Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3908 postów 1832 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Sobota, 30 września 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1061) Zapraszam na serwis bieżących informacji i komentarzy ze świata.

 

*30 września mijają dwa lata od rozpoczęcia rosyjskiej operacji wojskowej w Syrii. Przez ten okres sytuacja zmieniła się radykalnie. Dzięki wsparciu rosyjskich sił powietrznych prezydent al-Assad, który wcześniej znajdował się w krytycznej sytuacji, odniósł serię zwycięstw nad terrorystami i wydatnie umocnił swoją pozycję.Rolę Rosji i jej sił zbrojnych we wspieraniu narodu syryjskiego w krwawej wojnie z terrorystami trudno przecenić. W ciągu dwóch lat wspólnymi wysiłkami wszystkich sił antyterrorystycznych dżihadyści z Państwa Islamskiego (ISIS – Daesz) zostali wyparci ze znacznej części kontrolowanych przez nich obszarów. Jeśli w 2015 roku ISIS zajmowało około 50% terytorium Syrii (według niektórych danych do 70%), to w październiku 2017 roku islamscy terroryści sprawowali kontrolę jedynie na 19% syryjskich ziem. Tylko w ostatnich miesiącach wyzwolono ponad 600 miejscowości, w tym jedno z największych miast w kraju i punktów strategicznych – Aleppo. Ponad 140 tys. Syryjczyków mogło wrócić do swoich domów.Daesz poniosło znaczne straty. Jeśli w 2015 roku liczba dżihadystów wynosiła co najmniej 60 tys. (według innych danych do 200 tys.), to obecnie po stronie ISIS walczy już tylko około 20 tys. bandytów. Daesz ma też poważne problemy z finansowaniem. Jeśli przeciętny miesięczny dochód tego ugrupowania w 2015 roku wynosił 81 mln dolarów, to w 2017 – jedynie 16 mln dolarów. Jest to związane z utratą złóż naftowych w Syrii i zniszczeniem infrastruktury naftowej. Niewątpliwie w pierwszej kolejności jest to zasługa rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych, rosyjskich doradców i konsultantów. Należy zauważyć, że sukcesy rosyjskiego kontyngentu wojskowego w Syrii opierały się i opierają na umiejętnościach wojskowych, którzy w ciągu dwóch lat udziału w syryjskim konflikcie podnieśli swoje kwalifikacje i zdobyli doświadczenie bojowe. Dotyczy to i pilotów, i marynarzy, i saperów, i żandarmerii. Wszystkich rosyjskich wojskowych w Syrii.Nie należy też zapominać o wysokiej jakości uzbrojenia, którego używa Rosja przeciwko terrorystom. Jak informuje prasa, w ciągu dwóch lat użyto ponad 600 rodzajów broni, która okazała się niezwykle skuteczna w realizacji wyznaczonych zadań.W walce z ugrupowaniami terrorystycznymi po raz pierwszy użyto samolotów strategicznych lotnictwa dalekiego zasięgu oraz pocisków bazowania morskiego z okrętów Flotylli Kaspijskiej i okrętów podwodnych. Była to ważna demonstracja potęgi militarnej Rosji w ramach polityki powstrzymywania. Podczas działań zbrojnych testowano najnowszą broń, głównie pociski bazowania morskiego Kalibr i pociski manewrujące Ch-101. Światowe media twierdzą (z pewną dozą cynizmu), że operacja wojskowa w Syrii jest najlepszą reklamą rosyjskiego uzbrojenia. Obecnie większość kontraktów na dostawy rosyjskiej broni zawarto na  modele i egzemplarze przetestowane w Syrii. W 2015 roku eksport uzbrojenia wyniósł 14,5 mld dolarów, w 2016 – ponad 15 mld, a w pierwszej połowie 2017 roku – 8 mld. Rosyjski kontyngent wojskowy nie tylko likwiduje w Syrii terrorystów, ale i udziela też wszechstronnej pomocy humanitarnej ludności cywilnej, m.in. medycznej i żywnościowej. Dzięki Rosji zmienia się sytuacja w tym kraju. Pomimo ciągłych walk, idea rozejmu przekonuje coraz to większą liczbę uczestników działań zbrojnych z różnych stron. Stworzono strefy deeskalacji, w których gwarantami zawieszenia broni są Rosja, USA, Jordania, Turcja i Iran. Oczywiste jest, że proces rozwoju syryjskiego konfliktu wchodzi w nową fazę – walkę polityczno-dyplomatyczną o przyszłość Syrii. Tutaj, niestety, pojawia się wiele problemów: nawet jeśli wychodzimy z założenia, że koniec ISIS jest bliski, sytuacja nie normalizuje się w Syrii od razu po tym radosnym wydarzeniu. Obecnie Syria jest kontrolowana przez kilka sił wojskowo-politycznych.  Są to rząd Baszara al-Assada wspierany przez Rosję, Iran i ugrupowania proirańskie, Kurdowie wspierani przez USA, opozycyjna Wolna Armia Syrii wspierana przez Turcję i syryjskich Turkmenów  i wreszcie nadal odgryzające się Państwo Islamskie i jego terrorystyczni sojusznicy. Dlatego – zdaniem obserwatorów – rozpatrywanie nawet wyzwolonej z rąk dżihadystów części terytorium Syrii jako jednolitego państwa jest hurraoptymizmem. Integralność Syrii nie została zapewniona nawet środkami militarnymi, a o politycznym rozstrzygnięciu nie można jeszcze mówić w ogóle. Potrzebny jest konsensus wszystkich zaangażowanych w konflikt (bez ISIS) sił. I jest mało prawdopodobne, że uda się to osiągnąć w krótkim czasie. Dlatego nieoficjalny podział Syrii (nawet przy formalnym odrzuceniu tego rozwiązania przez wszystkie strony) zostanie de facto  zachowany jeszcze długo. Zainteresowane strony mają zbyt różne poglądy na temat przyszłości Syrii, zbyt różnią się ich cele i zadania w powojennej Syrii. W tym względzie wydaje się mało prawdopodobne, aby obce siły zbrojne w najbliższym czasie opuściły ten kraj. To najwyraźniej odnosi się również do rosyjskiego kontyngentu, który będzie nadal bronił interesów Rosji w Syrii i na całym Bliskim Wschodzie.

 

* Państwo Islamskie udostępniło w czwartek nagranie dźwiękowe 46-minutowego wystąpienia swego przywódcy Abu Bakra al-Bagdadiego, co jest być może pierwszym od blisko roku znakiem że on jeszcze żyje. Termin zarejestrowania nagrania, które rozpowszechniła związana z Państwem Islamskim agencja informacyjna Al-Furkan, nie jest jasny. Bagdadi zajął się w nim jednak także kwestią pogróżek Korei Północnej wobec Japonii i USA. Nagranie, które w znacznej części jest poświęcone sprawom religijnym wzmaga spekulacje na temat losu Bagdadiego, który pozostaje nieznany od początku listopada 2016 roku. Wtedy właśnie, dwa tygodnie po rozpoczęciu ofensywy na okupowany przez islamistów Mosul, pojawił się ostatni magnetofonowy zapis jego przemówienia. Wzywał w nim swych zwolenników do walki z "niewiernymi" i "sprawienia, by ich krew płynęła jak rzeki".  Wspierane przez USA siły irackie wyparły już Państwo Islamskie z Mosulu, gdzie Bagdadi  w 2014 roku proklamował samozwańczy kalifat. Uczynił to w meczecie an-Nuri, który potem w trakcie wyzwalania miasta jego ludzie wysadzili w powietrze.  Zdaniem irackich władz mogą jeszcze upłynąć lata, zanim Bagdadi zostanie ujęty bądź zabity. Ma się on ukrywać na rozległym pustynnym terenie między Mosulem a syryjską Rakką, co nie pozwala samolotom bezzałogowym na skryte działanie. Ministerstwo obrony Rosji oświadczyło wcześniej w tym roku, że Bagdadi mógł zostać zabity w rezultacie rosyjskiego ataku lotniczego na zgromadzenie wyższych dowódców Państwa Islamskiego na przedmieściach Rakki, ale USA uznały takie twierdzenie za pozbawione przekonujących dowodów. Również inne państwa zachodnie oraz władze Iraku sceptycznie potraktowały rosyjskie oświadczenie. W ciągu ostatniego roku Państwo Islamskie utraciło znaczną część kontrolowanych przez nie wcześniej obszarów Iraku i Syrii.

