Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4187 postów 1933 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wtorek, 12 grudnia 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1095) Zapraszam na kolejny serwis bieżących informacji i komentarzy z kraju i ze świata.

 

*Palestyńskie ugrupowanie Hamas ogłosiło rozpoczęcie trzeciej intifady.W swoim oświadczeniu palestyńskie ugrupowanie Hamas ogłosił, że oczekuje kontynuacji muzułmańskiego dnia gniewu, podczas którego wyznawcy islamu z wielu krajów protestowali przeciwko decyzji USA o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela.

 

*Rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders oświadczyła, że Stany Zjednoczone będą kontynuować walkę z terrorystami w Iraku i Syrii, aby nie dopuścić do odrodzenia się „Państwa Islamskiego" i zapewnić bezpieczeństwo Amerykanów.Sanders w trakcie codziennego briefingu poinformowała, że USA nie zamierzają na razie wycofywać swoich wojsk z Syrii, chociaż prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił zwycięstwo nad terrorystami. Jak wyraziła się rzecznik Białego Domu, Stany Zjednoczone „będą w dalszym ciągu posuwać się naprzód i robić wszystko, co możliwe", aby odnieść zwycięstwo nad terrorystami „na wszystkich frontach" i „ochronić życie Amerykanów". Dodała również, że dopóty, dopóki w Syrii pozostaje chociażby jeden dżihadysta, USA będą walczyć z terrorystami w tym kraju.

 

*Prezydent USA Donald Trump w poniedziałek wysłał list do Kongresu z opisem bieżących operacji wojskowych z udziałem Amerykańskich Sił Zbrojnych, w których nazwał ataki na syryjską armię prawomocnymi. „Od czasu ostatniego raportu okresowego Siły Zbrojne USA biorące udział w kampanii przeciwko PI w Syrii kilka razy zaatakowały syryjski rząd i siły prorządowe. Ataki te były prawomocnym środkiem w celu przeciwdziałania jawnym zagrożeniom dla sił USA i ich partnerów zaangażowanych w tej kampanii” — czytamy w liście Trumpa, którego tekst opublikowała służba prasowa Białego Domu. 8 czerwca koalicja ze USA na czele zaatakowała syryjskie siły prorządowe w okolicach At-Tanf. Koalicja oświadczyła, że​​zostały zniszczone czołg i systemy artyleryjskie, które weszły do​​tak zwanej strefy zapobiegania konfliktom i stwarzały zagrożenie siłom sojuszniczym. W niedzielę 18 czerwca lotnictwo koalicji zestrzeliło syryjski myśliwiec Su-22 w prowincji Rakka po tym, jak ten rzekomo zrzucił bomby w pobliżu pozycji „Syryjskich Sił Demokratycznych” (SDF, tworzone głównie przez oddziały syryjskich Kurdów). Damaszek oświadczył, że samolot wykonywał misję przeciwko PI. Później, 20 czerwca, koalicja zestrzeliła dron irańskiej produkcji Shahed-129, należące do Sił Powietrznych Syrii w pobliżu rejonu At-Tanf.

 

*Biały Dom jest gotów zgodzić się na to, aby prezydent Syrii Baszar al-Asad pozostał u władzy do następnych wyborów w 2021 roku, donosi New Yorker, powołując się na amerykańskich i europejskich urzędników.Decyzja całkowicie przeczy wcześniejszym oświadczeniom USA, że Assad musi opuścić swoje stanowisko w ramach procesu pokojowego, zauważa gazeta. Nowe stanowisko  Waszyngtonu odzwierciedla „ograniczone opcje administracji, wojskową rzeczywistość na miejscu i sukces syryjskich sojuszników — Rosji, Iranu i Hezbollahu, które wspierają reżim Assada”. Jednocześnie New Yorker nie przytacza cytatów ani odwołań do wewnętrznych dokumentów Białego Domu w celu potwierdzenia tych informacji. Gazeta zaznacza, że Stany Zjednoczone wydały ponad 14 milionów dolarów na kampanię w Syrii. Niemniej jednak „fakty doprowadziły do​​tego,że administracja przyznaje,że al-Assad, którego rodzina rządziła Syrią przez prawie pół wieku, może być u władzy przez kolejne cztery lata”.W zależności od wyniku wyborów w Stanach Zjednoczonych w 2020 roku Assad może nadal pozostać u władzy, kiedy Trump opuści swoje stanowisko. Amerykańscy urzędnicy obawiają się, że al-Asad może wygrać wybory w 2021 roku… i pozostać u władzy jeszcze przez wiele lat — pisze gazeta.New Yorker stwierdza, że​​Syria kontroluje obecnie dużą część terytorium, w tym miasta Damaszek, Hama, Homs, Latakia i Aleppo, które niegdyś było diamentem w koronie opozycji, co amerykańscy analitycy nazywają użyteczną Syrią”. „W dyplomatycznym sensie Waszyngton był izolowany przez potężną trojkę — Rosję, Iran i Turcję, które teraz dominują w procesie pokojowym” — pisze gazeta. Kilka rund  negocjacji w Genewie  nie przyniosło rezultatu. A wysiłki ONZ zostały „zastąpione rozmowami pokojowymi trójki na czele z Rosją, które rozpoczęły się w styczniu i odbywały się w Astanie”.

 

*Stany Zjednoczone spróbują zmienić władzę w Syrii jeśli nie w trakcie wyborów, to przy pomocy nowego Majdanu, organizując proces w pożądanym dla siebie kierunku – uważa przewodniczący Komisji do Spraw Międzynarodowych Rady Federacji Konstantin Kosaczow. „Pojawienie się w mediach sygnałów odnośnie tego, że administracja prezydenta Donalda Trumpa gotowa jest  zgodzić się na utrzymanie przy władzy Baszara al-Assada do kolejnych wyborów prezydenckich w Syrii, które odbędą się w 2021 roku, może być oczywiście kontynuacją wewnątrzamerykańskich rozgrywek przeciwko samemu Trumpowi. Amerykanie usilnie demonizowali syryjskiego przywódcę jako «krwawego dyktatora», a teraz nagle spokojnie godzą się na kontynuację jego prezydentury" — powiedział Kosaczow we wtorkowym wywiadzie dla agencji informacyjnej Ria Novosti. Z drugiej strony Waszyngton nie ma zbyt dużego wyboru — uważa polityk. „Obiektywnie rzecz biorąc Biały Dom może zająć takie stanowisko, nawet jeśli będzie teraz publicznie temu zaprzeczać, ponieważ inicjatywa w kwestiach syryjskich nie należy już do Stanów Zjednoczonych i Assad przy wsparciu rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych absolutnie nie jest przegranym" — powiedział senator. Zdaniem Kosaczowa nie wpłynie to na kontynuację niezwykle trudnego i delikatnego procesu uregulowania politycznego. I fakt, że źródła wycieku do mediów są rzekomo zaniepokojone tym, że Assad może „tą czy inną drogą" wygrać wybory w Syrii, które odbędą się w 2021 roku, może wskazywać na taktykę Waszyngtonu na najbliższy czas: „nie zdążywszy wygrać wojny, spróbować wygrać pokój w Syrii".  „Anonimowi waszyngtońscy politycy uważają, że syryjska opozycja jest obecnie bardzo podzielona i nie może być konkurencją dla Assada. Potrzeba będzie określonego czasu, aby w kraju pojawiła się nowa siła opozycyjna, której ludność będzie ufać" — podkreślił polityk. Należy zdawać sobie sprawę, że „wychowaniem" takiej siły opozycyjnej będzie chciał zająć się sam Waszyngton, „aby jeśli nie przy pomocy wyborów", to „Majdanu" zorganizować zmianę władzę w „pożądanym dla Ameryki  kierunku" — uważa Kosaczow. Co do tego, że w powojennej Syrii będzie istnieć wiele problemów, nikt nie ma wątpliwości, dlatego USA mogą to oczywiście spróbować wykorzystać. „Jest to niezbyt uczciwa, ale całkowicie rozpoznawalna gra" — podsumował przewodniczący Komisji do Spraw Międzynarodowych Rady Federacji Konstantin Kosaczow.

