Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3991 postów 1863 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wtorek, 7 listopada 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1079) Zapraszam na serwis bieżących informacji i komentarzy prasowych ze świata.

 

* Arabia Saudyjska pogrąża się w chaosie. Saudyjski następca tronu, 34-letni książę Muhammad bin Salman dokonał niespodziewanie i w bardzo wschodnim stylu brutalnych czystek w swojej rodzinie. Dwaj książęta mający więcej praw do tronu od niego – Mansour bin Muqrin oraz Abdulaziz  bin  Fahd - zostali już zabici, a kolejnych 11 książąt aresztowano, podobnie jak ponad 40 dygnitarzy rangi ministerialnej z rodziny królewskiej. Pozostałym zakazano poruszania się samolotami i opuszczania kraju. Wcześniej  książę Muhammad zapewnił  sobie potajemnie zgodę i przychylność USA i Izraela  dla tych kroków, co może oznaczać, że przygotowuje się do wojny z Iranem.   

 

* Nie mogąc obalić Assada i opanować Syrii, intryga wojenna wymierzona głównie w szyicki Hezbollah, przenosi się do sąsiedniego  Libanu. Sunnicki premier Saad al-Hariri  został podstępnie zwabiony przez księcia Muhammada do Rijadhu, tam zmuszony do dymisji i zatrzymany. Sytuacja w Libanie jest bliska wymknięcia się spod kontroli.

 

*Ministerstwo Spraw Zagranicznych Iranu oskarżyło Arabię​​Saudyjską o prowadzenieagresywnych wojen.Irański minister spraw zagranicznych Mohammad Javad Zarif powiedział w poniedziałek, że  Arabia Saudyjska oskarża Teheran o konsekwencje swoich „agresywnych wojen”.  „Arabia Saudyjska prowadzi agresywne wojny, zajmuje się regionalnym uciskiem, prowadzi destabilizujące i ryzykowne prowokacje. O rezultaty tego oskarża Iran” — pisze Zarif na swoim mikroblogu na Twitterze.Szef MSZ Iranu zaznaczył również,żewizyty w wojującej Arabii Saudyjskiej okazały się niebezpieczne dla zdrowia regionu”. Według niego wizyta prezydenta USA Donalda Trumpa w tym kraju „doprowadziła do represji” ze strony Bahrajnu w ślad za „upadkiem Kataru”. W połowie października szef Bahrajńskiego Centrum Badań Strategicznych, Międzynarodowych i Energetycznych (DERASAT) szejk Abdullah bin Ahmed Al-Khalifa oskarżył Iran o destabilizację sytuacji na Bliskim Wschodzie poprzez wspieranie grup ekstremistycznych w Syrii i Jemenie. Ponadto na początku czerwca Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn i Egipt zerwały stosunki dyplomatyczne z Katarem, oskarżając go o wspieranie terroryzmu i przerwały z nim wszelką komunikację.  „Wizyty Kushnera i premiera Libanu doprowadziły do​​dziwnej dymisji Haririego, gdy ten był za granicą. Oczywiście Iran został oskarżony o wtrącanie się” — dodaje Zarif. W sobotę premier Libanu Saad Hariri ogłosił swoją rezygnację ze stanowiska premiera Libanu, przebywając w Rijadzie. W emitowanym przez saudyjską stację „Al-Arabiya” przemówieniu oskarżył szyicki ruch „Hezbollah” i Iran o podsycanie konfliktów w Libanie i świecie arabskim i powiedział, że dowiedział się o zbliżającym się zamachu na jego życie. Prezydent Libanu Michel Aoun po oświadczeniu Hariri powiedział, że będzie czekać na powrót polityka do swojej ojczyzny, aby wyjaśnić rezygnację. Lider „Hezbollahu” Hassan Nasrallah oświadczył, że powodów rezygnacji Hariri należy szukać w Arabii Saudyjskiej, a MSZ Iranu nazwało zarzuty ze strony Hariri bezpodstawnymi. Hassan Nasrullah oświadczył również, że Rijad zmusił premiera Libanu Saada Haririego do dymisji i prawdopodobnie przetrzymuje go w Arabii Saudyjskiej siłą.

 

*Arabia Saudyjska może zderzyć się w Jemenie z długotrwałą wojną, której celem jest wyczerpywanie jej zasobów, uważa ekspert wojskowy, były generał brygady egipskiej armii Nabil Fuad.Jemeńscy rebelianci Houthi w ostatnią sobotę wystrzelili pocisk o zasięgu 750 kilometrów na cel w Arabii Saudyjskiej. Siły saudyjskiej obrony powietrznej zestrzeliły pocisk. Jego odłamki spadły w pobliżu stołecznego lotniska. Udało się uniknąć ofiar i zniszczeń. „Wystrzelenie rakiety balistycznej było próbą demonstracji siły, stworzenia zagrożenie dla ważnych obiektów na terytorium Arabii Saudyjskiej. W samym Jemenie nadal trwa wojna partyzancka . Dlatego obawiam się, że to, co się dzieje, to «wojna na wyczerpanie» przeciwko Arabii Saudyjskiej” — powiedział ekspert w wywiadzie dla RIA Novosti. Jego zdaniem z wojskowego punktu widzenia wystrzelenie rakiet balistycznych z terytorium Jemenu nie wpływa na sytuację na frontach w tym kraju. Ekspert uważa, że​​pociski balistyczne są dostarczane do Jemenu z zagranicy, co sprawia,że​​konieczna jest całkowita kontrola granic tego kraju. „Należy zaznaczyć, że były prezydent Jemenu Ali Abd Allah Salih rzeczywiście miał w arsenale takie rakiety, ale od początku obecnego konfliktu kontrolowane przez rebeliantów Houthi i Saliha siły już wystrzeliły wiele rakiet, co przekracza cały zapas, dlatego powstaje pytanie, skąd wzięły się te pociski” — powiedział ekspert wojskowy. W poniedziałek Rijad oskarżył Teheran o związek z ostrzałem rakietowym z Jemenu, nazywając ten incydent „oburzającym aktem agresji wojskowej ze strony irańskiego reżimu”. Teheran odrzucił już te oskarżenia, nazywając je „nieodpowiedzialnymi i destrukcyjnymi”. Zdaniem eksperta decyzja dowództwa arabskiej koalicji o zamknięciu wszystkich portów lądowych, powietrznych i morskich Jemenu świadczy o chęci niedopuszczenia nowych dostaw rakiet balistycznych. „Jeśli koalicji rzeczywiście uda się to zrobić, to siły Houthi i Saliha w krótkim czasie stracą swój potencjał rakietowy” — powiedział egipski generał. Zaznaczył, że międzynarodowe prawo morskie pozwala siłom koalicji na inspekcję statków, które podążają na wody terytorialne Jemenu, a nawet na otwarcie ognia do tych, które nie reagują na odpowiednie ostrzeżenia.

 

* Nie widać końca wojny w Syrii. Dziś, we wtorek terroryści przeprowadzili zmasowany atak moździerzowy na Damaszek, wystrzeliwując ze swych pozycji we Wschodniej Gucie ponad dziesięć pocisków.Kilka pocisków wybuchło niedaleko siedziby syryjskiego parlamentu w centrum miasta oraz w pobliżu rosyjskiej ambasady. Placówka dyplomatyczna nie ucierpiała. Pojawiły się doniesienia o ofiarach śmiertelnych i rannych wśród ludności cywilnej. Nie podano dokładnej liczby ofiar, ale – według stołecznej policji – co najmniej 1 osoba zginęła, a 16 zostało rannych.

 

* Co najmniej kilkadziesiąt osób zginęło w sobotę w Syrii w zamachu bombowym dokonanym przez dżihadystów z Państwa Islamskiego - informuje Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. Zamachu z użyciem co najmniej jednego samochodu wypełnionego materiałem wybuchowym dokonano po wschodniej stronie Eufratu, w rejonie kontrolowanym przez Syryjskie Siły Demokratyczne, czyli oddziały kurdyjskie uzbrojone, szkolone i popierane przez USA.