 

* Co najmniej 28 syryjskich cywilów zginęło w nalotach w północno-zachodniej części kraju. Poinformowało o tym Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. Według Obserwatorium, wśród ofiar nocnych nalotów na miasto Amanaz w prowincji Idlib przy granicy z Turcją jest czworo dzieci. Nie wiadomo, czy ataków dokonały samoloty syryjskie czy rosyjskie. Kilka dni wcześniej w rosyjskim ostrzale powietrznym tej prowincji zginęło co najmniej 37 cywilów, wśród nich 12 dzieci. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka, organizacji bardziej propagandowej niż informacyjnej, od maja, kiedy Idlib został uznany za jedną z syryjskich stref bezpieczeństwa, nigdy nie zginęło tam tylu cywilów. Bomby spadły na kilka wiosek i miejscowości prowincji. Po kilku miesiącach względnego spokoju, Idlib stał się celem zmasowanych ataków z powietrza lotnictwa syryjskiego i sprzymierzonych z nim wojsk rosyjskich. W prowincji tej nie ma terrorystów z Daeszu, działają natomiast dżihadyści powiązani z Al Kaidą. W trwającej od ponad sześciu lat wojnie domowej w Syrii zginęło przeszło 300 tysięcy ludzi. Około 12 milionów musiało uciekać ze swoich domów.

 

*W ramach operacji zmierzającej do wyzwolenia Deir ez-Zor, syryjska armia toczy walki w kierunku wioski Hułłaija Sakar, położonej na południowy wschód od miasta.Wioska ta ma duże znaczenie strategiczne, bo dochodzi w tym miejscu do kontaktów między terrorystami zDeir ez-Zor i z południowych regionów prowincji. Po zajęciu tej wioski armia będzie mogła przejść do ofensywy na miasto Al Majjadiin. Artyleria oraz rosyjskie i syryjskie siły powietrzne prowadzą zmasowany ostrzał pozycji Daeszu. Dżihadyści próbują desperacko powstrzymać siły rządowe przy pomocy zamachowców-samobójców i samochodów wypełnionych materiałami wybuchowymi. Kilka dni temu syryjska armia wraz z  oddziałami obrony narodowej już weszła do miasta. Terroryści wysadzili jednak w powietrze dziesiątki samochodów pułapek, zmuszając w ten sposób wojsko do wycofania się. Armia syryjska jest stosunkowo dobrze zaopatrzona w rosyjską broń i amunicję, ale musi oszczędzać własną siłę żywą i nie szarżuje zbytnio tam gdzie może ją tracić.

 

*Syryjskie wojska rządowe i siły sojusznicze odparły zmasowany atak dżihadystów z Państwa Islamskiego na trasie Deir ez-Zor – Palmyra. Jest to główna droga zaopatrzenia miasta – poinformowało źródło w sztabie operacji. Dżihadyści starali się odciąć trasę w pobliżu miejscowości asz-Szula międzyDeir ez-Zor i as-Suchna. W wyniku zaciekłych walk terroryści ponieśli duże straty i wycofali się – powiedział rozmówca agencji RIA Novosti. Cześć dżihadystów uciekła na pustynię. Syryjscy żołnierze ruszyli za nimi w pościg. Oczyszczają też przylegające do tej drogi tereny. Południowa trasa, prowadząca z Palmyry doDeir ez-Zor, jest główną drogą zaopatrzenia miasta. Codziennie przemierzają ją kolumny z żywnością i lekarstwami oraz pomocą humanitarną syryjskiego Czerwonego Półksiężyca i Czerwonego Krzyża.

 

*Rosja będzie brutalnie tłumić podejmowane przez Amerykanów działania zmierzające do przeszkodzenia w likwidacji ognisk terroryzmu w Syrii – poinformowało rosyjskie MSZ.Na antenie radia Sputnik politolog Aleksander Safonow powiedział, że Waszyngton próbuje osiągnąć swe cele rękoma opozycji, którą nadal wspiera. MSZ Rosji uważa strategię USA w walce z Państwem Islamskim za całkowicie przegraną. Strona rosyjska zdecydowanie odrzuca wszelkie podejmowane przez Waszyngton działania zmierzające do zamrożenia szybkiej i nieodwołalnej likwidacji ognisk terroryzmu w Syrii — powiedział w wywiadzie dla RIA Novosti wiceminister spraw zagranicznych Rosji Oleg Syromołotow. Zdecydowanie odrzucamy i będziemy odrzucać amerykańskie dążenia do zapobiegnięcia szybkiemu i ostatecznemu zniszczeniu ognisk terroryzmu w Syrii, zahamowania ofensywy wojsk rządowych. Absurdalna  jest sytuacja, gdy siły zewnętrzne, obecne na syryjskim terytorium nielegalnie, bez zgody syryjskiego rządu zaczynają wyznaczać ramy geograficzne działalności armii syryjskiej, która przeprowadza operację wyzwolenia własnego kraju od terrorystów — powiedział dyplomata. Wskazał on na dotychczasowe niepowodzenie amerykańskiej strategii walki z terroryzmem w Syrii.  Bezpośrednio rozmawiamy z amerykańskimi kolegami: zapraszamy do koordynacji i współpracy w walce z terroryzmem w Syrii, a wy odmawiacie. Kto na tym zyskuje? ISIS. Rodzi się uczucie, że amerykańscy partnerzy po prostu nie chcą dopuścić do zniszczenia ISIS prze siły rządowe działające przy wsparciu Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji. Nasuwają się na myśl wydarzenia sprzed roku, gdy samoloty koalicji pod wodzą USA w ciągu kilku godzin rzekomo przez omyłkę rozgromiły pozycje armii syryjskiej podDeir ez-Zor, zapewniając tym „błędem" sukces terrorystom, którzy podzielili obronę sił rządowych na dwie części. Pokazujemy Waszyngtonowi pełną porażkę jego strategii antyterrorystycznej — podkreślił  Oleg Syromołotow. Na antenie radia Sputnik niezależny politolog Aleksander Safonow powiedział, że takie działania są  jednak charakterystyczne dla amerykańskiej polityki na Bliskim Wschodzie.  Ogólnie rzecz biorąc, strategia USA na Bliskim Wschodzie w ciągu piętnastu lat okazała się nieskuteczna — poczynając od inwazji na Irak, Stany Zjednoczone nie zdołały zagwarantować postsaddamowskiego rozwoju Iraku. Właśnie na tym polega jeden z problemów współczesnego kryzysu bliskowschodniego. Ameryka nie poradziła sobie z falą wywołaną przez arabską wiosnę, a  teraz nie ma jasnego zrozumienia akceptowalnego rozwiązania syryjskiego kryzysu. Widzimy, że w ostatnich dekadach Ameryka nie umie kontrolować regionu bliskowschodniego, tak jakby tego chciała. To, co obserwujemy obecnie w Syrii jest jednym z etapów (niezbyt pomyślnym i chwalebnym) dyplomatycznej i militarnej działalności USA w tym regionie — powiedział  Safonow. Jak dodał, Waszyngton próbuje zamrozić likwidację ognisk terroryzmu w Syrii przy pomocy opozycji, którą wspiera.  Między Rosją a USA są duże rozbieżności dotyczące tego, jak będzie się rozwijać sytuacja na północy i północnym wschodzie Syrii. Tam umiejscowiła się nowa odnoga konfliktu związana z tym, że pozycja części islamistów, głównie ISIS, osłabła. Oznacza to, że pojawia się pytanie, jak w przyszłości zostanie podzielone terytorium, które kontrolują terroryści. Widzimy, że oprócz armii syryjskiej działa też syryjska opozycja, jej „północna" odnoga. Ponadto pojawiła się kwestia Kurdów i ich niepodległości — zaznaczył politolog.    

 

*Obecnie pod kontrolą PI znajduje się około 60% całkowitej powierzchni Deir ez-Zor.„Kiedy obszar ten zostanie oswobodzony, można przeanalizować dowództwo armii. Myślę, że potrzeba kilka tygodni. Walki trwają, a terroryści codziennie umierają” — powiedział gubernator prowincjiDeir ez-Zor Mohammed Ibrahim al-Samra w wywiadzie dla RIA Novosti. Al-Samra powiedział, że działania bojowe trwają także po zniesieniu blokady lotniska. Wschodnie dzielnice Jaffra i Mariia zostały już wyzwolone. „Teraz już uregulowano przeprawę w kilku miejscach. Walki trwają także w Huveydzhat Al-Sager. Na dodatek walki toczą się również z drugiej strony na zachodnich obrzeżach” — dodał gubernator. Co do działań międzynarodowej koalicji kierowanej przez USA, zdaniem gubernatora jej głównym celem jest przejęcie kontroli nad zasobami ropy i gazu w Syrii. A „Syryjskie Siły Demokratyczne”, które znajdują się teraz na północyDeir ez-Zor, działają w interesie USA. „Nie jest to tajemnicą, nawet w kwestii ich konfrontacji z PI, na przykład, w Rakce, było to nic więcej niż teatralna szopka. PI opuściło terytoria, które zajmowały „Syryjskie Siły Demokratyczne” i w ten sposób nastąpiła zmiana ról. Tak jak oni wszyscy — sojusznicy USA i tak zwanej koalicji” — powiedział al-Samra. Zacięte walki w rejonieDeir ez-Zor trwają od 5 września, kiedy syryjska armia przerwała ponad trzyletnią blokadę PI. Wojska rządowe przy wsparciu rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych przekroczyły rzekę Eufrat, wypierając terrorystów z kilku osiedli, a teraz rozpoczynają ofensywę na wschód. Arabsko-kurdyjskie oddziały „Syryjskich Sił Demokratycznych” i koalicja kierowana przez USA nadal szturmują fortecę Daeszu w górę rzeki — miasto Rakka.