 

*Rosja wraz z innymi stronami włożyła ważny wkład w walkę z terroryzmem w Syrii - oświadczył we wtorek rzecznik MSZ Chin Lu Kan poproszony o skomentowanie operacji wyprowadzania rosyjskiego kontyngentu z Syrii i roli Rosji w walce z terroryzmem w tym kraju.„Zwróciliśmy uwagę na oświadczenie prezydenta Putina. W ciągu trwającej dwa lata operacji walki z terroryzmem na terytorium Syrii osiągnięto znaczny postęp. Wszystkie strony zaangażowane w operację, w tym Rosja, włożyły w to ogromny wkład" — oświadczył na briefingu Lu Kan, poproszony o skomentowanie roli Rosji w walce z terroryzmem w Syrii. Lu Kan powiedział też, że Pekin jest za tym, aby wspólnota międzynarodowa współdziała i nie przerywała współpracy w zakresie wykorzeniania wszelkich przejawów terroryzmu, a jednoczenie promowała, przy przewodniej roli ONZ, polityczne uregulowanie syryjskiego kryzysu.

 

* Rosyjskie bombowce Tu-22M3, które bombardowały terrorystów w Syrii, powróciły do​​obwodu kałuskiego, donosi Departamentu Informacji i Komunikacji Masowej Ministerstwa Obrony.Samoloty wylądowały w miejscu stałego rozmieszczenia po przelocie z Osetii Północnej. W uroczystości z tej okazji wzięli udział dowódca lotnictwa dalekiego zasięgu generał Siergiej Kobylasz, przedstawiciele ruchu „Junarmia”, organizacji weteranów, koledzy z pracy i krewni wojskowych. Dowódca pogratulował personelowi powrotu i pomyślnej realizacji zadań bojowych. Osiągnięto to dzięki „kompetentnej obsłudze i skutecznemu bojowemu użyciu sprzętu lotniczego, a także zachowaniu bezpieczeństwa lotów” — powiedział. W poniedziałek Putin, który  przybył do bazy lotniczej Hameimim w Syrii, wydał rozkaz przystąpienia do wycofywania rosyjskich wojsk z Syrii. Powiedział, że w Syrii pozostaną na stałe dwa punkty bazowania wojsk rosyjskich — baza morska w Tartus i baza lotnicza w Hameimim. Przemawiając przed wojskowymi, Putin podkreślił, że znakomicie wykonali swoje zadanie, Syria zachowała się jako suwerenne, niepodległe państwo, w kraju stworzono warunki do politycznego uregulowania pod auspicjami ONZ.  

 

* Rosja w praktyce udowodniła, że pomagała Syrii, aby ocalić całą ludzkość przed terroryzmem – powiedział  senatorZijad Sabsabi, wiceprzewodniczący Komitetu Rady Federacji Rosyjskiejdo spraw Międzynarodowych, specjalny przedstawiciel prezydenta Czeczenii na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej,komentując decyzję o wycofaniu rosyjskich wojsk z Syrii.„Odniesiono zwycięstwo nad terrorystami, pozostają małe grupy terrorystyczne, z którymi regularne syryjskie wojsko bez wątpienia sobie poradzi. Rosja wniosła wielki wkład w zachowanie państwowości Syrii, w wybawienie Bliskiego Wschodu od międzynarodowego terroryzmu i w praktyce udowodniła, że okazała pomoc Syrii tylko dlatego, aby ocalić ludzkość od terrorystów i terroryzmu” — powiedział Sabsabi. Według niego decyzja naczelnego głównodowodzącego o znacznej redukcji rosyjskich sił w Syrii po raz kolejny udowadnia, że​​Rosja chce, aby uregulowanie polityczne i transformacja ustrojowa w Syrii odbyły się właśnie wewnątrz syryjskiego społeczeństwa. Sabsabi, który zajmuje się poszukiwaniem i repatriacją rosyjskich kobiet i dzieci, które znalazły się w gorących punktach w Syrii i Iraku, wyraził opinię, że pozostała w Syrii część rosyjskiego kontyngentu będzie wystarczająca do zapewnienia bezpiecznej kontynuacji operacji humanitarnych w celu ratowania rosyjskich obywateli.Myślę, że liczba oficerów, którzy pozostają w Hameimim i Tartusie, jest wystarczająca, aby zapewnić ochronę i pomoc humanitarną syryjskiej ludności i naszej grupie, która zajmuje się poszukiwaniem i powrotem rosyjskich kobiet i dzieci do domu — powiedział Sabsabi.

 

*Izraelskie wojska zaatakowały pozycje palestyńskich bojowników na północy Strefy Gazy w odpowiedzi na wystrzeloną stamtąd rakietę, podała służba prasowa Ministerstwa Obrony.Pocisk został przechwycony za pomocą systemu rakietowego „Żelazna Kopuła” niedaleko miasta Aszkelon, gdzie mieszka ponad 130 tysięcy ludzi. „W odpowiedzi na rakietę wystrzeloną w kierunku Izraela, czołg i lotnictwo zaatakowały posterunki wojskowe Hamasu w północnej części Strefy Gazy” — poinformowano w komunikacie prasowym. Kilka godzin wcześniej wojsko zaatakowało pozycje bojowe na południu palestyńskiej enklawy, skąd również wystrzelono pocisk. Ostrzały stały się teraz częstsze wraz z początkiem palestyńskich protestów przeciwko decyzji USA o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela. Odpowiedzialnością za nie Tel Awiw obarcza islamski ruch Hamas rządzący w Strefie Gazy, domagając się od niego zapewnienia przestrzegania zawieszenia broni przez wszystkie palestyńskie frakcje. „Armia obrony Izraela uważa, że​​organizacja terrorystyczna Hamas jest odpowiedzialna za ten nieprzyjazny akt ze Strefy Gazy” — oświadczyli wojskowi w związku z ostatnim ostrzałem. Armia ostatni raz użyła systemu „Żelazna Kopuła” w ubiegły piątek, aby przechwycić jeden z pocisków lecących w kierunku Sderot. Dwie kolejne rakiety eksplodowały wtedy w czterech południowych miastach, w którym mieszka prawie 25 tysięcy ludzi.

 

* Premier Iraku Hajdar al-Abadi ogłosił zwycięstwo nad Państwem Islamskim po przywróceniu kontroli nad całą granicą z Syrią.  „Nasze siły zbrojne przywróciły pełną kontrolę nad iracko-syryjską granicą i tym samym ogłaszamy koniec wojny przeciwko Daesz" — poinformował premier na sobotniej konferencji prasowej. Jak dodał, wróg przyszedł zniszczyć cywilizację, ale Irak „zwyciężył dzięki jedności i determinacji", pokonując terrorystów w „krótkim czasie". Hajdar al-Abadi wcześniej mówił, że ogłosi zdecydowane zwycięstwo, gdy zostaną pokonani również dżihadyści  pozostający na terenach pustynnych.   

 

*Rozmowy z prezydentem Turcji Tayyipem Erdoganem były rzeczowe i konstruktywne - ocenił rosyjski przywódca Władimir Putin.„Omówiliśmy kluczowe kwestie  współpracy dwustronnej, w tym realizację strategicznych projektów handlowo-gospodarczych i wojskowo-technicznych. Wymieniliśmy się też poglądami na temat aktualnych zagadnień o zasięgu międzynarodowym i regionalnym" — powiedział  Putin na wspólnej konferencji prasowej w Ankarze.

 

*Rosja nigdy nie wspierała i nie zbroiła radykalnego ruchu Taliban.Oznajmił to minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow. Co się tyczy Talibanu, nigdy nie było żadnych dowodów na to, że Rosja wspierała Taliban, jak twierdzą niektórzy amerykańscy urzędnicy, czy też że zbroiliśmy Taliban — powiedział, wygłaszając wykład w New Delhi. Ławrow podkreślił, że Rosja nawiązywała kontakty z Talibami tylko w dwóch sytuacjach — kiedy rosyjskim obywatelom lub obywatelom republik związkowych były wyrządzane szkody czy też by doprowadzić Talibów do stołu negocjacji w kwestii uregulowania w Afganistanie. Rosja jednak zawsze podkreślała, że Talibowie powinni dołączyć do rozmów przy poszanowaniu wymogów wyznaczonych przez Radę Bezpieczeństwa ONZ — że odrzucą terroryzm, przemoc, zerwą związki z organizacjami terrorystycznymi a także będą szanować konstytucję Afganistanu — dodał minister. 

