Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4045 postów 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Rosyjskie systemy artylerii

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

TECHNIKA WOJSKOWA (26) W czwartki piszę o nauce, technice, medycynie… Dziś dwa tematy: (1) rosyjska technika wojskowa – artyleria; (2) fizyka - historia badań próżni kosmicznej. Poniżej pierwszy temat:

 

 

 

Wściekła szybkość strzelania, nieprawdopodobny zasięg i zabójcze pociski z GLONASS - rosyjskie Ministerstwo Obrony na początku września zamówiło pilotażową partię samobieżnych jednostek artyleryjskich „Koalicja-SW”.Najnowsze samobieżne jednostki artyleryjskie powinny stać się podstawową bronią dywizji wojsk lądowych, zastępując zasłużone „Msta-S”. Nawet zachodni eksperci potwierdzają: „Koalicja” znacznie przewyższa wszystkich swoich konkurentów, w tym uważanego do tej pory za najlepszego na świecie niemieckiego PzH 2000. Niemniej jednak rosyjscy artylerzyści zawsze mieli czym odpowiedzieć wrogowi. Oto zestaw najpotężniejszych rosyjskichsystemów artyleryjskich dużego kalibru.

 

201-mm samobieżne działo 2S7 „Pion”

 

„Pion” i „Małka”

Artyleria szczególnie dużych kalibrów zawsze odgrywała ważną rolę w arsenałach czołowych mocarstw militarnych. Jej rozwojem w czasach zimnej wojny zajmował się zarówno ZSRR, jak i Stany Zjednoczone. Oba kraje starały się stworzyć skuteczny środek dostarczania taktycznych głowic jądrowych małej mocy do ataku na skupiska wojsk wroga w stosunkowo niewielkiej odległości. W ZSRR taką bronią było 203-mm samobieżne działo 2S7 „Pion” i jego modyfikacja 2S7M „Małka”. Pomimo tego, że systemy zostały stworzone do strzelania pociskami ze specjalną głowicą, rusznikarze przygotowali do niego również potężną amunicję niejądrową. Na przykład rakietowy pocisk odłamkowo-burzący ZFOF35 o wadze 110 kilogramów „Pion” może razić nawet na odległość 50 km. Czyli pod względem bojowym to samobieżne działo bardzo zbliżyło się do broni głównego kalibru pancerników z czasów II wojny światowej. Jednak moc i duży zasięg to nie tylko zalety, ale także w pewnym stopniu braki. W Rosji na palcach jednej ręki można policzyć poligony, które nadają się do strzelania z tych broni w średnim i maksymalnym zakresie. Ponadto zapas amunicji w działach samobieżnych jest stosunkowo niewielki — cztery pociski u „Piona” i 8 u „Małki”. Niemniej jednak w arsenałach Sił Zbrojnych nadal przechowywanych jest ponad 300 tego typu dział samobieżnych.

 

 

Samobiezny moździerz 2S4 „Tulipan”


 „Tulipan”

Samobieżny moździerz 2S4 „Tulipan” został oddany do użytku już w latach 70., ale nadal pozostaje potężną bronią i nikt nie spieszy się z rezygnacji z niej. Głównym atutem „Tulipana” jest szeroki wachlarz destrukcyjnych 240-mm pocisków — burzących, zapalających, kasetowych, kierowanych. W czasach radzieckich były nawet miny neutronowe i jądrowe o mocy dwóch kiloton. Moździerz „wyrzuca” pociski łukiem w stronę celu, co pozwala na zniszczenie celów wroga ukrytych w fałdach terenu i fortyfikacjach. Przy tym ogień może być prowadzony z zamkniętej pozycji, która jest znacznie trudniejsza do wykrycia. Chrzest bojowy „Tulipan” otrzymał podczas wojny afgańskiej. Wysoka mobilność pozwoliła mu poruszać się po nierównym terenie na równi z innymi pojazdami pancernymi, a potężna broń — na niszczenie celów na zboczach gór po drugiej stronie, w wąwozach i innych ukryciach. 240-mm pociski burzące skutecznie raziły cele w kamiennych zwałach i jaskiniach, budowle i twierdze przeciwnika. „Tulipany” były również używane w czasie wojny w Czeczenii, gdzie z ich pomocą rozgromiono betonowe konstrukcje obronne w górach.