 

*Minęły dwa lata od rozpoczęcia przez Rosję operacji wojskowej w Syrii, która, mimo krytyki ze strony Zachodu, przynosi pozytywne rezultaty. W ciągu dwóch lat Moskwa odniosła ważne militarne zwycięstwa w walce z terroryzmem i pokazała swoją wagę polityczną w tym regionie.Giampiero Venturi, geopolityczny analityk portalu Difesa Online, w rozmowie ze Sputnikiem Italia opowiedział o perspektywach rozwoju sytuacji w Syrii.  Po dwóch latach udziału Rosji w syryjskim konflikcie staje się jasne, że wyniki operacji są udane zarówno z punktu widzenia militarnego, jak i politycznego. Faktycznie Rosja u podstaw zmieniła wynik wojny dla rządu w Damaszku, który już nie widział wyjścia z tej sytuacji. Rosja odegrała kluczową rolę w rozwiązywaniu syryjskiego kryzysu. Jej wpływy na Bliskim Wschodzie są bezsporne — ocenił analityk. Sytuacja w Syrii pokazuje, jak ważne jest, aby mocarstwa walczyły z terroryzmem, głównie z Państwem Islamskim. Udział Rosji w konflikcie zmienił sytuację polityczną i militarną w Syrii, a także wysunął na pierwszy plan sytuację geopolityczną w regionie, który ostatnie 20 lat jest ofiarą błędnej polityki Zachodu i Stanów Zjednoczonych — dodał Venturi.  I dalej: „W 2013 roku Obama powiedział, że dni al-Assada są policzone. Minęło ponad cztery lata i «jego dni nadal są liczone». Nadal znajduje się u władzy, a teraz ma większe wpływy w kraju niż kilka lat temu. Faktycznie to prezydent al-Assad wygrał wojnę. Stabilizację swojego rządu obecnie zawdzięcza rosyjskiemu udziałowi. Nie ma co do tego wątpliwości". Zbyt często wojna z terroryzmem prowadzi do zerowego wyniku. Jeśli jednak nie udaje się tylko faktycznie walczy się z terroryzmem, jak ma to miejsce w przypadku Rosji w Syrii, to wyniki będą odpowiednie, co potwierdziła operacja przeprowadzana przez FR w Syrii. Jak pokazała Rosja, wojna z terroryzmem może być prowadzona za pomocą środków militarnych, konieczne jest jedynie powołanie do życia unii międzynarodowej, która będzie posiadać konkretne i jasne cele — powiedział. Jego zdaniem w przyszłości na pewno możemy oczekiwać powrotu Iranu na arenę międzynarodową. — Izrael nie zdoła oprzeć się liczebnej przewadze Iranu, zwłaszcza w Syrii. Wówczas Rosja odegra kluczową rolę, bo jest jedynym krajem, który jest w stanie prowadzić dialog z Iranem i jednocześnie zagwarantować Izraelowi, że w ręce członków ekstremistycznych ugrupowań szyitów nie trafi broń. W perspektywie możemy mówić o klęsce sunnitów, oczekiwać działań Izraela i zobaczyć Rosję w roli pośrednika między krajami Bliskiego Wschodu — zapowiedział analityk.    

 

* Z pomocą rosyjskich sił zbrojnych udało się zmienić przebieg syryjskiego konfliktu i uratować Arabską Republikę przed rozłamem i chaosem — ocenia turecki ekspert wojskowy, były doradca przewodniczącego Partii Ruchu Narodowego ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, emerytowany kapitan I rangi Marynarki Wojennej Turcji Celalettin Yavuz.Dwa lata temu dzięki operacji rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych i marynarki w sytuacji w Syrii rozpoczął się okres poważnych zmian. W przededniu operacji antyterrorystycznej Rosji syryjskie siły rządowe były dosłownie przyciśnięte do linii brzegowej pomiędzy Latakią a Damaszkiem, rząd al-Assada kontrolował tylko Damaszek. W tym czasie istniało realne zagrożenie rozłamu państwa syryjskiego na cztery części, pod kontrolą rządu mogło pozostać tylko terytorium Damaszku i strefa przybrzeżna.Ale Rosja swoimi zdecydowanymi krokami przełamała bieg wydarzeń w Syrii. Po rozpoczęciu rosyjskiej operacji wojskowej siły al-Assada zaczęły stopniowo umacniać swoją pozycję. Oczywiście ważną rolę w tym procesie odegrały także takie czynniki, jak okazywana przez Rosję Syrii pomoc wojskowa, wysłanie tam wykwalifikowanych doradców wojskowych i specjalistów, a także pomoc wojskowa syryjskiemu rządowi ze strony Iranu i Hezbollahu. Dzięki temu syryjskie siły rządowe pokrzepiły się na duchu — powiedział Yavuz.Moim zdaniem w obecnej sytuacji al-Assad w żadnym wypadku nie dopuści do utworzenia drugiego państwowego tworu na syryjskim terytorium. Terytorialna integralność Syrii jest fundamentalnym czynnikiem. Rosja swoimi zdecydowanymi działaniami i pomocą odegrała tutaj bardzo ważną, decydującą rolę.Ponadto dzięki inicjatywie i skutecznemu współdziałaniu między Rosją, Turcją i Iranem rozpoczęto proces negocjacji w Astanie, w wyniku którego udało się stworzyć w Syrii cztery strefy deeskalacji. W ten sposób astański proces, w przeciwieństwie do stale przeciągających się negocjacji w Genewie, stał się ważnym instrumentem na drodze do utworzenia państwa syryjskiego w okresie, który nastąpi po ostatecznym zwycięstwie nad Daeszem. I w tym jest również wielka rola współpracy Rosji z Turcją i Iranem — dodał były doradca. Mając to wszystko na uwadze, można z pewnością mówić o tym, że operacja wojskowa rozpoczęta przez Rosję dwa lata temu stała się swojego rodzaju kołem ratunkowym, które dało siłom rządowym al-Assada drugie życie w walce z terroryzmem — podsumował Yavuz.

 

* Prezydenci Rosji i Turcji opowiedzieli się za integralnością terytorialną Iraku. Prezydent Rosji Władimir Putin przyjechał z wizytą do Ankary. Po trzygodzinnych rozmowach prezydenci wystąpili na wspólnej konferencji prasowej.  „Razem z Rosją popieramy integralność terytorialną Iraku i Syrii. Turcja będzie kontynuować ścisłą współpracę z Rosją w celu dotarcia do politycznego rozwiązania kryzysu w Syrii” – zauważył Erdogan.

 

*Turcja i Rosja zmówiły się przeciwko interesom USA w Syrii, uważa autor artykułu w The Washington Examiner Tom Rogan. Opiera swoje wnioski na oświadczeniach obu liderów wypowiadanych na wspólnej konferencji prasowej.Władimir Putin powiedział, że Turcja i Rosja umówiły się co do rozejmu w syryjskiej prowincji Idlib. Na pierwszy rzut oka, pisze Rogan, wygląda to na krok naprzód, jednak zważywszy, że Idlib jest ostatnim ważnym punktem oporu sunnitów przeciwko „osi Assad — Putin — Iran”, słowa Putina oznaczają, że​​Erdogan zablokuje tureckie linie dostaw dla syryjskich powstańców. Autor artykułu twierdzi, że Rosja od dawna dąży do zniszczenia powstańców w Idlib, ale teraz, gdy USA wycofały wsparcie dla większości grup powstańców, a Erdogan zaproponował siebie Putinowi jako „proszącą o pomoc marionetkę”, wszystko jest gotowe do „ostatecznego oczyszczenia” Idlibu siłami Rosji, Iranu i al-Assada. Według Rogana należy przygotować się do „rzezi w duchu Aleppo”. Ponadto — i to również są złe wieści — Erdogan i Putin dali do zrozumienia, że zamierzają „rozgromić” Kurdów. Zdaniem Erdogana referendum w sprawie niepodległości może wywołać kryzys regionalny, dlatego trzeba podjąć kroki w celu „zapobiegania poważniejszym błędom ze strony kurdyjskich władz”. Putin także „wypowiedział nieprzyjemną aluzję”. Oświadczył on o porozumieniu z Turcją „o kontynuowaniu ścisłych kontaktów na linii ministerstw spraw zagranicznych, służb wojskowych i służb specjalnych w celu pogłębienia koordynacji wspólnych działań w celu rozwiązania kryzysu w Syrii, rozwiązania innych problemów regionalnych”. „Wyjaśnijmy: kiedy Putin zaczyna mówić o swoich służbach specjalnych, oznacza to okrucieństwo lub przemoc” — pisze Tom Rogan. Niestety, stwierdza autor artykułu,​​wszystkie te problemy są objawem szerszego problemu w relacjach USA i Turcji. W szczególności sprowadzają się do tego, że przywódca jednego z głównych sojuszników Ameryki w NATO zgadał się z Władimirem Putinem. Podczas konferencji prasowej Erdogan „porywczo” zaznaczał, że często kontaktuje się z Putinem telefonicznie, a także wielokrotnie nazywał rosyjskiego lidera swoim przyjacielem, a nawet swoim „drogim przyjacielem”. „Kokietując ego swego gościa, Erdogan zakończył spotkanie słowami wdzięczności dla Putina w języku rosyjskim” — podsumowuje swój artykuł Tom Rogan.