 

*W Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych (MGIMO) odbyła się Druga konferencja rosyjsko-polska i polonijna z okazji 25-lecia podpisania Umowy o przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy między Rzeczpospolitą Polską a Rosyjską Federacją. Konferencję otworzyli rektor Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych Anatolij Torkunow, oraz Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny RP w Federacji Rosyjskiej Włodzimierz Marciniak. Torkunow powiedział, że historia łączy Polskę i Rosję, ale też dzieli, zacytował również obecnego na konferencji polskiego historyka Hieronima Gralę. „W ostatnim czasie stosunki Polski i Rosji spadły na tak niski poziom, który jest niedopuszczalny dla stosunków państw, które są nawzajem związane w przeciągu stuleci, także geograficznie”, —  dodał rektor. Dodał, że Adam Rotfeld jest jego przyjacielem, który również pracował na wydaniem „Białe plamy — Czarne plamy.  Sprawy trudne w relacjach polsko-rosyjskich”, które przez Uniwersytet w Pensylwanii zostało przetłumaczone na język angielski. Rektor powtórzył, że relacje między państwami teraz nie układają się najlepiej, wiele formatów współpracy zniknęło. Przekonywał jednak, że warto patrzeć w przyszłość. Ambasador Włodzimierz Marciniak zgodził się z rektorem określając polsko-rosyjskie stosunki jako niełatwe, dodał jednak, że mają one charakter wieloformatowy. Współpraca i konflikty przeplatają się nawzajem, ale historia akcentuje przede wszystkim te złe momenty, zapominając o czasach pokoju, przekonywał dyplomata. Wierna polskiej tradycji narodowej i chrześcijańskim wartościom Polska będzie dbała o miejsca pamięci, cmentarze żołnierzy poległych na terenie Polski, w tym radzieckich. Polska wydała na ich utrzymanie 20 milionów złotych. Marciniak wyjaśnia, że tzw. pomniki wdzięczności są dla Polski symbolem zniewolenia przez ZSRR i nie może zrozumieć dlaczego Rosja przyrównuje ich znaczenie do cmentarzy wojennych. Ambasador powiedział, że Polacy są dumni z wielonarodowości Polski, z jej nowoczesności i przynależności do Europy. Powrót do spokojnego i rzeczowego dialogu między Warszawą, a Moskwą jest konieczny, a jego pierwszym elementem jest budowa mostów między historykami i ekspertami. Włodzimierz Marciniak także podkreślił, iż przeszkodą na drodze normalizacji stosunków Polski i EU z Rosją nadal pozostaje sprawa ukraińska. Z kolei były Ambasador Federacji Rosyjskiej w Warszawie, przewodniczący Fundacji im. Aleksandra Gorczakowa Leonid Draczewski opowiedział, jak będąc Ambasadorem przekonywał Aleksandra Kwaśniewskiego , że okazywanie szacunku do Rosjan w Polsce nie należy do dobrego tonu. Na odwrót dobrą manierą jest plucie w ich stronę, czemu Prezydent Polski nie zaprzeczył, i zmienił temat. Niemniej jednak były dyplomata uważa, że Polaków i Rosjan ciągnie do siebie nawzajem, to jest uwarunkowane historycznie i kulturalnie  Dyrektor Instytutu Historii Powszechnej RAN prof. Aleksandr Czubarian opowiadał o pokonaniu stereotypów w dwustronnych stosunkach. Przekonywał, iż nie warto czekać na postępy strategiczne, ale radził uważać na tematy wrażliwe dla drugiej strony tematach, a takim dla Rosjan jest Wielka Wojna Ojczyźniana.Jerzy Smoliński Prezes Zarządu Stowarzyszenia Współpracy Polska-Rosja z kolei podkreślił, że wzrasta rola organizacji pozarządowych wypełniają lukę w relacjach polsko-rosyjskich i realizują politykę w zakresie zbliżania społeczeństw. Opowiedział o imprezach związanych z kulturą rosyjską organizowanych w Polsce i przytoczył słowa nieżyjącego już Światosława Bełzy, który napisał w swoich opracowaniach, że kultura łączy lepiej niż rurociągi naftowe i gazowe. Dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Sławomir Dębski  podkreślił fakt, że Polsce udało się wstąpić do NATO, zanim kontekst bezpieczeństwa się pogorszył. Uważa, że bez politycznego rozwiązania kwestii Krymu Rosja nie odzyska pola politycznego. Są trzy drogi wyjścia: porozumienie rosyjsko-ukraińskie — Krym zostaje Rosji, ale musi ona wypłacić reparacje Ukrainie, drugie- powrót Krymu do Ukrainy możliwie z przejściowym okresem rosyjsko-ukraińskiego kondominium. I trzeci wariant — międzynarodowy system opieki nad tym terytorium i późniejsze głosowanie. Dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Adam Eberhardt też podkreślił, że nie można wystawiać Ukrainę poza nawias. Konflikt zbrojny między 150 milionowym mocarstwem i 40 milionowym państwem nie jest czymś, nad czym można przejść do porządku dziennego. Mówił, że strategicznym celem Rosji jest rozbicie struktur Zachodu oraz zwiększenie swojej pozycji na obszarze postsowieckim. Państwa zachodnie są celem rosyjskiej wojny informacyjnej. Wskazał na wrogie działania za rządów Władimira Putina. Nie ma nowej zimnej wojny, bo ona szybko obnażyła by słabość Rosji, która tylko pod względem nuklearnym może się mierzyć z Zachodem. W gospodarce Rosja nie jest nowym ZSRR. Rosyjskie władze pragną odwrotności zimnej wojny — słabego Zachodu, który za wszelką cenę chce zachować pokój. Rosja jest za słaba, żeby narzucić nowe reguły porządku międzynarodowego, ale dysponuje dużym potencjałem szkodzenia. Jest w stanie wykorzystywać słabość Zachodu. W wymiarze strategicznym Rosja wojny przeciwko Ukrainie nie wygrała, a raczej ją przegrała.  ProfesorJózef Tymanowski z UWzauważył z kolei, że Europa nigdy nie będzie bezpieczna, jeżeli Rosja będzie poza jej marginesem. Pocieszył uczestników przywołując słowa Adama Rotfelda, że nie jest tak źle, bo na chwilę obecną ani Rosja nie zagraża Polsce, ani Polska — Rosji.

 

* Na Ukrainie zaostrza się sytuacja polityczne. Do walki politycznej i manipulacji włączył się Pieczerski Sąd Rejonowy w Kijowie. Po trwającej ponad siedem godzin rozprawie sędzia Larisa Cokoł ogłosiła, że nie wyraża zgody na areszt domowy dla Micheila Saakaszwilego, byłego prezydenta Gruzji, a obecnie lidera ukraińskiej partii opozycyjnej Ruch Narodowy.Został więc wypuszczony na wolność po poręczeniu grupy deputowanych Rady Najwyższej Ukrainy. Saakaszwili zatrzymany został w piątek i został oskarżony o prowadzenie na Ukrainie antyrządowych manifestacji, które mają być finansowane przez otoczenie byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Prokurator generalny Jurij Łucenko 5 grudnia  informował, że zatrzymanie Saakaszwilego, było częścią operacji „zakłócenia  planu zemsty sił prokremlowskich na Ukrainie”. Śledczy twierdzą, że dysponują nagraniami, które mają dowodzić, że Saakaszwili otrzymał setki tysięcy dolarów  grupy przestępczej. Gdy Saakaszwili odzyskał wolność poinformował, że nie dąży do przewrotu na Ukrainie. Zaznaczył,  że należy „konsolidować się z innymi siłami politycznymi”. – Nie potrzebujemy  przewrotu. Musimy przygotowywać się do konstytucyjnego, spokojnego, ważnego  i niezbędnego procesu zmiany władzy na Ukrainie – podkreślił.  

