Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3991 postów 1863 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Rząd czy reżim?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Piotr Listkiewicz zastanawia się nad fałszywymi określeniami geopolitycznej propagandy.

 

Tak się ma rząd do reżimu jak bojownik do terrorysty. Te słowa wszyscy znamy, lecz nie zawsze stosujemy je zgodnie z kontekstem. A nawet - powiedziałbym - dzieje się to niezmiernie rzadko. Dlaczego? Ponieważ przyzwyczajono nas do opacznego ich pojmowania.

Zwykle pod słowem rząd rozumiemy zespół polityków kierujących krajem i reprezentujących go na zewnątrz, w sprawach międzynarodowych. Domyślamy się, że ten zespół został powołany w wyniku demokratycznych wyborów, podczas których społeczeństwo, głosując, wyraziło swoją wolę. W ten sposób obdarzono zaufaniem ludzi, którzy od tej pory będą w sposób czynny dbać o bezpieczeństwo i dobrobyt w kraju oraz cały czas monitorując sytuację na świecie, dbać o jego interesy i wizerunek na tle sytuacji międzynarodowej.

Odwracając sytuację, pod słowem „reżim" rozumiemy grupę ludzi, która objęła władzę nad krajem bez aprobaty narodu, w wyniku zamachu stanu, czyli proces dojścia do władzy odbył się w sposób niedemokratyczny, np. w wyniku użycia siły militarnej lub/oraz politycznych machinacji. Zazwyczaj wiąże się to ze zniewoleniem narodu, pozbawieniem go niektórych praw i społecznych przywilejów. Rządząca grupa, zwana często „kliką" lub „establishmentem", dba przede wszystkim o własną kieszeń, zaś bezpieczeństwo, praworządność i dobrobyt narodu pozostają jedynie na papierze jako tendencyjnie opracowana konstytucja.

Oto jak wyglądałyby określenia encyklopedyczne i słownikowe. Tymczasem w praktyce jest całkiem odwrotnie. W obecnych czasach „rządem" nazywa się ten zespół ludzi, który rządzi krajem zgodnie z wolą Stanów Zjednoczonych uzurpujących sobie status demokratycznego wzorca. Inaczej mówiąc, jeśli jakiś kraj jest rządzony po linii USA, zgodnie z wzorem amerykańskiej demokracji lub w rezultacie ich pomocy polityczno-militarnej, rządząca klika jest prawowitym, demokratycznym rządem. Nie liczy się przeciwna wola narodu, zaś opozycja jest traktowana jako zdrajcy i bezlitośnie tępiona.

I przeciwnie — jeśli jakiś kraj chce żyć po swojemu, kultywować swoją odwieczną kulturę i wyznawać swoją religię; jeśli chce prowadzić interesy międzynarodowe bez udziału amerykańskich doradców i dolara; jeśli nie chce być zależny od amerykańsko-brytyjskich banków; jeśli nie chce się dopasować do amerykańskiego wzorca i wpuścić amerykańskiej armii — rząd takiego kraju zwany jest reżimem. Taki kraj jest bezustannie atakowany przez Stany Zjednoczone i ich wasali (żyjących zgodnie z amerykańskim wzorcem) przy pomocy rozlicznych sankcji i blokad, bombardowania propagandą, infiltracji korporacyjnej i politycznej, zaś opozycja jest wspomagana finansowo i ideologicznie w przygotowaniu do obalenia prawowitego rządu kiedyś w przyszłości.

Nietrudno się zatem domyślić, które kraje — zgodnie z amerykańską terminologią — są kierowane przez reżimy, ciemiężące narody poprzez pozbawianie podstawowych atrybutów społecznych. To te kraje są przedmiotem nieustannych kontroli ONZ i rozmaitych komisji praw człowieka, co powoduje, że zdominowana przez USA Organizacja Narodów Zjednoczonych, nakłada sankcje ekonomiczne na narody, które i tak już cierpią nędzę na przykład z powodu panującej wojny. Najlepszym przykładem jest obłożenie sankcjami Syrii, która jest w tragicznej sytuacji z uwagi na zniszczenie kraju, pozbawienie miejsc pracy i masowe migracje mieszkańców. USA blokuje dostawy humanitarnej pomocy, jednocześnie zapalając zielone światło dla sankcji swoich i swoich europejskich wasali. Jeszcze gorsza jest sytuacja w Jemenie, gdzie Stany Zjednoczone poza sankcjami, dokonują każdego dnia zbrodni ludobójstwa rękami Arabii Saudyjskiej.