 

*Zdaniem kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta USA Donalda Trumpa Iran odgrywa „negatywną rolę” w rozwiązywaniu konfliktów w Syrii i Libanie oraz wokół Izraela. Jak podkreślili, jest to niedopuszczalne.„Kanclerz i prezydent wyrazili ogólną opinię, że negatywna rola Iranu w Syrii i Libanie oraz dalsze nieuznawanie Izraela przez Iran jest niedopuszczalne” – podano w komunikacie służby prasowej niemieckiego rządu. Oboje  wskazali na „niezgodność z decyzją Rady Bezpieczeństwa ONZ” programu rakietowego Iranu i konieczność „maksymalnie jednolitej reakcji ze strony społeczności międzynarodowej” w tej sprawie. Jednocześnie Merkel potwierdziła swoje poparcie dla porozumienia w sprawie irańskiego programu rakietowego.  Kanclerz i prezydent omówili przyszłość porozumienia uzgodnionego przez szóstkę pośredników z Iranem. Kanclerz ponownie potwierdziła, że popiera to porozumienie, które jest ważnym narzędziem powstrzymywania jądrowego Iranu – głosi komunikat.

 

*Wiele „chronicznych” błędów lotnictwa amerykańskiego, naloty na obiekty cywilne, nieudzielenie pomocy humanitarnej doprowadziły do katastrofy humanitarnej w Rakce – ocenił wiceminister spraw zagranicznych Rosji Oleg Syromołotow, który koordynuje współpracę antyterrorystyczną.Jak dodał, Rosja systematycznie udziela pomocy humanitarnej poszkodowanej ludności syryjskiej, stara się aktywnie angażować społeczność międzynarodową w przywrócenie pokoju w Syrii. „Nie mogę powiedzieć tego samego o działaniach USA i ich podopiecznych. Odnotowujemy katastrofę humanitarną w Rakce, a wcześniej w Mosulu, spowodowaną brakiem skutecznych, pilnych środków dostarczenia pomocy humanitarnej i tworzenia korytarzy do ewakuacji cywilów. Nie mówiąc już o licznych „chronicznych” błędach lotnictwa amerykańskiego, w tym o nalotach na obiekty cywilne” – podkreślił wiceszef MSZ Rosji w wywiadzie dla RIA Novosti.

 

*Podczas oczyszczania syryjskiego Deir ez-Zor wojska rządowe znalazły pozycje ukraińskich terrorystów z PI, poinformowała Federalna Agencja Informacyjna.Nagranie powstało na wschodnim brzegu Eufratu. Żołnierze syryjskich wojsk rządowych weszli do jednego z punktów dowodzenia opuszczonego przez terrorystów.Na kadrach widać, jak jeden zżołnierzy zwraca uwagę operatora na znalezione przez niego rzeczy. Oprócz kilku granatów, pistoletu i zablokowanego smartfona syryjscy bojownicy znaleźli wiele interesujących przedmiotów. Na stoliku nocnym znaleziono paczkę rosyjskich papierosów i krzyżówki w języku rosyjskim. Na ścianie wisiała ukraińska flaga. Według żołnierzy w pomieszczeniu stacjonował jeden z dowódców organizacji terrorystycznej i, sądząc po wszystkim, rosyjskojęzyczny, ponieważ radykalni muzułmanie nie pozwalają sobie na tytoń. Przypomnimy, wcześniej w mediach pojawiła się informacja o tym, że Ukraina stała się kluczowym punktem tranzytowym i poligonem do legalizacji terrorystów z organizacji Państwo Islamskie.

 

* Amerykańskie samoloty przypadkowo zbombardowały cywilów w Afganistanie, przyznał  Pentagon.Incydent miał miejsce podczas odparcia ofensywy terrorystów, którzy rozpoczęli atak w pobliżu  lotniska w Kabulu. Amerykańscy wojskowi poinformowali, że w wyniku ataku zginęli ludzie. „Amerykańskie siły, które wspierały afgańskie siły bezpieczeństwa , dokonały nalotu. Niestety jedna z rakiet zadziałała nieprawidłowo, wskutek czego zginęli ludzie. «Stanowcze wsparcie» głęboko ubolewa, że​​skrzywdzono cywilów” — czytamy w wiadomości. W sprawie incydentu wszczęto dochodzenie. Wcześniej afgańskie media, powołując się na MSW, poinformowały, że jedna osoba zginęła w ataku rakietowym, a cztery zostały ranne. Na obrzeżach lotniska w Kabulu, według doniesień stacji telewizyjnej Tolo News, wystrzelono od 20 do 30 rakiet. Później talibowie przyznali się do ostrzałów, stwierdzając, że celem ataku był szef Pentagonu James Mattis. Warto zauważyć, że grupa terrorystyczna PI również wzięła odpowiedzialność za ten atak.

 

* Z obawy przed erupcją wulkanu Gunung Agung na indonezyjskiej wyspie Bali z terenów wokół góry uciekło już ponad 96 tys. ludzi - podała indonezyjska agencja ds. klęsk żywiołowych. Każdego dnia odnotowuje się tam setki wstrząsów. Ewakuację mieszkańców tych terenów rozpoczęto w połowie ubiegłego tygodnia. W piątek indonezyjskie władze podniosły poziom zagrożenia wulkanicznego na najwyższy. Zalecono, by nikt nie przebywał w promieniu 9 km od krateru. Według agencji ds. klęsk żywiołowych tylko w środę sejsmolodzy zarejestrowali 800 wstrząsów; nad kraterem widać wąską smugę dymu, lecącą na 50 metrów w górę. Rzecznik agencji Sutopo Purwo Nugroho poinformował, że prawdopodobieństwo, iż wulkan wybuchnie, jest "dość duże"; niektórzy eksperci mówią o tym jako o czymś przesądzonym. Osoby, które uciekają z terenów wokół wulkanu Agung, przebywają w ponad 400 różnych miejscach, m.in. w tymczasowych obozach, centrach sportowych i innych budynkach użyteczności publicznej. Jednocześnie władze lokalne informują, że nie ma zagrożenia dla turystów, jeśli pozostają oni poza zabezpieczoną strefą wokół wulkanu. Stratowulkan Agung, który po raz ostatni wybuchł ponad 50 lat temu, wykazuje wzmożoną aktywność od sierpnia. Znajduje się on ok. 70 km od kurortu Kuta i jest jednym z ponad 120 czynnych wulkanów w Indonezji. W wyniku ostatniej erupcji wulkanu Agung w 1963 r. zginęło ponad 1000 osób. Gunung Augung jest również najwyższym szczytem (3142 m n.p.m.) popularnej wśród turystów wyspy Bali, którą co roku odwiedzają miliony zagranicznych gości.

 

*Jeszcze parę lat temu przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych generał Joseph Dunford nazwał Rosję „największym zagrożeniem” dla Ameryki. Ale teraz tę rolę zajęła Korea Północna z jej jądrowymi opracowaniami, a za dziesięć lat największe zagrożenie Dunford widzi w Chinach, donosi CNN.Wysoko postawiony amerykański generał Joseph Dunford powiedział Kongresowi, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat Chiny mogą stać się „największym zagrożeniem” ze wszystkich przeciwników Stanów Zjednoczonych, donosi CNN. „Myślę, że gdzieś w 2025 roku Chiny mogą stać się największym zagrożeniem dla naszego kraju” — powiedział Dunford podczas przesłuchań w sprawie jego ponownego powołania na stanowisko przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów. Jak wspomniano w artykule, generał odpowiadał na pytania dotyczące jego ostatnich oświadczeń sprzed dwóch lat o tym, że największym zagrożeniem dla Ameryki jest Rosja, a następnie Chiny i Korea Północna. Najwyraźniej dzisiaj Dunford nieco zmienił swój punkt widzenia. Obecnie, zdaniem generała, największe zagrożenie stanowi Korea Północna ze względu na „poczucie braku konsekwencji” w tej kwestii. Dunford podkreślił jednak, że Rosja nadal pozostaje dużym zagrożeniem ze względu na swoją potęgę militarną, potencjał nuklearny i aktywność w takich miejscach, jak wschód Ukrainy. Ale jeśli jednak mówimy o przyszłości, to największym zagrożeniem, biorąc pod uwagę sytuację demograficzną i gospodarczą, są jednoznacznie Chiny. Generał uważa: „Chiny starają się ograniczyć naszą zdolność do rozprzestrzeniania wpływów i osłabić nasze sojusze w regionie Pacyfiku”. Chiny podnoszą swoje wydatki na obronę i starannie opracowują kierunki, które mogą zablokować osiągnięcia technologiczne amerykańskiej armii, przekonują amerykańscy wojskowi. „Często wykorzystujemy Rosję i Chiny do oceny naszego potencjału” — wyjaśnił Dunford. Dlatego w obliczu rosyjskiej i chińskiej modernizacji nadszedł również czas, aby Stany Zjednoczone zwiększyły swój budżet militarny w celu „utrzymania przewagi konkurencyjnej” w latach 2020., przekonuje generał.