 

*W miarę jak Państwo Islamskie traci swoje pozycje w Syrii, głównymi graczami stają się wojska rządowe i kierowane przez Kurdów Syryjskie Siły Demokratyczne, pisze "Financial Times".Moskwa próbuje przekonać strony, aby siadły do stołu rozmów, ale na razie bez rezultatu. W wyniku takiej niechęci do kompromisu może zrodzić się nowy konflikt w regionie, twierdzi gazeta.  W ciagu ostatnich sześciu lat syryjskie miasto Kamiszli było miejscem niespokojnego rozejmu pomiędzy siłami rządowymi i kierowaną przez Kurdów armią, zajmującą dominującą pozycję na północnym wschodzie państwa, pisze "Financial Times". Obie strony były zajęte walką ze wspólnym wrogiem w wielostronnym konflikcie. Podzieliły kontrolę nad terenem i czyniły wrażenie, że nie zauważają się wzajemnie. Ale być może to "dziwne współistnienie" już się kończy. Według gazety, Państwo Islamskie traci terytoria w Syrii. I tylko dwa miejscowe ugrupowania mają wystarczającą siłę, aby walczyć o podzielone państwo: armia Assada i Syryjskie Siły Demokratyczne, które popiera Waszyngton.  "Istnieją dwa scenariusze wydarzeń, trzeciego wyjścia nie ma – opowiada gazecie miejscowy rozmówca. – Po rozpadzie PI Syria albo pójdzie drogą politycznej regulacji, albo stanie się miejscem, gdzie rozwija się nowa wojna domowa. Kiedy nastąpi koniec PI, to co powstrzyma obie strony przed walką?" Wiele osób w regionie i poza nim obawia się, że walki między Syryjskimi Siłami Demokratycznymi i siłami Damaszku nie tylko zrodzą chaos, ale i doprowadzą do powstania nowych  dżihadystycznych ruchów i fal uchodźców. Dlatego teraz miasto Kamiszli znalazło się w centrum wysiłków dyplomatycznych Moskwy, która ma nadzieję na zawarcie umowy, doprowadzającej do stopniowego zakończenia wojny domowej. Kiedy kolumny amerykańskich czołgów i sprzętu jeżdzą po mieście w stronę kurczącej się linii frontu przeciwko Daesz, rosyjscy i irańscy urzędnicy — główni zwolennicy Assada – przylatują na miejscowe lotnisko, aby spotkać się z sojusznikami  USA, czyli Syryjskimi Siłami Demokratycznymi – twierdzi gazeta. Waszyngton nie spieszy się z braniem udziału w rozmowach w imieniu Syryjskich Sił Demokratycznych. Częściowo można to wytłumaczyć trudnymi stosunkami z Turcją, która podejrzliwie odnosi się do kurdyjskiego ugrupowania. W wyniku tego Turcja zmuszona jest zwracać się do Moskwy, aby osiągnąć regulację sytuacji. Jednocześnie, zdaniem rozmówcy, niedawne sukcesy zbyt uskrzydliły obie strony, aby zechciały teraz iść na kompromis. Syryjskim Siłom Demokratycznym udało się zająć Rakkę, de facto stolicę Państwa Islamskiego, a także największe złoża ropy naftowej i gazu w Syrii. Wykorzystują ten fakt jako główny atut podczas negocjacji, domagając się od Assada uznania miejscowego samorządu. Jednocześnie syryjski prezydent popierany przez Iran i szyickie oddziały dąży raczej do zwiększenia kontrolowanych terytoriów, aby zmusić do przyjęcia swoich warunków siłą, niż ma ochotę siąść do stołu rozmów. "Nikt nie chce iść na ustępstwa. Na razie nie widzę chęci znalezienia rozwiązania"  - przyznaje rozmówca gazety. Wspólnota międzynarodowa nie bierze udziału w tych ostatnich inicjatywach pokojowych. Rozmowy genewskie pod egidą ONZ, rozpoczęte w czasie, gdy trwała walka między Assadem i bojownikami, nie dawały oddzielnego miejsca Syryjskim Siłom Demokratycznym i najwyraźniej nie mogą nic zaproponować w nowej sytuacji. Przedstawiciele Syryjskich Sił Demokratycznych mają nadzieję, że Waszyngton pomoże ustabilizować region w ciągu kolejnych trzech lat. Ale wielu dyplomatów i analityków wątpi, że administracja Trumpa zamierza okazać wsparcie dłużej niż rok. Rosja, przeciwnie, "gorąco pragnie" zapełnić tę lukę. Planuje przeprowadzić formalną konferencję na ten temat w Soczi. Jeśli te wysiłki zakończą się sukcesem, to mogą nadszarpnąć proces genewski. Przedstawiciele Syryjskich Sił Demokratycznych twierdzą, że Moskwa próbuje zdobyć ich wsparcie, obiecując zmusić Damaszek do przyjęcia federalizacji. Nektórzy uważają, że wysuwane przez Moskwę porozumienie tylko odłoży w czasie to, co nieuniknione. "Podpisując porozumienie z Rosjanami Syryjskie Siły Demokratyczne będą istnieć w obecnym kształcie jakieś 10-15 lat, a potem, kiedy reżim poczuje się bezpiecznie, on napadnie na nie"- przekonany jest syryjski rozmówca. 

 

*W niedzielę rozpoczęły się największe w historii Izraela międzynarodowe manewry lotnicze – poinformowała służba prasowa izraelskiej armii.W manewrach „Niebieska flaga”, które potrwają do 16 listopada, będą uczestniczyć samoloty sił powietrznych Niemiec, Grecji, Indii, Włoch, Polski, USA i Francji. To największe międzynarodowe ćwiczenia lotnicze, jakie kiedykolwiek były przeprowadzane w Izraelu. Mają one ogromne znaczenie dla  Sił Powietrznych Izraela, Sił Obronnych Izraela i państwa żydowskiego – głosi komunikat. Samoloty zostały rozmieszczane w bazie lotniczej Ovda, w odległości około 60 km na północ od miasta Ejlat.  W ćwiczeniach uczestniczy ponad tysiąc pilotów, personel techniczny i administracyjny – poinformowała służba prasowa. Izraelscy wojskowi  zapewnili, że podjęto działania mające na celu zminimalizowanie wpływu manewrów wojskowych na cywilną komunikację lotniczą w Ejlat.

 

*Korespondent i operator NTV Ilja Uszeszyn i Timur Woronow doznali ran postrzałowych w wyniku wybuchu pocisku w syryjskim mieście Deir ez-Zor - podaje strona internetowa stacji telewizyjnej.Najbardziej ucierpiał Uszeszyn, który „doznał ran postrzałowych brzucha, ucha i złamania palców u rąk". Operator Timur Woronow także doznał ran postrzałowych i złamania nogi. Najważniejsze jednak, że ich życiu nic nie zagraża" — czytamy w komunikacie. Szóstego listopada czworo dziennikarzy stacji telewizyjnych NTV i Zvezda oraz pięciu żołnierzy ucierpiało na skutek wybuchu pocisku w jednej z dzielnic mieszkalnych Dajr az-Zaur. Wszystkie ofiary zostały ewakuowane do bazy lotniczej Hmeimim, gdzie udzielono im pomocy medycznej.

 

*Koalicja pod wodzą USA walcząca z ugrupowaniem Państwo Islamskie zaprzecza informacji rosyjskich wojskowych, że w rejonie bazy At-Tanf na południu Syrii trwają przygotowania nowych sił „umiarkowanej opozycji”.„Obecnie jedyną grupą, którą wspiera koalicja na południu Syrii jest Magawir As-Saura. Jest niezawodnym partnerem i skuteczną siłą w kampanii przeciwko PI i będziemy w dalszym ciągu wspierać ich wysiłki w  walce z Daeszem w Syrii” — poinformowało agencję RIA Novosti biuro prasowe koalicji. Wcześniej rosyjskie Centrum Pojednania Stron Konfliktu w Syrii poinformowało, powołując się na świadków, że USA rozmieściły obóz przy syryjskim Er Rukban. Przyjeżdżają tam bojownicy, z których tworzą kolejną „umiarkowaną opozycję”. Jej podstawę stanowią ugrupowania Dżajsz Asuad Asz-Szarkijja, Kuwat Szahid Ahmad Abdu i Liwa Szuhada Al-Karjatejn . Koalicja potwierdziła, że wcześniej wspierała jeszcze jedną grupę w Syrii — Szuhada Al-Karjatejn. „Jednak bliżej końca lipca 2017 roku Szuhada Al-Karjatejn w trybie jednostronnym i bez pozwolenia koalicji przeprowadziła patrolowanie poza granicami uzgodnionej strefy zapobiegania konfliktom niedaleko At-Tanf i realizowała działalność niezwiązaną z walką z PI. Koalicja już nie wspiera Szuhada Al-Karjatejn” — podkreślono. Jak poinformowała wcześniej koalicja USA, wokół bazy w At-Tanf obowiązuje uzgodniona z rosyjskimi wojskowymi 55-kilometrowa strefa zapobiegania konfliktom, zamkniętą dla syryjskich sił rządowych i ich sojuszników. W czerwcu z tego powodu w rejonie At-Tanf doszło do starć między koalicją i syryjskimi siłami prorządowymi. 

