Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4372 posty 1979 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Cywilizacja dewiacji

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Peter Listkiewicz o zagrożeniu cywilizacji ideologią i praktykami genderyzmu

 

Ile jeszcze upłynie czasu, zanim w Polsce padnie takie pytanie, nie wiemy, ale wiemy, że trend zwany skrótowo „gender" zbliża się do nas wielkimi krokami i jeśli chcemy być nowoczesnym krajem Europy i świata, będziemy musieli odpowiedzieć TAK na jego zasady, detale i niuanse.

Bo jeśli zgodnie z pisowsko-katolicką subkulturą odpowiemy NIE, natychmiast spadniemy w rankingu Unii Europejskiej oraz wszystkich tych przodujących krajów, które pozują na nowoczesne przynajmniej w dziedzinie „kultury seksualnej", w tym wychowania seksualnego w domu i szkole.

Kraje Europy Zachodniej takie jak W. Brytania, Francja, Niemcy oraz Skandynawia podążają za tym trendem w zawrotnym tempie, zaś sprawy seksualnej świadomości społeczeństw traktują pierwszoplanowo, zaraz za zbrojeniami i handlem bronią. Trochę wolniej ten proces przebiega w Stanach Zjednoczonych, ponieważ tam poszczególne stany mają wolną rękę we wprowadzaniu w życie federalnego programu, podobnie jak legalizowanie marihuany i innych środków towarzyskiej relaksacji, a więc wprowadzanie w życie oprawionej w ramki przepisów i praw zasady podstawowego nauczania seksu w szkole, również odbywa się w niejednakowym tempie. Natomiast w ogonie pod tym względem wloką się kraje od wieków katolickie, gdzie nadal jeszcze pokutuje przestarzała i niemodna średniowieczna moralność. Takie na przykład jak Polska.

Ale nie tylko Polska. Także Federacja Rosyjska odpowiedziała zdecydowanie NIE na próby infiltracji społeczeństwa przez „postępowe" grupy seksualnych teoretyków oraz praktyków próbujących przepchnąć swoje przekonania podczas demonstracji pod tęczowymi sztandarami. Wywołało to oburzenie nie tylko idących z duchem czasu krajów Zachodu, ale również wszystkich organizacji społecznych, w tym tych, które zajmują się prawami kobiet, dziecka i człowieka.

Do ogólnoeuropejskiej rusofobii doszła jeszcze jedna etykieta: Rosja jest krajem zacofanym pod każdym względem, gnębiącym swoich obywateli poprzez wtrącanie się w ich życie prywatne, a głównie w ich orientację seksualną, do której mają niezbywalne prawa.

W ramach demonizowania Rosji i propagandowej rusofobii oskarżono rosyjski parlament, policję i Putina o prześladowania i aresztowania tych, którzy poważyli się odważnie protestować, domagając się legalizacji jednopłciowych związków małżeńskich, adopcji dzieci chcianych i aborcji dzieci niechcianych oraz operacji zmiany płci za państwowe pieniądze. Zachodnie media przez jakiś czas puszczały fałszywe informacje o więzieniach w Rosji pełnych gejów i lesbijek, torturach oraz prześladowaniach dewiantów w muzułmańskiej Czeczenii. Tylko patrzeć, jak USA zainicjują kolejną zbrojną krucjatę, która obok walki o pokój, demokrację, sprawiedliwość oraz prawa człowieka (a la USA oczywiście!) będzie wprowadzać orientację seksualną, czyli prawo do demonstrowania różnego rodzaju dewiacji. Dowodem są zarzuty wymierzone w nadal purytańskie Chiny, Indie i inne kraje azjatyckie, których orientacja seksualna jest jeszcze zgodna z Naturą i jej prawami.

Jakie to prawa? Wszyscy dobrze wiemy, że, z małymi wyjątkami, wszystko, co żyje na tej planecie, posiada dwie płci. Jedynie człowiek, zwany tu i ówdzie „szczytem Stworzenia", może sobie pozwolić na luksus posiadania dewiacji seksualnych. Gdybyśmy chcieli podzielić ich na grupy, musielibyśmy zacząć od głównego podziału na lesbijki i homoseksualistów, u których psychiczno-mentalna orientacja seksualna nie zgadza się z fizyczną płcią „przydzieloną" podczas zapłodnienia. Pierwszą grupę, lesbijek, dzielimy dalej na dwie grupy — wiemy bowiem, że w związku partnerskim dwóch kobiet, jedna z nich jest na ogół bardziej „męska", a druga bardziej „kobieca". Podobnie rzecz się ma z homoseksualistami płci męskiej, z których jeden jest bardziej „męski", a drugi „kobiecy". Tego typu orientacja odzwierciedla się w rolach, jakie spełniają poszczególne strony związku podczas wspólnego życia pod jednym dachem, a także — a może przede wszystkim — w łóżku.

