Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3908 postów 1832 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Rok Słonia

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

PLANETA ZWIERZĄT (36) Czy są szanse na powstrzymanie rzezi dzikich słoni w Afryce?

 

Symbolem World Wide Fund for Nature jest panda wielka. Niezwykłe, czarno-białe umaszczenie jej futra sprawia, że to​​ logo bije po oczach i jest łatwe do zapamiętania dla wszystkich. Ale chociaż pandy są rzeczywiście gatunkiem krytycznie zagrożonym, przyczyną ich zagrożenia jest przygnębiający problem niemal obiektywnej natury: utrata siedlisk  przyrodniczych wobec rosnącej liczby ludzkich mieszkańców Ziemi. Lepszą ikoną dla ochrony środowiska byłby słoń, zwłaszcza słoń afrykański, gdyż słonie nie są zwykłymi „stratami ubocznymi” nieustającej ekspansji człowieka. Często raczej są celami umyślnie zabijanymi przez kłusowników, którzy chcą ich kości słoniowej; przez rolników, ze względu  na szkody, jakie wyrządzają im na polach i w ogrodach; i przez pasterzy, którzy widzą w nich konkurentów do zasobów pokarmu dla bydła.

W sierpniu 2016 roku wielki spis słoni w Afryce, najbardziej rozległe zliczanie dzikiego gatunku, jakie kiedykolwiek miało miejsce na świecie, zamknął się wnioskiem, że przy życiu pozostaje jeszcze około 350 000 afrykańskich słoni sawannowych. Jest to o 140 tysięcy mniej niż policzono w roku 2007. Spis ten został przeprowadzony przez zespół Mike Chase, ekologa z Botswany, a opłacony był przez Paula Allena, jednego z założycieli firmy Microsoft. Aby ustalić tę liczbę wykonano niemal 500 000 km  oblotów badawczych. (Zespół nie był w stanie w ten sposób objąć badaniem słoni leśnych, mniejszego i bardziej skrytego typu słoni żyjących w Afryce Zachodniej i Środkowej, które wielu biologów uważa za osobny gatunek.)

Bez wątpienia przyczyną tego spadku jest w większości kłusownictwo kości słoniowej. Potwierdza to ilość przechwyconych kłów, a także rozmiary rynku rzeźbionych wyrobów z kości słoniowej w porównaniu z niewielką ilością legalnej kości słoniowej dopuszczanej do handlu. Ale też ważna jest utrata siedlisk, i to nie tylko zajmowanie buszu  na pola uprawne. Drogi, koleje i ogrodzenia, budowane w miarę rozwoju Afryki, też zatrzymują słonie. Bo słoń potrzebuje dużo miejsca. Według George’a Wittemyera z Save the Elephants (STE), kenijskiej organizacji badań i ochrony słoni, przeciętny słoń zamieszkujący Samburu National Reserve w północnej Kenii, w ciągu roku obchodzi ponad 1500 kilometrów kwadratowych, wędrując nawet 60 km dziennie, czyli dwa razy więcej niż typowa ludzka karawana.

Pytanie brzmi zatem: czy słonie i ludzie mogą kiedykolwiek współistnieć w pokoju? Wielu z tych, którzy martwią się, że odpowiedź brzmi „nie” boi się  utraty czegoś więcej niż tylko jeszcze jednego rodzaju charyzmatycznej megafauny. Słonie bowiem, nie bardziej spokrewnione z człowiekiem niż jakikolwiek inny ssak, wykształciły wysoką inteligencję, a może nawet świadomość.  Choć nie są pod tym względem jedyne, bo podobne założenie dotyczy niektórych wielorybów, drapieżników społecznych i kilku gatunków ptaków, to są one z   pewnością częścią małej, wybranej grupy zwierząt. Utrata nawet jednego  przykładu tego, w jaki sposób inteligencja się pojawia i sprawdza się na wolności  byłaby nie tylko szkodą samą w sobie, ale również zmniejszyłaby zdolność  biologów przyszłości zrozumienia tego procesu w ogóle, a tym samym i tego, jak  miało to miejsce w przypadku człowieka.