No właśnie. Weźmy taką Arabię Saudyjską, która oczywiście nie jest reżimem, chociaż jest krajem przodującym w zacofaniu i pod względem problemów socjalnych. Publiczne obcinanie rąk i głów, bezprawie w stosunku do kobiet, najbardziej wsteczny islam, prześladowanie opozycji itd., jest tolerowane tylko dlatego, że królestwo Arabii Saudyjskiej idzie ręka w rękę ze Stanami Zjednoczonymi, kupuje od nich broń, prowadzi zgodną z nimi politykę i napada na Jemen w imieniu USA. Co z tego, że codziennie łamie prawa człowieka, Arabia Saudyjska — o ironio! — przewodniczy komisji pilnującej tych praw przy zniewolonym przez USA ONZecie.

Natomiast Iran — kraj nowoczesny, rozwojowy, przestrzegający praw międzynarodowych — jest reżimem, bo rządzi nim „dyktator", ajatollah Khamenei. Iran chce żyć i funkcjonować po swojemu, nie zgadzając się na wpływy Stanów Zjednoczonych. To samo można powiedzieć o Syrii, co do której USA mają sprecyzowane plany zagarnięcia jej zasobów nafty, co jest możliwe tylko zgodnie z powtarzaną do obrzydliwości mantrą: „Assad musi odejść".

Oczywiście to samo miano odnosi się do Rosji, Chin, Północnej Korei i Wenezueli, które nie chcą amerykańskich wpływów i co najgorsze, chcą złamać dominację amerykańskiego dolara. Ich rządy to reżimy w retoryce zachodnich polityków i mediów.

Południowa Korea, sąsiadka Północnej, oczywiście nie jest reżimem, bo dała się uszczęśliwić Stanom Zjednoczonym. Podobnie jak Japonia, która obiecała sobie i światu, że wyciągnie właściwą lekcję z utraty kilkuset tysięcy Bogu ducha winnych obywateli w wyniku pierwszego w historii ataku nuklearnego i że nigdy nie będzie uczestniczyć w żadnej wojnie, nie tylko kupuje od USA broń i inny śmiercionośny sprzęt, ale utrzymuje amerykańską armię wraz z jej amunicją masowego rażenia.

W swoich przemówieniach Trump wypowiada słowo „reżim" z takim obrzydzeniem, jakby właśnie rozgryzł robaka w jedzonym jabłku. Mówiąc w imieniu „wszystkich cywilizowanych narodów", Trump ostrzega, aby reżim koreański „nie poniżał nas (USA) i nie wystawiał nas na próbę". Pomówił Północną Koreę o to, że „wcześniejszą taryfę ulgową (stosowaną przez poprzednich prezydentów) Korea zinterpretowała jako słabość, co jest fatalnym nieporozumieniem." Według niego „obecnie jest zupełnie inna administracja niż poprzednio", która nigdy nie pozwoli, aby „jakikolwiek dyktator, jakikolwiek reżim lekceważył amerykańskie decyzje", ponieważ, jak powiedział dalej, „dominujemy na niebie, na morzu, na ziemi i w kosmosie". Zaś nie tak dawno temu, podczas zgromadzenia ogólnego ONZ prezydent Trump oświadczył, że „nie będzie miał innego wyjścia jak całkowicie zniszczyć Północną Koreę." Komentarz zbyteczny.

Jak w takim razie zaklasyfikować Polskę zgodnie z powyższym schematem? Nasza klika rządząca jest prawowierna w stosunku do Wielkiego Brata Zza Oceanu, więc jest demokratycznym „rządem", chociaż posiada wszystkie cechy niedemokratycznego reżimu. 

Assad powiedział w jednym z wywiadów, że dla niego każdy, kto przychodzi z bronią, jest terrorystą. Nie ma „dobrych" lub „umiarkowanych" terrorystów, czyli tych, którzy są trenowani i finansowani przez państwa bloku zachodniego. „Odłóżcie broń, mówi dalej Assad, a usiądziemy razem do stołu, aby przedyskutować i ustalić detale wszystkich spraw naszego państwa".