Ten ogólny, podstawowy podział istniał od samego początku ludzkości. Zboczenia  seksualne zawsze istniały, ale nie mówiło się o nich głośno, bądź dlatego, że to temat wstydliwy — co miało bezpośredni związek z nienaturalnością zjawiska — bądź dlatego, że zabraniały tego kanony religijne i zasady etyczno-moralnego kodeksu postępowania społecznego. Świadomość nienaturalności związku stworzyła potrzebę ukrywania się przed „normalnymi" ludźmi, co zapobiegało domysłom, plotkom i prześladowaniom.

Poza naturalnym istnieniem nienaturalnych zjawisk są również zjawiska nienaturalne, które występują w nienaturalny sposób. Na przykład o ile te pierwsze są w pewnym sensie wrodzone, o tyle drugie są nabyte poprzez przebywanie w środowisku osób zaangażowanych w dewiacyjne uprawianie seksu. I tu leży pies pogrzebany.

Dlatego rosyjscy ustawodawcy za przestępstwo kryminalne uważają propagowanie dewiacji wśród dzieci i młodzieży, czyli surowo zabraniają rozpowszechniania publikacji pornograficznych, a także magazynów, książek i filmów o tematyce związanej z nienaturalnymi metodami uprawiania seksu.

Tymczasem trend i ideologia „gender" zakładają, że po legalizacji jednopłciowych związków partnerskich, następnym krokiem będzie kwestia adopcji dzieci, ponieważ o ile w związku dwóch kobiet jedna z nich może „zrobić sobie dziecko" w taki lub inny sposób, o tyle w związku dwóch mężczyzn jedynym wyjściem jest adopcja dziecka.

W obu przypadkach „pojawienia się" dziecka w takich związkach będzie ono wychowywane w takiej orientacji seksualnej, jaka panuje w tym związku. Inaczej mówiąc, adoptowana lub „zrobiona sobie" dziewczynka żyjąca w „rodzinie" lesbijskiej ma wielkie szanse, żeby też zostać lesbijką — np. będzie miała nabyty lęk i niechęć w stosunku do płci przeciwnej. Analogiczna sytuacja występuje w męskim związku seksualnym, gdzie chłopiec może zostać homoseksualistą już od najmłodszych lat. Czyli „czym skorupka nasiąknie za młodu, tym na starość trąci". Niewątpliwie okres dojrzewania u takich dzieci może zaowocować zainteresowaniem płcią przeciwną, ale ten skądinąd zupełnie naturalny pociąg może być stłumiony lub nawet całkiem zahamowany przez nieodpowiednie wychowanie od dziecka. A zatem adoptowanie, a następnie wychowanie przybranego dziecka jest w istocie ingerencją w jego psychiczno-mentalne wnętrze, z góry ustalając jego orientację seksualną, dopasowaną do orientacji opiekunów, czyli pogwałceniem jego prywatności i prawa stanowienia o sobie tak głośno propagowanego przez ten sam trend „gender".

Leży przede mną ulotka wypuszczona ostatnio przez kontrowersyjną organizację Coalition for marriage, którą znalazłem w mojej skrzynce na listy. Ulotka informuje, że w australijskim parlamencie toczy się debata na temat ustawy o legalizacji jednopłciowych związków partnerskich i co za tym idzie zmiany lub modyfikacji szeregu praw i regulaminów dotyczących instytucji małżeństwa.Ulotka ostrzega, że głosując TAK, Australijczycy zgadzają się na legalizację i w związku z tym są za postawieniem na głowie wszystkich dotychczasowych zasad związanych z legalnym współżyciem pod jednym dachem dwojga lub dwóch współmałżonków.

Wśród wielu aspektów małżeństwa, takich na przykład jak wspólnota własności majątkowej, dziedziczenia majątku, zawarcia związku i jego rozwiązania (separacja i rozwód) itd., na ostrzu noża postawiona została kwestia dzieci, która w związku partnerskim odgrywa jedną z ważniejszych ról. Jak wyżej powiedziano, lesbijki mogą mieć dzieci w wyniku „odskoku na bok" i wejścia w chwilowy związek z przygodnym mężczyzną lub poprzez in vitro. Związek męskich homoseksualistów oczywiście na to nie pozwala i jedynym rozwiązaniem jest adopcja. Ewentualna zmiana ustawy musi zatem wziąć pod uwagę jednoznaczne zrównanie pod względem prawnym dzieci pochodzących z tych jednopłciowych związków z pochodzącymi ze związków dwupłciowych.

