Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4045 postów 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Poniedziałek, 25 września 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1059) Zapraszam na serwis bieżących informacji i komentarzy prasowych ze świata

 

*W irackim Kurdystanie (a dokładniej na terenach kontrolowanych przez irackich Kurdów) odbywa się referendum w sprawie niepodległości.Większość ludności zagłosuje „za", co wcale nie oznacza, że region natychmiast uzyska niezależność. Iracki Kurdystan ma dzisiaj do dyspozycji doświadczoną armię, złoża ropy i status najspokojniejszego i najbezpieczniejszego miejsca na Bliskim Wschodzie. Na odpoczynek przyjeżdżają tutaj Arabowie z sąsiednich krajów. Iraccy Kurdowie nie tylko kontrolują terytorium, ale tez nim zarządzają. To nie pierwsze referendum niepodległościowe. W 2005 roku jedno się już odbyło. Jego organizatorami były jednak wówczas organizacje społeczne, teraz zaś wolę narodu poparły rząd i siły polityczne, ale także peszmergowie — kurdyjska armia, która w kontekście walki przeciwko PI stała się jedną z najpoważniejszych zmilitaryzowanych ugrupowań w regionie. Liczebność kurdyjskiej armii w Iraku eksperci szacują na 180-200 tysięcy wyszkolonych żołnierzy. Kurdowie korzystają głównie ze starych modeli uzbrojenia, które trafiły im się jeszcze po ZSRR. Ale w ostatnim czasie peszmergowie otrzymują też nową broń amerykańskiej i niemieckiej produkcji. Na przykład od Niemiec Kurdowie otrzymali kilka tysięcy karabinów G36 firmy Heckler & Koch. W zakresie gospodarczym Kurdowie są w pełni samowystarczalni, a to za sprawą ropy: dziennie wydobycie wynosi tutaj około 650 tysięcy baryłek. W przyszłości ma się ono zwiększyć do miliona baryłek. Na terytorium irackiego Kurdystanu może się znajdować ponad 5,5 trylionów metrów sześciennych gazu. Zainteresowanie kurdyjskimi złożami przejawia Moskwa. „Iracki Kurdystan to twierdza, swojego rodzaju wyspa bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Wielu Arabów przyjeżdża tu na urlop, pod ich kątem budowane są kempingi" — mówi ormiańsko-rosyjska politolożka  Karine Gevorgyan. Problem w tym, że przeciwko niezależności występują wszyscy sąsiedzi Kurdystanu. Władze Bagdadu nie dają pozwolenia na przeprowadzenie referendum i uznają go za niekonstytucyjny. Irańczycy nie zamierzają uznawać jego wyników, a Turcy nie tylko są oburzeni, ale też grożą. Nawet Amerykanie — sojusznicy Kurdów — nawołują ich do wyważonych działań. Obecny sekretarz stanu Rex Tillerson wiele zrobił dla gospodarczej niezależności irackiego Kurdystanu. Ponieważ jednak obecnie referendum niesie ze sobą wiele zagrożeń, USA nie mogą objąć go kontrolą. USA mogą zgodzić się na niezależność Kurdystanu pod warunkiem jednak, że będą pewni co do możliwości wykorzystywania tych terenów w charakterze antyirańskiej bazy wypadowej. A to nie leży w interesie samych Kurdów, bo cały segment kurdyjskich klanów utrzymuje ścisłe relacje z Iranem i nie zamierza ich zrywać. W danej sytuacji od lidera irackiego Kurdystanu Masuda Barzaniego wymagane są maksymalne skupienie i ostrożność. Jak na razie Barzani cechy te demonstruje, czego przejawem jest powściągliwość w uznaniu wyniku referendum za konieczność natychmiastowej deklaracji niepodległości. „Referendum to najważniejsze wydarzenie, dzięki któremu Masud Barazni zapewni sobie miejsce w historii" — wyjaśnia doradca dyrektora Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych Jelena Suponina. Autorytet Barzaniego wzniesie się na wyżyny po tym referendum i pomoże mu utrzymać miejsce na politycznym Olimpie. „Termin jego przebywania na stanowisku szefa irackiego Kurdystanu upływa, a powód do jego wielokrotnego przedłużania, to jak konieczność utrzymania stabilności w kontekście koniecznej walki z PI, został teraz zniwelowany" — czytamy w raporcie rosyjskiego Instytutu Bliskiego Wschodu. Po drugie referendum pozwoli Kurdom zapewnić sobie prawo do tego, co nielegalnie nabyli. „Referendum ma przypieczętować ich prawo do terytoriów, jakie iracki Kurdystan zdobył po 2003 roku, w szczególności w okresie walki z PI. Kurdowie powiększyli swoje terytorium o prawie 40%" — mówi arabista, ekspert Rosyjskiej Rady do Spraw Międzynarodowych Anton Mardasow. Co się tyczy niezależności, eksperci przyznają, że pozytywny wynik referendum potrzebny jest Barzaniemu nie do tego, żeby ogłosić niezależność od Iraku, lecz do prowadzenia handlu z Bagdadem. Irbil jest nastawiony na dialog z irackimi władzami. Zdaniem Masuda Barzaniego referendum jest zaledwie pierwszym krokiem na drodze do niezależności. „Po 25 września jesteśmy gotowi omówić z Bagdadem granice, ropę, wszystko, co trzeba będzie" — powiedział Barzani. Naturalnie z dużo silniejszej pozycji. I możliwe, że po tych rozmowach Barzani otrzyma niezależność, a przy tym nie dojdzie do żadnych zmian w wymiarze prawnym.

 

* W odpowiedzi na referendum przeprowadzane w irackim Kurdystanie, prezydent Turcji ogłosił, ze nie uzna jego wyników i zagroził konsekwencjami, w tym interwencją wojskową. W poniedziałek w irackim Kurdystanie rozpoczęło się głosowanie w referendum niepodległościowym. Oprócz irackiego rządu, referendum sprzeciwia się także Turcja, Iran i Syria, gdzie tak jak w Iraku jest znaczna mniejszość kurdyjska i władze obawiają się nasilenia tendencji separatystycznych. Negatywne stanowisko wobec referendum zajęła również Unia Europejska.  Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zagroził wojskową interwencją w Iraku, w odpowiedzi na referendum. Oznajmił także, że zostaną podjęte inne środki zaradcze o charakterze gospodarczym i handlowym, jak np. odcięcie rurociągu, który transportuje ropę z północnej części Iraku. Tureckie MSZ oświadczyło, że nie uznaje referendum i nie zaakceptuje jego wyników, uzasadniając swoje stanowisko tym, że kurdyjski rząd zagraża pokojowi i stabilności Iraku i całego regionu.

*Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej za pomocą dronów zaatakował pozycje ugrupowania terrorystycznego Państwo Islamskie niedaleko granicy Syrii i Iraku.Poinformowała o tym w niedzielę telewizja IRINN. W wyniku nalotów dronów zostało zniszczonych kilka przyczółków terrorystów a także duża liczba ich środków transportu — poinformowała telewizja, nie podając, kiedy dokładnie została przeprowadzona operacja.

 *Rosyjscy wojskowi opublikowali zdjęcia lotnicze rejonów dyslokacji terrorystów Państwa Islamskiego na północ od miasta Dajr az-Zaur w Syrii. Na kadrach widać wyraźnie sprzęt oddziałów sił specjalnych USA. „Na zdjęciach lotniczych, wykonanych w okresie od 8 do 12 września 2017 roku w rejonach dyslokacji odziałów zbrojnych Państwa Islamskiego, widać dużo amerykańskich samochodów pancernych typu Hummer, należących do Specnazu USA" — głosi komunikat, opublikowany na Facebooku Ministerstwa Obrony Rosji. Rosyjski resort podkreślił również, że amerykańskie siły specjalne rozmieszczają swoich żołnierzy w bazach, gdzie wcześniej stacjonowali terroryści Państwa Islamskiego, przy czym wokół tych obiektów nie ma żadnych śladów szturmu, walk z ekstremistami czy nalotów koalicji międzynarodowej. „Może to świadczyć tylko o tym, że amerykańscy wojskowi czują się całkowicie bezpiecznie w rejonach kontrolowanych przez terrorystów" — zaznaczyło Ministerstwo Obrony Rosji. Dyrektor Centrum Badań Wojskowo-Politycznych przy Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych (MGIMO), politolog Aleksiej Podbieriozkin uważa, że Rosja przedstawiła niezbite dowody na to, że Specnaz USA pełni rolę  instruktora terrorystów w Syrii.  „Stany Zjednoczone zaczęły szczególnie aktywnie tworzyć oddziały w Syrii nie tylko przy pomocy CIA, ale także przy pomocy wywiadu wojskowego i sił specjalnych. Zresztą liczebność amerykańskiego specnazu w ciągu ostatnich dziesięciu lat wzrosła z 30 tys. do 75.tys. osób. Są to właśnie instruktorzy terrorystów, którzy nie walczą, a zajmują się szkoleniem tych band i ich wyposażeniem. Dlatego amerykańscy wojskowi mogą spokojnie przejść przez każde terytorium, które jest kontrolowane przez Państwo Islamskie. Przedstawiliśmy na to dowody. Sądzę jednak, że nie będzie żadnej reakcji. Wszyscy uznają, że to nie prawda i znajdują się tam ludzie, którzy pomagają opozycji" — uważa Aleksiej Podbieriozkin.