Większość tego, co wiadomo o społecznosci słoni, została odkryta właśnie przez  STE w Samburu i przez jeszcze dłużej trwający projekt badawczy prowadzony przez Cynthię Moss w Parku Narodowym Amboseli na południu Kenii. W obu projektach zastosowano mieszankę dobrej, staromodnej pracy w terenie i zaawansowanych radioodbiorników na obrożach, które pozwalają śledzić poszczególne zwierzęta z satelity.

Dr Moss zaczęła pracę w Amboseli w 1972 roku, po okresie  współpracy w Tanzanii z Iainem Douglas-Hamiltonem, zoologiem, który studiował te zwierzęta od 1965 roku. W 1993 dr Douglas-Hamilton, który w międzyczasie zajmował się różnymi pracami związanymi z ochroną, utworzył STE i zatrudnił dra Wittemyera, do projektu badawczego w Samburu. Projekt ten monitoruje obecnie 70 stad rodzinnych słoni, w tym około 300 dorosłych samic i ich potomstwa, a także około 200 dorosłych samców. Odkąd zaczęli pracować, dr Wittemyer i jego zespół zebrali ponad 25 000 terenowych obserwacji zachowań zwierząt i około 4 milionów pomiarów ich lokalizacji z satelity.

Dr Wittemyer twierdzi, że poza ludźmi, żaden inny gatunek na Ziemi nie tworzy bardziej złożonego społeczeństwa niż słonie. A społeczność słoni wykazuje  rzeczywiście podobieństwo do sposobu, w jaki ludzie żyli przed wynalezieniem rolnictwa.

Podstawową komórką społeczną u słoni jest grupa złożona z czterech lub pięciu samic i ich młodych, prowadzona przez matronę, która jest matką, babcią, prababcią, siostrą lub ciotką większości z nich. Samce wychodzą ze swej rodziny, gdy w wieku 12 lat przychodzi na nie czas niespokojnego dojrzewania, ale wszystkie samice zwykle pozostają w nim przez całe życie.

Większość dorosłych samic w grupie ma w danym momencie pojedyncze, i bardzo od nich zależne młode. Nie rodzą ponownie, dopóki to pierwsze się nie usamodzielni, co trwa około czterech lat. Z samczego punktu widzenia  samice w dyspozycji płciowej są zatem rzadkim towarem, których się szuka i często o nie trzeba walczyć. Taka konkurencja oznacza, że​​chociaż samiec może zostać ojcem już gdzieś  od 14 roku życia, to ma dużo szczęścia, jeśli uda mu się to osiągnąć przed dwudziestką. Do tego czasu tylko pojawia się w pobliżu stad samic w nadziei okazji do zalotów, ale zwykle jest szybko przepędzany przez starszych i silniejszych rywali.

Gdyby tylko tyle dotyczyło społeczności słoni, byłoby to już dość skomplikowane jak na normy zachowań panujące wśród ssaków - podobne zresztą w tym zakresie do lwów, które również żyją w matriarchalnych grupach rodzinnych i wypędzają z takich grup dojrzałe młode samce. Ale to by jeszcze nie zasługiwało na uznanie dr Wittemyera i na porównanie bliskości słoni do człowieka. W przeciwieństwie do lwów, słonie mają wyższe poziomy organizacji, które na pierwszy rzut oka nie są oczywiste dla obserwatora, a które są w istocie bardzo ludzkie.

Przede wszystkim poszczególne rodziny należą do szerszych grup, jakby  towarzyskich lub pokrewiennych, które dość regularnie schodzą się i rozdzielają, tak jak je ponosi fantazja. Rodziny obcują ze sobą w ten sposób około 10% czasu. Oprócz tego, każda grupa pokrewieństwa jest częścią tego, co Dr Douglas-Hamilton, sam będący Szkotem, nazywa klanem. Klany zazwyczaj zbierają się w porze suchej, gdy zasoby środowiska zdolnego do wyżywienia słoni jest ograniczona. W ramach klanu relacje są ogólnie przyjazne. Wszyscy członkowie klanu znają się ze sobą, a ponieważ klan zazwyczaj ma co najmniej 100 dorosłych członków, a może mieć i dwa razy więcej, oznacza to, że każdy dorosły osobnik, a przynajmniej dorosła samica może rozpoznawać i mieć znaczące relacje społeczne z całą taką pulą innych słoni.

