Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Miller o Rosji

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Były premier Polski i były przewodniczący SLD Leszek Miller udzielił w Moskwie obszernego wywiadu komentatorowi agencji Sputnik Leonidowi Swiridowowi.

 

Leszek Miller dzieli się przemyśleniami na temat kryzysu w dwustronnych stosunkach polsko-rosyjskich, propagandy i wojen informacyjnych, o dostawach rosyjskiego gazu do Polski, rusofobii i rosyjskich hakerach, szansach wyjścia Moskwy i Warszawy z impasu politycznego, a także o spotkaniach z Władimirem Putinem, o polskich kibicach piłki nożnej i nadchodzącym Mundialu 2018. W tym tygodniu Leszek Miller wziął udział w posiedzeniu Klubu Wałdajskiego w Soczi, gdzie odbyło się spotkanie z prezydentem Rosji.

 

Panie Premierze, jest mi bardzo miło przywitać Pana w Rosji. Czy dawno Pan był w Moskwie?

Byłem przelotem, lecąc do Soczi na Olimpiadę zimową w 2014 roku. To było kilka godzin na Szeremietiewie, nie byłem w Moskwie, byłem na lotnisku.

 

A w samej Moskwie?

Dawno. Praktycznie rzecz biorąc, nie znam Moskwy. Znam ją z przed kilkunastu lat.

 

Jak był Pan premierem RP, często się Pan spotykał z prezydentem Władimirem Putinem?

Dokładnie byłem tutaj w 2001 roku jako premier. To jest 16 lat temu, byłem w Moskwie z międzypaństwową wizytą. Byłem wtedy na Kremlu, Wołokołamskiej Szosie. Widziałem Moskwę z okien samochodu.

 

A tak żeby pochodzić sobie?

Nie. Dawno.

 

Szkoda! Bo Moskwa się zmienia.

Też żałuję. Muszę przyjechać po prostu prywatnie. Może przy okazji Mistrzostw Świata to się uda.

 

Pan jest kibicem?

Chętnie pokibicowałbym polskiej drużynie. Tym bardziej że ma duże szanse, bo jest w dobrej formie.

 

I Polska będzie mistrzem świata?

Ma taką szansę. Mam nadzieję, że ten tytuł jest w zasięgu ręki.

 

Parę miesięcy temu w wywiadzie dla Sputnika Pan powiedział, że rusofobia stała się w Polsce doktryną państwową. Pytanie — dlaczego? Po co Polsce cały czas kłócić się z Moskwą?

To jest pytanie do obecnej władzy w Polsce.Można odnieść wrażenie, że ona jakby wraca do XX, a nawet XIX wieku, gdzie z jednej strony Rosja jest uważana za głównego wroga, ale z drugiej strony też uważano Niemców za wrogów. No i jak dzisiaj by się wgłębiło w retorykę, którą słychać w Warszawie, no to można by było odnieść wrażenie, że to się w pewnej skali powtarza.Rosja i Niemcy — to są znowu dwa mocarstwa, gdzie Polska musi uważać, baczyć bardzo, przygotowywać się, zwłaszcza jeśli chodzi o Rosję, do jakiegoś starcia. Więc można powiedzieć, że polska polityka zatoczyła koło.

 

Do jakiego starcia, Panie Premierze? Czy Polacy naprawdę obawiają się, że Moskwa będzie bombardować Warszawę?

Jeśli się wsłuchać w to, co mówi nasz minister obrony narodowej czy inni politycy prawicowi, to dziwne, że czołgi rosyjskie jeszcze się nie pojawiły w Warszawie, bo już kilkakrotnie miały się pojawić. Więc to straszenie Rosją stało się niemal codziennym kierunkiem polskiej polityki. A po co by Rosja miała interweniować? No tego dokładnie nikt nie wyjaśnia, ale to, że pewnie będzie zbrojnie interweniować, to dla wielu polskich polityków jest oczywiste.

 

To znaczy, że wszystko, co się mówi, jest na użytek wewnętrzny — polski?

Głównie polska polityka zagraniczna ma kontekst wewnętrzny.To znaczy, że to, co „się opłaca" w polityce wewnętrznej, jest potem przenoszone w kontekście zagranicznym. Ale ja nie wykluczam, że są Polacy, którzy rzeczywiście tak sądzą, którzy uważają, że Rosja jest naszym głównym wrogiem i chce na nas napaść w jakiejś nieodległej przyszłości.

 

Ile jest takich obywateli — 10%? 30%? 50%?

Tego nie wiem, tego nikt nie liczył. Ale takie codzienne straszenie i taka codzienna teza, że Rosja nam zagraża, ona na pewno nie pozostaje bez echa.Ja, kiedy mogę w polskich mediach się na ten temat wypowiadać, staram się ten pogląd racjonalizować i mówić, że… no dlaczego by Rosja miała interweniować w Polsce? Z jakich powodów? Nie ma żadnej mniejszości rosyjskiej, która byłaby uciśniona i zwalczana.Rosja nie ma żadnych pretensji terytorialnych. I wreszcie w Polsce nie ma żadnych bogactw naturalnych, które Rosja mogłaby sobie przywłaszczyć. Wręcz przeciwnie — to raczej w Rosji są gaz czy ropa i tak dalej.Więc pytam się zawsze: proszę mi w takim razie powiedzieć, z jakich powodów Rosja miałaby interweniować? Wtedy zawsze słyszę: bo Rosja ma taki charakter. Putin ma taki charakter. Bo Putin chce odbudować imperium radzieckie, więc trzeba założyć, że ma złe zamiary.

 

Wróćmy do tematu stosunków unijno-rosyjskich. Сo będzie dalej w kontaktach Unia-Rosja? Czy Krym — punkt zapalny — to jest część Rosji?

Rosja uważa, że to jest jej część, natomiast Bruksela i UE uważają inaczej. Jak będą się kształtowały kontakty — trudno powiedzieć, ale ja uważam, że wzrost napięcia w stosunkach międzynarodowych, mam na myśli czy relacje polsko-rosyjskie, czy rosyjsko-unijne, niczego dobrego nie przyniesie. Ja spędziłem kawał życia w sytuacji, w której były dwa wielkie obozy stojące naprzeciw siebie i straszące się nawzajem jakąś wielką wojną nuklearną. Tamten świat był na krawędzi takiej wojny i ja myślałem, że po '89 roku świat będzie o wiele bardziej bezpieczny, a okazuje się, że znowu wisi nad nami groźba wielkiego konfliktu. Wolałbym nie żyć w takim świecie, a w takim, w którym jest odprężenie polityczne i gospodarcza współpraca. No i mam nadzieję, że ten okres takiej z trudem maskowanej wrogości prędzej czy później minie.

 

Panie Premierze, czy Europa w ogóle ma zamiar zrezygnować z sankcji? Co Pan o tym myśli? Co myślą Polacy?

Nikt Polaków o to nie pyta, a jeżeli padają już takie pytania, to zawsze opinia jest podzielona. Są kraje unijne, które uważają, że sankcje nie są skuteczne. Ja też tak uważam.Co więcej, zwykle przy tego rodzaju sankcjach dolegliwości odnoszą zwykli ludzie, a nie przedstawiciele władzy. Widać wyraźnie, że mamy już kolejny rok stosowania sankcji w odniesieniu do Rosji, a gospodarka rosyjska się nie załamała, więc ta refleksja, czy sankcje są skuteczne, powinna być na porządku dziennym.

 

Unia niestety mówi: cały czas będziemy przedłużać sankcje.

Są dwa warunki. Po pierwsze, Krym ma wrócić do Ukrainy; po drugie zaprzestanie działań wojennych w Donbasie. Tak mówi Bruksela.

 

A Moskwa mówi: Krym jest rosyjski, a o Donbas to trzeba jednak zapytać Kijów.

Tak, ale od czasu porozumienia czwórki normandzkiej na płaszczyźnie politycznej niewiele się zmieniło. Jest impas i nie widać żadnych projektów politycznych, dyplomatycznych, które by ten impas wzruszyły.Zresztą odnoszę wrażenie, że dzisiaj Europa czy UE jest zajęta innymi problemami, które będą decydowały o jej przyszłości, mam na myśli chociażby narastający problem z migracją, podział Europy na pierwszą i kilka prędkości, próbę zbudowania centrum europejskiego wokół strefy euro, to są te kwestie, które zaprzątają uwagę Brukseli.