 

*Prokuratura Generalna Ukrainy odwoła się od decyzji sądu, który odmówił aresztowania byłego prezydenta Gruzji Michaiła Saakaszwilego, powiedział szef resortu Jurij Łucenko. „Wszystkie dowody przekazaliśmy do sądu, jednak sędzia pozwala mu odejść. Powstrzymam się od emocji, złożymy apelację” — powiedział Łucenko na antenie stacji telewizyjnej ICTV. Wcześniej Kijowski Sąd Rejonowy odrzucił wniosek prokuratora o umieszczenie Saakaszwilego w całodobowym areszcie domowym, polityk pozostał na wolności. Oświadczył, że będzie nadal walczył z ukraińskimi władzami i „spróbuje zmienić system” w kraju.

 

* Wczoraj w Kijowie odbył się wiec poparcia dla impeachmentu prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki. Akcję zorganizowali zwolennicy Saakaszwilego. Jego sympatycy protestowali także przed aresztem, żądając natychmiastowego wypuszczenia polityka, który na znak protestu ogłosił bezterminową głodówkę. Saakaszwili został zatrzymany 5 grudnia w związku z podejrzeniem o współpracę z członkami organizacji przestępczych i ukrywanie ich działalności, jednak jego zwolennicy odbili go z rąk policji. Ponownie zatrzymać byłego prezydenta Gruzji udało się dopiero 8 grudnia wieczorem, został on przewieziony do aresztu SBU. Ekspert politologii prof. Anton Bredichin podzielił się w radiu swoją opinią na temat tego, jaki obrót mogą przybrać wydarzenia z Saakaszwilim w roli głównej. „Konflikt nie ucichnie i będzie się nadal rozwijać, ponieważ Michaił Saakaszwili został wypuszczony na wolność i w dalszym ciągu występuje jako lider opozycji, otrzymując jednocześnie wsparcie z Waszyngtonu. Amerykańskie kierownictwo było bardzo niezadowolone z jego zatrzymania i wytoczenia przeciw niemu postępowania karnego. Dlatego uważam, że dojdzie najprawdopodobniej do nowych protestów, nowych wieców narodowych i znów będą podejmowane kwestie impeachmentu Poroszenki" — powiedział Bredichin. Zdaniem eksperta doprowadzi to do zaostrzenia walk wewnętrznych na Ukrainie.  „Wszystko to może doprowadzić do nowej fazy konfrontacji w organach władzy Ukrainy — m.in. do «wojny» między Narodowym Biurem Antykorupcyjnym i Prokuraturą Generalną, które są bezpośrednio związane z konfliktem elit na Ukrainie. Myślę, że dalsze losy Saakaszwilego będą ciekawe, ponieważ obiecano mu kiedyś stanowisko premiera i będzie on do niego dążyć na wszelkie sposoby. Sądzę, że Saakaszwili bardzo zapunktował na arenie politycznej, cieszy się znacznym poparciem i otrzymuje wsparcie od USA, a co za tym idzie także wsparcie administracyjne — oczywiście nie bezpośrednie, a takie, którego udzielają mu powiązani z USA ukraińscy urzędnicy" — powiedział Anton Bredichin.

 

*Władze Ukrainy nie znalazły jak dotąd winnych śmierci 48 osób w czasie zamieszek w Odessie w maju 2014 roku - czytamy w opublikowanym we wtorek raporcie Misji Monitoringowej ONZ w sprawie łamania praw człowieka na Ukrainie.„W orzeczeniu sądowym bez odpowiedzi pozostało pytanie, kto ponosi odpowiedzialność za organizację zamieszek, które doprowadziły do śmierci 48 osób" — czytamy w raporcie. 18 września Iliczewski sąd w obwodzie odesskim uniewinnił zwolenników „antymajdanu" oskarżanych w sprawie zamieszek na Placu Greckim. Według informacji lokalnych mediów sąd rozpatrywał tylko oskarżenia przeciwko aktywistom „antymajdanu", którzy według wersji śledztwa mieli sprowokować swoich zwolenników do działań przeciwko uczestnikom „euromajdanu". Od razu pod wydaniu wyroku uniewinniającego Jewgienij Mefiedow i Sergiej Dołżenkow zostali zatrzymani pod nowym zarzutem — zamachu na integralność terytorialną Ukrainy. W rezultacie kijewski sąd rejonowy Odessy zamknął ich w areszcie na dwa miesiące. Po przewrocie państwowym na Ukrainie aktywiści „antymajdanu" rozbili na znak protestu miasteczko namiotowe na Kulikowym Polu w Odessie. 2 maja 2014 roku w pobliżu Placu Greckiego zaczęły się starcia pomiędzy aktywistami „antymajdanu" z jednej strony i piłkarskimi „ultrasami" z Charkowa i Odessy, a także radykałami z „euromajdanu" z drugiej strony. Bójka zakończyła się zburzeniem miasteczka namiotowego i podpaleniem Domu Związków Zawodowych, w którym ukryli się przedstawiciele „antymajdanu". Ofiarami tragedii padło wtedy 48 osób, 6 w rejonie Placu Greckiego i centrum handlowego „Afina" (z czego dwie zmarły w szpitalach) i 42 — na Placu Kulikowym i w Domu Związków Zawodowych (trzy zmarły w szpitalach). Sześć osób zmarło w wyniku ran postrzałowych, dziesięć wypadło z okien palącego się budynku, 32 zginęły w wyników oparzeń i otrucia tlenkiem węgla. Rany odniosło ponad 250 osób.

 

*Postępowanie karne w sprawie wybuchu polskiego autobusu w obwodzie lwowskim przekazano Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy.Poinformowała o tym oficer policji Swietłana Dobrowolska. W obwodzie lwowskim w wyniku wybuchu zorganizowanego przez nieznanych sprawców w nocy z soboty na niedzielę został uszkodzony autobus z polską tablicą rejestracyjną. Polski konsulat ustalił, że autobusem jechała grupa składają się z 23 polskich turystów, wśród nich byli samorządowcy.  Szef MSZ Ukrainy Pawło Klimkin nazwał incydent „prowokacją" i obiecał, że zrobi wszystko, by znaleźć sprawców. Jednocześnie MSZ Polski  uważa, że wysadzenie autobusu w powietrze w obwodzie lwowskim na Ukrainie miało charakter antypolski. „Sprawa została przekazana RB Ukrainy" — powiedziała Dobrowolskaja. Jednocześnie ukraińska agencja informacyjna Ukrinform, powołując się na własne źródła, podaje, że autobus z polskimi turystami został ostrzelany przez nieznanych sprawców z RPG-26.  „9 grudnia o 23:36 we wsi Sokolniki, obwodnica, kompleks Panskaja Gora, nieznany sprawca wysiadł z samochodu terenowego marki Toyota i wystrzelił do bagażnika autobusu z RPG-26. Po czym wrócił do samochodu i odjechał z miejsca zdarzenia w nieznanym kierunku” — pisze periodyk, cytując źródło w Policji Narodowej Ukrainy. Poinformowano także, że w tej sprawie wszczęto postępowanie z artykułu „atak terrorystyczny".

 

* Szef ukraińskiej dyplomacji Pawło Klimkin, komentując wypowiedź pod adresem swego kraju ze strony desygnowanego na premiera Polski Mateusza Morawieckiego, powiedział, że Ukraińcy ratują polską gospodarkę. W piątek Mateusz Morawiecki w Telewizji Trwam mówił, że Polska przyjęła wielu uchodźców z Ukrainy, gdzie toczy się wojna. — Komisja Europejska, tak jakby tego nie zauważała, tak jakby nie widzi, że na wschodzie Ukrainy jest wojna, giną tam tysiące ludzi — zaznaczył Morawiecki. Jak wyjaśnił, jego kraj „poprzez przyjmowanie ukraińskich uchodźców, rozładować napięcia na wschodniej flance UE". Klimkin odniósł się do tych słów w następujący sposób: „My realnie ratujemy polską gospodarkę, ponieważ pracują tam Ukrai ncy. Wiem o przypadkach, kiedy Ukraińcom proponowane są większe zarobki, gdyż są bardziej elastyczni i bardzo koncentrują się na tym, co robią. Dlatego doskonale wiemy, o co chodzi".  Jako Minister Spraw Zagranicznych oceniam, że obecnie w Polsce znajduje się prawie milion Ukraińców, a więc kto kogo ratuje? W tym przypadku to my ratujemy polską gospodarkę. Jednak z naszymi polskimi przyjaciółmi zawsze będziemy rozmawiali jak z przyjaciółmi i na każdy temat, włączając w to kwestie naszej pamięci historycznej. Nie ma tutaj powodów do zmartwienia — podkreślił ukraiński dyplomata.    