Zachodnie media przyzwyczaiły się do terminu „militant", czyli „bojownik", na określenie tych „dobrych" terrorystów w Iraku i Syrii, ale po niedługim czasie zaczęto tym mianem obdarzać również tych „złych" terrorystów, czyli obcinających głowy, gwałcących kobiety i dzieci, tzn. dżihadystów należących do rozmaitych ugrupowań pod wspólną nazwą ISIS. Czytając niektóre artykuły, czasami nie można się połapać, o kim jest mowa.

Termin „bojownik" kojarzy nam się z człowiekiem walczącym o dobrą sprawę, np. partyzant lub żołnierz zmagający się z przeważającym wrogiem okupującym jego kraj i zagrażający jemu i jego rodzinie. Jest to więc określenie jak najbardziej trafne w stosunku do bojowników ruchu oporu.

Skąd się bierze tak błędne użycie tego terminu? Podobnie jak w przypadku terminów „reżim" i „rząd", słowo „bojownik" używane jest w odniesieniu do tych terrorystów, których rękami USA i Izraela załatwiają swoje brudne interesy na Bliskim Wschodzie i gdzie indziej. I vice versa — terrorystami nazywa się syryjską armię, Hezbollah, Houthich, Kurdów, a nawet całe państwa jak Palestyna, Iran i Liban. I oczywiście ISIS, tzn. te formacje tej organizacji, które koalicja z USA na czele postanowiła dla zamydlenia oczu tak ostrożnie „zwalczać", żeby czasem nie zrobić im krzywdy, a w razie potrzeby ewakuować dowódców, aby utworzyli następne formacje w jakimś innym miejscu. Przecież dla USA wojna musi trwać w nieskończoność!

Widzimy zatem, jak pozornie niezbyt istotne nazewnictwo przybiera bardzo istotne znaczenie. Widzimy również, kto faktycznie decyduje kogo jak nazwać, czyli przypiąć mu etykietkę od teraz na zawsze. Czy przyszłe pokolenia — o ile będą takowe — będą się w stanie połapać w tym językowo-znaczeniowym bałaganie? Wydaje się, że nie. Będą po prostu powielać amerykańskie schematy.

 

KOMENTARZE

  • @ Autor+5
    Terroryzm jak i demokracja to bardzo elastyczny termin. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    Podczas II Wojny Światowej, całe polskie podziemnie zbrojne siało terror i jako terroryści byli postrzegani przez Niemców. Po wojnie my jako zwycięscy, o terror i terroryzm obwinialiśmy Niemców.
    Natomiast "terrorystów" - nazywaliśmy bojownikami o wolność, partyzantami. Bohaterami, którym nadawano medale, stawiano pomniki, ich imieniem nazywano ulice i szkoły.