 

Czy Polska pozostanie w Unii?

Tak, uważam, że Polska pozostanie w Unii, natomiast będzie w obszarze najniższej prędkości integracji, dlatego że obecne polskie władze są przeciwne wejściu Polski do strefy pogłębionej integracji. Więc będziemy członkiem, ale jakby w tej drugiej grupie państw, które nie chcą się ściśle integrować.

 

Czyli drugiej kategorii?

No drugiej kategorii, albo drugiej prędkości, jak kto woli.

 

Polska i polskie władze mówią cały czas, że w Rosji środki masowego przekazu to jest tylko propaganda, chociaż w Polsce wiemy, że są liderzy propagandy (i nie tylko antyrosyjskiej, ale propagandy w ogóle) — np. Gazeta Wyborcza, TVN.To jest gazeta i telewizja, gdzie można dosłownie przechodzić szkolenia z propagandy.Pan zgodził się na wywiad dla agencji Sputnik, a czy nie obawia się Pan, że jak wróci Pan do Warszawy, to będą mówić, że jest Pan agentem Kremla, Putina, i trzeba coś z Panem zrobić, zainteresuje się Panem ABW — bo to jest w tej chwili naprawdę bardzo popularny temat w Polsce?

Ja nie pierwszy raz udzielam wywiadu Sputnikowi, jak Pan wie, nigdy do tej pory mnie nic złego nie spotkało. A poza tym ja się czuję wolnym człowiekiem. Nie jestem czynnym politykiem i nikt mi nie będzie mówił, komu mam udzielać wywiadu, a komu nie, z kim się spotykać, a z kim nie.

 

A jeżeli chodzi o antyrosyjską propagandę w Polsce, to wystarczy poczytać gazety, włączyć telewizję. Jak Pan uważa, dlaczego tak to jest? Można krytykować, ale to już nie jest na poziomie krytyki, a na poziomie propagandy.

Dlatego że, jak już mówiłem wcześniej, rusofobia jest doktryną państwową i  główne media są w tej sprawie zgodne, że Rosja jest zagrożeniem, że chce zdestabilizować UE. W Polsce jest taki często spotykany zwrot służący głównie walce wewnętrznej, że jeżeli np. rząd zrobi coś, co jakby osłabia Polskę, to wtedy się mówi: no, a na Kremlu otwierają szampana. Gdyby tak było, to ludzie na Kremlu byliby bez przerwy pijani. Między różnymi prawicami w Polsce nie ma żadnej różnicy, tutaj są zgodni co do tego zwrotu, że na Kremlu strzelają korki od szampana — to jest ulubiony zwrot prawie wszystkich polskich polityków.

 

Wróćmy do tematu normalizacji stosunków między Moskwą a Warszawą, czy jest na to jakaś szansa? Czy jednak historia będzie cały czas dominować?

W Polsce nastąpiła polityzacja historii. Jest ona używana do walki politycznej, a dopóki tak będzie, to się nic nie zmieni. Ja tutaj nie jestem optymistą, bo można powiedzieć, że faza pewnego odprężenia w stosunkach polsko-rosyjskich jest za nami. Wystarczy sobie przypomnieć uroczystość na Westerplatte z okazji rocznicy wybuchu wojny, 2009 rok, otóż wtedy obok siebie siedzieli premier Putin, prezydent Kaczyński, kanclerz Merkel, premier Tusk, delegacja Ukrainy i inni, proszę sobie wyobrazić, że wtedy było to możliwe. Dziś wydaje się to absolutnie niemożliwe, a przecież minęło zaledwie kilka lat. Więc proszę zwrócić uwagę, co się przez te parę lat zmieniło. To, co było kiedyś możliwe, rozmowa Tuska z Putinem w Sopocie, dzisiaj wydaje się całkowicie niemożliwe. I co, mamy się z tego cieszyć? Że dialog praktycznie umarł, że prezydenci Polski i Rosji w ogóle się nie spotykają? Nie ma kontaktów na szczeblu rządów, nawet tradycyjne intensywne kontakty kulturalne ustały. Miał się odbyć Rok Kultury Polskiej w Rosji i Rok Kultury Rosyjskiej w Polsce, nie odbyło się nic, nie ma żadnych inicjatyw — czy to jest powód do radości? Zamknięcie Małego Ruchu Granicznego w Kaliningradzie — czy to jest powód do radości? Świat przyszłości to musi być świat współpracy, a nie świat budowania nowych murów.

 

Panie Premierze, ale trzeba coś robić, wyjść z jakąś inicjatywą. Comożna zrobić, żeby współpracowały pewne elementy społeczeństwa obywatelskiego?

Skoro na szczeblu oficjalnym nie można się porozumieć, dobrze by było, gdyby właśnie to porozumienie, współpraca mogły następować na poziomie społeczeństwa obywatelskiego, organizacji społecznych. Może przy okazji Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej, jak tutaj do Moskwy i nie tylko, do Rosji przyjedzie kilkanaście tysięcy Polaków i oni się przekonają, że pjani niedźwiedzie z karabinami nie biegają po ulicach, że można normalnie z Rosjanami normalnie rozmawiać i się przyjaźnić, to może coś się zmieni, zobaczymy.To będzie dobra okazja, żeby rozmaite stereotypy, którymi polska opinia publiczna jest karmiona, poszły w cień. Zwłaszcza, gdyby polska drużyna odnosiła sukcesy, to wtedy coraz więcej Polaków będzie przyjeżdżać. Władze Rosji powinny być zainteresowane, żeby Polska odniosła sukces, żeby jak najdłużej grała na mistrzostwach, wtedy więcej Polaków przyjedzie.

 

Panie Premierze, wróćmy do możliwości normalizacji tych stosunków.  Istnieje coś takiego jak Polsko-Rosyjskie Forum Dialogu Obywatelskiego, ale ono nie pracuje.  Co można zrobić, żeby zaczęło działać? Z jednej strony jest Pan Kszysztof Zanussi, z drugiej — Pan Leonid Draczewski.

Byłoby dobrze, gdyby to ciało, które jest — przecież nie trzeba całkiem nowych powoływać — żeby ono zaczęło pracować. Świat jest pełen przykładów tego, jak zaczynał się normalny dialog. Dyplomacja pingpongowa między Stanami Zjednoczonymi i Chinami, pamiętamy.  Zaczęło się od wymiany drużyn sportowych. Czy też wymiana kulturalna, która zawsze w relacjach Polski i Rosji była bardzo ważna. Mamy sobie nawzajem wiele do zaoferowania. Jakaś działalność natury humanitarnej, naukowej, modernistycznej. Polska się modernizuje,  Rosja też się modernizuje. Tylko, że do tego musi być jakaś wola, jakaś wola polityczna.  A widzę, że tej woli nie ma.

 

Pan już nie jest czynnym politykiem, Pan nie jest szefem partii, nie jest parlamentarzystą. Jest Pan jednak do tej pory liderem opinii publicznej. Czym się Pan zajmuje? 

Czym ja się zajmuję?  Nareszcie mam czas, żeby zająć się swoją żoną, synem, rodziną. Dużo czytam,  piszę rozmaite felietony, występuję w mediach. Jestem komentatorem, co mi bardzo odpowiada, bo nareszcie, po wielu latach mogę oceniać innych, a sam nie odpowiadam praktycznie ani za partię, ani za rząd.Więc to jest bardzo wygodna pozycja. I pewnie tak już będzie przez następne lata. Jak moi koledzy z mojej formacji pytają mnie o zdanie i o opinię, to ją wyrażam, ale się też nie narzucam,  bo wiem, że byli szefowie nie powinni się narzucać.

 

Panie Premierze, a to co Pan mówi, czy słyszy to Prawo i Sprawiedliwość, prezes Jarosław Kaczyński reaguje na jakieś Pańskie uwagi?

Nie wiem. Każdy, kto chce, może z moim punktem widzenia się zapoznać. Ale czy go podziela,  i czy przede wszystkim wyciąga jakieś wnioski… Trudno mi powiedzieć.Ja nie mam siły sprawczej,  natomiast mogę wyrażać opinię i tam, gdzie mogę to ją wyrażam. Tym się zajmuję, wyrażaniem opinii. Chcę napisać jeszcze jedną książkę, bo już kilka napisałem.