 

* Ceny słoniny na Ukrainie rosną w rekordowym tempie — pisze wydanie internetowe „Wiesti". W połowie listopada za kilogram słoniny Ukraińcy płacili średnio 68,11 hrywien (około 150 rubli). To o 68% więcej niż na początku roku.  „Ceny słoniny na Ukrainie rosną w tak niewiarygodnym tempie, że eksperci porównali go już do najważniejszej światowej kryptowaluty — bitcoina, który drożeje nie z dnia na dzień, a z godziny na godzinę" — piszą „Wiesti". W niektórych regionach cena słoniny wzrosła o ponad 100%: w obwodzie odesskim, w ciągu 11 miesięcy, podrożała o 101%, w obwodzie nikołajewskim — o 106%. Słonina drożeje bardziej niż sama wieprzowina. Eksperci wyjaśniają to zjawisko kombinacją dwóch czynników: wzrostem podaży i spadkiem produkcji. Jest ryzyko, że już niedługo Ukraina będzie musiała importować słoninę.Ceny słoniny na Ukrainie wzrosły od początku roku o 68% - twierdzi Ołeksyj Doroszenko, przewodniczący Ukraińskiego Towarzystwa Dostawców Sieci Handlowych.Ceny te wahają się w zależności od regionu: w Tarnopola kilogram kosztuje 46 hrywien, a w Kijowie 124 hrywny . Porównaliśmy ceny sała w sklepach kilku państw i stwierdziliśmy, że na Ukrainie  jest ono najdroższe:  na Ukrainie kosztowało 157,6 hrywny za kilogram, na Białorusi — 140,5 hrywny, na Litwie — 138,1 hrywny, a w Polsce zaledwie 58,4 hrywny" — napisał Doroszenko. Uznał że jest to wynik spadku hodowli świń, a także zmniejszenia ilości odpadów spożywczych, które są głównym składnikiem. Uważa on, że ukraińskie sało należy uznać za obiekt światowego dziedzictwa UNESCO. „Nie mogę zrozumieć, dlaczego UNESCO jeszcze tego nie zrobiło, podczas gdy uznało za kulturowe dziedzictwo ludzkości neapolitańską pizzę, uzbecki pilaw i belgijskie piwo. Widzę w tym przeoczenie Ministerstwa Kultury" — podkreślił Doroszenko.

 

* Nie chcemy wojny, ale nie będziemy się przed nią ukrywać, a gdy Stany Zjednoczone niewłaściwie ocenią naszą cierpliwość i podpalą lont wojny nuklearnej, spowodujemy, że USA drogo zapłaci, ponosząc konsekwencje działania naszej potężnej siły nuklearnej, którą konsekwentnie wzmacniamy”, powiedział rzecznik MSZ KRLD w oświadczeniu opublikowanym przez rządową agencję KCNA w Korei Północnej.Dodał również, że ćwiczenia wojskowe sił USA w pobliżu Korei Północnej oraz groźby Korei Południowej i USA sprawiły, że ewentualność wybuchu wojny na Półwyspie Koreańskim stała się „przesądzona”. „Teraz tylko pozostaje pytanie, kiedy wojna wybuchnie”. Za pokojowym rozwiązaniem konfliktu opowiadają się Chiny. „Mamy nadzieję, że wszystkie zainteresowane strony będą zdolne do zachowania spokoju i powściągliwości oraz podejmą kroki w celu złagodzenia napięć i nie prowokowania się wzajemnie”, oświadczyło chińskie ministerstwo spraw zagranicznych. „Wybuch wojny nie leży w niczyim interesie. Tymi, którzy najbardziej ucierpią, będą zwykli ludzie”, mowa w chińskim oświadczeniu. W poniedziałek Korea Południowa i USA rozpoczęły zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia pod nazwą „Vigilant Ace”, mające potrwać do piątku. Bierze w nich udział ponad 230 samolotów, w tym 6 myśliwców F-22 Raptor oraz 2 bombowce strategiczne B-1B. Korea Północna określiła te ćwiczenia „konfrontacyjnym podżeganiem do wojny”. Warto przypomnieć, że pod koniec listopada KRLD dokonała siódmej próby rakiety balistycznej, którą ogłoszono sukcesem. Później oświadczono, że pociski Korei Północnej są w stanie trafić w cele obejmujące niemal całą powierzchnię Stanów Zjednoczonych, a sama KRLD dołączyła do grona mocarstw atomowych.

 

* Amerykanista i politolog rosyjski Michaił Sinielnikow-Oriszak zwrócił uwagę na prawdopodobieństwo nowych ćwiczeń wojskowych USA w pobliżu północnokoreańskich granic w czasie Igrzysk 2018.  „Kiedy uwaga całego świata będzie zwrócona w stronę Igrzysk Olimpijskich Kim Dzong Un może skorzystać w okazji i głośno przypomnieć światu o swoim istnieniu, jeśli Trump będzie na tyle nierozsądny, że znów wyprowadzi go z równowagi. Nawet w tym wypadku USA nie powinny przejawiać w tym regionie żadnej aktywności wojskowej. W czasie olimpiady wojny powinny ucichać. Ale Trump ma swoje widzenie rzeczywistości, on może to zrobić na złość, bez jakichkolwiek wyjaśnień. Zdarzało już mu się działać w taki sposób" — uważa ekspert. Jednym z pośrednich sygnałów świadczących o tym, że USA zamierzają nadal prowokować KRLD, jest niedawne oświadczenie o możliwej rezygnacji reprezentacji USA z udziału w Igrzyskach Olimpijskich 2018, bo jak przekazała strona amerykańska, jest to niebezpieczne w kontekście konfliktu z Koreą Północną. „Amerykanie mają dziwne rozumienie rzeczywistości. Mówiąc obrazowo wtykają kij do ula, a potem dziwią się, że to niebezpieczne i że Północni Koreańczycy są nieprzewidywalni. A to włąśnie oni są przewidywalni. Zostawicie ich w spokoju — i oni was zostawią w spokoju" — dodał Sinielnikow-Oriszak.Gazeta Financial Times napisała wcześniej, powołując się na źródło, że Korea Południowa poprosiła USA o odłożenie ćwiczeń wojskowych Foal Eagle na czas Igrzysk Olimpijskich. Informacja została potem zdementowana przez rzecznika południowokoreańskiej Komisji Dowódców Sztabów.

 

* Węgry blokują rozszerzenie współpracy między Ukrainą a NATO, co może mieć  negatywne konsekwencje  dla całego sojuszu – pisze „Handelsblatt”. W taki sposób węgierski premier Viktor Orbán próbuje wywrzeć presję na prezydenta Petra Poroszenkę, który niedawno podpisał ustawę „O oświacie”. Zakłada ona, że do 2020 roku w szkołach na Ukrainie językiem wykładowym będzie wyłącznie język ukraiński. Węgrzy uważają, że jest to pogwałcenie praw mniejszości narodowych. We wrześniu minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó oświadczył, że każda inicjatywa Ukrainy we wszystkich organizacjach międzynarodowych będzie blokowana. Według „Handelsblatt” dla NATO węgierska blokada jest dużym utrapieniem. Sojusz wspiera Ukrainę w „konflikcie” z Rosją, a jeśli współpraca między Ukrainą a NATO zostanie przyhamowane, będzie to na rękę prezydentowi Władimirowi Putinowi.  Sytuacja jest wybuchowa również dlatego, że sojusz w ostatnim czasie zmaga się z konfliktami wewnętrznymi. Np. Turcja do tej pory blokuje udział Austrii w programach NATO z powodu krytycznych wypowiedzi austriackich polityków pod adresem Ankary. Powołując się na źródła w NATO, „Handelsblatt” informuje o liście, który „zapobiegawczo” przygotowało 11 członków sojuszu i który podpisały Niemcy. Sygnatariusze wzywają Węgry do pójścia na ustępstwa. Sztab NATO odmówił komentowania doniesień o konflikcie z Węgrami. Poinformował jedynie, że aktualne projekty, w których uczestniczy Ukraina, są nadal realizowane. 

