Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3991 postów 1863 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Gryźć trawę

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Piotr Listkiewicz o dwóch postawach moralnych i geopolityce

 

We współczesnym, zmaterializowanym świecie, gdzie prawie każdy dba tylko o zawartość swojego portfela, idealizm stał się przeżytkiem dawnych czasów i ulega powolnemu zanikowi.

Weźmy na przykład patriotyzm, który jest jednym z uzewnętrznień idealizmu. Słowo nadal istnieje i w pewnych kołach jest nawet bezczelnie nadużywane, ale ponieważ nie stoją za nim motywacje idealistyczne, „patriotyzm" staje się pustym, papierowym sloganem. Podobnie jak słowo „bohater", które z bohaterstwem niewiele ma wspólnego, ponieważ tzw. „bohater" dostaje zapłatę za swoją odwagę.

Kim jest idealista? Jest to ktoś, kto szuka i dąży do ideału — na poziomie czysto fizycznym może to być idol jakiegoś rodzaju, np. wybitny leader jakiegoś narodu, wybitna jednostka w dziedzinie politycznej, społecznej lub kulturowej. Jest to ktoś, kogo naśladujemy w życiu codziennym bez jakiegokolwiek przymusu, kogo uważamy za autorytet i dobrowolnie, bez nacisku jesteśmy mu posłuszni. W krajach azjatyckich idealizm przybiera często formę „kultu jednostki" wybudowanego na bazie specyficznej wschodniej mentalności i tradycji, który w oczach Zachodu jest dyktaturą i tyranią będącą punktem zaczepienia dla amerykańskiego interwencjonizmu.

Idealizm może występować w formie bezosobowej, np. jako idealistyczna, bezinteresowna miłość do ojczystego kawałka ziemi, czyli swojego domu, miasta, wioski i kraju. Brak w niej materialistycznych ciągotek i motywacji.Doprawdy trudno wytłumaczyć przeciętnemu Amerykaninowi lub Australijczykowi, dlaczego po upadku Europy i rozwiązaniu oficjalnych armii zdemobilizowani żołnierze w większości krajów europejskich natychmiast tworzyli oddziały partyzanckiego ruchu oporu. Jak to? Bez zaopatrzenia, umundurowania — bez żołdu?! Bez namiotów, kuchni polowej i kuloodpornej kamizelki? Narażać życie, poniewierać się po leśnych ziemiankach, ukrywać się w kanałach ściekowych?

Idealizmu nie można się nauczyć, nie można kupić ani nabyć w jakiś inny sposób. Idealizm ma się we krwi, w genach, w materiale umysłowym, w duszy. Nawet niektórzy materialiści go mają, ale jest to na ogół śladowa obecność, ograniczająca się do grona rodzinnego. Zwykle bowiem idealizm jest odwrotnością materializmu — materialista nie może być idealistą i vice versa.

Idealizm jest siłą motoryczną ludzkich bezinteresownych, nieegoistycznych poczynań idących zawsze w stronę pozytywu, a działania idealisty zawsze wychodzą na korzyść. Nastawienie materialistyczne zawsze zmierza w stronę negatywu, ponieważ rodzi się z chciwości — żądzy posiadania pieniędzy i przedmiotów materialnych, z wyzysku. Jak wiemy bowiem, żeby jeden miał więcej, wielu innych musi mieć mniej.

Choć mienimy się „cywilizacją" religijną, chrześcijańską, od dłuższego czasuparadoksalnie zupełnie zatraciliśmy pojęcie „duchowego poziomu". Istniejemy w horyzontalnym spectrum fizycznego ciała jako — jak to określił Uspienski — dwuwymiarowe „pełzaki", które tylko od czasu do czasu poznają na moment trzeci wymiar, gdy trzeba pokonać jakąś przeszkodę lub o czymś głęboko pomyśleć.

Pozbawieni pionowego spectrum, czyli możliwości korzystania z wyższych poziomów świadomości, nie mamy żadnych szans bycia idealistami. A nawet doszło do tego, że idealistami być nie chcemy.

Przeciwieństwem idealizmu jest materializm — trend powszechny w zachodniej cywilizacji. Pieniądz i żądza jego posiadania spowodowały, że idealizm został odstawiony na bocznicę. Jeśli nawet ktoś kiedyś o nim słyszał, to reakcja jest negatywna. Według terminologii niższych klas polskiego społeczeństwa każdy idealista jest „frajerem", który jest sam sobie winien, że mu się marnie powodzi.