Liczba 100 do 200 znajomych jest podobna do liczby osób, z którymi także człowiek może utrzymywać znaczący związek społeczny – co jest wartością znaną jako liczba Dunbara, od nazwiska  Robina Dunbara, psychologa, który ją zaproponował. Liczba Dunbara dla ludzi wynosi około 150. Prawdopodobnie nie jest przypadkiem, że taki był maksymalny rozmiar ludzkich hord, które utrzymywały się z polowania i zbieractwa, ale większość życia spędzano w mniejszych grupach rodzinnych, oddzielnie od innych członków klanu, penetrując osobne rewiry w poszukiwaniu żywności. Na Neonie ciekawie pisał o tym kiedyś pan Grzegorz P. Świderski, GPS.

Mając do czynienia z tyloma rówieśnikami i pamiętając szczegóły z takich dużych terenów wędrówek, słonie muszą mieć świetną pamięć. Szczegóły pracy ich mózgu są raczej mało znane, poza kwestiami podstawowej anatomii. Ale jedna rzecz, która jest znana to jest to, że słonie mają w mózgu silnie rozbudowane podwzgórza (hipokampy). Są to struktury, po jednej na każdej półkuli mózgowej, które biorą udział w tworzeniu długotrwałych wspomnień. W porównaniu z rozmiarem mózgu ludzkiego hipokampy słonia są o około 40% większe, co sugeruje, że stare przysłowie o słoniu, który nigdy nie zapomina, np. doznanej kiedyś krzywdy, może zawierać ziarno prawdy.

Wartość przechowywanych w pamięci szczegółów dotyczących rewiru wzrasta wraz z wiekiem. Matrona, którą jest najczęściej najstarsza słonica w grupie, ma ogromną wiedzę. Badania w Amboseli i Samburu dowiodły, że kiedy przychodzą  kłopoty, takie jak susza, wiedza ta pozwala matronom prowadzić swoje grupy na inne, bogatsze pastwiska odwiedzane w przeszłości. Chociaż nie uczą się geografii (a przynajmniej nic o tym nie wiadomo), to takie informacje geograficzne przekazywane są poprzez pokolenia w drodze doświadczenia. Znawcy słoni wierzą jednak, że młode osobniki mają zdolność korzystania i uczenia się mądrości od starych słoni i że jest to jeden z najważniejszych powodów trwałego istnienia grup rodzinnych, czyli jeszcze jedna cecha wspólna dla słoni i ludzi.

Życie grupowe ma wiele innych zalet, a zwłaszcza - zbiorowe zachowania obronne. Bo chociaż większość drapieżników, oprócz ludzi uzbrojonych w broń palną, waha się atakować dorosłego słonia, to chętnie zdybią młodzika. Samotna matka mogłaby wprawdzie obronić swoje młode przed pojedynczym napastnikiem, ale wiele drapieżców, a zwłaszcza lwy i hieny, atakuje zespołowo. Solidarność siostrzana oznacza, że​​grupa słoni potrafi zazwyczaj odstraszyć taki atak przez samą swą liczebność, a jeśli odstraszanie nie zadziała, to zwykle pomaga zbiorowa obrona czynna. Tutaj, znowu, liczy się doświadczenie. Dane zebrane przez zespół dr Moss sugerują, że grupy kierowane przez młodsze samice są bardziej narażone na skuteczne ataki drapieżników  niż grupy kierowane przze starsze  matrony.

Nie tylko w takich społecznych sytuacjach słonie wykazują oznaki ewolucji równoległej z ludźmi. Wydają się też mieć zdolność rozwiązywania problemów i myślenia w sposób abstrakcyjny. Trudno to wykazać u dzikich słoni w naturze, ponieważ wszelkie dowody są z konieczności tylko opowiadaniami. Ale liczne eksperymenty przeprowadzone na udomowionych słoniach azjatyckich (o wiele łatwiejszych w obcowaniu niż afrykańskie) pokazują, że potrafią one używać zupełnie nowych, wcześniej nieznanych przedmiotów jako narzędzi do zdobycia  żywności i to bez uprzednich prób i błędów. Oznacza to, że potrafią taki użytek sobie wymyśleć. Jest to sztuczka, z którą potrafią sobie radzić tylko niektóre inne gatunki, takie jak małpy człekokształtne lub ptaki krukowate, ale która dla większości zwierząt jest nieosiągalna.

