Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4048 postów 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Vin naturel

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

NOS I PODNIEBIENIE (11): Co się naprawdę kryje pod etykietką win „naturalnych”? Trochę ezoterycznej pseudowiedzy i dużo wielkomiejskiego snobizmu nowobogackiej młodzieży…

 

Fot.01

 

W skromnie wyglądającej restauracji „Rawduck” (Fot.01) w Hackney, modnej dzielnicy Londynu, klienci stłoczeni wokół wspólnych stołów testują menu pełne takich ekskluzywnych rozkoszy, jak spieczone kiełki brokułów (Fot.05), cienko strugane żółte cukinie (Fot.06) i kozi twarożek (Fot.07). Oprócz jedzenia, lokal oferuje szkolenia w zakresie marynowania warzyw i przyrządzania herbaty fermentowanej pod grzybem, zwanej z japońska kombucha, a znanej także z kuchni syberyjskiej, która w słoju wygląda odrażająco, ale po odcedzeniu smakuje orzeźwiająco i ma podobno liczne właściwości zdrowotne (Fot.08). Największy nacisk kładzie się jednak na listę win, z których wszystkie noszą nazwę albo „naturalne" albo „organiczne”. Choć widać, że lokal bardzo chce uchodzić za  ekscentryczny, to zwłaszcza w kwestii win jest to część ostatnio znacznie większego trendu.

 

Fot.02

 

Szaleństwo „naturalnego” wina zaczęło się we Francji w latach ’90., przypomina Bertrand Celce, bloger piszący o winach. Niewielka grupa bachanalian zaczęła otwierać w Paryżu zrazu niepozorne wyszynki wina organicznego. Teraz w Paryżu są ich już setki, a w innych miejscach we Francji jeszcze więcej. Od połowy 2000 roku rozeszły się po Europie i trafiły do Ameryki. Londyńskie targi winiarskie „Raw”, które zaczęły się w 2012 roku, otwarto już w Berlinie, Wiedniu i Nowym Jorku. W listopadzie, odbył się pierwszy ich pokaz w Los Angeles. Również zasiedziałe restauracje, takie jak Claridge's w Londynie, zaczęły sprzedawać wina „organiczne” i „naturalne”, które są produkowane nie tylko we Francji, ale także we Włoszech, w Austrii, na Słowacji i w innych miejscach.

 

Fot.03

 

Wina oznaczone jako „organiczne”, aby były certyfikowane, muszą spełniać normy Unii Europejskiej. Wina „naturalne” są jeszcze bardziej restrykcyjne: one także są uprawiane i produkowane organicznie, ale w ogóle nie mogą zawierać żadnych dodatków. Jak wywąchali kiperzy i oenofile w winach „organicznych” takich dodatków jak suche drożdże, naturalne garbniki, itp. może być nawet do pięćdziesięciu. Oznakowanie „naturalne” jest jednak całkowicie nieobjęte normą. Od dziwnych, zwykle archaicznych praktyk w tej dziedzinie aż się roi. Niektórzy właściciele winnic twierdzą, że herbata ziołowa chroni ich winorośl przed chorobami i stosują takie opryski. Większość zgniata winogrona bosymi stopami, ponieważ tak to było zrobione w dobrych dawnych czasach. Jeszcze inni trzymają wino w glinianych amforach. Kilku znanych wytwórców win pozostaje pod wpływem „biodynamicznych” teorii Rudolfa Steinera, austriackiego filozofa i ezoteryka, który uważał, że na wzrost i jakość upraw wpływają siły astrologiczne. A konsumenci? Większość po prostu się snobuje, ale wielu naprawdę lubi smak, który może oscylować od soku przypominającego cydr do czegoś co  przypomina zwykłe wino, ale z modną etykietką i wyższą ceną.

 

Fot.04

 

Ten trend przypomina modę na piwo warzone w małych tradycyjnych browarach  i nowe rodzaje ginu, zauważa Jancis Robinson, brytyjska znawczyni pisząca o winach: „It is more of the fashion rather than the actual taste experienced” (To bardziej moda niż rzeczywiście odczuwany smak). Szczególnie lecą na to młodzi ludzie z wielkich miast, ci sami, którzy szukają żywności organicznej i bezglutenowej. Według badania przeprowadzonego przez firmę Nielsen w 2015 r. blisko dwie trzecie osób w wieku od 21 do 34 lat, które piją wino kilka razy w ciągu roku, powiedziało, że interesuje się winem naturalnym, ale wśród osób powyżej 44. roku życia jest to już tylko mniejszość. „Les jeunes français veulent être surpris" (Młodzi Francuzi chcą być zaskakiwani) - mówi z kolei Sylvie Augereau, pisarka i właścicielka winnic w Dolinie Loary. I wzdycha: „Les personnes âgées veulent avoir le même goût chaque année” (Ludzie starsi chcą mieć ten sam smak każdego roku).

Jednak nastrój anty-establiszmentowy już zakorzenił się w europejskich winnicach. Buntownicy mogą jeszcze stanowić mniejszość, ale już mają wpływ na resztę winiarskiej branży: starsi producenci win też powracają do „naturalnych” technik, mówi pani Robinson, zacierając granicę między firmami starymi i start-upami. Dla wina to może i lepiej. (BJ)

 

Fot.05

 

Fot.06

 

Fot.07

 

Fot.08

 

NOS I PODNIEBIENIE to otwarty cykl na moim blogu na temat jedzenia, kuchni, napojów, przypraw, smaków, ale także zapachów, perfum, itp. Dotychczas w tym cyklu ukazały się:

 

01.Jak babka mazurki piekła (6.04.2012)

02.Herbata u Orwella (20.08.2013)

03.Kokumi, szósty smak (21.02.2015)

04.Zdrów jak ryba? (5.05.2015) /film/

05.Bakterie dla smaku (8.05.2015)

06.Czy Coca Cola szkodzi? (18.05.2015) /film/

07.Perfumy (20.12.2015) /film/

08.Drożdże są niewinne (4.03.2017)

09.Japoński chrzan wasabi (24.04.2017)

10.Bier,aber immer weniger (9.09.2017)

11.Vin naturel (4.12.2017)

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031