 

* Rocznie na całym świecie przeznacza się bilion dolarów na łapówki – poinformowało centrum informacyjne ONZ. Kolejne 2,6 biliona dolarów gospodarka światowa traci z powodu korupcji. „ONZ przypomina, że łapówkarstwo jest poważnym przestępstwem, które szkodzi rozwojowi społecznemu i gospodarczemu każdego społeczeństwa. Ani jeden kraj, ani jeden region nie jest odporny na korupcję" — podkreśla organizacja.

 

*We wtorek rano w terminalu gazowym OMV w Baumgarten pod Wiedniem doszło do eksplozji. Według ostatnich danych jedna osoba zginęła, osiemnaście osób zostało rannych. Po wybuchu służba prasowa austriackiego regulatora E-Control poinformowała że:„Dostawy tranzytowe w kierunku Włoch, Słowenii i Węgierw terminalu gazowym spółki OMV w Dolnej Austriizostały obecnie przerwane. Pracujemy nad zniesieniem ograniczeń" .

 

*Rosja jest gotowa zaspokoić zapotrzebowanie Egiptu na zboże.Oświadczył to prezydent Rosji Władimir Putin, podsumowując wyniki rozmów z egipskim partnerem Abdelem Fattahem al-Sisim.  „Jesteśmy gotowi dalej zaspokajać zapotrzebowanie egipskiego rynku na produkty zbożowe" — oznajmił Putin na konferencji prasowej po rozmowach. Poza tym według słów rosyjskiego przywódcy „w ciągu trzech kwartałów bieżącego roku dostarczono już około 5,5 mln ton zboża". „Omówiliśmy współdziałanie w rolnictwie. Egipt jest jednym z najważniejszych nabywców rosyjskiej pszenicy" — podkreślił Putin. 

 

*Szef Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego Rosji Maksim Orieszkin nazwał sankcje gospodarcze agresywną formą protekcjonizmu i wezwał członków Światowej Organizacji Handlu do położenia kresu temu zjawisku.„Obecnie mamy wystarczająco dowodów na to, że jedną z przyczyn sankcji przeciwko partnerom w WTO jest ochrona swoich firm i preferencje dla nich na rynku wewnętrznym. Powinniśmy uwolnić światowy system handlowy od tego znieważającego zjawiska" — powiedział Orieszkin podczas wystąpienia na konferencji ministerialnej WTO. Według słów ministra sytuacja w handlu światowym nadal jest trudna, mimo że jej wzrost przekroczył w tym roku 3%. Podkreślił, że otwartości przeszkadza rozpowszechnienie praktyk izolacjonistycznych i antykonkurencyjnych. Orieszkin uważa, że ciągle zmieniająca się struktura handlu wymaga od państw podjęcia odpowiednich środków, ponieważ niektóre przyjęte wcześniej reguły już nie są aktualne. „By przetrwać burzliwe czasy, WTO powinna nadążać za bieżącymi globalnymi reformami i przystosowywać się do współczesnych realiów" — oznajmił Orieszkin.  Minister podkreślił konieczność podjęcia środków na rzecz poparcia dla inwestycji i handlu elektronicznego, a także zwiększenia transparentności procedur WTO. 

 

* Oddział okrętów rosyjskiej  Floty Oceanu Spokojnego składający się z dużego okrętu do zwalczania łodzi podwodnych „Admirał Panielejew" i dużego morskiego tankowca „Boris Butoma" zakończył nieoficjalną wizytę w porcie Thilawa (Mjanma). Poinformował o tym dziennikarzy szef oddziału wsparcia informacyjnego biura prasowego Wschodniego Okręgu Wojskowego Floty Oceanu Spokojnego Nikołaj Woskriesienski.  „W ciągu dwóch dni duży okręt do zwalczania łodzi podwodnych „Admirał Pantielejw" był dostępny dla mieszkańców i gości miasta. Na pokład okrętu weszli także wojskowi sił zbrojnych Mjanmy. Marynarze Floty Oceanu Spokojnego przeprowadzili mecze towarzyskie piłki nożnej i siatkówki z marynarzami marynarki narodowej Mjanmy" — poinformował Woskriesienski. Poza tym marynarze podczas postoju obejrzeli zabytki miasta. Flotylla przybyła do miasta 7 grudnia. 

 

* Zapowiadając wizytę w Moskwie, która odbędzie się w dniach 18-20 grudnia, prezydent Serbii Aleksandar Vučić poinformował o zamiarze zakupu sześciu rosyjskich śmigłowców i systemu obrony przeciwlotniczej.Na razie można jedynie się domyślać, o jaki system obrony przeciwlotniczy chodzi. W rozmowie ze Sputnikiem kolumnista gazety Polityka, ekspert wojskowy Miroslav Lazanski podkreślił, że najbardziej oczywisty wariant, S-300, Serbii nie odpowiada. Są w niego uzbrojeni sąsiedzi — członkowie NATO Bułgaria i Grecja, a więc Belgrad potrzebuje czegoś bardziej nowoczesnego. „Najlepiej, gdyby był to przeciwlotniczy zestaw artyleryjsko-rakietowy Pancyr-S1 i Buk-M2 ze względu na kompatybilność z posiadanym przez nas systemem Kub, tego dla nas w pełni wystarczy — mielibyśmy niezawodny system obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu. Jeśli chodzi o modyfikacje S-300, radziłbym zwrócić uwagę na S-300WM (Antej-2500). Jest lepszy od S-300, być może można go pod jakimś względem porównać do S-400. Zresztą nie mam pewności, że Rosjanie będą chcieli go sprzedać, przy czym nie jest to tania zabawka"- mówi Lazanski.  Według słów Lazanskiego Serbia nie powinna śpieszyć się z zakupem najdroższych systemów przeciwlotniczych i celować w miejsce lidera wojskowego na Bałkanach. „Nie mamy do tego pieniędzy, a jednego systemu obrony przeciwlotniczej jest za mało. Jeśli kupujesz dowolną wersję S-300, jest potrzebny co najmniej jeden dywizjon, czyli trzy baterie, czyli osiemnaście pojazdów po cztery wyrzutnie na każdy. Do tego rakiety, radar… To wszystko sporo kosztuje" — wyjaśnił. Ekspert podkreśla, że jeśli chodzi o śmigłowce, zostały wybrane maszyny rosyjskiej produkcji, ponieważ Serbia już ma trzy Mi-17 (dwa z nich kupiono w Rosji w 2016 roku) i kilka Mi-8, które wymagają remontu.  „Mamy niezbędną logistykę, fabryka im. Momy Stanojlovica posiada wszystkie niezbędne narzędzia do remontu, nasi mechanicy uczyli się na tym modelu, piloci również bez problemów przestawią się z Mi-8 na Mi-17. Poza tym jest to najbardziej korzystny z gospodarczego punktu widzenia wariant. Mi-17 jest obecnie najlepszym śmigłowcem transportowym na świecie, do tego kosztuje taniej niż wyroby zachodnich konkurentów" — podsumowuje Lazanski. Przypomnijmy, że w szeregu przypadkach Rosja przekazuje Serbii broń na ulgowych warunkach. Na przykład w 2016 roku Rosja i Serbia porozumiały się w sprawie przekazania w ramach pomocy wojskowo-technicznej sześciu MiG-29 a także 30 czołgów T-72S i 30 BRDM-2.