 

*CIA rekrutuje pracowników ze znajomością języka rosyjskiego. Mają oni „ujawnić prawdę”. Mówisz po rosyjsku? Jesteś obywatelem Stanów Zjednoczonych z wyższym wykształceniem? Interesujesz się bezpieczeństwem narodowym? Potrzebujemy twoich umiejętności — czytamy w ogłoszeniu, które pojawiło się na Twitterze agencji. W kolejnej wiadomości podkreślono, że lingwista CIA może „ujawnić prawdę". Wcześniej niemiecka agencja rekrutacyjna Optronic HR poinformowała, że szuka rosyjskojęzycznych statystów do udziału w amerykańskich manewrach w Niemczech. Pentagon zapewnił, że nie są to przygotowania do jakichkolwiek działań.    

 

*Amerykański sekretarz stanu Rex Tillerson będzie nadzorował sankcje wobec Rosji, Iranu i Korei Północnej – poinformował Departament Skarbu na swoje stronie internetowej.Tillerson będzie odpowiadał m.in. za umocowanie prawne antyrosyjskich sankcji wprowadzonych za prezydentury Baracka Obamy. Ponadto zajmie się nadzorowaniem realizacji ograniczeń nałożonych na Moskwę za rzekome ataki cybernetyczne. Sekretarz stanu będzie też decydował o wydawaniu wiz osobom, które „szkodzą bezpieczeństwu cybernetycznemu”, działając w interesach Rosji.

 

* Przed niedzielnym głosowaniem w sprawie niepodległości Katalonii rośnie napięcie w Barcelonie, ale nie jest ono wynikiem konfrontacji zwolenników i przeciwników referendum w samej Katalonii, lecz determinacji rządu regionalnego i bezwarunkowego sprzeciwu Madrytu. "Na poziomie katalońskiej ulicy opozycja wobec referendum jest jeszcze mniej jednolita niż na korytarzach regionalnego parlamentu katalońskiego" - napisała amerykańska AP w piątkowej korespondencji z Barcelony. "Nie mamy organizacji, która kontroluje media, ani tak potężnego poparcia ze strony partii politycznych, jak zwolennicy niepodległości Katalonii" - skarżą się katalońscy Hiszpanie. Przedstawiciele obozu tych, którzy są zdecydowanie przeciwni referendum, zdołali zebrać pod swym protestem przeciwko niedzielnemu głosowaniu zaledwie 4 000 podpisów, chociaż złożyli je szefowie większości katalońskich wielkich przedsiębiorstw oraz niektórzy znani artyści, m.in. dyktator mody Javier Mariscal. Wielu z tych mieszkańców autonomicznego regionu, którzy czują się zarówno Katalończykami, jak i Hiszpanami, określa siebie jako "milczącą większość", która bywa stygmatyzowana przez katalońskich nacjonalistów, ale do ataków werbalnych i fizycznych przeciwko nim ze strony radykałów dochodzi bardzo rzadko - mówi cytowany przez AP młody prawnik Josep Lago, przeciwnik secesji Katalonii. Do szybkiego wzrostu napięcia w Katalonii w przededniu referendum przyczyniła się - zdaniem większości obserwatorów - zarówno determinacja Generalitat, regionalnego rządu Katalonii, jak rządu hiszpańskiego. Zastosował on po decyzji Trybunału Konstytucyjnego zakazującej przeprowadzenia referendum potężne środki administracyjne, prawne i policyjne, m.in. w postaci konfiskat materiałów wyborczych i niebywale wysokich kar administracyjnych i pieniężnych dla wszystkich osób zaangażowanych w przygotowanie głosowania. W piątek, na niecałe 48 godzin przed rozpoczęciem nielegalnego referendum katalońskiego rząd premiera Mariano Rajoya ustami rzecznika Inigo Mendeza de Vigo przedstawił polityczne konsekwencje, jakie poniosą katalońscy przywódcy. Rzecznik oświadczył, że skoro postanowili doprowadzić referendum do skutku, rząd wyklucza, aby Carles Puigdemont i Oriol Junqueras (szef i wiceszef rządu regionalnego Katalonii) mogli stać się rozmówcami premiera Mariano Rajoya w przypadku wszelkich ewentualnych negocjacji po nielegalnym referendum wyznaczonym na 1 października.  Inne źródła rządowe w Madrycie, cytowane przez krytyczny wobec katalońskiego secesjonizmu dziennik "El Pais", formułują to jeszcze dobitniej: "żaden członek rządu katalońskiego, ani nawet jego wspólnicy nie będą mieli prawnej legitymacji, aby móc po referendum podjąć jakikolwiek rodzaj dialogu" z rządem Hiszpanii. Inigo Mendez de Vigo ostrzegł także promotorów katalońskiego referendum, że będą musieli "odpowiedzieć przed sądami za zorganizowanie konsultacji wyborczej, która zresztą w żadnym przypadku się nie odbędzie (...) chociaż organizatorzy gotowi są przeprowadzić ją byle jak".  Mimo że baza organizacyjna referendum została "bardzo nadwerężona", rząd zachowuje "nieustającą czujność", aby "sparaliżować każdy alternatywny plan przeprowadzenia referendum" - dodał rzecznik, co media katalońskie interpretowały w piątek wieczorem jako groźbę bezpośredniego użycia policji. W piątek wieczorem, starając się uprzedzić ewentualne zajęcie przez policję lokali wyborczych urządzonych w Barcelonie w niektórych szkołach, pojawili się tam członkowie komisji wyborczych, aby dyżurować do rozpoczęcia głosowania w niedzielnym referendum - podały miejscowe media.

 

* Rosyjski „totalny” opozycjonista Aleksiej Nawalny, zatrzymany w Moskwie za wzywanie do nielegalnych wieców, został zwolniony z komisariatu. „Policja mnie wypuściła. Dziękuję wszystkim za wsparcie” – napisał Nawalny na Twitterze. Nawalny został zatrzymany w piątek w Moskwie, gdy udawał się na wiec w Niżnym Nowogrodzie. Policja oświadczyła, że zatrzymano go, bo wzywał do udziału w zgromadzeniach publicznych odbywających się bez zgody władz. Władze lokalne wyraziły zgodę na spotkania zwoływane przez opozycjonistę w dziewięciu innych rosyjskich miastach. Pomimo tego polityk nadal zachęcał swoich zwolenników, by wychodzili na nieuzgodnione z władzami zgromadzenia.

 

* FSB chce do grudnia zbudować płot oddzielający półwysep. Według ogłoszenia opublikowanego przez rosyjski kontrwywiad ogrodzenia będzie miało 49,5 kilometra. To sześć razy więcej niż lądowa granica Krymu z Ukrainą. Z punktu widzenia bezpieczeństwa raczej nie ma sensu – twierdzą Ukraińcy. Jednak poza bezpośrednią granicą na lądzie kontrwywiad zamierza postawić metalowy płot wzdłuż wybrzeża Siwaszu (zwanego też Morzem Zgniłym) – czyli ciągu bardzo płytkich zatok Morza Azowskiego oddzielających północno-wschodnią część półwyspu od Ukrainy. W wielu miejscach można je przejść pieszo, choć po kolana w błocie. Obecnie tędy chadzają przemytnicy w obie strony, a także dywersanci i szpiedzy – również w obie strony. Jednak długość tego wybrzeża jest trzy razy większa od zamówionego płotu. Do 2020 roku Kreml planował wydanie na Krymie ok. 1,2 mld dolarów, głównie na projekty infrastrukturalne. Nie wiadomo, jakiej wielkości wydatki przeznaczone są na rozwój półwyspu w utajnionych częściach budżetu. Jeśli w ciągu najbliższych dwóch lat nie pokażemy, że nastąpił rewolucyjny przełom w rozwoju półwyspu, to wszyscy zaczną się pytać: A po co myśmy go w ogóle przyłączyli – uważa moskiewski politolog Oleg Bondarenko. Wśród projektów, które Rosja koniecznie chce sfinansować, jest wodociąg na półwyspie. W kwietniu Ukraińcy ostatecznie odcięli Krym od dostaw wody z Kanału Północnokrymskiego, którym płynęła ona ze zbiornika na Dnieprze. Brak wody zagroził całemu rolnictwu w północnej części półwyspu oraz sezonowi turystycznemu na znacznej części wybrzeża na jego południu. Jednocześnie trwa budowa mostu łączącego Krym z lądową Rosją. Most stał się symbolem korupcji, jakim ma też szansę zostać płot graniczny.