 

*Syryjski rząd kontroluje już większość pól naftowych i gazowych w kraju, oświadczył ambasador Syryjskiej  Republiki Arabskiej w Chinach Imad Mustafa.„W ciągu ostatnich dwóch miesięcy odzyskaliśmy kontrolę nad większością głównych pól naftowych, wierzymy, że do końca następnego miesiąca 100% pól naftowych i gazowych będzie pod kontrolą syryjskiego rządu” — powiedział Mustafa w wywiadzie dla chińskiej gazety państwowej Global Times. Zaznaczył również, że syryjski rząd już opracowuje plany powojennej odbudowy kraju. Wśród priorytetowych obszarów: energia elektryczna, sektor energetyczny i budownictwo mieszkaniowe. Wcześniej poinformowano, że syryjskie wojska rządowe odzyskały kontrolę nad ponad 40 platformami wiertniczymi na terytoriach prowincji Rakka uwolnionych z rąk Daeszu. Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej poinformowało, że nasz kraj wysłał do Syrii ponad cztery tony sprzętu i materiałów budowlanych w celu odbudowy infrastruktury w miastach wyzwolonych od terrorystów. W najbliższym czasie Republika Arabska otrzyma wszystko, czego potrzeba, aby odbudować drogi, koleje, wodociągi, linie energetyczne, systemy komunikacyjne, szpitale, szkoły i zaplecze socjalne. Jak wyjaśniło Ministerstwo Obrony Rosji, teraz drogą morską do Syrii trafi ponad 40 jednostek sprzętu specjalistycznego, w tym spycharki, koparki i dźwigi, a także około dwóch tysięcy ton metalowych rur, setki kilometrów kabli światłowodowych i wysokiego napięcia.

 

* Ministerstwo Obrony Rosji poinformowało, że w niedzielę podczas ostrzału ze strony terrorystów Daeszu zginął w Syrii generał  Walerij Asapow . Był on starszym grupy rosyjskich doradców wojskowych i był na posterunku dowodzenia syryjskich wojsk walczących w rejonie miasta Deir ez-Zor. Podczas ostrzału moździerzowego terrorystów generał został śmiertelnie ranny. Został pośmiertnie zgłoszony do wysokiego odznaczenia państwowego, poinformował resort obrony. Zgodnie z oficjalnymi danymi Ministerstwa Obrony od początku rosyjskiej operacji wojskowej w Syrii liczba zabitych żołnierzy wyniosła 37 osób. Straty terrorystów, jak poinformował w sierpniu dowódca wojsk Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej w Syrii generał Siergiej Surowikin, tylko w ciągu trzech letnich miesięcy wyniosły ponad 8 tysięcy osób. Terroryści stracili również 1,5 tysiąca sztuk broni, sprzętu wojskowego i innego. Ekspert wojskowy, szef Centrum Badań nad Problemami Bezpieczeństwa Publicznego, emerytowany pułkownik Aleksander Żylin na antenie radia Sputnik podkreślił rolę rosyjskich doradców wojskowych w walce z terrorystami w Syrii. „Ponieśliśmy wielką stratę. Ten człowiek odznaczył się wybitną odwagą, nigdy nie chował się za plecami żołnierzy, posiadał unikalną wiedzę, umiejętności i praktyczne doświadczenia. Dlatego polowano na niego. Jeśli mówimy o roli Asapowa jako lidera grupy doradców wojskowych, mówimy nie tylko o przekazaniu doświadczenia syryjskim wojskowym, mówimy o planowaniu szeregu operacji. Zwycięstwa na polu bitwy w Syrii zaczęły być osiągane, kiedy do planowania operacji wojskowych przyłączyli się nasi doradcy — oni są «mózgiem» przy planowaniu operacji przeciwko terrorystom. Nasi chłopcy nie siedzą tam w jakichś warowniach, lecz przyczyniają się do zniszczenia setek terrorystów, zapewniają radykalny przełom w trakcie tej wojny” — powiedział Aleksander Żylin na antenie radia Sputnik.

 

*Moskwa jest zmartwiona brakiem konsekwencji między słowami USA głoszącymi chęć likwidacji „Państwa Islamskiego", a ich działaniami, które ukazują rzecz odwrotną - oświadczył wiceszef MSZ Siergiej Riabkow. „Waszyngton realizuje jednakże jakieś polityczne i geopolityczne zadania, które stoją ponad deklarowanym zaangażowaniem w walce z terroryzmem" — powiedział Riabkow w rozmowie z dziennikarzami. Jego zdaniem Rosja chce, aby Waszyngton udowodnił czynem swoje zaangażowanie w walce z terroryzmem. Dyplomata nazwał również śmierć generała Walerija Asapowa ceną, którą zapłaciła Rosja za dwulicowość USA w kwestii uregulowania syryjskiego kryzysu. Asapow kierujący grupą rosyjskich doradców wojskowych zginął niedaleko Deir ez-Zor w czasie ostrzału moździerzowego ze strony terrorystów.

 

*Rosja nie otrzymała od USA wyjaśnień w związku ze zdjęciami przedstawiającymi amerykańskich żołnierzy w kontrolowanych przez PI rejonach Syrii - oświadczyło Ministerstwo Obrony Rosji.Rosja nie otrzymała od USA żadnych wyjaśnień w związku z opublikowanymi zdjęciami przedstawiającymi amerykańskie siły w rejonach Syrii kontrolowanych przez Daesz — oświadczył rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji generał Igor Konaszenkow. Podkreślił, że Ministerstwo Obrony Rosji opublikowało «absolutnie obiektywne i konkretne dowody — zdjęcia lotnicze — bezpośrednio potwierdzające pobyt i swobodne przemieszczanie się w rejonach kontrolowanych przez ISIS Syryjskich Sił Demokratycznych i wspierających ich jednostek specjalnych amerykańskich Sił Zbrojnych. Rzecznik Ministerstwa Rosji podkreślił, że «żadnego leju po wybuchu amunicji na tych pozycjach, a tym bardziej śladów trafienia bomb lotniczych w pobliżu nich nie ma». «Żadnych wyjaśnień ani dementi w tej kwestii od przedstawicieli Syryjskich Sił Demokratycznych lub amerykańskich sił zbrojnych do tej pory nie ma» — podkreślił Konaszenkow. Ministerstwo Obrony Rosji wcześniej opublikowało zdjęcia lotnicze rejonów pobytu terrorystów  Daeszu na północ od miasta Deir ez-Zor w Syrii, na których wyraźnie widać sprzęt pododdziałów specjalnego przeznaczenia USA. Resort podkreśla, że na zdjęciach wyraźnie widać, że służby specjalne USA znajdują się na przyczółkach wyposażonych wcześniej przez terrorystów PI. Wokół tych obiektów nie ma śladów szturmu, starć bojowych z terrorystami ani lejów po nalotach koalicji międzynarodowej. 

 

*Rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji generał Igor Konaszenkow zaprzeczył doniesieniom o domniemanych rosyjskich nalotach na „Syryjskie Siły Demokratyczne” w rejonie złóż gazuDeir ez-Zor.Wcześniej brytyjska agencja Reuters, powołując się na wspierane przez USA „Syryjskie Siły Demokratyczne”, poinformowała, że rosyjskie samoloty rzekomo zbombardowały ich pozycje w pobliżu największego złoża gazu w rejonie Deir ez-Zor. „Podczas operacji syryjskich wojsk zniszczenia ostatniego przyczółka Daeszu  w Deir ez-Zor Siły Powietrzno-Kosmiczne Rosji przeprowadziły punktowe uderzenia w wykryte i sprawdzone przez kilka kanałów obiekty terrorystów. Naloty przeprowadzono zarówno na ujawnione punkty ognia PI, z których prowadzony był ostrzał na pozycje syryjskich wojsk, jak i wysuwające się z tylnych obszarów rezerwy terrorystów” — powiedział. Konaszenkow podkreślił, że rosyjskie drony i wywiad, działające przez całą dobę w rejonie Deir ez-Zor, „nie odnotowały żadnych incydentów z bojownikami «Syryjskich Sił Demokratycznych» na tyłach terrorystów Daesz”. Szczególnie dotyczy to złóż węglowodorów w prowincji, gdzie terroryści Daesz stawiają ostry opór napierającym syryjskim wojskom” — powiedział rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji.