Mniej ważnymi innowacjami nowego systemu mają być takie posunięcia jak usunięcie ze wszystkich formularzy (w tym paszportowych) pytania o płeć, zmiana oznakowania toalet publicznych, zakaz zwracania się „per pani/pan" w tych krajach, gdzie to jest przyjęte (np. w Polsce, we Włoszech, w Hiszpanii itp.), czyli wyrzucenie ze zwyczajowych sposobów ekspresji w mowie i piśmie takich zaimków osobowych jak „on" i „ona".

Natomiast o wiele poważniejszym problemem są radykalne zmiany w systemie nauczania w szkole dzieci, które w olbrzymiej większości narodzone zostały jako normalne osobniki. Autorzy ulotki twierdzą, że głosowanie TAK, czyli zgoda na legalizację jednopłciowych związków, prędzej lub później musi się odbić na tym systemie w szkołach wszystkich rodzajów i stopni, czyli od przedszkola począwszy, na uniwersytecie skończywszy. Dzieci nie będą ubrane zgodnie ze swoją płcią, lecz zgodnie z dyktatem szkoły, która ustali znormalizowane umundurowanie uczniów ukrywające rzeczywistą płeć dziecka pod bezpłciowym ubraniem.

Szatnie, prysznice i toalety będą „wielopłciowe", tzn. korzystać z nich będą mogli w tym samym czasie chłopcy i dziewczęta plus osobniki zaliczane do transgender, o ile takie w tej szkole się znajdą. Nawiasem mówiąc, ta koncepcja wywodzi się z nowatorskiej, karkołomnej zasady mówiącej, że każdy człowiek ma prawo do określenia swojej orientacji seksualnej bez względu na płeć, jaką przyniósł sobie wraz z narodzeniem. Na przykład urodzona dziewczynka może w pewnym momencie swojego dziecięcego życia postanowić, że od tej chwili nie jest już dziewczynką, lecz chłopcem, będzie zachowywać się, ubierać i mówić jak chłopiec, i zadawać się wyłącznie z chłopcami.Szkoła ma zapewnić warunki do takiej zmiany, czyli zaprojektować odpowiedni mundurek i zapewnić „neutralne" otoczenie, w którym ta odmieniona dziewczynka będzie się czuła dobrze, zgodnie ze swoją nową orientacją seksualną.

Ulotka mówi dalej, że szkoła będzie uczyła od samego zarania, że sprawa płci jest płynna i nie zależy od względów biologicznych. Inaczej mówiąc, dziecko może sobie zmieniać płeć (we własnej imaginacji) dowolnie i tak często jak mu się spodoba, zaś szkoła i rodzina ma się temu podporządkować.Ulotka cytuje książkę „The Gender Fairy" (Bajka o płci), adresowaną do dzieci od czwartego roku życia w górę, która uczy dzieci, że żadne z nich nie może być nazywane chłopcem lub dziewczynką. Chłopcy, którzy uważają się za dziewczynki, powinni nosić dziewczęce ubrania (w domu i miejscach publicznych) oraz używać żeńskich toalet, dopóki wszystkie toalety nie staną się „neutralne". Ulotka ostrzega, że gdy tylko przejdzie ustawa o jednopłciowych małżeństwach, do szkół wszystkich stopni (w tym również prywatnych i prowadzonych przez różne organizacje religijne), zostanie wprowadzony system pn. „Safe Schools" (Bezpieczne szkoły). Program ten jest normalnym następstwem wprowadzenia w życie ustawy i będzie obowiązkowy.

Powyższe modyfikacje praw i zasad etyczno-moralnych prowadzą prosto do ograniczenia praw rodzicielskich w stosunku do wychowywanego dziecka. Na przykład tam, gdzie wprowadzono obowiązkowy system „bezpiecznych szkół", rodzice nie mogą odebrać dziecka z takiej szkoły. Jak oświadczył sędzia kanadyjskiego sądu, „szkoła może anulować prawa tego rodzica, który sprzeciwia się nowej ustawie". Projektowany system upoważnia dziecko do złożenia skargi na policji w przypadku, gdy któreś z rodziców nie akceptuje wymyślonej zmiany orientacji seksualnej dziecka, co również może się skończyć odebraniem praw rodzicielskich.

Program nauczania w tych szkołach, które go wprowadziły, zawiera bardzo wczesną edukację seksualną, rozpoczynaną od pierwszej lub wstępnej klasy, czyli na ogół w wieku lat 5 — 6, choć wiele dzieci ma do czynienia z zabawkami i zabawami seksualnymi wcześniej, już od czasów przedszkolnych. Program „bezpiecznych szkół" przewiduje informowanie o rozmaitych metodach uprawiania seksu (w tym oralnego i analnego), tłumaczenie dzieciom funkcji płciowych, budowy organów wewnętrznych i zewnętrznych, demonstracje obrazków i modeli, a następnie zachęcanie do próbowania i doświadczania samemu w przyciemnionym pokoju. To wszystko w ramach obowiązkowej lekcji.