Przypomnijmy sobie czasy szkolne i tzw. „bullying", gdzie jedne dzieci — nazwijmy je „gitowcami" — przezywały i wyszydzały inne, uważane za „frajerów", tylko dlatego, że były to dzieci ciche, kulturalne, grzeczne, dobre i pokojowo nastawione. „Gitowcy" będący na ogół w mniejszości potrafili terroryzować całą klasę, odbierać śniadania i kieszonkowe, zawsze gotowi do bójki, zaczepni i agresywni, zazdrośni i zawistni o lepsze wyniki w nauce „frajerów", ich lepsze ubranie, status rodziców i tak dalej.

Widzimy analogię? Przez taki pryzmat USA, jeden z „silniejszych" krajów zachodnich, postrzega „słabsze" kraje zaliczone do grupy politycznych i ekonomicznych „frajerów", na których można się wyżywać poprzez np. straszenie wojną atomową, obkładanie sankcjami, organizowanie kolorowych rewolucji, ingerencję w wewnętrzną i zewnętrzną politykę, tworzenie i skłócanie opozycji, organizowanie puczów, zamachów, morderstw i powoływanie takich marionetek, jakie będą służalczo spełniać wszelkie zachcianki „gitowca". Jego nieziszczalnym marzeniem jest rzucenie na kolana takich krajów jak przede wszystkim Rosja i Chiny, a w dalszej kolejności Iran i Korea Północna.

Materialistyczny „gitowiec" mydli oczy światu, głosząc hasła pokojowe, których nie ma zamiaru zrealizować, ponieważ według doktryny Brzezińskiego „pokój" (na amerykańskich warunkach) można ustanowić jedynie poprzez demonstrowanie siły, podboje, a następnie tworzenie podziałów w zdestabilizowanych narodach.

Socjalistyczna Rosja, czyli Związek Radziecki, nigdy nie pogrążył się całkowicie w materializmie, a w każdym razie nie takim, jaki reprezentuje zachód Europy i jej sponsor i mentor zza oceanu. Idealizm przetrwał w dużej mierze dzięki specyficznej, wschodniej mentalności Rosjan i twardej postawie rosyjskiego Kościoła Prawosławnego.

Rosyjski idealizm jest bardzo zbliżony do koreańskiego. Z jednej strony idea komunistyczna zaszczepiona w porewolucyjnej Rosji spowodowała, że ludzie wiele rzeczy robili za darmo lub półdarmo — jak to się mówiło „w czynie społecznym", dla idei. Z drugiej strony Rosjanie mają wyssaną z mlekiem matki-Rosjanki miłość i przywiązanie do rosyjskiej ziemi. Mówiąc o realnym zagrożeniu z Zachodu, rosyjscy propagandyści opierali się na zupełnie prawdziwych zapędach Ameryki, aby rozbić Związek Radziecki. Postawiona przed ewentualnością wojny atomowej, po której ZSRR zgodnie z tą samą doktryną Brzezińskiego miał przejść w niewolę neokolonialnych państw zachodnich, ludność Związku Radzieckiego dosłownie „gryzła trawę", aby do tego nie dopuścić. Podobnie było w Chinach, gdzie szereg reform wprowadzonych przez Mao miał na celu stworzenie potężnego i suwerennego państwa.

Metafora Putina jednych zszokowała, a innych doprowadziła do pustego, głupawego śmiechu. Lecz mówiąc, że Korea będzie „gryźć trawę", aby nie dopuścić do sytuacji, jaka miała miejsce w Iraku i Libii, Putin wiedział, co mówi. Putin zna to określenie z czasów swojego dzieciństwa i młodości, gdy idealistyczny ZSRR faktycznie „gryzł trawę", aby dogonić Zachód i zarobić sobie na szacunek, który w zachodniej materialistycznej mentalności można osiągnąć tylko poprzez demonstrację siły pieniądza i armii. To tak jakby „gitowcowi" w końcu podsunąć pod nos zaciśniętą pięść i powiedzieć „ty, uważaj"!

Ludzie w Ameryce nie przeżyli wojny, nie zaznali głodu i zimna, nie jedli spleśniałego chleba popijanego rozwodnionym mlekiem i nie grzali zgrabiałych rąk przy ulicznym koksowniku. Myśmy to przeżyli, Rosjanie to przeżyli.

