Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4187 postów 1933 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Powolny rozpad Kamerunu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

AFRICANA: O sytuacji w Kamerunie pisze Oskar Chmiel, Polskie Centrum Studiów Afrykanistycznych; przytaczam za Xportalem

 

Paul Biya, prezydent Kamerunu

 

Wskutek demonstracji, które odbyły się na początku października w dwóch anglojęzycznych prowincjach Kamerunu, w starciach z siłami bezpieczeństwa zginęło co najmniej 17 osób.

Demonstracje, które odbyły się 1 października – w 56 rocznicę zjednoczenia Kamerunu – stanowiły kontynuację długotrwałych protestów przeciwko marginalizacji anglojęzycznych regionów kraju. W ich toku symbolicznie proklamowano niepodległość Ambazonii, czyli państwa, które według separatystów miałoby obejmować swym

zasięgiem oba anglojęzyczne regiony Kamerunu. Demonstranci domagali się uwolnienia protestujących, którzy zostali uwięzieni podczas wystąpień w zeszłym roku. W wyniku rozruchów w więzieniu w mieście Kumbo, do których doszło podczas protestów na początku października, od kul strażników zginęło pięciu osadzonych. W tym samym czasie kolejnych kilkanaście osób zostało zabitych przez siły bezpieczeństwa w wyniku eskalacji zdarzeń. Władze lokalne oraz Amnesty International podają liczbę 17 śmiertelnych ofiar wydarzeń związanych z ostatnimi protestami.

Równocześnie odbyła się kontrdemonstracja w mieście Duala, gdzie na ulice wyszły tysiące zwolenników zachowania jedności Kamerunu. Nie wszyscy mieszkańcy anglojęzycznych regionów kraju popierają bowiem separatystów.

Obecne napięcia mają źródła w kolonialnej przeszłości Kamerunu. Zgodnie z ustaleniami Ligii Narodów, po zakończeniu I wojny światowej Francja i Wielka Brytania przejęły zarząd nad Kamerun jako byłą kolonią Niemiec. Od czasu uzyskania niepodległości i późniejszego zjednoczenia kraju w 1961 r. w Kamerunie używane są dwa języki oficjalne, francuski i angielski, przez wzgląd na mniejszość anglojęzyczną, zamieszkującą głównie były brytyjski Kamerun Południowy, czyli obecne regiony Północno-Zachodni i Południowo-Zachodni. Anglojęzyczni mieszkańcy stanowią dziś ok. 20% ludności kraju.

Protesty, które rozpoczęły się w listopadzie 2016 r., były spowodowane niezadowoleniem anglojęzycznej mniejszości, oskarżającej frankofońską większość o dyskryminację. Demonstranci twierdzili, że przejawia się ona m.in. poprzez obsadzanie wysokich stanowisk publicznych oraz stopniowe wypieranie systemu prawa precedensowego (common law) przez stanowiony system prawny części francuskojęzycznej. Zwracali też uwagę na potrzebę ochrony kultury języka angielskiego, ponieważ do pracy w szkole często nie są kierowani nauczyciele dwujęzyczni, lecz znający wyłącznie język francuski. Strajki i demonstracje zostały rozbite przez wojsko i policję, a ponad stu aktywistów trafiło do więzień. We wrześniu bieżącego roku nastąpił ciąg dalszy protestów, tym razem jednak demonstrujący wyszli na ulice, domagając się pełnej niepodległości regionu. W starciach z siłami bezpieczeństwa zginęło wówczas co najmniej 5 osób.

Tuż przed październikowymi protestami władze zakazały zgromadzeń liczniejszych niż cztery osoby oraz zamknęły niektóre obiekty, takie jak restauracje, dworce autobusowe i sklepy w większych miastach regionów Północno-Zachodniego i Południowo-Zachodniego. (Ludność, jak w całej Afryce, i tak zaopatruje się głównie na bazarach).  Przemieszczanie się między różnymi anglojęzycznymi częściami kraju zostało ograniczone, podobnie jak ruch na granicy z Nigerią, który w weekend poprzedzający manifestacje został wstrzymany. Ograniczono dostęp do internetu, a działanie aplikacji mediów społecznościowych, takich jak np. Facebook, Tweeter czy Whatsapp zostało zakłócone na dwa dni przed obchodami rocznicy zjednoczenia kraju.

W odpowiedzi na eskalację napięć prezydent Paul Biya potępił „wszelkie akty przemocy, niezależnie od tego, skąd pochodzą i kim są ich sprawcy”, wzywając do „dialogu”. W celu przywrócenia spokoju 15 października regiony anglojęzyczne odwiedziła specjalna delegacja na czele z premierem Philemonem Yangiem, który na miejscu wysłuchał propozycji zażegnania kryzysu, przedstawionych przez przedstawicieli miejscowej ludności. Profesor Ghogomu Paul Mingo z Kancelarii Premiera w jednym z wywiadów wyjaśnił, że rządowa wizytacja ma zaproponować protestującym dalsze prace nad decentralizacją, zgodnie z postanowieniami konstytucji z 1996 r. Ich celem ma być federalizacja państwa. Część protestujących nie chciała się jednak spotkać z wysłannikami rządu, żądając rozmów z prezydentem. Według nich głowa państwa powinna „poczuć się do odpowiedzialności i zająć się sprawą, zamiast jedynie wysyłać swych przedstawicieli”. Separatyści podkreślają, że są gotowi do pertraktacji, jednak pod warunkiem, iż odbędą się one z udziałem prezydenta i dotyczyć będą warunków secesji. W odpowiedzi Paul Biya ponownie zapowiedział reformy w sferach edukacji i sądownictwa, podkreślił jednak, że nie podejmie żadnych rozmów, które zagrażałyby jedności państwa.

 

Kolorem rózowym zaznaczono dwa anglojęzyczne regiony na zachodzie Kamerunu objęte konfliktem.

 

KOMENTARZE

  • Mapka
    bez wyraźnego zaznaczenia "anglojęzycznych" rejonów nic nie daje.
  • BJeznach
    Z dużym prawdopodobieństwem można założyć,że za tym "separatystycznym ruchu" stoi Nigeria. Te dwa regiony graniczą z dawną Biafrą, czyli IBOLandem. Teren ten -jako część nigeryjska- jest bogaty w złoża ropy. Cała infrastruktura w rejonie m.in.Calabaru, Port Harcourt to naftowe zagłębie. Angielskojęzyczna społeczność Kamerunu to rodacy Ibosów i jest oczywiste,że to jest okazja do połączenia się. I teraz tylko pytanie, czy za tym mogą stać ci, którzy zarządzają instalacjami (platformy,ropociągi), czyli przedstawiciele koncernów? Pozdrawiam.Excalibur

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30