 

 

Rosyjski 120-mm moździerz samobieżny 2S31 „Wena”

 

„Wena”

Rosyjski 120-mm moździerz samobieżny 2S31 „Wena” został po raz pierwszy zaprezentowany na wystawie IDEX-97 w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Został opracowany po wojnie w Afganistanie, gdzie dobrze sprawiły się lekkie działa samobieżne „Nona”, będące na uzbrojeniu wojsk powietrzno-desantowych. Ministerstwo Obrony Rosji zdecydowało wtedy, że podobna broń potrzebna jest także w wojskach lądowych, ale na cięższym podwoziu BMP-3. Pierwsze „Weny” pojawiły się w rosyjskiej armii w 2010 roku. Główna różnica między nowymi działami samobieżnymi a desantowymi „Nonami” polegała na ich wysokiej automatyzacji. Każde artyleryjskie działo samobieżne wyposażone jest w system kierowania ogniem, który pozwala odbierać i przekazywać informacje z danymi do strzału. Cyfry są wyświetlane na monitorze dowódcy. Komputer pokładowy może jednocześnie przechowywać informacje o 30 obiektach wroga. Dowódca musi tylko wybrać cel, a następnie sama automatyka naprowadzi na niego broń. W przypadku nagłego pojawienia się nowego celu „Wena” będzie gotowa do strzału pociskiem odłamkowo-burzącym zaledwie w ciągu 20 sekund po otrzymaniu pierwszej informacji. Na samobieżnym dziale zamontowano kombinowane półautomatyczne 120-mm gwintowane działo, łączące w sobie funkcje moździerza i haubicoarmaty. Może ono strzelać wszystkimi rodzajami min swojego kalibru, niezależnie od kraju produkcji, co sprawia, że „Wena” jest bardzo atrakcyjna dla eksportu.

 

 

System artylerii rakietowej BM-30 „Smiercz”

 

„Smiercz”

Przyjęte na zbrojenie w 1987 roku systemy artylerii rakietowej BM-30 „Smiercz” są obecnie uważane za najpotężniejszą artylerię rakietową na świecie. System podczas jednej salwy może zrzucić na głowę wroga do dwunastu 300-mm pocisków z głowicami kasetowymi, odłamkowo-burzącymi lub termobarycznymi o wadze po 250 kilogramów każdy. Powierzchnia ataku pełną salwą wynosi około 70 hektarów, a zasięg strzału wynosi od 20 do 90 km. Zdaniem ekspertów salwa sześciu jednostek „Smiercz” jest porównywalna pod względem swej mocy destrukcyjnej z taktyczną eksplozją jądrową. Teraz „Smiercze” są zastępowane w wojskach przez „Tornado-S”. Przewidziano w nich możliwość autonomicznej korekty trajektorii lotu pocisków rakietowych za pomocą dynamicznych urządzeń gazowych na sygnał systemu sterowania. Mówiąc prościej, broń stworzona do rażenia obszarów stała się bardzo precyzyjna i może skutecznie działać na obiekty punktowe.

 

W cyklu TECHNIKA WOJSKOWA na moim blogu ukazały się jak dotychczas następujące pozycje:

01.Podżeganie bronią (23.07.2011)

02.Kaset nie rozbroją (19.12.2011)

03.Matka wszystkich bomb (19.03.2012)

04.Zdążyć zanim zdetonują (16.04.2012)

05.Kniaź Władimir (31.07.2012)

06.Działo laserowe (16.09.2012)

07.Zamiast delfina (8.10.2012)

08.Psy do wynajęcia (27.11.2012)

09.Osiem chińskich przewag (3.04.2013)

10.Historia broni C (9.10.2013)

11.Mapa Hashimoto (16.11.2013)

12.Chińskie atomowe okręty podwodne (26.11.2013)

13.Railgun dla Chińczyka (28.11.2013)