 

O czym będzie książka?

O różnych aspektach  funkcjonowania Unii Europejskiej i roli Polski.

 

A może by napisać książkę o stosunkach polsko — rosyjskich? Czy to jest za ciężkie zadanie?

Nie czuję się specjalistą w tej sprawie.

 

Dlaczego Warszawa cały czas głośno mówi „nie" Nord Stream-2? Jak Pan uważa, będzie prolongacja umowy z Gazpromem, czy Polska będzie kupować gaz w Stanach Zjednoczonych, w Norwegii, u Niemców?

Tu jest za dużo polityki, a za mało rachunku ekonomicznego.Natomiast, czy będzie przedłużona umowa o odbiorze gazu… Oficjalne czynniki w Polsce mówią, że Polska może się obyć bez rosyjskiego gazu. Nie wiem, na tym się nie znam. Natomiast uważam, że dywersyfikacja, tzn. działalność, gdzie pozyskuje się z różnych źródeł ropę czy gaz, to jest oczywiście właściwe. Dlatego, że monopol nie jest dobry.  Jeżeli się z różnych źródeł pozyskuje, to w porządku. Problem tylko w tym, żeby decydował rachunek ekonomiczny, tzn. głównie cena gazu, jego właściwości, jakość.

 

No tak, bo przecież można kupować rosyjski gaz u Niemców…

W Niemczech, w całej Europie Zachodniej można kupować rosyjski gaz, oczywiście. Problem tej pierwszej nitki Nord Streamu powstał wiele, wiele lat temu i wtedy Rosjanie proponowali tzw. pieremyczkę (łącznik między rurociągami), tzn. taki łącznik gazowy przez Słowację, który miał omijać Ukrainę. Wtedy polskie władze się zaparły i wystąpiły w imieniu Ukrainy, wtedy były bardziej pro ukraińskie niż sama Ukraina, której specjalnie na tym nie zależało.  No i wtedy, jak pamiętam, Rosjanie podjęli decyzję: skoro nie można obejść Ukrainy, to przecież można położyć rurę po dnie Bałtyku. 

 

No i mamy to, co mamy.

Tak, mamy to, co mamy.

 

Panie Premierze, pytanie wojskowo-polityczne.  Jak Pan ocenia rolę Rosji w Syrii?

Uważam, że żeby osiągnąć trwały pokój w Syrii, powinno być porozumienie polityczne, gdzie z jednej strony będą Stany Zjednoczone, Rosja, może Wielka Brytania i Francja, a z drugiej strony Damaszek, może Iran. W każdym razie, bez Rosji tego się zrobić nie da. Jeśli chcemy, żeby rzeczywiście tam zapanował pokój i żeby Syryjczycy zaczęli wracać, to trzeba pracować nad politycznym rozwiązaniem z udziałem Rosji.

 

Ostatnio czytałem w gazetach, że minister Macierewicz poinformował, że będą w Polsce wojska cybernetyczne, bo trzeba walczyć nie tylko z propagandą, ale i z hakerami. Czy boi się Pan rosyjskich hakerów? Bo rosyjscy hakerzy mogą wszystko. Mogą wpływać na wybory w Stanach Zjednoczonych, w Niemczech, w różnych krajach wybierają prezydentów. Rosjanie wszystko mogą.

To tylko pokazuje, jak potężna jest Rosja, skoro może wybrać prezydenta Stanów Zjednoczonych, o mało co nie wybrała prezydenta Francji, teraz może kanclerza Austrii wybrała. Niewątpliwe są nowe zjawiska, związane z postępem technologii i cyberataki są rzeczywistością, ale każdy kraj musi mieć możliwości, żeby się przed tym bronić. Akurat mnie to nie dziwi, że Macierewicz o tym mówi, bo myślę, że w każdej armii na świecie są wyspecjalizowane placówki, które starają się przed takimi atakami bronić, bo to jest rzeczywiście nowa jakość takiej wojny psychologicznej. Ten, kto będzie lepszy w tej sprawie, kto będzie miał lepsze technologie, kto będzie miał lepszych ludzi, to będzie mniej zagrożony.

 

Prasa europejska cały czas demonizuje prezydenta Putina, pisze o tym, że wszystkiemu jest winien prezydent Putin, że nic się nie dzieje, jeżeli prezydent Putin nie zadecyduje, a on decyduje. Co to oznacza? To jest jakaś europejska zazdrość, że w Rosji mają takiego prezydenta?

Jak się dzisiaj patrzy na świat, to politycy światowi mają oczywiście różne oceny, różne opinie. Począwszy od prezydenta Trumpa, który ma na świecie opinię bardzo kontrowersyjnego polityka. W swoim kraju też jest przedmiotem gwałtownych ataków. Czy Pani Merkel, która jest przecież też przedmiotem ciągłej uwagi i ciągłych ataków. Jeżeli chodzi o prezydenta Putina, to on sobie wyrobił taką opinię mocnego człowieka, bez którego w Rosji niemożliwe jest uruchomienie niczego istotnego. Ale sądząc po badaniach opinii publicznej, po wyborach, to tylko daje mu dodatkowe uznanie. Więc każdy polityk, który chce być wygrany, musi stosować takie metody, które w oczach społeczeństwa dają mu właśnie tą siłę. Putin akurat wybrał sobie taką sylwetkę zdecydowanego, mocnego człowieka, który chce zapewnić swojemu krajowi pozycję światowego mocarstwa. Ten obraz Putina sprawdza się w oczach Rosjan, skoro Putin wygrywa kolejne wybory.

 

Panie Premierze, bardzo dziękuję za rozmowę.

 

 

Leszek Miller i Leonid Swiridow, Moskwa

 

KOMENTARZE

  • PiS a Rosja...
    "czy nie obawia się Pan, że jak wróci Pan do Warszawy, to będą mówić, że jest Pan agentem Kremla, Putina"?
    Premier Miller to bagatelizuje a tam już przygotowują celę obok Mateusza Piskorskiego...
  • @ireneusz 14:52:54
    Chyba nie ma Pan racji. Nie wiem czy łączone są z nimi jakieś nadzieje, ale wywiady z byłymi politykami są zwykle ciekawsze niż z tymi, którzy jeszcze są u władzy, bo właśnie ci pierwsi mogą być szczersi, bardziej otwarci i często ujawniają ważne szczegóły z zaszłości. Pozdrawiam BJ
  • @Bogusław Jeznach 15:31:01
    Spiegel: NATO przyznało, że nie byłoby w stanie odeprzeć ataku Rosji! Pakt Północnoatlantycki nie da rady przeprowadzić operatywnego rozmieszczenia wojsk, jeśli jego wschodni członkowie zostaną zaatakowani przez Rosję donosi niemiecki tygodnik "Der Spiegel" powołując się na tajny raport NATO, do którego dotarli dziennikarze. Jak zauważa tygodnik, dokument pod nazwą "Wstępny raport o umocnieniu powstrzymania i obronności Paktu" stawia pod znakiem zapytania zdolność sił koalicji do "działania szybko, a w razie konieczności, racjonalnie". "Zdolność NATO do logistycznej realizacji szybkiego przerzucenia sił po znacznie rozszerzonym terytorium, znajdującym się pod Dowództwem Europejskim, degradowała od czasu zakończenia zimnej wojny" cytuje treść dokumentu "Spiegel". Rzecznik NATO Oana Lungescu odmówiła komentarza na temat prawdziwości relacji niemieckiego pisma. Jednocześnie podkreśliła, że "siły sojuszu znajdują się w gotowości bojowej i mogą przemieszczać się szybciej, niż mogły kiedykolwiek wcześniej".