 

* Donald Trump w rozmowie z Fox News nie chciał odpowiedzieć na pytanie czy Rex Tillerson, szef amerykańskiej dyplomacji, pozostanie na stanowisku do końca kadencji obecnego prezydenta USA. - Zobaczymy, zobaczymy. Nie wiem - stwierdził prezydent USA. Trump przyznał jednocześnie, że nie jest zadowolony z faktu, że niektórzy pracownicy Departamentu Stanu USA nie podzielają jego poglądów na politykę zagraniczną. Prezydent przypomniał, że to on - jako głowa państwa - decyduje o kierunkach polityki zagranicznej USA. - Ten, kto się liczy to ja. Tylko ja się liczę, ponieważ, w ostateczności, to właśnie będzie nasza polityka - powiedział Trump. Napięcie w relacjach Trumpa z Tillersonem utrzymuje się od kilku tygodni, po tym jak media ujawniły, iż szef Departamentu Stanu nazwał prezydenta "głupkiem" podczas jednego ze spotkań. Tillerson miał również powiedzieć, że rozważa podanie się do dymisji. Tillerson zdementował te doniesienia, a Trump stwierdził, że ma dobre relacje z szefem amerykańskiej dyplomacji, zarzucił mu jednak, że okazuje zbyt mało zdecydowania.

 

* Podczas rozmów z południowokoreańskim prezydentem Donald Trump zaproponował Seulowi zwiększenie zakupów amerykańskiej broni, aby wyrównać balans handlowy w relacjach między dwoma państwami. „Nabycie przez Koreę Południową broni wyprodukowanej przez USA może nieco zmniejszyć amerykański deficyt handlowy" — zauważył Trump. Moon Jae-in oświadczył, że wizyta Trumpa w Republice Korei może stać się punktem zwrotnym w rozwiązaniu kryzysu wokół programu rakietowego i atomowego Korei Północnej. We wtorek Trump przybył z wizytą państwową do Republiki Korei w ramach tournée po regionie Azji i Pacyfiku. Liderzy USA i Korei Południowej prowadzą rozmowy w Błękitnym Domie, stołecznej rezydencji południowokoreańskiego lidera. Wcześniej w ramach azjatyckiego tournée Trump  spotkał się z premierem Japonii Shinzo Abe.

 

*Hiszpania zażąda aresztowania katalońskich deputowanych oskarżonych o powstanie.Prokuratura Hiszpanii zażąda zatrzymania bez prawa wyjścia za kaucją szefowej Parlamentu Katalonii Carme Forcadell i innych deputowanych, którzy są oskarżeni o zorganizowanie powstania, buntu i sprzeniewierzenia środków publicznych, pisze gazeta El Mundo, powołując się na źródła sądowe. Forcadell i pięciu innych byłych członków prezydium parlamentu, którzy zatwierdzili głosowanie w organie ustawodawczym nad rezolucją o niepodległości 27 października, w zeszłym tygodniu przybyli do Sądu Najwyższego w celu złożenia zeznań. Jednak procedura została przełożona na 9 listopada. Do tego czasu deputowani otrzymali „nadzór policyjny”. Gazeta donosi, że aresztu może uniknąć tylko Joan Josep Nuet — jedyny oskarżony, który nie należy do partii „Razem na tak”. W powództwie prokuratury zaznaczono, że podczas głosowania Nuet niemniej jednak poparł niepodległość Katalonii. Jednak prawnik parlamentarzysty twierdzi, że jego klient głosował przeciwko i jest gotowy to udowodnić. Wcześniej na wniosek Krajowego Sądu Hiszpanii aresztowano ośmiu byłych członków generalitatu (rządu) Katalonii. Wobec byłego szefa generalitatu Carlesa Puigdemonta, który przebywa w Belgii, wydano europejski nakaz aresztowania.

 

*Kataloński parlament zaakceptował decyzję hiszpańskiego rządu w sprawie swojego rozwiązania i zawiesił pracę do czasu przeprowadzenia przedterminowych wyborów.Poinformowała o tym agencja RIA Novosti, powołując się na biuro prasowe organu ustawodawczego. Zaplanowane na wtorek 31 października posiedzenie prezydium parlamentu zostało odwołane. Kataloński rząd nie ma informacji o miejscu pobytu przewodniczącego Katalonii  Carlesa Puigdemonta.  Z kolei belgijski adwokat i obrońca praw człowieka Paul Beckaert oznajmił, że Carles Puigdemont wynajął go jako obrońcę. Pisze o tym hiszpański periodyk Vanguardia. „Zgadza się, jestem adwokatem Carlesa Puigdemonta" — oznajmił Beckaert. — Jeśli będzie potrzebował obrony prawnej, będę go reprezentował” — dodał. 

 

*"Rosyjskie zagrożenie" sprzyja jedności państw Rady Nordyckiej: Szwecji, Norwegii, Danii, Finlandii i Islandii – pisze "El País". Ale jest coś, co dzieli te państwa, a mianowicie imigracja – głosi artykuł.Państwa Rady Nordyckiej —  Szwecję, Norwegię, Danię, Finlandię i Islandię – łączy "budząca obawy" Rosja, pisze "El Pais". Istnieje także temat, który dzieli te państwa – to kwestia imigracji.  W tym tygodniu w Helsinkach odbyło się posiedzenie Rady Nordyckiej, w której udział wzięli przedstawiciele pięciu wspomnianych wyżej państw. Na tym spotkaniu najczęściej brzmiało słowo "zaufanie". Wzajemne oddanie to sztandar, który Islandia, Norwegia, Dania, Szwecja i Finlandia wystawiają, kiedy mowa o zaletach życia w najsilniejszym w Europie, a może i na świecie państwie opiekuńczym – zauważa "El País".Taka idea jedności jest zgodna z rzeczywistością, kiedy mowa o oporze wobec wspólnych zagrożeń, takich jak Rosja. Ale sytuacja zmienia się, kiedy mowa o jednym z najpoważniejszych wyzwań ostatnich lat, o imigracji. W 2015 roku masowy napływ migrantów, którzy uciekali przed wojną w Syrii i Iraku, stał się sprawdzianem dla systemu, działającego w państwach Europy Zachodniej. Szwecja zgodnie z tradycją, która zaczęła się w latach 90-ych XX wieku podczas wydarzeń w Jugosławii, przyjmowała uchodźców i wśród państw skandynawskich stała się liderem procesu przyjmowania imigrantów. Jednak jej sąsiedzi, gdzie u władzy znajdowali się konserwatyści, nie wykazali się taką otwartością, tłumaczy gazeta. Na szczycie Rady Nordyckiej, dokąd zaproszono dziennikarzy "El Pais", najbardziej reakcyjnie nastawiona grupa polityków broniła "wartości państw Europy Północnej, doprowadzonych do skrajności", takich jak państwo opiekuńcze, rynek pracy i brak granic tylko dla obywateli z paszportami państw tego regionu Jednocześnie partie Europy Północnej, na przykład socjaldemokraci, konserwatyści i zieloni, nalegają, aby prowadzić politykę azylu i być przykładem dla całej Unii Europejskiej. Przepaść między zwolennikami tych dwóch stanowisk jest oczywista, przy tym ksenofobowie nieraz zajmują ważne stanowiska w państwie i opowiadają się za maksymalnym "protekcjonizmem".  Bez względu na różnice zdań, wszyscy są zgodni co do tego, że obrona i bezpieczeństwo powinny być wspólną sprawą, szczególnie dotyczy to Morza Baltyckiego i Arktyki, gdzie istnieje "historyczne zagrożenie rosyjskiej ingerencji". 90% mieszkanców regionu uważa za "ważną" taką współpracę i stawia obronę oraz bezpieczeństwo na pierwszym miejscu spośród wszystkich problemów, pisze gazeta powołując się na przeprowadzony niedawno sondaż. Szwed Hans Walmark, lider grupy konserwatystów, ostrzegł, że zatoka Helsinki znajduje się tylko 200 km od Rosji i priorytetem powinna być zdolność do odparcia ewentualnego ataku. "Zagrożenie jest realne, państwa północne powinny objąć swoim wzrokiem również państwa bałtyckie" – powiedział. Korzystając ze wsparcia Brukseli, państwa bałtyckie zwarły szeregi w opozycji do Rosji, głosi artykuł. W stolicy Estonii stworzono centrum do walki z zagrożeniem cybernetycznym, w stolicy Litwy – centrum do walki z zagrożeniami energetycznymi, a w Helsinkach – z zagrożeniami hybrydowymi. Jednak w obecnej sytuacji problemem jest NATO. Sześć państw tego regionu (Islandia, Norwegia, Dania, Estonia, Łotwa i Litwa) wchodzą w skład NATO. Ponadto, w Szwecji i Finlandii, która ma wspólną z Rosją granicę o długości 1300 km, prowadzone są dyskusje na temat ewentualnego wejścia do bloku wojskowego. Fiński prezydent powiedział nawet, że ta kwestia będzie rozwiązana drogą referendum, ale na razie nie wiadomo, kiedy ono się odbędzie. Sondaże wskazują, że tylko 21% Finów popiera wejście państwa do NATO, a to zbyt niski wskaźnik, aby w ogóle zaczynać negocjacje na ten temat, pisze "El País".