14.Prompt Global Strike (20.12.2013)

15.Chino, Chino, Filipino (21.12.2013)

16.Po co Chinom superdziała? (22.12.2013)

17.Anatomia wojen domowych (5.01.2014)

18.Kałasz, jego miłość (29.01.2014)

19.Japońskie okręty podwodne (3.10.2014)

20.Mit militarnej wszechmocy USA (24.02.2015)

21.Helikoptery jutra (13.08.2015)

22.Zagrożenie z Królewca? (6.04.2017)

23.Babcia wszystkich bomb (15.04.2017)

24.Broń atomowa w Europie (3.06.2017)

25.Superkawitacja po rosyjsku (24.08.2017)

26.Rosyjskie systemy artylerii (28.09.2017)

 

KOMENTARZE

  • Russcy robia nalepszy samolot pasazerski do 100 osob.
    Sukhoi Superjet 100.O 8cm wiecej miejsca na nogi, cichy w srodku, ekonomiczniejszy w paliwie niz inne.Cena samolotu,polowa tego co konkurencyjnych.Oto samolot:

    https://www.youtube.com/watch?v=xTpAxgWNX6I
  • @staszek kieliszek 06:20:14
    Rosyjskie „bomby elektromagnetyczne" sparaliżują sprzęt wroga. W Rosji powstają radioelektroniczne ładunki, które mogą doprowadzić do awarii sprzętu wroga dzięki dużej mocy impulsowi mikrofalowemu, powiedział RIA Novosti doradca pierwszego zastępcy dyrektora generalnego koncernu „Technologie radioelektroniczne” Władimir Michejew. Wcześniej niektóre media donosiły, że przedsiębiorstwa rosyjskiego przemysłu obronnego stworzyły potężną rakietę elektromagnetyczną „Alabuga” z głowicą bojową z generatorem dużej mocy pola elektromagnetycznego. Informowano, że może jednym uderzeniem pokryć terytorium 3,5 km i zniszczyć całą elektronikę i przekształcić ją w „kupę złomu”. Michejew wyjaśnił, że „Alabuga” nie jest specyficzną bronią: pod tym szyfrem w latach 2011-2012 zakończył się cały szereg badań naukowych, w trakcie których określono główne kierunki rozwoju broni radioelektronicznej przyszłości. „Została przeprowadzona bardzo poważna ocena teoretyczna i praktyczne prace na modelach laboratoryjnych i specjalistycznych poligonach, podczas których określono nomenklaturę broni radioelektronicznej oraz stopień jej wpływu na sprzęt” powiedział. Wpływ ten może być różny pod względem intensywności: „Począwszy od zwykłego zakłócenia z chwilowym odłączeniem systemów broni i sprzętu wojskowego przeciwnika do całkowitego radioelektronicznego porażenia prowadzącego do energetycznego, destrukcyjnego uszkodzenia głównych komponentów elektronicznych, obwodów, bloków i systemów”. Po zakończeniu tych prac wszystkie dane dotyczące wyników zostały utajnione, a sam temat broni mikrofalowej trafił do kategorii przełomowych technologii z najwyższą klauzulą ​​tajności, podkreślił Michejew. Dziś możemy tylko powiedzieć, że wszystkie te opracowania przełożono na konkretne prace doświadczalno-konstrukcyjne w celu stworzeni broni elektromagnetycznej: pocisków, bomb, rakiet przenoszących specjalne generatory eksplozji magnetycznej powiedział rozmówca. Podobne opracowania prowadzą wszystkie wiodące światowe mocarstwa zwłaszcza Stany Zjednoczone i Chiny, podsumował.

    Ps..Przypomina mi to obesrane gacie z yankeskiego niszczyciela "Cooka" na Morzu Czarnym. Rosjanie im tylko wyłączyli prąd. A efekt był piorunujący. AEGIS zamieni się w kupę złomu i nawet nikt przy tym nie zginie.
  • @kula Lis 67 12:07:07
    Chyba, że jest przewidziany, by przeżyć EMP.

    Co do pływającego złomu to ciekawe :).

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031