    Ps...W razie zagrożenia, NATO podwinie ogon i zwieje. Nie wiem dlaczego, ale bardzo dużo jest takich treści w mediach zachodnich. Czyżby przygotowywali społeczeństwo do tego samego co zrobili z nami nasi zachodni sojusznicy we wrześniu 1939? a raczej do nie zrobienia nic.
  • @Bogusław Jeznach 15:31:01
    https://cdnpl2.img.sputniknews.com/images/591/89/5918999.jpg

    USA nie mają jak się przeciwstawić rosyjskim S-400. Rosyjskie systemy antyrakietowe S-400 „Triumf” zmieniają reguły gry na Bliskim Wschodzie, pisze The National Interest. Powodem jest to, że kompleks ten może wystrzelić pociski przechwytujące różnych typów, zaznacza autor artykułu Stephen Bryen. Mowa o czterech typach pocisków: 40N6E (zasięg 400 km), 48N6 (250 km), 9M96E2 (120 km) i 9M96E (40 km). Amerykańskie systemy „Patriot”, na przykład, mogą wystrzelić tylko jeden pocisk przeciwlotniczy na odległość 96 km, porównuje autor. Jako jedną z głównych zalet rosyjskich systemów wymienia rakietą 9M96E2. Ona rozwija prędkość do 15 M (około pięciu tysięcy metrów na sekundę) i może zestrzeliwać cele lecące bardzo nisko nad powierzchnią Ziemi (około pięciu metrów). Bryen powołuje się na doktora Carlo Koppa, eksperta w zakresie badań obszaru powietrzno-kosmicznego, który zauważył, że S400 może być wyposażony w radary wykrywania i przechwytywania przeznaczone do zniszczenia takich nowoczesnych samolotów stealth, jak F-22 i F-35. Rozwój technologii obniżonej widoczności związany jest z niską widocznością w zakresie częstotliwości X, które najczęściej stosowane są w celach wojskowych i cywilnych. Z czasem cały system obrony przeciwrakietowej Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników, oparty głównie na pasmie X, stanie się przestarzały, ponieważ Rosja i Chiny aktywnie rozwijają technologie niewidzialności dla swoich pocisków i samolotów, podkreśla Bryen. Z kolei zaletą pocisków dalekiego zasięgu S400 jest ich zdolność do ataku na cele znajdujące się poza strefą obrony powietrznej, w tym samoloty wczesnego ostrzegania Boeing E-3 Sentry. Według Bryena decyzja Arabii Saudyjskiej „wiernego satelity USA” o zakupie rosyjskich systemów była poważnym ciosem dla Waszyngtonu i jego europejskich sojuszników. A wcześniej umowę na 2,5 miliarda dolarów na zakup S400 z Moskwą podpisała Turcja. Kolejnym krajem, który być może nabędzie rosyjskie systemy, jest Egipt. Jednocześnie wiele krajów, w tym Grecja, Chiny i Indie, posiada już systemy S-300.