 

*Finowie obawiają się Rosji i znowu spoglądają w stronę NATO - pisze Politico.W materiale czytamy, że na przestrzeni dziesięcioleci  Finalandia utrzymywała ostrożne relacje z Rosją, unikając wszelkich działań, które mogłyby sprowokować „śpiącego niedźwiedzia" na wschodniej granicy. Teraz były ambasador Finlandii w Rosji Hannu Himanen proponuje swojemu państwu zaryzykować i dołączyć do NATO. Jak mówi, Finlandia zasługuje na otwarte dyskusje w sprawach polityki zagranicznej i polityki w sferze bezpieczeństwa. Himanen uważa, że jego kraj powinien przestać się trząść się z powodu Rosji i zacząć myśleć o zapewnieniu sobie bezpieczeństwa. W swojej nowej książce „Zachód czy Wschód — Finlandia i powrót geopolityki" Himanen krytykuje także fińskich liderów, którzy zbyt długo unikali szczerych, otwartych dyskusji na tematy dotyczące polityki zagranicznej. Gazeta zauważa, że wszystko to dzieje się w kontekście styczniowych wyborów prezydenckich w Finlandii. Jedynym kandydatem wyraźnie popierającym wstąpienie do NATO jest były dziennikarz Nils Torvalds. W wyścigu do fotela prezydenckiego bierze w sumie udział siedmiu kandydatów. To będą pierwsze wybory w Finlandii od czasu przyłączenia Krymu do Rosji i początku kryzysu na Ukrainie. Od tego czasu napięcie w relacjach między siłami NATO i Rosją na Morzu Bałtyckim  wyraźnie wzrosło — czytamy w materiale. Jednocześnie fińscy kandydaci na prezydentów mało dyskutują na temat Sojuszu Północnoatlantyckiego.

 

*Poziom wynagrodzenia wojskowych odpowiada poziomowi wynagrodzeń etatowych pracowników organizacji czołowych branż gospodarki.Oświadczył to minister obrony Rosji generał armii Siergiej Szojgu na kolegium resortu wojskowego. Minister podkreślił też, że zadania postawione przez Naczelnego Dowódcę w zakresie zaopatrzenia wojskowych w mieszkania zostały wykonane, Ministerstwo Obrony przestawiło się na planowe przydzielanie mieszkań i stworzyło fundusz mieszkań służbowych. „Zostały podniesione dodatkowe wypłaty na wynajem mieszkań do średniej krajowej wynajmu metra kwadratowego. Wprowadzono subsydia mieszkaniowe. Poziom wynagrodzeń wojskowych odpowiada poziomowi wynagrodzeń pracowników organizacji czołowych branż gospodarki” — podkreślił Szojgu. 

 

*Kreml nazwał rzeczą naturalną wzrost aktywności protestacyjnej w Rosji w okresie przedwyborczym.Poproszony o komentarz w sprawie wzrostu aktywności protestacyjnej w kraju rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow powiązał ją z okresem przedwyborczym.  „Niestety nie znam szczegółowo tego raportu, tej informacji. Ogólnie rzecz biorąc, mamy do czynienia z rokiem przedwyborczym. Jak wiecie, za pięć miesięcy odbędą się w naszym kraju wybory prezydenckie. W każdym państwie świata w takim okresie ma miejsce wzrost aktywności społecznej" — powiedział Pieskow w czasie briefingu i dodał, że wzrasta zarówno liczba akcji popierających prezydenta, jak i akcji z udziałem obywateli, którzy „boleśnie reagują na te czy inne wydarzenia i procesy".To naturalna aktywizacja, która towarzyszy każdemu procesowi przedwyborczemu — podkreślił Pieskow.Wcześniej Centrum Gospodarczych i Politycznych Reform opublikowało badanie, zgodnie z którym aktywność protestacyjna  Rosjan w trzecim kwartale 2017 roku wzrosła o 60% w porównaniu z początkiem roku.

 

* Sąd Najwyższy proklamowanej w trybie jednostronnym Donieckiej Republiki Ludowej wydał wyrok śmierci na pedofila — poinformowało dzisiaj biuro prasowe sądu.  „Sąd ustalił, że 21 sierpnia 2015 roku w mieście Szachtarśk obywatel P. zgwałcił nieletnią i dokonał innych aktów przemocy o charakterze seksualnym wobec poszkodowanej urodzonej w 2006 roku. Próbując uniknąć odpowiedzialności, przestępca zabił dziecko. Za wszystkie przestępstwa sądzonemu wymierzono najwyższy wymiar kary — karę śmierci z konfiskatą całego majątku będącego własnością skazanego” — cytuje doniesienie biura prasowego Doniecka Agencja Informacyjna. Jak podkreśla agencja, osądzony ma na swoim koncie kilka wyroków, w tym za gwałt na nieletnim. Według informacji agencji w DRL kara śmierci jest wymierzana za szczególnie ciężkie zbrodnie i nie jest stosowana wobec kobiet, niepełnoletnich i osób powyżej 65. roku życia w chwili wydania wyroku. Pierwszy w historii DRL wyrok śmierci został wydany w 2015 roku na Anatoliju Jakubence osądzonym za szereg ciężkich zbrodni, w tym morderstwa. 

 

*Specjalna Misja Monitoringowa (SMM) OBWE odkryła w Donbasie ukraińską artylerię poza miejscami magazynowania sprzętu wojskowego – poinformował RIA Novosti rzecznik SMM. „4 listopada na kontrolowanych przez siły rządowe obszarach zauważono sześć samobieżnych haubic Goździk i dwa S-1 kalibru 122 mm na podwoziu ciężarówki w pobliżu miasta Kurachowe, 40 km od Doniecka” – powiedział rozmówca agencji. Ponadto obserwatorzy znaleźli dwa czołgi T-72 na obszarze kontrolowanym przez władze w Kijowie w pobliżu miasta Wołnowacha. SMM wyjaśniła, że czołgi i haubice wycofano z linii podziału, ale nie do miejsc przeznaczonych do magazynowania uzbrojenia.

 

* Zaostrzenie sytuacji w Donbasie może mieć związek z próbą ukrycia przez ukraińskich żołnierzy prawdziwych przyczyn wybuchu w składzie z amunicją w rejonie miejscowości Opytnoje — oświadczył w poniedziałek dziennikarzom zastępca dowódcy sztabu operacyjnego DRL Eduard Basurin. Dowództwo operacyjne DRL poinformowało wcześniej o wybuchu na składzie amunicji w rejonie kontrolowanej przez Kijów miejscowości Opytnoje. „Nie wykluczamy, że sytuacja uległa zaostrzeniu w związku z podjętą przez dowództwo ukraińskich żołnierzy próbą ukrycia prawdziwych przyczyn wybuchu na składach z amunicją w rejonie miejscowości Opytnoje, do którego doszło z powodu nadmiernej koncentracji amunicji na składach, niedbałego przechowywania materiałów wybuchowych, naruszeń elementarnych środków bezpieczeństwa" — powiedział Basurin. Jak mówi, poprzez ostrzał Doniecka i sąsiednich miejscowości ukraińscy żołnierze usiłowali sprowokować powstańców DRL do odwetowego uderzenia, „żeby potem usprawiedliwić swoje błędy utratą amunicji w rejonie miejscowości Opytnoje".

 

*Ukraińska spółka „Ługańskie Stowarzyszenie Energetyczne” odłączyła prąd Petrowskiej Stacji Pomp, która dostarcza wodę mieszkańcom proklamowanej w trybie jednostronnym Ługańskiej Republiki Ludowej, czytamy w oświadczeniu firmy na Facebooku.Przyczyną odłączenia był dług Popasnianskiego Kanału Wodnego za energię elektryczną. Zaznaczono, że wynosi on prawie 157 milionów hrywien (5,8 miliona dolarów ) i stale rośnie. „Dług powstał właśnie z powodu zadłużenia ŁRL, gdyż 90% wody przez kanał trafia do niekontrolowanego terytorium” — oświadczyła firma. Według firmy zaległości za elektryczność były również przyczyną odłączenia prądu kanałów wodnych Swatowo i Kremen. ŁRL oświadczyła o braku długów za dostawy wody wobec Ukrainy. Ługańsk przyznał, że Popasnianski Kanał Wodny jest zadłużony wobec ukraińskiej spółki, ale ŁRL nie ma z nim nic wspólnego.