 

*Unia CDU/CSU kanclerz Niemiec Angeli Merkel zgodnie z oczekiwaniami zwyciężyła w wyborach do Bundestagu.Eksperci jednak straszą, że wyniki wyborów mogą zmienić układ polityczny, który ukształtował się po 1949 roku. Dlaczego? Marzenie i rzeczywistość zazwyczaj łączy cieniutka nić niepowodzenia… O to mówię? Owszem, o wyborach do Bundestagu. Unia CSU/CDU Angeli Merkel zgodnie z oczekiwaniami zwyciężyła w niedzielnych wyborach, zdobywając 33% głosów. Jednocześnie obserwatorzy podkreślają, że zwycięstwo Merkel nie jest aż tak oczywiste, jak się zapowiadało. CSU, stojące u steru władzy od samego założenia RFN, wygrała wybory z najniższym wynikiem w całej historii. Drugie miejsce zajęła SPD Martina Schulza z 20,5% głosów. Eksperci straszą nawet, że wyniki wyborów do Bundestagu zagrażają istniejącemu po 1949 roku systemowi Niemiec. I to wszystko z powodu Alternatywy dla Niemiec! Ta partia zajęła trzecie miejsce w wyścigu wyborczym, zdobywając ponad 12,5% głosów. Berlin tego się spodziewał… I się tego bał. Jeszcze przed wyborami minister spraw zagranicznych, socjaldemokrata Sigmar Gabriel, zdając sobie sprawę z tego, że Alternatywa dostanie się do parlamentu, mówił: «Po raz pierwszy po II wojnie światowej w Bundestagu znów zasiądą prawdziwi naziści». Zresztą o nazistach — ta wypowiedź jest przede wszystkim przeznaczona dla zachodniej liberalnej społeczności i własnego elektoratu. Tak jakby zastraszył… Alternative für Deutschland jest jednak bardzo daleko do Deutschland über alles… Przypomnę, że Alternatywa dla Niemiec powstała całkiem niedawno — w lutym 2013 roku. Opowiada się za wystąpieniem ze strefy euro (w pewnych okolicznościach), nie chce finansować Grecji wolno staczającej się w kredytową przepaść. Opowiada się przeciwko islamizacji niemieckiego społeczeństwa i polityki migracyjnej Merkel. Niektórzy w partii sugerują nawet, że trzeba ograniczyć napływ imigrantów: przecież nigdy nie zintegrują się w niemieckim społeczeństwie. Natomiast przyczyna aktywnego ataku na Alternatywę dla Niemiec ze strony oponentów z CDU/CSU jest zrozumiała. Po prostu młoda partia ma ten sam elektorat, co olbrzymy polityczne. Tylko Alternatywa jest nieco bardziej prawicowa. Nieco świętsza, że tak powiem, od papieża. Natomiast w innych aspektach wszystko jest to samo. Zwykła Alternatywa, jakich w Europie jest pod dostatkiem, w tym w sąsiedniej Austrii czy Holandii. A więc pokaźny sukces Alternatywy dla Niemiec jest zrozumiały. Liczba posłów XIX kadencji Bundestagu wzrośnie z 631 do 709 deputowanych. CDU/CSU Angeli Merkel i SPD Martina Schulza po pyrrusowym zwycięstwie w wyborach mimo wszystko stworzą największe frakcje. CDU/CSU otrzyma 246 mandatów wobec poprzednich 311. SPD — 153, o 40 mniej niż ostatnio. Alternatywa dla Niemiec stworzy trzecią pod względem liczebności frakcję — ma 94 mandaty. Poza tym 5-procentowy próg pokonała Wolna Partia Demokratyczna (80 miejsc) oraz frakcje Lewicy (69) i Zielonych (67). Po raz pierwszy w Niemczech powstanie trzypartyjny rząd: CSU/CDU, Zieloni i Wolni Demokraci — czarno-zielono-żółta koalicja «Jamajka». Jamajka dlatego, że partyjne kolory członków koalicji odpowiadają kolorom flagi tego państwa. Angela Merkel zachowa fotel kanclerski, ale będą to dla niej najtrudniejsze rozmowy koalicyjne — twierdzą eksperci. Poza tym będzie musiała cały czas wykręcać się i dostosowywać…  Tymczasem nieszczęście, jak wiadomo, nie przychodzi samo. Oto kolejny problem dla pani kanclerz. Niemieckie środowiska polityczne dyskutują nad takim scenariuszem: Merkel znów zostanie kanclerzem, ale ustąpi z urzędu przedwcześnie. Jej miejsce zajmie na razie anonimowy, ponoć alternatywny polityk. SPD Schulza już oznajmiła, że przejdzie do opozycji. Usunie się w cień. I zapadnie w sen olbrzyma. Natomiast młoda Alternatywa ani myśli o spaniu, wręcz odwrotnie — jest pełna sił i inspiracji. I jest zaangażowana w twórcze poszukiwania. Wiceprzewodniczący partii Alexander Gauland już oznajmił, że zamierza «polować» na nowy rząd federalny. Czy nie ma przypadkiem na myśli Angeli Merkel? Udanego polowania, panie Gaulandzie! 


 * Tak, mocno ucierpieliście, ale dostaliście w zamian część naszych ziem. My to uznaliśmy i tym samym ten temat trzeba zamknąć - powiedział lider Alternatywy dla Niemiec Alexander Gauland, zapytany o kwestię reparacji wojennych dla Polski. We wczorajszych wyborach do Bundestagu AfD uzyskała 12,6 proc. głosów, co oznacza, że jest trzecią siłą w niemieckim parlamencie. Lider AfD zapytany przez TVN 24 o sprawę odszkodowań wojennych dla Polski stwierdził: – Przepraszam bardzo, ale konferencja 2+4 uregulowała wszystkie postanowienia dotyczące rozliczeń wojennych. Tak, mocno ucierpieliście, ale dostaliście w zamian część naszych ziem. My to uznaliśmy i tym samym ten temat trzeba zamknąć – wskazał. Według Alexandra Gaulanda, polski wniosek o wypłacenie reparacji otworzy drogę do podobnych roszczeń dla innych państw. – Bo jeśli wy zgłosicie się z reparacjami, to przyjdą do nas Grecy i inne państwa, z którymi nigdy nie podpisywaliśmy traktatów pokojowych tak jak z wami – powiedział lider Alternatywy dla Niemiec.

 

*Na zaktualizowanej liście ograniczeń wjazdu do UDS w dalszym ciągu znajdują się obywatele Iranu, Jemenu, Libii, Syrii i Somalii, przy czym od 18 października zakaz wjazdu zacznie obowiązywać nawet wobec tych obywateli wymienionych państw, którzy mogą udowodnić bliskie stosunki z mieszkańcami USA.Oprócz tego od 18 października na terytorium USA nie wjadą obywatele KRLD i Czadu, a także wielu obywateli Wenezueli. Ograniczenia wobec Sudanu zostały natomiast zniesione.    Donald Trump wyjaśnił nowe przepisy koniecznością dbania o bepieczeństwo kraju.  „Mój priorytet numer  1 — to uczynienie Ameryki bardziej bezpieczną. Nie będziemy przyjmować w naszym kraju tych, których nie będziemy w stanie bezpiecznie skontrolować" — napisał przywódca Stanów Zjednoczonych na swoim Twitterze. Z kolei sekretarz  Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego USA Elaine Duke powiedziała, że od teraz departament „będzie mógł skuteczniej powstrzymywać przed wjazdem do kraju terrorystów i przestępców". „Ogłoszone dzisiaj ograniczenia są rygorystyczne, jednak bardzo wyważone. Wysyłają one sygnał do zagranicznych rządów, że powinny współpracować z nami w kwestii zwiększania bezpieczeństwa" — powiedziała Elaine Duke. Sekretarz stanu USA Rex Tillerson oświadczył, że swoim rozporządzeniem Donald Trump chroni Amerykanów.  „Departament Stanu będzie współpracować z innymi urzędami federalnymi, aby prawidłowo realizować te przepisy. Będziemy kontynuować ścisłą współpracę z naszymi sojusznikami i partnerami, którzy popierają nasze działania odnośnie krajowego i globalnego bezpieczeństwa" — powiedział Tillerson. Na antenie radia Sputnik wicedyrektor Instytutu Badań i Prognoz Strategicznych Rosyjskiego Uniwersytetu Przyjaźni Narodów (RUDN) Nikita Daniuk wyraził opinię, że służby specjalne Stanów Zjednoczonych mogą nie poradzić sobie z kontrolą imigrantów. „Nie wykluczam, że informacja o konieczności podjęcia zdecydowanych kroków wobec potencjalnych migrantów pochodziła od służb specjalnych —  lokalne służby specjalne najprawdopodobniej sobie nie radzą  i nie mogą prowadzić skutecznej kontroli osób, które mogą być związane z organizacjami terrorystycznymi. Na przykład w Czadzie sytuacja jest dość niestabilna — organizacje terrorystyczne czują się tam dosć swobodnie" — powiedział Nikita Daniuk. Jego zdaniem dekret Donalda Trumpa może być na rękę jego oponentom. „Nie jest tajemnicą, że Donald Trump zbiera punkty polityczne na rygorystycznym stosunku wobec potencjalnych uchodźców. Po raz kolejny próbuje on pokazać, że broni bezpieczeństwa USA, że będzie umacniać granice i rozszerzać kompetencje służb specjalnych. Jednak tego typu działania są na rękę przeciwnikom Donalda Trumpa, którzy kolejny raz mogą wykorzystać w przestrzeni infomacyjnej tezę, że jest on przeciwnikiem wolności i despotą" — powiedział ekspert. Oprócz tego nie wszytkie kraje trafiły na tę listę w związku z kwestiami bezpieczeństwa — podkreślił Daniuk. „Jeśli chodzi o Koreę Północną, Iran i Wenezuelę, to jest to decyzja polityczna, mająca najprawdopodobniej na celu wywieranie  presji na te kraje. Trump regularnie ogłasza, że KRLD i Iran to kolejna reinkarnacja «osi zła». A z Wenezuelą sprawa również jest dość oczywista — Stany Zjednoczone będą robić wszystko, aby jeszcze bardziej destabilizować sytuację w tym kraju i obalić rząd na czele z Maduro" — uważa Nikita Daniuk.

