Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4048 postów 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wybiórcza pomoc dla chrześcijan

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

OBSERVATORIUM BOGUSLAVIANUM: Pomoc z USA dla chrześcijan Bliskiego Wschodu ominie kanały ONZ, ale nie może dotyczyć Palestystyńczyków.

 

Nastały ważne dni dla mniejszości religijnych na Bliskim Wschodzie oraz ich zwolenników w Ameryce. Z ich punktu widzenia ubiegły tydzień przyniósł jednak zarówno złe, jak i potencjalnie dobre wiadomości.

Zła wiadomość pochodziła z północnego Iraku, gdzie małe miasteczko Telskuf było do niedawna uważane za skromną historię sukcesu przesiedleń po wyzwoleniu z niewoli Daeszu. W ostatnich dniach doniesiono, że 700 rodzin chrześcijańskich zostało stamtąd zmuszonych do ewakuacji w wyniku konfliktu między siłami irackimi a Kurdami. Miasto zostało wcześniej odbudowane za 2 miliony dolarów darowizny od rządu węgierskiego.

Natomiast potencjalnie dobra wiadomość dla mniejszości religijnych tego regionu to obietnica wiceprezydenta USA Mike’a Pence o zmianie amerykańskiej polityki pomocy zagranicznej. W emocjonalnym przemówieniu do aktywistów grupy „In Defense of Christians”(W obronie chrześcijan) Pence powiedział, że Departament Stanu został poproszony o „powstrzymanie nieskutecznych działań na rzecz pomocy humanitarnej" poprzez ONZ, a zamiast tego przekazywał wsparcie bezpośrednio prześladowanym grupom za pośrednictwem swej własnej agencji, USAID.

To oznacza ustępstwo wobec żądań od dawna stawianych przez wiele organizacji charytatywnych, które twierdzą, że bliskowschodnie mniejszości religijne, zwłaszcza chrześcijanie i jezydzi, są zaniedbywane przez ONZ. Szczególniej skarga dotyczy tego, że nie-muzułmanie boją się przebywać, a nawet wchodzić do tych obozów ONZ dla uchodźców, gdzie przeważająca większość schronionych jest muzułmanami. Opieka nad uchodźcami innych wyznań należy w tej sytuacji prawie całkowicie do organizacji wolontariuszy.

USAID, który stoi w obliczu znacznych cięć budżetowych ze strony administracji Trumpa, już obecnie kieruje wiele ze swojej pomocy poprzez organizacje religijne, takie jak np. Catholic Relief Services. Ale wiceprezydent Pence, który sam zalicza się do ultra konserwatywnych chrześcijan-fundamentalistów, zapowiedział teraz dobitnie:

„Organizacja Narodów Zjednoczonych zbyt często nie pomaga słabszym grupom społecznym, zwłaszcza mniejszościom religijnym. Wynik jest taki, ze niezliczone osoby nadal cierpią i walczą niepotrzebnie. Oto smutna rzeczywistość: ONZ twierdzi, że w chrześcijańskich rejonach jest ponad 160 projektów pomocowych, ale jedna trzecia tych projektów jest niewykorzystana, bo jakoby nie ma tam już chrześcijan. Wierzący w Niniwie w Iraku dostali więc mniej niż 2% na swoje potrzeby mieszkaniowe, a większość chrześcijan i jezydów kryje się w schroniskach. I chociaż do pomocy w tym dziele zgłaszają się grupy chrześcijańskie o potwierdzonej wiarygodności i mające swe głębokie korzenie w tychże społecznościach, Organizacja Narodów Zjednoczonych zbyt często odrzucała dotąd ich wnioski o dofinansowanie. Moi przyjaciele, te czasy się skończyły”.

Rzeczniczka Departamentu Stanu powiedziała później, że administracja nie planuje całkowitego odcięcia pieniędzy dla organów ONZ, które opiekują się uchodźcami regionu. Dodała jednak, że  "Poszukamy innych sposobów skuteczniejszego finansowania mniejszości religijnych, tak aby uchodźcy z tych grup w końcu mogli wrócić do domu".

Nina Shea, specjalistka i obrończyni grup religijnych na Bliskim Wschodzie, powiedziała, że oświadczenie Pence'a, pojawia się późno, ale wciąż jeszcze w porę: „na godzinę przed ostatecznym końcem religijnej różnorodności Bliskiego Wschodu”. Jest ono zgodne z poglądem wyrażonym przez administrację, że chrześcijanie, jezydzi i niektórzy szyici byli ofiarami ludobójstwa. Ale jakiekolwiek zmiany w polityce staną się odczuwalne tylko i dopiero wtedy, gdy wydana zostanie klarowna dyrektywa prezydencka w tej sprawie, powiedziała pani Shea, która prowadzi Centrum Wolności Religijnych w Instytucie Hudsona, rodzaj think-tanku.

Jednakże nie wszyscy ciężko doświadczani chrześcijanie na Bliskim Wschodzie mogą pokładać swoje nadzieje w administracji Trumpa. W ubiegłym miesiącu Światowa Rada Kościołów i duchownych katolickich z tego regionu zorganizowała w Genewie spotkanie protestacyjne przeciwko trwającym wywłaszczeniom ziemi w dolinie Cremisan koło Betlejem przez władze Izraela. W tym miesiącu chrześcijański burmistrz Betlejem w wypowiedzi dla izraelskiej gazety Haaretz, podkreślił że jest zaskoczony i zaniepokojony poparciem amerykańskich chrześcijan-fundamentalistów dla rozbudowy izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu, kosztem praw miejscowej ludności w Palestynie, w dużym odsetku chrześcijan, głównie obrządków wschodnich. Okazuje się, że tacy chrześcijanie którzy stoją na drodze planów żydowskich nie mogą oczekiwać sympatii ze strony konserwatywnych chrześcijan amerykańskich, takich jak pan Pence, którzy z odruchu biorą zawsze stronę izraelskich jastrzębi. (BJ)

 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031