 

* W obwodzie amurskim żołnierz zastrzelił z karabinu współtowarzyszy. Zginęli oficer i dwóch żołnierzy, kolejne dwie osoby zostały ranne — informuje Ministerstwo Obrony. Do wypadku doszło na poligonie niedaleko Biełogorska podczas planowych nocnych ćwiczeń strzeleckich. „Żołnierz wypuścił serię z karabinu w kierunku grupy oczekującej wyjścia na strzelnicę" — czytamy w komunikacie. Oficer i dwóch żołnierzy zginęli na miejscu na skutek doznanych obrażeń, kolejnych dwóch żołnierzy zostało przewiezionych do szpitala. Strzelający zniknął z terytorium poligonu, ma przy sobie karabin i kilka ładownic na naboje. „Dowództwo i organy porządkowe podjęły działania w celu jego znalezienia i zatrzymania" — informuje resort. W charakterze możliwych przyczyn incydentu rozpatrywane są wszystkie wersje, w tym załamanie nerwowe — czytamy w oświadczeniu. Komitet Śledczy wszczął postępowanie karne z art. „Zabójstwo". Minister obrony Sergiej Szojgu skierował do obwodu amurskiego komisję na czele z szefem sztabu generalnego wojsk lądowych. Szef Biełogorska Stanisław Mieliukow zameldował o incydencie gubernatorowi obwodu amurskiego Aleksandrowi Kozłowowi, który poleciał wzmocnić ochronę szkół, kotłowni, szpitala miejskiego i budynków administracyjnych „w celu uniknięcia sytuacji związanych z możliwym wzięciem zakładników".

 

*Międzynarodowa organizacja Amnesty International na Ukrainie nawołuje władze kraju do sformułowania jasnych zasad i zagwarantowania, że Ukraina nie będzie dostarczać broni do Sudanu Południowego.Ukraińskie przedstawicielstwo Amnesty International oświadczyło wcześniej, że Ukraina ma związek z nielegalnymi dostawami broni do Sudanu Południowego. W 2014 roku „Ukrinmasz" miał podpisać kontrakt z ZEA na dostawę tysiąca karabinów maszynowych, moździerzy, granatników RPG i milionów sztuk amunicji do Sudanu Południowego. Państwowa służba kontroli eksportowej Ukrainy oświadczyła, że kraj nie dostarczał broni do Sudanu Południowego. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony także zdementował informację o tym, że ukraińskie zakłady zbrojeniowe nielegalnie dostarczały broń do Sudanu Południowego i krajów Azji, Afryki i Bliskiego Wschodu.  Amnesty International cieszy się z zapewnień ukraińskich władz dotyczących niedostarczania broni do Sudanu Południowego. Szereg oświadczeń i zapewnień ze strony oficjalnych osób w państwie, które mogliśmy usłyszeć w ostatnich dniach, wygląda jak dowód na to, że Ukraina chce kierować się wziętymi na siebie międzynarodowymi zobowiązaniami w zakresie handlu bronią" — poinformowała w piątek służba prasowa organizacji. Amnesty International wzywa ukraińskie władze do „sformułowania jasnych zasad, zagwarantowania, iż nie będą dostarczać broni i sprzętu wojskowego do Sudanu Południowego".

 

*Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nakazał złożenie przeciwko Rosji pozwu w sądzie w sprawie budowy mostu nad Cieśniną Kerczeńską. Politolog Aleksander Dudczak na antenie radia Sputnik powiedział, że Kijów kolejny raz próbuje podnieść „falę informacyjną” wokół półwyspu.Petro Poroszenko nakazał złożenie przeciwko Rosji pozwu w sądzie w sprawie wyrządzenia „szkód dla środowiska" podczas budowy mostu krymskiego — poinformował na Twitterze rzecznik ukraińskiego prezydenta Swiatosław Cehołko. Ukraińska prokuratura wszczęła sprawę karną z artykułu „Naruszenie reguł bezpieczeństwa ekologicznego" przy budowie mostu przez Cieśninę Kerczeńską. Zdaniem Kijowa jego budowa może przekształcić Morze Azowskie w czarnomorską cieśninę. Ponadto ukraińskie władze boją się zmiany w składzie chemicznych azowskiej wody. Wcześniej pojawiły się informacje, że Ukraina przygotowuje pozew przeciwko Rosji w związku z ograniczeniem żeglugi w Cieśninie Kerczeńskiej w sierpniu i wrześniu spowodowanej instalacją łukowych przęseł mostu. Według wiceministra infrastruktury Jurija Ławreniuka z tego powodu porty handlowe mariupolski i berdiański tracą zyski. Politolog Aleksander Dudczak wyraził przekonanie, że Kijów kolejny raz wymyśla powody, aby podnieść „falę informacyjną" wokół Rosji i Krymu. - Wydaje mi się, że nikt nie traktuje poważnie wypowiedzi Poroszenki. To, że obecnie w Kijowie porusza się temat ekologii, ma na celu zamaskowanie działań podejmowanych nie w interesach mieszkańców Krymu, którzy po raz kolejny mogą się przekonać, że podjęli właściwą decyzję (głosując za przyłączenie się do Rosji). Jeśli chodzi o ekologię: prawdopodobnie Poroszenko nie wie, że tego typu działalność nie jest podejmowana bez szczegółowej ekspertyzy ekologicznej. To nie pierwszy most, który jest budowany na świecie. Mamy przykłady na północy Europy, gdzie mosty były budowane nad akwenami morskimi. Poroszenko kolejny raz wystawia się na pośmiewisko. Choć na pewno przywyknięto do tego i na Ukrainie, i poza jej granicami. Ponadto nawet nie określono, do którego sądu ma wpłynąć wniosek. I ogólnie rzecz biorąc, nie sądzę, aby na poważnie się tym zajęli. Najważniejszą rzeczą jest deklaracja, podniesienie fali w przestrzeni informacyjnej i powiązanie jej z Rosją i Krymem — powiedział politolog.    

 

*Petro Poroszenko oświadczył, że wiele producentów samochodowych nie mogłoby wypuszczać na rynek swojej produkcji bez pomocy Ukraińców. O tym czytamy na stronie prezydenta Ukrainy.W czasie przemówienia na uroczystości otwarcia fabryki grupy Leoni w obwodzie iwano-frankowskim, ukraiński prezydent przypomniał, że produkcja Leoni wykorzystywana jest w produkcji samochodów takich marek jak Audi, Volkswagen, Lamborghini i Porsche. „Bez Ukraińców ta produkcja byłaby dzisiaj niemożliwa" — oświadczył Poroszenko. Poroszenko podziękował także zagranicznym inwestorom za to, że „uwierzyli  w Ukrainę".

 

*Ministerstwo Obrony Ukrainy wzmocniło ochronę obiektów wojskowych z powodu pożaru w magazynach amunicji w obwodzie winnickim - podało dowództwo «Północ» wojsk lądowych ukraińskich sił zbrojnych.Pożar wybuchł wieczorem 26.09., w magazynach zdetonowała amunicja. Mieszkańcy miejscowości Kalinówka, niedaleko której znajduje się magazyn, i pobliskich wsi zostali ewakuowani. Według danych miejscowych władz dwie osoby doznały obrażeń. Media podają, że w magazynie są przechowywane pociski do systemów artylerii rakietowej Smiercz, Huragan i Grad. Ukraińskie władze zamknęły przestrzeń powietrzną w zasięgu 50 km od ogniska pożaru. «Jednostki wojskowe wzmocniły ochronę obiektów wojskowych. Na terenie obiektów Ministerstwa Obrony Ukrainy obowiązują wzmocnione środki bezpieczeństwa» — czytamy w komunikacie dowództwa «Północ» wojsk lądowych na Facebooku.

 

*Deputowana do Rady Najwyższej Nadieżda Sawczenko nie wyklucza, że pożar na składach amunicji pod Winnicą mógł zostać zorganizowany po to, żeby ukryć ślady nielegalnego handlu bronią. „Mowa o rzeczy następującej. Na Ukrainie jest bardzo dużo składów, które wybuchają. Jak dochodzi do ich wybuchu, będzie ustalać śledztwo, ale te składy przez bardzo długi czas pustoszone były przez handlarzy bronią. Teraz trzeba przeanalizować, co znajdowało się we wszystkich tych składach, które wybuchają" — powiedziała Sawczenko na antenie kanału „112. Ukraina". Sawczenko wspomniała o nowym raporcie międzynarodowej organizacji praw człowieka Amnesty International, który ukazał się nie na długo przed wybuchami pod Winnicą i w którym mowa o współudziale Ukrainy w nielegalnych dostawach broni do Sudanu Południowego. Państwowa służba kontroli eksportowej Ukrainy zdementowała tę informację. Zdaniem Sawczenki przy ustalaniu prawdziwych przyczyn pożaru na składach trzeba „patrzeć w rdzeń". „Nie bierzemy pod uwagę tego, że składy mogły być do połowy opustoszone, dlatego były detonowane" — dodała Sawczenko.