Na koniec ulotka informuje, że głosowanie TAK, czyli zgoda na legalizację jednopłciowych małżeństw, jest równoznaczne z głosowaniem NIE w kwestii praw rodzicielskich, czyli praktycznie rezygnacją z tych praw. Tyle ulotka.

Program „bezpiecznych szkół" ma na celu anihilację  „bullying", czyli przezywania się i naśmiewania, upokarzania jednych dzieci przez drugie, tworzenia w klasie zwalczających się „obozów" i innych antagonizmów na tle płciowym, rasowym, religijnym itd. Według teoretyków tego programu szkoła ma być wolna od tego typu przejawów niechęci i nienawiści poprzez zrównanie wszystkich uczniów. Bowiem, gdy zanikną różnice płciowe, w przypadku pojawienia się w szkole młodocianego geja (lub chłopca posiadającego takie inklinacje) lub dziewczynki preferującej towarzystwo chłopców, nikt nie będzie zaskoczony i dziecko skrzywione bądź od urodzenia, bądź w wyniku wychowania w rodzinie jednopłciowej, nie będzie przedmiotem naigrywania się klasy.

Czy znaleziono panaceum na odwieczny problem znęcania się jednych uczniów nad drugimi, nie jestem pewien. Jestem jednak pewien, że opisane metody i posunięcia mogą jedynie zwiększyć zainteresowanie seksem zbyt wcześnie z wielkim i wieloaspektowym bagażem późniejszych problemów społecznych. Dewiacje seksualne są rzeczą normalną, ale nie są na pokaz. Nie są powodem do dumy i nie czynią człowieka wyjątkowym.

Szkoda tylko, że rządy wielu krajów zdają się patrzeć przez palce i starają się nie zauważać szkód, jakie zostaną wyrządzone nowym pokoleniom. Zgoda na pogwałcenie odwiecznych praw i zasad społecznych dzisiaj może stworzyć precedens mechanicznego podejścia do seksu jutro, zatracając nie tylko jego romantyzm, ale bezpowrotnie niszcząc emocjonalne, mentalne i duchowe aspekty seksualnego doznania.

 