 

* Zachodnie media, m.in. "Daily Mail", "Daily Express" i "Daily Star", opublikowały materiały, poświęcone nowemu rosyjskiemu rakietowemu okrętowi podwodnemu "Kniaź Władimir", zwodowanemu 17 listopada w Siewierodwinsku. "Daily Mail" nazwała okręt "najbardziej śmiercionośną submariną na świecie". W artylule odnotowuje się, że "Kniaź Władimir" jest wyposażony 20 (w rzeczywistoście jest ich 16) międzykontynentalnych rakiet balistycznych R-30 Buława, które mają dzielące się głowice o sile do 150 kiloton. Okręt może wypuszczać rakiety na odległość do 9,3 tys. kilometrów i ma roboczą głębokość zanurzenia do 400 metrów, co czyni go praktycznie niewidzialnym dla radarów, podkreśla gazeta. Zauważono, że amerykański konkurent "Kniazia Władimira" – okręt podpowdny "Ohio" – niesie 24 rakiety balistyczne "Trident II", które mają mniejszy zasięg rażenia, a okręt ma mniejszą głębokość zanurzenia.  Kniaź Władimir  to czwarty okręt atomowy projektu 955 "Boriej" i pierwszy zmodernizowany krążownik serii "Boriej-A". Ma wejść w skład Floty  Północnej już w 2018 roku. W stoczni "Siewmasz" trwają końcowe prace nad kolejnymi czterema krążownikami, ich wodowanie planuje się do 2022 roku. 

 

*Testy najnowszego amerykańskiego niszczyciela USS Zumwalt zostały przerwane 5 grudnia z powodu uszkodzenia, po czym okręt wrócił do stoczni w stanie Maine, czytamy w oświadczeniu marynarki, które cytuje portal USNI News.Dzień po wypłynięciu ze stoczni na okręcie zawiodły filtry harmonicznych, które chronią wrażliwy sprzęt elektryczny przed niechcianymi wahaniami mocy. USS Zumwalt stracił możliwość korzystania ze złożonej sieci elektrycznej przy dużych obciążeniach. Zaawansowany niewidzialny niszczyciel został zwodowany jesienią ubiegłego roku, ale w tym czasie był już kilkakrotnie naprawiany. Najpierw utworzył się przeciek w instalacji siłowej okrętu, po miesiącu zepsuły się wymienniki ciepła, po czym trzeba było odholować go do bazy. Ponadto USS Zumwalt okazał się bardzo drogi w eksploatacji, nawet dla standardów amerykańskiej armii. Strzał z unikalnego działa, w które jest wyposażony niszczyciel, kosztuje budżet 800 tysięcy dolarów przy koszcie samego okrętu w wysokości 4,4 miliarda dolarów. Jak wcześniej poinformował Defense News, amerykańska flota zredukowała plan zakupu okrętów tej klasy z 28 do 3 jednostek.

 

*Rosyjskie firmy zwiększyły sprzedaż broni, wynika z raportu SIPRI.Całkowita sprzedaż 100 największych na świecie producentów broni i usług wojskowych wzrosła w 2016 roku o 1,9% w porównaniu do roku 2015, przy czym Rosja i USA zwiększyły sprzedaż broni, poinformował w poniedziałek Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI), publikując roczny ranking stu największych firm wojskowo-przemysłowych na świecie. Sprzedaż broni w 2016 roku wzrosła po raz pierwszy od pięciu lat ciągłego spadku, zaznaczają analitycy. Amerykańskie firmy, które znalazły się w pierwszej setce, zwiększyły swój udział w całkowitej sprzedaży broni o 4,0%. Łączny udział Stanów Zjednoczonych w światowej sprzedaży broni wynosi 57,9%. Zachodnioeuropejskie firmy zwiększyły swoją łączną sprzedaż o 0,2%. Wzrost całkowitej sprzedaży rosyjskich spółek ze 100 największych na świecie wyniósł w 2016 roku, według szacunków SIPRI, 3,8%, przy czym eksperci zauważyli spowolnienie tempa. „Trudności gospodarcze, z którymi Rosja zderzyła się w 2016 roku, przyczyniły się do spowolnienia tempa wzrostu sprzedaży broni rosyjskich firm” — powiedział starszy pracownik SIPRI Simon Vezeman. Udział Rosji w światowej sprzedaży wyniósł 7,1%. W tym roku eksperci SIPRI wyodrębnili firmy, które sklasyfikowali jako „nowych producentów”. Znajdują się one w Brazylii, Indiach, Korei Południowej i Turcji. Producenci z Korei Południowej, którzy w zeszłym roku zwiększyli sprzedaż o 20,6%, stanęli na czele listy rosnących rynków. Podobnie jak w poprzednich latach w rankingu nadal dominują firmy z USA i Europy Zachodniej (63 firmy ze 100). Liczba rosyjskich firm na liście SIPRI zmniejszyła się z 11 w 2015 roku do 10 w 2016 roku. Pierwsze miejsce w „Top 100” SIPRI, jak też od wielu lat, zajmuje amerykański koncern Lockheed Martin. Drugie, jak również według danych z poprzednich dwóch lat, również zajmuje amerykański koncern — Boeing. Podium zamyka kolejna amerykańska firma Raytheon, zrzucając na czwarte miejsce brytyjską BAE Systems. Na 13. miejsce z 17. w rankingu z 2015 roku wspięła się rosyjska firma „Zjednoczona Korporacja Budowy Samolotów”. Z 15. (w 2015 roku) na 19. miejsce spadła rosyjska „Zjednoczona Korporacja Stoczniowa”, „Almaz-Antej” zajął 24. miejsce na liście (26. miejsce w 2015 roku), „Śmigłowce Rosji” spadły z 24. miejsca na 29. Baza danych o przemyśle wojskowym została stworzona w instytucie SIPRI w 1989 roku i zawiera dane finansowe i dane o zatrudnieniu w światowych firmach zaangażowanych w produkcję wojskową. Pod sprzedażą broni eksperci mają na myśli sprzedaż towarów wojskowych i usług dla klientów wojskowych zarówno na rynku krajowym, jak i na eksport. Od 1990 roku statystyka dotycząca producentów broni jest uwzględniana w Roczniku SIPRI, którego kolejne wydanie zostanie przedstawione w 2018 roku. Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem SIPRI został założony w 1966 roku i jest niezależnym centrum analitycznym zajmującym się badaniami konfliktów, uzbrojenia, kontroli zbrojeń i rozbrojeniem.

 

*Prezydent USA Donald Trump podpisał dyrektywę polityki kosmicznej przewidującą wysłanie człowieka na Księżyc i Marsa - czytamy na stronie Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej NASA. NASA ma stanąć na czele innowacyjnego i długofalowego programu badań z udziałem partnerów handlowych i międzynarodowych w celu zapewnienia eksploracji kosmosu i sprowadzenia na Ziemię nowych umiejętności i możliwości. Amerykański prezydent oświadczył, że „to bardzo ważny krok w powrocie naszych astronautów na Księżyc, ostatnim razem byli tam w 1972 roku. Tym razem wyprawa nie zakończy się jedynie wbiciem flagi i zostawieniem naszych śladów na powierzchni — stworzymy podstawę do możliwej misji na Marsa, a w przyszłości innych pozaziemskich światów". Z okazji uroczystości podpisania dekretu do Białego Domu dostarczono kamień z powierzchni Księżyca jako przypomnienie o amerykańskich sukcesach. Próbka została zabrana przez misję Apollo-17, szóstą i ostatnią wyprawę na Księżyc, która miała miejsce 11 grudnia 1972 roku. Astronauci spędzili na powierzchni Księżyca około trzech dni, z czego 22 godziny poza statkiem kosmicznym.

 

Gigantyczna planeta, której istnienie wcześniej uważano za skrajnie mało prawdopodobne, została odkryta przez międzynarodową grupę astronomów pod kierownictwem specjalistów z Uniwersytetu Warwicka – informuje EurekAlert.Gazowy gigant pod nazwą NGTS-1b osiąga rozmiary Jowisza i znajduje się w gwiazdozbiorze Gołębia w odległości 600 lat świetlnych od Ziemi. Jego masa jest o 20 % mniejsza niż masa Jowisza. Temperatura na powierzchni osiąga 530 ° C albo 800 К. Zauważa się, że rok na tej planecie trwa 2,6 dnia, a jej odległość do słońca równa się 3% odległości między Ziemią i Słońcem. Według obliczeń naukowców, to jest planeta tylko dwukrotnie mniejsza niż słońce, wokół którego krąży. To czyni gazowego giganta największą w tej kategorii znaną planetą we Wszechświecie. Istnienie NGTS-1b przeczy teorii powstawania planet, zgodnie z którą stosunkowo niewielkie gwiazdy tworzą wokół się twarde ciała niebieskie, ale nie gazowe giganty, dla stworzenia których słońca nie mogą zebrać wystarczająco dużo materiału. "Odkrycie NGTS-1b było dla nas wielką niespodzianką. Nie sądziliśmy, że znajdziemy taką wielką planetę koło tak niewielkiej gwiazdy. To stawia pod znakiem zapytania to, co wiemy o tworzeniu się planet" – powiedział Daniel Bayliss, autor badań. 