 

*ONZ oskarżyła Rosję o naruszenie praw człowieka i prawa międzynarodowego na Krymie, który organizacja nazywa «okupowanym terytorium».Czytamy to w raporcie misji monitoringowej opublikowanym na oficjalnej stronie Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Praw Człowieka. Dokument zawiera dane za okres 22 lutego 2014 roku — 12 września 2017 roku. W dokumencie jest napisane, że prawa człowieka na Krymie były masowo naruszane po jego przyłączeniu do Rosji, w tym przez ukraińskie i rosyjskie władze. Zgodnie z raportem na półwyspie odnotowano takie naruszenia, jak «brutalne traktowanie», «tortury» oraz jedna «egzekucja pozasądowa». Jednocześnie członkowie misji monitoringowej twierdzą, że badanie przeprowadzili zdalnie, na podstawie wyników sondaży i monitoringu praw człowieka na Ukrainie, ponieważ «nie mieli dostępu» do Krymu. «Na razie nie dysponuję informacją, na razie nie mogę nic powiedzieć. Po prostu nie wiem» — oznajmił rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow, odpowiadając na pytanie o reakcję na ten raport. 

 

*Zastępca przewodniczącego Rady Ministrów Krymu Dmitrij Połonski skomentował w rozmowie z RT raport Zarządu Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Praw Człowieka, w którym czytamy o licznych naruszeniach praw człowieka na terytorium półwyspu. „Tutaj należy mówić nie o działaniach ONZ, a o czynach tych osób, które w imieniu ONZ, delikatnie mówiąc, plotą bzdury. To tak naprawdę kłamstwo graniczące z przestępstwem. Dlatego, że władze Rosji są oskarżane o popełnianie jakichś niezgodnych z prawem czynów, których nigdy nie popełniali. Wielka szkoda, że w międzynarodowych organizacjach pojawili się „profesjonalni" kłamcy, którzy, korzystając ze swojego statusu i stanowiska, wprowadzą w błąd społeczność międzynarodową" — powiedział Połonski. Polityk podkreślił, że na terytorium Krymu może być stosowane wyłącznie rosyjskie prawo. Zarząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Praw Człowieka zalecał wcześniej Rosji stosowanie na terytorium Krymu ustawodawstwa ukraińskiego.

 

*Były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder powiedział to, o czym nie chcą mówić inni europejscy politycy. Przewiduję, że nie będzie ani jednego rosyjskiego prezydenta, który odda Krym  — odpowiedział Schröder na dość prowokacyjne pytanie dziennikarza „Stern", „co będzie po Putinie". Zresztą, byłoby dziwne, gdyby dobrze zorientowany w sprawach Rosji niemiecki polityk odpowiedział inaczej. Można wierzyć lub nie w to, co mówią rosyjscy politycy, w tym aktualny prezydent tego kraju. Ale nie można kwestionować lub zaprzeczać faktom. Na przykład, istnieje podstawowy dokument określający rozwój postukraińskiego Krymu — federalny program docelowy „Rozwój społeczno-gospodarczy Krymu i Sewastopola do 2020 roku". Na jego realizację przeznaczono ponad 708 miliardów rubli, w tym ponad 688 miliardów bezpośrednio z budżetu federalnego. Jednocześnie należy zauważyć, że same łączne inwestycje  z budżetu Rosji na Krymie i w Sewastopolu przekraczają cały program kredytowy Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla Ukrainy.Po przyłączeniu Krymu w kwestii transportowej półwysep wypełnił testament „pisarza-szestidziesiatnika" Wasilija Aksionowa i stał się „wyspą". Zaczął też tak funkcjonować. W wyniku ukraińskiej blokady transportowej obecnie dobudowywany jest most kerczeński i częściowo zrekonstruowane lotnisko w Symferopolu rozpoczęło budowę nowego kompleksu dworca z terminalami i budynkami służbowymi o powierzchni ponad 78 tys. m.kw.Został on obliczony na obsługiwanie 7 mln pasażerów rocznie z możliwością rozszerzenia do 10 mln. Już teraz lotnisko w Symferopolu zajmuje piąte miejsce wśród portów lotniczych w Rosji pod względem liczby obsługiwanych pasażerów (5,2 mln pasażerów w 2016 roku). Oczywiste jest, że Krym nie żyje wyłącznie transportem oraz budową i modernizacją infrastruktury. Tylko w 2017 roku dotacje do upraw winorośli wyniosły 235 mln rubli. Władze mają w planach (a plany rosyjski władz w ostatnich latach, pomimo pewnych opóźnień, są realizowane) założenie winnic na Krymie na powierzchni 60 tys. ha, podwajając rosyjski wskaźnik. Ogólnie na rozwój rolnictwa na Krymie do 2017 roku przeznaczono 25 mld rubli. Jeszcze bardziej agresywna jest „aneksja" krymskiego przemysłu. Wiele zakładów zbrojeniowych już włączono do systemu rosyjskich zamówień sektora obronnego, co umożliwi ich modernizację. Nawiasem mówiąc, poziom życia na Ukrainie po wydarzeniach na Majdanie zmniejszył się znacznie. A poziom życia mieszkańców Krymu znacznie się poprawił, nawet w porównaniu do błogosławionych dla ukraińskiej gospodarki rządów Janukowycza. W wielu aspektach doszło do tego dzięki podniesieniu wynagrodzeń urzędników i emerytur, które stopniowo sprowadzano do poziomu federalnego. Krym w tej chwili jest niemal wzorcowy w sensie włączenia się w gospodarkę kontynentalnej części Rosji. Nawet w przypadku niemieckiej gospodarki po obaleniu muru berlińskiego odbywało się to bardziej boleśnie. I wiele dysproporcji między wschodem a zachodem jest dość boleśnie odczuwalne do tej pory.A Krym i Sewastopol faktycznie nigdy nie stały się „znowu rosyjskimi ziemiami". Po prostu nigdy nimi nie przestawały być. Obecnie jest to trudny, ale płodny rosyjski region, ze swoją specyfiką. Ale istotny, funkcjonujący wewnątrz Federacji Rosyjskiej. W tym względzie słowa Gerharda Schrödera nie są deklaracją, a stwierdzeniem faktu.

 

*Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence i prezydent Ukrainy Petro Poroszenko jeden za drugim opuścili salę posiedzeń Rady Bezpieczeństwa ONZ przed rozpoczęciem przemówienia Siergieja Ławrowa.Szef rosyjskiego resortu polityki zagranicznej w czasie przemówienia prezydenta Ukrainy również był nieobecny. Jednak pozostali członkowie rosyjskiej delegacji, w tym ambasador Rosji przy ONZ Wasilij Nebenzja i wiceminister spraw zagranicznych Rosji Giennadij Gatiłow pozostali na sali w trakcie wystąpienia przywódcy Ukrainy. W czasie swojego przemówienia szef rosyjskiego MSZ wypowiedział się na temat ewentualnej współpracy między UE i OBWE w ramach rosyjskiej inicjatywy rozmieszczenia  na  Donbasie misji ONZ, która miałaby za zadanie ochronę Specjalnej Misji Monitorującej OBWE na Ukrainie.Perspektywy ma także współpraca między ONZ a OBWE. Taką możliwość zakłada rosyjska inicjatywa ws. utworzenia misji ONZ, która zajmowałaby się ochroną Specjalnej Misji Monitorującej OBWE na południowym zachodzie Ukrainy w celu  bezwzględnego i całkowitego wykonania porozumień mińskich ws. uregulowania kryzysu wewnątrz Ukrainy — powiedział minister spraw zagranicznych Rosji.To już nie pierwszy przypadek, kiedy jakaś delegacja opuszcza salę posiedzeń. Dzień wcześniej przedstawiciele Rosji na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ wyszli w czasie przemówienia prezydent Litwy Dalii Grybauskaitė. Wcześniej przywódczyni Litwy w rozmowie z sekretarzem generalnym ONZ Antoniem  Guterresem powiedziała, że rosyjsko-białoruskie manewry „Zapad 2017" modelowały realny konflikt z krajami NATO. Ministerstwo Obrony Rosji  nazwało  te oskarżenia absurdalnymi. W wywiadzie dla radia Sputnik prezes Ośrodka Analizy Systemowej i Prognozowania, politolog Rościsław Iszczenko podkreślił, że opuszczenie sali posiedzeń w czasie przemówienia tego czy innego polityka to sposób na wyrażenie swojego stosunku do niego. „To, o czym będzie mówić na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ  Siergiej Ławrow czy na przykład prezydent USA Donald Trump, było mniej więcej jasne już wcześniej — oczywiście  bez szczegółów, ale mniej więcej jasne. Jeśli słuchacz chciałby poznać dokładną co do joty treść wystąpienia, to dowiedziałby się o czym mówił  dany przywódca pozostając na sali. Tak, więc, opuszczenie sali posiedzeń przez  Petra Poroszenkę to po prostu sposób na wyrażenie swojego stosunku. Cóż, Poroszenko nie lubi  Rosji i uważa, że z nią walczy, dlatego  ostentacyjnie opuścił obrady" — powiedział Rościsław Iszczenko.