KOMENTARZE

  • To wszystko z tymi dewiacjami to sztuczne propagandowanie..
    Od wiekow bylo: kazdy chlopak chce sie kochac z dziewczyna by miec dzieci i nie chce zadnych wojen. I to wszystko w temacie. Moga mlodzi pobladzic troche we wspolczesnych czasach pod wplywem propagandy ale do tego podstawowego prawa wracaja predzej czy pozniej. Niektorzy bardzo pozno bo maja dzieci w poznym wieku za pomoca lekarzy.
  • Uf..., ciężko to czytać
    Tak, jakbyśmy mieli za mało problemów i musieli tworzyć sobie nowe.
  • @staszek kieliszek 08:38:09
    Implementacja ideologii gender w Unii Europejskiej za pośrednictwem Konwencji Stambulskiej. Na początek przytoczmy podstawowe fakty. Otóż 11 maja 2011 roku Rada Europy przyjęła Konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, która od miejsca jej przyjęcia uzyskała nazwę Konwencji Stambulskiej. Konwencja ta weszła w życie po spełnieniu warunku minimum, tj. po jej ratyfikowaniu przez 10 krajów, co stało się 1 sierpnia 2014 roku. Już w grudniu 2012 r. Konwencję Stambulską podpisała Polska, a po dwóch latach z niewielkim okładem, bo 6 lutego 2015 r. Sejm RP przyjął ustawę ratyfikującą ten akt. Nie zagłębiając się w tekst tej Konwencji, można by powiedzieć, że może mamy jednak do czynienia z pewnego rodzaju usankcjonowaniem jednego z moralnych imperatywów funkcjonujących w naszej łacińskiej cywilizacji i kulturze europejskiej, jakim jest szczególny szacunek, należny w naszym kręgu kulturowym kobiecie, a który to imperatyw nam współczesnym – bardziej, niż dotychczasowym pokoleniom – nakazuje pieczołowicie identyfikować i zwalczać wszelkie możliwe przejawy przemocy wobec tej płci, którą szczególnie w naszym kraju zwykliśmy – szlachetnie zresztą – określać, jako piękną lub słabą. Oczywiście było by to prawdą, gdybyśmy mieli do czynienia w tym przypadku z myśleniem w kategoriach obiektywnej prawdy, a także kategoriach społecznie konserwatywnych. Gdyby takie założenie przyjąć, mimo wszystko, to kiedy zagłębimy się w lekturę tekstu Konwencji, przekonamy się szybko, że jest ono całkowicie nieuprawnione. Lektura tego tekstu bowiem musi każdego natychmiast pozbawić wszelkich złudzeń: wynika z niej bowiem jednoznacznie, że oto wprowadza się do zestawu tzw. praw człowieka aborcję, a więc dzieciobójstwo prenatalne. A oto kolejny wymowny fakt. Z niedawnego okresowego sprawozdania Parlamentu Europejskiego z 12 września 2017 r. dowiadujemy się, że środowiska lewicowe, które zdominowały parlamentarne komisje: Komisję Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych oraz Komisję Praw Kobiet i Równouprawnienia są zdeterminowane narzucić państwom – członkom Unii Europejskiej rozwiązań tej Konwencji – mających konotacje wyraźnie genderowe – siłą. Albowiem jak można traktować zawarty tam postulat uznania prawnej ochrony życia dziecka przed narodzeniem, a więc zakaz aborcji za formę przemocy wobec kobiet i dziewcząt. Wiemy przecież, że nieograniczony dostęp do aborcji jest jednym z podstawowych celów ideologii gender. Ksiądz prof. Paweł Bortkiewicz, kierownik Centrum Etyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, na antenie Radia Maryja słusznie skomentował tenże fakt następująco: „Tego nie można zrozumieć: ani w sposób racjonalny, logiczny, prawny czy etyczny. To jest irracjonalne i bezmyślne działanie, wymierzone przeciwko godności ludzkiego życia. Oczywiście za tą decyzją europosłów kryje się charakterystyczna współcześnie – ideologia gender, która m. in. posługuje się argumentem przemocy.”
    Dodajmy, że w myśl tej ideologii – wypracowanej przez żydowskiego pochodzenia amerykańską filozofkę feministyczną, profesorkę literatury porównawczej i retoryki na kalifornijskim uniwersytecie w Berkeley, Judith Butler (przedstawiła ją w 1990 r. w swej pracy pt. „Gender Trouble” – „Uwikłani w płeć”) – dotychczasowe instytucje społeczne, oparte na zróżnicowaniu płciowym, a przede wszystkim małżeństwo i rodzinę, mające służyć prokreacji i ochronie życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, należy poddać totalnej negacji, uznać z określonych powodów za wręcz anormalne. A więc z czym mamy do czynienia w – ogólnie rzecz ujmując – instytucjach europejskich i skąd się to wzięło? Zadajmy sobie niejaki trud i wyjaśnijmy to chociaż pobieżnie, nie roszcząc sobie pretensji do wyczerpania tematu, który jest niezmiernie obszerny. Aby cokolwiek z tego zrozumieć, musimy odnieść się do dwóch podstawowych faktów: 1) w aspekcie organizacyjno-ideowym do Traktatu z Maastricht z 1992 roku oraz 2) w aspekcie filozoficzno-ideologicznym do Antonio Gramsciego i Szkoły Frankfurckiej, której kontynuacją była Nowa Lewica, a którzy to ludzie (frankfurtczycy i ludzie Nowej Lewicy) skutecznie rozwijali zachodni post-marksowski marksizm, który możemy określić mianem neomarksizmu, a który stanowi filozoficzną podstawę neokomunizmu. W zasadzie należało by powiedzieć, że ten drugi element był wynikiem rozwoju tego nurtu filozoficznego, o który chodzi w elemencie drugim. W każdym razie między jednym a drugim elementem należy widzieć bardzo ścisły związek. To, co spowodował najistotniejszego w tworzeniu późniejszej Unii Europejskiej Traktat z Maastricht, to zasadnicza zmiana programowa: dotychczasowa chadecka w swym charakterze doktryna Roberta Schumana została zastąpiona Planem Spinelliego – włoskiego trockistowskiego komunisty Altiero Spinelliego, który swój plan stworzył w oparciu o napisany przez niego – wraz z jeszcze jednym komunistą, Ernesto Rossim – Manifest z Ventotene w 1941 roku (nazwa pochodzi od wyspy włoskiej z więzieniem, gdzie wówczas przebywał). Zarówno Manifest z Ventotene, jak i Plan Spinelliego zakłada utworzenie w Europie nowego wydania państwa totalitarnego na wzór komunistyczny. Co się takiego stało, że nastąpił tak gruntowny programowy zwrot? I tu wyjaśnieniem jest rozwój zachodniej doktryny marksistowskiej, zrywającej ze starym marksizmem i stalinizmem, którą zapoczątkował już w latach 20-tych dwudziestego wieku włoski komunista Antonio Gramsci, a która była rozwijana następnie przez Instytut Badań Społecznych we Frankfurcie n. Menem, zwany Szkołą Frankfurcką (tworzyło ją szereg osób wywodzących się ze środowiska Żydów niemieckich; najbardziej znani: Max Horkheimer, Herbert Marcuse – twórca koncepcji tolerancji represywnej, Leo Löwenthal, Erich Fromm, Jürgen Habermas – najbardziej znany przedstawiciel teorii krytycznej), a następnie Nową Lewicę, której pierwszym promotorem był Herbert Marcuse. Badania te miały na względzie jeden cel: doprowadzenie do zdobycia władzy przez komunistów w Europie i nie tylko, co nie udało się ani w epoce marksowskiej, ani później. Jednym z posunięć o ogromnym później znaczeniu, było hasło „długiego marszu przez instytucje”, które w sposób najbardziej zdecydowany postawił w 1969 roku działacz lewicowy, związany początkowo ze skrajną niemiecką lewicą, Alfred Wilhelm „Rudi” Dutschke. Jaki był tego efekt? Ludzie antysystemowi, czyli marksiści kulturowi, dążący za Gramscim i Spinellim do likwidacji państw narodowych (poprzez realizację idei społeczeństwa otwartego, multi-kulturowego oraz zdemontowanie kultury opartej na wartościach chrześcijańskich), a którzy dominowali w środowiskach uniwersyteckich, zaczęli nagle lokować się w przeróżnych aktualnych instytucjach państwowych, w tym również europejskich.
    Czy może zatem dziwić fakt, że obecna Unia Europejska z całą siłą stara się implementować politykę genderową, opartą na ideologii gender, która stanowi apogeum rozwoju komunistycznego neomarksizmu, dążącego do wprowadzenia takiej formy totalitaryzmu nihilistycznego, jakiego – zdaniem ks. prof. Tadeusza Guza – nie stworzono do tej pory nigdzie na świecie: ani w systemie niemieckiego nazizmu, ani w systemie sowieckiego komunizmu. Z tego też powodu musimy – póki nie jest jeszcze za późno – przeciwstawić się tej niezwykle groźnej tendencji. Przede wszystkim rządzący naszym krajem nie mogą tego faktu przemilczać, czy też przed społeczeństwem go ukrywać; jeżeli tak będą robić, popełniają zbrodnię. Przede wszystkim – na co wskazuje dzisiaj wielu – Polska musi wypowiedzieć Konwencję Stambulską (co ciekawe, z naszego regionu Europy Środkowo-Wschodniej konwencję ratyfikowała tylko Polska – za rządów koalicji PO i PSL), ponieważ w przeciwnym razie – w dłuższej perspektywie czasowej nasz kraj nie będzie w stanie oprzeć się narastającej presji politycznej, wywieranej na Polskę przez Radę Europy i instytucje unijne. Oczywiście to jest zadanie fragmentaryczne, gdyż o wiele poważniejszym zadaniem jest aktywne organizowanie koalicji państw członkowskich UE, która będzie skutecznie działać na rzecz wprowadzenia do instytucji europejskich podstaw programowo-ideowych chrześcijańsko-demokratycznych w miejsce marksistowsko-komunistycznych. Nie wystarczy opowiadać tylko, że Unia musi powrócić do tych wartości, które przyświecały twórcom Wspólnot Europejskich, a mianowicie Robertowi Schumanowi, Jeanowi Monnetowi, Alcide De Gasperi’emu, Konradowi Adenauerowi i Paul-Henri Spaak’owi, ponieważ – jak widzimy – mamy do czynienia z „grą na całego” i tej gry się nie wygra czczym gadaniem. Upowszechniajmy tego rodzaju świadomość, bo to jest warunek sukcesu w tej sprawie. Musimy na rządzących naszym krajem wszelkimi legalnymi sposobami wymóc to, ażeby po pierwsze byli rzetelni i uczciwi wobec Polaków w tej sprawie (nie tylko tych, którzy zapewnili im władzę w wyborach), a po drugie – żeby nie ważyli się iść na jakiekolwiek kompromisy, bo to jest także warunek sine qua non bycia lub nie Polski jako suwerennego kraju – jak się to określa – na arenie międzynarodowej.
    Ryszard Kazimierz Grajek
  • Te wszystkie zabiegi w"cywilizowanych"krajach jak równiez juz w Polsce, maja okreslony cel.Tym celem jest zaatakowanie i
    i zniszczenie Rodziny!!Kiedyś "za komuny" było takie powiedzenie "Podstawową komórkę społeczną stanowi rodzina.".I to jest PRAWDA!
    każdy naród opiera się na RODZINACH.
    Tłumaczyć nie trzeba dlaczego!W związku z tym, zaatkowanie Rodziny, jej roli czy funkcji społecznych, prokreacji, wychowania jest to atak na społeczeństwo.W celu zniszczenia go!!
    Ludzie innej orientacji seksualnej byli zawsze, nawet w Biblii jest to opisane!Obecnie, jeśli żyją sobie cicho i spokojnie w społeczeństwie ,nic im sie nie dzieje.
    Ale NIE, trzeba było wyprowadzić ich na ulice, robic parady, pozwolic adoptowac dzieci, obnosić się ze swoimi upodobaniami. jeszcze dodajmy dostepną wszędzie pornografię, dowolny "wybór płci" i mamy komplet, zombienia ludzi.Wszystko , a jakże pod szczytnym hasłem "tolerancji' i "wolności"a nawet "pokoju".
    https://youtu.be/-hLEaeDUTlk

