Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Niechciana wizyta Dudy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z historykiem, politologiem, doktorem Andrzejem Zapałowskim

 

Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy na Ukrainę znalazła w mediach swoje miejsce, lecz jej oceny bardzo się różnią. „Misja ratunkowa Andrzeja Dudy", „Czy Duda poprawił relacje Polski z Ukrainą?" „Prezydenci Polski i Ukrainy blisko rosyjskiej granicy". To tylko niektóre nagłówki w czwartkowej prasie. Jak Pan doktor ocenia tę wizytę? Czy była ona potrzebna?

Moim zdaniem ta wizyta powinna być przesunięta o kilka miesięcy na przyszły rok. W tej chwili cała polityka ukraińska, w tym prezydenta Poroszenki, jest nastawiona na sondaże, które będą odzwierciedlać ewentualne poparcie w wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Wydaje mi się, że w tej chwili cała polityka ukraińska jest skierowana do wewnątrz państwa a ewentualne działania międzynarodowe są tylko elementem gry politycznej.

Wizyta pana prezydenta Dudy w tym kontekście jakby wzmacniała pozycję prezydenta Poroszenki  w jego rozgrywce wewnętrznej z nacjonalistami, gdzie na tę chwilę główną osią rywalizacji o władzę na Ukrainie są środowiska oligarchiczne i nacjonalistyczne. Brakuje tam społeczeństwa obywatelskiego, które należałoby wspierać. Moim zdaniem ta wizyta w tym momencie, w sytuacji takich relacji polsko-ukraińskich była przedwczesna.

 

Z relacji z Charkowa, gdzie Andrzej Duda spotkał się z Petrem Poroszenką wynika, że stosunki ze wschodnim sąsiadem nadal są napięte. Jeden z komentatorów wręcz uważa, że prezydent pojechał gasić pożar, ale jedynie przygasił ogień. Więc, na czym polegają dziś różnice poglądów w Polsce i na Ukrainie?

Prezydent Poroszenko wykorzystuje taktycznie ideologię nacjonalistyczną do podebrania poparcia środowiskom nacjonalistycznym i rozmowa o upamiętnieniach, o realnym podejściu do badań naukowych w stosunkach polsko-ukraińskich w czasie II wojny światowej i po niej jest na tę chwilę bezprzedmiotowa. To wszystko, co wiąże się z tym okresem jest wykorzystywane w bieżącej grze politycznej, i jeżeliby się okazało, że na Ukrainie Polacy zaczynają wykopywać dziesiątki tysięcy pomordowanych kobiet i dzieci, to uderzyłoby to w wewnętrzny nerw tych środowisk oligarchów i nacjonalistów, którzy w tej chwili walczą o głosy, o przejęcie władzy na Ukrainie.

Moim zdaniem do czasu wyborów prezydenckich i parlamentarnych rozmowy o historii polsko-ukraińskiej są bezprzedmiotowe, bo większość naukowców ukraińskich nie wychyli się, nie zbliży się do prawdy, ponieważ w tej całej wojnie mogliby utracić swoją pozycję na uczelniach, swoje miejsce zatrudnienia. To jest tylko złudzenie, że w trakcie bezwzględnej walki o władzę, z którą mamy do czynienia na Ukrainie, w tej chwili takie rzeczy jak prawda historyczna, wrażliwość historyczna na państwo sąsiednie będą miały jakiekolwiek istotne znaczenie.

 

Według Pana doktora uwaga jednego z polskich oficjeli, że Ukraina z Banderą do Europy nie wejdzie, jest nadal aktualna?

Moim zdaniem tak. Ze strony Europy Zachodniej, ze strony Unii Europejskiej nie słyszymy nacisku w tym zakresie, poza jednym fragmentem w uchwale Parlamentu Europejskiego sprzed kilku lat. To się wiąże z tym, że nikt na poważnie nie bierze integracji Ukrainy z UE. Dlatego podkreślanie tych elementów Bandery, faszyzmu na Ukrainie nie ma istotnego znaczenia w wewnętrznej polityce Unii Europejskiej, ponieważ nikt poważnie  nie bierze Ukrainy  jako ewentualnego rzeczywistego członka tego ugrupowania.

 

Niechciana wizyta Dudy na Ukrainie już przeszła do historii. Jak według Pana doktora relacje polsko-ukraińskie mają się układać w realności?

W tej chwili Polska powinna się zdystansować od nachalności działań na rzecz Ukrainy. Ukraina wykorzystuje wszystkie państwa tylko w zakresie swoich interesów. Proszę zwrócić uwagę, że chyba tylko z wyjątkiem Słowacji  to państwo ma napięte stosunki ze wszystkimi państwami w tym momencie, kiedy także wewnątrz ma fatalną sytuację gospodarczą, rozbite społeczeństwo, spauperyzowane społeczeństwo, gdzie trwają procesy dezintegracji tego państwa.

Świat powinien wzmacniać na Ukrainie te grupy społeczne, które nie są związane ani z oligarchami, ani z nacjonalistami, które chcą stworzyć własne państwo w standardach europejskich. Państwo, które nie będzie nastawione przeciwko komukolwiek, które będzie odzwierciedlało politykę wielowektorową, czyli równowagi  stosunków gospodarczych  i politycznych i ze Wchodem i z Zachodem.