 

*Rosyjski parlamentarzysta Aleksiej Puszkow, komentując pożar w magazynie amunicji pod Winnicą, podkreślił, że na Ukrainie wybuchają nie tylko magazyny, «wysadzono w powietrze» prawo i system zarządzania państwem. «O wszystko, co się dzieje na Ukrainie, natychmiast oskarża się Rosję. Wybuchają jednak nie tylko magazyny — wysadzono w powietrze prawo i system zarządzania państwem» — napisał senator na Twitterze. 26 września wieczorem w magazynach zdetonowała amunicja, wybuchł pożar. Mieszkańców miejscowości Kalinówka, niedaleko której znajduje się magazyn, i pobliskich wsi ewakuowano. Według danych miejscowych władz dwie osoby odniosły obrażenia. Media podają, że w magazynie są przechowywane pociski do wyrzutni Smiercz, Huragan i Grad. Ukraińskie władze zamknęły przestrzeń powietrzną w zasięgu 50 km od ogniska pożaru.

 

* Ukraina znów znalazła się w centrum skandalu z bronią. Tym razem Kijów stał się pośrednikiem w dostawach pojazdów opancerzonych z Unii Europejskiej do Sudanu Południowego. A co ma z tym wspólnego Polska?Poinformowali o tym międzynarodowi obrońcy praw człowieka. 59 patrolowych samochodów opancerzonych — dokładnie na takie dostawy „Ukrainmash” podpisał umowę z klientami w Ugandzie i Burundi. Uganda jest punktem tranzytowym. Stamtąd broń jest wysyłana do Sudanu Południowego. Jej dostawy są zabronione na mocy prawa UE. Najprawdopodobniej dostawy były realizowane przez brytyjskie offshore’y. Wielka Brytania zapewnia Ukrainie pomoc wojskową: dostarcza przestarzały sprzęt. Środki transportu o wartości 4,1 miliona dolarów zakupiono w Polsce. Jest ona państwem członkowskim UE. Prawa Unii Europejskiej podlegają surowym przepisom dotyczącym eksportu broni, dlatego środki transportu zostały wysyłane na Ukrainę partiami. Następnie 45 z nich zostało eksportowanych do Afryki Wschodniej przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. Zgodnie z dochodzeniem w lutym 2016 roku „Techimpex” kupił broń od prywatnej polskiej firmy „Army Trade”. Została ona nabyta rzekomo dla własnych potrzeb. Zgodnie z umową nie można było jej odsprzedać. Strona ukraińska oświadczyła, że​​wszystkie zarzuty zostały sfabrykowane. Taką pozycję przedstawiają liczne media na Ukrainie. Importujemy tylko części zamienne do sprzętu. Nie jesteśmy upoważnieni do importu gotowego sprzętu wojskowego. Wszystkie te pytania nie są do nas. Nie jesteśmy eksporterami, jesteśmy producentami — powiedział właściciel „Techimpexu” Jewgienij Waszczylin. Właściciel „Army Trade” potwierdził, że zawarł umowę z „Techimpexem”. Zgodnie z nią firma otrzymała korpusy, wieże i silniki, z których można było w pełni zmontować samochody opancerzone. Jednak strona polska zapewniła, że​​nie byłaświadoma tych planów Ukrainy.Myślałem, że samochody były przeznaczone dla ukraińskiego wojska — powiedział właściciel „Army Trade” Krzysztof Jóźwik.Schemat eksportowy był realizowany przez lukę w ukraińskim ustawodawstwie. Umożliwia ona usunięcie z dokumentów nazwy i przeznaczenia broni. Następnie wysyłano je do innych krajów, czytamy w dokumencie.

 

*W wywiadzie dla agencji Reuters szef sztabu Sił Zbrojnych Ukrainy, generał Wiktor Mużenko oświadczył, że nie wszyscy rosyjscy żołnierze opuścili terytorium Białorusi po zakończeniu ćwiczeń „Zapad-2017”.Jak podkreślił, jedynie niewielka część oddziałów rosyjskiej armii wróciła do miejsc stacjonowania. Mamy informację, że wycofano jedynie pewną część oddziałów z deklarowanych 12500 żołnierzy, z czego 3000 to byli Rosjanie, lecz było ich znacznie więcej — powiedział generał. Białorusko-rosyjskie manewry Zapad-2017 odbywały się na terytorium obu państw w dniach 14-20 września. Obserwowało je około 100 attaché wojskowych. Na oficjalnej stronie manewrów 28 września pojawiła się wiadomość, że  ostatni pociąg z rosyjskimi żołnierzami i sprzętem opuścił Białoruś.    

 

*Ministerstwo Obrony FR zaprzeczyło, jakoby rosyjscy żołnierze pozostali na Białorusi po zakończeniu manewrów „Zapad-2017”.Szef sztabu Sił Zbrojnych Ukrainy, generał Wiktor Mużenko w wywiadzie dla agencji Reuters powiedział, że nie wszyscy rosyjscy żołnierze opuścili terytorium Białorusi.  Jeśli chodzi o oddziały rosyjskiej armii, które uczestniczyły we wspólnych manewrach strategicznych „Zapad-2017", wszystkie one wróciły do miejsc stacjonowania — podkreślono w komunikacie resortu. W białorusko-rosyjskich manewrach „Zapad-2017", które odbyły się w dniach 14-21 września, uczestniczyło 12,7 tys. żołnierzy, w tym 3 tys. w Rosji, i blisko 700 jednostek sprzętu wojskowego.   

 

*Chiny prowadzą aktywne prace nad sprzętem i uzbrojeniem do prowadzenia wojny w kosmosie – pisze Cankao xiaoxi.Państwo Środka tworzy pociski antysatelitarne, broń laserową, zagłuszacze sygnałów GPS i „zabójcę satelitów” do prowadzenia zaawansowanej technologicznie wojny w kosmosie. Stany Zjednoczone są zaniepokojone sukcesami Chin w obronie kosmicznej. Obecnie Pekin może zniszczyć setki amerykańskich satelitów i zagłuszać sygnały w promieniu 35 tys. km na orbicie kosmicznej. Ponadto Chiny od niedawna posiadają wojska wsparcia strategicznego.

 

*Niektórzy przypadkowi świadkowie startu nowej międzykontynentalnej rakiety balistycznej, testowanej w Rosji, uznali, że jest to atak kosmitów - pisze Daily Mirror.Sprecyzowano, że rakieta RS-12M Topol została wystrzelona w kierunku wyznaczonego celu w Kazachstanie z poligonu w obwodzie archangielskim. Gazeta poinformowała również, że testy zostały przeprowadzone z powodu zwiększenia napięcia wokół Korei Północnej. Tymczasem niektórzy przypadkowi świadkowie uznali, że jasny obiekt na niebie z „poruszającym się ogonem" to statek UFO.

 

*Rosyjski sprzęt doskonale sprawdził się podczas operacji w Syrii, powiedział wicepremier Dmitrij Rogozin.„Udana operacja naszych sił zbrojnych w Syrii wykazała najwyższą niezawodność naszego sprzętu wojskowego — zarówno lotniczego, jak i sprzętu wykorzystywanego bezpośrednio na polu bitwy. Nasz sprzęt nie jest produkowany dla parady, nasz sprzęt jest sprzętem produkowanym na wojnę” — powiedział Rogozin w piątek w Tule w fabryce „Szczegłowski Wał” (wchodzi w skład holdingu „Precyzyjne Kompleksy”).

 

*Ekspert w dziedzinie wojskowości komandor podporucznik rezerwy Dmitrij Litowkim w wywiadzie dla Sputnika skomentował atak rakietowy rosyjskich okrętów wojennych na pozycje bojówkarzy ISIS w syryjskiej prowincji Hama.Dwa okręty rakietowe i łódź podwodna rosyjskiej marynarki wojennej zadały potężne ciosy terrorystom z Daeszu w syryjskiej prowincji Hama. Operację od zewnątrz śledziły niszczyciel francuski i fregata turecka. Wcześniej rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało Turcję i Izrael o zaplanowanych odpaleniach rakiet. Na podstawie wideo można wywnioskować, że po upływie zaledwie kilku minut od wystrzelenia pocisków samosterujących „Kalibr” zniszczone zostały ważne centrum dowodzenia, kwatery dowódców i oddziałów elitarnych a także duże magazyny broni terrorystów w rejonie osady Akerbat w prowincji Hama. W rosyjskim resorcie wojskowym ataki rakietowe nazwano jubilersko dokładnymi (ювелирнo точные). Rosyjski ekspert wojskowy, komandor Dmitrij Litowkin w swoim komentarzu podkreślił, że ataki Kalibrów są stosowane jedynie do rażenia szczególnie ważnych celów. „Każdy pocisk Kalibr jest bardzo kosztownym środkiem. Dlatego celowe jest ich wykorzystanie do niszczenia szczególnie ważnych obiektów. Na przykład, całkiem niedawno ministerstwo obrony przedstawiło zdjęcia likwidacji sztabu Daesz, gdzie odbywała się narada wojskowa i gdzie, według niektórych danych, w wyniku ataku zlikwidowano przywódcę tego ugrupowania. Użycie rakiet zostało podyktowane przez strategiczne cele wojskowe na terytorium Syrii, ich zadaniem była likwidacja ważnych obiektów infrastruktury bojówkarzy" — podkreślił Dmitrij Litowkin.