Niemcy też nie mieli słodko po zakończeniu wojny. Każdy normalny, rozsądny człowiek wie, do czego doprowadza wojna i docenia znaczenie pokoju. Lecz ktoś, kto tego nie przeszedł, nie jest w stanie zrozumieć Koreańczyków i ich zdecydowanej postawy. Koreańczycy przeżyli wojnę z Ameryką i swoją wygraną okupili milionami zabitych i kompletnym zniszczeniem kraju. Obecny upór Korei co do zbrojeń nuklearnych jest tą zaciśniętą pięścią podsuniętą pod nos amerykańskiemu „gitowcowi".

Dlatego Koreańczycy śmieją się z zachodnich sankcji. Dlatego są zdecydowani na wszystko — nawet na narażenie półwyspu na zniszczenia.

Korea Północna, podobnie jak Rosja, Chiny i reszta bloku „frajerów", nigdy nie napadła nikogo. Chce żyć swoim życiem i po swojemu, a nie na obraz i podobieństwo agresorów i okupantów. Spójrzmy na inne kraje „frajerskie", które dobrowolnie oddały się w niewolę zachodnim „gitowcom" za iluzoryczne poczucie luksusu będące rezultatem tandetnej „demokracji" a la USA. Ich rządy zgięte w ukłonie przed amerykańskim hegemonem zadłużone są dosłownie po uszy w zachodnich, amerykańskich, brytyjskich i europejskich bankach, a w ich krajach panuje rabunkowa gospodarka, społeczny chaos i korupcja. Hegemon wtrąca się do każdej sprawy, każdej decyzji, przed której podjęciem trzeba pokornie pytać o zgodę amerykańskiego kongresu.

Innymi słowy kraje te są ubezwłasnowolnione, w pełni zależne od widzi mi się „gitowców" zza oceanu. Spójrzmy, co w ciągu kilku lat zrobiono z Ukrainą. Taki sam los — obym się mylił! — czeka również Polskę.

Rosja i Chiny kilka miesięcy temu wystąpiły z programem „zamrożenia" konfliktu koreańskiego poprzez ugodę pomiędzy Koreą Północną a USA. Gdyby nastąpiło prawdziwe zawieszenie obustronnych prowokacji, stworzyłaby się platforma do rokowań i negocjacji bez udziału USA, bo nikt za wyjątkiem USA  nie chce wojny w tamtym regionie, a obie Koree o niczym innym nie marzą jak o zjednoczeniu. Chiny i Rosja obiecały pomóc w rozwiązaniu sytuacji, skłaniając Koreę do zamrożenia zbrojeń nuklearnych w zamian za wycofanie amerykańskiej armii i floty z Korei Południowej i Japonii oraz zaprzestania prowokacji w postaci ciągłych manewrów amerykańsko-południowokoreańsko-japońskich u brzegów Półwyspu Koreańskiego. O ile Kim zrobi to, co mu doradzą te dwa kraje — w końcu w dużej mierze egzystuje dzięki nim — o tyle USA nikt nie jest w stanie ani przekonać, ani zmusić. Gra idzie bowiem o wielką stawkę: USA straciłyby strategiczny punkt w tamtym rejonie i musiałyby zapomnieć o założeniu baz z wyrzutniami skierowanymi na Chiny i Rosję. Straciłyby również rynek zbytu dla swoich wątpliwej jakości urządzeń antyrakietowych. Dlatego Ameryka powiedziała NIE. To „frajerska" Korea ma się dostosować do planów amerykańskiego „gitowca", a nie odwrotnie. Dla Ameryki dobre rady Rosji, Chin i reszty „frajerskich" krajów sprzymierzonych, są dokładnie o d… rozbić. Żadnych ustępstw! To prezydent, jastrzębie kongresu i senatu stawiają ultimata i dyktują warunki. „Gitowiec" musi być zawsze na wierzchu.

Czy na pewno?

KOMENTARZE

  • Na rowni pochylej trudno sie zatrzymac.
    USA jako panstwo jest na rowni pochylej ale paru idealistow zostalo, na przyklad Alex Jones.Wynik ostatnich wyborow prezydenckich to wlasnie efekt takiego idealizmu wsrod populacji USA. Partia demokratyczna stara sie zalosnie zniszczyc Trumpa za pomoca klamstw prasowych, oplacanych demonstrantow. Ponizej wideo z takiej demonstracji przeciw Trumpowi, ktora odbyla sie dzis w Austin, Texas. Miala polegac na wrzeszczeniu w niebo bo innych argumentow demokratom brak. Ja rowniez jestem idealista i mam nadzieje , ze Trump nie zrobi nic glupiego w sprawie Korei, nie ugnie sie przed zydowskim "deep state" i zatrzyma USA na rowni pochylej .
    https://www.infowars.com/live-liberals-scream-like-banshees-over-trump-presidency-austin-tx/
  • @staszek kieliszek 01:49:27
    Dar zaslepia oczy madrych jak pisal krol Salomon.Bloger Ram dostarcza dosyc materialu dzis jak to zieciaszek zapewne z inspiracji Bibi skutecznie wukukal stosowna sumke dla tescia.
  • @ Autor
    Panie Bogusławie Kore może być pułapką zastawioną na USA.