Istnieje w szczególności jeden rodzaj zachowania, który dotyczy dzikich słoni, przy którym wielu obserwatorów nie potrafi oprzeć się wrażeniu, że jest ono bardzo ludzkie. Chodzi o ich reakcję na śmierć ich bliskich. Martwe słonie silnie przyciągają uwagę słoni żyjących. Wielokrotnie je odwiedzają, wąchając je swoimi trąbami, trącając i trąbiąc żałośnie. Jest to reakcja wyłączna dla swego gatunku: słonie nie wykazują żadnego zainteresowania śmiercią innych zwierząt. Co więcej, reagują nie tylko na świeże zwłoki słoni, ale i na ich stare kości, co dowodnie wykazał dr Wittemyer. Zaintrygowany opowieściami innych, a także własnymi obserwacjami, że słonie napotkawszy takie kości, często reagują, rozpraszając je w terenie, wyłożył w buszu dużo wielkich kości także od innych gatunków zwierząt. Zauważył, że  słonie, potrafią odróżnić kości swego gatunku od pozostałości szkieletów innych gatunków. I rzeczywiście, zbierają tylko te „swoje” kości i rozrzucają je po terenie.

Dlatego słonie budzą od dawna ogromną naukową ciekawość. Ale jak sama nazwa wskazuje, organizacja „Save the Elephants” (Ratować słonie) nie została utworzona wyłącznie w celu bezinteresownej pogoni za wiedzą. Rzeczywiście, tak jak to często potwierdza się w badaniach terenowych innych gatunków, skupienie się niemal wszystkich badaczy słoni, a nie tylko tych w Kenii, przeszło obecnie od zrozumienia zwierząt na ochronę tego gatunku.

Choć kłusownictwo nadal stanowi poważne zagrożenie dla słoni w Kenii, to zmiany w użytkowaniu gruntów wydają się teraz równie dla tych zwierząt groźne. Rezerwat Samburu nosi nazwę od pasterskiego plemienia, które tam mieszka, tradycyjnie przepędzając  stada swego bydła z jednego miejsca na drugie. Jednym z powodów konfliktu z słoniami było rywalizowanie o pastwiska, w miarę wzrostu stad. Czasami pasterze wdzierają się ze stadami na teren rezerwatu. A na dodatek, niektórzy zaczęli się tam osiedlać. Budynki i ogrodzenia pojawiają się także na terenach wokół rezerwatu, przez które słonie przechodzą  udając się do  innego ze znanych miejsc.

Tutaj mogą pomóc dane zgromadzone przez dr Wittemyera i jego zespół. Śledzenie satelitarne, które pokazuje dokładnie, jak poruszają się słonie, pozwoli kierować decyzjami dotyczącymi użytkowania gruntów tak aby uniknąć kolizji ludzi i słoni. Już teraz uzyskane mapy pokazują, że słonie mają miejsca, w których wolą żyć, i które często ściśle odpowiadają obszarom chronionym, gdyż zwierzęta szybko orientują się, gdzie są bezpieczne, a gdzie nie. Kiedy wędrują pomiędzy takimi miejscami, co zwykle robią w nocy, często idą bardzo  wąskimi korytarzami. To ułatwia planowanie ich ochrony.

Utrzymanie takich korytarzy bez ich zabudowy i wkraczania tam ludzkiej infrastruktury jest kluczowe dla dobrego samopoczucia słoni, które ich używają. W tym celu mapy satelitarne są ważnym narzędziem. Powinny wziąć je pod uwagę władze administracyjne kraju, ale równie ważne jest, aby przekonać starszyzny  plemienne i wioskowe, aby się zgodziły na ich wyodrębnienie korytarzy, być może w zamian za jakieś inne korzyści, powstrzymując w nich wypas, zabudowę, także drogową lub ogrodzenia, tak aby słonie mogły swobodnie się nimi przemieszczać.

Takie podejście może funkcjonować również  na większą skalę. Na przykład linia kolejowa z Mombasy do Nairobi została zaopatrzona w odpowiednio obszerne podziemne przejścia na trasach używanych przez słonie - chociaż niezamierzoną tego konsekwencją  stało się wzmożone osadnictwo pasterzy ze stadami w pobliżu tych przejść, bo są one przydatne również dla ludzi. W przypadku Samburu mapy satelitarne będą miały olbrzymią wartość, jeśli planowany „korytarz rozwoju”, biegnący z rozbudowanego portu Lamu, zostanie przedłużony, gdyż może to doprowadzić do powstania nowej drogi, kolejowego i rurociągu naftowego przez tereny bardzo  dziś używane przez słonie. Dzięki mapom jest szansa, że uda się to zrobić w miarę bezkolizyjnie.