 

* Agencja ratingowa FTSE Russell przesunęła Polskę z czołówki listy krajów rozwijających się na szary koniec listy krajów rozwiniętych. FTSE Russell to dostawca indeksów giełdowych o międzynarodowej renomie i wpływa na podejmowane na całym świecie decyzje inwestycyjne. W swoim komunikacie pogratulował polskiemu rządowi sukcesów w budowaniu pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej. Polska nie jest już wśród krajów rozwijających się - czy to dobrze? Jednocześnie jednak, choć wskaźnik napawa optymizmem w kwestii symbolicznej, istnieje wiele wątpliwości do tego czy przyniesie spodziewane korzyści ekonomiczne dla naszego kraju. A to z takiego powodu, że do tej pory Polska była zdecydowanym liderem drugiej ligi. Tymczasem teraz znajdzie się w gronie outsiderów w grupie krajów rozwiniętych. Istnieje pogląd, że takie przesunięcie może wręcz zaowocować spadkiem oczekiwanego poziomu inwestycji. Polska zdaniem FTSE Russell znajduje się zatem w gronie 25 najmocniejszych gospodarek na świecie, obok takich państw jak Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Niemcy czy Francja. Jest jedynym krajem z Europy Środkowo-Wschodniej, któremu kiedykolwiek udało się osiągnąć tego typu pułap. Komunikat agencji będzie miał swoje urzeczywistnienie w 2018 roku kiedy dojdzie do aktualizacji klasyfikacji.

 

*Mieszkańcy Ziemi, zdaniem naukowców, zobaczą śmierć Słońca nie od razu, a dopiero osiem sekund po eksplozji.Naukowcy opowiedzieli o grożącym ryzyku śmierci Słońca z powodu jego nieoczekiwanej aktywności. Według nich, świadczy to o możliwej katastrofie i śmierci wszystkiego, co żyje na Ziemi w ciągu minuty.  Zgodnie z danymi badaczy, w ostatnim czasie na Słońcu doszło do dużej liczby eksplozji. Dane ich występowania już przewyższyły maksymalne wskaźniki zarejestrowane 12 lat temu.  W tej chwili nikt nie może dokładnie wyjaśnić, z jakiego powodu tak się dzieje. Niektórzy astronomowie uważają, że Słońce może zginąć, co doprowadzi do wyginięcia życia na Ziemi. Ich zdaniem, gwiazda może po prostu wybuchnąć i rozpaść się na małe cząstki. Wedug naukowców, w ciągu pewnego czasu odbywać się będzie wyrzucanie energii w kolosalnych rozmiarach. Mieszkańcy Ziemi, zdaniem astronomów, zobaczą śmierć Słońca nie od razu, ale dopiero osiem sekund po eksplozji. 

 

*Decyzja petersburskiego sądu, który uznał książkę polskiego autora Jana Nowaka-Jeziorańskiego za literaturę ekstremistyczną, została utrzymana w mocy. 11 stycznia 2016 roku do jednej z petersburskich drukarń wkroczyła policja i skonfiskowała cały nakład książki. Wszystkie egzemplarze zostały przesłane do ekspertyzy do Centrum Przeciwdziałania Ekstremizmowi Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Federacji Rosyjskiej. W maju 2016 roku Komitet Śledczy Rosji odmówił wszczęcia postępowania w tej sprawie. Jednak sąd rejonowy w Petersburgu przychylił się do wniosku moskiewskiej prokuratury rejonowej i zakazał rozpowszechniania tej pozycji w Rosji.  Zakaz dotyczy zbioru esejów Nowaka-Jeziorańskiego pt. „Rozmyślania wschodnie", który zawiera teksty publikowane w latach 1991-2004. W uzasadnieniu wniosku prokurator powołuje się na obecność w wyżej wymienionej pozycji wypaczonych informacji historycznych, które mogą  przyczynić się do utrwalenia wizerunku Rosji i „rosyjskich elit" jako agresora militarnego, zagrażającego suwerenności innych państw, tworzenia negatywnego obrazu dyktatora politycznego, co z kolei może posłużyć za podstawę do niepokojów politycznych, doprowadzić do konfliktów międzynarodowych, międzyreligijnych i międzyetnicznych i zagrażać suwerenności Rosji — podano w uzasadnieniu do wyroku sądu. Według ekspertyzy w książce zawarto treści, których „rozpowszechnianie jest zabronione, w szczególności fałszywe i nienawistne informacje o działaniach ZSRR podczas II wojny światowej". Ponadto autor stale używa słowa „wróg" w stosunku do Rosji oraz przeprowadza paralele między współczesną Rosją a hitlerowskimi Niemcami.    

 

*Watykan ogarnęły wewnętrzne wojny, a przy tym papieżu  nie zakończą się one prędko, pisze L’Espresso.Już teraz publikacja niektórych archiwalnych dokumentów rozpala konflikt wokół Stolicy Apostolskiej, a nowe „rewelacje” wypuszczają kolejną porcję „trucizny nienawiści”. Gazeta  pisze, że Watykan oburzyła publikacja odtajnionych dokumentów o zaginionej dziewczynce Emanueli Orlandi. Przewidywane sprawozdanie finansowe, zgodnie z którym dziewczyna, która zaginęła w tajemniczych okolicznościach w 1983 roku, została wywieziona z inicjatywy kardynała Lorenzo Antonettiego, może okazać się fałszywe, ale w każdym razie już zaniepokoiło Watykan. W 2014 roku nieznani sprawcy włamali się do sejfu Prefektury Spraw Ekonomicznych Stolicy Apostolskiej, gdzie znajdowały się tajne dokumenty, dotyczące spraw „delikatnych". Cześć z tych dokumentów anonimowo wraca teraz do Prefektury. Gazeta zakłada, że​​każdy z nich zada nowy cios Stolicy Apostolskiej.

 

*Polska, podejmując kwestię reparacji wojennych, torpeduje działania Niemiec jako niekwestionowanego lidera zjednoczonej Europy.Polska chce umiędzynarodowić kwestię reperacji wojennych od Niemiec. Z takim oświadczeniem wystąpił Jarosław Kaczyński w rozmowie z tygodnikiem „Sieci prawdy". „Nie ma podstaw prawnych, by Niemcy mogły nam odmówić reparacji; tu trzeba działać konsekwentnie, dzieląc całą akcję na etapy, teraz jest etap sejmowy, a więc jeszcze nie etap oficjalnego wystąpienia państwa polskiego. (…) W żadnym wypadku nie mamy zamiaru z niego rezygnować" — powiedział Kaczyński. Prezes PiS przypomniał, że prezydent Andrzej Duda podnosił już tę kwestię w rozmowie z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem. Zdaniem przewodniczącego Prawa i Sprawiedliwości sprawę trzeba starannie przygotować, uczynić z niej „problem międzynarodowy, a później przejść do działań bardziej konkretnych". Kaczyński dodał też, że Polska poniosła nie tylko ludzkie, ale też ogromne straty materialne w II wojnie światowej.  „Trzeba mówić o tych pociągach pełnych zrabowanych dzieł sztuki, cennych przedmiotów, ale także rzeczy mniej cennych, zwykłego dobytku Polaków" — dodał Kaczyński. „Ci ludzie kradli, rabowali, mordowali (…) To wszystko wymaga i opisania, i zadość uczynienia. Nie ma żadnych powodów, dla których akurat my mamy się tego wyrzekać" — podkreślił. „My nie możemy się zgodzić na to, by całe zło i wszystkie zbrodnie II wojny światowej sprowadzić do Holokaustu" — skonkludował polityk. Niedawno także premier Beata Szydło głośno mówiła o tym, że Polska ma prawo domagać się reparacji ze strony Niemiec za straty poniesione w czasie II wojny światowej. Jej zdaniem ich wypłaty powinny stać się „upominaniem się o sprawiedliwość i o to, co się Polsce należy". 

KOMENTARZE

  • oj sensaci a nie naukowcy
    Swiatlo jak wiadomo przemierza odleglosc miedzy Sloncem a Ziemia w okolo 8 minut.Nie jest wiec mozliwe zobaczyc wybuch na Sloncu czy tez samego Slonca w ciagu osmiu sekund z powierzchni Ziemi.
  • NIEMCY PRZYPOMINAMY - WASI OJCOWIE !
    30.IX.1946 r. rozpoczęło się ogłaszanie wyroków Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze

    https://pbs.twimg.com/media/DK9sK1bWAAA8r5b.jpg
  • 30 września 1939r.
    Zwycięstwo Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” gen.Franciszka Kleeberga nad siłami sowieckimi w bitwie pod Parczewem

    https://pbs.twimg.com/media/DK7Q-UjXcAETy3b.jpg

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031