 

*Proklamowana w trybie jednostronnym Ługańska Republika Ludowa poinformowała, że nie ma zadłużenia za wodę wobec Ukrainy. „W tej chwili ŁRL nie jest dłużna ani grosza w ramach zobowiązań wynikających z kontraktu na dostawę wody. Systematycznie płacimy za wodę, którą otrzymujemy: co miesiąc, zgodnie z wystawionymi rachunkami” — poinformował RIA Novosti pełniący obowiązki ministra spraw zagranicznych ŁRL, pełnomocny przedstawiciel republiki na rozmowach w Mińsku Władysław Dejnego.  Wcześniej ukraiński zakład Ługańskie Zjednoczenie Energetyczne poinformował, że z powodu długu pozbawi prądu Przepompownię Petrowską Popasniańskiego Kanału Wodnego. W rezultacie zostaną zawieszone dostawy wody do Ługańska i na terytoria Donbasu nie objęte kontrolą Kijowa. Według słów Dejnego została sporządzona umowa o restrukturyzacji długu, który zgromadził się jeszcze przed wypracowaniem mechanizmu płatności, ŁRL co miesiąc go spłaca. Jest w pełni prawdopodobne, że Popasniański Kanał Wodny ma dług wobec ukraińskiego zakładu, lecz ŁRL nie ma z tym długiem nic wspólnego — podkreślił Dejnego.  „Obecnie nie jesteśmy dłużni ani grosza. Wszystkie płatności regulujemy na czas, w uzgodnionym terminie. Każda taka płatność jest wstępnie przygotowywana, ponieważ stwarza pewną trudność sama procedura płatności. Za każdym razem jest przygotowywana kolejna transza do Kijowa. Nie było żadnego przypadku nieuregulowanej płatności z naszej winy” — powiedział. Dejnego podkreślił, że jeśli Ukraina zawiesi dostawy wody do republiki, istniejące porozumienia o dostawach wody zostaną zerwane przez stronę ukraińską. „Część miejscowości do tej pory otrzymuje wodę według harmonogramu, tym nie mniej strona ukraińska nawet w wypadku stuprocentowej opłaty nie jest w stanie zapewnić stabilnego zaopatrzenia w wodę” — oznajmił.

 

*Wiceprzewodniczący krymskiego parlamentu Remzi Iljasow poparł pomysł anulowania akt Prezydium Rady Najwyższej Związku Radzieckiego z 1954 roku, zgodnie z którymi obwód krymski FSRR został przekazany Ukraińskiej SRR.Wcześniej członek Komisji ds. WNP i Kontaktów z Rodakami Dumy Państwowej Konstantin Zatulin oznajmił, że Rosja jako następczyni  ZSRR  powinna anulować akta z 1954 roku, zgodnie z którymi obwód krymski został przekazany Ukraińskiej SRR. Jego zdaniem położy to kres spekulacjom o tym, że Rosjanie „zabrali komuś ziemię i morze”.  „Pomysł jest zasadny i być może trzeba to zrobić dla moralnej satysfakcji, lecz nie skłoni to państw zachodnich do zaprzestania gier politycznych i retoryki wokół Krymu. Nie powinniśmy nikomu udowadniać, że Krym jest częścią Rosji. Są to realia niepodlegające dyskusji” — powiedział w wywiadzie dla RIA Novosti Iljasow. Według niego trzeba skupić wysiłki na zniesieniu sankcji nałożonych na półwysep przez państwa zachodnie.

 

*Saakaszwili obiecał ogłosić wieczorem plan zmiany władzy na Ukrainie, jeśli Kijów nie wypełni żądań obywateli protestujących przed Radą Najwyższą.Wcześniej we wtorek przed budynkiem Rady rozpoczął się zorganizowany przez Saakaszwilego protest z udziałem kilkudziesięciu osób. Polityk oświadczył wcześniej, że zamierza wysunąć wobec ukraińskich władz nowe żądania, i zaapelował do narodu o dołączenie do zaplanowanego na dziś protestu.  „Policja wzmocniła bezpieczeństwo w centrum stolicy. W związku z zaplanowanymi masowymi akcjami obywateli w dzielnicy rządowej porządku będzie strzegło 2 tysiące policjantów i żołnierzy Narodowej Gwardii Ukrainy. W zależności od sytuacji liczba stróżów porządku może się zmieniać" — czytamy w komunikacie resortu. Policja wzywa uczestników masowych akcji do respektowania ustawodawstwa, nie zakłócania porządku publicznego i udzielania wsparcia policjantom w zapewnianiu porządku prawnego i bezpieczeństwa. „Stróże porządku w ramach swoich uprawnień i kompetencji błyskawicznie zareagują na wszelkie przypadki łamania prawa" —przekazał resort. Protestujący zebrali się na placu Konstytucji przed budynkiem ukraińskiego parlamentu, trzymają ukraińskie flagi, a także flagi Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Wśród uczestników akcji jest wiele osób w odzieży militarnej. Ilość protestujących stopniowo rośnie. Przed protestującymi ze sceny, również umiejscowionej na placu Konstytucji, występują politycy, którzy wyrażają niezadowolenie z działań ukraińskich władz.

 

*Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski skomentował oświadczenie Kijowa o braku antypolskich nastrojów na Ukrainie.Witold Waszczykowski powiedział podczas swojej wizyty we Lwowie, że brak antypolskich nastrojów na Ukrainie cieszy Warszawę. Bardzo nas cieszy to oświadczenie, iż na Ukrainie nie ma nastrojów antypolskich, że społeczeństwo jest przyjazne. My też to dostrzegamy, natomiast dostrzegamy oczywiście incydenty różnego rodzaju, dostrzegamy poszczególne osoby, które zachowują się w sposób mało przyjazny — powiedział Waszczykowski. Minister dodał, że w kwestiach historycznych polska strona czeka na konkretne rzeczowe kroki.— Jeśli (…) poza deklaracjami, poza oświadczeniami Ministerstwa Spraw Zagranicznych będą również podjęte rzeczowe kroki współpracy z Polską, to z naszej strony na pewno będzie otwarcie — zapewnił szef MSZ.Wcześniej ukraińskie MSZ wydało oświadczenie o braku antypolskich nastrojów na Ukrainie, odpowiadając na zapowiedzi Waszczykowskieho, że osoby demonstracyjnie noszące mundury z symboliką „SS Galizien" nie wjadą  na terytorium Polski.

 

*Przewodniczący Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej Giennadij Ziuganow wypowiedział się na temat przynależności Ukrainy.Ziuganow w wywiadzie dla kanału Zvezda powiedział, że współczesna Ukraina znajduje się pod kontrolą CIA i nacjonalistów. „Ukraina należy obecnie do CIA i sfory banderowskiej. Żal Ukrainy, Ukraińców. Służyłem z nimi, wspaniali chłopcy. Pracowita republika znalazła się w pułapce” – ocenił rosyjski polityk. Ziuganow skomentował też nowelizację ustawy o oświacie, którą podpisał Petro Poroszenko. „To, co robi się u nich z mózgami i z dziećmi, jest straszne. Zrezygnowali z całego cyklu dyscyplin matematycznych. Przetłumaczenie wszystkich przedmiotów na język ukraiński nie jest możliwe. Fizyki teoretycznej nie da się przetłumaczyć” – oburzył się Ziuganow.

 

*Hollywoodzka aktorka o ukraińskim pochodzeniu Mila Kunis opowiedziała w wywiadzie dla magazynu The Edit Magazine o wizycie na Ukrainie, gdzie wybrała się z mężem, aktorem Ashtonem Kutcherem, i rodzicami. Według gwiazdy, pomysł wyjazdu na Ukrainę należał do jej męża Ashtona Kutchera. Podczas zdjęć do filmu na Węgrzech latem tego roku para postanowiła zrealizować swój plan. Kunis zaprosiła w podróż swoich rodziców, którzy wyjechali do USA z Ukrainy w 1991 roku. Aktorka starała się „poczuć" miejsce, gdzie się urodziła, niestety to się nie udało. „Kiedy wylądowaliśmy, Ashton zapytał: „No i co?" Odpowiedziałam mu: „Nie ma. Nic. Pustka" — przyznała Kunis. Gwiazda Hollywood powiedziała też, że chciała odwiedzić dom, w którym kiedyś mieszkała jej rodzina, jednak nowi właściciele jej nie wpuścili. „Nowa właścicielka po prostu nam odmówiła. Było jej wszystko jedno. Powiedziałam: „Mieszkałam tu, kiedy byłam mała, moi rodzice są ze mną". Ale mimo wszystko nie otworzyła nam drzwi. Cała ta historia była bardzo upokarzająca" — poskarżyła się dziennikarzom Kunis.