    Ps..Przewaga S400 nad patriotem która jest ogromna. Ten gówniany i drogi patriot jeszcze nie osiągnął poziomu pierwszych S300 Turcja i Arabia Saudyjska mogłyby kupić i kupują system amerykański. Ale kupują też system rosyjski. Odpowiedź na pytanie po co im system rosyjski znajduje się w starym dowcipie-pytaniu: Po co księdzu ciulik? Ano na wszelki wypadek. Państwa te widocznie dopuszczają myśl o wyjściu z amerykańskiej strefy wpływów, bo nic nie jest wieczne i zabezpieczają się na tę okoliczność. Zaletą S400 jest możliwość użycia czterech typów pocisków. Ta zaleta ma jednak też i wadę o charakterze logistycznym.
  • @Bogusław Jeznach 15:31:01
    Całą politykę wewnętrzną Stanów Zjednoczonych i zagraniczną od roku 1898 można tylko porównać z polityką hitlerowskich Niemiec. Etap pierwszy to okres pierwotnej kolonizacji kontynentu prowadzony drogą czystek etnicznych, podboju i rabunku własności pierwotnych mieszkańców jak i niszczeniu dóbr przyrody. Najpierw czystki etniczne związane z zajmowaniem nowych obszarów dotknęły rdzennych mieszkańców Ameryki Indian. Masowo stosowano przez armie amerykańską i białą ludność cywilną przesiedlenia i deportacje, łamanie podpisanych umów, pacyfikacje, wywoływanie epidemii chorób zakaźnych, głównie odry (co stanowiło pierwsze masowe zastosowanie broni biologicznej), mordowanie całych plemion. Przedstawię kilka przykładów. W 1830 Jackson wydaje Indian Removal Act nakazujący wypędzenie Indian mieszkających na zachód od Missisipi. W 1832 dochodzi do masakry kobiet i dzieci nad rzeką Bod Axe. 22 listopada 1864 roku zostaje dokonana masakra w wioskach Cheyenów doliny Shenandoah i otrucia Indian zaproszonych do fortu Jones. W 1851 zostaje zbudowany obóz koncentracyjny dla Indian w Crown Creek w Dakocie. W latach 1850-90 w samej tylko Kalifornii władze wydały milion dolarów na premie za skalpy zamordowanych Indian płacąc od 50 centów do 5 dolarów za jeden indiański skalp. Żołnierze i cywile amerykańscy po dokonaniu napadu na śpiące wioski indiańskie i wymordowaniu mężczyzn dokonywali masowych gwałtów kobiet, które potem rozstrzeliwano. W międzyczasie dzieci skalpowano "dla zabawy", a kobietom wycinano nożami piersi i narządy płciowe, które potem służyły żołnierzom za ozdobę siodeł i kapeluszy. Ocenia się liczbę zabitych lub zamordowanych Indian w ramach kolonizacji kontynentu na 8-13 milionów. Na zajętych obszarach po wysiedleniu lub wymordowaniu Indian celem szybkiego dorobienia się ogromnych majątków prowadzono rabunkową gospodarkę zasobami przyrody w wyniku czego wybito liczne gatunki zwierząt i spowodowano wyginięcie licznych gatunków roślin. W efekcie nastąpiło wyjałowienie i przemiana w obszary pustynne 1/3 obszaru nadającego się wcześniej do uprawy. Bunt handlarzy i baronowie rabusie. Powstanie Stanów Zjednoczonych jako państwa wynikło z buntu handlarzy niezadowolonych z nakładania coraz to nowych ceł i podatków oraz ograniczania produkcji przemysłowej kolonii przez Anglię. W 1699 Londyn wydał Woolen Act ograniczający produkcję wełny, w 1732 Hat Act ograniczający produkcję kapeluszy, w 1733 Melasses Act ograniczający produkcję rumu, w 1750 Iron Act ograniczający produkcję stali. W 1765 roku król angielski wprowadził podatek stemplowy (Stamp Act) od książek, prasy, polis ubezpieczeniowych i kart do gry. 26 czerwca 1767 roku kanclerz skarbu Anglii Townshend wprowadził American Import Diutes Act czyli cła od towarów importowanych do kolonii. Amerykanów przede wszystkich obchodzą ich pieniądze. Nastąpił więc wybuch niezadowolenia szczególnie u zamożnych kupców, który rozszerzył się i doprowadził do uniezależnienia Stanów Zjednoczonych. Ogłoszona przez Kongres USA Deklaracja Niepodległości przyznawała bierne i czynne prawo wyborcze tylko kilku procentom ludności białej posiadającej majątki ziemskie, odsuwając szerokie masy społeczne od wpływu na władzę. Oczywiście praw wyborczych nie posiadali Indianie, Murzyni i inni kolorowi traktowani przez białych protestantów jako podludzie. Stany Zjednoczone jako ostatni kraj cywilizacji zachodniej zniósł niewolnictwo w 1862 roku na terenie Stanów Południowych (którego celem było osłabienie gospodarki i potencjału zbrojnego Południa w trakcie Wojny Secesyjnej, a nie jakakolwiek chęć zmiany losu niewolników). W 1866 Murzynom urodzonym na terenie USA przyznano prawo obywatelstwa, ale jeszcze przez 2 pokolenia bez praw wyborczych. W Europie na kontynencie niewolnictwo zanikło w średniowieczu, zaś konserwatywna Wielka Brytania zniosła je w 1833. Warto nadmienić, że przywóz niewolników do Ameryki rozpoczęli w 1619 Anglicy, Amerykanie kontynuowali, powodując rozkwit tego interesu. Z Afryki porwano co najmniej 60 milionów tubylców w celu ich przewiezienia do USA. Do Stanów Zjednoczonych dotarło tylko około 4 milionów Murzynów, reszta zmarła z powodu nieludzkich warunków w podróży. Handel niewolnikami w USA trwał do 1860 roku popierany przez elity władzy, zaś np. do 1850 roku istniał w Waszyngtonie targ niewolników. [Handel niewolnikami był domeną żydów ]W trakcie Wojny Secesyjnej 1861-65) doszło do starcia w walce o władzę nad państwem dwóch elit finansowych Stanów Zjednoczonych tzn. elity właścicieli ziemskich Południa i właścicieli tzw. Robber barons rozwijającego się w sposób rabunkowy i bandycki przemysłu z Północy. Starcie to wygrał oczywiście silniejszy, który zastosował taktykę wojny totalnej: taktykę spalonej ziemi, taktykę blokady dostaw i pokonania głodem. Przemysłowa Północ umiała liczyć pieniądze i nie chciała, za wszelką cenę, dopuścić do utraty wspaniałego rynku zbytu jakim było rolnicze Południe. 4 marca 1861 Lincoln w przemówieniu do narodu oświadczył, że nie będzie mieszał się do problemów niewolnictwa oraz że Unia jest nierozwiązywalna. Mimo zgodności 7 stanów do pokojowego jej opuszczenia Lincoln rozpoczął działania dyktatorskie, bez pytania Kongresu o zgodę nakazał blokadę portów morskich Południa i ogłosił mobilizację, co spowodowało decyzję 4 kolejnych stanów o wystąpieniu z Unii. "Dać odczuć ciężar wojny". Blokada morska Południa odcięła dostawy żywności i uzbrojenia, powodując masowy głód u Konfederatów. Północ świetnie uzbrojona przez własny przemysł rozpoczęła wojnę totalną. Wojska Unii niszczyły wszystko na swojej drodze: pola uprawne, domostwa, fabryki, tory kolejowe, mosty, paliły miasta i wypędzały ich mieszkańców. Generał Sherman powiedział: „Walczymy nie tylko z wrogą armią, lecz i z wrogim nam narodem i musimy wszystkim młodym i starym, bogatym i biednym – dać odczuć ciężar wojny” (Te same treści wypowiedział Hitler w momencie ataku na Polskę, rozpoczynając II wojnę światową). Sherman wydał rozkaz wypędzenia z Atlanty wszystkich mieszkańców, łącznie z rannymi i chorymi oraz spalenia miasta. Pod jego osobistym nadzorem w ramach prowadzonych dewastacji Georgii żołnierze Unii rozgrzane do czerwoności szyny kolejowe okręcali o stojące w pobliżu drzewa. Wojna totalna prowadzona przez Unię polegała również na krwawych, strategicznie bezsensownych ofensywach. Generał Grant w ciągu godziny potrafił w ten sposób pod Cold Harbor wysłać na śmierć 12 tysięcy swoich żołnierzy. Łącznie w trakcie tej wojny zginęło 617 tysięcy 528 osób w tym żołnierzy 204 tysiące bezpośrednio w walkach, liczba rannych wynosiła 375 tysięcy. Doświadczenia, szczególnie taktyka otaczania dużych obszarów i odcinania dostaw (tzw. taktyka anakondy) zdobyte w trakcie Wojny Secesyjnej posłużyły w następnych prowadzonych do tej pory interwencjach wojskowych USA oraz pokazały światu jak postępuje się z separatystami. Cofając się nieco do 1819 Teksas wyrywa się spod zwierzchnictwa hiszpańskiego i jako niezależny stan przyłącza się do Meksyku. W 1830 rząd meksykański znosi w Teksasie niewolnictwo. W 1835 roku amerykanie zdobywają meksykański fort Anahuac, a w 1845 dokonują ostatecznej aneksji, mimo że ludność amerykańska stanowiła mniejszość. Wraz z aneksją Teksasu następuje ponowne przywrócenie niewolnictwa, oraz podział ówczesnego Teksasu na 5 mniejszych (obecnych) stanów. W 1846 Amerykanie rozpoczęli wojnę z Meksykiem. Celem sprowokowania oddziały generała Taylora wkraczają na sporne tereny na południe od Teksasu, następnie maszerują do rzeki Rio Grande. Po jak zwykle przeprowadzonej kampanii oszczerstw w stylu obecnych tj. obrony praw człowieka USA wypowiada 13 maja 1846 wojnę. W wyniku znacznej przewagi liczebnej i lepszego uzbrojenia gangsterski napad się udaje, armia amerykańska pokonuje Meksyk. Na mocy pokoju w Quadelupe Hidalgo z 1848 Meksyk utracił połowę swojego terytorium, a Amerykanie zyskali obszar dzisiejszych stanów: Teksas, Arizona, Kalifornia, Nevada, Utah oraz części Nowego Meksyku, Kansas, Kolorado i Wyoming. O bezczelności, zaborczości i niepohamowanej żądzy rabunku Amerykanów może świadczyć fakt, że w momencie rozpoczęcia wojny ludność amerykańska stanowiła znikomą mniejszość na tych terenach. Przykładowo w Kalifornii w 1846 roku mieszkało 500 Amerykanów, 10 tysięcy Meksykanów i 24 tysiące Indian. Podstawowym motorem dokonania tej grabieży, prowadzonej mimo rozpaczliwej obrony jej mieszkańców była chęć zdobycia: bogatych złoża złota (odkrytych w 1842 roku nad zatoką San Francisco) oraz zyskownych plantacji bawełny stanu Teksas (bawełna była wtedy towarem strategicznym dla całej Europy). W polityce wewnętrznej występowały liczne dramatyczne wydarzenia. Początkowo były to bunty eksploatowanych do granic wytrzymałości niewolników i Indian. Ważniejsze powstania niewolników to: 1712 New York City, 1739 i 1822 Karolina Południowa, 1859 Wirginia powstanie Johna Brown’a. Wraz z zanikiem niewolnictwa, rozwojem przemysłu i koncentrację własności rolnej i przemysłowej w rękach wąskich elit wybuchy niezadowolenia społecznego były związane z pracownikami najemnymi. Wraz ze wzrostem wypracowanych dochodów następuje ogromne rozwarstwienie w proporcjach jego podziału pomiędzy właścicieli i robotników przemysłowych. Około 600 tysięcy zamożnych Amerykanów posiadało więcej niż pozostałe 62 miliony. W latach prezydentury Granta (1869-1877) w wyniku upadku banku Jay Cooke & Co., panoszącej się korupcji, opanowania wymiaru sprawiedliwości oraz władz obu partii politycznych przez przedstawicieli oligarchii finansowej rozpoczął się kryzys. W 1877 wojsko tłumi strajki kolejarzy w Wirginii. W 1894 roku strajkuje 750 tysięcy robotników z powodu obniżenia zarobków. W Chicago wojsko federalne toczy walki ze strajkującymi m.in. na terenie wystawy światowej. Wielkie strajki trwają do 1905 roku, naliczono ich około 25 tysięcy. W tym czasie upadło około 600 banków, 15 tysięcy firm. Jednocześnie powstają coraz większe bogate korporacje o charakterze monopoli takie jak Standard Oil Trust, Ford Motor Company czy United Fruits Company, o coraz większym wpływie na władze. Jeden z tzw. Baronów rabusiów (tak ich określano) właściciel Standard Oil John D. Rockefeller oskarżony i zagrożony sprawą sądową doprowadził do dymisji dwóch ministrów sprawiedliwości, aż wycofano zarzuty. Prawo Stanów Zjednoczonych w tym okresie jest wyraźnie po stronie pracodawców, prawa pracowników w tym prawa tworzenia związków zawodowych są wyraźnie ograniczone. Sytuacja panująca na budowach wielkich przedsięwzięć takich jak budowa linii kolejowej do Kansas przypomina Związek Radziecki i czasy Stalina. W trakcie tej budowy większość z 40 tysięcy Murzyńskich robotników ginie z powodu ciężkich warunków i wypadków przy pracy, podobnie jak w przypadku budowy przez zesłanych do łagrów Kanału Białomorskiego w ZSRR.
  • ZGROZA- Niezauwazenie doszlo do powarznego zagrozenia demokracji w Austri
    Przyszły kanclerz Austrii dał Sorosowi miesiąc na wyniesienie się z kraju wszystkich jego fundacji!
    Przyszły kanclerz Austrii dał Sorosowi miesiąc na wyniesienie się z kraju wszystkich jego fundacji!