    W wyniku tak przeszacowanych wartości nasuwa się odpowiedź dlaczego np. Łupaszko z bandyty stał się bohaterem. Jednak trudniej mi zrozumieć dlaczego autorzy Powstania Warszawskiego są bohaterami, a nie terrorystami.
  • A Nam wbrew woli Narodu, zafundowano kolejną zbrojną okupację,
    my TU wiemy kto i po co nam zafundował "strażników demokracji" made in usrael, których nigdy się nie pozbędziemy, zostaliśmy wrzuceni do ciemnej dziury i o ironio za rok będziemy obchodzić tzw. święto "niepodległości", bardziej chyba lata podległości !
  • Nihil novi...
    "W obecnych czasach „rządem" nazywa się ten zespół ludzi, który rządzi krajem zgodnie z wolą Stanów Zjednoczonych"
    Ależ taki pogląd wyraził już 70 lat temu J.W.Stalin który proroczo stwierdził po spotkaniu z amerykańskim prezydentem : «Я всегда думал что демократия – это власть народа, но вот товарищ Рузвельт мне доходчиво объяснил, что демократия – это власть американского народа.» (Zawsze myślałem, że demokracja, to władza narodu, a tu towarzysz Roosevelt jasno mi wyjaśnił, że demokracja, to władza amerykańskiego narodu).
  • Autor
    Pojecia sa interpretacja rzeczywistosci.Negatywne sa krytyka pewnych zjawisk np. rezim,nazisci a pozytywne maja wskazywac pozadany kierunek zmian np. rzad demokratyczny,panstwo prawa.
    Intuicyjnie czujemy ze zachodzi tu manipulacja slowem bo zalezy to od interpretatora a nie jest obiektywna ocena zjawiska.Czlowiek jest ze swej natury emocjonalny i wielu przenosi negatywne emocje na przedmiot czy podmiot opisywanego zjawiska -dlatego tak wazna jest wlasnosc mediow.
  • @Fischer 08:13:35
    Mógłby pan wyjaśnić swój punkt widzenia w stwierdzeniu poniżej:
    "Podczas II Wojny Światowej, całe polskie podziemnie zbrojne siało terror i jako terroryści byli postrzegani przez Niemców. Po wojnie my jako zwycięscy, o terror i terroryzm obwinialiśmy Niemców."
    Czy walka z najeźdźcą w obronie życia to dla pana i niemców terroryzm, czy niemcy tak upadli, że tak wartościują swoją rzeź na Polakach ?
    Czy to nienormalne, że My niemców nazwaliśmy bandytami i terrorystami, gdzie się podziała elementarna prawda ?
  • 5*
    A zatem zgodnie z logiką tekstu nie powinniśmy mieć wątpliwości, czym jest IIIŻydo-RP/Polin, trzeba byłoby tylko dopowiedzieć, z jakiej nacji wywodzą się przeważnie rządzący bandyci.
  • Jestem prawie szczęśliwym człowiekiem.
    O problemach z "wolnością" w Najjaśniejszej, o wrogim przejęciu, o gigantycznej zdradzie narodowej o gigantycznym rabunku o rozwalaniu dorobku Polski itd itp ...piszę od 89r...pisałem o agresji i zbrodniach na Jugosławii w Czeczenii..w Kosowie
    Wtedy spadały na mnie gromy, byłem komuchem, eSBekiem, ruskim agentem...wiadra nienawiści wylewali na mnie anonimowi pożyteczni idioci w swojej najlepszej i najuczciwszej szczerości...ale były też ataki kadrowych trolli... stosujących wszystkie możliwe metody by rozwalać dyskusje, argumentowanie...

    Nawet wcześniej w latach 80tych bylem krytyczny do Solidarności bo było widać że jest ona wykorzystywana do rozwalania Polski do niszczenia Polskiej gospodarki...

    Dzisiaj widać już nie tylko w Polsce ale i na Świecie masowy jest podobny do mojego punkt widzenia.

    Dzisiaj już nie muszę pisać .. tak piszą już wszyscy...na świecie.
    Świat dojrzał merytorycznie...świat widzi.

    Bardzo mnie to cieszy... czekam logiczny, naturalny i nieunikniony finał.
    Teraz przechodzę powoli na pozycję hamującego, hamującego przed
    nadmierna emocjonalnością prowadzącą do skrajnych zachowań i w konsekwencji do zbrodni na tle odpowiedzialności zbiorowej.

    Winni powinni zostać rozliczeni...ale tylko winni...
  • Nie tylko "Te słowa"
    .
    "Te słowa wszyscy znamy, lecz nie zawsze stosujemy je zgodnie z kontekstem. A nawet - powiedziałbym - dzieje się to niezmiernie rzadko. Dlaczego? Ponieważ przyzwyczajono nas do opacznego ich pojmowania."

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/

    USA są imperium

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/globa/

    imperia ustanawiają prawa dla innych, same nigdy ich nie respektują.

    "Organizacja Narodów Zjednoczonych, nakłada sankcje ekonomiczne na narody, które i tak już cierpią nędzę", są także inne organy jak Bank światowy i IWF, których zudaniem jest doprowadziić narody do nędzy, por. Grcję, ale czasem to nie wystarcza. Przypomnę J. Perkinsa

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/#Perkins

    Cytowane w ostatnim linku Chiny Ludowe urosły do centrum w systemie globalnego imperium i też działają wg. obowiązujących zasad imperialnych, acz dużo dyskretniej niż USA, nie otrzymały zresztą od władz imperium uprawnień, jakimi dysponują USA.
  • @provincjał 08:31:47
    Tak jak napisałem: "Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia."

    Prościej to zwycięzcy i aktualna władza decyduje kiedy bojownik jest bohaterem, partyzantem, a kiedy terrorystą, bandytą.
  • @Fischer 10:01:28
    Oczywista oczywistość, ale muszę to spuentować, luj z taką władzą a już tym bardziej z władzą udającą polskojenzyczną !!!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930