 

*Minister spraw zagranicznych Polski Witold Waszczykowski oświadczył, że Ukraina musi zmienić państwową ideologię i zrezygnować z heroizacji Ukraińskiej Powstańczej Armii. Jego zdaniem państwo powinno budować swoją tożsamość na Niebiańskiej Sotni i bohaterach konfliktu zbrojnego na Donbasie - czytamy we wtorkowym wydaniu Rzeczpospolitej. „My wyciągamy rękę do Ukrainy i mówimy: «rozliczmy się z historią razem, wspólnie, w ramach dialogu, stwórzmy wspólne instrumenty, tak jak stworzyliśmy (je) z Niemcami». Oczywiście rozliczanie z Niemcami też nie jest perfekcyjne, można wiele temu zarzucać, ale jednak przyniosło wielki postęp" — zauważył  Waszczykowski. Szef polskiej dyplomacji dodał, że Warszawa chciałaby, aby Ukraina była krajem zaprzyjaźnionym, demokratycznym, całościowym, niepodzielonym. „Z drugiej strony chcielibyśmy, żeby to był kraj, który rozliczy się ze swoją historią, rozliczy się z problemami sprzed lat" — powiedział szef resortu zagranicznego. Na początku lipca szef polskiego MSZ powiedział, że Warszawa będzie przeciwna integracji Ukrainy z UE dopóty, dopóki między dwoma państwami nie zostaną rozwiązane spory i kwestie dotyczące polskiej mniejszości. „Najgorzej oczywiście wygląda współpraca w kwestiach historycznych. Nasz przekaz jest bardzo jasny: z Banderą do Europy nie wejdziecie". Bojownicy Ukraińskiej Armii Powstańczej byli organizatorami tzw. Rzezi Wołyńskiej w 1943 roku — czystek etnicznych polskiej ludności. Według różnych ocen ofiarami masowych zabójstw popełnianych  ze szczególnym okrucieństwem padło około 100 tys. osób. Niebiańska sotnia to osoby poległe na Majdanie w Kijowie zimą na przełomie 2013 i 2014 roku.

 

*Nieznani sprawcy zalali cementem Wieczny Ogień w Parku Sławy w Kijowie.„Po przybyciu na miejsce zdarzenia policja odkryła, że ogień rzeczywiście jest zalany cementem, a obok niego nieznani sprawcy zostawili jeszcze osiem wiader” — czytamy w komunikacie. Służby porządkowe ustalają wszystkie okoliczności zdarzenia, jego przyczyny do tej pory nie są znane. To nie pierwszy przypadek wandalizmu wobec Wiecznego Ognia. W kwietniu nieznani sprawcy ukradli wykonane z brązu elementy pomnika w Parku Sławy w ukraińskiej stolicy, wówczas wszczęto śledztwo w sprawie kradzieży. 

 

* USA dokładają maksymalnych starań do jak najszybszego stworzenia broni hipersonicznej — podaje periodyk Scout Warrior. Według danych gazety takie dążenie jest związane z niedawnym raportem resortu, zgodnie z którym Rosja i Chiny już testują broń hipersoniczną. Amerykańscy naukowcy również od kilku lat badają możliwości lotów hipersonicznych. Według słów głównego pracownika naukowego sił powietrznych USA Jeffreya Zachariasa stopniowy postęp w tej sferze wymaga dziesięcioleci ciągłego rozwoju technologicznego. Dodał, że lot hipersoniczny drona rozpoznawczego ma odbyć się w latach 2030, a hipersoniczny dron wielokrotnego użytku zostanie wystrzelony nie wcześniej niż w latach 2040. Producenci broni dla amerykańskich sił powietrznych spodziewają się, że do lat 2040 będą wykorzystywane hipersoniczne drony rozpoznawcze, hipersoniczne sterowane radiowo samoloty rozpoznawcze i hipersoniczne drony obserwacyjne. Według słów Zachariasa broń hipersoniczna ma zostać przyjęta na wyposażenie już w latach 2020. Następnie zostaną stworzone platformy hipersoniczne dla dronów, które będą mogły poruszać się na większej wysokości z prędkością pięciokrotnie większą od prędkości dźwięku. Nad bronią hipersoniczną pracują Rosja, Chiny, USA i Australia. Media wielokrotnie informowały o testach nowych superszybkich rakiet w Chinach. Szef rosyjskiej korporacji Taktyczna Broń Rakietowa Boris Obnosow wcześniej oświadczył, że pierwsze hipersoniczne rakiety bazowania powietrznego mogą zostać stworzone w Rosji do 2020 roku, jednocześnie masowe zaopatrzenie w nie sił zbrojnych rozpocznie się w latach 2030-2040. 

 

*Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ) opublikowało kolejną porcję dokumentów ujawniających sposoby wykorzystywania rajów podatkowych przez elity światowe - pisze Bild. Dokumenty ujawniają nazwiska 120 polityków, sportowców i przedsiębiorców z niemal 50 krajów świata - zauważa niemiecka gazeta.Kolejny wyciek danych dotyczących znanych sportowców, biznesmenów i polityków przyprawia o drżenie — pisze Bild. Według informacji ICIJ mowa o milionach dokumentów dotyczących tzw. firm, tj. skrzynek pocztowych kancelarii na Wyspach Bermudzkich i firmy w Singapurze. W dokumentach wypływają nazwiska kilkudziesięciu doradców, członków gabinetu gospodarza Białego Domu i ludzie, który ofiarowali mu duże sumy. Dziennikarze ujawniają też szczegóły kontaktów biznesowych z Rosją. Mowa o 13,4 mln dokumentów z „raju podatkowego", czym zasłużyły sobie na miano „rajskich dokumentów". W nich figurują nazwiska 120 polityków, sportowców i biznesmenów z niemal 50 państw świata. W dokumentach zawarta jest też informacja dotycząca praktyk biznesowych światowych koncernów. Z rajów podatkowych korzystają też niemieccy biznesmeni, miliarderzy i firmy, na przykład  Siemens i Deutsche Post. Szczególna uwaga światowych mediów zwrócona jest w stronę sekretarza handlu USA Wilbura Rossa, który miał zawierać transakcje z firmą należącą do osób z najbliższego otoczenia rosyjskiego prezydenta Władimira Putina. Zresztą nie wiemy, jak na razie jak aktywny udział w tych transakcjach brała Rosja.

 

