putina, który na corocznej konferencji prasowej oświadczył, że agencja i Międzynarodowy Komitet Olimpijski „są poddawane presji od rana do nocy i zastraszane". „WADA jest transparentną i neutralną organizacją, decyzje podejmuje Rada Fundatorów, która w 50% składa się z przedstawicieli sportu i w 50% — z przedstawicieli państwowych, i przeprowadza dwa razy do roku publiczne spotkania" — oświadczyła agencja. Jej słowa przywołuje „R-Sport". WADA podkreśliła, że organizacja podejmuje decyzje w sposób obiektywny.

 

* Ponad milion osób wyszło na ulice Paryża aby wziąć udział w pogrzebie Johnny Hallydaya, francuskiego odpowiednika Elvisa Presleya, który zmarł  6 grudnia w wieku 74 lat. „Il était beaucoup plus qu'un chanteur, il était la vie” (Był kimś dużo więcej niż piosenkarzem, on był życiem), stwierdził  w mowie pogrzebowej  prezydent  Francji Emmanuel Macron.

 

* W San-Francisco zaczęto wykorzystywać roboty do odstraszania bezdomnych w pobliżu dużych organizacji i firm - pisze Business Insider. Według informacji portalu jeden z takich „ochroniarzy" został zauważony przy budynku Towarzystwa Ochrony Zwierząt (SPCA). Przedstawiciele organizacji przekazali, że użycie robota było „działaniem wymuszonym". Według słów pracowników SPCA bezdomni kilkakrotnie włamywali się do biura i niszczyli ich samochody. Business Insider zauważa, że niektóre przedsiębiorstwa korzystają z takich robotównie mając dośćśrodków na opłacenie prawdziwego ochroniarza. Koszt pracy robota nie przekracza siedmiu dolarów za godzinę.

 

*Zgodnie z przepowiedniami słynnego astrologa Nostradamusa już za 20 lat wybuchnie III wojna światowa z użyciem broni jądrowej.Wielu badaczy uważa, że prawdopodobieństwo spełnienia się proroctw Nostradamusa wynosi 70-80%. Zresztą każdy z nich na własny sposób traktuje zbyt mgliste zaszyfrowane przekazy o przyszłości politycznej Europy, Azji i Afryki. Co nas czeka w najbliższej przyszłości zgodnie z przepowiedniami Nostradamusa? W XXI wieku świat czekają niewiarygodne odkrycia, straszne klęski żywiołowe, konflikty zbrojne i III wojna światowa z użyciem broni jądrowej, którą przeżyją nie wszystkie narody. Według niektórych interpretacji w 2020 roku znów ma przyjść Antychryst, w latach 2022-2041 w wielu państwach wybuchną konflikty zbrojne. W 2023 roku meteoryt lub asteroid spadnie na Ziemię i zmieni jej orbitę. Świat zaleje fala klęsk żywiołowych i głodu. Pod wodą znajdzie się prawie cała Anglia i południowe wybrzeże Ameryki Południowej. Oto jeszcze kilka przepowiedni: 2024 — katastrofy technogenne i ekologiczne w USA i Europie. 2027 rok — w Indiach lub Chinach pojawi się nowy dyktator. 2028 rok — lot na Wenus. 2034-2043 — robotyka zdominuje wszystkie sfery działalności. 2045 rok — lot na Marsa. 2090 — ziemią będzie rządził straszny tyran. 2087-2098 — ludzkość skieruje wszystkie siły na walkę z zespołem przedwczesnej starości.Co zaś dotyczy III wojny światowej, według jednych odczytów wybuchnie w latach 2018-2024. USA, których sojusznikami będzie Europa i Japonia, będą stawiać opór Rosja, Chiny i państwa arabskie. Zresztą walczące strony nie użyją broni jądrowej. Niektórzy badacze wierszy Nostradamusa zwracają uwagę na 2038 rok, gdy rozpocznie się globalna wojna między Wschodem a Zachodem. Wybuchy jądrowe zniszczą całe państwa.

 

 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031