Zrozumienie zachowania słoni pozwala również na manipulowanie w sposób, który pomaga zmniejszyć bezpośredni konflikt między słoniami a ludźmi. Jeden z takich projektów wykorzystuje instynktowny strach słoni przed pszczołami.

Pszczoły są jedynymi zwierzętami oprócz ludzi, których słonie wydają się naprawdę bać. W wielu opowieściach było to znane już od dawna. Ale sprawa została zbadana naukowo przez Lucy King, badaczkę z Uniwersytetu w Oxfordzie, która jest również członkiem zespołu STE. Dr King udowodniła, że opowieści o lęku słoni są prawdziwe, bawiąc się nagranymi odgłosami gniewnych pszczół wobec dzikich słoni i nagrywając na wideo ich natychmiastowe, paniczne ucieczki, jakie dźwięki te wywoływały. Powodem takiej reakcji jest fakt, że chociaż pszczoły nie mogą przebić żądłem skóry większości części ciała słoni, to roje pszczół – afrykańskich, a więc znanych z agresywności także wobec ludzi – instynktownie i natychmiast atakują oczy i czubek trąby, czyli najbardziej wrażliwych części ciała słonia. W przeciwieństwie do lwów i hien, pszczoły są takimi wrogami słoni, na które nie pomoże ani siła ani liczebność stada i jego zbiorowe działanie. Trzeba przed nimi uciekać.

Dr King i jej kolega Fritz Vollrath uzbrojeni w tę wiedzę wymyślili ochronę pół i ogrodów za pomocą tzw. płotów pszczelich. Płoty z patyków, na jakie może  sobie pozwolić większość kenijskich chłopów są za słabe, aby powstrzymać słonia. Ale płot pszczeli, choć dużo słabszy, spełnia takie zadanie. Składa się z par tyczek wbijanych co trzy metry, między którymi co 10 metrów zawiesza się ule jak hamaki. Wszystkie  tyczki są połączone pojedynczym drutem zawieszonym  1,5 metra nad ziemią.

To wystarcza, aby zatrzymać inwazję słoni na pola uprawne. Większość z nich jest dostatecznie ostrożna już na sam widok uli, zwłaszcza jeśli się z nimi już gdzieś zetknęła, i unika nawet prób sforsowania takiego ogrodzenia. Słonie są tak ostrożne, że połowa uli może być pustą atrapą, a nie prawdziwie zasiedlona przez pszczoły, i to w niczym nie zmniejsza skuteczności ogrodzenia. Te słonie, które próbują przechodzić między tyczkami, napotykają drut a to potrząsa sąsiednimi ulami, ze skutkami do przewidzenia. Bardzo rzadko próbują przejść drugi raz nawet na najbardziej kuszące plantacje bananów lub trzciny cukrowej, albo na pola dojrzewającej kukurydzy, które są największymi przysmakami słoni.

Dr Vollrath i dr King odkryli, że pola grodzone płotami pszczelimi doznają tylko 20% rajdów słoni w porównaniu z polami stosującymi konwencjonalne metody ochrony. W dodatku w gospodarstwach chłopskich pojawia się dochód za miód wytwarzany przez pszczoły. Ogrodzenia te są tak skuteczne, że zostały wypróbowywane w co najmniej kilkunastu innych krajach. Wydaje się, że płoty pszczele mogą być ważną częścią godzenia interesów słoni i ludzi.

Żadne ogrodzenia  na świecie jednak nie pomogą, jeśli nie rozwiąże się problemu kłusownictwa. A to w praktyce  musi oznaczać skuteczne stłumienie popytu na kość słoniową. Przez wiele lat wyglądało to na mrzonkę naiwnego idealisty. Teraz jednak pojawiła się dobra nowina z nieoczekiwanego kierunku: od strony rządu Chin.