    Sensacyjny zwycięzca zeszłotygodniowych wyborów parlamentarnych w Austrii, Sebastian Kurz zaskoczył wszystkich swoją nagłą deklaracją. Oświadczył wczoraj, że wszystkie fundacje powiązane ze znanym finansowym spekulantem George'm Sorosem, muszą zakończyć działanie na terytorium Austrii w ciągu najbliższego miesiąca.

    Kurz oświadczył wprost, że jeśli w ciągu 28 dni Fundacja Otwartego Społeczeństwa (Open Society Fundations) nie zaprzestanie swoich działań na terytorium Austrii, będzie oskarżona o próbę podważenia demokracji. Przyszły austriacki kanclerz oświadczył, że trzeba działać natychmiast, ponieważ George Soros przekazał zawrotną sumę 18 miliardów dolarów, na działania które mogą prowadzić do destabilizacji bardzo wielu krajów na świecie, w tym Austrii.

    Sebastian Kurz stwierdził, że Soros rzuca na szalę wszystko, co ma, przekazując 80% swojego majątku, aby osiągnąć cel w postaci kontroli nad światem poprzez budowanie sieci powiązań. Kurz obawia się, że teraz pojawią się tysiące fałszywych informacji i manipulacji medialnych, które będą prowadziły do podważania wyników demokratycznych wyborów. Takie postępowanie zaobserwowano we wszystkich krajach w których nie wygrywali protegowani Sorosa. Tym samym austriacki przywódca wyraził obawę, że żydowski finansista z planem dla świata, niezadowolony z jego wyboru w Austrii, może podjąć próbę obalenia rządu, tak jak już w przyszłości robił wielokrotnie w wielu krajach świata.

    Próbuje to zrobić nawet w USA, bo protesty po wygranej Donalda Trumpa, które rozgorzały po jego wyborze na prezydenta, są przypisywane właśnie temu 87 letniemu miliarderowi. Kurz powiedział że doskonale rozumie "szatański plan Sorosa", ale nie pozwoli na to aby Austria znalazła się "w jego piekle" i oświadczył że nie będzie jego ofiarą.

    Co ciekawe jeszcze parę dni temu Kurzowi zarzucano, że jest człowiekiem Sorosa, ponieważ należał do kojarzonej z "filantropem" organizacji ECFR (European Council of Foreign Relations). Kto wie zatem czy nagła odmiana Kurza jest rzeczywista. Zapytany o to dlaczego zdecydował sie na delegalizację organizacji George'a Sorosa działających na terytorium Austrii podobno odpowiedział:

    Ponieważ jest 2017 rok. Właśnie dlatego podjąłem takie działania. Widmo Sorosa, to największe wyzwanie, przed którym stoi ludzkość na świecie w 2017 roku. Jest wielką ośmiornicą wampirów, bezlitośnie wysysającą krew ze wszystkiego, co pachnie pieniędzmi. Potem wykorzystując te pieniądze na skorumpowanych polityków, dziennikarzy i organizacje pozarządowe, próbując stworzyć świat na swój wizerunek. Austriacy odrzucili Nowy Porządek Świata, a moim obowiązkiem i przywilejem jest przestrzeganie ich woli.

    Jeśli delegalizacja Open Society Fundations i jego pochodnych w Austrii powiedzie się, będzie to kolejny już kraj który wypowiedział wojnę temu znanemu spekulantowi z ambicją do przekształcenia świata według własnego uznania. Wcześniej podobny ruch wykonali Rosjanie, a ostatnio aktywną walkę z Sorosem prowadzą Węgrzy.

    Zdumiewające jest to, że na nic takiego nie zanosi się w Polsce. Wygląda na to, że u nas Soros ma nadal jakiś rodzaj ochrony. Tajemnicą poliszynela są jego powiązania z Leszkiem Balcerowiczem czy Ryszardem Petru, ale to tylko wierzchołęk góry lodowej. Trzeba przyznać, że i tak wielkim postępem jest to, że media głównego nurtu zaczęły zauważać kogoś takiego jak George Soros, bo jeszcze kilka lat temu każdy kto wspominał o tym finansowym malwersancie, był nazywany zwolennikiem teorii spiskowych.

    Polska jest nadal żerowiskiem dla organizacji powiązanych finansowo z Sorosem. Prowadzą one ciągłą walkę z wolnością słowa i aktywnie wpływają na politykę naszego kraju. Ekspozytura Open Society Fundations w Polsce, nazywana Fundacją Batorego, finansuje kilkadziesiąt lewicowych organizacji realizujacych zalecenia swojego patrona spekulanta. Pojawiły się nawet sugestie, że ludzie powiązani z tą fundacją są w bardzo bliskiej komitywie z obecnym prezydentem Andrzejem Dudą i ponoć pomagali mu nawet w konsultacjach nad zmianami sądownictwa w Polsce. Miejmy nadzieję że rządzący naszym krajem politycy, pójdą po rozum do głowy i zdelegalizują Fundację Batorego i wszystkie inne organizacje pozarządowe, które biorą pieniądze od Sorosa. Lepiej zrobić to teraz niż żałować potem ofiar śmiertelnych, tak jak na kijowskim Majdanie.

    Sebastianowi Kurzowi trzeba pogratulować odwagi i należy życzyć mu powodzenia w tej walce o przyszłość Austriaków. Miejmy nadzieję, że któregoś dnia również polskie władze obudzą się z letargu i zdelegalizuje wszystkie niebezpieczne organizacje pozarządowe finansowane z zagranicy, które funkcjonują w naszym kraju.

    ze str alexjones.pl
  • @ireneusz 19:51:32
    Kiedyś słyszałem wypowiedź byłego gangstera, który miał okazję przez kilkanaście lat przyglądać się tym dorabiającym się na złodziejstwie i przestępstwach. I on znając losy wielu takich, którzy byli na szczycie władzy bandyckich i nielegalnego bogactwa stwierdził, że na krzywdzie ludzkiej nikt się nie dorobił. Albo zginęli, albo na lata wylądowali w więzieniach, albo stracili majątek, zostali "sprzedani" przez wspólników, stracili rodziny. Powyższa wklejka o historii USA, a także współczesne problemy tego kraju wskazują, że wielkimi krokami zbliża się kara za grzechy przeszłości i upadek tego kraju.
  • Miller trochę konfabuluje
    //Głównie polska polityka zagraniczna ma kontekst wewnętrzny.To znaczy, że to, co „się opłaca" w polityce wewnętrznej, jest potem przenoszone w kontekście zagranicznym.//

    To co robi ekipa PiS w polityce zagranicznej, zwłaszcza wschodniej, wcale się Polakom nie podoba. Robią tak bo tak jest ustawiona wajcha.
  • @jan 22:01:49
    Nigdy nie sądziłem, że będę się zgadzał z Austriakiem...
    No cóż... Życie nie oszczędza niespodzianek.
  • Przepraszam, że tutaj ale Pan Jan ma jakieś trudności z wklejeniem tego artykułu na innym blogu!
    Więc nadużywając Pańskiej gościny wklejam tutaj.Dziekuję:)))

    https://marucha.wordpress.com/2013/01/06/rosja-najwieksza-grabiez-xx-wieku/

    Rosja – największa grabież XX wieku

    Posted by Marucha w dniu 2013-01-06 (Niedziela)

    Jak Rosja straciła 500 miliardów dolarów

    Niektórzy ekonomiści oceniają, że w czasie zmiany ustroju, skutkiem gospodarczej terapii szokowej, nasz naród stracił co najmniej 85 miliardów dolarów. Jest to dwa razy więcej niż zagraniczny dług Polski w 1989 roku.

    Skutkiem tego jest rosnące bezrobocie, śmieciowe umowy o pracę i masowa ucieczka kapitału oraz młodych ludzi z Polski.
    Na samym początku wyborów prezydenckich w 1990 roku, spotkałem się w kawiarni hotelu Marriott w Warszawie z sekretarzem politycznym ambasady Stanów Zjednoczonych Danielem Friedem.

    Na jego własna prośbę. Był to Amerykanin etnicznie żydowski. Kiedy usiedliśmy na kawę przy stoliku, zapytałem czy sprawdził moje referencje w Kanadzie. Odpowiedział, że sprawdził też moje referencje w Peru i zapytał, co chciałbym zrobić jako prezydent RP. Powiedziałem mu o dwóch najważniejszych rzeczach – „chcę tę samą konstytucję jaką ma USA i wolny dostęp do rynków międzynarodowych”.