    https://youtu.be/TCaiBBkNw0g
  • Dalej, dalej....
    http://malydziennik.pl/zabijanie-chorych-na-organy-nie-nie-w-chinach-w-kanadzie,1823.html

    http://www.pch24.pl/co-za-obrzydliwosc--kanadyjski-sad-najwyzszy-czesciowo-zalegalizowal-zoofilie-,44041,i.html

    http://www.dzienniknarodowy.pl/947/ohyda-sad-najwyzszy-w-kanadzie-zalegalizowal-seks-/

    http://malydziennik.pl/seks-z-psem-koza-koniem-pod-jednym-warunkiem-kanada-umiera,7380.html
  • Putin na razie odciął pedalskiemu lobby afiszowanie się,ale poniewaz tyran będzie niebawem zrzucony przez lud Nawalonego
    i miejscową oligarchię, którą USA pobudziły do działania zagrożeniem zajęcia kont w offshorach, .O ile nie obalą Putina!
    Po obaleniu tyrana, lobby pedalskie/ silne na II miejscu po farmaceutycznym/ swobodnie zainstaluje w Rosji swoje przedstawcielstwa!
    I rozwinie sieć usług.

    No i wreszcie wrócą zablokowane strony porno. I nastanie wolnośc i demokracja!

    https://youtu.be/rtd71oue8LI


    https://www.monitor-polski.pl/rosja-wprowadza-zakaz-pornografii-najbardziej-zagrozone-sa-wielkie-zydowskie-portale-pornograficzne/
    http://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/strony-z-pornografia-zablokowane-w-rosji/wxx0rgp
  • Albion zarodkiem zgnilizny
    Kilka dni temu sobie przy okazji oglądania filmu pokazującego życie w Anglii 100 lat temu, uświadomiłem sobie jak specyficzne warunki panowały w kulturze anglosaskiej. Trzeba pamiętać, że wiktoriańska pruderia połączona była ze ścisłym podziałem na szkoły męskie i żeńskie prowadzone w stylu obozu wojskowego. Ta mieszanka sprzyjała popularności związków homoseksualnych i dewiacjom pedofilskim. Niestety dla świata, Anglosasi z racji podbojów kolonialnych, a później popularności wytworów rodem z Hollywood, sprawili, że ich dewiacje były popularyzowane na całym świecie. A ponieważ bez wątpienia są to w większości przypadków pewnego rodzaju łagodne dewiacje (wymagające raczej kuracji psychologicznej niż akceptacji), sami zainteresowani wolą rozpropagować swoją orientację, aby stała się normą, niż poddać się leczeniu.
  • No cóż....sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało
    a może nie chciałeś ale to nie ma znaczenia albowiem cywilizacja określiła swój kierunek na taki a nie inny i nic na to nie poradzisz.Ideologie gender należy już dziś uznać za słuszną,nie miotać się,nie szarpać,po prostu przyjąć ten fakt jako nieuchronność i tyle.
    Ja wiem że to trudne, denerwujące a nawet budzące lęk,ale jak to mówią :"próżno jest przeciwko ościeniowi wierzgać"
    Ideologia gender jest już tylko końcową fazą cywilizacji która "indywiduum" uznała za bóstwo.A z tego co wiem,co czytam (zwłaszcza na tym portalu) podejście do jednostki jako wartości,traktowanie indywiduum jako niepowtarzalnego zjawiska, jest główną wartością cywilizacyjną z której jesteśmy niezwykle dumni.Czyż to nie z tego głównie powodu bogu nie ustajemy dziękować za to że urodziliśmy się tu a nie dajmy na to gdzie indziej.Tam gdzie jednostka nie ma aż tak wielkiego znaczenia,gdzie wcale się jej nie folguje a przeciwnie-obarcza obowiązkami i wymogami a toleruje tylko pod pewnymi warunkami.Brrr
    Nasza cywilizacja uwolniła nas od podstawowych grzechów przyjaźnie zamieniając je w chorobę.Nie ma już lenistwa jest zespól chronicznego zmęczenia,nie ma obżarstwa jest bulimia,nie ma gniewu,zawiści i złości jest ADHD i autyzm.Dlaczego tę jedną jedyną sferę ludzkiego życia jaką jest seksualność wydać na żer prymitywnych wyobrażeń i obarczyć sztywnymi normami? po co niepotrzebnie udręczać się tym co "normalne" i "nie normalne" ,czegoś się wyrzekać, z czegoś rezygnować w czymś ograniczać, dlaczego? w imię czego?