 

*Niezależny deputowany Rady Najwyższej Ukrainy Wiktor Bałoga uważa, że Kijów powinien przestać liczyć na dostawy broni śmiercionośnej z USA i Kanady: nigdy się nie rozpoczną, gdyż świat «nie żyje samymi ukraińskimi problemami».«Powinniśmy usunąć z agendy temat  dostaw broni śmiercionośnej  i nigdy nad nim nie spekulować. Zarówno USA, jak i Kanada nigdy tego nie zrobią. Ponieważ dla nich Rosja wbrew naszym chęciom zawsze będzie państwem, z którym trzeba się porozumiewać, i nikt nie będzie jej drażnić bez większej potrzeby» — napisał Bałoga na swoim profilu na Facebooku.  Napisał także, że Ukraina powinna sobie uświadomić, że świat «nie żyje wyłącznie ukraińskimi problemami». Uważa, że uratowanie Ukrainy jest w jej rękach.  Politolog Aleksandr Asafow na antenie radia Sputnik wyraził opinię, że Ukraina nie otrzyma broni śmiercionośnej, ponieważ istnieje ryzyko, że może nielegalnie trafić zarówno do Europy, jak i na Bliski Wschód.Sądzę, że Ukraina otrzyma wsparcie medialne i polityczne, ale nic poza tym. Również wsparcie obronne, które sięga korzeniami do starej polskiej koncepcji – kamizelki kuloodporne, ale nie armaty w żaden sposób nie wpłynie na rozkład sił na lini styku w Donbasie. Problemy Donbasu można rozwiązać tylko na drodze negocjacji – powiedział Aleksander Asafow.Jego zdaniem Poroszenko nie ma zamiaru zakończyć konfliktu na Donbasie. Dostawy broni na Ukrainę niosą pewne ryzyko, ale jest ono niewielkie – uważa politolog. „Zadanie Poroszenki polega na tym, aby oskarżyć Rosję o ten konflikt i na wszelkie możliwe sposoby lobbować wprowadzenie zagranicznego kontyngentu wojskowego, aby odciąć Donbas od Rosji i przeprowadzić tam szereg operacji policyjnych. Tradycyjna retoryka Poroszenki, który oskarża ciągle Moskwę nie tylko o wszystkie problemy Ukrainy, ale także o konflikt na Donbasie, pozostaje co roku roku niezmienna” – skonkludował Aleksander Asafow.

 

* Trwa sezon huraganów na Karaibach. Gubernator Portoryko Ricardo Rossello poinformował, że huragan Maria zabił na wyspie co najmniej dziesięć osób. Ocenił, że zniszczenia dokonane przez żywioł są większe niż te, które w 1998 roku wyrządził potężny huragan Georges. Jak przekazał gubernator, huragan Georges spowodował straty w wysokości od siedmiu do dziesięciu miliardów dolarów. W wypadku huraganu Maria są to znacznie większe sumy. Ricardo Rossello określił huragan Maria „największą katastrofą naturalną w tym stuleciu”. 3,4 miliony osób mieszkających na wyspie wciąż nie ma prądu. Tylko 25 procent mieszkańców ma dostęp do wody pitnej. Na stacjach benzynowych brakuje paliwa. Z najnowszych informacji wynika, że huragan zabił na Karaibach ponad 30 osób.  W czwartek 21 września Maria dotarł do wschodniego wybrzeża Dominikany, przemieszczając się z prędkością 15 km/h. Wiatr w porywach może osiągać do 175 km/h. Meteorolodzy ostrzegają, że huragan jeszcze może przybrać na sile i ponownie stać się huraganem wyższej kategorii skali Saffira-Simpsona. Teraz obniżono ją z czwartej do trzeciej.

 

*Premier Turcji Binali Yildirim nie wyklucza możliwości przerwania tranzytu ropy z irackiego Kurdystanu w związku z referendum w sprawie niepodległości, powiedział rosyjskim mediom szef rządu.„Gdy kwestia bezpieczeństwa narodowego jest zagrożona, straty ekonomiczne w wysokości 300-500 milionów dolarów nie są problemem, z powodu którego tak ekonomicznie silny kraj, jak Turcja, może zaniedbywać swoje bezpieczeństwo narodowe” — zaznaczył Yildirim. 25 września w irackim Kurdystanie odbywa się referendum w sprawie niepodległości. Bagdad, Ankara i Teheran kategorycznie sprzeciwiają się referendum. Zachodnie kraje wezwały władze irackiego Kurdystanu do nieorganizowania plebiscytu. Stany Zjednoczone oświadczyły, że „przeprowadzenie referendum w spornych obszarach jest szczególnie prowokujące i destabilizujące”. Iracki Kurdystan to nieoficjalna nazwa Kurdyjskiego Regionu Autonomicznego na północy i północnym wschodzie Iraku, który ma status szerokiej autonomii w składzie kraju prawnie zapisany w konstytucji. Wchodzące w ten region prowincji Dahuk, Sulajmanijja i Irbil tradycyjnie zamieszkiwali Kurdowie. Władzę w regionie pełni Demokratyczna Partia Kurdystanu pod przewodnictwem Masuda Barzani.

 

*Rosnieft i Iracki Kurdystan planują w 2019 roku oddać do użytku rurociąg umożliwiający eksport gazu do Turcji i Europy.Czytamy o tym w komunikacie prasowym rosyjskiej spółki naftowej.  «Strony przeprowadziły rozmowy w sprawie możliwości udziału spółki Rosnieft  w projekcie finansowania budowy infrastruktury gazociągowej Irackiego Kurdystanu. Zgodnie z oczekiwaniami odrębne porozumienie w sprawie tego projektu zostanie podpisane do końca roku — podaje  Rosnieft w komunikacie. «Kurdyjski gazociąg regionalny nie tylko zapewni dostawy gazu ziemnego do elektrowni i fabryk regionu, ale również w najbliższych latach umożliwi eksport znacznych ilości paliwa do Turcji i na europejski rynek» — czytamy w komunikacie.  Podkreśla się, że inwestycje w projekt infrastruktury gazowej będą realizowane według schematu BOOT (Build-Own-Operate-Transfer: buduj, posiadaj, użytkuj, przekaż). «Te inwestycje zwrócą się dzięki opłatom taryfowym i uzgodnionej normie zysku» — czytamy w komunikacie. Przypuszcza się, że przepustowość rurociągu pozwoli na eksport 30 mld m3 gazu rocznie pomimo dostaw głównym odbiorcom wewnętrznym». Także Rosnieft podaje, że spółka i rząd regionalny Irackiego Kurdystanu prowadzą rozmowy w sprawie realizacji projektu budowy systemu przesyłowego gazu w przyspieszonym tempie. Projekt przewiduje oddanie do użytku rurociągu i pierwsze dostawy gazu wewnętrznym odbiorcom w 2019 roku, a od 2020 roku — rozpoczęcie eksportu.  Poza tym Rosnieft w najbliższym czasie planuje zakończenie pracy nad niezbędną ostateczną dokumentacją dotyczącą projektu eksportowego ropociągu w Irackim Kurdystanie w ramach porozumienia inwestycyjnego z rządem regionu zawartego na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu w czerwcu 2017 roku. 