 

*Teorię o istnieniu tajemniczej planety Nibiru, która posiada siłę mogącą zniszczyć Ziemię i Układ Słoneczny, przedstawił nowozelandzki astronom Cory Shankman. Astronom zapewnia, że wszystkie jego badania udowodniły, że planeta Nibiru nigdy nie istniała w naturze, ale być może funkcjonuje gdzieś  we Wszechświecie.Jedni twierdzą, że Nibiru jest jedynie mitem. Inni przekonują, że planeta znajduje się poza Układem Słonecznym, ale tak daleko, że specjalne urządzenia nie są w stanie jej odnaleźć. Jak informowała wcześniej „Russkaya Planeta", Nibiru zbliży się do Ziemi za 278 dni. Z kolei agencja informacyjna Nation News podała, że ufolodzy straszą ludzkość końcem świata, który spowoduje ta tajemnicza planeta.    

 

*Rosyjski przedsiębiorca Jurij Milner rozpocznie w środę badania nad asteroidą Oumuamua w ramach prowadzonego przez siebie projektu poszukiwań we Wszechświecie istot rozumnych i życia pozaziemskiego - czytamy na stronie projektu Breakthrough Initiative.Uczeni chcą ustalić, czy asteroida nie jest przypadkiem statkiem kosmicznym. Asteroida o długości 400 metrów ma wydłużony kształt przypominający cygaro. Według informacji portalu Universe Today panuje opinia, że podobny kształt może mieć międzygwiezdny statek kosmiczny, bo pozwala minimalizować szkody wyrządzane przez międzygwiazdowy pył i gaz, a także umożliwia statkowi obrót potrzebny do stwarzania sztucznej grawitacji. Projekt Breakthrough Listen ma sprawdzić, czy asteroida Oumuamua nie jest statkiem kosmicznym. Z pomocą radioteleskopu Green Bank zlokalizowanego w amerykańskiej Wirginii uczeni sprawdzają asteroidę pod kątem przesyłu sygnałów radiowych. Pierwsza sesja prac teleskopu potrwa dziesięć godzin i będzie podzielona na cztery części. Asteroida Oumuamua została odkryta w październiku 2017 roku, kiedy znajdowała się na odległości 85-krotnie większej niż odległość Ziemi od Księżyca. Teraz asteroida znajduje się w odległości dwóch jednostek astronomicznych — odległości dwukrotnie większej niż odległość Ziemi od Słońca. „Okaże się, czy obiekt jest tworem sztucznym, czy nie, to doskonały cel dla Breakthrough Listen. Nawet jeśli nie będzie żadnych sygnałów bądź też dowodów na obecność kosmicznych technologii, obserwacje umożliwią uzupełnienie tych części w widmie częstotliwości radiowych, w których obiekt nie został zbadany, a także udzielą ważnej informacji na temat obecności wody lub lodu" — oświadczył dyrektor ośrodka badawczego SETI w Berkeley i uczestnik projektu Breakthrough Listen Andrew Siemion. Projekt Breakthrough Listen, w ramach którego uczeni poszukują we Wszechświecie życia pozaziemskiego, dysponując budżetem w wysokości 100 milionów dolarów, został utworzony w 2016 roku. Celem programu jest zbadanie miliona gwiazd leżących najbliżej Ziemi gwiazd, Drogi Mlecznej i 100 najbliższych galaktyk.

 

* Amerykańscy naukowcy opracowali i przetestowali unikalnego tłumacza z kurzego na ludzki. W ramach badania naukowcy stworzyli specjalną bazę kurzych „słów", następnie odfiltrowali je pod kątem ważności i zestawili ze sobą w określony sposób. Następnie w sprawę zaangażowali się specjaliści w zakresie uczenia maszynowego z Instytutu Technologicznego w Georgii, którzy stworzyli specjalny algorytm zamieniający emitowane przez kurę dźwięki w coś na podobieństwo zwięzłej mowy. Jednocześnie naukowcy ustalili, że kury „gadają” mniej więcej tak samo jak ludzie — tembr i typ „mowy" bardzo zależą od środowiska, a w sytuacjach stresowych kury ciągle podnoszą głos. Oczywiście na razie nie chodzi o pełnowartościowego tłumacza — program jedynie analizuje zachowanie ptaków, zwłaszcza ich „mowę" i, zestawiając rezultaty w czasie rzeczywistym, wysyła sygnały na komputery w gospodarstwach drobiowych. Tym sposobem naukowcy próbują zmniejszyć umieralność nie tylko wśród dorosłych osobników, ale również kurcząt, jednocześnie obniżając wydatki na ich hodowanie. 

 

*Prehistoryczni ludzie, żyjący w paleolicie - czyli epoce kamienia łupanego, zostawili po sobie wiele śladów na terytorium współczesnej Rosji.Niedawno w obwodzie włodzimierskim archeolodzy odkryli wiele ozdób, wykonanych z kości. Rosyjski uczony Władisław Żytieniew zbadał je i wyjaśnił, po co prehistoryczni ludzie nosili te czy inne błyskotki i co one oznaczały. Prace badawcze w prehistorycznym stanowisku archeologicznym Sungir pod Włodzimierzem rozpoczęły się ponad trzydzieści lat temu. Przez ten czas w grobach, odkrytych na jego terytorium znaleziono ponad 80 tys. różnych przedmiotów. Kolorowe kamyczki, gładkie muszle, rybie ości, kawałki rogów, drewniane patyczki, nasiona i orzechy — wszystko to było wykorzystywane przez ludzi epoki kamienia jako biżuteria. Robiono z nich naszyjniki i wisiorki, a później również korale. Co ciekawe dzięki noszonym klejnotom można było określić status i pozycję człowieka w społeczeństwie. Właśnie dlatego analiza prehistorycznej biżuterii pomaga zrozumieć wiele niuansów interakcji społecznych kultur, żyjących ponad 30 tys. lat temu. Na przykład podczas badania wisiorków, wykonanych z kłów lisa polarnego, korali z kości i innych ozdób uczeni doszli do wniosku, że część z nich była noszona bardzo długo, ponieważ mają przetarcia i inny ślady użytkowania. Pozostałe ozdoby, na przykład masywna figurka konia z nieproporcjonalnie krótką tylną nogą nie są już takie gładkie i precyzyjne, a to oznacza, że zostały wykonane w pośpiechu, najprawdopodobniej specjalnie w celu złożenia w miejscach pochówku. Żytieniew doszedł również do wniosku, że mężczyzna i dzieci, których szczątki zostały odkryte w jednym z grobowców, żyli mniej więcej w tym samym czasie, być może w granicach kilku pokoleń. Świadczy o tym identyczny styl wykonania ozdób, znajdujących się w ich grobach. Jak mówi uczony „kiedy patrzymy na przedmiot, zawsze widać warsztat mistrza. Wiele ozdób, złożonych w grobach zostało wykonanych jednakowo, jak gdyby zrobił je ten sam człowiek. Być może ta technika była przekazywana z pokolenia na pokolenie, na przykład ojciec uczył jej syna albo babcia — wnuczkę". Według archeologa ozdoby z grobowców Sungiru ciężko jest odnieść do konkretnej tradycji kulturowej. Z jednej strony mają one wiele wspólnego z kulturą oryniacką, rozpowszechnioną we wczesnym Paleolicie na terytorim Europy Zachodniej i Środkowej. Z drugiej — większość znalezionych ozdób przypomina wyroby z kamienia, które zostały wykonane według technologii neandertalskiej, chociaż wszystkie odkryte w Sungirze fragmenty kości należały do Homo sapiens bez domieszki neandertalczyków. Władisław Żytieniew planuje poświęcić dalsze badania właśnie badaniom interakcji społecznych plemion epoki kamienia.

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30