    Kto powiedział że facet przerabiający się na kobiete narusza większe tabu niż człowiek który "na swoje kopyto" interpretuje Pismo/a Święte ? a przecież "indywidualnego " podejście do niegdysiejszych świętości (bóg,władza,dusza itp) już dawno nikt nie postrzega jako profanacji że o grzechu nie wspomnę.Przekroczyliśmy już wszystkie możliwe barier przekroczymy i gender.I proszę mi tu nie fikać.
  • @trojanka 16:27:05
    Lewacki obłęd! Dla szefa luksemburskiego MSZ obrona chrześcijaństwa przed islamem to „ekstremizm”! W wywiadzie udzielonym portalowi „Tiroler Tageszeitung” szef luksemburskiego MSZ Jean Asselborn stwierdził, że Europa ma obowiązek przyjmowania islamskich imigrantów, ponieważ otwarcie się na islam jest jedną z wartości europejskich. „Kraje, które nie chcą się otworzyć drzwi dla uchodźców z południa, którzy mówią po arabsku i są muzułmanami, ignorują wartości solidarności i odpowiedzialności. To nie jest zgodne z tym, co faktycznie reprezentuje UE” mówi Asselborn. Oczywiście nie obyło się bez połajanek pod adresem Polski za rzekome naruszanie praworządności, ale najbardziej kuriozalna wypowiedź Asselborna brzmi tak: „Jeśli ktoś chce bronić chrześcijaństwa przed islamem i zamykać granice, aby nie przyjmować obcych, to jest to działanie, które nie ma nic wspólnego z prawem. Powinno się to określić mianem ekstremizmu. Ci, którzy wierzą w Europę i są demokratami, muszą z tym walczyć”. Jean Asselborn jest członkiem Luksemburskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej. Od 2004 nieprzerwanie pełni funkcję ministra spraw zagranicznych, do 2013 był również wicepremierem.

    Źródło: tt.com

    Ps..Powoli zaczynam odnosić wrażenie, że oni uważają "wartości europejskie" za coś pozytywnego. Widać, że lewactwo potrzebuje elektoratu, by w razie czego, z tchórzostwa przejść na islam. Z pewnością Asselborn to jakiś dewiant ideologiczny, który chce zniszczyć chrześcijaństwo. Życzyć wypada Asselbornowi prócz dobrego samopoczucia, spotkania na swej drodze ekstremistów, jednak bez asysty ochroniarzy. Jednak nikomu takiego widoku nie życzę, bo widok zeszczanego i zesranego "bohatera" jest nieapetyczny delikatnie mówiąc. Dziwna rzecz. Co któryś z" mędrków otworzy gębę, udowadnia swój debilizm a w nielicznych tylko przypadkach upośledzenie. Oni chyba w konkursach na głupotę muszą startować! A poważnie, to po ich działaniach, widać moc wynalazku Fenicjan. Widzę, że już nawet się kryją ci co za szekle sprzedali się syjonistom i mają za zadanie zniszczyć państwa narodowe, każda wojna wygląda inaczej teraz toczy się trzecia wojna dla nas o Polskę.
  • @ikulalibal 17:20:35
    "Ideologia gender jest już tylko końcową fazą cywilizacji która "indywiduum" uznała za bóstwo".

    Tak co do "indywiduum", to element powtarzalny upadających cywilizacji - nie co do gender".
    Gender to nowość - to "ostatnie ogniwo ewolucji", czy jak kto woli "cywilizacji ludzkiej".

    Zacząłem pisać szerzej, ale już nie mam siły skończyć. Temat rozwinę jutro lub w notce.
  • @ikulalibal 17:20:35
    Do samej ideologii gender nie doszedłem, a i tak nazbierało się na sporą notkę:

    http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/140907,satanisci-a-nanotechnologia

    W przygotowaniu cz.2: „Sataniści a ideologia gender”. Powinna być na jutro.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031