 

*Ciężkie warunki życia sprawiają, że Syryjczycy z niecierpliwością wypatrują na niebie wędrownych ptaków powracających jesienią z Europy do Afryki. Polowanie na nie to jeden z nielicznych sposobów pozyskania mięsa.W Syrii, w szczególności w rejonach przybrzeżnych, ludzie korzystają z prymitywnej metody polowania na ptaki: smarują specjalnym klejem drewniane patyki, które rozkładają na gałęziach drzew albo w trawie. To prosta, skuteczna i tania metoda. Sputnik dowiedział się od lokalnych mieszkańców szczegółów tej nietypowej metody.  Przed wojną Muhammad Maalan z Latakii był zamożnym mężczyzną i niczego sobie nie odmawiał. Wojna wiele mu jednak odebrała i dziś zajmuje się sporządzaniem kleju do polowań na ptaki. Gotową produkcję sprzedaje sąsiadom. W ten sposób zapewnia byt sobie i swojej rodzinie. Innego źródła dochodu nie ma. Co roku w sierpniu Muhannad, jego żona i syn zbierają owoce śliwki asyryjskiej, która rośnie w ich sadzie. Maalan tłumaczy: „zbieramy owoce, przynosimy je do domu, oddzielamy miąższ od skóry, żujemy go, po czym wypluwamy do miski. Następnie dodajemy do miski glicerynę, żeby klej nie zamarzł na zimnie, a potem miód naturalny, żeby zachował swoje właściwości w gorącu. Potem bierzemy farbę białej, zielonej i miodowej barwy. Zieloną, żeby klej zlewał się z zielenią, miodową, żeby zlewał się z suchą trawą, a białą, żeby zlewał się kolorem z drzewami figowymi, które przyciągają ptaki nawet nocą". Po zmieszaniu wszystkich składników z klejem Muhammad smaruje otrzymanym roztworem patyczki gałązek oliwnych. Ich długość i ilość zależy od klienta. Następnie gałązki kręcone są w beczce, żeby oddzielić od kleju pesteczki. Pałeczki wystawiane są na słońce, gdzie schną przez trzy dni, po czym są gotowe do sprzedaży. Wcześniej mężczyzna uważał przygotowanie kleju za archaiczne zajęcie przodków. „Ale teraz, w warunkach kryzysu, to jedno z głównych źródeł dochodu. Ceny pałeczek nie są ustalone raz na zawsze, zależą od pogody: w porze deszczowej ptaków się nie schwyta, dlatego ceny spadają, a gdy jest ciepło, idą w górę". Muhammad mówi: „co ciekawe, liście śliwki asyryjskiej są wykorzystywane w leczeniu cukrzycy. Gotowane są we wrzątku, a następnie pije się z nich wywar. Pozostałości owoców drzewa idą na paszę dla zwierząt. Klej do polowania kupują nawet Syryjczycy mieszkający za granicą: w Kanadzie, Ameryce, Turcji, Australii i Libanie. Będąc w Syrii, kupują nasze pałeczki i wywożą ze sobą". W ostatnich latach każdy Syryjczyk spożywa trzy razy więcej ryb niż dotychczas: 5 kg rocznie. Co więcej, w nadmorskich miastach na targach sprzedawana jest niesłychana ilość rekinów. Zdaniem ekologów niemądre wykorzystywanie zasobów morskich doprowadziło do tego, że populacja wielu gatunków zwierząt morskich uległa znacznej redukcji. Pracownica Syryjskiego Towarzystwa Ochrony Dzikiej Przyrody i Wyższego Instytutu Badań Morskich przy Uniwersytecie Tishrin Mueyna Badran powiedziała agencji Sputnik, że „przez ostatnie pięć lat syryjski rząd zezwala na połów rekinów w celu zapewnienia bezpieczeństwa swoich obywateli. Niektórzy młodzi krótkowzroczni rybacy wykorzystywali to zezwolenie i zajmowali się prawdziwym kłusownictwem. Do czego to doprowadziło, można zobaczyć na targach rybnych Latakii, Tartusu, gdzie sprzedawana jest ogromna ilość mięsa rekinów. Wcześniej czegoś takiego nie było". Ludzie w Deir ez-Zor doświadczyli głodu. Khaled al-Abdallas opowiedział swoją historię.„Nasze życie w okresie blokady było bardzo ciężkie. Najbardziej doskwierał nam deficyt wody. W niektórych rejonach w ogóle jej nie było. Dzienna porcja ograniczała się przede wszystkim do chleba i wody. Poszły w górę ceny podstawowych artykułów spożywczych: kilogram cukru kosztował 4500 lir (9 $), olej tyle samo, 50 dag herbaty — 6000 lir (12 $), 20 dag kawy — 2000 lir ($4), kawałek mydła — 1700 lir (3,5 $). Warzywa były produktem deficytowym i sprzedawane były po zawyżonej cenie, dlatego dla wielu były czymś niedostępnym. Nie działała łączność telefoniczna i Internet.W takich warunkach mieszkańcy mieli do wyboru dwie drogi: zjednoczyć się albo umrzeć. My woleliśmy to pierwsze. Żeby wykarmić dzieci, ludzie zaczęli samodzielnie uprawiać warzywa. W warunkach deficytu i wysokich cen prowadzenie samodzielnego gospodarstwa domowego stało się jedynym sposobem wykarmienia swoich rodzin".

 

*W Polsce rozpoczęła się aktywna faza największych ćwiczeń wojskowych.Aktywna faza największych ćwiczeń wojskowych Dragon-2017 zaczyna się w Polsce. W manewrach, które potrwają do 29 września, wezmą udział wszystkie rodzaje sił zbrojnych: planowane jest przećwiczenie współdziałania sił lądowych z marynarką i lotnictwem. Po raz pierwszy w manewrach weźmie udział nowy rodzaj wojsk — Wojska Obrony Terytorialnej. Jak powiedział wiceminister obrony Michał Dworczyk, wojska te będą „chronić terytorium pasów startowych i będą działać jako jednostki wspierające działania oddziałów”. Powiedział, że zgodnie ze scenariuszem ćwiczeń jeden z sąsiadujących krajów pretenduje o dostęp do zasobów naturalnych na terytorium Polski i próbuje „destabilizować sytuację polityczną” i „opanować sporne terytorium”. Zgodnie z planem ćwiczeń w końcu nieprzyjazny kraj sąsiedzki decyduje się na konflikt zbrojny z Polską, wykorzystując również metody wojny hybrydowej. Warszawa w tym przypadku wzywa do pomocy sojuszników z NATO. Podczas ćwiczeń zostanie między innymi przećwiczona obrona obszaru wybrzeża, pokonanie przeszkody wodnej, desantowanie. Według Ministerstwa Obrony w ćwiczeniach weźmie udział 17 tysięcy żołnierzy i 3,5 tysiąca jednostek sprzętu. Oprócz polskich wojsk w ćwiczeniach wezmą również udział sojusznicy z NATO — wojskowi ze Stanów Zjednoczonych, Litwy, Łotwy, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Słowacji, Włoch, Bułgarii, Rumunii, a także Gruzji i Ukrainy. Wcześniej minister obrony Polski Antoni Macierewicz podkreślał, że ćwiczenia Dragon-2017 odbędą się niemal równocześnie z rosyjsko-białoruskimi manewrami Zapad 2017, które wywołały niepokój Warszawy.

 

*Opublikowany w USA Rosyjski poradnik o działaniach zbrojnych nowej generacji nie ma związku z polityką Waszyngtonu.Poinformowało o tym biuro prasowe amerykańskiego resortu obrony. Jego przedstawiciele wyjaśnili, że związane z Departamentem Obrony szkoły, ośrodki badawcze i analityczne oraz inne instytucje często publikują artykuły, by uzupełnić istniejącą bazę danych. «Poradnik, o którym jest mowa, to jedna z takich prac» — podkreślił Pentagon, zwracając uwagę na bezpośrednią wzmiankę o tym w samym materiale.W poradniku rzeczywiście jest napisane, że jego zawartość nie jest aktualną doktryną USA i nie ma na celu zastąpienia obecnych podręczników czy ustalonych standardów. 24 września periodyk The National Interes poinformował, że dowództwo armii USA wydało poradnik o tym, jak przeciwdziałać strategii «rosyjskiej wojny hybrydowej». 62-stronicowy dokument zawiera zdjęcia i dane o rosyjskim sprzęcie, który mógłby być wykorzystywany do prowadzenia asymetrycznej wojny i który uczestniczył w «rosyjskich operacjach na Ukrainie i Krymie». 

 

*Pierwszymi ofiarami szóstego masowego wymierania w historii Ziemii będą nie tylko największe, ale także najmniejsze zwierzęta planety – informują ekolodzy w artykule, opublikowanym w czasopiśmie Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS). „Gwałtowne zmniejszenie różnorodności biologicznej w ostatnich latach świadczy o tym, że rozpoczęło się szóste masowe wymieranie zwierząt. Wiele wcześniejszych badań wymierań pokazuje, że duże zwierzęta są o wiele bardziej zagrożone, niż istoty żywe o niewielkich rozmiarach. Sprawdziliśmy, czy to prawda" — pisze zespół naukowców pod kierownictwem  profesora Williama Ripple'a z Oregon State University w Corvallis.Tradycyjnie uważa się, że masowe wymierania flory i fauny dotyczą największych i najbardziej wyspecjalizowanych przedstawicieli świata zwierząt i roślin. Na przykład dane paleontologiczne świadczą o tym, że ani jedno zwierzę o masie ponad 25 kilogramów nie przeżyło uderzenia asteroidy, która spadła na półwyspie Jukatan 65,5 mln lat temu — piszą autorzy artykułu. Z drugiej strony obecne wymieranie wyróżnia to, że jego „siłą napędową"  są nie siły przyrody, a człowiek, który nie tylko bezpośrednio wpływa na  wymieranie zwierząt, ale pozbawia  je także  siedlisk i potencjalnych  źródeł pożywienia. Zespół pod kierownictwem Ripple'a sprawdził, jak ten czynnik wpływa na przetrwanie zwierząt Ziemi, porównując masy i bieżący stan wszystkich 44 tys. gatunków, wpisanych do Czerwonej księgi gatunków zagrożonych. Jak podkreślają uczeni, dysponują dokładnymi danymi nt. masy ciała tylko 27 tys. z nich, dlatego byli zmuszeni wykluczyć z badania pozostałe 17 tys. ssaków, gadów, płazów, ptaków i ryb. Jak pokazały wyniki tej analizy, jako pierwsze wyginą nie tylko największe istoty żywe, takie jak duże koty, słonie, żyrafy czy wieloryby, ale także najmniejsze zwierzęta. Najbardziej zagrożone wyginięciem są płazy i ryby. Zgodnie z przewidywaniami uczonych, praktycznie wszystkie nieduże żaby i inne płazy, których masa wynosi mniej niż gram, wyginą w ciągu najbliższych dziesięcioleci. Przyczyną ich wymierania jest to, że człowiek stale opanowuje i zmienia do swoich celów coraz to nowe terytoria, zarówno na lądzie, jak i w wodach Wszechoceanu, wywołując ogromne zmiany ekologiczne. Ich ofiarami są najczęściej najmniejsze gatunki zwierząt, które występują na  stosunkowo niedużych obszarach. Z kolei liczebność dużych zwierząt zmniejszy się z powodu kłusownictwa lub nadmiernych połowów czy odstrzałów.    