*Obywatele Rosji przechowują w offshorach aktywa o równowartości 75% dochodu narodowego - odpowiada to mniej więcej ilości aktywów zarejestrowanych wewnątrz kraju - piszą autorzy raportu opracowanego przez amerykańską organizację non-profit Państwowe Biuro Badań Gospodarczych. „Jak wynika z naszych wstępnych szacunków, według stanu na rok 2015 skoncentrowane w offshorach bogactwo miało równowartość 75% dochodu narodowego" — czytamy w raporcie. Według danych rosyjskiej państwowej agencji statycznej Rosstat, produkt krajowy brutto w 2015 roku wyniósł ponad 81 trylionów rubli. Suma aktywów zgromadzonych w rajach podatkowych przewyższa zatem oficjalny rozmiar rezerw walutowych. Ogółem rzecz ujmując, z raportu wynika, że Rosjanie przechowują mniej więcej tyle samo aktywów w kraju i w offshorach. Autorzy raportu zauważają przy tym, że granice między różnymi formami niezarejestrowanych i nie do końca zarejestrowanych aktywów są rozmyte, a to z powodu braku jasności w finansach międzynarodowych. „My wiemy jednak na pewno, że skala nagromadzonych nadwyżek w handlu i łączne niezarejestrowane bogactwo w latach 1990-2015 jest wyjątkowo wysoka i wynosi co najmniej 200% dochodu narodowego Rosji. Ciężej ustalić, kto jest właścicielem tego bogactwa i w jakiej formie" — czytamy w raporcie. Autorzy zauważają, że od początku lat 90. XX wieku Rosja osiąga nadwyżki w handlu, głównie za sprawą eksportu ropy i gazu. Ta nadwyżka wahała się w przedziale od 5% dochodu narodowego w latach 1993-1998 do 20% w latach 1999-2000, a następnie utrwaliła się na poziomie 10% dochodu narodowego rocznie — czytamy w materiale. „Innymi słowy co roku, na przestrzeni ponad 30 lat, rozmiary rosyjskiego eksportu były o 10% większe niż rozmiary importu. Mając na uwadze to, że początkowa finansowa pozycja kraju w 1990 roku była bliska zera (bardzo mało zagranicznych aktywów i bardzo mało zagranicznych długów wobec Rosji), musiało to doprowadzić do znaczącej koncentracji zagranicznych aktywów przez rosyjskich rezydentów (rząd, gospodarstwa domowe i korporacje)" — wyjaśniają analitycy. „Paradoks polega na tym, że zgromadzone przez Rosję zagraniczne aktywa są zadziwiająco niskie: na początku 2015 roku wyniosły około 25% dochodu narodowego — piszą amerykańscy badacze i wyciągają wniosek, że brakujące aktywy skoncentrowane są w oazach podatkowych. Autorzy raportu oceniają jako bardzo wysoki poziom nierówności w Rosji, bo na przechowywanie aktywów w offshorach mogą sobie pozwolić wyłącznie bogaci Rosjanie. Eksperci uważają, że choć pułap wynagrodzenia na najwyższych stanowiskach jest wyższy w Rosji niż w USA, to nierówności ekonomiczne rosną tu nawet szybciej niż w ChRL, nie mówiąc już o innych krajach byłego bloku radzieckiego. Z ich badania wynika, że do najbogatszych Rosjan (10% społeczeństwa) należy około 45% dochodu narodowego, a do arcybogatych (1% społeczeństwa) — około 20% dochodu narodowego. Do „średniostatystycznych" Rosjan (40%) należy około 39% dochodu narodowego, a do najbiedniejszych 50% Rosjan — tylko 18% dochodu narodowego — piszą analitycy. Tym sposobem, zgodnie z ich podliczeniami, najbogatsza dziesiąta część rosyjskiego społeczeństwa jest w posiadaniu ponad trzykrotnie większych aktywów, niż biedniejsza połowa społeczeństwa.

 

*Specjaliści z Europejskiej Agencji Kosmicznej ostrzegli przed zagrożeniem, które mogą stwarzać części chińskiej stacji kosmicznej Tiangong-1.Fragmenty statku mogą spaść na Ziemię na południe od 43° szerokości geograficznej północnej. Zagrożonych jest kilka krajów w jednym pasie szerokości, w tym Hiszpania, Portugalia, Włochy, Grecja i Bułgaria. Przedstawiciele ESA uważają, że w tej chwili nie da się dokładnie przewidzieć daty i trajektorii upadku fragmentów stacji. Jednocześnie bierze się pod uwagę prawdopodobieństwo, że poszczególne elementy mogą dosięgnąć Ziemi. Przypomnijmy, że długość aparatu wynosi 12 m, średnica — 3,3 m, a masa startowa — ponad 8,5 tony. Obniżenie wysokości lotu aparatu jest zaplanowane na początek przyszłego roku — w marcu 2018 roku Tiangong-1 ma wejść w gęste warstwy atmosfery. 

 

*Naukowcy z NASA poinformowali o wybuchu dwóch gwiazd neutronowych zdolnym do zniszczenia Ziemi.Badacze z NASA poinformowali o zauważonym przez teleskop LIGO potężnym wybuchu dwóch gwiazd neutronowych, po którym powstał ogromny obłok odłamków, błysk ostrego promieniowania i fala grawitacyjna, która rozprzestrzenia się po Wszechświecie, zmieniając właściwości czasoprzestrzeni. W przypadku, gdyby takie zjawisko wystąpiło w naszej galaktyce, życie na Ziemi natychmiast przestałoby istnieć. Jak ustalili naukowcy, niewiarygodny pod względem siły wybuch nastąpił w galaktyce NGC 4993 w odległości około 130 mln lat świetlnych od Słońca. Zderzenie dwóch supergęstych gwiazd neutronowych, które przed dłuższy czas obracały się dookoła wspólnego środka masy, naukowcy obserwowali po raz pierwszy. Ze względu na niewiarygodną siłę naukowcy nazwali ten wybuch „kilonowa”, czyli „tysiąc supernowych”. Dzięki dawnemu wybuchowi w bardzo odległej galaktyce najnowsze narzędzie naukowe interfermometr Virgo po raz pierwszy wiarygodnie odnotował jedno z najważniejszych zjawisk dla współczesnej wizji świata: istnienie fal grawitacyjnych. 

 

*Już na początku XX wieku niemiecki naukowiec Otto Warburg odkrył, że komórki rakowe produkują energię drogą szybkiej glikolizy (rozszczepienia glukozy bez udziału tlenu z otrzymaniem jako jednego z produktów kwasu mlekowego lub laktatu).Rzeczywista energia (w postaci molekuł ATP) jest produkowana w niewielkiej ilości, a na produkcję laktatu uchodzi około 70 % glukozy.  W komórkach rozwijającego się nowotworu poziom glikolizy może być o 200 razy wyższy niż w normalnych tkankach. Przyszły laureat Nagrody Nobla zaproponował, że podstawową przyczyną raka jest właśnie to naruszenie wymiany substancji. Dziś nauce wiadomo, że rak wywołują mutacje w określonych genach i właśnie z tej strony próbuje się obecnie podejśc do problemu, odsuwając stare metody na dalszy plan. A choć efekt Warburga do tej pory szeroko stosowano w celu wykrycia nowotworu, jego rola w rozwoju zachorowań onkologicznych pozostawała nieznana. Teraz wyniki nowego badania wreszcie rzucą światło na to, jak cukier odżywia komórki rakowe, utrudniając leczenie. W 2008 roku belgijskie i holenderskie uniwersytety zaczęły wspólną pracę nad wyjaśnieniem, dlaczego nowotwór zamienia w laktat o wiele więcej cukrów niż zdrowe komórki. Między innymi, naukowcy szukali związku między glukozą i rodziną genów Ras, w których błędy prowadzą do rozwoju nowotworu i powstawania przerzutów. Profesor Johan Thevelein z Flamandzkiego Instytutu Biotechnologii I jego zespół pracowali z kulturami drożdży, które tak samo jak człowiek mają geny Ras. Badacze wybrali jednokomórkowe organizmy, aby w badaniach nie rozpraszały ich procesy regulacyjne, które mają miejsce w komórkach ssaków.  Jak informuje się w artykule opublikowanym w "Nature Communications", rozszczepienie cukru w komórkach drożdżowych i rakowych dokonuje się stopniowo poprzez tworzenie substancji o nazwie 1,6-bifostat fruktozy. Podczas szybkiej glikolizy gromadzi się go bardzo wiele i aktywują się białka Ras, stymulujące rozmnażanie się obu typów komórek. Bez względu na to, że badacze na razie nie wiedzą, co właściwie zmusza komórki do rezygnacji z normalnego sposobu otrzymywania energii w procesie oddychania i do zwiekszonego spożycia cukru, to widać, że ten proces tworzy "błędne koło". Rozwój raka wywołuje zwiększone spożycie glukozy, które z kolei sprzyja rozprzestrzenianiu się raka. W ten sposób zespół może zademonstrować, że efekt Warburga bezpośrednio wpływa na agresywność nowotworu. "Nasze badania pokazują, jak nadmierne spożycie cukru przez komórki rakowe stymuluje rozwój choroby i wzrost guza. Ten związek między cukrem i rakiem ma rozmaite skutki, a nasze wyniki zapewniają mocną bazę dla przyszłych badań w tej sferze" – powiedział Thevelein. Autorzy badań uważają, że wyniki ich badań nie tylko pokazują konieczność wniesienia zmian do diety pacjentów z chorobami onkologicznymi, ale i po raz kolejny wskazują na niebezpieczeństwo nadmiernego spożycia cukru. 