Ukraina jest w takim miejscu, że taką rolę musi odgrywać, a uciekanie od tej roli w kierunku definiowania się tylko w stosunku tylko do jednego strategicznego partnera, rozerwie to państwo na dzielnice. Połowa tego państwa przez kilkaset lat należała do jakiejś formy państwa rosyjskiego, poszczególne inne regiony przechodziły przez ostatnie 200-300 lat przynależność do różnych państw. To państwo nie jest scalone wewnętrznie, społeczeństwo nie jest zintegrowane, i teraz ta polityka, którą obecnie prowadzi Kijów nie jednoczy społeczeństwa, a wręcz odwrotnie pogłębia  różnice i napięcia pomiędzy poszczególnymi regionami.

 

KOMENTARZE

  • @@@!
    Ks. Isakowicz-Zaleski krytycznie o wizycie prezydenta Dudy na Ukrainie: „Po raz trzeci ominął doły śmierci na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej”..„Prezydent Andrzej Duda nie posłuchał rozsądnych opinii, uznając, że dobre układy z oligarchami, którzy niepodzielnie trzęsą młodym państwem nad Dnieprem i Dniestrem, są ważniejsze niż np. troska o pamięć i prawdę o barbarzyńskiej zagładzie około 150 tysięcy Polaków i obywateli polskich innych narodowości. Dlatego też po raz trzeci udał się on na Ukrainę, aby wesprzeć tamtejszy obóz władzy. Po raz trzeci także ominął masowe „doły śmierci” na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej, w których bez żadnego pochówku leżą kości polskich ofiar ukraińskiego ludobójstwa. Z kolei w czasie publicznych wystąpień ani razu, jak i w czasie poprzednich wizyt, nie zdobył się na powiedzenia prawdy tak o ludobójstwie Polaków, jak i jego sprawcach, używając jedynie pokrętnych sformułowań typu „straszne czasy i straszne wydarzenia”. Takie klituś-bajduś, którego nikt z polskich polityków z pewnością nie użyłby wobec innych ludobójstw np. Zbrodni Katyńskiej czy Holokaustu Żydów” – pisze ksiądz Isakowicz-Zaleski w felietonie na portalu rmf24.pl.

    Ks. Isakowicz-Zaleski przytacza opinię dr hab. Włodzimierza Osadczego, prof. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i dyrektora Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich – Centrum „Ukrainicum”, który twierdzi, że kolejne wizyty prezydenta RP na Ukrainie „nie mają najmniejszego sensu” i prowadzą wyłącznie do „szwanku majestatu Rzeczypospolitej”.

    W felietonie znajduje się też stwierdzenie, że korzyści z wizyt polskich ministrów i polskiego prezydenta odnosi wyłącznie prezydent Poroszenko, który wykorzystuje polskie wsparcie w walce z atakującymi go ukraińskimi oligarchami. „Poroszenko wpuścił swego gościa „w maliny”, wmawiając mu, że poprzez powoływanie kolejnych komisji da się rozwiązać piętrzące problemy. Takie komisje to klasyczne przelewania z pustego w próżne i gra na zwłokę” – podsumowuje wizytę prezydenta Dudy ks. Isakowicz-Zaleski.

    Trudno nie zgodzić się z tezami stawianymi przez ks. Isakowicza-Zaleskiego. Ukraina w dalszym ciągu blokuje możliwość przeprowadzenia ekshumacji polskich ofiar Rzezi Wołyńskiej domagając się, aby Polska stawiała pomniki zbrodniczej OUN-UPA. Bandera i jego rezuni są bohaterami Ukrainy, a Polakom próbuje się sprzedać narrację, w myśl której Rzeż Wołyńska nie była zaplanowanym przez Ukraińców ludobójstwem, ale rezultatem polsko-ukraińskich walk, za które odpowiedzialni są Polacy. Przymykanie na to oczu i chowanie głowy w piasek na pewno nie służy normalizacji stosunków polsko-ukraińskich.

    Sytuacja jest paradoksalna: Polska wspiera Ukrainę zarówno finansowo, jak i politycznie, tłumacząc to obawą przed „połknięciem” Ukrainy przez Rosję, co miałoby doprowadzić do zagrożenia polskiej granicy wschodniej. Tymczasem Ukraina po mistrzowski wykorzystuje polski strach przed Rosjanami i ordynarnie szantażuje swojego polskiego sojusznika domagając się uhonorowania zbrodniczej OUN-UPA. W Polsce jest już ok. 2 milionów Ukraińców. Kolejne miliony chce sprowadzać premier Morawiecki. Oby nie skończyło się tym, że Ukraina machnie ręką na ziemie okupowane przez Rosjan i odbije sobie to na Polsce finalizując ludobójczy plan swojego gieroja Bandery.

    Źródło: rmf24.pl

    Ps...Czy prezydent Duda, pomijając fakty jego notorycznej zdrady narodu to w ogóle Polak bo szczerze w to wątpię.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930