 

*Fizyk teoretyk Max Tegmark z Massachusetts Institute of Technology (USA) w wywiadzie dla IEEE Spectrum, poświęconym niedawno opublikowanej przez niego książce "Życie 3.0" podał najbardziej prawdopodobny negatywny scenariusz przyszłości ludzkiej cywilizacji.Największe zagrożenie dla mieszkańców Ziemi, jak uważa naukowiec, stanowi sztuczna superinteligencja, nie dysponująca świadomością. "Kiedy mówię o świadomości, mam po prostu na myśli subiektywne doświadczenie: że będzie się czuł czymś w rodzaju mnie" – powiedział naukowiec. Zdaniem Tegmarka, badania sztucznej inteligencji często ignorują problem świadomości, szczególnie różnice między świadomym i nieświadomym systemem obróbki informacji, charakterystycznym dla żywej i nieżywej natury. Tegmark opowiada się przeciwko "węglowemu szowinizmowi", dopuszczając, że życie może być oparte również o krzemień. Ekspert jest zdania, że intelekt i świadomość mogą zostać opisane za pomocą równań. Jeśli wychowamy dzieci, które będą podążać za marzeniami, których my nie osiągnęliśmy, to możemy być z nich dumni, nawet, jeśli nas już nie będzie. Ale jeśli zamiast tego, wychowamy nowego Adolfa Hitlera, który zniszczy wszystko, co dla nas ważne, to nie będzie powodów do zachwytu – uważa naukowiec. Tegmark podziela punkt widzenia amerykańskiego fizyka teoretyka Freeman Dyson, który dopuszcza, że człowiek w przyszłości może poważnie wpłynąć na Wszechświat, którego cel istnienia sam określa. Kosmolog  nie zgadza się ze stanowiskiem laureata Nagrody Nobla, amerykańskiego fizyka teoretyka Stevena Weinberga, największego specjalisty  w dziedzinie kwantowej teorii pola, który uważa, że "im lepiej rozumiemy Wszechświat, tym bardziej bezmyślnym on się wydaje". Tegmark wzywa do zastanowienia się nad przyszłością ludzkości, związaną ze sztuczną inteligencją. "To, że po prostu nie wiemy, co pójdzie nie tak, nie oznacza, że nie powinniśmy o tym myśleć" – uważa. Problem stosunku świadomości i mózgu jest jednym z kluczowych problemów w kontynentalnej filozofii, ale praktycznie nie istnieje w anglo-amerykańskiej nauce.  Według sondażu przeprowadzonego wśród 50 laureatów Nagrody Nobla z dziedziny fizyki, chemii, fizjologii (lub medycyny) i gospodarki, który został opublikowany w sierpniu 2017 roku, naukowcy nie spodziewają się zmniejszenia zapotrzebowania na badaczy-ludzi w związku z rozwojem sztucznej inteligencji i robotów.  Z laureatami Nagrody Nobla nie zgadza się amerykański biznesmen Ilon Musk oraz brytyjski naukoweic Stephen Hawking (nie będący laureatem Nagrody Nobla), którzy niejednokrotnie nazywali sztuczną inteligencję jednym z największych  zagrożeń dla ludzkości. 

 

* W Kosciele pogłębia się zaniepokojenie heretycka postawa papieża Franciszka. W 25-stronicowym liście skierowanym do Ojca Świętego, katoliccy badacze oraz wykładowcy akademiccy pochodzący z dwudziestu państw, wyrażają "głębokie zmartwienie" oraz "synowskie oddanie". "Synowska korekta" podpisana przez 62 osoby została przekazana  11 sierpnia do Domu św. Marty, gdzie przebywa Franciszek. Autorzy listu twierdzą, że papież wspiera heretyckie stanowisko odnośnie stanowisko małżeństwa, kwestii moralnych i Mszy Świętej. Ich zdaniem, prowadzi to do rozprzestrzeniania się w Kościele katolickim "herezji i innych błędów". To pierwszy przypadek od czasów średniowiecza, kiedy podobna korekta została skierowana do Ojca Świętego. Wtedy to papież Jan XXII został skarcony za błędy, za które okazał później skruchę na łożu śmierci. „Ze szczerym żalem, ale poruszeni wiernością do naszego Pana Jezusa Chrystusa, poprzez miłość do Kościoła i papiestwa, i poprzez synowskie oddanie do Ciebie, jesteśmy zmuszeni wystosować korektę do Waszej Świątobliwości dotyczącą propagowania herezji zawartych w adhortacji apostolskiej "Amoris laetitia" i przez słowa, czyny oraz zaniedbania Waszej Świątobliwości” - piszą sygnatariusze listu. Odnoszą m. in. do braku odpowiedzi na dubia skierowane przez czterech kardynałów, którzy proszą papieża o potwierdzenie, że "Amoris laetitia" nie znosi głównych zasad wiary katolickiej. Wśród zarzutów jest także akceptacja przez papieża postępowania biskupów Buenos Aires, którzy zezwalają na udzielanie Komunii cudzołożnikom (pisownia oryginalna). Problem ten odnosi się także do diecezji rzymskiej. W swoim liście wymieniają siedem herezji, które ich zdaniem propaguje Franciszek.

 

* 21 września w Łucku, przedwojennej stolicy polskiego województwa wołyńskiego, odbyła się uroczysta akademia ku czci piłsudczykowskiego polityka Henryka Józewskiego (1892-1981). Otworzyła ona cykl imprez poświęcony tej postaci historycznej, który potrwa do listopada. Złożą się na niego m.in. konferencje, wystawy, prezentacje i wycieczki. Organizatorami całości są łucki Uniwersytet im. Łesi Ukrainki, Klub Polski w Łucku oraz tamtejszy Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej.Henryk Józewski, malarz i teoretyk sztuki, od 1918 r. kierował wywiadem III Komendy Naczelnej (KN-3) Polskiej Organizacji Wojskowej w Kijowie. Stworzył siatkę szpiegowską sięgającą do Moskwy, która dostarczała cenne dane wywiadowcze polskiemu rządowi do końca 1920 r. Podczas wojny polsko-bolszewickiej po wyzwoleniu Kijowa w 1920 r. przez krótki czas był wiceministrem spraw wewnętrznych w ukraińskim rządzie podlegającym atamanowi Symonowi Petlurze. Po przewrocie majowym zajmował stanowiska wojewody wołyńskiego (1928-1929, 1930-1938), ministra spraw wewnętrznych (1929-1930) i wojewody łódzkiego (1938-1939). Na terytorium województwa wołyńskiego Józewski realizował politykę sojuszu polsko-ukraińskiego, korzystając ze współpracy licznych ukraińskich polityków z obozu petlurowskiego. Wspierał ukraińskie instytucje kulturalne, szkolnictwo i ruch spółdzielczy; powierzał Ukraińcom stanowiska w administracji, a w instytucjach publicznych polecił obok portretów marszałka Piłsudskiego powiesić portrety Symona Petlury (zamordowanego w 1926 r. w Paryżu przez agenta sowieckiego wywiadu, żyda Samuela Szwarcbarda). Jednocześnie za pomocą represji siłowych zwalczał działające nielegalnie Organizację Ukraińskich Nacjonalistów oraz Komunistyczną Partię Zachodniej Ukrainy. Przeciwnicy polityki Józewskiego zarzucali mu, że jest nadmiernie ustępliwy wobec strony ukraińskiej oraz przyzwala na ukrainizację innych niż Ukraińcy niepolskich grup etnicznych. Ze stanowiska wojewody wołyńskiego został odwołany pod naciskiem nacjonalistycznego skrzydła sanacji; niektórzy związani z nim oficerowie grozili nawet, że „zastrzelą tego zdrajcę”. Po wybuchu II wojny światowej Józewski przez czternaście lat z rzędu (1939-1953) pozostawał w konspiracji, nie ujawniając się w tym czasie ani raz, choć polowali na niego w tym czasie okupanci niemieccy i sowieccy, aparat bezpieczeństwa Polski Ludowej, a także podziemie ukraińskie i część polskiego podziemia narodowego. Jego organizacja (tzw. grupa Olgierda) specjalizowała się w działalności wywiadowczej, dostarczając raporty polskiemu rządowi w Londynie do 1948 r. Został ujęty przez Urząd Bezpieczeństwa dopiero w 1953 r., już po śmierci Stalina, dzięki czemu uniknął tortur w śledztwie i egzekucji. Więzienie opuścił w 1956 r. na fali popaździernikowej „odwilży”.