Choć międzynarodowy handel kością słoniową jest nielegalny, niektóre kraje zezwalają na sprzedaż wewnętrzną i nie zawsze zbyt mocno pytają o to, skąd pochodzą kły. W ostatnich latach Chiny, które zezwalały na taką sprzedaż, były największym światowym rynku kości słoniowej, szacowanym na 70% obrotu. Decyzją chińskich władz od końca 2017 roku jakakolwiek sprzedaż kości słoniowej w Chinach będzie nielegalna i wszyscy dotąd licencjonowani kupcy kości słoniowej będą musieli zamknąć biznesy.

Chińczycy wydają się traktować sprawę poważnie. Nie tylko rzeczywiście zamyka się sieć tego handlu, ale w Chinach rozpoczęła się kampania propagandowa przeciwko kości słoniowej, z udziałem takich gwiazd jak koszykarz Yao Ming, albo  aktorka Li Bingbing, którzy starają się zawstydzić tych, którzy nadal kupują przedmioty wykonane z kłów słoni.

Choć istnieją pewne dowody na otwieranie nowych warsztatów albo rozbudowę starych, zwłaszcza  w Wietnamie, gdzie od dawna istnieje tradycyjne rzemieślnicze zagłębie tej branży, wiele osób ma nadzieję, że chiński szlaban na kość słoniową stanie się punktem zwrotnym w walce o ochronę słoni. Już w tym roku cena tego towaru na rynku w Chinach spadła o dwie trzecie, licząc od szczytu w 2014 roku, kiedy kilogram surowego ciosa kosztował tam 2100 USD. W tym roku, kiedy wiadomo, że interesu dalej nie będzie,  a kary są surowe, bo w Chinach władze się nie patyczkują, kość chodzi już tylko po 730 USD. To kiepska wiadomość dla przemytników i kłusowników, którzy jej dostarczają. Jeśli chiński zakaz naprawdę się utrzyma i nie zejdzie do podziemia,  to jest możliwe, że nie tylko w chińskim kalendarzu zodiakalnym,  ale i w historii ochrony przyrody rok 2017 zapisze się jako Rok Słonia. Oby. 

Bogusław Jeznach

 

 

Kapitalny samiec, oczywiście samotnik

 

Prowadzi babcia. Jest najmądrzejsza

 

Kły są pokusą kłusowników

 

Jak to powstrzymać?

 

Najlepsza ochrona pól

 

Prosty płot pszczeli

 

Podziemne przejście dla dzikich słoni, Kenia

 

W otwartym cyklu PLANETA ZWIERZĄT na moim blogu ukazały się dotychczas:

01.Kusa hibari (16.10.2011)

02.Sievert jako Darwin (12.05.2012)

03.Milczenie pszczół (6.03.2013)

04.Rekiny z Wyspy Wielkanocnej (7.03.2013)

05.Kocica znad Okawango (11.04.2013)

06.Wolność dla złotej rybki (22.12.2013)

07.Pomniki zwierząt (19.05.2014)

08 Lato owadów (6.07.2015)

09.Węże w kieszeni (13.07.2015)

10.Papuzi kontynent (19.07.2015)

11.Migracja na sawannie (27.07.2015)

12.Inwazja głośnej żabki (27.07.2015)

13.Tu jest sęp pogrzebany (10.08.2015)

14.Matka guźców (17.08.2015)

15.Fifilijo, Zofijo (24.08.2015)

16.Beksa na bagnach (31.08.2015)

17.Zwierzęta po alkoholu (7.09.2015)

18.Ojczyzna antylop (12.10.2015)

19.Arapaima, królowa Amazonii (26.10.2015)

20.Dlaczego kura nie siusia? (2.11.2015)

21.Głuptaki w kaloszach (16.11.2015)

22.Niedźwiedź, władca gór (23.11.2015)

23.Inteligencja ośmiornicy (14.12.2015)

24.Ginące gatunki zwierząt (21.12.2015)

25.Niezwykłe pająki (11.01.2016)

26.Miłość w przyrodzie (11.04.2016)

27.Mit rosomaka (2.05.2016)

28.Rok Świni (25.07.2016)

29.Mały sukces wielkiej pandy (10.04.2017)

30.Chińskie podróbki zwierząt (17.04.2017)

31.Fermy krokodyli (15.05.2017)

32.Trzy skręty kudu (22.05.2017)

33.Festiwal psiego mięsa (21.08.2017)

34.DNA z dna (28.08.2017)

35.Straszyk z Arki Noego (4.09.2017) 

36.Rok Słonia (25.09.2017)

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031