 

*W październiku z Pine Island, jednego z dwóch największych lodowców Antarktydy, odłamał się masyw o powierzchni czterokrotnie większej niż wyspa Manhattan – informuje "The New York Times". Według prognozy, dokonanej na podstawie zdjęć satelitarnych lodowców, w przyszłości proces topnienia lodu przyspieszy dwu- lub trzykrotnie, podnosząc poziom oceanów. Już teraz lodowce Pine Island i Thwaites stały się głównym źródłem pojawienia się gór lodowych  na Antarktydzie. W 2015 roku na skutek trwającego niszczenia lodowca Thwaites odłamała się góra lodowa o długości 24 kilometrów. W rezultacie globalnego ocieplenia oba lodowce topią się do Morza Amundsena. Zdaniem naukowca Erica Rignota z Uniwersytetu Stanu Kalifornia, specjalizującego się w zmianach klimatycznych, lodowce topią się na skutek rosnącej temperatury wody morskiej, otaczającej lodowe masywy Antarktydy. Rignot twierdzi, że w latach, kiedy średnia roczna temperatura na półkuli południowej była poniżej normy, proces topnienia lodów spowolnił. W ciepłych latach, przeciwnie, tempo topnienia wzrasta. Według sondażu przeprowadzonego wśród 50 laureatów Nagrody Nobla przez pismo "Times Higher Education", globalne ocieplenie uważane jest przez naukowców za największe zagrożenie dla ludzkości, wraz ze wzrostem liczby ludności na świecie. Co ciekawe, sztuczna inteligencja, o której niebezpieczeństwie mówią eksperci z branży IT, wymienił tylko jeden spośród badanych naukowców. 

 

* Komórki nowotworowe można wykrywać i usuwać za pomocą metalu z asteroidy, który spowodował wyginięcie dinozaurów — twierdzą specjaliści z University of Warwick (Wielka Brytania) i Sun Yat-sen University (Chiny). Wyniki wspólnego badania zostały zamieszczone na portalu EurekAlert.  Naukowcy ustalili, że pierwiastek chemiczny iryd należący do skał meteorytowych jest skutecznym środkiem walki z nowotworami. Eksperymenty pokazały, że tlen atomowy powstający w wyniku przedostania się metalu do komórki nowotworowej niszczy ją, nie uszkadzając zdrowych tkanek. „Mieszanka irydu i substancji organicznych przedostała się do wszystkich warstw nowotworu złośliwego i zniszczyła go. Świadczy to o przyszłościowym charakterze takiego leczenia” — piszą naukowcy. Podkreśla się, że „aktywizacja” i dostarczenie substancji do uszkodzonych organów odbywało się za pomocą specjalnego lasera medycznego. „Iryd pojawił się na Ziemi wraz z asteroidą 66 mln lat temu i teraz nadszedł czas, by znaleźć dla niego zastosowanie medyczne” — oznajmił profesor University of Warwick Peter Sadler. Naukowcy liczą na jak najszybsze rozpoczęcie testów klinicznych preparatu.

 

* Zwiastun ostatniej części „Pięćdziesięciu twarzy Greya” pod tytułem „Nowe oblicze Greya” w ciągu doby został wyświetlony na YouTube ponad 9 mln razy. Trylogia jest ekranizacją książęk E. L. James. W ostatniej części, tak samo jak w poprzednich, główne role zagrali Dakota Johnson i Jamie Dornan. Pierwsze dwie części, które ukazały się w latach 2015 i 2017, zarobiły w kinach na całym świecie prawie 950 mln dolarów. Nowy film wejdzie na ekrany jak zwykle w Walentynki — 14 lutego 2018 roku.

 

*Rosyjscy komuniści dali do zrozumienia przywódcy Czeczenii Ramzanowi Kadyrowowi, że albo ma demencję, albo zaprzedał ojczyznę. Twitt z taką aluzją znalazł się na oficjalnym koncie partii komunistycznej na Twitterze. „W związku z coraz częstszymi prowokacjami należy zauważyć: atak na Lenina i Ziuganowa jest bądź oznaką demencji, bądź działalności przeciwko Rosji" — czytamy w komunikacie. W poniedziałek, 6 listopada, Kadyrow zasugerował, że lider Komunistycznej Partii Rosji Giennadij Ziuganow tak zaciekle broni ciała Lenina, bo cierpi na starczą demencję. Lider Czeczenii odpowiedział w ten sposób przywódcy komunistów, który powiedział, że „gadanina" o pochowaniu ciała założyciela ZSRR to próba wywołania w kraju chaosu. 2 listopada Ramzan Kadyrow wystąpił z inicjatywą wyniesienia ciała Lenina z mauzoleum. Jak powiedział, dość naoglądali się trupa na Placu Czerwonym, i uważa, że pochowanie Lenina jest rzeczą rozsądną i ludzką.

 

*Warszawa nadal nie może się zdecydować w wyborze między uczuciem a obowiązkiem i stwierdzić, co jest ważniejsze: wspólnie z Kijowem bać się Rosji czy w pojedynkę rozpamiętywać wspólną krwawą historię. Polska czeka tylko na poprawnych ideologicznie gości. Władze chcą zakazać wjazdu do kraju zwolennikom antypolskiego stanowiska. Jak oświadczyło MSZ Polski, w pierwszej kolejności dotknie to tych, którzy demonstracyjnie ubierają mundury dywizji SS „Galicja”. Czyli mieszkańców niby zaprzyjaźnionej Ukrainy. Zakazać wjazdu można również prezydentowi Petro Poroszence, który radośnie pozuje w mundurze z napisem „Cyniczny Bandera” i zasadniczo nie ma nic przeciwko marszom nacjonalistów — przecież to właśnie on nadał status „wojowników o wolność” OUN-UPA (zakazana w Rosji Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i jej zbrojna formacja Ukraińska Powstańcza Armia). Na ostatnim wiecu z okazji 75. rocznicy założenia UPA lider partii Swoboda Ołeh Tiahnybok po raz kolejny zażądał od ukrainskiego prezydenta  przywrócenia tytułu bohatera Ukrainy liderom OUN-UPA Stepanowi Banderze i Romanowi Szuchewyczowi. Co prawda na Tiahnyboka w Polsce nikt specjalnie nie czekał. Tak samo jak na jego zwolenników i uczestników takich marszy. Tylko jak ich rozpoznać? Obejrzeć wszystkie nagrania z podobnych akcji, znaleźć na portalach społecznościowych konta tych, którzy pozują z symbolami nazistowskimi? Biorąc pod uwagę ogrom takiej pracy, polscy urzędnicy mogą sobie z tym nie poradzić. Prawdopodobnie nie będą chcieli zakazać wjazdu wszystkim Ukraińcom — w „walce z Rosją” samych państw bałtyckich jest za mało.  Polskie MSZ nadal nie zaprzecza, że Ukraina jest ważna ze względów geopolitycznych. Ale najwyraźniej nie może wybrać między uczuciem a obowiązkiem i stwierdzić, co jest ważniejsze: wspólne banie się Rosji czy rozpamiętywanie wspólnej krwawej historii w pojedynkę. Na razie Polacy zastanawiają się nad zapasowym sposobem wyrażenia niezadowolenia: MSZ nie będzie zalecał polskiemu prezydentowi wyjazdów na Ukrainę. Chociaż może i będzie, tyle że wizyty robocze, a nie oficjalne. Sytuacja Warszawy jest nie do pozazdroszczenia. Potrzebna jest twarda odpowiedź, ale taka, by nie psuć stosunków; trzeba uspokoić swoich obywateli, ale bez Ukraińców też nie da się obejść. Dlatego wahają się, nie wiedząc, jak godnie odpowiedzieć na wyburzenie na Ukrainie polskich pomników i gloryfikację morderców Polaków.  

 

KOMENTARZE

  • KOlejny piesek na łańcuchu usraela.
    Od wielu lat szczekają jak im pan $ każe, ropa i $ to mariaż / miraż ?/,
    który daje asumpt do podjęcia zbrodniczych działań wobec członków swoich rodzin i kraju.
  • JAP.Jeznach AP.Nalepsza agencja prasowa. Wszystko co trzeba.
    Dzieki za wspaniale wiadomosci, ktorych samemu nie sposob bylo by znalezsc. Panskie umiejetnosci operowania komputerem sa niesamowite, selekcja, oddzielenie bzdur od istotnych spraw. Nie kazdy to potrafi.Dzieki.
    9 tego listopada lece do Koreii Poludniowej i dam sprawozdanie jak tam jest. Przecwiczylem sie przed wyjazdem jedzeniem kwasnej kapusty koreanskiej kimczi. Super potrawa. Podobna do naszej, polskiej kapusty z beczki ale ma dodatek ostrej paryki i czegos tam jeszcze, chyba suszonych ryb. Znajomy, inzynier, byl tam w czasie wojny koreanskiej i opowiadal, ze wzdluz domow jedzil czlowiek z kijem ,na ktorym mial zamocowany amerykanski helm. Tym helmem wybieral kupy ludzkie z pod ustepow i wywozil na pola gdzie uprawiano kapuste pekinska do wytwarzania tej potrawy kimczi. Moze dlatego ma ten specyficzny aromat i zapach? Syn twierdzi, ze psy w klatkach chowaja na gulasz. Sprobuje, dam sprawozdanie czy smakuja podobnie do kury a kure przeciez kazdy lubi.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930