    Po moich słowach zapadło milczenie i wyczułem, że moja odpowiedź nie była po jego myśli. Nie wiedziałem wtedy, jakie miał on niecne plany wobec Polski. Kilka lat później D. Fried został ambasadorem USA w Polsce, a jeszcze potem podsekretarzem stanu przy Condoleezzie Rice, odpowiedzialnym za politykę amerykańskiego imperium w całej Europie Środkowo-Wschodniej i Rosji.

    Reforma ustrojowa zwana „planem Balcerowicza” w rzeczywistości była planem rządu USA i urodzonego na Węgrzech żydowskiego spekulanta finansowego (Georgy Schwartz), znanego jako George Soros. G. Soros, przy pomocy ekonomisty Stanisława Gomułki, przekonał prezydenta PRL generała Wojciecha Jaruzelskiego, do swego planu gospodarczego. Przekonał W. Jaruzelskiego, że jego plan, który wymagał „terapii szokowej” i szybkiej prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, był najbardziej optymalnym planem reformy gospodarczej Polski.

    Był to jedyny plan akceptowany przez ambasadora USA, Bank Światowy oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Pod taką presją zatwardziały komunista generał Wojciech Jaruzelski się ugiął. I oddał Polskę w brudne ręce bezwzględnych kapitalistów. A Polska miała być dla Rosji przykładem wzbogacenia się komunistycznej nomenklatury.

    G. Soros zatrudnił sobie do pomocy ekonomicznego „cudaka” – młodego profesora ekonomii z Uniwersytetu Harvarda w USA, Jeffrey’a Sachsa. J. Sachs wyróżnił się wcześniej prywatyzacją w Boliwii, która wbrew opinii lansowanej przez media zakończyła się fiaskiem i po serii zamieszek społecznych, spowodowała przejęcie władzy przez lewicowego prezydenta Evo Moralesa.


    J. Sachs, etnicznie białoruski Żyd, jeszcze przed 1990 rokiem przyjechał do Polski kilkadziesiąt razy, aby rozeznać się w sytuacji, ocenić stan polskiej gospodarki i przygotować ją do prywatyzacji. Dopuszczenie reprezentanta G. Sorosa, który za złodziejskie spekulanctwo był z wielu krajów wyrzucany, do takich tajnych informacji rządowych , to tak jakby wpuścić lisa do kurnika.

    Po tych wizytach J. Sachs dobrze wiedział, które części gospodarki są najbardziej rentowne. Był on dopuszczony do niejawnych informacji na temat gospodarczego stanu państwa, a w dzisiejszych czasach taka wewnętrzna, niejawna informacja pozwala zarobić olbrzymie pieniądze. Dlatego wszelki handel wewnętrzny taka uprzywilejowaną i niejawną informacją jest w krajach rozwiniętych ostro karany przez prawo. Taki konflikt interesów nie jest bowiem tolerowany. A gdzie J. Sachs, tam i G. Soros ze swoim spekulacyjnym kapitałem finansowym.

    Dowiedziałem się o działaniach J. Sachsa już na początku prezydenckiej kampanii wyborczej w 1990 roku i byłem tym porażony. Zderzyłem się z nim ostro w programie „na żywo” Nightline transmitowanym z Polski, przy oglądalności ponad 10 milionów Amerykanów. Podważyłem wtedy jego metody uzdrowienia gospodarki Polski.

    Zareagował na to nader krzykliwie i nawet powtórzył kłamstwo za „Gazetą Wyborczą”, że bywałem w Libii i z tego powodu nie można było mnie traktować na serio.


    Jeffrey Sachs
    Dlatego, kiedy pod koniec pierwszej tury wyborów prezydenckich udało mi się otrzymać tajne dyrektywy rządu Tadeusza Mazowieckiego, mające na celu sprywatyzowanie za bezcen pierwszych czterech przedsiębiorstw państwowych, na czele z ówczesną hutą „Warszawa”, użyłem tego do ostrego ataku na niego i jego rząd. Publicznie nazwałem premiera T. Mazowieckiego zdrajcą narodu.

    Myślałem wtedy, że przez moją ostrą i nieustanną krytykę tzw. planu Balcerowicza i obalenie rządu T. Mazowieckiego, w którym Leszek Balcerowicz był wicepremierem i ministrem finansów, L. Balcerowicz także odejdzie w niebyt z jego perfidnym planem grabieży majątku narodowego Polski. Przecież to głównie dzięki skutkom jego okrutnej reformy wprowadzone w styczniu 1990 roku, udało się obalić rząd premiera T. Mazowieckiego w wyniku jego przegranej w I turze wyborów prezydenckich. Niestety stało się inaczej. Byłem ogromnie zdumiony, kiedy zaraz po wyborach Lech Wałęsa zapowiedział, że L. Balcerowicz i jego plan muszą zostać. Jak to niedawno ujawnił bliski współpracownik L. Wałęsy, było to wynikiem żądań ambasady USA. L.

    Wałęsa szybko powołał nowy rząd premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, znowu z L. Balcerowiczem jako ministrem finansów. A premierem polskiego rządu został człowiek, który powiedział publicznie, że pierwszy milion trzeba ukraść. J. K. Bielecki błyskawicznie i po cichu rozprzedał za bezcen 1256 przedsiębiorstw państwowych , z których wiele było na wysokim poziomie rentowności i miało bogate inwentarze surowcowe. Do dzisiaj nie wiemy w czyje ręce te przedsiębiorstwa były oddane.

    Nie byłem nawet zaskoczony, kiedy się dowiedziałem dwa lata później w 1992 roku, że ten „cudowny” ekonomista J. Sachs wraz ze swoimi kolegami z Uniwersytetu Harvarda, jako faktyczni najemnicy George Sorosa, zmontowali amerykańsko – żydowski zespół doradczy dla prezydenta Rosji Borysa Jelcyna.

    A B. Jelcyn ich kolejny plan ” terapii szokowej „, wprowadził w życie dekretami prezydenckimi. I wbrew protestom rosyjskiego parlamentu. Dodam, że opór rosyjskiej Rady Najwyższej wobec „terapii szokowej”, skończył się w 1993 roku jej rozwiązaniem przez B. Jelcyna.

    Doszło do krwawej rozprawy wojska z protestującymi deputowanymi, w której zginęło oficjalnie 156 osób, a nieoficjalnie 700 do 800. Po raz pierwszy w historii i Rosji, i Europy, parlament ostrzeliwały czołgi.

    Tym razem J. Sachs był bardzo ostrożny. Sam pozostał w cieniu jako profesor Uniwersytetu Harvarda. A do brudnej roboty ekonomicznej w Rosji, znalazł „słupa” – młodego amerykańskiego ekonomistę Jonathana Hay’a, który nauczył się języka rosyjskiego w instytucie lingwistycznym w Petersburgu.

    Młody J. Hay szybko został osobistym doradcą premiera Rosji Jegora Gajdara i ministra prywatyzacji Anatolija Czubajsa. Dzięki tajnym informacjom na temat prywatyzacji dziewczyna J. Hay,a, Beth Herbert, założyła pierwszy w Rosji licencjonowany fundusz akcji giełdowych. Kilka lat później oboje wzięli ślub, a ich fundusz Pallada Assets, sprzedali z dużym zyskiem.

    Plan znany jako „500 dni”, był taki sam jak w Polsce – najpierw terapia szokowa dla Rosjan, dla ich całkowitej dezorientacji, a potem pośpieszna prywatyzacja w celu maksymalnej grabieży majątku narodowego. Ten plan miał finansowe wsparcie amerykańskiej agencji rządowej USAID na sumę ponad 350 milionów dolarów. Cieszył się ten plan także najwyższą rekomendacją Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wiceprezydent USA Al Gore osobiście nadzorował, aby ten plan był wykonany w całości.

    Kiedy Rosjanie obudzili się kilka lat później i pozbyli się G. Sorosa i ludzi J. Sachsa, z ich kraju wyciekło już ponad 500 miliardów dolarów gotówki, która została „wyprana” głównie w bankach Nowego Yorku. Całkowicie został zniszczony rynek finansowy i Rosja przestała spłacać zagraniczne pożyczki, ponieważ nagle stała się bankrutem.