    Korea może zostać potraktowana przedmiotowo, jako narzędzie rozgrywki między mocarstwami. Rosja i Chiny uczą się od mistrza, wiedzą że konflikt jest nieunikniony.

    Korea jako punkt zapalny i teatr potencjalnych działań militarnych jest idealny dla Rosji i Chin z wielu względów. Daleko od granic Rosji, na rubieży Chin, w rejonie sporów granicznych na M. Pd. Chińskim.
    Konflikt powstrzyma ekspansje USA w tym newralgicznym regionie, zniweczy plany rozbudowy baz USA i tarczy. Nie zakłóca głównych planów gospodarczych Rosji i Chin.

    Rosja i Chiny nadal Europe traktują jako potencjalny rynek zbytu, więc wolą rozegrać spór o dominacje na świecie z dala od Europy.
  • Korea Północna,
    "podobnie jak Rosja, Chiny i reszta bloku „frajerów", nigdy nie napadła nikogo."
    Ależ tak! Oczywiście! Wszyscy to wiemy i możemy potwierdzić!
  • @Casey 05:30:16
    Z Polskiego doświadczenia artykuł jest mocno naciągany, ale czyta się go całkiem sympatycznie.
    Politpoprawny humanizm rytu wschodniego.
  • @
    // Putin zna to określenie z czasów swojego dzieciństwa i młodości, gdy idealistyczny ZSRR faktycznie „gryzł trawę", aby dogonić Zachód i zarobić sobie na szacunek, który w zachodniej materialistycznej mentalności można osiągnąć tylko poprzez demonstrację siły pieniądza i armii.//



    111 people control 19 percent of all household wealth in Russia

    If there is one statistic that underscores the depth of wealth inequality in Russia, it may be that an estimated 111 billionaires control nearly a fifth of all household wealth in the country. That’s according to the 2014 Credit Suisse analysis, which found that those in the top 10 percent of the population control a staggering 85 percent of wealth in Russia.

    https://www.pbs.org/wgbh/frontline/article/inequality-and-the-putin-economy-inside-the-numbers/
  • Zdaje się, że Trump nie chce wojny.
    Ale jest naciskany przez obie partie i wpływowych z koncernów zbrojeniowych. Dlatego wygraża się Kimowi. Taka wojna byłaby też na rękę innym pańswom, bo osłabiłaby Amerykę. Pewnie nie wzięłyby udziału, Korea zostałaby zniszczona, ale może Kim zdążyłby wysłać trochę ładunków nuklearnych na jankesów.
  • Skończy się zacieśnieniem sojuszy.
    Rosja i Chiny jeśli nie chcą mieć w sąsiedztwie wojny atomowej , a nie chcą,
    będą musiały zagwarantować Korei Pn bezpieczeństwo.
    Ta gwarancja obejmie też Koreę Południową.
    Ceną za te gwarancje będzie rozbrojenie Korei PN z broni atomowej
    i usunięcie baz USA z Korei Pd.

    Wszyscy poza USA byliby zadowoleni.
    Losy regionu znajdą się w rękach Korei Pd która musi wymusić na USA
    usunięcie baz USA z Korei Pd. USA zostanie skłócone z sojusznikiem (raczej niewolnikiem)... to pierwszy sukces takiej szachowej zagrywki.

    Drugi sukces to taki że agresor czyli USA stanie teraz na przeciwko Rosji i Chin (nie oficjalnie) w wojnie lokalnej w której są bez szans.
    Rosja i Chiny dadzą Korei Pn środki neutralizujące agresora , choćby broń elektroniczną.

    Trzeci sukces to taki że obie Koree znajdą się w strefie wpływów Chin i Rosji co oznacza ich polityczne zjednoczenie po jakimś pokojowym procesie... i to zjednoczenie się wrogie wobec agresora i okupanta czyli USA

    Szach i mat.
    Wojna w takich warunkach nie wchodzi w rachubę bo będzie z góry przegrana.
  • @wercia 11:54:31
    Putin w rozmowie w cztery oczy i 20 mikrofonów zapewne wytłumaczy Trampowi że nie ma szans na sukces.
    Putin zapewne zaproponuje Trampowie rozwiązanie pokojowe ...
    w stylu odejdź chłopi w spokoju...