 

* W sobotę 16 września w Gdańsku sympatycy nacjonalizmu i idei tożsamościowej wzięli udział w konferencji będącej częścią Tożsamościowych Obchodów Wiktorii Wiedeńskiej, zorganizowanej pod patronatem i transmitowanej przez Xportal.pl. Dyskusję poprowadził  Aleksander Koss, działacz z Gdańska znany ze swych starań na rzecz zachowania polskości Wileńszczyzny i represji, jakie na niego za to spadły. Jako pierwszy zabrał głos Ronald Lasecki, redaktor Xportal.pl, założyciel think-tanku Cytadela, rozwijający ideę tożsamościową. W wypowiedzi wstępnej odniósł się on do znaczenia Wiktorii Wiedeńskiej i paraleli, jakie można poprowadzić wobec sytuacji ówczesnej Europy z dniem dzisiejszym, a zwłaszcza trwającą inwazją imigrantów z krajów muzułmańskich. Następnie głos oddano przedstawicielowi  Wspólnoty Kaszubskiej, Adamowi Hebelowi. Jako przedstawiciel lokalnej, silnie zakorzenionej i właściwej dla Pomorza tożsamości kaszubskiej kolega Adam przedstawił jej krótki zarys historyczny oraz rozwój tożsamości regionalnej, trwający na tych ziemiach mimo zalewu germańszczyzny. Opisał także rzeczowo stosunek Kaszubów do Polski i polskości, podkreślając z jednej strony brak jakichkolwiek roszczeń separatystycznych, a z drugiej potrzebę wspólnego przeciwstawienia się zalewowi liberalizmu, który Kaszubów chciałby wykorzystać jako jedną z „mniejszości” służących rozbijaniu państwa i narodu, na co nie ma zgody ze strony tego etnosu. Jako trzeci wypowiadał się Marcin Skalski, prowadzący program „Nasze Ziemie Wschodnie” w Mediach Narodowych, specjalizujący się w tematyce polityki wschodniej, który w swoim odczycie przedstawił w skrócie spektrum wariantów tożsamości polskiej, ze szczególnym uwzględnieniem Kresów Wschodnich oraz stosunku do państwa rosyjskiego, jak i relacji ze światem Orientu i europejskim Oświeceniem. W dalszej kolejności głos zabrał Michał Prokopowicz, wieloletni aktywista Organizacji Falangi i jeden z twórców Xportalu. Swe wystąpienie poświęcił określeniu wzajemnego stosunku idei tożsamościowej i polskiego nacjonalizmu jako odnoszących się do wpisania istoty ludzkiej w całościowy program „zakorzenienia człowieka” oraz mitu politycznego współczesnego ruchu tożsamościowego, który powinien posiadać aspekt misyjny zdolny do mobilizowania ludzi młodych do podejmowania zgodnych z ideą wyborów życiowych. Po przerwie głos oddano znowu Ronaldowi Laseckiemu, który przedstawił erudycyjny wywód na temat zarówno znaczenia Wiktorii Wiedeńskiej jak i współczesnej myśli tożsamościowej. Następnie głos oddano publiczności zebranej w liczbie blisko czterdziestu osób, której przedstawiciele zadali prelegentom szereg pytań. Wśród nich warto odnotować obecność i wkład redaktora naczelnego czasopisma „Szturm”, Michała Walkowskiego.

 

* Na Podkarpaciu trwa wysyp grzybów. Niestety, w lesie jest sporo kleszczy, a teraz dołączyły do nich strzyżaki. Strzyżaki to owady, które żyją w lasach. Wyglądem przypominają kleszcze, ale mają skrzydła. Strzyżak jest niewielki - mierzy do 5 mm, ma brązowy kolor, chitynowy pancerzyk i nóżki z haczykami.  Owady te pasożytują głównie w sierści leśnych zwierząt, m.in. sarny, jelenia, łosia, borsuka. Często chmarami obsiadają człowieka. Nie rozmnażają się na jego skórze, jednak gryzą, wczepiają się we włosy, a także potrafią wejść do oczu, nosa czy uszu. Strzyżaki mogą być niebezpieczne głównie dla dzieci i alergików. Niektóre źródła podają, np. Świat Makro.com, że strzyżaki mogą być nosicielami bakterii z rodzaju Anaplasma – powodującymi anaplazmozę oraz Borrelia -boreliozę. Nie jest pewne, czy mogą nimi zarazić człowieka. Jednak jako najbardziej narażonych wymienia się głównie myśliwych, którzy mają kontakt także z martwą zwierzyną. Przed strzyżakami może uchronić jasna odzież, najlepiej ze śliskiego materiału.

KOMENTARZE

  • Sledztwo w sprawie lotu MH17(zestrzelenie samolotu nad Ukraina)
    bedzie trwalo w nieskonczonosc.Na poczatku sledztwa Rosja dostarczyla komisji nagrania radarowe z miejsca tragedii wraz z programem do ich odkodowania.Po 3 latach komisja doszla do wniosku, ze nagran nie potrafi odkodowac wiec Rosja wyslala komisji odkodowane nagrania w ubieglym miesiacu. Z nagran tych wynika, ze to nie Rosjanie stracili samolot.Po kliknieciu mapka sie powieksza ale po rusku juz zapomnialem.
    https://orientalreview.org/2017/09/04/new-twist-investigation-flight-mh17/

    W internecne krazy zdjecie przedstawiajace moment zestrzelenia.Wedlug rosyjskich inzynierow jest to autentyczne zdjecie z jakiegos satelity.Mozna na nie kliknac i sie ladnie powieksza.
    https://orientalreview.org/2014/11/14/scandal-last-seconds-of-mh17-flight-were-snapshot-by-a-us-or-uk-spy-satellite/
  • @
    W nocy z 25 na 26 września 1953 komuniści aresztowali wielkiego prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i biskupa Antoniego Baraniaka.
  • 25.09.39r. przez 11 godzin blisko 400 niemieckich samolotów
    bombardowało Warszawę. Zginęło od 6 do 10 tys. ludzi, a 35 tys. zostało rannych.

    https://pbs.twimg.com/media/DKl8xWTWsAENR4v.jpg
  • Z kart historii
    https://pbs.twimg.com/media/DKhJyDIWkAAa7D9.jpg
  • Ojciec polskich komandosów.
    Wierzył,że ze swoimi żołnierzami przybędzie Polsce na ratunek.
    Po wojnie pracował w Anglii jako zwykły robotnik.

    https://pbs.twimg.com/media/DKjaDKRXkAAnPx8.jpg
  • Z HISTORII:
    26 września 1920 r. DECYDUJĄCE ZWYCIĘSTWO WOJSK POLSKICH nad Armią Czerwoną w Bitwie nad Niemnem - w wojnie polsko-bolszewickiej

    https://pbs.twimg.com/media/DKoATqpW4AAL3pJ.jpg

    https://pbs.twimg.com/media/DKoAaIgW4AAaOZI.jpg
  • Jeszcze dziś
    Dotyczy :

    "Ministerstwo Obrony Rosji wcześniej opublikowało zdjęcia lotnicze rejonów pobytu terrorystów  Daeszu na północ od miasta Deir ez-Zor w Syrii, na których wyraźnie widać sprzęt pododdziałów specjalnego przeznaczenia USA. Resort podkreśla, że na zdjęciach wyraźnie widać, że służby specjalne USA znajdują się na przyczółkach wyposażonych wcześniej przez terrorystów PI. Wokół tych obiektów nie ma śladów szturmu, starć bojowych z terrorystami ani lejów po nalotach koalicji międzynarodowej. "

    O 12:06 Rosjanie zniszczyli zgrupowanie wspominanych Jednostek Specjalnych USA na terenie baz ISIS, za pomocą kierowanych pocisków stelh X-101 (zasięg 6ooo km). Pociski odpalono z nosiciela rakiet Tu 95MS po jego 9 godzinnym locie. Przebył z tankowaniem w powietrzu 14 tyś km (7ooo do celu).
  • @Husky 07:42:18
    Witam,
    Bardzo mi odpowiada takie uzupełnianie serwisu rocznicami. Dziękuję i pozdrawiam. BJ
  • @Bogusław Jeznach 00:01:08
    "Rosnieft i Iracki Kurdystan planują w 2019 roku oddać do użytku rurociąg umożliwiający eksport gazu do Turcji i Europy."

    Czyżby chcieli powiedzieć Turasom, "sprzedamy wam gaz, ale TRANSPORT idzie przez Kurdystan"?
    Innymi słowy, nie ma rurociągu, nie ma gazu?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031