    66% majątku narodowego znalazło się w rękach sześciu rosyjskich oligarchów, z których pięciu jest pochodzenia żydowskiego. Ponad 15 milionów Rosjan z powodu nagłej biedy i chorób straciło życie.

    Można powiedzieć, że spustoszenia były porównywalne do zrzucenia kilkunastu bomb atomowych na Rosję. Spekulant G. Soros w jednym ze swoich wywiadów prasowych powiedział, że byłe Imperium Sowieckie stało sie Imperium Sorosa.

    Wykupił on po cichu za bezcen perły rosyjskiej gospodarki. Kraj, który przeżył krwawą rewolucję bolszewicką i kosztem ogromnych ofiar ludzkich faktycznie wygrał z Hitlerem II-gą Wojnę Światową, został zdradziecko uderzony nożem w plecy i wił się w konwulsjach. Do czasu kiedy Władimir Putin został premierem Rosji i zatrzymał krwotok nielegalnie wywożonych pieniędzy.

    Wielu komentatorów tej niewyobrażalnej afery uważa, że cała akcja bezprzykładnego zubożenia Rosji była zaplanowana, aby raz na zawsze zniszczyć jej potęgę wojskową. Nie bardzo zresztą to się udało, ponieważ zaraz potem ceny ropy i gazu poszły nagle do góry i Rosja tym sposobem zbilansowała swój budżet i uniknęła pułapki zadłużenia zagranicznego, która byłaby wymuszona pożyczkami z Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Polska natomiast gazu i ropy nie miała.

    Cały mechanizm tej potwornej grabieży majątku narodowego Rosji szczegółowo opisała amerykańska dziennikarka Anne McMillan w swojej książce „Plaga – jak Ameryka zdradziła Rosję”. Tej książki nigdy nie chciał wydrukować żaden wydawca w USA, a sama A. McMillan od roku 2008 tajemniczo zniknęła z publicznego pola widzenia.

    Jej arcyciekawa książka, a czyta sie ją jak najlepszy kryminał, zawiera ostrą krytykę niemoralnej polityki zagranicznej USA. Udało mi się dostać jej rozdziały poświęcone szczegółom tej manipulacji. Moi znajomi Rosjanie mówią dzisiaj, że wtedy wierzyli w piękne słowa o reformach i dali się oszukać szalbierczym spekulantom.

    Ale w końcu Rosjanie skorzystali z okazji, gdyż koledzy J. Sachsa z Harvardu na boku kręcili sobie lody z pieniędzy amerykańskiego rządu, czyli amerykańskich podatników. Między innymi inwestowali oni rządowe pieniądze USA w rosyjskie firmy, które pomagali potem prywatyzować z zyskiem dla siebie rzędu 500%.

    Rosjanie to nagłośnili i na podstawie dowodów licznych przestępstw finansowych grupa „cudownych” ekonomistów z Harvardu została zlikwidowana Cała afera znalazła się w amerykańskim sądzie, ale za tą grabież stulecia nikt nie poszedł do więzienia. Prestiżowy Uniwersytet Harvarda zgodził sie wypłacić ponad 26,5 milionów dolarów kary.

    Ale kariery zaś zawodowe „cudownych” ekonomistów miały się lepiej niż kiedykolwiek. Bill i Hilary Clinton ukręcili całej sprawie łeb i nie dopuścili do senackich przesłuchań, jak to proponowali niektórzy republikańscy senatorowie. Tylko Larry Summers, prezydent Uniwersytetu Harvarda, a politycznie zaciekły promotor Izraela, został zmuszony do dymisji.

    A więc Polacy nie są jedynym umęczonym narodem, który został bezlitośnie ograbiony. Ci sami ludzi i w taki sam sposób, a stosując te same metody, ograbili wielką Rosję, podobnie jak i Polskę i wiele innych krajów. Chiny, Malezja czy też sąsiednia Białoruś, w ogóle nie wpuściły ludzi Sorosa.
    I tym samym miały o wiele więcej kapitału na swój rozwój i na potrzeby społeczne swoich obywateli. Propaganda demokracji i neoliberalizmu okazała się być tylko przygotowaniem kraju do terapii szokowej i grabieży. I wpędzeniem kraju w zależność od zagranicznych pożyczek bankowych.

    Tzw. „plan Balcerowicza” w Polsce i tzw. „plan Czubajsa” w Rosji niezmiernie wzbogaciły Sorosa i małą grupę oligarchów oraz komunistycznej nomenklatury przez brutalne pogwałcenie dwóch podstawowych warunków do rozwoju: poszanowania własności, tak prywatnej, jak państwowej oraz tępienia wszelkiego rodzaju grabieży.

    Przed zmianą ustroju gospodarki Polski i Rosji były samowystarczalne – brakowało tylko bananów i kawy. Można było wybrać inne plany. Takie na przykład, jak wybrały Brazylia czy Chiny, które mogą być dzisiaj dumne ze swoich gospodarczych osiągnięć.

    Morał jest taki, że nigdy nie można ufać zagranicznym doradcom. Polsce i Rosji w czasie zmiany ustroju doradzali ludzie, którzy nigdy nie zbudowali żadnego zakładu pracy, tylko potrafili je niszczyć.

    W odpowiedzi na pytanie, jak się w przyszłości uchronić przed taką grabieżą powiem tylko, że do obrony i rozwoju kraju potrzebny jest rząd patriotów, a nie zdrajców i matołów.

    Tylko państwo narodowe może uchronić swoich obywateli od zewnętrznych manipulacji i zapewnić wzrost gospodarki kraju, a co tym idzie zwiększyć ilość miejsc pracy i stale tworzyć lepsze możliwości rozwoju dla swoich obywateli. Aby nasza Ojczyzna była matką, a nie okrutną macochą. Dodam jeszcze, że lepszy domek ciasny, ale własny. Amen.
  • @ trojanka
    Dzieki za wklejenie . Problem z komputerem byl dwa dni temu . Ten tekst warto ponawiac bo wielu polakow w natloku terazniejszosci [takie ograbione ,,tu i teraz,, ] zapomina o generaliach. W temacie Rosji ,Polski i USA warto tez przypomniec starsze pozycje ksiazkowe ktore nie zostawiaja cienia watpliwosci w rozpoznaniu rzeczywistosci. Szczegulnie warta polecenia jest ksiazka prof Poznanskiego ,,Wielki przekret,,

    - Doschner- ,,MOLOCH,,

    - "VICTORY CZYLI ZWYCIESYWO"
    CIA I SOLIDARNOSC-SCHWEIZER

    -"WIELKI PRZEKRET"
    PROF POZNANSKI

    -W IMIENIU BOGA " YALLOP

    Te ksiazki warto miec w domu by obalac retoryke zwolennikow ,,wolnosci i demokracji,, w ktorej to promocyjnym pakiecie mamy np 5 krotny wzrost zachorowan na nowotwory a ruzne radziwily mowia ze to jest ta ,,nowa jakosc ,, pojecia demokracja,a najgorsze ze sporo osob w to wierzy.
  • @jan 13:56:00
    Jaka ładna idea!!!!opanować dla hegemona też Bialoruś, Płatne z budżetu Polski!!Rozpiera mnie duma, w jak bogatym kraju żyję!!
    https://kresy.pl/wydarzenia/polskie-msz-wydalo-176-mln-zl-wsparcie-gospodarek-m-in-ukrainy-bialorusi/
  • @ Autor
    "Władze Rosji powinny być zainteresowane, żeby Polska odniosła sukces,..."

    Dwa złota Stocha (Soczi) - ciąg dalszy nastąpi ;-DDD

    Jak Jej Wysokość Kręglicka otrzymała koronę w 1989 to nikt nie kojarzył dlaczego. A to tylko takie koraliki za przekręty na majątku PRL i oddanie nas w niewolę banksterów. Nie żebym kwestionował majestat koronowanej głowy, ale komuś to trzeba było dać, więc poszło za "zasługi".

    A teraz Moskwa może zrobić krok w stronę ocieplenia. W przypadku Stocha już pierwszy zrobiła.
    A może to tylko "teoria spiskowa"...

    5*

    Serdecznie pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930