    Tramp by to nawet kupił ale ma na plecach tzw "głębokie państwo" czyli psy wojny czyli globalna mafia żydowska które tuczą się na wojnach.
    Ich nie interesują miliony zabitych ich interesują koszty dla USA.
    Im większe koszty tym lepiej. Globalna mafia żydowska jest głównych dostarczycielem wszelkiego zaopatrzenia dla wojska (prywatne firmy zbrojeniowe) oraz mają drukarnię pieniędzy (FED).
    I wyższe koszty wojny tym więcej pieniędzy parkuje na kontach Globalnej mafii żydowskiej.
    Oni chcą niekończących się wojen,,, to większe zyski niż na głupiej rabowanej ropie alb o na masowej globalnej lichwie.

    Główne źródło dochodów Globalnej mafii żydowskiej to wojny prowadzone przez ich największego wasala czyli USA.
  • @autor
    Obserwójac poczynania Korei Pólnocnej jej testy atomowe oraz wypowiedzi przywodcy odnosi sie wrazenie ze Korea wyraznie prowokuje i wrecz chce wymusic reakcje USA. Wynikało by z tego ze juz teraz dysponuje srodkami ktore moga armade USA sprowadzic do postaci ,, wsadu hutniczego.. Z kolei obserwojac USA i ich faktyczna powsciagliwosc po szumnych deklaracjach Trampa odnosi sie wrazenie ze USA wiedza ze to jest koń trojanski w którego wnetrzu siedza mozliwosci militarne które moga USA sprowadzic do roli odchodzacego ,,ostatniego mocarstwa,, USA ma malo czasu Tramp wie ze za kilka lat hegemonia USA bedzie topniec, dlatego moze pujsc na calosc
  • @jan 23:00:25
    Błędna argumentacja, autor padło ofiarą kłamliwych globalnych mediów które jedne informacje dramatycznie nagłaśniają a inne wyciszają.

    Korea testuje nową broń bo nadrabia zaległości w uzbrojeniu w stosunku do wroga.
    USA czego prasa nie podkreśla specjalnie też testują swoją broń w tym nuklearną. Odświeżają stare nosiciele broni nuklearnej B52, testują modyfikacje swojej bomby atomowej. Ćwiczą zrzucanie bomb atomowych (bez głowic).... testują modyfikacje Tomahawków... i nieustannie ćwiczą, strzelają, latają bombardują ćwiczebne cele...

    A globalne zakłamane media nie nazywają tego prowokacjami choć wiele ćwiczeń jest dokonywanych w pobliżu granic KRLD.

    Jeśli ktoś prowokuje to raczej USA które ne bronią swojej ziemi a raczej usiłują zniszczyć cudzą ziemię.
    W Korei agresorem i okupantem jest USA a nie Koreańczycy.
    USA w Korei Pd jest okupantem a władze są marionetkowe.
    Polska zbliża się szybkimi krokami do tego standardu globalnej "demokracji"
    (sprowadzenie wojsk USA do Polski i wasalne relacje wobec USA i Izraela).
  • @Oscar 10:07:51
    Upaina już przez żydów sprzedana za banderyzm. Krymu nie ma więc już im banderland zdychający gospodarczo zbyteczny. Ot i sojusznik. Trump oferuje Putinowi Ukrainę w zamian za KRLD. Po spotkaniu w Wietnamie Trump i Putin spodziewają się przełomu w kwestii rozwiązania problemu ukraińskiego, zwłaszcza, że Volcker i Surkov ciężko pracowali, aby przygotować to spotkanie. Najprawdopodobniej właśnie dlatego, że Trump ma plany osobistych rozmów z Putinem, że Amerykanie postawili Miszko-Majdan przerwę, co bardzo rozczarowało wielu ukraińskich radykałów i uraziło samego Saakaszwilego, który nadal ma nadzieję, że nadal ma wszystko i taki zostanie wezwany do królestwa.

    https://www.youtube.com/watch?v=kFOiYEf20Fw
  • @kula Lis 67 15:48:22
    Z tego co podają media to Globalna mafia nie pozwala Trampowi spotkać się z Putinem.
    Mogło by się okazać w rozmowie z Putinem że Tramp jest totalnie okłamywany przez "otoczenie" w interesie globalnej mafii.

    Czy Tramp zerwie się z łańcucha ?
    On by chciał... ale łańcuch mocny...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930